Dodaj do ulubionych

Odrobinę realizmu proszę

20.10.10, 19:30
Ta brunetka to ja smile Nie wiedzialam, ze jestesmy sasiadkami.
A tak wogole, to jak mozna byc tak niezorganizowanym? Serio pytam, nie ma co sie nad soba rozczulac, tylko dzialac. Zdrowo przesadzony obraz sytuacji. Wystarczy zaplanowac.
Obserwuj wątek
    • ahhna Odrobinę realizmu proszę 20.10.10, 22:20
      Rewelacyjny felieton smile Ubawiłam się po pachysmile))) Piszę to jako mama dwójki, w tym jednego 20-miesięczniaka, padając na nos, a właściwie na klawiaturę.
      A propos wycinania: ja tam to drukuję, będzie jak znalazł dla znajomych. Mnie też nikt nie uświadomił i z podziwu wyjść nie mogłam: tyle matek dookoła i ŻADNA mi nigdy nie powiedziała, jak to naprawdę wygląda..? Jakaś ambicja, czy jak..?
    • eilian Re: Odrobinę realizmu proszę 20.10.10, 23:25
      Nie rozumiem w ogóle takich artykułów. Dla mnie okresy noworodkowe u moich dzieci to był czas spokoju, leżenia całymi dniami na kanapie (karmiąc lub śpiąc razem z maluszkiem), spacerów. Zamieszanie robi się dopiero jak zaczynają być mobilne, ale i to jest do ogarnięcia.
      • bellatrix01 Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 09:22
        No to chyba miałaś egzemplarze z promocjiwink Ja pierwszy rok raczej źle wspominam...i nie chodzi tu o własne, ograniczone potrzeby.Obowiązki mnie nie przytłoczyły, po prostu wiedziałam, że trzeba non stop fruwać przy dziecku i basta. Najgorszy był płacz (kolki) i chroniczne niewyspanie (do dziś, dziecko 15 m-cy nie przesypia nocy, a do pracy trzeba iść wink). Jak się ma spokojne dzieciaki, to faktycznie mozna takich artykułów nie rozumieć, a czasem jest naprawdę ciężko i fizycznie, i psychicznie...
        • undomestic_goddess Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 09:35
          No moje spokojne nie byly, ale nie wspominam, zebym na spacer nie mogla wyjsc. Trzeba sobie to i owo w lepetynie przestawic, zaplanowac i nie tworzyc horrorow, bo niemowlak nie jest terrorysta z zalozenia.
          Mocno przesadzony artykul i gdyby faktycznie tak bylo, to rodzaj ludzki dawno by wyginal. A ze najtrudniej jest z jednym, to juz moja prywatna teoria.
          Autorce mocno wspolczuje, przede wszystkim braku wsparcia w otoczeniu.
          • bellatrix01 Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 09:44
            No cóż, co człowiek - to inne doświadczenie. Nie uważam, aby treść tego artykułu była przesadzona - wręcz przeciwnie. Zresztą na Małym dziecku jest mnóstwo postów w tym tonie, a to już chyba nie jest przypadek. Nie sądzę, aby wszystkie mamy były upośledzone logistycznie i nie umiały organizować dniasmile
          • adwarp Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 09:53
            ciężko o wsparcie kiedy się mieszka z dala od rodzinysad

            kiedy moje dziecko było małe to nie wiem, czy cała przespana noc była po pierwszym roku, czy po półtora roku, a może dopiero wtedy, kiedy dziecko przestało do nas przychodzić w nocy..., co teraz z perspektywy czasu uważam za cudowne /te ciepłe nóżki i rączki wtulone i pachnące tak słodko/

            na spacery też było ciężko wyjść...mieszkaliśmy na drugim piętrze bez windy i domofonu...więc najpierw znoszenie wózka, potem dziecko, na górę w odwrotnej kolejności.

            Sprzątałam kiedy dziecko spało w ciągu dnia, chyba,że byłam zmęczona to spałam razem z dzieckiem....
            Oczywiście ktoś zapyta a mąż? był i jest, ale był to okres, kiedy dużo pracował, a to wiązało się z częstymi wyjazdamisad

            Dzieci są różne i sytuacje rodzinne są rożne...odrobinę realizmu poproszęsmile
          • judytak Re: Odrobinę realizmu proszę 05.01.11, 15:03
            > A ze najtrudniej jest z jednym, to juz moja prywatna teoria.

            nie, nie!
            to swięta prawda jest!
            najtrudniej, może nie tyle z jednym, co z pierwszym ;o)

            pozdrawiam
            Judyta
        • kretek_bladzi Re: Odrobinę realizmu proszę 10.12.10, 09:14
          bellatrix01 napisała:

          > No to chyba miałaś egzemplarze z promocjiwink Ja pierwszy rok raczej źle w
          > spominam...i nie chodzi tu o własne, ograniczone potrzeby.Obowiązki mnie
          > nie przytłoczyły, po prostu wiedziałam, że trzeba non stop fruwać przy dziecku
          > i basta.

          No właśnie stąd problemy - z przekonania, że przy dziecku trzeba non-stop fruwać. Dziecku trzeba nie przeszkadzać.

          > Najgorszy był płacz (kolki)

          Tak, to prawda.

          > i chroniczne niewyspanie (do dziś, dzieck
          > o 15 m-cy nie przesypia nocy, a do pracy trzeba iść wink).

          Jedyny czas kiedy się w domu nie wysypialiśmy to kolki.
          Jak nie nauczysz zostawiania samego w łóżeczku i będziesz na każdy szloch reagować całym obrządkiem usypiania, tulenia i uspokajania na rękach, to będziesz się nie wysypiać do szóstego roku życia pociechy.

          >Jak się ma spokojne dz
          > ieciaki, to faktycznie mozna takich artykułów nie rozumieć, a czasem jest napra
          > wdę ciężko i fizycznie, i psychicznie...

          Ale dzieci swój spokój biorą z rodziców. Jak jest nerwowo i napięcie, to od razu podkówki i płacz. Jak jest spokojnie i poukładanie - "luzik".
          • 1matka-polka Re: Odrobinę realizmu proszę 10.12.10, 10:38
            kretek_bladzi napisał:

            > Jak nie nauczysz zostawiania samego w łóżeczku i będziesz na każdy szloch reago
            > wać całym obrządkiem usypiania, tulenia i uspokajania na rękach, to będziesz si
            > ę nie wysypiać do szóstego roku życia pociechy.
            >
            > >Jak się ma spokojne dz
            > > ieciaki, to faktycznie mozna takich artykułów nie rozumieć, a czasem jest
            > napra
            > > wdę ciężko i fizycznie, i psychicznie...
            >
            > Ale dzieci swój spokój biorą z rodziców. Jak jest nerwowo i napięcie, to od raz
            > u podkówki i płacz. Jak jest spokojnie i poukładanie - "luzik".

            Zgadzam się z kretkiem_bladzim w 100%.
            Dziecko trzeba wychowywać od samego początku. Nic nie można zrobić tylko wtedy kiedy dziecko jest chore albo ma kolki.
            Jak myślicie, skąd taka popularność Superniani i innych programów, które pokazują jak wychowywać dzieci i niemowlaki? Bo przeciętny zwykły człowiek nie ma wiedzy na temat wychowania, zna parę chwytów na obracanie się w świecie dorosłych a z dziećmi z którymi trzeba działać pozawerbalnie nie potrafi w ogóle nawiązać kontaktu.
            Dodatkowo dorośli w naszym społeczeństwie są odizolowani od dzieci, i nie mają z nimi żadnych doświadczeń, dopóki nie doczekają się swoich. Jedyne co ci zagubieni dorośli/ matki mogą zrobić, jest udanie się do dobrego psychologa (trzeba poszukać) lub czytanie dobrych (trzeba się zagłębić) podręczników do psychologii i na temat wychowania dzieci.

            Przy dziecku nie trzeba non stop fruwać ! Trzeba być spokojnym, bo dziecku natychmiast udzielają się wszystkie emocje z 10 krotną intensywnością!
      • przeciwcialo Re: Odrobinę realizmu proszę 22.10.10, 17:05
        Dokładnie, cała trójka zaczęła być 'kłopotliwa" jak zaczeła sie przemieszczac.
      • heathers Re: Odrobinę realizmu proszę 10.12.10, 11:33
        miałaś służącą do gotowania obiadków, sprzątania, prasowania i podtykania jedzenia pod nos, czy jak?
    • iwoniaw Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 09:43
      Mnie najbardziej zastanawia ta cowieczorna żmudna walka z praniem - jakby co najmniej na tarze je wykonywali w wodzie przynoszonej z rzeki wink Ja rozumiem, że w pierwszych chwilach z pierwszym niemowlakiem trzeba sobie dać czas na zorganizowanie się w nowym trybie, no ale bez przesady. I to przekonanie, że przechodnie się "ironicznie" przyglądają - bo oczywiście nikt o niczym innym nie myśli, tylko dlaczego pani o tej czy innej godzinie na spacer wychodzi big_grin
      • matsuda a czy to przypadkiem nie jakaś nowa moda 21.10.10, 09:50
        na mamę niezorganizowaną? Trend odwracający kobietę z żurnala-zadbaną, wypoczętą? Noworodek, jesli nie ma kolek, to najsłodsze dziecko na świcie, śpi-je-śp-je... przynajmniej mój taki był.
        • adwarp Re: a czy to przypadkiem nie jakaś nowa moda 21.10.10, 09:57
          "Noworodek, jesli nie ma kolek, to najsłodsze dziecko na świcie, śpi-je-śp-je..."

          a potem jest okres kiedy noworodek staje się niemowlakiem i tu czasami już tak słodko nie jestsmile
          • matsuda Re: a czy to przypadkiem nie jakaś nowa moda 21.10.10, 09:59
            a potem jak na 16 lat - to dopiero nerwy
          • donkaczka Re: a czy to przypadkiem nie jakaś nowa moda 21.10.10, 10:12
            ale bez przesady.. z artykulu wybija ktos totalnie niezorganizowany, bezradny i zagubiony

            nie mam pomocy, bo mieszkam tysiac kilometrow od rodziny, taki chaos i zmeczenie zaliczalam CZASAMI gdy urodzilo sie trzecie dziecko, a starsze mialy 2,5 roku i rok z hakiem - wtedy bywalo, ze brakowalo i rak i umiejetnosci teleportacji
            z pierwszym dzieckiem pamietam tylko bezradnosc w rozumieniu o co dziecku chodzi, kiedy placze, co dac do jedzenia (schematy mnie oglupialy), co to za wysypka i skad sie wziela..
            mimo ze miala wsciekle kolki, mimo ze kiepsko sobie radzilam z okielznaniem noworodka (z perspektywy widze, jak duzo lepiej szlo mi z kolejnymi) to daleko mi bylo do mamy z artykulu

            najprosciej - dziecko jej sie przegrzewa? a kto ubiera najpierw dzieckoa potem szykuje rzeczy na spacer? ja sie szykowalam wczesniej, wszystko bylo spakowane, potem ubieralam siebie, tak zeby tylko kurtke wrzucic i dopiero sie bralam za ubieranie dziecka - do wozka/chusty, sobie kurtka na grzbiet i wio
            z trojka bylo triki, bo ubieralam najmlodsze - wystawialam za drzwi, potem najstarsza - za drzwi, na koniec srednia - ja bylam upocona pod koniec i nawet kurtki nie potrzebalam, tak mi bylo goraco wink

            nie jest ani rozowo slodko-pierdzaco, ani tak jak to opisano
            jest cos posrodku, czasem ma sie dosyc, a nie mozna sie zamknac w pokoju i spac kiedy chce i odpoczac kiedy chce, ale i to mija w koncu
          • zoe7 Re: a czy to przypadkiem nie jakaś nowa moda 23.10.10, 11:10
            Jakoś moje dzieci NIGDY nie były nieabsorbujące - ani jako noworodki ani niemowlaki.
        • verdana Re: a czy to przypadkiem nie jakaś nowa moda 21.10.10, 10:02
          No tak, czyli autorka felietony miała racje - mam nie ma prawa sobie nie radzic, przecież wystarczy tylko odrobina organizacji, niezaradna i tyle.
          Cóż, mnie trafił się egzemplarz, który plakał. Płakał niemal całe noce (kiedyś obliczyłam, ze budził się do 12 razy), plajkał tez godzinami w ciągu dnia. Owszem, poradzilam sobie, bo miałam pomoc. Inaczej byloby tak, jak w opisanym tekscie - człowiek, ktory nie spi sobie nie radzi. Po prostu. A ja nie przespalam więcej niż parę godzin w ciągu dony przez rok.
          Gdybym miała tylko "dalsze" dzieci to też nie rozumialabym, o co chodzi - niemowlę przecież nie jest absorbujące.
          Cóż, zgodnie z moimi doświadczeniami najlatwiejszym wiekiem w wychowaniu dzieci jest okrest nastoletni. Też powinnam napisać, ze jak ktos sobie nie radzi, to widocznie jest sam sobie winny.
          Jakos jednak wiem, że to nie do konca prawda.
          • aandzia43 Re: a czy to przypadkiem nie jakaś nowa moda 21.10.10, 10:11
            > Cóż, zgodnie z moimi doświadczeniami najlatwiejszym wiekiem w wychowaniu dzieci
            > jest okrest nastoletni. Też powinnam napisać, ze jak ktos sobie nie radzi, to
            > widocznie jest sam sobie winny.
            > Jakos jednak wiem, że to nie do konca prawda.

            Złośliwie zachichoczę: hihihi ;-P Tak, jak ty, mogłabym napisać, że wieści o strrrasznych nastolatkach są mocno przesadzone, bo przecież moje było w ok i o co tym wszystkim niezaradnym i niezorganizowanym matkom chodzi. No ale nie napiszę, bo świat nie zaczyna się i nie kończy na moich doświadczeniach.
            • annvangier Re: a czy to przypadkiem nie jakaś nowa moda 21.10.10, 11:02
              Tak, jak ty, mogłabym napisać, że wieści o st
              > rrrasznych nastolatkach są mocno przesadzone, bo przecież moje było w ok i o co
              > tym wszystkim niezaradnym i niezorganizowanym matkom chodzi. No ale nie napisz
              > ę, bo świat nie zaczyna się i nie kończy na moich doświadczeniach.
              >

              dobrze napisane swietnie pasuje do watku o mitach, i postow o karmieniu i porodach u coponiektorych ;p
          • iwoniaw Mój najstarszy też nie spał 21.10.10, 10:24
            i budził się w nocy i bywałam z tego powodu zmęczona, niewyspana i w niedoczasie wobec czynności okołodomowych. Tylko że co to ma wspólnego z niemożnością wstawienia i rozwieszenia prania z pralki automatycznej (zwłaszcza, że z artykułu wyziera z tła ojciec dziecięcia, który też jest przytłoczony i nie może się do tego wieszania śpioszków zorganizować - więc to nie jest tak, że matka sama i bez pomocy, aż dziw, jak dotąd sobie radzili z tym problemem...); czy z tego powodu inni ludzie z definicji kłamią, że im to trudności nie sprawia i jeszcze zapewne patrzą z politowaniem? (już widzę, jak matka spacerująca z trójką umila sobie nudę egzystencji napawaniem się faktem, iż daje radę wcześniej wyjść z domu big_grin)
            Zgodzę się z jedną z przedpisczyń: teraz jest swoista moda na "Matkę Ledwie Żyjącą Bo To Taki Kierat A Nikt Nie Uprzedził" - raz jako reakcja na Matki Idealne lansowane przez kolorowe pisemka bez granic zdrowego rozsądku, dwa - bo łatwiej dorobić usprawiedliwienie do własnego rozmemłania niż podnieść d... z kanapy i zrobić coś - choćby się przespać wraz z niemowlęciem, jeśli się faktycznie nie ma sił na nic i tych sił nieco nabrać.
            • undomestic_goddess matka trojki 21.10.10, 10:36
              Dodam, ze matka z 3 dzieci w konfiguracji: jedno w chuscie, jedno w wozku i jedno obok wozka nie rozglada sie za matkami z jednym dzieckiem, bo musi patrzec, gdzie idzie to bez wozka, na ten przyklad, a do tego jest zwykle zajeta rozmowa ze swoimi dziecmi. To z wlasnego doswiadczenia. Aha, slyszac placz niemowlaka z wozka, zasadniczo wspolczuje kolek, a nie patrzy znaczaca na zegarek i juz wie, ze wychowanie pod linijke jest niemodne, wie, ze matka musi byc elastyczna.
            • aandzia43 Re: Mój najstarszy też nie spał 21.10.10, 11:05
              iwoniaw napisała:

              > i budził się w nocy i bywałam z tego powodu zmęczona, niewyspana i w nie
              > doczasie wobec czynności okołodomowych. Tylko że co to ma wspólnego z niemożnoś
              > cią wstawienia i rozwieszenia prania z pralki automatycznej

              Permanentne niedospanie czyni w organizmie spustoszenia i uposledza funkcjonowanie. Szczegóły sobie wygooglaj. Poza tym twoje zmęczenie i niewyspanie może się mieć tak do czyjegoś, jak złamany paznokieć do złamanej nogi. Wszystko zależy od tego, w jakim miejscu osi się znajdziesz. Dolegliwości fizyczne i psychiczne to nie jest zjawisko zerojedynkowe, tylko raczej kontinuum.
            • z_lasu Iwoniaw 24.10.10, 22:34
              Jeśli "bywałaś z tego powodu zmęczona", to znaczy, że nie wiesz o czym mowa.
              Przez pierwsze pół roku życia dziecka spałam 2-4 godziny na dobę w co najmniej 4 kawałkach. Sądzę, że mało który organizm jest w stanie normalnie funkcjonować przy tak drastycznych niedoborach snu. Cały organizm (a mózg w szczególności) przestawia się wtedy na "plan: minimum" i podejmuje tylko te działa, które uważa za absolutnie niezbędne.

              > zrobić coś - choćby się przespać wraz z niemowlęciem,

              Trudno przespać się z niemowlęciem, które sypia w odcinkach 15-20 minutowych.
            • titta Re: Mój najstarszy też nie spał 04.11.10, 20:07
              W felietonie jest slowo klucz: WCZESNE maciezynstwo. Byliscie kiedys w akademiku? Dla niejednego dwudziesto-kilkulatka wyczynem jest odnalezienie ostatniego talerza spod stery ubran nalezacych do jednej osoby. A wy sie dziwicie, ze dwojka takowych ma problem z wieszaniem prania po trzech osobach wink
              • z_lasu Re: Mój najstarszy też nie spał 04.11.10, 21:45
                Termin "wczesne macierzyństwo" określa wiek dziecka, a nie matki.
          • undomestic_goddess Re: a czy to przypadkiem nie jakaś nowa moda 21.10.10, 10:32
            Verdano, inaczej, trudno bywa, ale nie ciagle i nie kazdego dnia i to moj glowny zarzut wzgledem tego artykulu. Tylko tu nastapila koncentracja na tym praniu jakby na tarze, na braku czasu na lekture i spoznianiu sie na spacery. Jakby autorce zabraklo inwencji. Trudne sytuacje sie zdarzaja, ale nie trwaja pare miesiecy bez przerwy, nie z jednym malym dzieckiem. Nie przesadzajmy.

            Moje tez plakaly, ale mialam czas, zeby poczytac. Kolo dziecka sie nie tanczy z pioropuszem w tylku, a jesli sie to robi, to cos jest nie tak, bo zdrowym objawem to nie jest. Jak ujela Donka, slodko-pierdzaco tez ciagle nie jest, ale nie jest az tak hardkorowo. Tu nastapilo przeklamanie.

            A naszykowanie sobie smoka w wozku wieczorem, jednego extra smoka, zeby rano nie szukac nie jest wielkim wyczynem logistycznym w porownaniu ze znojem opisanego prania. Szukanie kluczy? Noz to humoreska, bo chyba nie boli odkladanie ich w jedno miejsce. Te problemy wg mnie sa wydumane i sprowadzaja problem kolek do chaosu organizacyjnego calej rodziny.

            Dlaczego nie pisze sie normalnym jezykiem bez przeklaman, ze jest tez fajnie, tak po prostu bez zadecia, bez pozlotki przyglupich seriali i reklam z dzieciaczkiem w dezajnerskim ubranku. Zwyczajnosc jest niemodna, lepiej jeczec i przerysowywac.

            Wsparcie otoczenia? Jak nie ma sie rodziny obok, to trzeba sobie kolko wsparcia osob zyczliwych wokol budowac. To jest wsparcie otoczenia, nie oznacza ono z definicji babcie dziecka na etacie darmowej opiekunki.

            Podsumowujac, zycie nie jest czarna ani nie jest biale, zycie z niemowlakiem czy malym dzieckiem nie jest horrorem, ale tez nie jest bajka Disneya. Bywa trudne, ale czesciej bywa po prostu fajne, bez fanfar i bicia dzwonow.
            • donkaczka Re: a czy to przypadkiem nie jakaś nowa moda 21.10.10, 10:51
              I amen, undo.
              Bywa roznie. Bywa, ze czlowiek jest zmeczony i dosypia w progu pokoju na podlodze, zeby sie towarzystwo po domu nie rozpelzlo - ja tak dosypialam w ciazy, sciagalam posciel z lozka, kladlam sie tak, zeby dzieci miec w polu widzenia i kimalam. Bywalo, ze maz wracal z pracy i sprzatal. Bywalo, ze bylam ostatnia klientka w realu czynnym do 22. Bywalo, ze plakalam razem z placzacym dzieckiem.
              Ale kluczem jest slowo "bywalo". Bo miedzy kiepskimi dniami byly i te dobre, kiedy dzieciaki nie wymagaly zbyt duzo, dom byl ogarniety, a place zabaw nasze.

              Grunt to spokoj. Wyciszyc sie, przytulic placzace dziecko, nic nie musiec - poki dziecie samym mlekiem sie zywi, to w zasadzie jedyne co trzeba, to pralke regularnie wlaczac, choc tez nie codziennie przeciez? Ugotowac sobie mozna cos szybko i na zapas w weekend. I miec w d$# porzadek w domu, spacery (to nie jest swiety obowiazek, jak sprawiaja problemy to ja olewalam).
              Ksiazki sie swietnie czyta lezac w lozku z dzieckiem, nigdy tyle nie klepalam na forum, niz gdy mialam noworodki w domu big_grin.
              A im wieksze dzieciaki tym prosciej, akurat etap zupek to juz duzy luz, takie dzieciaki i spia juz dobrze, i obsluguja sie prosciej. A jak i wtedy jest zle, to znaczy, ze cos z mama niehalo - depresja? Dwie lewe rece? Sklonnosc do uzalania po prostu?
              Naprawde nie wierze, ze taki chaos moze byc udzialem matki kilkumiesiecznego dziecka.
              • taje Re: a czy to przypadkiem nie jakaś nowa moda 22.10.10, 17:55
                > Naprawde nie wierze, ze taki chaos moze byc udzialem matki kilkumiesiecznego dz
                > iecka.

                A ja wierzę. Ba, sama tego doświadczyłam ze starszakiem. Z młodszym jest inaczej - inne dziecko, inne problemy. Nie rozumiem dlaczego zawsze koronnym argumentem w takich dyskusjach (wygłaszanym przez kobiety, a jakże) jest "skoro ja mogłam to te, które nie mogą to leniwe zołzy". To jest dokładnie tak jak gdyby powiedzieć: "skoro ja mogę zarabiać wielokrotność średniej krajowej [skończyć dwa fakultety, zrobić doktorat etc - wpisać dowolny powód do dumy], to wszyscy ci, którzy tyle nie zarabiają/studiów nie skończyli etc to leniwe, niezorganizowane osobniki i coś z nimi niehalo."
                • undomestic_goddess Taje 23.10.10, 10:54
                  Majac tego starszaka z chaosem wokol, nie chodzilas narzekajac, ze to nie fair, ze nikt Cie nie uprzedzal i biedna nie mozesz smoka czy kluczy znalezc. Nie uderzalas w ten ton i nie uzalalas sie nad soba, szukalas rozwiazania. To jest podstawowa roznica.
                  Bo mozna nie miec fakultetow i miec zal, ze ktos ma i siedziec na tylku nic nie robiac tylko sie uzalajac.
                  Roznica jest dla mnie zasadnicza. Rozumiem, ze sa rozni ludzie, ale uzalanie sie nad soba nie wnosi nic konstruktywnego. Od tego nie zrobi sie mniej zmywania w zlewie i pranie sie samo nie rozwiesi. Plus najwazniejsze, takie sytuacje bywaja, ale nie sa permanentne (pomijam sytuacje depresyjne i chorobowe).
                  Zreszta przy jednym dziecku otoczenie wybacza rozmemlanie, tomy moglabym pisac o tym, jak przy 3 wymagania otoczenia wzrastaja i mama 3 nie ma prawa byc niezorganizowana, dzieci maja byc na wysoki polysk itd.
                  • taje Re: Taje 24.10.10, 20:53
                    Przecież to felieton, sytuacje w nim przedstawione mają prawo być celowo przerysowane, wyolbrzymione dla zilustrowania jakiejś tezy (albo i dla uciechy czytających); na Boga, to nie jest użalanie się nad sobą! Chyba nikt na serio nie uważa, że Agnieszka Graff ma prawdziwy żal do świata o to, że nikt jej nie uprzedził o cieniach macierzyństwa? A z autorką zgadzam się w wielu kwestiach - niewiele rzeczy odstręcza mnie bardziej niż ten nieznośny ton kobiecej zaradności, który, co ciekawe, najgłośniej pobrzmiewa właśnie w internecie. Myślę, że młodym (i nie tylko) matkom łatwiej by się żyło, gdyby otoczenie im dało (i one sobie także) prawo do bycia niedoskonałą, niezorganizowaną i nieidealną. A najbardziej by na tym zyskały dzieci.
                    • undomestic_goddess Re: Taje 25.10.10, 19:13
                      No dobra, mnie juz te klimaty znudzily, ze tak strasznie itd. Kluczem jest slowo bywa, ale ono sie nie sprzedaje.
            • aandzia43 Trudno wychylić nos poza własne doświadczenia? 21.10.10, 11:10
              undomestic_goddess napisała:

              > Verdano, inaczej, trudno bywa, ale nie ciagle i nie kazdego dnia i to moj glown
              > y zarzut wzgledem tego artykulu. Tylko tu nastapila koncentracja na tym praniu
              > jakby na tarze, na braku czasu na lekture i spoznianiu sie na spacery. Jakby au
              > torce zabraklo inwencji. Trudne sytuacje sie zdarzaja, ale nie trwaja pare mies
              > iecy bez przerwy, nie z jednym malym dzieckiem. Nie przesadzajmy.

              W sytuacji, gdy trudne sytuacje się nawarstwią powyżej psychofizycznej granicy wydolności organizmu, mamy sytuację po całości trudną. Czy to tak trudno zrozumieć?
              • undomestic_goddess Re: Trudno wychylić nos poza własne doświadczenia 21.10.10, 11:16
                A czy tak trudno zrozumiec, ze to nie sa sytuacje permanentne? One sie zdarzaja i wtedy bywa trudno, a nie calosciowo jak opisano.
                I nie, ja nie mam latwych w obsludze dzieci, ale sobie radze ze swiadomoscia tego, ze trudne sytuacje sie zdarzaja i mijaja. Czy tak trudno zrozumiec, ze nawet w trudnej sytuacji warto myslec, jak sobie poradzic, a nie zadreczac siebie i straszyc czytelniczki takimi horrorami.
                I ja prosze o historie na tak, jak sobie radzic, jak trzymac usmiech na twarzy, a nie, ze zle jest permanentnie.
                • aandzia43 Re: Trudno wychylić nos poza własne doświadczenia 21.10.10, 15:53
                  undomestic_goddess napisała:

                  > A czy tak trudno zrozumiec, ze to nie sa sytuacje permanentne? One sie zdarzaja
                  > i wtedy bywa trudno, a nie calosciowo jak opisano

                  No i dalej nie kumasz. Wyłożę łopatologicznie: sytuacje, które zdarzają się zbyt często, jak na wytrzymałość danego materiału, powodują, że materiał odczuwa zmęczenie ciągłe, nie incydentalne. Inaczej: kiedy zmęczenie po incydencie jest na tyle duże, że nie następuje regeneracja w którtkich okresach między incydentami, możemy mówić o tym, że jest trudno całościowo. Inaczej: permanentnie. Chyba przystępnie napisałam?

                  > I nie, ja nie mam latwych w obsludze dzieci, ale sobie radze ze swiadomoscia te
                  > go, ze trudne sytuacje sie zdarzaja i mijaja

                  To nie jest kwestia świadomości, tylko wydolności.

                  > I ja prosze o historie na tak, jak sobie radzic, jak trzymac usmiech na twarzy,
                  > a nie, ze zle jest permanentnie

                  Chyba takich nie brakuje?
                  • z_lasu Aandzia43, podpisuję się pod każdym Twoim zdaniem 24.10.10, 22:39
                    a pod tym w szczególności:

                    > To nie jest kwestia świadomości, tylko wydolności.

                    • aandzia43 Re: Aandzia43, podpisuję się pod każdym Twoim zda 25.10.10, 19:22
                      Miło mi, Leśna Kobieto smile

                      Wydawałoby się, że zauważenie różnicy między pojęciem "świadomość" i pojęciem "wydolność" nie powinno sprawiać problemu osobom z IQ powyżej 100 (zakładam, że większość na forum tak ma). A jednak...
                      Poza IQ na coś, co nazywamy rozumem, składa się również wewnętrzna uczciwość. Bez niej wpada się w słodką pułapkę oglądania świata tylko i wyłącznie z perspektywy własnego podwórka. Takie zawężone widzenie bardzo głaszcze ego. Tak bardzo, że zaciemnia różne nieładne strony naszego życia. Zysk z twardogłowia jak widać jest, i to niemały. Po co komu w takim układzie rozum? Więc może nie utrudniajmy koleżankom budowania poczucia własnej wartości na tej wąskiej, dostępnej im strudze światła ;-P
                      • z_lasu Re: Aandzia43, podpisuję się pod każdym Twoim zda 25.10.10, 23:45
                        I może nie budujmy też poczucia własnej wartości ujeżdżając sobie na innych.

                        > Poza IQ na coś, co nazywamy rozumem, składa się również wewnętrzna uczciwość.

                        Na pewno, tylko czy to jest akurat ten przypadek? Ja do tej pory nie dowierzam, że istnieją matki, które karmiąc mogły jeść wszystko. Nie dowierzam, nie dlatego, że chcę coś nieładnego zaciemnić, tylko dlatego, że jest to tak kosmicznie odległe od moich doświadczeń, że aż niewiarygodne. Podejrzewam, że u naszych oponentek w tym wątku może być podobnie.
                        • aandzia43 Re: Aandzia43, podpisuję się pod każdym Twoim zda 26.10.10, 00:19
                          Nie dowierzam, nie dlate
                          > go, że chcę coś nieładnego zaciemnić, tylko dlatego, że jest to tak kosmicznie
                          > odległe od moich doświadczeń, że aż niewiarygodne. Podejrzewam, że u naszych op
                          > onentek w tym wątku może być podobnie.

                          Dobra kobieta z ciebie smile A ja jestem zła kobieta i nie podejrzewam. Żeby uzmysłowić sobie, że różnice w zachowaniu niemowlaków potrafią być ogromne, i że kiedy nałozy się to na predyspozycje matki i warunki zewnętrzne możemy mieć sytuację patową, nie trzeba samemu doświadczyć czegoś takiego. Wystarczy trochę praktycznej wiedzy na temat dzieci w ogóle, zmysł obserwacyjny i nieco wyobraźni. I potrzebę poznawania świata ze wszystkimi jego odcieniami przewyższającą chwilami lenistwo umysłowe lub lęk przed zranieniem delikatnego ego.
                          Wiesz, kosmiczne odległe od moich doświadczeń są np. mało bolesne porody, udane karmienie piersią, mało wrzaskliwe dzieci i różne takie przyjemności, ale nie mam najmniejszego problemu z wyobrażeniem sobie, że są one doświadczane przez miliony kobiet. Nie mam też problemu z przyjęciem do wiadomości, że ciąża może być upiornie uciązliwa i wykańczająca, chociaż moja była wręcz cudowna. Nawet nie przyszło by mi do głowy, by powiedzieć takiej umęczonej ciężarnej: "trochę realizmu, kobieto, wszystkie mamy gorsze dni, weź się zorganizuj, ja mogłam, to ty też możesz" ;-p
                • meisza85 Re: Trudno wychylić nos poza własne doświadczenia 22.10.10, 21:14
                  zgadzam się z Tobą w stu procentach!!! Są mamy, które podrzucają swoje dzieci do teściów , ciotek , babć a i tak narzekają ,że bidulki nie maja czasu posprzątać ani ugotować bo dziecko tyle czasu im zabiera!A na pytanie kto wychowuje dzieci odpowiadają ,że one same buhahaha !Na faktach znam takie ! A najdziwniejsze jest to ,że ja jestem z dziećmi sama , mąż za granicą ,teściowa daleko a moi rodzice pracują na zmiany i niemożliwością jest fakt że wszystko mam zorganizowane!!!porządek w domu itp. przy dwójce dzieci .Dziwne nie) zupełnie jak Ty)Pozdrawiam cieplutko
                  • wespuczi Re: Trudno wychylić nos poza własne doświadczenia 22.10.10, 21:17
                    hehe
                    fanatstycznie!
                  • z_lasu Re: Trudno wychylić nos poza własne doświadczenia 24.10.10, 23:09
                    > Są mamy, które podrzucają swoje dzieci do teściów , ciotek , babć a i tak narzekają ,że
                    > bidulki nie maja czasu posprzątać ani ugotować bo dziecko tyle czasu im zabiera!

                    Czekaj, czekaj. Ale w tym czasie, kiedy dzieci są "podrzucone" to co te matki robią? Piłują pazury? Czy raczej pracują zarobkowo? Jeśli ich nie ma w domu po 10- 12h dziennie, a potem muszą nadrobić kontakt z dziećmi to chyba nie dziwne, że nie mają kiedy posprzątać czy ugotować?
                • graue_zone Re: Trudno wychylić nos poza własne doświadczenia 02.11.10, 22:41
                  A czy tak trudno zrozumiec, ze to nie sa sytuacje permanentne? One sie zdarzaja
                  > i wtedy bywa trudno, a nie calosciowo jak opisano.

                  Czy sytuacja, która trwa pół roku to już permanentna, czy zalicza się jako całościowa?
            • z_lasu Re: a czy to przypadkiem nie jakaś nowa moda 24.10.10, 23:05
              > Trudne sytuacje sie zdarzaja, ale nie trwaja pare mies
              > iecy bez przerwy, nie z jednym malym dzieckiem. Nie przesadzajmy.

              Czy naprawdę tak trudno przyjąc do wiadomości fakt, że istnieją dzieci, u których trudne sytuacje trwają parę miesięcy bez przerwy?
              • meisza85 Re: a czy to przypadkiem nie jakaś nowa moda 25.10.10, 11:43
                z_lasu napisa
                > Czy naprawdę tak trudno przyjąc do wiadomości fakt, że istnieją dzieci, u który
                > ch trudne sytuacje trwają parę miesięcy bez przerwy?
                U mojego syna taka sytuacja trwa 6 lat i co ?Może mam w śmietniku mieszkać z tego powodu?Owszem miałam słabe chwile ale bez przesady.Wiecznie taki stan nie trwa i TRZEBA DAWAĆ SOBIE RADY!!
            • graue_zone Re: a czy to przypadkiem nie jakaś nowa moda 02.11.10, 22:40
              Trudne sytuacje sie zdarzaja, ale nie trwaja pare miesiecy bez przerwy, nie z jednym malym dzieckiem. Nie przesadzajmy.

              Zazdroszczę Ci, że tak uważasz. Moja córka przez 6 miesięcy budziła się co 40 minut w nocy, w dzień spała po 15-20 (przebadana przez tuzin lekarzy, podobno wszystko było w porządku, twierdzili, że ten typ tak ma i trzeba przeczekać). Przerastało mnie wszystko, płakałam z niewyspania. Nie dawałam rady sprzątać, prać i gotować. Ze zmęczenia nie mogła zasnąć, gdy już miałam ku temu możliwość. Nie pisz więc proszę, że takie sytuacje się nie zdarzają, jeśli nie zdarzyły się Tobie. Masz szczęście, może byłaś lepiej zorganizowana, może pewniejsza jako matka. Ale nie pisz, że tak nie bywa, a jeśli bywa, to z winy braku zorganizowania - bo tak nie jest.
          • wespuczi Re: a czy to przypadkiem nie jakaś nowa moda 22.10.10, 15:48
            'nieznośny ton kobiecej zaradności'

            to jest cytat z tego felietonu...

            mialam takiego typka ze w samochodzie sie darl, w wozku sie darl, w chuscie bylo mu wiecznie zle, nie spal w dzien wcale - WCALE noworodek ktory w ogole nie drzemal, no moze spal w nocy, haha, nie przespal jeszcze calej nocy a ma 3,5 roku - przez piwerwsze dwa lata moze bez przerwy trzy godziny ciagiem przespalam ze trzy! razy - plus dwulatek na stanie - nie wiem jak przezylismy, bez rodziny i pomocy...
    • beata2802 Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 10:00
      Połowa problemów autorki zniknęłaby, gdyby zaczęła nosić w chustach i spać z dzieckiem w jednym łóżku.
      • wespuczi Re: Odrobinę realizmu proszę 22.10.10, 15:53
        'nieznośny ton kobiecej zaradności'

        pokochalam ten cytat - nie wszystkie niemowlaki kochaja chusty...
      • kawka74 Re: Odrobinę realizmu proszę 23.10.10, 10:59
        No, popatrz, jakie to wszystko proste.
      • heathers Re: Odrobinę realizmu proszę 10.12.10, 11:41
        beata2802 napisała:

        > Połowa problemów autorki zniknęłaby, gdyby zaczęła nosić w chustach i spać z dz
        > ieckiem w jednym łóżku.
        >

        Tak się składa, że nie wszystkie dzieci mogą być noszone w chuście - na przykład mój synek z atopowym zapaleniem skóry chyba dostałby szału, gdyby było mu zbyt ciepło...
    • aandzia43 Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 10:03
      Ja z tych "niezorganizowanych", dla których wczesne macierzyństwo było okresem koszmaru przetykanego nitkami szczęścia (czy jak to tam napisali). Złożyło sie na to kilka czynników, które jesli pojawiają się solo, są do okiełznania, ale jeśli ruszą na człowieka całą gromadą, to mamy horror. Nie będę się tu roztkliwiać, jakie to były plagi egipskie, wszyscy wiemy, że: nec Hercules contra plures (i Herkules dupa, kiedy ludzi kupa).
      Tak na marginesie: bardzo źle znoszę niedospanie. Po kilku nocach budzenia się co dwie godziny byłam praktycznie nieprzytomna. I tym sposobem samo niewyspanie wystarczyło, by mnie przerobić na zombi.
      Artykuł spoko.
      • donkaczka Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 10:18
        ale co wy z tym budzeniem?
        dzieci wam spaly w pokoju obok i trzeba bylo biegac co chwile?
        moje tez sie budzily, ale koszmarnie bylo tylko z pierwsza, bo "madrze" mi radzono, zeby nie spac z dzieckiem i jak durna usypialam/odkladalam/za godzine to samo
        ze kolejnymi bylam madra, spalam z dziecmi i nie liczylam pobudek, bo zasypialam od razu
        i o dziwo to najstarsza bylo najtrudniej nauczyc zasypiac i dobrze spac, pozostala dwojka bez problemu sie przeprowadzila do swoich lozeczek w koncu i zasypialy pieknie same

        pewnie, ze bywaja dzieci ekstremalne, z roznych powodow - najczesciej stoja za tym problemy zdrowotne/rozwojowe - ale to nie jest norma

        norma jest posrodku, lepsze i gorsze dni ma i matka i dziecko, czasem jest syf w domu i prysznic o 16, czasem luz blues
        • aandzia43 Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 10:58
          Spałam z dzieckiem.
        • judytak Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 11:15
          > ale co wy z tym budzeniem?
          > dzieci wam spaly w pokoju obok i trzeba bylo biegac co chwile?
          > ze kolejnymi bylam madra, spalam z dziecmi i nie liczylam pobudek, bo zasypiala
          > m od razu

          a ja w ogóle nie umiem spać z dzieckiem w jednym łóżku
          w konfiguracji "usypialam/odkladalam/za godzine to samo" przynajmniej tę godzinę przespałam
          a jak mi się trafiło dziecko, które chciało koniecznie spać ze mna w łóżku, to rano po takim "spaniu" bywałam bardziej zmęczona, niż wieczorem

          pozdrawiam
          Judyta
        • wespuczi Re: Odrobinę realizmu proszę 22.10.10, 16:00
          moj drugi tez spal ze mna i sie budzil caly czas, przez 18 miesiecy swojego zycia przespal ciagiem trzy godziny mniej niz piec razy...
          nie da sie byc pozbieranym w takiej sytuacji - postarzalam sie o 10 lat przez ten czas...

          nieporadna jestem...
          • donkaczka Re: Odrobinę realizmu proszę 22.10.10, 16:40
            wespuczi wybacz, ale niewatpliwie cos Twemu dziecko dolegalo, bo to nie jest ani zdrowe ani normalne (w sensie spotykane czesto)
            nie wiem, zaburzenia si, napieciowe, jakas nadwrazliwosc ukladu nerwowego - dzieci placza, dzieci sie budza, ale nie ciagle i nie tak dlugo

            kazdy by sie postarzal, nie w tym rzecz - po prostu ani rozowo nie jest ani tak mroczno i smetnie jak w artykule
            • wespuczi Re: Odrobinę realizmu proszę 22.10.10, 17:18
              nic mi o tym nie wiadomo zeby cos mu dolegalo poza brakiem bliskosci.
              uwierz mi meczylam ciagle lekarzy...
              a teraz wciaz nie lubi spac - nie ma opcji zeby po prostu zasnal z przemeczenia.
              poza tym ze ma ciut wiecej energii i jest bardziej ciekawski niz jego starszy brat, jest zupelnie normalnym dzieckiem bez zadnych dolegliwosci..
            • z_lasu Re: Odrobinę realizmu proszę 24.10.10, 23:20
              Czekaj, donkaczka, bo teraz to już nie rozumiem.

              > wespuczi wybacz, ale niewatpliwie cos Twemu dziecko dolegalo, bo to nie jest ani zdrowe
              > ani normalne

              Czyli jak: nie wierzysz w istnienie dzieci chorych i "nienormalnych"? Bo jeśli wierzysz i równocześnie przyjmujesz do wiadomości, że przy takich dzieciach macierzyństwo może być koszmarem, to czego jeszcze nie możesz ogarnąć? Tego, że nikt nie zdiagnozuje i nie wyleczy ewentualnych problemów z SI u kilkumiesięczniaka? Zdrowie jest jedno, a chorób jest mnóstwo, problemowe niemowlęctwo to nie jest aż taka rzadkość jak Ci się wydaje.
        • turzyca Re: Odrobinę realizmu proszę 25.10.10, 00:13
          donkaczka napisała:

          > ale co wy z tym budzeniem?

          > ze kolejnymi bylam madra, spalam z dziecmi i nie liczylam pobudek, bo zasypiala
          > m od razu

          Gdybym sadzila tylko po sobie, to zadawalabym takie samo pytanie. Ja sie zasadniczo nie budze bez powaznej przyczyny, a jak juz sie obudze, to w wiekszosci wypadkow usypiam w ciagu kilkunastu oddechow. Moj chlop ma inaczej i od niego wiem, w jakich dniach i godzinach odbywaja sie dostawy do pobliskiej restauracji (ciezarowka stoi na wlaczonym silniku pod naszym oknem), kiedy jezdza smieciarki, a kiedy sasiadka wychodzi z dzieckiem do przedszkola (i jej wielki pies wali ogonem o nasze drzwi). Nie dosc ze go takie drobiazgi budza, to jeszcze potem nie jest w stanie usnac. I czesto gesto bywa tak, ze ja sie zrywam z lozka wyspana do przesytu, a on zwleka sie niczym zombie mimo ze szlismy do lozka spac razem. Ale ja przespalam 8 godzin, a on 5.
          Jestem wiec w stanie sobie wyobrazic, ze trafiaja sie tez kobiety, ktore maja taki wrazliwy sen i dla ktorych kazde obudzenie oznacza godzine walki o powrot w objecia Morfeusza. A po godzinie dziecko znow sie budzi... Ludzie sa rozni, nie dla wszystkich jest osiagalne to, co nam przychodzi z latwoscia.
        • turzyca Re: Odrobinę realizmu proszę 25.10.10, 20:13
          donkaczka napisała:

          > ale co wy z tym budzeniem?

