mindtriper
04.11.10, 10:47
Moja koleżanka, całkiem dobra, ma mlodszą siostrę. I cała rodzina przeżywa gehennę w związku z tą siostrą.
Historia w skrócie:
Dziewczyna ma teraz 22 lata. Od gimnazjum zaczęły się koszmarne problemy. Uciekła z domu, bo rodzice nie pozwolili jej zrobić tatuażu. Wymyśliła, że poda rodziców do sądu o odebranie praw rodz. i wtedy zamieszka sobie w domu dla trudnej młodzieży - no, jakoś ten plan padł. Wtedy okazało się, ze choruje na bulimię. Od 7 lat rodzina umożliwia jej terapię, rodzinną, indywidualną itd, a ona po każdej wizycie twierdzi, ze ten psychiatra czy psycholog to idiota i koniec. Z lodówki znika wszystko w ciągu godziny-dwóch. Nie ma możliwości planowania obiadu czy śniadania, bo jedzenia po prostu nie ma. Jej pokój przypomina melinę - resztki jedzenia, opakowania po jedzeniu, ubrania kotłują się z woreczkami foliowymi z wymiocinami. Smród bije już od przedpokoju.
Gimnazjum skończyla z całkiem dobrym wynikiem, w liceum 2 razy nie zdała, rodzice przenieśli ja do prywatnego. Potem jakoś dostała się na studia, ale musi powtarzać rok, z który trzeba płacić. Kazali jej przynajmniej częściowo pokryć koszty - odpowiedziała, że do 26 r.ż mają obowiazek umożliwić jej uczenie się - co dotyczy również kwestii wyprowadzki z domu. Dziewczyna jest bardzo wulgarna w odzywkach, zacięta, nietowarzyska. Nie mówi dokąd wychodzi, wraca w nocy, dużo też pije. Raczej nie bierze narkotyków.
Znam jej rodziców, czasem bywam tam i naprawdę - nie widzę, by ich zachowania miały tak destrukcyjny czy niewychowawczy wpływ. Poza tym - moja koleżanka jest "normalna", że się tak wyrażę. Przed radykalnymi posunięciami rodziców powstrzymuje myśl,że jest chora.
Ale leczyć się nie chce, pracować nie chce, uczyć się nie chce. Właściwie ma ochotę tylko jeść i wymiotować.
I zastamawiam sie czy ona rzeczywiscie jest taka chora, czy po prostu aspołeczna.
No i co mogą ci nieszczęśni rodzice zrobić, żeby wreszcie odzyskać spokój w rodzinie?
D