szymonka2
07.04.04, 20:00
Pisze bo nie moge sie pozbierac po slowach mojego meza.Nie pierwszy raz
rujnuje slowami i czynami nasza rodzine ale pomijam to bo mu wybaczylam.
Nie wiem czy napisze skladnie i od samego pocatku ale postaram sie to
przedstawic w miare jasno i blagam pomozcie bo choc mam silny charakter i
psychike to teraz mnie to przerasta.
Juz od jakiegos czasu nie ukladalo nam sie dobrze bo ja jestem uparta i
walcze o swoje on zreszta tez i dlatego tak ciezko dojsc do porozumnienia,
roznica miedzy nami polega jednak na tym ze ja odpuszczam ze wzgledu na
spokoj na syna a on za to nigdy wrecz odwrotnie rzuca sie.Jestesmy 4 lata ze
soba i mamy 2 letniego synka.Jest on calym moim zyciem i najwiekszym
szczesciem jakie mnie w zyciu spotkalo szkoda tylko ze dla mnie a nie dla
niego.Ja chcialam dziecka on nie zdajac sobie sprawy z tego co czyni zgodzil
sie i poczelismy synka.Przez caly czas ja walczylam o to aby on sytuacje
zaakceptowal aby go kochal jak ja.Napewno na swoj sposob go kocha ale mi sie
wydaje ze to za malo.W naszych planach zawsze bylo jeszcze jedno dziecko po 3
latach przerwy ten czas powoli sie zbiza i wiecie co uslayszalam.Boze az sie
znowu rozplakalam bo mnie to tak boli.Powiedzial ze nie chce miec drugiego
dziecka to mu wystarczy w zupelnosci i swej decyzji nie zmnieni nawet jesli
ma to zadecydowac o naszym malzenstwie.Po moim pytaniu co z naszymi planami
ze jestem kobieta i moj instynkt macierzynski to nie zabawka, odpowiedzial ze
jemu sie tak wydawalo ale teraz jest inna sytuacja i nic na to nie poradzi bo
nie ma zamiaru znowu bawic sie w pieluchy i brak swobody.I tak ja sie
dzieckiem zajmowalam wiec o co mu chodzi????Ze on chce pozyc a nie charowac
caly czas na dzieci.BOZE z kim ja jestem z czlowiekiem o dwoch
twarzach.Myslalam ze odpuszcze sobie naprawianie go bo juz dwa razy jak nie
wiecej to zrobilam.Dlaczego ja mam caly czas walczyc stworzylam rodzine
wydawalo mi sie w miare szczesliwa a po 2 latach slysze ze to i tak
nadmiar.Czy on gra bawi sie w rodzine czy o co tu chodzi?????CZUJE SIE
OSZUKANA ja i synek to moje dziecko i to mnie boli ze ja go kocham za to ze
jest i drugie tez bym za to kochala a on rozgranicza.Moze ja powinnam odejsc
bo mysle o tym coraz czesciej.Moze nasze systemy wartosci za bardzo sie
roznia.Z jednej strony go kocham bo jest moim mezem i ojcem mojego dziecka
ale jak on tak moze robic oszukiwac mnie i zwodzic????POMOZCIE TYLKO nie
piszcie porozmawiaj bo to robie ii dowiaduje sie takich zeczy ze az sie boje
spac.