no właśnie. Mój Młody ma niespełna 4 miesiące i jest typowo piersiowy, smoka nie uważa, nie lubi, wypluwa itd. Więc sprawa prosta, nie chce to mu nie wciskam. Tylko jak przekonać o tym jedną z babć?? Ona uważa, że już powinien ssać smoka, bo skoro pakuje do buzi ręce i wszystko co mu w nie wpadnie to lepiej dać mu smoczka. I nie pomaga tłumaczenie, że smoki są powodem krzywego zgryzu, zaburzają odruch ssania no i przede wszystkim zdarza się że potem trudno oduczyć. Powinien mieć smoka i koniec. Nawet nie potrafi dokładnie mi wyjaśnić po co?? Bo wszystkie dzieci używają. Może wy drogie koleżanki wyjaśnicie mi po co wasze dzieci ssały smoki?? Czy jako usypiacze, zatyczki, bo w szpitalu wciśnięto i czy w innym celu? Nie uważam, że to coś złego, po prostu ciekawi mnie jak wygląda sprawa ze smoczkowymi dziećmi, gdyż ja takiego nie posiadam