Cześć dziewczyny. Pisze bo mam problem, który mnie juz od jakiegos czasu męczy. Otóz mam 2,5 miesięczną córeczkę i ciągle sie o nią boję. Moja ciąża była zagrozona może to od tego, ale pomimo tego że jest to jakims wytłumaczeniem to i tak nie przestaje się przejmować. Córeczka jest zdrowa, ale jak sie urodziła to miała anemię i infekcję. Teraz jest wszystko ok, ale oczywiście ja wynajduję coraz to nowe problemy. Boję się że anemia może powrócić, że źle o nią dbam i jak usłyszę o jakiejś chorobie to boję sie ze może wystąpić także u niej

Zaczyna to być męczące,bo zamiast sie cieszyć macierzyństwem to ja się ciągle zamartwiam

Mówiłam o tym mężowi i on też mówi że przesadzam. Czy któras z was tak miała? Jak sobie z tym poradzić?? Będę wdzięczna za radę... Pozdrawiam