          > ze kolejnymi bylam madra, spalam z dziecmi i nie liczylam pobudek, bo zasypiala
          > m od razu

          Gdybym sadzila tylko po sobie, to zadawalabym takie samo pytanie. Ja sie zasadniczo nie budze bez powaznej przyczyny, a jak juz sie obudze, to w wiekszosci wypadkow usypiam w ciagu kilkunastu oddechow. Moj chlop ma inaczej i od niego wiem, w jakich dniach i godzinach odbywaja sie dostawy do pobliskiej restauracji (ciezarowka stoi na wlaczonym silniku pod naszym oknem), kiedy jezdza smieciarki, a kiedy sasiadka wychodzi z dzieckiem do przedszkola (i jej wielki pies wali ogonem o nasze drzwi). Nie dosc ze go takie drobiazgi budza, to jeszcze potem nie jest w stanie usnac. I czesto gesto bywa tak, ze ja sie zrywam z lozka wyspana do przesytu, a on zwleka sie niczym zombie mimo ze szlismy do lozka spac razem. Ale ja przespalam 8 godzin, a on 5.
          Jestem wiec w stanie sobie wyobrazic, ze trafiaja sie tez kobiety, ktore maja taki wrazliwy sen i dla ktorych kazde obudzenie oznacza godzine walki o powrot w objecia Morfeusza. A po godzinie dziecko znow sie budzi... Ludzie sa rozni, nie dla wszystkich jest osiagalne to, co nam przychodzi z latwoscia.
          • madami Re: Odrobinę realizmu proszę 04.11.10, 12:11
            > Jestem wiec w stanie sobie wyobrazic, ze trafiaja sie tez kobiety, ktore maja t
            > aki wrazliwy sen i dla ktorych kazde obudzenie oznacza godzine walki o powrot w
            > objecia Morfeusza. A po godzinie dziecko znow sie budzi... Ludzie sa rozni, ni
            > e dla wszystkich jest osiagalne to, co nam przychodzi z latwoscia.

            Niewiele osób jest w stanie wyobrazić sobie to czego się nie doświadczyło.
            Ja tak zawsze miałam - jak dziecko mnie wybudzało w nocy długo się męczyłam żeby zasnąć, byłam raczej na ciagłym czuwaniu - w efekcie niedospanie sprawiło, że w ciagu dnia byłam całkowicie nieprzytomna i w takiej sytuacji NIE MA MOWY o jakiejkolwiek organizacji, człowiek ma trudność z zebraniem myśli, wchodzi na ściany, ja dodatkowo wymiotowałam ze zmęczenia i ciągle walczyłam z zawrotami głowy. I powiem, że NIKT nie był w stanie tego zrozumieć, większość pukała się w głowę - bo co to za filozofia wziąć dziecko do łóżka i zdrzemnąć sie godzinkę.
    • agnk31 Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 10:06
      wystarczy zaplanować-owszem,pod warunkiem że dojdzie do ciebie że jesteś w stanie to zrobićsmile

      Ja przy pierwszym dziecku miałam meksyk w domu i w głowie,ciężka depresja,dnie spędzane samotnie z brzdącem który się drze non stop bo ma kolkę i ramiona opadające od noszenia,oczy same się zamykają,uczucie ze nikt mnie nie rozumie itp.
      5lat później-drugie dziecko,kochane,spokojne,porządek w mieszkaniu,szczęście w sercu i zero problemów natury psychicznejsmile
      i teraz 3 dziecko i wszystko oksmile
      • magdalenka77 Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 10:43
        Ja z tych zorganizowanych, a i tak wszystko mi z dziećmi nie wychodziło:

        Starszy przez 3 pierwsze miesiące głównie jadł, więc ani pranie, ani sprzątanie mi nie szło. Z trudem udawało mi się zebrać na spacer między karmieniami (a tu wózek i dziecko i wsyzstko trzeba tachać z i na 2 piętro bez windy), bo starałam się unikać karmienia w miejscach publicznych. Potem za to spał 2x po 20 minut w dzień, w nocy też jakoś niezbyt długo, więc znowu malo czasu dla siebie i domu.

        Młodsza ma mega-alergię. Budziła się i płakała, ale spanie razem nic nie dawało, bo to tak jakby miała kolki 24h na dobę. Czyli: pobudka w nocy=2h noszenia. I czasem kilka powtórek pod rząd. Padałam na pysk...
        Żeby żyć z uśmiechem potrzebuję 8h snu, więc naprawdę było ze mną źle.
        Do tego kolędowanie po lekarzach, z których każdy najpierw napawał nadzieją, a po pewnym czaseie i tak wychodziło, że nie potrafił pomóc mojej córeczce...

        Podsumowując: zazdroszczę mamom, którym trafiły się 2 bezproblemowe egzemplarze, ale to naprawdę nie jest reguła!!!
    • kocianna Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 13:20
      Artykuł jest OK.
      I doskonale pokazuje, jak zmienia się życie super zorganizowanej idealnej żony-kochanki-pracownika, kiedy staje się jeszcze matką. I nagle nie da się idealnie ogarnąć rzeczywistości, i brak poczucia bezpieczeństwa, że się ją ogarnia. Niektórzy (niektóre) tak maja, że się czują dobrze tylko jak wszystko jest na tip-top. I mija im to po jakimś czasie.
      • c2h6 Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 13:29
        kocianna napisała:

        > Artykuł jest OK.
        > I doskonale pokazuje, jak zmienia się życie super zorganizowanej idealnej żony-
        > kochanki-pracownika, kiedy staje się jeszcze matką.

        A skąd to śmieszne założenie o super zorganizowaniu? To musiała być nieporadna bałaganiara już wcześniej. Teraz jest tylko taka różnica, że dziecku nie da się zatrzepotać rzęsami żeby machneło ręką i samo zrobiło porządek.

        > I nagle nie da się idealnie
        > ogarnąć rzeczywistości, i brak poczucia bezpieczeństwa, że się ją ogarnia. Nie
        > którzy (niektóre) tak maja, że się czują dobrze tylko jak wszystko jest na tip-
        > top. I mija im to po jakimś czasie.
    • purpurowa_komnata Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 13:30
      > A tak wogole, to jak mozna byc tak niezorganizowanym? Serio pytam, nie ma co si
      > e nad soba rozczulac, tylko dzialac. Zdrowo przesadzony obraz sytuacji. Wystarc
      > zy zaplanowac

      Wiesz
      można-wystarczy przewlekle zachorować tak,ze już wstanie z łóżka jest sukcesem...
      • andaba Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 13:36
        Jakby to wyglądało to tak tragicznie to w życiu nie zdecydowałabym sie na drugie, co dopiero mówić o czwartym.
        • purpurowa_komnata Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 13:40
          Ja mimo wszystko marzę o drugim choć jest trudno z racji tego co powyżej napisałam.
          Ale fakt. Poradziłam sobie-i radzę sobie co dnia-tyle tylko,że ogromnym kosztem-nie mówię o finansach oczywiście.
          • przeciwcialo Re: Odrobinę realizmu proszę 22.10.10, 17:23
            Autorka felietonu o zadnych chorobach nie piszę więc dlatego większość doradza lepszą organizację i włączenie ojca do opieki.
    • a.sobczak Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 15:40
      Więcej takich artykułów!... Okazuje się, że nie jestem jedyna, że nie tylko mój zlew ciągle pełny, kuchenka brudna, stos czystych nieposortowanych ubrań... Generalnie chaos...
      Ok, wystarczy zorganizować lepiej czas?... Pewnie tak. Tylko że w swojej pracy nie miałam z tym problemów, a w domu, z dziećmi jakoś tego nie potrafię. No, ale widocznie nie mam macierzyństwa we krwi, i nie moim powołaniem jest bycie kurą domową (czyt. perfekcyjną panią domu), i potrzeba mi kogoś, kto mi powie, że nie jestem jedyna, że to normalne...
      Pani Agnieszko, głowa do góry, damy radę!!
      • dzoaann Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 18:10
        a mi niepotrzebne do komfortu psychicznego posortowane ubrania i tu chyba pies pogrzebany...
        jeśli ktos musi miec wszystko zapiete na ostatni guzik, to chaos okołodzieciowy to trauma. Wystarczy odpuscic pewne rzeczy trochę i zmienic priorytety na jakis czas. Gary w zlewie se postoja i tyle, łachy poleżą i spoko. A w tym czasie mozna nadrobic deficyty snu lub lektury. Po jakims czasie organizacja lepiej idzie i tyle.
        Fakt, że nastawienie sie w ciąży na spokojną dzidzie i błyszczący dom to troche nie teges, ale jakos ja nigdzie nie widze tych artykułow opiewajacych jak to różowo jest po porodzie.
    • claudel6 Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 19:35
      u mnie było dokładnie na odwrót. wszyscy mnie straszyli - chronicznym niewyspaniem, przemęczeniem, kompletnym brakiem czasu dla siebie.. a wcale tak źle nie jest. ogarniam się bez problemu. starcza mi czasu na makijaż, zrobienie codziennych zakupów, lekturę kilku forów, oglądanie filmu wieczorem z moim partnerem. ok, jestem uprzywilejowana, bo tata dziecka pracuje w domu i często mała sie zajmuje. ale on pracuje, więc nie jest tak, ze się dzielimy pól na pól, po prostu czasem mnie odciąża.
      wysypiam się na raty, ale daje radę. po prostu śpię z małą do 12. ona sobie obok mnie lezy, gada, je z piersi, podrzemuje i wstajemy razem koło południa.

      no a pranie ciuszków robię raz na tydzień...zastanawiam się jak autorka działała, ze robiła pranie codziennie? miała 2 pary spiochów czy co?
      • ledzeppelin3 Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 20:27
        W naszej kulturze NIE WOLNO się nad sobą rozczulać, trzeba być Babą -Budowniczym i POKAZAĆ. Sobie, sąsiadce, księdzu, teściowej.
        Też się dałam w to wkrecić, ale jak pierwsza Mała miała 3 miesiące, poszłam do łazienki, włączyłam muze rockową, puszczałam ja na okrągło przez 4 godziny, znalazła dawną mnie, i powiedziałam: Sram na to.
        Nie musze mieć pustego zlewu.
        Nie musze mieć figury Kate Moss.
        Moje dziecko nie musi być geniuszem.
        Jesli ja nie bedę musiała być ideałem, moje dziecko też nie będzie musiało.
        Jak chce się wyspać, wkładam stopery w uszy. Wtedy nie biegnę na każde stęknięcie, 80% popłakiwań cichnie samo.
        Nie musze karmić piersią, jeśli ten sposób karmienia się nie sprawdza/wymaga zbyt wiele wysiłku.
        Muszę za to być zadowolona ze swojego dziecka, ze jest takie, a nie inne.
        • ledzeppelin3 Re: Odrobinę realizmu proszę 21.10.10, 20:28
          I na zorganizowanie też sram.
          • iwoniaw Jest wszelako różnica 22.10.10, 14:59
            Pomiędzy ustawieniem sobie priorytetów i porzuceniem sprzątania w zlewie, jeśli nam to się nie widzi najważniejsze we wszechświecie, a jęczeniem, że jak to tak, mi się samo nie sprząta, a u innych wygląda czysto - pewnie się im samo robi, a one wrednie się w duchu nade mną natrząsają... albo oszukują, śmieci pod dywan nogą wsuwają... no bo jak inaczej? Toż to niemożliwe, że ktoś jednak:
            - jest bardziej zorganizowany i daje radę nie żyć w chlewie mając - o zgrozo! - nawet więcej niż jedno dziecko
            - ma nerwicę natręctw i sprząta choćby nie wiem co
            - nie sprawia mu to problemu i robi to faktycznie mimochodem
            - nie sprząta i zadowolony odbywa spacerki "wyglądając na zdumiewająco ogarniętą"
            - nie myśli ironicznie o mijających go przechodniach z tej prostej przyczyny, iż ma czym mózgownicę zająć
            - uśmiecha się bez złych intencji

            Zwracam tylko nieśmiało uwagę, że artykuł nie jest o przypadkach:
            - chorobowych (depresja, inne ograniczenia np. ruchowe)
            - samotnych matek trojaczków (samotnych także w sensie "mąż wiecznie poza domem" - tu wszak ojciec dziecka też "nie daje rady" w grafik dnia rozwieszenia gaci wcisnąć!)
            - "czasem mam złe dni i właśnie sobie narzekam"
            tylko o zarzucaniu całemu światu, iż skąpi kandydatkom na matki odrobiny realizmu, jako że gazetki okołodzieciowe nie są opatrzone disclaimerem, iż jest to "nadludzki (sic!) wysiłek" - ogarnięcie się zdrowych rodziców ze zdrowym niemowlęciem bez rodzeństwa mianowicie...

            W kwestii zlewu - chcę mieć czysto, to myję; mam to gdzieś, to pleśnieje aż wyewoluuje w formę życia, która wynajduje koło. Żeby jednak mieć o to żal do wielodzietnej uczesanej sąsiadki, która wygląda, jakby odkurzała częściej niż raz na kwartał - no na to nie wpadłam nawet w najostrzejszej fazie "Mam Wszystkiego Dość".
            • undomestic_goddess Re: Jest wszelako różnica 22.10.10, 15:51
              Iwoniaw, moge sie podpisac. Toz o te roznice chodzi, ze sami sobie ustalamy, co i kiedy robimy, ale nie mamy pretensji do garbatego, ze ma proste dzieci, bo do tego mozna sprowadzic pretensje pani autorki wzgledem matki trojki.
              Slowo klucz w macierzynstwie - elastycznosc, gdzie sie tylko da.
              • taje Re: Jest wszelako różnica 22.10.10, 17:59
                Ja tam żadnej pretensji nie widzę, co najwyżej podziw z nutką autorefleksji.
    • aqnieszkabb Odrobinę realizmu proszę 22.10.10, 09:56
      Wspaniałe są te opinie, że "wystarczy się zorganizować / wystarczy zaplanować". Tylko, że dziecko ma w nosie plany. Walnie kupę będąc już poubieranym w 3 warstwy, a ja w stroju wyjściowym do pracy muszę go przewijać. I wpadam do roboty zziajana, spocona, po zapachu perfum już nie ma śladu. Nie spóźniam się, bo na szczęście mam zapas tych 15 minut na nagłe wypadki. To tyle jeśli chodzi o "planowanie".

      A jeśli chodzi o okres niemowlęctwa, to u nas było średnio - dom jest w miarę ogarnięty, młody przesypia na tyle, że da radę się umyć i nawet w necie posiedzieć.
      Ale mam tez koleżanki z dziećmi. Jedna ma ekstremalnie trudny przypadek, dziecko, które w ogóle nie daje się odłożyć, nie śpi dobrze w nocy, przysypia głównie w dzień i z rozmów z koleżanką wiem, że jak dotąd żadne metody uczenia dziecka, że się śpi w nocy nie dały rezultatu, nie pomaga również spanie razem z nim w łóżku, nie pomaga karmienie piersią ani butelką. Nic nie pomaga.
      Druga moja kumpela ma maleństwo, które po urodzeniu ciągle śpi w łóżeczku, trzeba go budzić na jedzenie. Przesypia noce i jest cała zadowolona z życia. Faktycznie, ma kiedy wylegiwać się na kanapie i czytać. Żółć mnie zalewa, kiedy to widzę.

      Apeluję do matek doskonałych, żeby nie zabraniały nam, matkom niedoskonałym i matkom trudnych egzemplarzy dzieci, prawa do wymiany doświadczeń i opisywania naszych problemów. I przestańcie wszystko kwitować odwiecznym "jakaś ty niezorganizowana".
      • donkaczka Re: Odrobinę realizmu proszę 22.10.10, 15:21
        a ja apeluje o czytanie ze zrozumieniem
        albo cytowanie, bo z tego co napisalas, nie wiem do ktorej doskonalej sie odnosisz, ja tu zadnej nie widze..
      • z_lasu Re: Odrobinę realizmu proszę 24.10.10, 23:30
        > Jedna ma ekstremalnie trudny przypadek, dziecko, które w ogóle nie daje się odłożyć,

        Dziecko znajomych (i to NIE było ich pierwsze dziecko) w ogóle nie dawało się odłożyć przez kilka pierwszych miesięcy życia. Kupili chustę, nosili na zmianę, spali w fotelu z dzieckiem na piersiach. Kiedy usłyszała o tym babcia krzyknęła "Coooo?!!! Chyba oszaleliście! Tak nie może być, żeby dziecko terroryzowało całą rodzinę! Przyjeżdżam natychmiast!". Przyjechała i ... spała w fotelu z dzieckiem na piersiach. Oczywiście dziecko obejrzane z każdej strony przez tabuny lekarzy. Wyrosło z tego.
    • elzbietamonika Odrobinę realizmu proszę 22.10.10, 11:59
      organizacja jest lepsza przy wiekszej ilości dzieci. Jak mialam jedno to myslalam, że to koniec świata, a teraz przy dwójce wszystko jest OK! Nawet mi 18-miesieczny pomaga sprzątaćsmile Zgadzam się z brunetkąsmile - ogranizacja to podstawa! U Ciebie chyba jej brakuje. Co do nocek - to znam ten koszmar, czlowiek pada po niewyspanej nocy, a w pracy wszyscy się dziwią, ze jestes taka "wczorajsza". Moje rozwiązanie? babcia! jedna noc w tygodniu na wyspanie się - działa i poprawia humor!
    • meisza85 Odrobinę realizmu proszę 22.10.10, 14:40
      Co za artykuł no powala na nogi))Decydując się na dziecko trzeba znać plusy i minusy!! Mam dwóch chłopców jedno półtoraroczne.Nadal wstaje na mleko w nocy (rok czasu karmiłam piersią teraz już nie)a pracuję w domu zarobkowo.I niestety albo stety nadal kocham te małe rączki małe oczka , które czasami maja gorsze dni .I mało tego chciałabym mieć jeszcze jedno.Moja rada - trzeba być zorganizowanym w domu i jak i w życiu!!
      • aughra Tedoria a praktyka 22.10.10, 16:29
        "Decydując się na dziecko, trzeba znać plusy i minusy"? Ciekawa postawa. Decydując się na dziecko wiedziałam dobrze, jakie są plusy i minusy - z racji zawodu [opiekunka dziecięca], jak i rodziny, która rozmnaża się jak króliki jakieś co najmniej. Mało tego - zawsze uważałam, że dziecko, z którym są problemy jest lepsze od dziecka, którego nie ma.
        Znać plusy i minusy, czy to teoretycznie - z książek, czy praktycznie - chociażby z doświadczeń opieki nad cudzymi dziećmi, to nie to samo, co być matką, czuć, kochać to dziecko i chcieć dla niego najlepszego, a jednocześnie nie wyrabiać się z tym wszystkim, zwłaszcza, kiedy jest się karmioną zaleceniami surowej higieny, sportowego trybu życia i natychmiastowego powrotu do dawnej sprawności.
        Kocham moją córeczkę i chcę mieć więcej dzieci - bo wiem już, że ten stan ciągłego zmęczenia mija, ale z pierwszych siedmiu miesięcy wspominam zarówno te miłe chwile - jej duże sukcesy, z powodu których byliśmy podwójnie dumni i szczęśliwi, bo jest wcześniakiem, jak i te trudne chwile - żeby potem nie mówić kolejnym młodym matkom, że z wszystkim jest łatwo.
        Przed urodzeniem Jany nie zdawałam sobie sprawy z tego, że można być tak zmęczonym i bezsilnym, co to znaczy, jak ktoś kogo kochasz najbardziej na świecie płacze, bo coś mu dolega, a Ty nie wiesz, dlaczego, że może nie starczać czasu nawet na jedzenie. I tyle. Tego w żadnej książce nie wyczytałam, zarówno w publikacjach pisanych "pod rodziców", jak i literaturze naukowej.
    • an_ni Re: Odrobinę realizmu proszę 22.10.10, 16:37
      a ja nie rozumiem ze dorosle kobiety nie potrafia zrozumiec ze ROZNIE BYWA
      tak po prostu moze byc, ze jedna kobieta reaguje na macierzynstwo dodatkowym napedem energetycznym i nie straszne jej niewyspanie a druga mimo braku wielkiego wysiilku pada na pysk z powodu jednej pobudki w ciagu nocy i nie ma energii zorganizowac sobie czasu z niemowlakiem
      bo hormony roznie dzialaja, bo ma sie rozna odpornosc na stres, zmeczenie, wysilek
      i to ze akurat jednym z was natura dala kopa energetycznego nie czyni was lepszymi ! moze silniejszymi robotami to owszem i tylko tyle
      • przeciwcialo Re: Odrobinę realizmu proszę 22.10.10, 17:20
        Hormony hormonami ale infantylizm że nie wiedziało się że dziecko zmienia zycie powala.
    • meisza85 do aughra 22.10.10, 20:56
      Ja nie powiedziałam,że wychowywanie dziecka/ci jest łatwe.W stosunku do Ciebie nie czytałam żadnych książek na ten temat, do dziś kieruje się rozsądkiem i intuicją.I jak do tej pory nie narzekam.Wiedziałam, ze dzieciątko wstaje w nocy i że ja wstanę razem z nim, żeby go nakarmić.Wiedziałam,że mogą być kolki, że będzie ząbkowanie itp,I planując ciąże z góry zgadzałam się na wszystko.Owszem budzenie się w nocy nie jest przyjemnością zwłaszcza co 3 godziny.Ale było i jest warto , bo robię to dla dzieci , które całym sercem kocham. Mam wrażenie ,że najbardziej narzekają te kobiety, dla których macierzyństwo to zło konieczne. Jeżeli człowiek tylko chce to znajdzie tyle siły ile trzeba żeby wszystko grało w domu tak jak trzeba!!
      • ledzeppelin3 Re: do aughra 23.10.10, 11:10
        A ja myśę, że takie artykuły są bardzo potrzebne
        Choćby po to, by panie mogły sobie powiedzieć: "Patrzcie państwo, taka wykształcona dziennikarka, a sobie NIE RADZI
        A ja sobie RADZĘ
        Jetsem ZORGANIZOWANA
        Jestem ZARADNA
        I w życiu żadnej książki nie przeczytałam, ja tak mam już, sama z siebie".


        hehe, gratuluje wszystkim dokskonałym we własnych oczach paniom







        • undomestic_goddess Re: do aughra 23.10.10, 11:38
          Hehe, i nawzajem smile

          Zadaj jeszcze pytanie, co to jest organizacja, bo dla kazdego to co innego i czesciej wchodzi tu sztuka ustawiania priorytetow i odpuszczania.
      • z_lasu Re: do aughra 24.10.10, 23:34
        > Owszem budzenie się w nocy nie jest przyjemnością zwłaszcza co 3 godziny.

        Tu się mylisz. Budzenie się co 3 godziny może być nie tylko przyjemnością, ale wręcz rozkoszą dla matki, która od wielu miesięcy nie przespała więcej niż 1h w jednym kawałku (a w sumie rzadko więcej niż 3 h na dobę!)
        • meisza85 Re: z lasu 25.10.10, 11:40
          Karmiłam rok czasu, mały wstawał mi co 2-3 godziny .Nakarmiłam i odłożyłam z powrotem do łóżeczka. Dziś mały ma 1,5 roku i jeszcze dwa razy do mleka wstaje w nocy ale już jest na butli. Od pół roku zasypia sam w łóżeczku .Bez kołysania , bez śpiewania.itp.Nigdy nie usypiałam dzieci ani w wózku ani na rękach. Dlaczego?Bo mając na rękach noworodka wiedziałam,że to dzieciątko rośnie i za kilka miesięcy nie miałabym siły usypiać dziecka na rękach- wniosek nie przyzwyczajałam dziecka do czegoś , co później okazałoby się niewygodne dla mnie ani dla dziecka. Od 1,5 roku nie przespałam ani jednej nocy i jakoś nie mam pretensji o to do całego świata!! w dodatku nie piję kawy , bo mnie mdli więc jakoś trza się obejść bez kofeiny!! Starszy syn jest dzieckiem trudnym, ma nerwice ale to nie znaczy, że mam użalać się nad sobą. W południe mały idzie spać .A wieczorem kładę ich po bajce.Wtedy mam dużo czasu dla siebie. I SORRY ALE TO NIE MOJA WINA ,ŻE KTOŚ JEST NIE WYSPANY CZY MA ISTNY BURDEL NA KÓŁKACH W DOMU Z POWODU DZIECI!!! MOJE DZIECI TEZ CHORUJĄ , TEŻ MAJĄ SŁABSZE DNI JAK KAŻDE INNE .ALE JAKOŚ Z TEGO POWODU NIE UŻALAM SIĘ NAD SOBĄ.I JESTEM DUMNA ,ŻE Mam SZCZĘŚLIWE DZIECI, OGARNIĘTY DOM I PRACE ZAROBKOWĄ W DOMU. BO JAK WIDAĆ , NIE KAŻDA BABKA POTRAFI TO WSZYSTKO POGODZIĆ A JA TAK!!
          • franczii Re: z lasu 25.10.10, 12:52
            Nie wszystkie dzieci da sie lagodnie przekonac do samodzielnego spania w lozeczku, o samodzielnym zasypianiu nie wspomne. Nie wszystkie dzieci budza sie przez rok regularnie coi 3 godziny. Bywaja takie, ktore w niektorych okresach zadaja karmienia jeszcze czesciej. Na tym polega karmienie na zadanie. Nie kazda matka fizycznie wytrzyma wstawanie co 2 godziny przez rok. Ja lecialam juz po tygodniu takiego wstawania. Ty widac jestes twarda kobieta ja jestem slabizna i po tym jak prawie upuscilam syna w czasie nocnego karmienia zaczelam spac razem z dzieckiem tongue_out
            • malutka_8 Re: z lasu 29.12.10, 01:47
              Szkoda ze tak wszyscy piszą o tym jakie to niektore dzieci sa trudne i jak ciezko je nauczyc samodzielnego spania w lozeczku czy ograniczyc im nocne wstawanie jak sa juz troche starsze.A pomyslalyscie o tym ze moze niektore z Was po prostu nie potrafią tego zrobic? I to nie jest "wina" tego "nadpobudliwego" dziecka a jedynie Wasza - bo po prostu stosujecie zle metody? Albo jestescie tak nerwowe ze dziecko przejmuje od Was negatywne emocje i po prostu nie czujac spokoju nie potrafi spac? Ja jak urodzilam corcie - postawilam na spokoj. Olalam sprzatanie,zmywanie i inne tego typu niepotrzebne rzeczy a spedzalam czas z dzieckiem. Poznawalam moja corke spokojnie. Po 2 tygodniach wiedzialam doskonale dlaczego placze i jak ten placz ukoic. Karmilam corke piersią 2 lata. Z wlasnej potrzeby. Po 2 latach postanowilam zakonczyc karmienie.W ciagu miesiaca odstawilam dziecko od piersi bez najmiejszego problemu odejmujac po jednym karmieniu co tydzien. Od urodzenia dziecko spalo ze mna - po jakims czasie prawie nie musialam sie budzic w nocy bo corka sama sie przysysala do piersi a potem zasypiala.Bylam zmeczona. Ale dam rade.Po roku przeniosolam corke do lozeczka i po jednej nocy spala sama bez problemu i nie budzila sie juz na karmienia nocne. I corka nie byla zdrowa - miala refluks zoladkowo-przelykowy co powodowalo ze pokarm wracal do wysokosci tchawicy i przyduszal. Powodowal takze cofanie sie kwasnej tresci z zoladka do gardla. Potrafila plakac pare godzin Wiele przeszlam - jednak ten okres wspominam cudownie. Ja i moje dziecko. Blisko ze soba i tylko dla siebie. Dodam ze maz pracowal i nie mial nawet ochoty zajmowac sie dzieckiem czy domem. Obecnie juz byly maz. W tej chwili mam nowego partnera i mysle o drugim dziecku. Corka ma 4 lata i mysle ze juz czas na kolejne. Takze postawie na spokoj i bliskosc. To tak jak z niektorymi kobietami ktore sa niezadowolone z opieki szpitalnej po porodzie. Zalezy od punktu patrzenia - ja po porodzie z opieki na oddziale bylam bardzo zadowolona a kobieta lezaca ze mna na sali totalnie niezadowolona.Opieka byla taka sama moja jak i jej. Tak samo jest pewnie z przezywaniem okresu noworodkowego,niemowlecego czy jakiegokolwiek innego...
          • z_lasu Re: z lasu 25.10.10, 23:52
            > I SORRY ALE TO NIE MOJA WINA ,ŻE KTOŚ JEST NIE WYSPANY CZY MA ISTNY BURDEL NA
            > KÓŁKACH W DOMU Z POWODU DZIECI!!!

            Dobrze się czujesz, meisza85?

            > Karmiłam rok czasu, mały wstawał mi co 2-3 godziny .

            Albo czytasz wybiórczo albo rozumiesz wybiórczo. Spróbuję raz jeszcze: ja przez pół roku spałam 2-3 godziny na dobę. I nigdy w jednym kawałku.
    • lukrecja34 Re: Odrobinę realizmu proszę 23.10.10, 18:22
      a ja tylko dodam,że gdyby moje pierwsze dziecko było tak "trudne" jak drugie to na to drugie w życiu nie zdecydowałabym się...
    • wiki11110 Re: Odrobinę realizmu proszę 24.10.10, 09:15
      A mnie osobiście wkurzają wypowiedzi mam, które NIE ROZUMIEJĄ tych co nie mogą tego ogarnąć. Ja nie jestem typem bałaganiarza i haotyka. Ogarniałam prowadzenie 146m2 domu + praca + studia. Ale macierzyństwo i prowadzenie domu mnie przerosło do granic wytrzymałości. Szczerze zazdrościłam i zazdroszczę tym, których dzieci przesypiają po 20godz. na dobę. I wiecie co, 'perfekcyjne' mamusie, szczerze wątpię, że miałyście dzieci które beczały, nie chciały spać w dzień, w nocy przewracały oczami bo też wyspane albo dostawały spazmy na spacerze jeżdżąc w wózku!!! Dla mnie pocieszeniem jest to, że odkąd zaczęłam mówić jak ja wspominam początki macierzyństwa okazało się, że na 9 moich znajomych tylko jedna wspomina to jako błogostan. To byłoby na tyle!!!
    • jagienkas70 Re: Odrobinę realizmu proszę 24.10.10, 20:51
      W czasie ciąży jak mówili mi znajomi, że z dzieckiem bywa różnie, czasem bardzo ciężko, nie wierzyłam. W swojej gigantcznej pysze zakładałam, że to tylko kwestia organizacji smile
      potem nadszedł czas weryfikacji wyobrażeń z rzeczywistością. Ale nadal sądziłam, że tylko muszę się zebrać w sobie i będzie dobrze. W końcu odpuściłam i uznałam z pokorą, że wszyscy mieli rację i gdzieś średnio do trzeciego roku życia dziecka mamy przechlapane. Dziś po prostu cieszę się macierzyństwem, najgorsze za nami, z każdym miesiącem jest fajniej. Synuś ma 1,5 roku i jest boski.
    • miaowi Re: Odrobinę realizmu proszę 24.10.10, 21:20
      Ja mam jedno dziecko i na tym poprzestanę. Młoda była wyjątkowo absorbującym noworodkiem/niemowlakiem/małym dzieckiem. Jest taka do dzisiaj, ale z czterolatkiem można pogadać, iść na wycieczkę, a jak jest energiczny i wygadany, to jest nawet zabawnie. Teraz.
      Ale pierwszy rok był koszmarem. Byłam z młodą sama - musiałam wrócić do pracy na parę godzin jak miała 2 miesiące. W nocy budziła się i płakała. W dzień też płakała - a ja za Chiny nie umiałam rozróżnić tych płaczów, nie wiedziałam, czego właściwie chce. Z trudem cokolwiek ogarniałam. I wiadomo było, że jeśli jest jakiś upierdliwy problem typowy dla danego wieku, to ONA GO NA PEWNO BĘDZIE MIAŁA. Kolki też bywały.
      Z perspektywy czasu - nie zamieniłabym jej za żadne inne dziecko, jest fantastyczna, inteligentna i kochana. Ale nie zmienię zdania - pierwszy rok był makabrą. Na szczęście drugi raz nie będę tego przerabiać.
    • z_lasu Re: Odrobinę realizmu proszę 24.10.10, 23:57
      Uważam, ze bardzo istotne są w tym wątku wypowiedzi matek, które mają więcej niż jedno dziecko (z czego tylko jedno problemowe) i dlatego są w stanie obiektywnie ocenić, czy problem leży w "rozmemłaniu" matki czy jednak w dziecku. Bo faktem jest, ze trudno jest ocenić samą siebie i dlatego tym matkom, które "dostały" prostsze w obsłudze egzemplarze tak łatwo jest wmówić pozostałym, że to z nimi jest coś nie tak. Dla mnie osobiście bardzo ważne są też wypowiedzi znajomych matek (także wielodzietnych) w realu, które - nie pytane - mówią wprost, że mi współczują i że - patrząc na moje zmagania - dziękują bogu, że takie problemy nie były ich udziałem.

      A czytając całą tę dyskusję zastanawiam się dlaczego dorosłe - wydawałoby się - kobiety nie potrafią przyjąć do wiadomości prostego i nie mającego żadnego wpływu na ich życie faktu, że istnieją też inne dzieci i inne macierzyństwa niż ich własne. Czy dlatego, że musiałyby zejść z wyżyn samozachwytu nad własnym "zorganizowaniem"?
      • wespuczi Re: Odrobinę realizmu proszę 25.10.10, 00:14
        czuje sie wywolana do tablicy - starszy - jak byl niemowlakiem po dwoch tygodniach zasypial sam na piec szesc godzin w nocy - jak mial miesiac przesypial noce, czasami robil takie wystepy ze zasypial o piatej wieczorem i sie budzil nastepnego dnia o siodmej, osmej...
        kupilismy z mezem stol bilardowy, urzadzalismy turnieje do trzeciej nad ranem co weekend..
        aha a w dzien jak w zegarku bawil sie poltorej godziny, a pozniej dwie spal, nie plakal wcale - spacerki muzea, zakupy, sama przyjemnosc...
        dwa lata pozniej urodzil sie numer dwa - armagedon normalnie, do glowy mi nie przyszlo ze niemowlak moze taki byc hehe tesciowa tez do nas przyjechala ze wsparciem antyterrorystycznym - po trzech dniach chodzila ze szczena na podlodze bo takiego cyrku w zyciu nie widziala...
        pamietam ze przez pierwsze pol roku moze kilka razy popatrzylam na lustro - nie moglam sie w ogole poznac, a prysznic i myscie zebow byly dla mnie relaksujace jak wizyta w spa...
        nigdy wiecej dzieci, never! tylko dlatego ze sie boje znowu mi sie taki urodzi smile
        • a_gurk Re: Odrobinę realizmu proszę 25.10.10, 01:21
          To co jakby z mojego życia smile. Pierwsza córa- niemal ideał. Jak już załapała ssanie piersi (pierwszy tydzień spędziła w szpitalu karmiona przez uprzejme pielęgniarki butlą, bo to szybsze), piękne i książkowo ciumkała 15 min, po czym 3 godziny spała. W okolicy 3 miesiąca budziła się jeden, góra dwa razy w nocy. Pięknie spała w ciągu dnia. Ideał. Aha napad kolki zaliczyła tylko 1 raz i do ukończenia 1 roku miała tylko 2 epizody katarowe krótkookresowe. Żadnych chorób. Oczywiście wszyscy dookoła mi mówili, że najgorzej jest z 1 dzieckiem, z drugim jest łatwiej itp. To sobie pomyślałam, że skoro starsze było takie spokojne, to drugie dopiero będzie idealne ... . Ale nie było. Jest i było inne. Bardziej absorbujace na pewno! Poza tym że wcześniak i w dodatku słabego zdrowia, to jeszcze ssacz nocno-dzienny. Pierwsze miesiące wspominam jako niesłychanie meczące. Karmienie nawet przez godzinę (wcześniak-ssie minutę, zasypia na pięc, potem je kolejne 2 minuty, drzemie i tak dalej), oczywiście jeżeli się już udało mu złapać brodawkę. Po karmieniu noszenie do odbicia, masaże brzuszka, bo biedak miał problemy z trawieniem. Godzina przerwy (a czasem mniej) i znowu. Podczas tej godziny musiałam ściągnąć pokarm z lewej piersi (wklęsła brodawka) , w nocy czasem udawało mi się na chwilkę zdrzemnąć, w ciągu dnia zajmowałam się starszą córką. Po pierwszych miesiącach było nieco lepiej, ale jak miał pół roku zaczął chorować i choruje do dziś. Dzisiaj rozumiem, ze można zasnąć na stojąco, że podniesienie ręki to wielki wysiłek i że karmienie butlą jest o.k. I że nigdy nie należy nikogo pouczać, bo każdy ma inną sytuację. Dodam jeszcze, że i tak uważam tamten okres za nienajgorszy. Bo jak posprzatałam w chacie, to jakiś czas był porządek i wszystko miało swoje miejsce. Nawet spacery wtedy były przyjemnością. Mały leżał grzecznie (najczęściej) w wózku, młoda szła obok, a ja mogłam nacieszyć się świeżym powietrzem i widokami. Dzisiaj muszę młodych pilnować non-stop, spacer z nimi to horror. Każdy porządek w domu jest tylko na 5 minut lub na noc, dopóki nie wstaną. Noce mam nadal nieprzespane. Młody co noc do nas przychodzi i kręci mi włosy. Odprowadzany-wraca. Ja idę do innego pokoju, on za mną. On i tak zasypia, mąz nic nie słyszy, a ja mam noc z głowy. Mam z nich wiele pociechy ale i wiele zmartwień i strachu.
          • a_gurk Re: Odrobinę realizmu proszę 25.10.10, 01:25
            Dodam jeszcze, że od 5 lat dobrze przespanych miałam może ze 20 nocy. W sumie. A należę do tych osobników, co to muszą 9-10 godzin w nocy pospać i jeszcze jakąś drzemkę w ciągu dnia zaliczyć, żeby normalnie funkcjonować.
    • meisza85 Odrobinę realizmu proszę 25.10.10, 12:10
      A ja jeszcze tyle dodam ,że każde dziecko jest inne,Jakie by się nie urodziło nie jest to jego wina! A my jako rodzice musimy wychować dziecko jak najlepiej potrafimy.Z doświadczenia swojego wiem,że mając "trudne" dziecko , trzeba więcej wysiłku w to wychowywanie włożyć.Więcej energii a zwłaszcza cierpliwości,żeby dzieciątku pomóc a nie zaszkodzić. Nie jest to proste , gdy ma się więcej dzieci, bo uwaga musi być podzielona. Ale trzeba nauczyć się planować dzień. Wieszając latem pranie na balkonie brałam małego ze sobą ,on podawał mi pranie.Ja mogłam powiesić pranie w spokoju a jego miałam cały czas na oku. A przy okazji dziecko miało radochę. Kiedy mały się bawił ja przygotowywałam obiad kukając na niego.Kiedy spał mogłam spokojnie poprasować , poczytać książkę itp. Kiedy dziecko śpi robi się te rzeczy przy których nasza pociecha mogła by się skaleczyć lub by nam przeszkadzała np prasowanie , szycie na maszynie, mycie okien. Ja się tego cały czas trzymam i mi wszystko wychodzi.Nawet mój mały szkrab wie ,że po zabawie trzeba posprzątać zabawki do koszyka.Krzywda przy tym mu się nie dzieje, a ja dzięki temu mam porządek.
      • franczii Re: Odrobinę realizmu proszę 25.10.10, 13:13
        Wyglada na to, ze znalazlas recepte na wszystko. A co z dziecmi, ktore juz nie sypiaja w dzien?
        Poza tym z tego co piszesz nie widac, zebys miala trudne dziecko. Trudne dzieckonie podaje prania matce tylko je rzuca z balkonu zeby sobie popatrzec jak leci.
        • z_lasu Re: Odrobinę realizmu proszę 25.10.10, 23:34
          > Trudne dziecko nie podaje prania matce tylko je rzuca z balkonu zeby sobie popatrzec
          > jak leci

          To tytułem wstępu. Potem wywala całą michę mokrego prania na "podłogę" balkonu, zanim matka to pozbiera zadziwiająco skutecznie wspina się na barierkę, a zestawione chwyta w brudne łapska najlepszą białą bluzke mamy i z radosnym piskiem ucieka z nią do domu, by schować się za tapczan. Itd. itd. A pranie czeka... smile
    • meisza85 Odrobinę realizmu proszę 25.10.10, 12:12
      aha i za każdy m razem kiedy to zrobi bije mu brawo , wtedy za takie sprzątanie dopiero ma uciechę))nauka prze zabawę))
      • franczii Re: Odrobinę realizmu proszę 25.10.10, 13:20
        Twoje dziecko chyba jest jeszcze malutkie skoro nie weszlo w etap robienia mamie na zlosc i sprawdzania co sie stanie, kidy tym razem nie posprzatatongue_out
        Niestety moje dzieci sa przykladem tego ze mozna miec w d ... pochwaly i brawa od mamy i wolec robic po swojemu. Etap bycia lasym na pochwaly widzialam tylko na u niektorych dzieci kolezanek i to tylko do wieku maks 2 lat.
      • nanuk24 Re: Odrobinę realizmu proszę 26.10.10, 01:45
        Och jeju jeju!
        Przestan juz pisac w tym watku...
    • franczii Re: Odrobinę realizmu proszę 25.10.10, 12:43
      Wspolczuje
      Dla mnie okres noworodkowy moich dzieci to byl luzik w porownaniu z tym, na co sie nstawilam po lekturze i rozmowach ze znajomymi.
      W pierwszych 2 tygodniach mialam w domu na stale tesciowa/ciotke do pomocy. Wiem ze taka opcja jest niemila wiekszosci emam ale ja sobie chwale bo mi to pozwolilo na stopnoiowe wyregulowanie sie na nowy styl zycia. Moglam skupic sie wylacznie na sobie i dziecku/dzieciach, o cala reszte troszczyla sie tesciowa. Jedyna rzecz, ktora robilam z wlasnej inicjatywy to bylo scielenie mojego wlasnego lozka, na ktorym potem polegiwalam z noworodkiem caly dzien wyprysznicowana, ubrana i uczesanatongue_out
      Potem, okres niemowlecy pierwszego byl fajny chociaz dziecko malo spalo w dzien. Udalo mi sie jednak zidentyfikowac glowne wymagania syna tzn. niechec do lezenia w lozeczku, niechec d zostawania samemu w pokoju. Wystarczylo sie do tego dostosowac i moglam z nim zrobic wszystko. Oczywiscie bywaly dni trudniejsze, kolki, zabki, choroba, ale to byly okresowe trudnosci ktore trzeba bylo przeczekac.
      • ledzeppelin3 Re: Odrobinę realizmu proszę 25.10.10, 13:34

        W pierwszych 2 tygodniach mialam w domu na stale tesciowa/ciotke do pomocy. Wie
        > m ze taka opcja jest niemila wiekszosci emam

        Dlaczego? Jesli to mądra kobieta, która Cię szanuje i akceptuje, to ja bym taką pod nogi podjęła.
        Mieć koło siebie starsza, mądrą kobietę, nie toksyczną babę, tylko taką, która sprzyja Twojemu związkowi z jej synem (jesli to tesciowa), to przeciez genialna sprawa.
        Moja matka jest świetną kobietą i tez z nami mieszka przez pierwsze tygodnie po narodzeniach dzieci. Nie ma lepszej opcji.
        • verdana Re: Odrobinę realizmu proszę 25.10.10, 20:31
          Byle to nie była mama albo teściowa z gatunku tych, co uwazaja, ze wszystko się da, byle tylko matka się zorganizowała i ogarnęłasmile
    • failte Re: Odrobinę realizmu proszę 02.11.10, 22:06
      Hihi...
      Agnieszka Graff napisała po prostu felieton.
      Użyła po mistrzowsku kilku prostych zabiegów literackich, dzięki którym wyszedł świetny tekst.
      Lekki i dowcipny.

      A we wpisach zawrzało!
      O rany, jak osobiście niektóre Mamy ustosunkowują się do każdego niemal słowa autorki, ojoj. big_grin Gdzieniegdzie zaczątki wojny, już nawet kawaleria przystąpiła do ostrzału autorki i siebie nawzajem.

      Toż to określona forma literacka, a nie rozpaczliwe zwierzenia niezorganizowanej pani Graff. smile))))))
      Ubawiłam się. smile

      Pozdrawiam serdecznie!
      Failte

      Ps. Dajcie więcej wink))))))))))
      • judytak Re: Odrobinę realizmu proszę 05.01.11, 15:26
        nie w tym rzecz
        owszem, felieton to forma literacka,
        forma literacka z tezą
        a z ta tezą można się zgodzić, i można się nie zgodzić

        co więcej, można ten sam tekst uważać nie za lekki i dowcipny, tylko za infantylny i denerwujący

        bo tak już jest w życiu,
        że jedni, mając małe dzicko, lubią czytać o tym, że innym jest jeszcze gorzej, bo im to pomaga,
        a inni, mając małe dziecko, wolą przynajmniej kiedy czytaja, myśleć o czymś innym niż zupki, kupki i niewyspanie ;o)

        pozdrawiam
        Judyta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka