Dodaj do ulubionych

Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No jak?

16.03.11, 13:29
Ano tak:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9258738,Lekarze_placa_kary__wiec_kaza_pacjentom_czekac_w_dlugich.html
Wczoraj pytałam w poradni. Leki dla syna kończą mi się za kilka dni. Najbliższy termin wizyty: maj. Recepta różowa (ADHD), więc pediatra nie wypisze. No i co mi pani powie na to, pani rzeczniczko? Bo ja na dziś dzień powiem tylko: $#%^&^&$@%#%^%
Obserwuj wątek
    • donnasanta Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 13:42
      Czyli napisalam przed chwila bzdure na emamie, ze na telefon recepty zalatwiam?
      Jestem w totalnym szoku, biedni naprawde chorzy, ktorzy nie dostana sie do lekarza, bo miejsca zajeli wlasnie ci po wypisanie recept.
      Gratuluje pomyslu, gratuluje, no krew moze zalac!
    • jowita771 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 13:42
      Ten przepis wymyślił jakiś idiota, może kolejki są za krótkie.
      • jolunia01 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 15:40
        jowita771 napisał:

        > ...może kolejki są za krótkie.

        No, pewnie, że za krótkie. W poniedziałek dzwonie do rejestracji, że chcę sie zapisać do swojego "pierwszego kontaktu", bo coś mnie łamie w kościach, kaszlę i smarkam, temperatura podwyższona, a pani w rejestracji mnie informuje, że zapisuje najwczesniej na czwartek. Wzięłam urlop, kupiłam jakieś bezreceptowe i siedzę w domu, jutro zobaczę się z lekarzem na zasadzie: "co pani dolega". Jak zaczna się zapisywać na wizyty ci, którzy tylko po receptę, to nie będzie szans na w miarę normalny termin nawet u "pierwszego kontaktu", a zanim nadejdzie termin wizyty to może byc szpital potrzebny.
        • mamabasia Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 16:26
          U mnie w przychodni recepty na stale brane leki wypisuje lekarz rodzinny na telefon. Odbiera się na następny dzień u pielęgniarki. Ważne aby była informacja od specjalisty jakie laki, jaka dawka i kiedy kontrolna wizyta.
    • sadosia75 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 13:49
      Chore to...
      U lekarza biore recepty na lek,ktory jest mi potrzebny ciagle. wiec dzwonie umawiam sie, ze przyjde po recepte i odbieram ja w rejestracji.
      i teraz co?
      musze isc do lekarza, umowic sie na wizyte, czekac Bog wie ile na wizyte, przesiedziec pod gabinetem X czasu i zajmowac kolejne chociaz potrzebuje tylko recepty a sa osoby,ktore potrzebuja wizyty bo cos im dolega ale nie dostana sie wczesniej bo ja im zajme kolejke tak?
      Debilstwo...
      • owianka Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 13:55
        Pozostaje mieć nadzieję, że ten numer na dłuższą metę nie przejdzie, bo po prostu TAK SIĘ NIE DA! No chyba że będziemy mieli masowe fałszowanie dokumentacji medycznej, czyli wpisywanie nieodbytych wizyt. No bo co mogą zrobić? Jak wkomponować receptowiczów w już i tak miesiącami ciągnące się kolejki? Jak ich upchnąć nawet do pediatrów/lekarzy rodzinnych, do których numerki już teraz kończą się po 15 minutach od otwarcia rejestracji? To długo nie potrwa, ale co się przez ten czas umęczymy, to nasze.
        • anik0987 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 13:58
          Ale NFZ zaoszczędzi, bo im mniej pacjentów przyjętych (a tka będzie, bo godziny pracy lekarzy nagle się nie rozciągną), tym mniej refundacji na leki. Prostesmile
          • pitahaya1 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:07
            I chyba o to w tym wszystkim chodzi.
            Nie widzę tego. Już teraz gabinety są oblegane od wczesnych godzin rannych. Często przez osoby, które po prostu chcą sobie z lekarzem pogadać.
            Nie twierdze, że wszyscy marudza ale posłuchałam dziś w kolejce marudzenia jednej pani i nawet czekające obok ja opierniczyły za zajmowanie miejsca innym chorym. Kobieta miała tak naciągane schorzenia, że babki obok siedzace chciały ją zjeśćsmile
            Za to mnie dostało się, że skoro młoda jestem to sobie mogę czekać w kolejkachsmile Na co druga skwitowała, że ciekawe kto w takim razie będzie na ich emerytury pracowałsmile))
            Wesoło byłosmile
      • spicy_orange Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 13:57
        ja tez biorę leki ciągle. Zwykle pani doktor pierwszego kontaktu wypisywała receptę na telefon-jakiś czas temu zadzwoniła że prosi o wizytę u specjalisty, żeby mogła zobaczyć "aktualne" wskazania do dalszego wypisywania recept. Lekarz specjalista (na prywatnej pełnopłatnej wizycie) zadał mi pytanie: a pani po co przyszła? No żesz kurde! Po jajco! Olałam ich i teraz kupuję te leki bez recepty, mimo że są na receptę (są apteki gdzie można tak robić-to nie bardzo zgodne z "procedurą" ale jak inaczej się nie da to trudno), do tego chodzę na badania których lekarz nie kwapił mi się zlecić-to jest masakra, a haracz na NFZ leci co miesiąc i to pokaźny uncertain
        • sadosia75 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:13
          To zaswiadczenie tez dostaje od specjalisty raz na pol roku. Problemu nigdy z tym nie bylo. a moja doktor rodzinna wie, ze leki sa mi potrzebne.
          i teraz jak przyjdzie sie czekac w kolejce ( a lekow mam jeszcze na 2 m-c ) to chyba juz dzis musze sie zapisac na wizyte...
          A do tego zajac kolejke komus innemu, a ja przeciez tam tylko wejde i wyjde. jaki sens w takim razie?
    • anik0987 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 13:55
      No to już nie dostanę się do mojego lekarza pierwszego kontaktu. Do tej pory były odległe terminy, a jak dojdzie do tego "przedłużanie" recept, to będzie katastrofa. Ja nie wiem skąd się biorą tak idiotyczne pomysły w kraju, w którym służba zdrowia się chwieje, a do lekarza czeka się miesiącami. W różnych krajach podejmuje się raczej decyzje zmierzające do rozładowania tłoku (choćby konsultacje telefoniczne w lżejszych przypadkach i przy typowych objawach, u nas wprowadzają to niektóre prywatne przychodnie), a u nas, jak widzę, według urzędników kolejki są za małe. Pogratulować pomysłowości, chociaż żadne pomysły NFZ już mnie nie zdziwiąiuncertain
    • xxx-25 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 13:57
      Wybraliśmy to mamy, nie ma co narzekać nasz wybór, nasz ból głowy, a będzie jeszcze gorzej…
    • nihiru Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:02
      właśnie też chciałam zacząć ten wątek.

      a najlepsze jest to, że NFZ jest w tym wszystkim niekonskwentny i nielogiczny: najpierw żąda od lekarzy zwrotu rzekomo wyłudzonych kwot, a potem wcale nie mówi że te recepty były nienależne, tylko że "lekarz musi sprawdzić stan pacjenta". ciekawe po co.

      jeśli już, to to takie działania spowodują zwiększenie wydatków niż oszczędności, bo przecież czas pracy lekarza też kosztuje.

      Jakaś paranoja z tym wszystkim
      • ammazuko_powrot Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:06
        W "mojej" przychodni ta zmiana weszła w życie już w tamtym roku.
        Kolejki się wydłużyły ale nie jest drastycznie.
        Chociaż sam pomysł uważam za chory, bo "zdrowy" pacjent musi siedzieć w przychodni pełnej wirusów i bakterii i dodatkowo się narażać.
        • hrabina_murzyna Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:15
          Jak jest zdrowy to siedzieć nie musismile bo i recepty mu niepotrzebne. Nie zrozumiem nigdy dlaczego dla pacjenta lepiej iść raz w miesiącu do rejestracji i wziąć receptę niż iść raz w miesiącu, zobaczyć lekarza, dostać skierowanie na badania i dostać leki na kolejny miesiąc.
          • iwles Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 15:34

            czyli - jeżeli bierze leki na nadciśnienie to w poczekalni musi załapać wirusa np. grypy, żeby dostac kontynuację leków ? smile
            a badanie cisnieniomierzem to raptem 1 minuta i to bez skierowania.


            Chodzi o to, że lekarze mają limity pacjentów, powiedzmy 30 dziennie. I teraz jeśli połowa z nich będzie tylko porecepty, to o tyle mniej zostanie przyjętych chorych, potrzebujących konsultacji z lekarzem. O, o to chodzi.
            • hrabina_murzyna Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 19:47
              iwles napisała:


              > Chodzi o to, że lekarze mają limity pacjentów, powiedzmy 30 dziennie. I teraz j
              > eśli połowa z nich będzie tylko porecepty, to o tyle mniej zostanie przyjętych
              > chorych, potrzebujących konsultacji z lekarzem. O, o to chodzi.

              A Ty myślisz, że Ci po recepty w rejestracji byli przyjęci charytatywnie? Nie byli, NFZ płacił kasę za takich pacjentów.
              • pade Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 17.03.11, 08:56
                NFZ płaci za ilość pacjentów, którzy złozyli deklarację do danej przychodni, nie za wizytę!
                Jedynie na cukrzykach mozna "zarobić".
          • pitahaya1 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 15:45
            Naprawdę uważasz, że co miesiąc lekarz skieruje mnie na badania typu TSH, ASPAT, ALAT?
            Toż powinnam na jednej wizycie prosić o receptę i od razu skierowanie na badaniasmile I tak co miesiąc?
            • hrabina_murzyna Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 19:46
              No akurat moja mama co miesiąc dostaje skierowanie na ASPAT, ALAT, morfologię, poziom cholesterolu i inne takie.
              • nowel1 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 17.03.11, 13:13
                W Polsce? Bez wskazań medycznych?
                Poziom cholesterolu raz w miesiącu to absurd, nie istnieją wytyczne które by to uzasadniały.
                Morfologia raz w miesiącu - chyba ew. przy ciężkiej chorobie krwi lub nowotworowej.
                Całość - koszt ok.25 zł, co daje deficyt ok.15 zł - NFZ za pacjenta miesięcznie płaci rodzinnemu ok.10 zł.
                Myślę, że piszesz co Ci klawiatura przyniesie, a co nie ma żadnego związku z rzeczywistością.
                • hrabina_murzyna Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 17.03.11, 22:54
                  A Ty umiesz czytac? Jak nie ma wskazań medycznych to nikt normalny leków nie bierze. To co płaci NFZ za pacjenta to jedno, ale liczy się ogólny zysk przychodni. I trzeba być debilem, aby nie znać podstaw rynku. Jeden potrzebuje badań, inny nie, więc kasa jest do wydania i zysk być musi. Ale co ja będę tłumaczyć babie co guzik wie, ale udaje, że mądra niesłychanie.
                  • nowel1 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 18.03.11, 09:39
                    Powściągnij swój ostry języczek - ja cię nie obrażam i także sobie tego nie życzę.
                    Wiem więcej od ciebie, bo jestem lekarzem rodzinnym.
                    Nie istnieje żadne schorzenie, w którym wskazane byłoby wykonywanie poziomu cholesterolu raz na miesiąc.
                    Dalsza dyskusja z osobą, która popisuje się ignorancją, wydaje mi się bezcelowa.
    • hrabina_murzyna Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:03
      No nie wiem czy idiota. Zwykle to było tak, że dzwoniłaś po receptę, lekarza na oczy nie widziałaś, a NFZ płacił jak za normalną wizytę. I kto tracił? Ty traciłaś. Moja mama ma problemy z wątrobą, od lat bierze leki i lekarzowi też było tak wygodniej, ale ona uznała, że przy jej wieku i schorzeniach to raz na miesiąc lekarz powinien ją zobaczyć. Zbadać, zmierzyć ciśnienie, skierować na badania i właśnie wypisać recepty na kolejny miesiąc.
      Mój mąż jest lekarzem i nigdy w życiu nie wystawił recepty zaocznie, uważa że to chore i nienormalne. Trochę też z dbania o własny tyłek, bo gdyby coś tam się z pacjentem stało to rodzina od razu by alarmowała, ze receptę dał, ale nawet nie zbadał.
      • lejla81 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:14
        Może każdy przypadek powinno się rozpatrywać indywidualnie? Jeśli mój syn miał przyjmować przez ileś miesięcy stale Pulmicort, którego opakowanie kończyło się po dwóch tygodniach, to trochę bez sensu było go ciągać tak często do lekarza. Chyba żeby wypisywać leki na zapas. Moja ginekolog tak robi, wypisuje mi pigułki na 9 miesięcy w trzech receptach (dwie są bez dat).
        • hrabina_murzyna Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:17
          No i o to chodzi. lekarze nie chcą wypisywać leków na miesiąc, dwa do przodu, bo tracą na tym kasę. Każda Twoja wizyta w rejestracji to dla lekarza kasa, mimo że na oczy Cię nie widział i czasu na pacjenta nie stracił. I to był absurd.
          • anik0987 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:25
            Są leki, przy których nie ma konieczności badania przy każdorazowym wypisaniu recepty. Czy naprawdę trzeba co 3 miesiące biegać do ginekologa po tabletki antykoncepcyjne? (więcej lekarz "legalnie" nie może wypisać, stąd biorą się nadużycia opisane powyżej, czyli wypisywane recepty bez daty - to jest moim zdaniem groźniejsze zjawisko). Przypadków takich jest więcej (np. leki stosowane przy alergiach, przynajmniej niektóre). Skoro chcieli ograniczyć płatności za wizyty, których nie było, to może lepiej przewidzieć coś takiego jak wypisanie recepty bez wizyty i za to płacić mniej. Ale najlepiej iść po najmniejszej linii oporu bez względu na konsekwencje dla pacjenta.
            • lykaena Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:33
              Ja z anty biorę 2 recepty- każda na 3 opakowania.
              Z pierwszej wykupuje jedno i na pozostałe 2 dostaje odpis w aptece.
              W następnym miesiącu wykorzystuję tę drugą receptę ponownie wykupując jedno opakowanie i na pozostałe biorę odpis.
              Przez kolejne 4 miesiące korzystam z owych odpisów.

              Inne leki, które biorę na stałe dostaję od prywatnego lekarza więc jemu i tak wszystko jedno.

              Ale przepis jest idiotyczny to fakt.
              • pitahaya1 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:53
                Jeszcze nigdy nie dostałam dwóch recept, zawsze jedna na max. 3 opakowania, a czasem tylko na jedno, jak to miało miejsce w prywatnym gabinecie, kiedy to za wizytę "po tabletki" lekarz kasował kilkadziesiąt złotych za nicsmile) Teraz mam gina abonamentowego i recepty tylko na 3 opakowania. Faktem jest, że do tej pory mogłam zamówic kontynuacje telefonicznie.
                • kammik Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 15:57
                  Ja mam na recepcie wpisaną datę "realizacja od" i tam mi lekarka wpisuje przyszłą datę.
            • hrabina_murzyna Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 19:57
              anik0987 napisała:

              > Są leki, przy których nie ma konieczności badania przy każdorazowym wypisaniu r
              > ecepty. Czy naprawdę trzeba co 3 miesiące biegać do ginekologa po tabletki anty
              > koncepcyjne?

              Trzeba biegać, chociażby dlatego, że każdy dobry lekarz przeprowadzi z Tobą wywiad jak się czujesz, jak działają te anty na Ciebie, czy nie masz zakrzepów, zatorów żylnych, chorej wątroby itd. Ale to zrobi tylko dobry lekarz. Dorobkiewicz i konował walnie receptę zaocznie nawet na Twoją matkę nie widząc jej na oczy.
            • rosapulchra-0 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 20:42
              anik0987 napisała:
              Skoro chcieli ograniczyć płatności za wizyty, k
              > tórych nie było, to może lepiej przewidzieć coś takiego jak wypisanie recepty b
              > ez wizyty i za to płacić mniej. Ale najlepiej iść po najmniejszej linii oporu b
              > ez względu na konsekwencje dla pacjenta.

              Dokładnie tak! Są kraje, w których ten system działa i to całkiem sprawnie. Średnio co trzy tygodnie zjawiam się w swojej przychodni, zostawiam spis leków, których potrzebuję, najpóźniej dwa później odbieram recepty, które realizuję w pobliskiej aptece. A jeśli nie chce mi się iść do przychodni, to zostawiam powyższy spis w aptece, a po kilku dniach odbieram leki. Mało tego - dostałam niedawno informację z przychodni, że mogę zamawiać moje leki pocztą mailową. Da się? Da się.

              P.S. Jeśli już ten opór, linia i najmniejszy to prawidłowa forma tego wyrażenia brzmi: po linii najmniejszego oporu wink
              • rosapulchra-0 aa! dodam jeszcze, że 16.03.11, 20:48
                mój lekarz widzi mnie regularnie, badania wykonuję również w równych odstępach czasu, ale recepty na stałe leki otrzymuję właśnie w powyższy sposób.
          • pade ale Ty głupoty piszesz hrabina:) 17.03.11, 08:59
            Lekarz ponosi odpowiedzialność za każdą wypisaną receptę, to raz.
            Dwa, na wizytach nie zarabia, chyba, że prywatnych.
            • hrabina_murzyna [...] 17.03.11, 22:57
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • pade i znowu sie wygłupiłaś 18.03.11, 09:59
                na dodatek chamka z Ciebie
                pracuję w przychodni, rozliczam lekarzy, wiem co piszę
                a ty sie dwa razy zastanów zanim coś chlapniesz
                praca.gazetaprawna.pl/artykuly/443087,nfz_nie_placi_za_dwie_porady_w_jednym_dniu.html
              • nowel1 Hrabina Murzyna 18.03.11, 10:12
                Wielce-szanowna-żono-lekarza
                Potrafisz zwracać się do ludzi nie używając inwektyw?
                Spróbuj, to nie boli.
                Lekarz rodzinny nie otrzymuje żadnej gratyfikacji za wizytę albo za przyjętego pacjenta. Kontrakt dotyczy ilości "zadeklarowanych"; nawet lekarzom "podwykonawcom" firmy nie płacą za wizyty, a stawkę godzinową lub "etatową".
                Jest cały szereg schorzeń, w których przedłużenie rp nie wymaga badania kontrolnego, a już na pewno nie co miesiąc. W wielu cywilizowanych krajach to jest usankcjonowane, można wypisywać recepty na rok (przykład - Kanada).
                Przykłady? Niedoczynność tarczycy po strumektomii, stabilne nadciśnienie tętnicze, hypercholesterolemia, wiele innych wyrównanych przewlekłych schorzeń. Oczywiści opiera się to na założeniu, że pacjent nie jest nierozumnym dzieckiem i zależy mu na własnym zdrowiu - czyli ciśnienie kontroluje, a jeśli czuje się źle, to do lekarza się zgłasza. Ja tak właśnie traktuję swoich pacjentów - jako współodpowiedzialnych za swoje zdrowie, i dzięki temu mam więcej czasu na przyjmowanie tych, którym rzeczywiście coś dolega - a dzień pracy niestety rozciągliwy nie jest i w ciągu godziny 15 osób nie jestem w stanie przyjąć, natomiast przedłużyć leki 2 osobom, gdy mam 5 minut przerwy - dam radę.
      • owianka Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:19
        No to Twój mąż chyba żyje w jakimś innym świecie niż my, szarzy pacjenci. Np. w przypadku przewlekłej niedoczynności tarczycy standardem w mojej poradni państwowej jest wizyta u endokrynologa RAZ W ROKU. Częściej nie ma możliwości ani (ponoć) potrzeby. No i co z tym fantem? Lekarz rodzinny tarczycy mi nie skontroluje, bo nie ma prawa wypisać skierowania na badanie hormonów (przynajmniej u mnie w przychodni nie ma), a nawet gdyby miał, to by tego nie zrobił, bo to drogie badania. I co , palpacyjnie ją zbada? I po co komu ta fikcja?
        • hrabina_murzyna Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:24
          Błąd. Lekarz rodzinny może Cię skierować na badania hormonów, może skierować na USG. A jak uważa, że badania niepotrzebne to niech wypisze receptę na leki na miesiąc, dwa czy trzy miesiące do przodu. Ale oni tego nie robią, bo jak w marcu przyjdziesz dwa razy, w kwietniu dwa razy i w maju dwa razy to jest 6 wizyt zapłaconych przez NFZ, a nie jedna.
          • owianka Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:36
            Wiele razy pytałam, więc wiem, co mi mówiono: mogą mi wypisać TSH, ale FT3, FT4 już nie - tylko endokrynolog. Każdy Ci zresztą powie, że nie ma potrzeby wykonywania tych badań co 3 miesiące - to stanowczo za często, one nie podlegają aż takim wahaniom. Czyli wypisze mi receptę na 3 miesiące (na dłużej nie może) i... przyjdę po tym czasie odbyć fikcyjną wizytę, żeby dostać kolejną receptę (fikcyjną, bo jak mówiłam, potrzeby badania krwi co 3 miesiące nie ma, USG robi się co kilka lat, a inaczej tarczycy przecież nie zbada). Ja stracę czas, on straci czas. To jest forsowanie fikcji na nasz koszt!

            Jeszcze jedno: według mojej wiedzy NFZ nie płaci internistom na pojedyncze wizyty, tylko roczny ryczałt, więc sorry, ale rodzinny nie ma żadnego interesu, żeby wypisać mi na miesiąc, a nie na na 3 miesiące. A do endokrynologa terminy i tak są za jakieś 9-12 miesięcy najbliższe, więc wyląduję u rodzinnego. Czyli co - fikcja? Fikcja. Teraz chodzę prywatnie, więc na razie sobie poradzę, ale słabo mi się robi na myśl o (nieuchronnym, niestety) powrocie do mojej starej państwowej przychodni w tych nowych okolicznościach przyrody.
            • iwoniaw Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:47
              No wiesz, nie taka znów fikcyjna ta wizyta, skoro lekarz ma po pierwsze okazję stwierdzić, że w ogóle żyjesz (z artykułu wynika, że nie wszyscy pacjenci, którym te leki wypisywano zaocznie, byli jeszcze po tej stronie...), po drugie - jakieś dramatyczne pogorszenie się zdrowia zapewne rzuciłoby mu się w oczy i być może zaszłaby konieczność przeprowadzenia jakichś dodatkowych badań? Naprawdę wizyta raz na kwartał u lekarza, gdy cierpi się na jakiekolwiek przewlekłe schorzenie, to taka przesada?
            • hrabina_murzyna Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 19:54
              owianka napisała:

              >
              > Jeszcze jedno: według mojej wiedzy NFZ nie płaci internistom na pojedyncze wizy
              > ty, tylko roczny ryczałt, więc sorry, ale rodzinny nie ma żadnego interesu, żeb
              > y wypisać mi na miesiąc, a nie na na 3 miesiące.

