Na fali wątku "związek bez seksu" postanowiłam napisać coś co mnie trapi od dłuższego czasu.
Otóż mój mąż (aż głupio się do tego przyznać) woli robić to sam niż ze mną. W sumie to nic mi nie brakuje, jestem zadbaną osobą, może fakt mam ze 3kg na plusie ale właściwie tego nie widać. Poza tym mam spory biust co przyciąga uwagę facetów

To się czuje i widzi!
Nie raz z nim o tym rozmawiałam, kłóciłam się, innym razem na spokojnie ale... nie przyniosło rezultatów. Czasami tak ale naprawdę na krótko

Mówi że robi to bo lubi no i tak jest szybciej

Najgorsze jest to że kiedy mąż sam już się "zabaw" wtedy nie ma sexu nawet tydzień czy dwa- po prostu nie jest demonem sexu.
No i właśnie dzisiaj jest nasza 5-rocznica ślubu. Zaplanowałam fajny wieczór, a z racji tego że mamy wolne i zawiozłam małą do przedszkola pomyślałam że już od rana może być fajnie. Wchodzę do domu i wita mnie mąż, ja oczywiście z uśmiechem i mówię jak może być fajnie dzisiaj. Kolacja, winko, sexi bielizna itp.

A ON mi na to "sorry ale ja już po"! Zatkało mnie i zrobiło mi się strasznie przykro. Ja wiem że nie samym sexem człowiek żyje i właściwie może nie powinnam się wściekać ale złość mnie ogarnęła.
Teraz to on chodzi naburmuszony- jak bym to ja zawiniła??!!
W życiu mu nie odmówiłam aby to robił złośliwie.
Dziewczyny co o tym myśleć? Olać? Bo wiem że z wieczoru nici, jakoś odechciało mi się wszystkiego. Myślałam że będzie fajnie a tu taka niespodzianka.
Co Wy byście zrobiły gdyby Wasz mąż tak zrobił? A może ja przesadzam i nie ma się o co wściekać?
Pozdrawiam