vivaluna
09.12.10, 16:53
Koleżanka postanawia zrobić swojemu chłopakowi urodzinową imprezę "niespodziankę". Zaprasza sporo osób w tym mnie i męża. Problem leży w tym, że to goście mają się zrzucić i na imprezę i na prezent (ekskluzywny, markowy gadżet). Jest to 100 od osoby. Czyli ja i mąż 200. Mam teraz sporo wydatków więc stwierdzam, że to zbytnie nadszarpnięcie budżetu domowego i idzie tylko mąż. Zapobiegliwa koleżanka, po imprezie liczy ile osób odmówiło i dolicza brakującą kasę pozostałym. Wychodzi grubo ponad 100 od "łebka".
Co myślicie o takich imprezach? Ja uważam, że jak się wyprawia urodziny to się samemu wykłada kasę i nie ma przebacz. Zazwyczaj robię w knajpie i daję limit w barze na alkohol-zazwyczaj kilka stów i daję dyspozycje barmanowi np. dostępne tylko piwo i wino. Dodatkowo kilka butelek wina na stole. Jedzenie jest na stole i płacę za nie sama. Prezenty-jak to woli, zależne od zasobności portfela. Mam dużo znajomych artystów, którzy robią prezenty własnoręcznie i z nich jestem najbardziej zadowolona. Jak mnie nie stać, nie robię urodzin. Dla mnie proste.
Z góry zaznaczam-znajomi bardzo zamożni.....