Dodaj do ulubionych

jakość mojego zycia

09.11.10, 01:36
Zainspirowana wątkiem o stanikach rzędu 100zl, napisze jak to jest u mnie.

4 lata temu urodziłam. Od tamtej pory mam jeden stanik, który mój biust podtrzymuje (byl przed ciążą, w czasie i po)+ 5 dupiastych staników, które tylko zasłaniają biust- piersi wiszą w nich, wychodzą z nich, kręcą się, wypadają.. To takie szmateczki za 5zl sztuka..
Mam tez spodnie. Markowe spodnie WRANGLER. Od 11 lat. Po ciąży moja figura się zmieniła, wiec spodnie mnie opinają, robią mi siniaki, guzik wbija sie w ciało..Ma kolosalne wybrzuszenie, gdy w nie wchodzę i.. zasłaniam je bluzka-najnowsza bo roczną.
Kosmetyki mam siotry. Te których nie używa, ktore jej nie podobają. Czyli tusz i 2 cienie. Miałam jeszcze lajnera, ale.. wysechł.

Tak to juz jest od lat przeszło 8. Od 8 lat zaciskam pasa, bo spłacam kredyt. Kredyt spłacam, bo zaciągnęłam go na nasz wspólny dom i byloby ok. gdybym w 2006r. nie urodziła bliźniąt, mając juz bliźnięta, nie stracila pracy i nie pracowal tylko maz.

Czasu mam sporo dla siebie, ale nie na tyle duzo bym mogla isc do pracy.
Jako bieta nie kupuje sobie nic.
Wszystko jest stare.
Wszystko jest niemodne.
Moja jakosc zycia spadla.
A samopoczuce wraz z nim.
Nie kupuje nie tylko sobie nic, ale i domowi, domownikom...
Godziłam sie na to, ale 2 miesięcy juz nie jestem w stanie, dzielic tej ladnej pensji mezza na 8 kawałków-wliczając w to dom, dzieci, siebie, raty.. Cos peklo. Gdybysmy byli tylko we 4, żylibyśmy naprawdę fajnie. W 6 tak się nie da. Nie mogę sobie kupić stanika, bo jedno choruje. Jak choruje jedno to choruja wszyscy-lacznie z mężem, ktory chorować nie moze. Ciagie, ciagle sa jakies opłaty. Nie moge wejsc do sklepu i połakomić sie na najtańszy kosmetyk, bo.. nie stac mnie. Przez to sie nie maluje. Xo z tego, ze rachunki mam płacone, gdy.. chodzę w spodniach sprzed 10 lat.. To nie ma końca. Nie widze finiszu. Dzieci sa za male, rosna a z nimi potrzeby. A ja te lepsze lata przechodzę w dziurawym staniku, ze juz nawet wstydzę się tak pokazać mężowi. To jakieś fatum. Nie mam nic nowego. Wszystko jest stare. Wstrętne. Bola mnie piersi, gdy ze stanika wyłazi fiszbina.
kredy splacimy za jakies 20 lat. Lwia czas budzetu na niego idzie, ja za te lata, bede mogla nosic worek, bo to nie bedzie robilo roznicy!!!
Sam kredyt nam tak nie dowala tylko dzieci. Codzienne oplaty. Zycie.

Obserwuj wątek
    • nowi-jka Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 07:20
      strasznie ci współczuje, Takimi ciagłymi wyrzeczeniami nei da sie długo zyć, to przykre isc do sklepu i tylko ogladac co powinnam kupic ale czego nei kupie bo nie ma w porfelu.
      6cioro ludzi to sporo ale młodsze blizniaki maja po 4 lata moze tak do przedszkola ich posłac i poszukac pracy. Ale poszukaj czegos taiego dorywczego jak chodzby wykładanie towaru w marketach to robi sie b.wczesnie rano i wieczorami wiec nawet opieke dzieci podzielisz z mezem.
    • moni692 Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 07:49
      To sie kobieto wez do pracy zamiast jeczec, bo jak bedziesz jeczec to i za dwadziescia lat bedziesz tak jeczec w tym staniku.
      Skoro wczesniej mialas jakas prace, to i masz tez jakies tam kwalifikacje. Popytaj po znajomych, moze uda Ci sie wkrecic. Tak to bym sie lapala KAZDEJ roboty typu sprzatanie, ukladanie towarow w markecie itd.itp.
      A dzieci nie sa niczemu winne, bo to WY zdecydowaliscie sie je poczac i wychowac.
      • gwen_s Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 08:59
        no właśnie, dzieci już nie są malusie byś musiała z nimi siedzieć, praca w domu chyba też nie pochłania Ci tyle czasu byś nie znalazła go na pracę...
        Dzieci do przedszkola, koszt ok 600zł (po 300 na jedno dziecko), ciuchy możesz im kupować w lumpie, czy gadać z koleżankami że co mogą niech Ci oddadzą. Moje dziecko je prawie jak my, dodatkowo ma tylko serki, najgorsze w tym wszystkim są ciuchy, więc co one tak pochłaniają? Jak dzieciaki będą w przedszkolu to masz czas by iść posprzątać, czy wykładać towar, praca dorywcza, a wierz mi, że u nas panie do sprzątania mają nie raz lepsza pensję niż panie na etacie, pracując 3 dni w tygodniu smile Wszystko zależy od organizacji, weź się za siebie, a jakoś pójdzie...
        • asia_i_p Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 17:54
          Dzieci w przedszkolu to koszt trochę wyższy niż 600 miesięcznie - u nas we wrześniu były podręczniki za ponad 100 zł i lekarstwa za 50 zł, bo dziecko zachorowało, w październiku następny podręcznik i lekarstwa za 75, bo zachorowało znowu, a tym razem wzięłam też uodparniające. Panie do sprzątania zarabiają dużo w dużych miastach, pracodawca też oczekuje jakiejś dyspozycyjności. Nie mówiąc już o tym, że oddanie dzieci do przedszkola państwowego, a tylko takie jest dostępne finansowo dla autorki wątku, jest prawie niemożliwe.
          Też nie lubię postawy "nic się nie da". Ale jeszcze bardziej nie lubię postawy "no weź się za siebie, przecież to łatwe", w sytuacji, kiedy to naprawdę trudne.
      • cel55 Re: jakość mojego zycia 10.11.10, 17:39
        No weź się za siebie i schudnij, bmi 28 to jak dla mnie wstyd
        A tak czytajcie ze zrozumieniem, 4 małych dzieci to choroby przez połowę roku, ciągła praca w domu, trochę zrozumienia matki jedynaków
      • ylunia78 Re: jakość mojego zycia 10.11.10, 17:44
        moni692 napisała:

        > To sie kobieto wez do pracy zamiast jeczec, bo jak bedziesz jeczec to i za dwad
        > ziescia lat bedziesz tak jeczec w tym staniku.
        > Skoro wczesniej mialas jakas prace, to i masz tez jakies tam kwalifikacje. Popy
        > taj po znajomych, moze uda Ci sie wkrecic. Tak to bym sie lapala KAZDEJ roboty
        > typu sprzatanie, ukladanie towarow w markecie itd.itp.
        > A dzieci nie sa niczemu winne, bo to WY zdecydowaliscie sie je poczac i wychowa
        > c.



        tu jak widzisz odezwać sie nie można za bardzo z problemem,bo Cię zaraz atakują.
        Inne z jednym dzieckiem sobie nie mogą pozwolić na pracę a ona z czwórka ma to robić?
        Nie zauważyłam,żeby obwiniała dzieci o ten stan(jakość)życia.
        >
        >
        • iwles Re: jakość mojego zycia 10.11.10, 17:51

          > Nie zauważyłam,żeby obwiniała dzieci o ten stan(jakość)życia.

          to pozwolisz, że ci pomogę:

          4 lata temu urodziłam. Od tamtej pory .... (i tu pada lista nieszczęść)

          Gdybysmy byli tylko we 4, żylibyśmy naprawdę fajnie. W 6 tak się nie da.

          i byloby ok. gdybym w 2006r. nie urodziła bliźniąt, mając juz bliźnięta

          Sam kredyt nam tak nie dowala tylko dzieci.
    • agata_abbott Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 09:00
      Hej, rozumiem, że może być trudno. Jednak jedno jest pewne - nie da się tak przeżyć kolejnych 20 lat. Jakie widzisz rozwiązania tej sytuacji? Nie chcę tutaj debatować o dodatkowej pracy albo sprzedaży domu, bo nie znam Twojej sytuacji i nie chcę, żebyś to od razu spacyfikowała. W jakim wieku masz dzieci? Jaką pracę mogłabyś wykonywać? Jak duży jest dom? Może jakaś własna działalność? Przedszkole np.? Jesteś osobą niepracującą, plus jest taki, że możesz dostać dofinansowania na nowy biznes. Napisz coś więcej, zrobimy tu szybką burzę mózgów i coś wymyślimysmile
    • lilly_about Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 09:14
      Łatwo jest narzekać, ale już trudniej zabrać się za robotę, co? Nie masz czasu, żeby pracować? Ciekawe, co by było na tym świecie, gdyby każdy tak twierdził.
    • hawela Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 09:24
      Nie chcę oceniać Twojej sytuacji. Ale mogłabym Ci kupić jakiś fajny biustonosz. Wybierz sobie na allegro, podaj rozmiar i adres. Z chęcią zrobię Ci taki prezentsmile (mówię całkiem serio!) Pisz na priva
      • ani.a Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 09:43
        ja tez. Napisz jaki nosisz rozmiar ciuchow i adres na maila.
        • zlotarybka_1 Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 09:49
          ja też się dołączę. Mam sporo kosmetyków, bo do niedawna pracowałam w branży. Napisz na priv co potrzebujesz, jakie mniej więcej odcienie do makijażu i co do ciała. Chętnie coś podeślę, jeżeli zdecydujesz się podac mi adres.
          Chciałam napisać na Twój adres gazetowy ale nie mogę wysłac maila.
          • marychna31 Ani.a, Hawela, Złotarybka- naprawde fajne z Was 09.11.10, 19:35
            dziewczynysmile Miło i ciepło na sercu mi się zrobiło czytając Wasze postysmile
      • 18_lipcowa1 Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 09:47
        ja tez chce
        ja tez

        18_lipcowa1@gazeta.pl

        75G , najczesciej noszę Freya.
        Dziekuje.
      • ihanelma Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 10:28
        A ja poproszę jakiś fajny gorsecik z pasem do pończoch, bo biustonoszy nie lubię. Najlepiej czarny lub ciemny fiolet.
        • ani.a Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 10:45
          mam troche blielizy, ktora juz mi sie opatrzyla - prosze bardzo.


          • ihanelma Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 12:06
            Eee, taką to sobie podwiąż pomidory w ogródku tongue_out
            • ani.a Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 12:22
              a Ty poszukaj w takim razie spelnienia potrzeb w innym miejscu wink
              • ihanelma Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 12:26
                A dlaczego - skoro dobre dusze bieliznę rozdają z serca szczerego - czemuż nie skorzystać z okazji które niesie życie?
                • ani.a Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 15:43
                  bo dobre dusze z serca szczerego daja tylko szczerze potrzebujacym. Musisz sie bardziej postarac wink





    • osa551 Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 09:44
      Wybacz, ale trochę się nad sobą użalasz. Wygląda na to, że swoje bliźnięta winisz za swoją sytuację życiową. 4-letnie dzieci są chyba wystarczająco duże, żeby móc pójść do pracy i poprawić sytuację materialną rodziny. Są sklepy z używanymi ubraniami, w których można kupić ubrania za niewielką kwotę. Niestety jak sama się nie zabierzesz do roboty to społeczeństwo nie ma obowiązku zapewnić Ci lepszej jakości życia.
      • pierwsze-wolne Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 10:10
        >4-letnie dzieci są chyba wystarczająco duże, żeby
        > móc pójść do pracy i poprawić sytuację materialną rodziny

        To chyba nielegalne big_grin
        • kropkacom Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 10:49
          Może osa w Chinach mieszka smile
          • osa551 Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 11:35
            he, he, chodziło mi oczywiście o "żebyś mogła iść do pracy" smile
      • marychna31 Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 19:37
        > sz za swoją sytuację życiową. 4-letnie dzieci są chyba wystarczająco duże, żeby
        > móc pójść do pracy i poprawić sytuację materialną rodziny.
        cholera! Mój ma 4,5 i jeszcze nie zarabia. Co za darmozjad!
    • 18_lipcowa1 Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 09:45
      kolejny przykład porwania się na DOM
      bez przemyslenia i zabezpieczenia w razie co...

      sprzedaj ten dom kobieto i zacznij zyć
      • kropkacom Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 10:11
        > sprzedaj ten dom kobieto i zacznij zyć

        Ciekawe co jej zostanie po spłacie kredytu.
      • ylunia78 Re: jakość mojego zycia 10.11.10, 17:49
        18_lipcowa1 napisała:

        > kolejny przykład porwania się na DOM
        > bez przemyslenia i zabezpieczenia w razie co...
        >
        tak na dobrą sprawę,to trochę nie jej wina,tylko naszego je..go systemu,płacy i polityki w naszym kraju.
    • madziulaszuczek Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 09:52
      Witaj. Smutne jest to, co piszesz. Może jednak spóbuj zrobić coś w kierunku tego, by znaleźć pracę, wiem, że łatwo mówić, jeśli nie znam Twojej sytuacji, ale może zaliczysz jakieś kursy w urzędzie pracy? Może warto popytać o jakieś sprzątanie, tak żeby dostosować sobie godziny, w dużych miastach jest to możliwe. Porozmawiaj ze swoim mężem o swoich odczuciach, nie w wersji wyrzutu, tylko po to, żebyś nie dusiła tego w sobie. A swoja drogą to niezłego mieliście farta, żeby bliźniaki 2x pod rząd?? Bo chyba dobrze zrozumiałam.
      Co do ciuchów - to ja dla siebie dużo rzeczy kupuję w "ciuchlandach". Oczywiście nie bieliznę, ale inne rzeczy nawet po kilka zł, a są naprawdę fajne.
      Napisz do mnie na priva, odpiszę na pewno, czasem łatwiej pogadać w taki sposób niż na forum. Mimo wszystko uwierz, że będzie lepiej smile Pozdrawiam Cię cieplutko.
    • ihanelma Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 10:11
      Twoje potrzeby też są ważne. Nie mogą być na ostatnim miejscu. Odwalasz ważną działkę, jak się załamiesz, zawali się wszystko. A komfort psychiczny często się opiera na drobiazgach...

      Może temu kredytowi się warto przyjrzeć (najlepiej, jak już pójdziesz do pracy)? Waluta, warunki, sposób spłaty raty.

      Roboty MUSISZ poszukać!
    • woman_in_love Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 10:22
      Wydaje mi sie, ze jestes troszke malo zaradna. W lumpeksach mozna naprawde fajnie i modnie sie ubrac. Ubieraj tam przede wszystkim dzieci, bo szkoda kasy na ich ubrania i tak szybko rosna. Tylko trzeba czasami polazic po tych sklepach, poczaic sie na nowosci. Zamiast kupowac mieso w sklepach, kupcie np. od razu pol prosiaka od rolnika, zamrozcie i rob z tego obiady. Jesli nie masz zamrazarki, to i tak taniej wyniosa raty za nia + prad niz kupowanie miesa w sklepach, tym bardziej ze oni nawet surowe mieso zaczeli juz pakowac takimi solankami i woda jak wedliny, wiec w sklepie przeplacasz.
      • alanis11 Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 11:08
        Wybacz nie przeczytałam do końca postu gdyż mam mało czasu.
        Jeśli mam się natomiast wypowiedzieć w kwestii poruszonej przez Ciebie z całą stanowczością stwierdzam jakość życia liczy się dla mnie ponad wszystko. Obserwuję znajomych ,rodzinę ,ludzi w okół jak zaciskają pasa bo dom bo duże wlasnosciowe mieszkanie zajebani kredytami chodzą w jednych bylejakich butach , piją kawe z biedronki i oszczedzaja na czym się da. Nie chcę tak wole moje małe mieszkanie i życie na minimum poziomie. Nigdy w życiu nie zarzynałabym się dla domu ,dla kredytu , tak jak np moja znajoma która wybudowala ten dom ale nawet tego domu nie ogrzewa cała zime z oszczednosci i marznie. Zaciska pasa.
        Życie jest krótkie , nie mogłabym się pozbawiać babskich przyjemności czy odmawiac sobie i mojej rodzinie wszystkiego.
        • matsuda historia się zdublowała: 09.11.10, 11:46
          znajomi moi z dochodem 4400 dostali kredyt na ponad 300 tys. Ona zaszła w ciążę, za miesiąc do "pracy" wraca by odebrać wypowiedzenie, jemu została goła pensja- 2600, kredyt 1500, chata do ogrzania ( uwaga 360m/2). Jest płacz? jest płacz!, zaczyna się pożyczanie po rodzinie i znajomych, ale mają DOM!- takim ludziom gratulujemy pomysłu...
          • lolinka2 Re: historia się zdublowała: 09.11.10, 12:14
            o ja pierdziu...
            to ja jestem naprawdę obłędnie rozsądnym człowiekiem mierzącym siły na zamiary.

            zdolność mi wyliczyli na 1 mln, zawzięłam się i nie wezmę więcej niż 450. A idealnie byłoby żeby się w 400 zamknąć. Dochód spooooorooo większy niż u opisanych znajomych matsudy...
            • pingur Re: historia się zdublowała: 09.11.10, 12:24
              Ano właśnie, że nie. to znajomi matsudy mierzyli siły na zamiary. Ty jesteś obłędnie rozsądnym człowiekiem mierzącym zamiary według sił :o)
            • lilka69 lolinka 09.11.10, 12:44
              wyliczenie zdolnosci a faktyczne otrzymanie kredytu to znaczna roznica. taaa, pan z banku wyliczyl zdolosc na 1 mln a potem daja 600 tys. probowalas faktycznie dostac taki kredyt?
              • lolinka2 Re: lolinka 09.11.10, 13:27
                nie, nie - kilku panów z kilku banków twierdzi jednym głosem rozmijając się o 10 tys.
                W związku z tym radośnie sugerowano mi segmenty w cenie 850+, a ja w zaparte, że NIEEEEEE smile
                i oglądam sobie M w cenie max do 400.
                • lilka69 Re: lolinka 09.11.10, 14:43
                  ale do analityka nie trafilo?
                  • lolinka2 Re: lolinka 09.11.10, 14:54
                    nie, wniosek złożę, jak się na konkretną nieruchomość namyślę
                    a jeśli będzie dramatyczna różnica wg analityka, to dam niechybnie znać smile i przyznam ci publicznie rację.
                    • e_r_i_n Re: lolinka 09.11.10, 21:32
                      Nie będzie. Nawet jeśli, to taka, że Twoje 400 tys bez problemu dostaniesz.
                      Polecam jeszcze wizytę w BIK.
                  • lolinka2 LILKA I ERIN :) 02.12.10, 19:10
                    Pomna dyskusji o analitykach i zdolnościach i tego że 'jak mi analityk oszacuje to dopiero będę wiedziała na ile zdolność mam': wnioski o 450 000, kupno mieszkania za 420 000, wartość mieszkania wg operatu ca. 500 000, 4 decyzje mam bezproblemowo pozytywne. W jednym banku już podziękowałam - postawili warunek pt. nie uznajemy rozdzielności majątkowej młodszej niż pół roku więc proszę dołączyć męża do kredytu, a ja nie lubię, jak ktoś mnie tak traktuje i podważa uczciwą umowę cywilnoprawną. 3 pozostałe czekają spokojnie na jeszcze jeden i wtedy wybiorę konkretną ofertę (na dniach teoretycznie).
                    • e_r_i_n Re: LILKA I ERIN :) 02.12.10, 21:09
                      Nic tylko pogratulować smile
        • myga Re: jakość mojego zycia 10.11.10, 08:14
          piją kaw
          > e z biedronki
          ______-
          A mi wlasnie najbardziej smakuje ta kawa z biedronki, 100% arabika.
          • ahhna Re: jakość mojego zycia 10.11.10, 10:25
            > A mi wlasnie najbardziej smakuje ta kawa z biedronki, 100% arabika.

            Mnie wlasnie też smile
      • d.o.s.i.a Re: jakość mojego zycia 10.11.10, 13:35
        > poczaic sie na nowosci. Zamiast kupowac mieso w sklepach, kupcie np. od razu po
        > l prosiaka od rolnika, zamrozcie i rob z tego obiady.

        Lepiej i taniej by wyszlo, gdyby za ta sama kase kupila soczewicy, fasoli, maki roznego rodzaju itp. i robila z tego np. pierogi, nadziewane nalesniki, pasty do chleba. Za te same pieniadze bedzie miala jedzenia na pare miesiecy. Zdrowo i tanio jak barszcz. Mieso jest drogie i niezdrowe.
    • an_ni Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 11:54
      zbierzcie na nia datki dobre e-mamy!

    • uran_ti Do e-mam dot.wątku 09.11.10, 12:11
      Proszę, proszę jakie my tu mamy same "dobra rada", mądre e-mamy, takie zaradne, takie dobrze zorganizowane, takie ładne i modne no SUPER! pozazdrościć. Ciekawe, jakby to było gdyby chociaż połowa z Was miała również 4-czkę, dom i męża do ogarnięcia, ciekawa jestem, która by jeszcze znalazła czas na pójście do pracy. No i nie zapomnijcie wydrapać dziewczynie oczu, że miała marzenia, plany i myślała o własnym domu a życie miało inny scenariusz. Fajnie, że są niektóre e-mamy, które spontanicznie chcą kupić coś Orientalizacji tak na poprawę samopoczucia, ale oddawanie używków bieliźnianych "bo się opatrzyły", albo dopisywanie się do listy chętnych do obdarowania (patrz 18..) to już przegięcie. A takie inteligentne podobno...SIC! Rzadko zabieram głos na forum, ale postawy niektórych e-matek poprostu mnie powaliły. Życie nie jest lekkie w naszym prorodzinnym Państwie, a dzieci kosztują e-matki i to całkiem sporo.Czytając wasze posty, mam wrażenie, że macie co najwyżej po 1.
      Pozdrawiam i więcej pokory!
      U.
      • ihanelma Re: Do e-mam dot.wątku 09.11.10, 12:19
        No cóż, niektóre z nas mają rzeczoną czwórkę, niektóre nawet piątkę i z domu wychodzą bez dziur w butach i staniku tongue_out Zapewniam cię, że łączenie pracy z czwórką na pokładzie nie jest rzeczą niemożliwą, chociaż dla większości ludzi "tyle" dzieci to totalna abstrakcja i zakłada się powszechnie, że ich rodzicielka z definicji NIC nie może poza sprawowaniem opieki i jest bardzo biedna i wymęczona ogólnie życiem. Co najwyżej zostać klientem MOPS albo mieć odpowiednio doposażającego męża.
      • bri Re: Do e-mam dot.wątku 09.11.10, 12:41
        Nie ważne ile miałabym dzieci i jaki dom do ogarnięcia, gdybyśmy mieli żyć w takiej biedzie stanęłabym na głowie i zaczęła zarabiać, nawet gdyby było bardzo ciężko. Z mojego punktu widzenia nie ma innego wyjścia po prostu.
      • lilka69 Re: Do e-mam dot.wątku 09.11.10, 12:46
        ale wszystkie sie dowartosciwaly lacznie z bogata osa, ktora zawsze bardzo sie boi aby nie byc okradziona.
      • ani.a Re: Do e-mam dot.wątku 09.11.10, 17:23
        uran_ti, z tym "opatrzyly sie" to chyba do mnie bylo. Dlatego, tez raczej nie zabieram glosu na tym dziwnym forum.

        zobacz do kogo byla skierowana ta odpowiedz i jaki miala sens zamiast tak pobieznie wydawac opinie.
    • araceli Nie to forum ;) 09.11.10, 12:11
      Forum 'Oszczędzamy':
      forum.gazeta.pl/forum/f,20012,Oszczedzamy.html - tam doradzą najlepiej
      • tully.makker Re: Nie to forum ;) 09.11.10, 12:24
        A na czym ona ma jeszcze zaoszczedzic?
        • araceli Re: Nie to forum ;) 09.11.10, 12:30
          tully.makker napisała:
          > A na czym ona ma jeszcze zaoszczedzic?

          Nie ma - ma siedzieć i płakać!

          Na tamtym forum jest sporo ludzi, którzy byli w kiepskiej sytuacji i udało im się z niej wyjść. IMO autorka wątku może tam o wiele więcej się dowiedzieć niż na e-mamie gdzie połowa to bogaczki (przynajmniej w gębie wink )

      • anorektycznazdzira Re: Nie to forum ;) 09.11.10, 22:16
        czy ja wiem, oszczędzać też trzeba mieć co...
        • lolinka2 Re: Nie to forum ;) 10.11.10, 08:06
          więc nie zaczyna się od oszczędzania tylko stałej analizy możliwości poprawy stanu aktualnego.
    • alba27 Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 12:32
      No tak, większość z Was ma dokładnie zaplanowane życie i nigdy nie popełnilo żadnych błędów, autorka wątku ma kryzys, nigdy go nie macie??? Każdy z nas łapie czasami doła i chce się wyżalić. Przy 4 dzieci nie jest łatwo a bliźniaków nie da się zaplanować i przewidzieć.
      Przede wszystkim przestań sie koncentrować na tym nieszczęsnym staniku tylko zastanów się nad swoim życiem. Czy dzieciaki chodzą do przedszkola? Postaraj sie dorobić, rozwieś ogłoszenia o sprzątaniu, może masz jeden wolny pokój, który mogłabyś wynająć jakiejś studentce? Popytaj w marketach, często można 1-2 razy w tygodniu się załapać na nockę przy wykladaniu towaru, musisz coś dorobić bo lżej nie będzie.
      Pamiętaj, że kredyt na dom to nie koniec świata, będzisz miala dość to dom sprzedasz i kupicie 3 pokojowe mieszkanie i tez dacie radę. Musisz po prostu zastanowić sie co dalej.
    • prawdziwy_necik Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 13:07
      Wiem dokładnie co czujesz...ja ma dwojke dzieci jestem osoba pracujaca i maz tez,ale moja sytuacja jest bardzo ciezka...ale pracuje,dzieci mam z chorobami przewlekłymi (astma)osobiscie ja tez,nie mam nowych rzeczy,licze kazdy grosz ktory musze wydac...ale nie siedze w domu sie nie zadreczam tylko czasami ze łzami w oczach bo sie zle czuje ide do pracy ale ide...mama moja tez ciezko chora i jej pomagamy bo jej renta tylko i wyłacznie na leki idzie,tez mnie zycie ciezko doswiadcza...ale jak mam mozliwosc i kuzynke czy kolezanke pytam poprostu czy mogła by mi po dzieciach cos taniej odsprzedac czy tez podarowac do ubrania,ja sie biedy nie wstydze...ale tez bezczynnie bym nie potrafila siedziec w domu...poszukaj czegos dorywczo i dzieci juz masz w takim wieku ze do przedszkola...inaczej bedzie ci coraz to ciezej-bez obrazy ale siedzeniem w domu swojej sytuacji nie poprawisz...
      • aga_sama Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 13:49
        Ale Wy wszystkie mądre jesteście.
        Jak empatia przez Was przemawia.
        Doskonale rozumiem orientalizację. Fajnie jest radzić np. poszukaj jakiejś pracy. Np. w takim Ostrowcu Świętokrzyskim, w Lubartowie czy Nowej Rudzie. W miejscach, gdzie zatrudnia się od kryzysu w 90% tylko na staże płatne z urzędu pracy... Na pół roku, potem kolejny staż.
        Wyślij dzieci do przedszkola. A wyobrażacie sobie, że są jeszcze w Polsce miejsca, gdzie nie ma takich instytucji? Albo są wymogi, że przyjmują tylko dzieci pracujących rodziców? A jak ona pójdzie do pracy z czteroletnimi bliźniakami? A jak zaczną chorować? To dość prawdopodobne, skoro 4 lata siedzą w domu. I co ona wtedy zrobi?
        Wiem o co chodzi ze stanikiem. Jak było u mnie ciężko z kasą to miałam 2 pary spodni. Nie mogłam na nie patrzeć, a przechodząc obok sephory wyłam za ukochanymi perfumami.
        • czustka Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 13:55
          Dokładnie tak , łatwo jest pierdzieć na forum , zrób idz znajdz , tyle że dla standardowej pindzi żyjącej w dużym mieście 4 dzieci to jest abstrakcja , więc ci każą zajeby**wać bo przecież się da ,oczywiście teoretycznie wink
          • matsuda a Wy nie rozumiecie, że ktoś może 09.11.10, 14:10
            potrafi i umie kierować swoim życiem? Tak trudno to zrozumieć, że niektórzy znają swoje możliwości, realia, które je otaczają? Nie mam kasy, nie mam predyspozycji by być na powierzchni to liczę i bilansuję-potrafię podliczyć koszt antykoncepcji i ewentualnych dzieci. Pomimo tego, że życie jest przewrotne to mając tego świadomość nie mówię "jakoś to będzie"!!
            • triss_merigold6 Re: a Wy nie rozumiecie, że ktoś może 09.11.10, 14:27
              W zasadzie mogę się podpisać. Nie rzuciłabym się na budowę dużego domu, w przyszłości albo zamiana mieszkania na takie ok. 100m2 albo segment/dom do 130m2. Nie więcej. Widziałam jak znajomi rodziców czy moi ładowali się w budowy chałup po 250-300m2, ani to ogrzać, ani posprzątać, ani wykonczyc całokowicie w przewidywalnym czasie.
              • lolinka2 Re: a Wy nie rozumiecie, że ktoś może 09.11.10, 14:33
                zresztą, to mnie zawsze frapowało, po cholerę komu tyle metrów? mówię o rodzinie przeciętnego rozmiaru... no bo jeśli 10-12 dzieci to OK, wytłumaczalne, ale tak do max 3-4?
                • triss_merigold6 Re: a Wy nie rozumiecie, że ktoś może 09.11.10, 14:46
                  Nie wiem. Chyba, że ktoś musi prowadzić - z racji pracy - bogate życie towarzyskie i potrzebuje bardzo obszernego salonu, wydzielonej dużej jadalni, biblioteki, pokojów gościnnych etc.
                  • ylunia78 Re: a Wy nie rozumiecie, że ktoś może 10.11.10, 18:04
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Nie wiem. Chyba, że ktoś musi prowadzić - z racji pracy - bogate życie towarzys
                    > kie i potrzebuje bardzo obszernego salonu, wydzielonej dużej jadalni, bibliotek
                    > i, pokojów gościnnych etc.


                    tak piszecie....a odkąd czytam to forum wydaje mi sie,ze tylko ja w bloku mieszkam ,bo wszystkie inne forumowiczki domy z ogródkiem maja.
          • lolinka2 Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 14:26
            no właśnie nie.
            Jak byłam sobie nauczycielką z miasta powiatowego, której rosły długi, malały szanse na stabilne zatrudnienie (przepełnienie w szkołach i odparowujący wyż demograficzny), posiadającą dziecko, brak kasy, czasu, mieszkania, auta i czego tam jeszcze, to zebraliśmy d*** w troki i przyjechaliśmy ryzykując do dużego miasta zacząć wszystko od zera. Wiem, jak jest trudno. Były czasy - nie superdawno, bo 6 lat temu, gdy możliwość kupienia soku pomarańczowego marki "jedynka" (czyli marka własna carrefour, cena ok. 1,5 PLN) nazywała się luksusem. Ciuchy - wyłącznie second hand i to wyłącznie te, które naprawdę są potrzebne. Mieszkanie własne - na świętej nigdy. I bez widoków, że coś mogłoby się zmienić.
            Pracą własną, wsparciem wzajemnym, osiągnęliśmy to, co mamy teraz. Co mamy? 2 dzieci, ja b.dobrą stabilną pozycję zawodową; mąż ogarnia moją papierologię, dzieci i dom; kupujemy (po 10 latach małżeństwa) własne M, niemałe, takie wymarzone, na przyjazd zamówionego auta też czekamy. Jest błogo i spokojnie. Jest normalnie. Bez siwienia. Bez zastanawiania się: co jutro? Bez skrobania, skąd wziąć na opłaty. Z małymi przyjemnościami, ale przede wszystkim ze spokojem umysłu, który jest bezcenny.
            Ale to na litość Boską trzeba się wziąć za siebie, nie jęczeć, bo samym jękiem nikt nic poza zasiłkiem z MOPSu nie zwojował. Znaleźć w sobie siłę do zmian i konsekwentnie je realizować. Da się - gwarantuję.
            • echtom Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 17:01
              Byłam sobie nauczycielką na wsi, miałam pracę na prawie 2 etaty z dużym dodatkiem motywacyjnym i sporo korepetycji. Przy tym śmiesznie niskie koszty utrzymania, przedszkola, opiekunki. Żyłam sobie szczęśliwie z trójką fajnych, bezproblemowych dzieci, odkładałam sporo kasy na wakacje i różne inne atrakcje. Potem przeprowadziłam się do dużego miasta do domu dwojga starych ludzi, którzy zatruli mi życie i stopniowo odebrali chęć do wszystkiego. A jeszcze później przyszedł kryzys, który odebrał mi istotne źródło dochodu przy rosnących kosztach utrzymania. Widzisz, jak różne bywają bajki. I nie zawsze są proste rozwiązania. Żeby odbudować swoje życie, musiałabym z niego usunąć matkę, a tego byś mi chyba nie doradzała. Co do autorki wątku - sądzę, że będzie jej łatwiej się ogarnąć, kiedy dzieci pójdą do szkoły.
            • nangaparbat3 Lolinka 09.11.10, 17:13
              z Ciebie mądra i dobra kobieta, a tu pojechałaś - za mało wiesz o tej dziewczynie, żeby porównywać jej sytuację z własną.
              • lolinka2 Re: Lolinka 09.11.10, 21:24
                Mało o niej wiem, ale wiem, że jękiem naprawdę dalej niż do MOPSu nie zajedzie.
                Trzeba wygrzebać ze swojego popiołu taki węgielek, z którego jeszcze jakiś ogień może być. A potem powolutku dokładać patyczków. Tyle, że należy myśleć, myśleć, myśleć - nie o tym "jak to mi tragicznie i bez wyjścia" tylko o różnych opcjach rozwiązania obecnej sytuacji.

                Dla mnie przez lata mottem był fragment piosenki Formacji Nieżywych Schabuff "zawsze było tak, że jakoś było; nigdy nie było tak, żeby jakoś nie było". Z pozoru beznadziejne słowa, ale podnoszą na duchu.
              • moofka Re: Lolinka 10.11.10, 08:54
                nangaparbat3 napisała:

                > z Ciebie mądra i dobra kobieta, a tu pojechałaś - za mało wiesz o tej dziewczyn
                > ie, żeby porównywać jej sytuację z własną.

                no bo tego sie porownac nie da
                dzieci dwoje, ciasne mieszkanko i niepracujacy maz gospos ktory i to i to obrabia

                kontra podwojne blizniaki i dom
                i maz ktorego nie ma bo na to pracuje

                ale humor mozna sobie poprawic
                tym bardziej ze samemu sie tynk ze scian zgryzalo
                znamienne, ze wlasnie ten nick w takich ZAWSZE piszac jaki to zamozny jest i zaradny
                obok osy ofkors https://macg.net/emoticons/stupid2.gif
                • lolinka2 Re: Lolinka 10.11.10, 10:46
                  moofka, obecne ciasne ma 3 pokoje, 57m - bez tragedii smile
                  jest "na wymarciu" do zastąpienia 5-pokojowym w ciągu 2 m-cy (aktualnie prowadzę rozpaczliwe poszukiwania tongue_out)

                  Wiesz, to jest tak: mnie nie ma, bo ja zarabiam. Więc jest "mąż-gospoś", który ma dzieci i dom do ogarnięcia. A fakt, że kredytu dotąd nie braliśmy, bo uznaliśmy, że nas nie stać, jest faktem smile I że kombinowaliśmy nad wypracowaniem takiego układu, żeby nas zaczęło być stać, też jest faktem. Z nieba manna nie leciała - trzeba było kombinować i to ostro. A jednocześnie dokształcać się (za ostatnie pieniądze) żeby wartość na rynku pracy rosła. No i urosła. Po 10 latach mojej pracy zawodowej, po 10 latach małżeństwa doczekaliśmy się. Od mniej więcej 2 lat (o ironio od początku kryzysu gospodarczego) jest coraz lepiej.

                  Gdybym sama, jak to określiłaś, nie zgryzała tynku ze ścian, uznałabym, że nie mam moralnego prawa się w tym wątku wypowiadać. A ponieważ zgryzałam, to wiem jak smakuje skrajna bieda, ale wiem też, że idzie się z niej wykaraskać. Jestem żywym przykładem na to, że można.
                  • moofka Re: Lolinka 10.11.10, 11:55
                    tak, tylko ze ty zawsze piszesz o sobie i soba sie wiecznie zachwycasz
                    bo ty masz meza gosposia, dwoje dzieci i nie masz kredytu

                    a dziewczyna ma czworke, ktora ja zaskoczyla
                    pracujacego meza i kredyt na dom
                    to moze JEJ cos poradz
                    • lacitadelle Re: Lolinka 10.11.10, 12:30
                      > a dziewczyna ma czworke, ktora ja zaskoczyla

                      no nie do końca, zaskoczyło ją najwyżej jedno, miała bliźnięta i zdecydowała się na trzecie, więc chciała trójkę, a ma czwórkę.
                    • lolinka2 Re: Lolinka 10.11.10, 12:47
                      bo wychodzę z założenia, że jakąś pierdółą z mojej historii ktoś może się zainspirować i wziąć z niej coś dla siebie.
                      Natomiast, nie wiem czy zauważyłaś, bardzo rzadko udzielam rad wprost. Najczęściej nie czuję się wystarczająco kompetentna, bo nie siedzę w cudzej skórze.
                      Wiem tylko tyle, co ja zrobiłam w podobnej sytuacji, lub co zrobiłabym gdybym się w takiej sytuacji jak ona znalazła. I zasadniczo tyle mogę napisać. Reszta to nie moje uprawnienia. I bardzo dobrze smile
                      A na miejscu autorki wątku dom sprzedałabym, kupując za różnicę m. uzyskaną ceną a spłatą
                      coś na co mnie stać, i nade wszystko poszłabym do pracy - pewnie kilka lat temu zresztą, dzieci upychając w placówkach etc.
                      • pierwsze-wolne Re: Lolinka 10.11.10, 13:46
                        Jak wielka może być ta różnica? kilkanaście tysięcy? może kilkadziesiąt (40?) ? Obstawiam że kredyt spłacają niedługo, w pierwszych latach spłaca się prawie wyłącznie odsetki, kapitału miesięcznie po parę zł - po kilku latach tego kapitału spłaconego ma tyle, co kot napłakał (na początku każdy pasie banki, chyba że ma raty malejące) - mieszkania dla 6 za to nie kupi...
                  • nangaparbat3 Re: Lolinka 10.11.10, 12:00
                    Lolinka, nie jesteś - Ty się wykaraskałaś z zupełnie innej sytuacji.
                  • echtom Re: Lolinka 10.11.10, 14:05
                    > Jestem żywym przykładem na to, że można.

                    Czasem można, a czasem nie można. 17 lat temu byłam żywym i spektakularnym przykładem na to, że można, dziś nim nie jestem. Wielu ludzi trafia kiedyś w życiu na mur mentalnie nie do przejścia. W przypadku autorki są to 4-letnie bliźniaki, w moim - opieka nad starą matką. Potrójne samotne macierzyństwo to w porównaniu z tym pikuś.
        • aga_sama Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 15:45
          Orientalizacja
          Zastanówcie się poważnie nad sprzedażą domu. To on Was tak zażyna, nie dzieci.
          Byle spłacić kredyt, kupić coś mniejszego. Nawet jeżeli kredyt, to nie taki, który będzie Was wbijał w ziemię.
          Dom to rzecz nabyta, nie warto dla niego tracić życia
    • iwles Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 14:18

      > Sam kredyt nam tak nie dowala tylko dzieci.


      to może lepiej będzie jak dzieci oddasz?
      skoro kredyt ci nie dowala, tylko dzieci, to uważaj, żebys ty kiedyś tym dzieciom w nerwach nie "dowaliła" uncertain
      • matsuda ach te parszywe bociany, 09.11.10, 14:25
        głupie kapusty...
        • iwles Re: ach te parszywe bociany, 09.11.10, 14:33

          prawda ?
          musiały akurat trafić na kobietę, dla której kredyt nie jest obciążeniem, ale dzieci są....
          ech, co za czasy, nawet bociany i kapusty zatracają instynkt....
          • matsuda a wszystko przez Tuska i ruskich 09.11.10, 14:46
            już wtedy ćwiczyli te swoje metody dezorirntacji i zaciemniania pola widzenia...
    • solejrolia Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 16:28
      przykro mi bardzo, ale chyba nie masz wyjścia, musisz wziąc się w garść i poszukać pracy, jakiejkolwiek, choćby sprzątanie, pomoc starszej osobie, kasa w markecie, no cokolwiek. poradzisz sobie, wierzę w to !!! byle dzieci były zdrowe.
      (ale doskonale Cię rozumiem, bo kilka lat temu rówież przez takie bagno przechodziłam, pomału wychodzę na prostą, zawzięłam się i ambitnie prę do przodu).
      • sarah_black38 Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 17:04
        aga_sama napisała:

        >Fajnie jest radzić np. poszukaj jakiejś pracy. Np. w takim Ostrowcu Świętokrzyskim, w Lubartowie czy Nowej Rudzie.

        Nawet w małych miejscowościach są zamożni ludzie, którzy potrzebują pomocy np. do sprzątania domu. Moja koleżanka jest nauczycielką. Samotnie wychowuje dziecko i aby dorobić sobie do pensji sprząta dwa razy w tygodniu u pewnej bogatej właścicielki kwiaciarni. A rzecz dziej się właśnie w kilkutysięcznym miasteczku.
    • burza4 Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 17:38
      Jestem gdzieś pomiędzy tymi co współczują, a tymi które krytykują.

      Sytuacja trudna - ale nie beznadziejna, tylko pytanie co autorka zamierza z tą sytuacją zrobić.
      Po pierwsze - nie rozumiem, czemu dotąd nie poszła do pracy, skoro minęlo 4 lata, a oni ledwo wiążą koniec z końcem. Zamiast pogrążać się w depresji - można było ten czas wykorzystać na dokształcanie, czy jakiekolwiek zwiększenie możliwości zarobkowych. Wszędzie coś da się zarobić, jakoś zorganizować możliwości.

      Przedszkole, opieka - to naturalnie może być problem, ale przy 4 dzieci i posiadanym domu można się pokusić o znalezienie Ukrainki z zamieszkaniem, która zajęłaby się domem i dziećmi. Mam w pracy kilka dziewczyn, które mają 3-4 dzieci i jakoś da się to zorganizować, nie mówię że to proste, ale autorka nie napisała kompletnie nic na temat tego jak widzi następne 20 lat. Bo skoro sama nic z tym nie zrobi, to będzie się tylko pogrążać.

      Sprzedaż domu przy 6-osobowej rodzinie to ostateczność.
    • anorektycznazdzira Re: jakość mojego zycia 09.11.10, 19:26
      Co, zrypały Cię? Bo nie chce mi się czytać odpowiedzi.
      Na bank tak.
      A ja współczuję. Wygrzebiesz się kobieto, Może trochę mniej dzieci mam, ale różne względy powodowały swego czasu, że zakpienie w sklepie lizaka za 30gr nie wchodziło w grę, bo kupowało się wyłącznie rzeczy potrzebne. I wygrzebałam się, nieźle stoję. Tylko przemyśl wszystkie opcje i nie poprzestań na załamywaniu się. Edukacja i praca, w dowolnej konfiguracji, bo jak nie to bieda do końca życia.
    • wyssana.z.palca Poleciałyscie wszystkie z radami 09.11.10, 21:12
      z dobrego serca kiedy autorka watku tych rad nie chce i nie potrzebuje.. To ten typ, co by napisać, się wyżalić, ponarzekać, ale nie odnotowałam żadnego "co począć?" tylko "zycie". Typowe.
      • ihanelma Re: Poleciałyscie wszystkie z radami 10.11.10, 08:22
        Napisała żeby pochwalić się wystającą fiszbiną? Dla mnie takie gadanie to jakaś abstrakcja. Źle jej, chce to zmienić (chyba, że jest masochistką), także naturalne jest, że dostanie jakieś pomysły i rady.

        Zresztą dla mnie pisanie o ciężkiej sytuacji "tak po prostu" jest czynnością totalnie jałową. Co by to niby dało? I jaka by miała być ta neutralna reakcja otoczenia?
        A zresztą inna jest waga postu w stylu "umarł mój dziadek" - nic się nie da zrobić, jedynie wysłuchać, a inna - "biednie nam a ja jestem młoda, zdrowa, niegłupia i nie pracuję, a winą za stan aktualny obarczam dzieci - bo są". Tą sytuację można zmienić, sposób nasuwa się każdemu, i nie płakać na forum nad stanem użytkowym stanika bo to go na pewno nie poprawi.
        • iwles Re: Poleciałyscie wszystkie z radami 10.11.10, 08:46

          > Napisała żeby pochwalić się wystającą fiszbiną?

          widocznie niektóre tak mają, bo każda normalna kobieta albo tę fiszbinę wyjęłaby w cholerę, albo wzieła igłę i nitkę i zaszyła dziurkę, a nie przez kilka lat dzień w dzień chodzić z wystającą fiszbiną.
        • wyssana.z.palca Re: Poleciałyscie wszystkie z radami 10.11.10, 12:36
          To, że dla Ciebie takie gadanie to abstrakcja to nie oznacza, że dla kogoś innego to normalnie. To, że Ty czegoś nie widzisz/ nie czujesz to nie znaczy, że tego nie ma. Poza tym podobno to jest domena kobiet, że lubią sobie pogadac, ponarzekać ale właśnie nie oczekują żadnych rad. Bo one i tak wiedzą najlepiej.

          A najlepszym dowodem na to, że nie chce Waszych rad jest to, że założyła wątek i już się w nim nie udziela.
          • ihanelma Re: Poleciałyscie wszystkie z radami 10.11.10, 12:47
            A skad ja mam wiedzieć co u kogoś w głowie siedzi i co niby "jest domeną kobiet"? Kobiety i ich podejście do sytuacji kryzysowych są BARDZO różne. Dla mnie np problem to rzecz do rozwiązania, a nie do ponarzekania na jego temat.

            Pisząc na forum publicznym autorka musi się liczyć z tym, że odpowiedzą różne osoby. Każda po swojemu i zgodnie ze swoim charakterem i światopoglądem, a niekoniecznie będzie to poklepywanie po główce w rytm bezradnych szlochów autorki.

            Czasem potrzebne jest nie tulenie, a solidny kop w doopę. Człowiek później za niego dziękuje, mimo że nie był ciepły i przyjemny. I "kobiecy".
            • iwles Re: Poleciałyscie wszystkie z radami 10.11.10, 13:21

              > Dla mnie np
              > problem to rzecz do rozwiązania,


              no ale ona nie uzyskala żadnej rady na swoje problemy, wszak napisała w ostatnim zdaniu, że nie jest dla niej bolączką kredyt, tylko dzieci.
              • ihanelma Re: Poleciałyscie wszystkie z radami 10.11.10, 13:29
                A mi się wydawało, że raczej pisze o mizerii (problem), której jedną z przyczyn są dzieci, które ją męczą ogólnie i przeszkadzają (/ły) w podjęciu pracy. Pozostałe przyczyny problemu to niewystarczający dochód (zarobki męża), zbyt duży kredyt, być może zbyt duży rozmach inwestycyjny...
              • pierwsze-wolne Re: Poleciałyscie wszystkie z radami 10.11.10, 13:58
                Jak mam mega doła to zdarza mi się pomyślec, że gdyby nie dzieci, mąż, to bym była KIMŚ i GDZIEŚ big_grin Potem dół mija i takie głupie mysli też. Zdarza się, autorka jest tylko człowiekiem z trochę innymi zapewne problemami niż Wy...
      • nangaparbat3 Re: Poleciałyscie wszystkie z radami 10.11.10, 12:02
        Tak piszesz, jakby coś złego było w chęci pozalenia się i ponarzekania. A nie ma.
        Za to wiele złego jest w niechęci do zaakceptowania uczuć, jakie ten żalący się wyraża.
        • wyssana.z.palca Re: Poleciałyscie wszystkie z radami 10.11.10, 12:41
          Ależ nie. Naprawdę mi się smutno zrobiło czytając posta autorki. Przykro i żal mi jej. Chciała się wygadać, pożalić- ok, jej prawo. Z akceptacją jej uczuć już mam gorzej, bo sytuacja która wyłania się z opisu jest do naprawy, polepszenia- trzebaby tylko chcieć. Samo narzekanie dla narzekania może i jest od czasu do czasu dobre, ale tu najbardziej żal dzieci..
          • nangaparbat3 Re: Poleciałyscie wszystkie z radami 10.11.10, 12:49
            Ale nie doczytałam się niczego, co by świadczylo, że nie kocha tych dzieci czy źle je traktuje. Natomiast fakty są jakie są - z dziećmi, małymi, wszystko trudniej - z bliźniętami podejrzewam trudniej do kwadratu.
    • kawka74 Re: jakość mojego zycia 10.11.10, 10:44
      Jak już się wyżalisz (bo, jak się domyślam, musiałaś po prostu sobie ulać i tyle, każdy czasem musi), to zastanów się, co możesz zrobić, żeby chociaż minimalnie poprawić jakość swojego życia i swoich dzieci. Tak uczciwie, ale bez użalania się nad sobą i bez torpedowania swoich własnych pomysłów, zanim zdążysz je porządnie zwerbalizować.
    • hawela no i co? 10.11.10, 13:23
      dlaczego Orientalizacja tak milczy?
      • pierwsze-wolne Re: no i co? 10.11.10, 13:55
        Też bym milczała na jej miejscu - może miała gorszy dzień, chciała to po prostu z siebie wyrzucić, bo czasem człowiek MUSI (...inaczej się udusi wink), a tu prawie każda na nią napadła... Na codzień może jej sytuacja wyglądać zgoła inaczej, jak ma się chwilowego choćby doła to się widzi tylko te złe strony, potem się człowiek zastanawia jak mógł tak nawet myśleć?
      • nangaparbat3 Re: no i co? 10.11.10, 16:46
        hawela napisała:

        > dlaczego Orientalizacja tak milczy?

        HAwela, bój się Boga, Twój pierwszy post był super, ale to pytanie - no jak sądzisz, dlaczego ona milczy?
        • nangaparbat3 pomyliłam się 10.11.10, 16:48
          To nie Twój post miałam na myśli, tylko agaty abbot. Twój byłby super gdyby był mailem na priva.
    • d.o.s.i.a Re: jakość mojego zycia 10.11.10, 13:38
      Przede wszystkim: ZMIENCIE MIESZKANIE. Kupcie mniejsze, tansze.
    • evenjo Re: jakość mojego zycia 11.11.10, 21:06
      Mam taka sytuację wśród znajomych. Oboje po wyższych studiach. W ciągu 10 lat małżeństwa dorobili się czwórki dzieci-nie wszystkie były zaplanowane. Ona nie pracuje. On-tyra. Nie stać ich na wakacje, dentystę, kawę w kawiarni. żałosne i przybijające. Czy to wina systemu?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka