Dodaj do ulubionych

BŁAGAM POMOZCIE NIE WIERZE W TO

07.04.04, 20:00
Pisze bo nie moge sie pozbierac po slowach mojego meza.Nie pierwszy raz
rujnuje slowami i czynami nasza rodzine ale pomijam to bo mu wybaczylam.
Nie wiem czy napisze skladnie i od samego pocatku ale postaram sie to
przedstawic w miare jasno i blagam pomozcie bo choc mam silny charakter i
psychike to teraz mnie to przerasta.
Juz od jakiegos czasu nie ukladalo nam sie dobrze bo ja jestem uparta i
walcze o swoje on zreszta tez i dlatego tak ciezko dojsc do porozumnienia,
roznica miedzy nami polega jednak na tym ze ja odpuszczam ze wzgledu na
spokoj na syna a on za to nigdy wrecz odwrotnie rzuca sie.Jestesmy 4 lata ze
soba i mamy 2 letniego synka.Jest on calym moim zyciem i najwiekszym
szczesciem jakie mnie w zyciu spotkalo szkoda tylko ze dla mnie a nie dla
niego.Ja chcialam dziecka on nie zdajac sobie sprawy z tego co czyni zgodzil
sie i poczelismy synka.Przez caly czas ja walczylam o to aby on sytuacje
zaakceptowal aby go kochal jak ja.Napewno na swoj sposob go kocha ale mi sie
wydaje ze to za malo.W naszych planach zawsze bylo jeszcze jedno dziecko po 3
latach przerwy ten czas powoli sie zbiza i wiecie co uslayszalam.Boze az sie
znowu rozplakalam bo mnie to tak boli.Powiedzial ze nie chce miec drugiego
dziecka to mu wystarczy w zupelnosci i swej decyzji nie zmnieni nawet jesli
ma to zadecydowac o naszym malzenstwie.Po moim pytaniu co z naszymi planami
ze jestem kobieta i moj instynkt macierzynski to nie zabawka, odpowiedzial ze
jemu sie tak wydawalo ale teraz jest inna sytuacja i nic na to nie poradzi bo
nie ma zamiaru znowu bawic sie w pieluchy i brak swobody.I tak ja sie
dzieckiem zajmowalam wiec o co mu chodzi????Ze on chce pozyc a nie charowac
caly czas na dzieci.BOZE z kim ja jestem z czlowiekiem o dwoch
twarzach.Myslalam ze odpuszcze sobie naprawianie go bo juz dwa razy jak nie
wiecej to zrobilam.Dlaczego ja mam caly czas walczyc stworzylam rodzine
wydawalo mi sie w miare szczesliwa a po 2 latach slysze ze to i tak
nadmiar.Czy on gra bawi sie w rodzine czy o co tu chodzi?????CZUJE SIE
OSZUKANA ja i synek to moje dziecko i to mnie boli ze ja go kocham za to ze
jest i drugie tez bym za to kochala a on rozgranicza.Moze ja powinnam odejsc
bo mysle o tym coraz czesciej.Moze nasze systemy wartosci za bardzo sie
roznia.Z jednej strony go kocham bo jest moim mezem i ojcem mojego dziecka
ale jak on tak moze robic oszukiwac mnie i zwodzic????POMOZCIE TYLKO nie
piszcie porozmawiaj bo to robie ii dowiaduje sie takich zeczy ze az sie boje
spac.
Obserwuj wątek
    • agablues Re: BŁAGAM POMOZCIE NIE WIERZE W TO 07.04.04, 21:05
      napisze na priva
    • ruda_kasia Re: BŁAGAM POMOZCIE NIE WIERZE W TO 08.04.04, 10:25
      NApisałąś jedno zdanie, któe skłoniło mnie jednak do napisania: a mianowicie,
      że TY strowrzyłaś rodzinę, ty się starasz, walczysz, a gdzie on jest w tym
      wszystkim. Tyle że jeśli takie miałaś założenie na początku, że Ty stworzysz
      rodzinę, że Ty się będziesz zajmować dzieckiem, że Ty będziesz zajmować się 2
      dzieci, że Ty zdecydujesz kiedy to drugie dziecko...
      Wzięłaś na barki dużo, ale trochę za dużo, nie piszę ex katedra, bo też się
      teraz mierzę w życiu z problemem na tym samym poziomie, zdecydowałam, że dam
      radę coś zrobić sama w naszym związku i nie daję rady, ale muszę się wyzbierać,
      bo wiedziałam od początku, że w pewnych kwestiach będę sama. I mimo to decyzję
      podjęłam.
      Z Twojej wypowiedzi wygląda, że Ty myślałaś, że możesz sama stworzyć rodzinę, w
      której się będziesz dobrze czuć, ale tak nie jest. Bo okazuje się, że mąż
      części Twojej wizji nie akceptuje. Może zbyt pochopnie się zgodził nawet na
      jedno dziecko, a teraz już wie, że nie będzie dobrym ojcem i nie chce siebie i
      Ciebie narażać na wysiłęk ponad siły? Uwierz, że to nie jest herezja... MAm
      koleżankę, która mówi, że wolałaby nie mieć dziecka (i nie jest to dziecko 6
      tygodniowe, które nigdy nie śpi i cały czas wyje, tylko grzeczny
      półtoraroczniak, którym opiekuje się w większosci babcia) i na pewno nie będzie
      mieć więcej dzieci. Ale nie mając żadnego dziecka nie miała o sobie tej wiedzy.
      My z mężem po urodzeniu dziecka też stwierdziliśmy, że nie chcemy drugiego
      przynajmniej ja nie chce byc drugi raz w ciąży, że może adoptujemy kiedyś
      siostrzyczkę córce, a może nie. Ale to było 4 lata temu, i od tej pory rózne
      myśli czasem chodzą po głowie, szczególnie mnie... Ale że my naszą rodzinę
      budujemy razem i jeszcze uważamy, że nie wszystko od nas zależy, to jakby się
      okazało, że będziemy mieć drugie dziecko, to byśmy jakoś dali radę psychicznie
      i organizacyjnie, myśle, że bez rozpaczy, że pieluchy i obowiązki. Ale to my,
      bo właśnie to my było od początku. JEśli Wam tego brakło, to spróbuj od
      początku, czy jesteśmy razem i czy razem jest dla nas ważne, bo może ty
      chiałaś, żeby mąż kochał dziecko tak jak Ty? on zawsze będzie kochał inaczej,
      bo ma inną psychikę.
      • coppola1 Re: BŁAGAM POMOZCIE NIE WIERZE W TO 09.04.04, 14:22
        Ksiu, wyjęłaś mi słowa "spod palców" - miałam napisać dokładnie to samo i nie
        osądzałabym tak pochopnie tego faceta
    • faciola Re: BŁAGAM POMOZCIE NIE WIERZE W TO 08.04.04, 13:36
      Przecież piszesz, że Twój synek ma dopiero 2 latka. Masz przed sobą jeszcze
      wiele lat na urodzenie kolejnego dziecka, kto powiedział, że musi być w tej
      chwili, dlaczego już teraz tak rozpaczasz? Może zmieni się światopogląd męża
      np. za rok czy dwa, może sam przyjdzie z tym do Ciebie? A może za bardzo
      ciosasz mu kołki na głowie z tego powodu i ma tego po prostu dosyć? Gdyby mój
      mąż ciągle zmuszał mnie do urodzenia dziecka już, choć ja chcę dopiero za jakiś
      czas, to zapewne teżbyłaby awantura. Potrzeba dialogu i trochę zrozumienia. A
      nuż to on w tej chwili ma rację? Może to nie ten czas? Pomyśl o tym i przestań
      zmuszać go do czegokolwiek - faceci tego nienawidzą i przywdziewają pancerz
      obronny. Przecież życie na tym się nie kończy. Małżeństwo dwojga ludzi to
      nadzwyczaj skomplikowana sprawa - 2 w 1. Byłoby głupotą odejść z takiego
      powodu. Faceci po prostu są tacy, że lubią mieć coś do powiedzeni, wtedy czują
      się ważni i potrzebni, więc trochę miłości postaraj się przelać też na niego, a
      nie tylko na synka. Przerabaiałam to, więc piszę z doświadczenia. Kasia
    • korzyna1 Re: BŁAGAM POMOZCIE NIE WIERZE W TO 08.04.04, 13:39
      Szymonko
      Nie jestem może najlepszym doradcą, bo szczęśliwie mam fantastycznego męża,
      który już dziś planuje drugie dziecko. Na razie jestem w 22 tygodniu i okazało
      się, że będzie dziewczynka. Mój mąż już teraz grozi pieszczotliwie palcem i
      straszy, że zaraz po niej będziemy się starać o synka. Ale do rzeczy.
      W mojej rodzinie był taki przypadek - ona bardzo chciała drugie dziecko, po 6
      latach od narodzin synka, on nie chciał. Kiedy w końcu urodziła im się
      dziewczynka, przez peirwsze tygodnie zachowywał się, jakby to nie było jego
      dziecko. Ale potem coś w nim drgnęło i już świata nie widzi poza córką. Nie
      jest to może wzorowy tatuś - bo woli siedzieć przy komputerze i zostawić dzieci
      samopas, ale po prostu zmieniło mu się. Życzę Ci, aby to była wasza wspólna
      radość. A jesli tak nie bedzie, to trzeba wierzyc, że i w twoim mężu obudzi się
      instynkt ojcowski w drugiej odsłonie. Szkoda tylko pchać na świat dziecko,
      którego nie chce tata. Dla mnie to wszystko jest chore, ale widać - że świat
      ciągle jest pokręcony.
      Wszystkiego najlepszego. Trzymaj się dzielnie.
      Korzyna i tyg córcia
    • domafi Re: BŁAGAM POMOZCIE NIE WIERZE W TO 08.04.04, 13:51
      Witaj
      Nie rozumiem Twoiojego problemu. Moim zdaniem jeśli Twój mąż nie chce mieć
      drugiego dziecka powinnaś to - choćby tylko czasowo - uszanować. Mężczyźni tacy
      poprostu są, przede wszystkim wygodni. Ja jestem mamą 4-letniego synka, który
      jest całym moim światem. Mój mąż nie garnie się z pomocą przy dziecku, lecz
      najzabawniejsze z tego wszystkiego jest to, że to właśnie on upiera się przy
      drugim dziecku. Ja w tym przypadku troszeczkę solidaryzuję się z Twoim mężem
      ponieważ na drugie dziecko się nie zdecyduję. Zastanawia mnie czy w Twoim
      przypadku w grę nie wchodzą inne względy odmownej decyzji Twojego męża np.
      sytuacja materialna, niestabilność dot. miejsca pracy itp. My z mężem
      zaczynamy budowę domu, ja mam dobrą pracę, a czasy są takie jakie są i boję się
      utraty pracy. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, głowa do góry i nie przejmuj
      się. Zajmij się doczesnymi radościami, które są w zasięgu Twojej ręki teraz, a
      wszystko będzie dobrze.
      Dorota
    • zabcia_m Re: BŁAGAM POMOZCIE NIE WIERZE W TO 08.04.04, 14:55
      A ja Cie rozumiem..
      Kilka lat temu chęć urodzenia drugiego dziecka i niemożność spowodowana
      niechęcią męża powodowała u mnie dosłownie ból fizyczny.
      Są kobiety, które maja nadwyraz rozwiniety instynkt macierzyński i ja
      niechybnie do nich należę.
      Przechodziłam dosłownie depresję psychiczną na pograniczu już fizycznej
      niemalże, bo stało się to dla mnie tak bolesne, że przeżywałam to strasznie,
      płakałam itp. Juz kiedyś wspominałam na forum o tym, przeszłam przez wszystkie
      chyba etapy od propozycji drugiego dziecka, poprzez prośby, błagania, groźby
      (żartobliwe oczywiście). Ile słów padło, ile argumentów... Argumenty mojego
      męża wszystkie były do obalenia (dobra sytuacja finansowa) oprócz jednego: On
      chciał mieć święty spokój.
      Na poczatku były kłótnie, ale kiedyś powiedział mi, że go to bardzo męczy, że
      go tak dręcze na każdym kroku o drugie dziecko... dałam mu kilka miesięcy
      spokoju i próbowałam ponownie. W końcu po 4 latach tych cierpień nadeszła chyba
      lepsza koniunktura - normalnie niby zły czas, a tyle dobrego dla mnie
      uczynił wink A była to restrukturyzacja w mojej firmie i zwolnienia -
      wykorzystałam moment i wyciągnęłam ciężkie działa: cała ciąża i wtedy półroczny
      macierzyński po ochroną!!!!
      Chyba stopniał... nie żeby sie zgodził, ale przestał protestowac i nie
      utrudniał wink
      Od trzech lat jestem szczęśliwa posiadaczka dwójki dzieci. Między nimi jest 8
      lat różnicy, chciałam szybciej, ale dobre i to - teraz licze juz tylko na cud
      równy niepokalanemu poczeciu smile))

      Nie załamuj sie tak od razu. Mój mąż tez ma do dzieci stosunek materialny:
      zapewnic byt i przyszłość, żadnego przytulania, a niemowlaki go parzą w ręce.
      Ale na szczęście ja to ubóstwiam, co nie przeszkadza mi byc tez kobietą sukcesu
      zawodowego smile))

      Życzę poprawy koniunktury, a moja rada (chcesz to skorzystasz) daj mu troche
      czasu i nie wspominaj narazie o drugim dziecku (jakieś kilka miesięcy), później
      zacznij od zartów tak przy okazji jakieś półsłowka, bez wyrzutów. Jak
      wyczujesz, że jeszcze nie czas to znów zrób przerwę, będzie dobrze,
      zobaczysz smile Szkoda od razu rozwalać rodzinę... my się z mężem bardzo długo
      docieraliśmy, nadajemy na innych falach, ale wierz mi, można, wymaga to tylko
      czasu. Teraz jest SUPER!!! a było naprawdę nie tęgo.

      Życzę wpadki!!!!!!
    • anek.anek Re: BŁAGAM POMOZCIE NIE WIERZE W TO 08.04.04, 15:56
      Szymonko, wybacz jeśli cię uraże swoją wypowiedzią...
      Rodziny sma nie stworzysz. Twoim obowiązkiem jest uszanowanie uczuć Twojego
      męża. MUSISZ (jeśli naprawdę chcesz dobrego związku) uszanować i zaakceptować
      fakt, że W TEJ CHWILI (bo nikt nie wie co będzie za lat) nie chce nawet
      myśleć o dziecku. Wybacz, ale nie Tobie oceniać czy ojciec kocha wystarczająco
      swoje dziecko. Wasz synek ma dopiero dwa latka. Dla wielu mężczyzn, dopiero
      teraz otwiera się siat ocjostwa, i dopiero w takim wieku są w stanie w ogóle
      nawiązać kontakt z dzieckiem. Daj swojemu mężowi szansę. Niech jak najwięćej
      zzacznie się małym zajmować, teraz będzie to dla niego frajda, bo dziecko już
      zaczyna się komunikować, a ojciec będzie dumny, że może przed synem odkrywać
      świat. Naprawdę, staraj się go zrozumieć. Miłość ojcowska jest zupełnie inna od
      macierzyńskiej. Matki z reguły kochają za to, żę dziecko w ogóle jest, a
      ojcowie za to KIM I JAKIE jest. Dotychczas była to "roślinka".
      U nas przełom nastąpił trochę wcześniej, kiedy synek wszedł do łazienki i
      zaczął naśladować tatę podczas golenie. Nałożył sobie ogromną ilość kremu do
      rąk na buzię i zaczął się golić klockiem! To był pierwszy moment kiedy tatuś
      naprawdę sięroztkliwił. Głupi szczegół, anegdotka, a baardzo wiele zmieniła w
      ich wspólnych relacjach. Poczekaj, nie możesz naciskać na drugie dziecko.
      Przecież nie wyszłaś za mąż w celu urodzenia dzieci, tylko po to żeby tworzyć
      szczęśliwą rodzinę. w takiej rodzinie musi się znaleźć na OBOPÓLNE zrozumienie
      i akcpetację!!!
      • szymonka2 Re: BŁAGAM POMOZCIE NIE WIERZE W TO 08.04.04, 21:33
        Dzieki za dobre slowo i rade. Ta chec posiadania dziecka to nie jest moj wymysl
        ja po prostu wariuje na tym punkcie tzn.mysle o tym jak sie rodzi dotykam
        brzucha i wydaje mi sie ze go czuje.Nie wiem co sie ze mna dzieje.Wczoraj
        prosilam meza aby poszedl razem ze mna szukac pomocy u psychoterapeuty no to
        uslyszalam ze on nie bedzie sie uzewnetrznial przy kims obcym ze to moj
        problem.No a jak powiedzialam ze seks kojarzy mi sie tylko z poczeciem dziecka
        i dlatego nie chce sie z nim kochac to powiedzial ze jak bedzie mial okazje to
        skorzysta aby wyladowac swoja energie fizycznie.Wybaczcie ale cos tu nie gra
        poplakalam sie jak dziecko bo jestem do cholery jego zona jakim prawem to
        mowi.Czekalam juz kilka miesiecy z tym zeby dac mu spokoj tzn. zartowalam albo
        w ogole nic nie mowilam potem do tego wracalam ale bezskutecznie.Po tych
        slowach ktore uslyszalam nie wiem czy o ten sam czlowiek.Acha jeszcze jedno
        piszecie poczekaj i wogole zrozum ale dlaczego ciagle ja mam to robic?jezei
        jemu choc troche zalezy tez powinin wyciagnaC reke do mnie ja go naprawde
        rozumiem ale on tez powinien mnie zrozumiec i pojsc moze ze mna szukaC rady i
        pomocy.
        GORACO WAS POZDRAWIAM
        • anek.anek Re: BŁAGAM POMOZCIE NIE WIERZE W TO 08.04.04, 22:31
          Napisałam żebyś poczekała i dała mu chwilę, bo z Twojego postu wynikało, że
          dopiero teraz jest planowany czas na drugie dziecko. wierzę w to, żę faceci
          naprawdę inaaczej kochają. On musi naprawdę najpierw poczućsię tatą pierwszego
          malucha, żeby móc odnaleźć radość z drugiego! Zgadzam, że być mozę pomogłaby
          Wam rozmowa z terapeuta, ale do tego też nie da się nikogo zmusić. Nie mam aż
          tak silnego pragnienia starania się o kolejne dziecko (więc być możę nie do
          konca potrafię cię zrozumieć, ale wydaje mi się, że naprawdę najlepszym
          sposobem byłoby "odpuszczenie" tematu na kilka miesięcy. Zupełne odpuszczenie
          tematu. On po prostu sam przed sobą niesprawdza się w roli ojca pierwszego
          dziecka, jak więc mógłby chcieć drugiego? Poza tym nie wyobrażam sobie
          wymuszania w tej kwestii... Wiem, że to trudne, ale możesz dąyć do "kompromisu"
          chybawyłącznie poprzez swojącierpliwośc. spróbuj poczekać, i zobacz co będzie
          dalej. A ten czas wykorzystaj na maksymalne wzmocnienie więżi pomiędzy ojcem a
          synem - jak, to niestety sama musisz to odgadnąć, bo Ty ich znasz najlepiej.
          • coppola1 Re: BŁAGAM POMOZCIE NIE WIERZE W TO 09.04.04, 14:27
            masz stuprocentową rację - w takiej sytuacji nie poruszałabym przez jakiś czas
            w ogóle tematu "drugie dziecko" - naciskanie tylko pograsza sprawę!!
        • chalsia Re: BŁAGAM POMOZCIE NIE WIERZE W TO 10.04.04, 13:14
          Zapominasz chyba o podstawowej kwestii - że JUZ masz jedno dziecko, na które ON
          sie zgodził wyłącznie ze względu na Ciebie. Czyli jednak nie tylko TY idziesż
          na ustepstwa.
          A na psychoterapię idź sama - przyda Ci się i tak. Dorosłość i dojrzalość to
          także umiejętność czekania na spełnienie, pogodzenie się z tym, że w zyciu nie
          wszystko jest tak jak byśmy chcieli.

          Więcej nie piszę bo zgadzam się z opiniami większości dziewczyn.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
    • tranik Re: BŁAGAM POMOZCIE NIE WIERZE W TO 09.04.04, 13:54
      Decyzja o zalozeniu rodziny, posiadaniu dzieci powinna byc decyzja dwojga
      budujacych zwiazek. Nie powinno byc tak, ze teraz ja mam ochote, teraz ja chce
      to bedzie a jak nie to bede plakac. To jest wymuszanie a nie partnerstwo.
      Twoj maz ma prawo nie chciec drugiego dzidziusia, zwlaszcza kiedy on utrzymuje
      rodzine, moze nie czuje sie na silach. Zamiast wmuszac mu swoje potrzeby,
      porozmawiaj z nim na spokojnie, wysluchaj dokladnie jego lekow, obaw. On ma
      prawo potrzebowac oddechu, podobnie jak ty potrzebujesz drugiego dziecka. To,
      ze dzieckiem glownie zajmujesz sie ty nie oznacza, ze on nie bierze w tym
      udzialu. Dojrzyjcie do tego oboje, bo z tego co piszesz i do pierwszego pewnie
      ty wczesniej dojrzalas.
      Pozdr...TrAnik
    • moni025 Re: BŁAGAM POMOZCIE NIE WIERZE W TO 10.04.04, 23:40
      Mysle, ze przed Toba bardzo powazne zadanie. Najpierw powinnas zajac sie mezem,
      powinien bowiem poczuc sie potrzebny Tobie i synkowi. Wiecej spacerow i
      wspolnie spedzonego czasu z malym, i mysle ze za 2 lata, kiedy poczuje sie
      bardzo potrzebny synowi, bo maly wezmie sam za reke ojca i poprosi o
      wytlumaczenie np. jak zbudowany jest silnik w samochodzie TO WTEDY WLASNIE TWOJ
      MAZ ZROZUMIE CO ZNACZY BYC OJCEM. Moze za bardzo go wyreczajas we wszystkim,
      nie mial mozliwosci pokochac "tacierzynstwa" i zrozumiec w czym tak naprawde
      jest rzecz, co wlasciwie znaczy byc ojcem, bo ojcem byc to nie akurac
      przewijanie, karmienie tylko wychowanie, odpowiadanie na setki pytan dziecka i
      CZUC SIE POTRZEBNYM RODZINIE. Wiesz to smutne, ciezkie dla Ciebie ale nie
      mozesz zmusic meza do drugiego dziecka, a rozstanie sie z takiego powodu jest
      bezsensowne, chyba ze to nie jest jedyny powod ostatnich spiec miedzy Wami.
      Mysle ze Twoj maz musi dorosnac do tej decyzji, a Wy tzn Ty i syn mozecie mu w
      tym pomoc, pomoc mu pokochac zycie rodzinne, ale przede wszystkim Twoj maz musi
      czuc sie potrzebny i wazny. I jeszcze jedno nie mozesz byc zla na meza ze
      kiedys zgadzaj sie na dwojke dzieci, bo po prostu nie wiedzial jak to jest.
      Teraz musi poczuc, ze chodz jest ciezko to jest fajnie byc tata. Pozdrawiam i
      zycze powodzenia.
    • kruszynka301 Re: BŁAGAM POMOZCIE NIE WIERZE W TO 11.04.04, 10:38
      Wiesz co, po przeanalizowaniu twojego postu, wcale się nie dziwię, że twój mąż nie chce drugiego dziecka. Jestem w 100% pewna, że gdybym mojemu mężowi mówiła, że dziecko jest dla mnie najważniejsze, jest moim największym szczęściem, no to by mu się to bardzo nie podobało (przecież ON jest moim największym szczęściemwink).
      Poza tym, jeśli dla Twojego męża dziecko kojarzy się z 'bawieniem w pieluchy i brakiem swobody", no to coś było wcześniej nie tak. Przychodzą mi na myśl moi najlepsi znajomi. Mają córą 1,5 roczku. W niedzielę pojechaliśmy z nimi do teatru - córy zostawiliśmy u dziadków. My nastawiliśmy się na kawiarnię po spektaklu i na powrót przed 22.00, znajoma - przed 20.00 muszą być w domu, bo córa NIGDY nie usypiała bez nich. Dodam, że dziadkowie nie mieliby nic przeciwko zostaniu dłużej. Znajomi nie pojadą na wakacje - bo córa za mała, córa musi mieć markowe ciuchy, zabawki, bo tylko takie są dobre - więc znajomy dorabia w soboty i niedielę na giełdzie itd.
      To, co oni wyprawiają z dzieckiem, jak sie o niego przesadnie troszczą, to dla mnie jest poświęcenie. Efekt? Nie chcą mieć juz nigdy więcej dzieci. Oboje.

      Mąż mi powiedział, że gdybym się podobnie zachowywała, też by nie chciał mieć więcej dzieci.

      A jak Ty się zachowywałaś przy pierwszym dziecku? Może tu tkwi problem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka