kub-ma
18.01.11, 22:39
Przeczytałam artykuł
www.wprost.pl/ar/222216/Swietlany-Ludmily-Iriny/?O=222216&pg=0
"Gdy mówimy „pomoc domowa" lub „pani do sprzątania”, automatycznie myślimy o Ukrainkach – twierdzi Anna Kordasiewicz, doktorantka w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego"
Nie mam takich automatycznych skojarzeń, ale niech tam, może nie jestem w temacie. Ale zastanowiło mnie bardzo inne stwierdzenie:
"Im bogatsi ludzie, tym gorzej człowieka traktują. Jak kto nie ma za dużo pieniędzy, to stara się ogarnąć dom, zanim przyjdę. A bogaci nic, rozrzucają wszystko i nawet dzieciaki mogą mi powiedzieć: „To posprzątaj". No, nie szanują człowieka – mówi 43-letnia Ludmiła, która do Polski przyjechała za pracą sześć lat temu z okolic Iwano-Frankowska na zachodzie Ukrainy."
Skąd taka różnica w zachowaniu w stosunku do sprzątającej osoby? Rzeczywiście pieniądze, bogactwo generują inne nastawienie? Tak to działa? Mam pieniądze i od razu poczucie wyższości w pakiecie?