Wredna sąsiadka

02.12.10, 19:55
Witam
Dzisiaj miałam wizytę pani z opieki społecznej ponieważ sąsiadka z dołu złożyła skargę że mój syn hałasuje czyli biega i tupie . Dziecko ma 3,5 roku więc nie jestem w stanie wytłumaczyć jemu żeby w domu nie biegał , chociaż i tak ciągle to powtarzam . Latem większość dnia spędzał w parku ale teraz zimą energia go rozpiera . Oczywiście mogłabym zrobić jak sąsiadka sugerowała podać mu środek uspakajający ale jak dla mnie to już by była przesada żeby dziecko zamulać . Nie wiem jak postępować z tą sąsiadką , może ktoś miał podobne przeżycia . Obawiam się że to jest dopiero początek jej skarg .
Pozdrawiam
    • myga Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 19:57
      Moze grube dywany i miekkie kapcie dla dziecka?
      • annakate Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 20:03
        sto wątkow juz na ten temat bylo
        zamiast pomstować na wredna sąsiadkę uświadom sobie, że odgłos tupania, rzucania przedmiotów jest znacznie bardziej słyszalny pod Twoim mieszkaniem - strop doskonale przenosi dzwięk, a na suficie sie dywanów nie kładzie.
        nie musisz dziecka pasć lekami na uspokojenie, wystarczy zwracać uwagę, jak sie wydzicza - to co ty uważasz za naormalne, albo wręc rozkoszne może byc koszmarem dla kogoś, kto ma migrenę, projekt do zrobienia, albo zwyczajnie chec odpocząc po cięzkim dniu
      • gazeta_mi_placi Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 21:45
        Daj spokój, dziecko ma prawo hałasować innym.
    • anmoko Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 19:58
      Serio? Jezeli faktycznie jest tak jak piszesz i Twoj syn tylko biega, to olalabym sasiadke. Staraj sie tylko, zeby nie halasowal po godz. 22smile
      • asiaiwona_1 Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 20:02
        to może niech ta sąsiadka sama sobie łyknie środek uspokajający uncertain
    • hamerykanka Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 20:05
      Jesli masz gole panele to sie nie dziw. Dla niej to brzmi jak stado sloni.
      • mona_mayfair Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 20:10
        Ja sie kobiecie nie dziwię, za to bardzo dziwię się swojej ( jednocześnie jestem pełna wdzięczności), że jej nijak moje tupiące nie przeszkadza... Znaczy, nie skarży się, więc chyba nie przeszkadza? Kapcie na grubej podeszwie dziecku zafunduj, powinno troche pomóc. Bo to się faktycznie bardzo niesie i Ty będąc na jej miejscu też miałabyś dość.
      • asiaiwona_1 Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 20:11
        tylko wiecie, gdyby pani o hałas chodziło to chyba by policję wezwała, czy straż miejską. Pani z opieki przychodzi jak się zawiadomi, że dziecku krzywda się dzieje - tak mi się wydaje przynajmniej.
        • annakate Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 20:18
          jesli dziecko nie tylko biega, ale rownież wydaje odglosy paszczą, to sąsiadka nie ma obowiązku sie domyslać, czy młodzian akurat bawi sie w indian czy innych obcych, czy dzieje mu sie krzywda, a jesli rodzice nie reagują to dlatego, że niedosłyszą, nie przeszkadza im czy też sa zajęci czym innym lub zostawiaja dziecko bez opieki. Straz miejska rzadko kiedy poważnie traktuje takie zgloszenia, a poza tym jak przyjedzie i akurta dziecię będzie spokojne i posłuszne to nic nie zrobią, opieka społeczna jest ostatnio bardziej operatywna.
          zresztą jak widac skutek osiągnięto, bo mama została skłoniona do refleksji
          • beti0609 Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 20:27
            annakate napisała:

            > jesli dziecko nie tylko biega, ale rownież wydaje odglosy paszczą, to sąsiadka
            > nie ma obowiązku sie domyslać, czy młodzian akurat bawi sie w indian czy innych
            > obcych, czy dzieje mu sie krzywda, a jesli rodzice nie reagują to dlatego, że
            > niedosłyszą, nie przeszkadza im czy też sa zajęci czym innym lub zostawiaja dzi
            > ecko bez opieki. Straz miejska rzadko kiedy poważnie traktuje takie zgloszenia,
            > a poza tym jak przyjedzie i akurta dziecię będzie spokojne i posłuszne to nic
            > nie zrobią, opieka społeczna jest ostatnio bardziej operatywna.
            > zresztą jak widac skutek osiągnięto, bo mama została skłoniona do refleksji

            dziecko nigdy nie jest zostawione same sobie i jeśli robi hałas to jest mu zwracana uwaga że tak nie wolno robić ale jak widać to i tak za mało
          • denea Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 20:47
            przeszkadza im czy też sa zajęci czym innym lub zostawiaja dzi
            > ecko bez opieki. Straz miejska rzadko kiedy poważnie traktuje takie zgloszenia,
            > a poza tym jak przyjedzie i akurta dziecię będzie spokojne i posłuszne to nic
            > nie zrobią, opieka społeczna jest ostatnio bardziej operatywna

            A z mojej wiedzy wynika, że po głośnych sprawach zakatowanych dzieci i straż i policja i w ogóle wszelkie związane z tematem instytucje traktują sprawy bardzo poważnie. Serio. Zwyczajnie się boją, że będą się musieli tłumaczyć jak np. ci z Kamiennej Góry i podchodzą do tematu starannie i jak najszybciej.
            A jak dziecię jest spokojne i posłuszne to żadne organy nic nie zrobią, bo ich interesuje tylko to, czy nie jest bite, głodzone czy zastraszone. Także rzeczone panie z opieki. Nie wyobrażam sobie zresztą, co mogą zrobić nawet jeśli zastaną brzdąca, który przed kąpielą goły lata po mieszkaniu.... przywiążą do kaloryfera ? Zamkną w tapczanie ? wink
            Mnie to bardziej wygląda na robienie smrodu wokół - zdaniem sąsiadki - niefrasobliwej mamuśki.

            Poniższe wyjaśnienia autorki wątku kupuję - bo czemu nie:

            "Też się zdziwiłam że przyszła pani z opieki społecznej . W domu mam położoną wykładzinę dywanową i na to jeszcze dywan więc już więcej chyba nie mogę wyciszyć . Nade mną też mieszka rodzina z małym dzieckiem więc wiem jak to jest kiedy dziecko biega nad głową , da się znieść zwłaszcza że jest to stara kamienica więc stropy są zdecydowanie grubsze niż w blokach . Staram się zwracać uwagę synowi żeby nie biegał więc to nie jest tak że on hałasuje ciągle . "

            Chyba trafiłaś na typ pieprzniętej baby, która ma za dużo czasu i zero swojego życia, więc lata po mieszkaniu i nasłuchuje. W moim sąsiedztwie jest taki właśnie egzemplarz i po prostu żadne z zachowań żadnego z sąsiadów nie jest w stanie jej zadowolić. Osobowość paranoidalna, wszyscy ją trują, dokuczają, robią na złość itd. Można taką nastraszyć po cichu albo zadziałać w kierunku skierowania na przymusowe badania psychiatryczne. Na początek pogadaj z dzielnicowym.

            P.S. Nie mam strasznego bachora, który bezkarnie hula komuś godzinami nad skołataną głową. Przeciwnie, wręcz przetresowałam dziecko np. panicznie wyprowadzając na dwór gdy tylko upuściło klocek na podłogę sad Może być i tak, że to właśnie czyjaś paranoja niszczy komuś życie, niestety sad
            • denea Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 21:01
              *nastraszyć dzielnicowym, sądem czy jakimkolwiek działaniem w ramach prawa, rzecz jasna.
              Piszę to dlatego, że wydaje mi się, że dokładasz rzeczywiście wszelkich starań, żeby Twoje dziecko jak najmniej uprzykrzało innym życie swoją aktywnością. Tak zakładam i to jest OK.
              Niestety, jeśli sąsiadka jest typem, o którym myślę, to po prostu żadne Twoje działanie jej nie zadowoli. Ona tak ma, sensem jej życia jest pilnowanie bliźnich i nasyłanie rozmaitych służb. Tv nie włączy, bo jej nie interesuje, no i mogłaby czegoś przez to nie dosłyszeć. Z domu nie wychodzi bo nie ma znajomych i musiałaby przez to oderwać się od okna. Itd...

              Szczerze chcę się jednak mylić smile
        • beti0609 Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 20:22
          Też się zdziwiłam że przyszła pani z opieki społecznej . W domu mam położoną wykładzinę dywanową i na to jeszcze dywan więc już więcej chyba nie mogę wyciszyć . Nade mną też mieszka rodzina z małym dzieckiem więc wiem jak to jest kiedy dziecko biega nad głową , da się znieść zwłaszcza że jest to stara kamienica więc stropy są zdecydowanie grubsze niż w blokach . Staram się zwracać uwagę synowi żeby nie biegał więc to nie jest tak że on hałasuje ciągle .
          • jowita771 Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 21:58
            Ja bym powiedziała sąsiadce, że albo się odczepi albo zdejmuję wykładzinę i wtedy dopiero zobaczy, co to hałas. Moi byli sąsiedzi się uspokoili po takim tekście.
            Już nie mieszkają, bo właścicielka kamienicy chciała się ich pozbyć i jej się udało (odziedziczyła czy odzyskała kamienicę z lokatorami).
    • kosmitos Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 20:18
      moja rada jest prosta; najpierw należy przemyśleć sprawę: jeżeli dzieciak rzeczywiście tylko biega i nie hałasuje bardziej niż dzieciaki w jego wieku to zamieniłabym jej życie w piekło: co kilka dni zgłaszałabym na policję, że jestem przez sąsiadkę prześladowana (tu dowolni możesz wymyśliić: wyzwiska, próby zastraszania itp); można wymyślac drobne, utrudniające życie złośliwości jak zaklejenie jej dziurki od klucza; trochę wyobraźnismile ; ale jeżeli uznasz, że młody faktycznie przegina to pomysl o dywanie i kapciach smile; sama choruję na wspomniana przez kogos migrenę i też lubię spokój, ale do łba nie przyszło mi nigdy dzwonić do opieki społecznej czy na policję bo dzieciaki nie dostosowują się do moich potrzeb;
      • pitahaya1 Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 20:44
        kosmitos napisała:

        > moja rada jest prosta; najpierw należy przemyśleć sprawę: jeżeli dzieciak rzecz
        > ywiście tylko biega i nie hałasuje bardziej niż dzieciaki w jego wieku to zamie
        > niłabym jej życie w piekło
        : co kilka dni zgłaszałabym na policję, że jestem prz
        > ez sąsiadkę prześladowana (tu dowolni możesz wymyśliić: wyzwiska, próby zastras
        > zania itp); można wymyślac drobne, utrudniające życie złośliwości jak zaklejeni
        > e jej dziurki od klucza; trochę wyobraźnismile ; ale jeżeli uznasz, że młody fakty
        > cznie przegina to pomysl o dywanie i kapciach smile; sama choruję na wspomniana pr
        > zez kogos migrenę i też lubię spokój, ale do łba nie przyszło mi nigdy dzwonić
        > do opieki społecznej czy na policję bo dzieciaki nie dostosowują się do moich p
        > otrzeb;

        Ale przyszło ci do łba, żeby komuś takie rzeczy proponować? A jak netowa koleżanka odpowie za składanie fałszywych zeznań na policji? Nie przyszło do łba??
        Teraz już wiem skąd tacy ludzie się biorą.
        Siedzi toto i wymyśla.

        Póki co nie wiemy czy dziecko faktycznie biega (mamy zdanie jednej strony), czy faktycznie sąsiadka przewrażliwiona.

        Ale to co proponujesz...nawet poniżej pasa się nie kwalifikuje.
        • kosmitos Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 21:03
          a zgłaszanie do opieki społecznej, że 3-letni dzieciak biega to nie paranoja? laska trafiła na wariatkę, a ja traktuję ludzi tak jak oni mnie; gdyby sąsiadka przyszła do mnie i zwróciła uwagę to (zdarzyło mi się kiedyś przesadzić) to zwyczajnie przepraszam i uciszam dzieciaka (o ile rzeczywiście hałasuje), a jeśli ktoś robi mi świństwa to odpłacam;

          A jak netowa koleża
          > nka odpowie za składanie fałszywych zeznań na policji? Nie przyszło do łba??
          Jakoś nie przyszło mi do łba jak można udowodnic, że składa fałszywe zeznania w tej sytuacji

          > Póki co nie wiemy czy dziecko faktycznie biega (mamy zdanie jednej strony), czy
          > faktycznie sąsiadka przewrażliwiona.
          napisałam wyraźnie, że najpierw należy sprawę przemyśleć czy sąsiadka rzeczywiście przesadza;
          Mam świadomość, że taka akcja jest poniżej pasa, ale są osoby, które potrafią być na maxa perfidne i nie ma na nich innej metody; miałam podobny przypadek w swoim otoczeniu- jedna pani chciała drugiej dokuczyć (kiedyś były koleżankami, pokłóciły się o jakies bzdury) i co drugi dzień wzywała straż i policję; nie stwierdzono, aby a druga rzeczywiście coś zrobiła, ale nie to
          chodziło; kobieta była zestresowana i potrafiła z tego powodu płakać; może sąsiadka autorki też z tych wrednych, więc trzeba ją od początku odpowiednio usadzić, bo jak się rozkręci to kobieta będzie miała problemy; nawet jeśli nie poniesie konsekwencji, to policja i opieka w domu i wywiad środowiskowy to raczej nie jest frajda
          • pitahaya1 Re: Wredna sąsiadka 03.12.10, 09:58
            Gdyby sąsiadka zgłosiła, że dziecko płacze, drze się w niebogłosy, "prawdopodobnie" ktoś je bije, to byłoby nadużycie i składanie fałszywego oświadczenia.
            Ale, jeśli kobieta powiedziała prawdę, możemy tu jedynie mówić i jej przewrażliwieniu.
            Pamiętaj też, że zawsze mamy zdanie jednej strony.
            Nie wiemy jakie były relacje między tymi osobami przed wystąpieniem zdarzenia.
            Bazujemy jedynie na zdaniu mamy, która jest oburzona zachowaniem sąsiadki.
            Poza tym jeden przyjdzie i zwróci uwagę, drugi ma inny charakter i od razu dzwoni.

            Mam takich ludzi niedaleko siebie. Dwaj sąsiedzi, na co dzień do rany przyłóż. Ale, gdy jednemu przez nieuwagę pies uciekł z ogrodzenia, drugi bez wahania zgłosił do SM i mandacik jak malowanysad( Kiedyś zapytałam, dlaczego pomimo tylu lat dobrych relacji po prostu nie zadzwonił i nie powiedział sąsiadowi, że pies uciekł. Wiesz, jaka była odpowiedź? "Uciekł? to trzeba było psa pilnować".


            Uwierz mi, że jeśli forumowiczka będzie notorycznie składała fałszywe zeznania, w końcu dorobi się prawdziwych kłopotów.
    • kawka74 Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 20:33
      Oczywiście mogłabym zrobić jak sąsiadka sugerowała podać mu środek us
      > pakajający ale jak dla mnie to już by była przesada żeby dziecko zamulać

      Kuriozum. Serio złożyła taką propozycję?
      • beti0609 Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 20:44
        kawka74 napisała:

        > Oczywiście mogłabym zrobić jak sąsiadka sugerowała podać mu środek us
        > > pakajający ale jak dla mnie to już by była przesada żeby dziecko zamulać
        >
        > Kuriozum. Serio złożyła taką propozycję?

        Całkiem serio , stwierdziła że ona też swoim dzieciom podawała syrop uspakajający . A dodam że ma już dwoje dorosłych synów . Z czego jeden jak mieszkał z mamusią to bardzo lubił głośno słuchać muzyki i wtedy sąsiedzi musieli słuchać razem z nim .
        • tacomabelle rozumiem nieco tę panią 02.12.10, 21:03
          Oczywiście wzywanie opieki społecznej, policji itp jest chore, ale fatkem jest, że taka bieganina dzieci jest bardzo męcząca. Jak moja dwójka harcuje na piętrze, to cały strop dudni i po godzinie dostaję białej gorączki, zwłaszcza kiedy siedzę w salonie na dole i chcę chwilę odpocząć wink Dywany i chodniczki niewiele pomagają.

          W bloku i przy obcych piętro niżej sytuacja rzeczywiście może być nieciekawa.

          Pogadaj z sąsiadką, ale i rób co możesz aby uspokoić dziecko.
          • kosmitos Re: rozumiem nieco tę panią 02.12.10, 21:07
            nie przesadzajcie; wokół mnie mieszka stado małych dzieciaków (nader mną też); pod oknem plac zabaw; śa chwile, że rzuciłabym doniczkę (gdybym miała), ale do 22.00 nie widzę problemów i mija tolerancja nie dotyczy tylko małych dzieci; jak ktoś słucha głośno muzyki też nie interweniuję; w nocy to inna sprawa, ale w ciągu dnia-bez przesady
          • kropkacom Re: rozumiem nieco tę panią 02.12.10, 21:40
            > Pogadaj z sąsiadką, ale i rób co możesz aby uspokoić dziecko.

            Pogadać z sąsiadką, która poiła dzieci syropkiem żeby nie biegały? Co za świat sad
        • thegimel Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 21:03
          Cóż, ja chyba na Twoim miejscu (jeśli masz faktycznie dywan) chyba bym sobie panią wypożyczyła na trochę. Można jej sprawę głośnej muzyki słuchanej przez syna przypomnieć.
        • kawka74 Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 21:04
          > Całkiem serio , stwierdziła że ona też swoim dzieciom podawała syrop uspakajają
          > cy .

          Oszalała kobieta.
          Co do meritum, jeśli masz dywan, wykładzinę, dziecko nie biega w drewniakach, to jedynym środkiem zapobiegawczym jest zafundowanie sąsiadce stoperów.
    • gramwzielone Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 21:51
      jeśli jesteś skłonna wydać paręset zł, byle tylko mieć z panią spokój - możesz zaproponować, że na swój koszt wyciszysz jej sufit płytkami ze styropianu akustycznego
    • agacz2905 My się wyprowadziliśmy 02.12.10, 22:18
      Również miałam taką sąsiadkę - stara wredną babę. Kupiliśmy mieszkanie na I piętrze (stare, tuż po-wojenne budownictwo), ona mieszkała od zawsze na parterze. Żyła w oknie kuchennym i zaczepiała niemal każdego kto szedł chodnikiem. Potrafiła przez to okno obgadywać mnie i mojego syna (wtedy niemowlaka). Na najmniejszy hałas (przesuwanie szafy, tupot 2-letniego Szymka, cokolwiek) waliła z całej siły w rury c.o. Zaczepiała moją ówczesna nianię i miała pretensje o to, że my nad nią w ogóle żyjemy, Szlag mnie trafiał, a mąż początkowo mi nie wierzył, że baba tak wali w kaloryfer lub rurę w przedpokoju. Eskalacja konfliktu nastąpiła, kiedy syn miał ponad 2 lata, a ja byłam w zaawansowanej 2. ciąży. Nie chce tego wspominać, koniec końców wyprowadziliśmy się. Niedawno minęło 7 lat od wyprowadzki, a mnie nadal trzyma niechęć do tego babska. W tym czasie 4-krotnie zmieniali się właściciele naszego byłego mieszkania. Upierdliwa sąsiadka nadal żyje i ma się świetnie (na pewno jest już po 80). Starszy pan, który kupił od nas to mieszkanie i mieszkał tam 2 lata - do swojej śmierci - też jej przeszkadzał, za głośno słuchał tv. Mnie obgadywała b.chamsko (utykałam mocno, dopiero 3 lata temu wymieniłam biodro), wymyślała, że nie mogę mieć więcej dzieci (po pierwszym). Tyle lat, a ja nadal jej pamietam. Okropny typ. Mieszkam niedaleko tamtego miejsca i kiedy czasem przechodzę przez to podwórze, powstrzymuję sie przed siarczystym splunięciem i przekleństwemsad
      • imasumak Agacz 03.12.10, 14:32
        Jak ja Cię rozumiem - też mam wredną i złośliwą sąsiadkę, na dodatek wiecznie awanturującą się alkoholiczkę uncertain
        Wprawdzie mieszkam we własnym domu, ale jak widać, sąsiad z posesji obok też potrafi zatruć życie uncertain

        Teksty - "Ty pier...na szmato" do mnie, do mojej siedmiolatki - "Mała ci.po" są na porządku dziennym. Interwencje policji nie pomagają - tyle, że są odnotowywane, a to nam się przyda, bo teraz zbieramy dowody, żeby wnieść sprawę do sądu, gdyż czasem nie sposób nawet wyjść z domu, żeby nie usłyszeć wiąchy. Męża siłą już powstrzymuję, żeby nie reagował i babie nie zrobił krzywdy. Kilka dni temu krzyczała, żebyśmy wszyscy pozdychali uncertain - po prostu urocze.

        Przez ponad 30 lat mieszkałam w bloki i nigdy nie miałam problemy z sąsiadami, to się doczekałam po przeprowadzce do własnego domu uncertain
      • jowita771 Re: My się wyprowadziliśmy 03.12.10, 23:14
        Na stukanie w rury mój mąż ma dobry sposób. Bierze wiertarkę i na najmniejszych obrotach kręci wiertłem przy rurze, żeby tylko tak stukało parę razy na sekundę o rurę. Nasi byli sąsiedzi potrzebowali kilku takich sytuacji, żeby ogarnąć ciąg przyczynowo-skutkowy i stukanie w rury się skończyło. Nie jesteśmy uciążliwymi sąsiadami, ale im przeszkadzało dosłownie wszystko, spuszczanie wody, skrzypienie podłogi (stara podłoga, skrzypi, nawet, jak się chodzi bardzo delikatnie, trzeba by było nie chodzić w ogóle). Poza tym byliśmy dla nich grzeczni, ale pan postraszył kiedyś moją córkę, że ją wywiezie do lasu i wtedy przestałam być dla niego miła.
        • kropkacom Re: My się wyprowadziliśmy 03.12.10, 23:43
          Nasz sąsiad kochany jak przyszedł pierwszy raz to zamiast zapukać zaczął piąchą walić w drzwi a po ich otwarciu puścił nam piękna wiązankę czeskich przekleństw. Oczywiście przeprosiliśmy za to, że dzieci były za głośno (jego zdaniem). Sytuacja powtórzyła się jeszcze chyba 2-3 razy ale na końcu trafił mnie szlag i poszłam do niego (otworzył ubrany tylko w slipy tongue_out ) i powiedziałam, że zawiadomię policję. Teraz sąsiad nabrał brzydkiego zwyczaju walenia w rurę ale kompletnie nie jarze o co cho więc go zlewam.

          A najgorsze jest to, że ja zawsze starałam się być ok w stosunku do sąsiadów i na każde próby gonitwy i wrzaski dziatwy reagowałam. Nawet wieczorem telewizor ściszam. Oprócz tego, zawsze szłam i grzecznie przepraszałam. Nie mam sobie nic do zarzucenia.

          Także wszystkim tym, którzy myślą, że takie mamusie jak ja to mają wszystko gdzieś, mówię - mylicie się. Ja przypłaciłam opisane sytuacje niezłymi stanami nerwowymi.
    • jkk74 Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 22:36
      ciekawe jak twoja sąsiadka reagowałaby na moje sąsiadki z góry smile
      dwie dziewczyny, siostry... wynajmują mieszkanie, nie maja dywanów, za to namiętnie noszą buty na obcasie... rano budzik mi nie jest potrzebny, bo jedna z nich ok 7.00 wychodzi do pracy big_grin

      uważam, że w blokach należy mieszkać rozsądnie... z jednej strony samemu być ok, ale i mieć trochę wyrozumiałości wobec sąsiadów...
      • krapheika Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 22:51
        Moi tesciowie maja tak z sasiadem.Oni swoje lata maja,zabaw hucznych nie urzadzaja,nie biegaja,w dodatku czesto wyjezdzaja lub nie ma ich cale dnie w domu,a sasiad i tak twierdzi,ze dnie i noce jest glosno,zatruwa zycie do tego stopnia,ze wlasnie szukaja nowego mieszkania.
        Wlasciwie to nie ma rady na takie przypadki,mojej sasiadce przeszkadzala wirujaca pralka w srodku dnia.Z tym,ze zeby uslyszec pralke trzeba bylo stanac pod drzwiami mieszkania,czesc przy ktorej stala pralka w zaden sposob nie graniczyla z mieszkaniem sasiadki, za sciana byl korytarz.
    • a1ma Re: Wredna sąsiadka 02.12.10, 23:16
      > Nie
      > wiem jak postępować z tą sąsiadką , może ktoś miał podobne przeżycia . Obawiam
      > się że to jest dopiero początek jej skarg .

      Przeprosić, obiecać, że będziesz starała się kontrolować hałas i rzeczywiście to robić. Oczywiście nie za pomocą środków farmakologicznych. A jeśli będzie Pani mało, to przejść do punktu b - konsekwentnie ignorować z uśmiechem na twarzy i nie dać się wyprowadzić z równowagi.
    • kachwi1 Re: Wredna sąsiadka 03.12.10, 09:10
      ale opieka społeczna w sprawie hałasów? coś to mocno naciągane. jeśli opieka społeczna tak ci powiedziała, że przychodzi w sprawie hałasów, to ja bym w to nie uwierzyła. poza tym - ani policja, ani opieka, nie ujawniają, od kogo mają zgłoszenie. a przynajmniej nie powinny. ja to widzę inaczej: sąsiadka ma wątpliwości/podejrzenia, czy dziecku nie dzieje się krzywda. dlatego wezwała opiekę. opieka nie może powiedzieć wprost: sprawdzamy, czy nie maltretuje pani dziecka - więc przyszła pod pozorem skargi na hałasy.
      to jest oczywiście tylko moja teoria, ale: jeśli jest prawdziwa, to sąsiadce przyklasnąć, że nie jest znieczulona, a ty - czy naprawdę taki problem sprawiła ci wizyta kogoś z opieki społecznej?
      • mamakasienki1 Re: Wredna sąsiadka 03.12.10, 14:04
        A z tym środkiem uspokajającym to szok normalnie, jak można proponowac komuś pojenie dziacka lekami. O ja już bym jej wykład zrobiła o szkodliwości leków na żołądek, wątrobę nerki itp. ponadto to Ty jesteś matką i decydujesz co i kiedy robi Twoje dziecko.

        U nas też taki jeden egzemplarz występuje, mówię oczywiście o upierdliwej sąsiadce. Jej z kolei przeszkadzazją dzieci na podwórku, które pod oknem hałasują. Więc od wiosny do jesieni ma przerąbane bo u nas sporo dzieci. Ale jak próbowała moje dzieci przegonić to poweidziałam, że bawić się będą i koniec, to są dzieci i mają prawo do zabawy. A palc zabaw jest dla dzieci. No trudno, że akurat pod oknem tej Pani, już i tak ławka została zlikwidowana bo jej przeszkadzało, że ktoś siedzi i rozmawia.
      • jowita771 Re: Wredna sąsiadka 03.12.10, 23:16
        Jakby do mnie przyszedł ktoś z pomocy społecznej, to bym nie wpuściła od razu, tylko się umówiła na jakiś termin raczej, bo pewnie bym miała lekki bałagan tongue_out
Inne wątki na temat:
Pełna wersja