              Ależ ma interes. Wielu lekarzy rodzinnych ma płacone nie za godzinę swojej pracy a od pacjenta. I wtedy jest już sens, abyś nie zawracała gitary lekarzowi, a jak najczęściej latała do rejestracji.
            • imasumak Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 17.03.11, 13:38
              owianka napisała:

              Wiele razy pytałam, więc wiem, co mi mówiono: mogą mi wypisać TSH, ale FT3, FT4
              już nie - tylko endokrynolog.


              Ciekawe, bo ja zawsze biorę na te badania skierowanie od rodzinnego.
              • owianka Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 17.03.11, 14:11
                imasumak napisała:
                > Ciekawe, bo ja zawsze biorę na te badania skierowanie od rodzinnego.

                No cóż, jedna z dziewczyn w tym wątku ma tak samo jak u mnie. Może to zależy od kontraktu z NFZ danej przychodni?
          • iwoniaw Hrabina_murzyna ma rację 16.03.11, 14:41
            jak można nie widzieć tego, o czym ona pisze? W społeczeństwie doprawdy dziwny trend obserwuję: każdy niemal zażywa tony leków, ale przecież lekarz przy ich przepisywaniu oglądać go nie musi, bo niby "po co". Jasne, kontrola stanu zdrowia w trakcie brania nieobojętnych przecież substancji i ew. korekta dawek to wszak przesąd, poza tym Kowalski przecież zna się na medycynie i lekach lepiej niż te konowały, co oni tam wiedzą, panie.

            Zresztą opisywane zaniedbania musiały być niezłego kalibru, skoro dochodziło do wypisywania leków osobom już nie żyjącym (!!!) - tzn. że z systemu wyciekała forsa nie tylko na opłacenie niebyłych wizyt u lekarza, ale na nienależną refundację (zapewne nietanich) leków.
            • beataj1 Re: Hrabina_murzyna ma rację 16.03.11, 14:52
              Mam niedoczynność tarczycy. Choroba ta zostanie ze mną do końca życia. Codziennie musze brac lek na recepte. Co 3 miechy robie sobie prywatnie bez skierowania badania TSH (nie chce mi sie stac w kolejce do zapisu do internisty) wiec płace te kilkanaście złotych.
              Hormony mam uregulowane. Dodatkowo mam wiedzę od mojego endo w jakich wartościach powinnam mieć wyniki (są węższe niż norma). I jeżeli cos mi sie wahnie mam sie do niego zgłosić. Jak nic się nie waha biorę leki i nie zajmuje lekarzowi czasu bo akurat w mojej chorobie nie mogę zostać wyleczona. Wizyta raz na rok jeśli nic sie nie dzieje w zupełności wystarcza.
            • anik0987 Re: Hrabina_murzyna ma rację 16.03.11, 15:00
              Przy wielu schorzeniach naprawdę nie ma potrzeby biegania do lekarza na kontrolę raz na kwartał (zresztą do wielu specjalistów po prostu nie można się dostać w tak krótkim czasie, chyba że ktoś od razu pozapisuje się na wizyty na cały rok, jeśli jest taka możliwość). O antykoncepcji wspominać w tym kontekście nawet nie będę, a do ginekologów kolejki również niestety są.
              > Zresztą opisywane zaniedbania musiały być niezłego kalibru, skoro dochodziło do
              > wypisywania leków osobom już nie żyjącym (!!!) - tzn. że z systemu wyciekała f
              > orsa nie tylko na opłacenie niebyłych wizyt u lekarza, ale na nienależną refund
              > ację (zapewne nietanich) leków.
              To chyba błąd tkwi gdzieś w systemie, skoro osoba zmarła nadal w nim figuruje, prawda? Jeśli jest pole do nadużyć to zawsze się znajdzie taki, który je wykorzysta.
            • owianka Re: Hrabina_murzyna ma rację 16.03.11, 15:04
              Iwonia, w idealnym świecie zapisałabym się telefonicznie, przyszłabym do pachnącej przychodni, zostałabym przyjęta po 10 min. oczekiwania przez uśmiechniętego lekarza, który zbadałby mnie od stóp do głów. Nie ma sprawy, mogę wtedy chodzić. Chodzi o to, jakie są realia. A to wszystkie wiemy. Dołożyć do nich wszystkich tych, którym chodzi tylko o receptę - przecież to będzie Sodoma i Gomora. Ludzie w ogóle przestaną się leczyć, bo jak napisałam w pierwszym poście, terminów po prostu już teraz NIE MA.

              A jeśli chodzi o trend w społeczeństwie, który dostrzegasz, to moim zdaniem jest zupełni odwrotnie - jeśli MÓJ LEKARZ uważa, że mój stan kwalifikuje się do wydania recepty zaocznie powiedzmy przez okres 1 roku, to przecież jest jego decyzja, a nie moja, prawda? To ON wypisuje je zgodnie ze sztuką, zgodnie ze swoją wiedzą, decyzją i wiedzą o moim stanie. Przecież nie ja to robię.

              A te recepty na martwe dusze to IMO w tej całej sprawie jakiś margines, który w różnych sprawach się zdarza, i nie ma co używać go jako argumentu chyba.
              • iwoniaw Masz swoje racje 16.03.11, 15:48
                i fakt, że realia w wielu przychodniach są okropne. Tylko nie zmienia to faktu, że w gruncie rzeczy w takich realiach wszyscy chodzący do lekarzy idą tam "tylko po receptę". No, czasem jeszcze "po zwolnienie". Czy naprawdę nie należałoby czegoś zrobić, żeby jednak lekarz widział pacjenta, któremu przepisuje leki? Czy to naprawdę taki zbytek? Mówiono swego czasu wiele na temat tego, jak to zły NFZ (czy jeszcze wręcz kasy chorych) ogranicza lekarzom możliwość fachowego traktowania pacjentów, dając śmieszne wręcz limity czasowe (kilka min. na pacjenta bodajże). Czemu więc teraz wszyscy się nie zachwycają - nie dość, że zachęca się do rzeczywistego kontaktu z pacjentem, to de facto dodaje się czasu dla naprawdę potrzebujących badania - skoro lekarz "zgodnie ze sztuką, wiedzą i najlepszą decyzją" niektórym może tylko wypisać receptę, to te zaoszczędzone minuty będzie mógł przeznaczać na przypadki wymagające większej uwagi, czyż nie?

                A mówienie o stracie czasu w poczekalni to dla mnie demagogia - to jest zupełnie inny problem, opisany pięknie w wątku o rejestracji, w której się czeka od 5.00. Zła organizacja konkretnej przychodni i tyle. Od takiej przychodni należy się domagać zmiany systemu rejestracji, punktualnego przyjmowania zapisanych pacjentów i tyle. To się da zrobić - w większym mieście można taką przychodnię po prostu znaleźć i tam wybrać sobie lekarza, w małym może być kiepsko, wiem. Ale chodzi mi o to, by się w odpowiednim miejscu domagać respektowania swoich praw. Czyli w tym przypadku: nie od NFZ-u (który ma swoje za uszami i mogłabym mu zarzucić niejedno, ale akurat w innych kwestiach) usankcjonowania fikcyjnych wizyt i recept bez badania, tylko od przychodni takiej organizacji, by pacjenci mieli jak najwygodniej.
                • owianka Re: Masz swoje racje 16.03.11, 15:59
                  Zgoda, w utopijnym świecie tak właśnie by było, może kiedyś będzie. Na razie jednak jest jak jest. Co mam zrobić wg Ciebie z moim problem, który opisałam w pierwszym poście w tym wątku? Iść i żądać? Kazać im poprzestawiać wizyty i znaleźć termin dla mnie, bo ja potrzebuję receptę? Takie problemy będą teraz codziennością. Będzie strasznie dla nas, i współczuję też nieszczęsnym rejestratorkom, dla których nadchodzą ciężkie czasy.
                  • hrabina_murzyna Re: Masz swoje racje 16.03.11, 20:04
                    Nie wiem jaką masz przychodnię, ale ja w Lublinie swego czasu wybrałam maleńką osiedlową. Zapisy telefoniczne i na konkretną godzinę, wizyta jeszcze tego samego dnia, przypadki nagłe poza kolejnością, badania bez problemu, recepty w rejestracji odpadają, rejestratorka przemiła, wyniki badań sprawdzam przez internet. I to wszystko za darmo. Wiele jest takich przychodni u nas, mało tego wiele ośrodków wiejskich tak funkcjonuje. Czyli da się.
              • tully.makker Re: Hrabina_murzyna ma rację 16.03.11, 15:53
                > Iwonia, w idealnym świecie zapisałabym się telefonicznie, przyszłabym do pachną
                > cej przychodni, zostałabym przyjęta po 10 min. oczekiwania przez uśmiechniętego
                > lekarza, który zbadałby mnie od stóp do głów.

                Zastanawiam sie, jak np taki enel-med moze - za PLN 258 miesiecznie - przyjmowac w takim standardzie 5 osobowa rodzine (oplata od calej orodziny - nie na glowe), wlaczajac w to prowadzenie ciazy, opieke na malym dzieckiem, szczepienia itp. I jako firmie prywatnej jeszcze im sie to oplaca.
          • mamabasia Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 16:34
            Rodzinny może zlecić tylko TSH, usg tarczycy już nie. Samo TSH to za mało do leczenia tarczycy.
          • nowel1 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 18.03.11, 10:22
            Z diagnostyki tarczycy w zakresie lekarza rodzinnego jest tylko TSH.
            I też tylko jako badanie wstępne, uzasadniające skierowanie do endokrynologa - badania kontrolne planuje już specjalista i on na nie kieruje.
      • pitahaya1 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:25
        hrabina_murzyna napisała:


        > Mój mąż jest lekarzem i nigdy w życiu nie wystawił recepty zaocznie, uważa że t
        > o chore i nienormalne. Trochę też z dbania o własny tyłek, bo gdyby coś tam się
        > z pacjentem stało to rodzina od razu by alarmowała, ze receptę dał, ale nawet
        > nie zbadał.

        Do gina po tabletki tez będę za każdym razem w kolejce stała? I o co on mnie będzie pytał co 3 miesiące? O samopoczucie? Czy może da skierowanie na badania? Pewnie nie, nie będzie mnie kierował na badania co 3 miesiącesmile Ot,posiedzę, on w oczęta spojrzy, zapyta o zdrowie, coś tam w karcie zapisze i tylesmile Rozumiem badania co pół roku.
        • hrabina_murzyna Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 20:11
          Tak, powinien Cię zapytać o samopoczucie, bo jak jest złe to trzeba szukać przyczyny. Tabletki anty to wbrew pozorom duża sprawa, a kobiety robią z tego wielkie co mi tam, to tylko anty. Nie wiem czy tylko.
          • anik0987 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 20:47
            Masz rację, tylko jeśli biorę te anty przez np. 2 lata, to już moje samopoczucie po nich zdążył poznać. Jeśli poczuję się gorzej, to sama się do lekarza wybiorę. A te kobiety, które się w takich przypadkach nie wybierają, w czasie rozmowy z lekarzem i tak dolegliwości zbagatelizują i o nich nie powiedzą, niestety.
            Ja naprawdę nie miałabym nic przeciwko, żeby po każdą receptę udać się bezpośrednio do lekarza. Tylko że realia się takie, że często lekarz nie ma wolnych terminów (mówię o specjalistach, również ginekologach), a jeśli nawet taki termin się trafi to swoje zazwyczaj trzeba odczekać w poczekalni. Leczyłam się już w wielu przychodniach, w kilku miastach z racji przeprowadzek i zazwyczaj niestety kolejki były.
            Może to jest jakieś rozwiązanie:
            wyborcza.biz/biznes/1,101562,8206895,Porady_medyczne_przez_telefon__Biznes_na_miliardy.html
            O samopoczucie lekarz dyżurny mógłby pytać przez telefon i na tej podstawie "przedłużyć" receptę. I takie konsultacje już funkcjonują np. w prywatnych przychodniach, chociaż nie wiem, czy obejmują również wypisanie recepty.
      • jowita771 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:37
        > Mój mąż jest lekarzem i nigdy w życiu nie wystawił recepty zaocznie, uważa że t
        > o chore i nienormalne. Trochę też z dbania o własny tyłek, bo gdyby coś tam się
        > z pacjentem stało to rodzina od razu by alarmowała, ze receptę dał, ale nawet
        > nie zbadał.

        To jeszcze zależy, o jakim schorzeniu mówimy. Moja córka ma atopowe zapalenie skóry, ma maść, którą muszę smarować ją codziennie. Do tej pory miałam wypisywaną receptę i odbierałam w rejestracji. Mogę też kupić lek bez recepty, ale kosztuje 25 zł, a na receptę 5. Zużywam tego sporo, więc i koszty są. A teraz mało tego, dowiedziałam się, że z tą sprawą powinnam iść na stronę dzieci chorych, bo na zdrową tylko bilanse i szczepionki. Więc mam się pakować ze zdrowym w sumie dzieckiem między jelitówkę i grypę. Brawo.
      • mamabasia Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 16:30
        Ja kontrolne wizyty ma co 6 mcy u specjalisty. Leki dostaję na 2 mce, reszte wypisuje mi lekarz rodzinny na telefon, informacje od specjalisty mam wpięta w karte. Tu chodzi o takie sytuacje. No albo lek p/alergiczny dla dziecka, alergolog raz na 6 mcy a leki wypisuje na miesiąc. Reszte przepisuje rodzinny. Po jakiego czorta mam odstać w przychodni ze zdrowym dzieckiem z alergią które musi brac leki? Chyba tylko po to żeby jakies paskudztwo złapało i na kolejna wizyte przyszło chore.
      • mathiola U nas jest tak: 17.03.11, 23:20
        jestem pacjentką przychodni endokrynologicznej.
        Brat jest pacjentem przychodni diabetologicznej.
        Bywamy tam raz na jakiś czas - określony badaniami.
        Poza tymi wizytami istnieje przymus przyjmowania leków ciągle i bez przerwy. I te leki musimy jakoś zdobywać. Lekarz w przychodni specjalistycznej nie przepisze nam leków na pół roku na przód bo nie da rady.
        Po te leki trzeba iść do lekarza I kontaktu i po prostu ZDOBYWAĆ receptę silą.
        Bo nie ma numerków, bo lekarz zarobiony, bo czasu nie ma, bo zmęczony.
        Ja mam czasem naprawdę dość.
        Uważam, że w takich sytuacjach ideałem byłoby posiadanie recepty stałej - wystawionej na pół roku/ rok dajmy na to, wtedy idę do okienka, wypisują mi, wykupuję, co pół roku stawiam się na wizytę u lekarza, a on przedłuża mi receptę stałą.
        • hrabina_murzyna Re: U nas jest tak: 17.03.11, 23:43
          Koszmarsad Zmień przychodnię, bo to jakaś mordownia. Kolejki, brak dostępu do lekarza, dla mnie obłęd i jakaś nowość. A tu czytam, że to norma jest. Obłęd jakiś. Ale ta recepta to fajny pomysł i ministerstwo powinno to zrobić. może nie w okienku odbierać, ale raz na pół roku do lekarza iść.
          '
    • lejla81 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:09
      Straszna głupota. Też czasem brałam recepty bez zachodzenia do lekarza, bo mój syn miewa napady duszności i muszę mieć stale w domu leki rozkurczowe na wszelki wypadek. Jak coś mi się kończyło, to po prostu zostawiałam książeczkę w rejestracji i następnego dnia odbierałam z receptą.
      A najbardziej mnie rozbawiło to:
      "Lekarz pierwszego kontaktu to lekarz rodzinny. Zna pacjenta bardzo dobrze. Lepiej niż nam się wydaje". Przy takim przerobie, jaki jest w niektórych przychodniach?
      • martinkowa Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:16
        No, ja właśnie dziś czekałam ze zdrowym dzieckiem, 2,5 godziny, żeby dostać się do doktora po skierowania, które lekarz regularnie dziecku wypisuje (nie mam z kim dziecka zostawić). Pewnie jutro moja będzie chora (bo izolatki brak, a w zabiegowym pewnie bym coś ukradłasad) i znowu będę czekać.Paranoja.
      • pitahaya1 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 14:45
        lejla81 napisała:


        > "Lekarz pierwszego kontaktu to lekarz rodzinny. Zna pacjenta bardzo dobrze. Lep
        > iej niż nam się wydaje".

        Dowcip rokusmile))))
        Wizyta zaczyna się od "następny, nazwisko, co pani dolega...".
    • malgosiek2 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 16.03.11, 20:36
      owianka napisała:


      >Recepta różowa (ADHD), więc pediatra nie wypisze. No i co

      A dlaczego nie wypisze?
      U mnie w przychodni różowe recepty są "dostępne"i jak trzeba lekarz rodzinny wypisuje.
      • owianka Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 17.03.11, 06:31
        malgosiek2 napisała:
        > A dlaczego nie wypisze?
        > U mnie w przychodni różowe recepty są "dostępne"i jak trzeba lekarz rodzinny wy
        > pisuje.

        Tak mi powiedział psychiatra. No i jak tu wierzyć lekarzom wink Dobrze wiedzieć, wyjaśnię to, dzięki.
        • gazeta_mi_placi Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 17.03.11, 07:02
          A tak nawiasem kiedyś nie było ADHD może dlatego że każdy normalny ojciec używał w razie tej "choroby" naturalnego i skutecznego lekarstwa (ważne! bez recepty! ) - pasa od spodni.
          • havana28 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 17.03.11, 07:10
            Strasznie wszyscy schorowani na tym wątku. Czy to tylko w mojej rodzinie nikt (nawet dziadkowie) nie przyjmuje przewlekle zadnych lekow, czy moze jest ktoś jeszcze bo zaczynam sie czuć jak wybryk natury
            • ewa_mama_jasia Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 17.03.11, 08:25
              Bo tu się wypowiadają tylko ci, których on dotyczy. Twoją średnią podnoszę ja - babcia i rodzice biorą leki na stałe, ja powinnam ale nie widzę potrzeby.
          • owianka Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 17.03.11, 09:09
            Cóż za cenna uwaga. Że też na to nie wpadłam przez te wszystkie lata.

    • anusia29 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 17.03.11, 11:40
      - dziesiejszy pomysł dotyczy szczepionek....
      nota bene - ja do tej pory lekarza widywałam raz w roku, reszta - przedłuzanie recepty. Jakbym ozdrowiała nagle po 28-latach to byłby cud prawdziwy... a tak wizyty 4 x do roku skomplikują mi zycie (bo czas, bo zapisy), nie mówiącjuż o finansach, bo leczę się prywatnie niestety...

      aaaa
    • fajka7 Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 17.03.11, 12:25
      Nie bardzo rozumiem problem. Zawsze zostawiam książeczkę w przychodni, a potem odbieram z receptą. Lekarz wypisuje receptę, a jednocześnie odnotowuje, że była wizyta. No i poniekąd była, bo pojawiam się w tej sprawie tam 2 razy, czasami nawet spotkam lekarza wink
      • owianka Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 17.03.11, 12:33
        fajka7 napisała:
        > Nie bardzo rozumiem problem. Zawsze zostawiam książeczkę w przychodni, a potem
        > odbieram z receptą. Lekarz wypisuje receptę, a jednocześnie odnotowuje, że była
        > wizyta. No i poniekąd była, bo pojawiam się w tej sprawie tam 2 razy, czasami
        > nawet spotkam lekarza wink

        Lekarki, poprawcie mnie jeśli się mylę, ale to chyba właśnie jest fałszowanie dokumentacji medycznej. A teraz lekarze będą do tego zmuszeni powszechnie przez generujący patologię system.
        • hrabina_murzyna Re: Jak tu jeszcze utrudnić życie pacjentom? No j 17.03.11, 23:01
          Lekarzy nikt nie zmusza do fałszowania dokumentacji. Nie tacy oni uciśnieni. Przyjmą pacjenta w gabinecie, wypiszą receptę i do widzenia. Do tej pory też nie mogli zostawiać recept w rejestracji, a robili to, więc pewnie im samym było tak lepiej. I zapewniam Cię, że na pewno nie z troski o pacjenta, a własnej wygody.
    • mathiola O! To moja przychodnia wyprzedza czas ;) 17.03.11, 23:04
      Już od jakiegoś czasu - długiego - zlikwidowali możliwość przedłużania recept w okienku. Powód? Bo NFZ twierdzi, że wzrosła sprzedaż leków - tak mi powiedzieli w okienku.
      I wróciłam pod gabinet, żeby czekać w kolejce i prosić między pacjentami, żeby pan doktór był łaskaw przepisać mi to, co brałam, biorę i będę brała - bo MUSZĘ.
      Przy okazji załatwiam też receptę dla brata, który ma cukrzycę i brał, bierze i będzie brał. Bo MUSI.
      Ciągła walka, niekończąca się walka i godziny tracone pod gabinetami. Nie chce mi się krzyczeć, bo gdzie i do kogo.
      • hrabina_murzyna Re: O! To moja przychodnia wyprzedza czas ;) 17.03.11, 23:12
        Do pań w rejestracji krzyczsmile To one są winne. Wiele przychodni prowadzi zapisy na konkretną godzinę i działa. Chyba taka w rejestracji wie, że jak po receptę to krócej, jak na wizytę to dłużej i zapisać mniej więcej na godzinę powinna umieć, a jak nie umie to i pracownik z niejh żaden. Dziwy mi tu wypisujecie, jakiś zamierzchły PRL w waszych przychodnia. Szok przeżywam.
        • mathiola Re: O! To moja przychodnia wyprzedza czas ;) 17.03.11, 23:22
          u nas to nie działa.
          Tak, u nas jest zamierzchły PRL pod tym względem.
          Czyja to wina? Przecież nie moja?
        • malgosiek2 Re: O! To moja przychodnia wyprzedza czas ;) 18.03.11, 06:42
          hrabina_murzyna napisała:

          > Do pań w rejestracji krzyczsmile To one są winne.

          Tiaaaa jasne my jesteśmy wszystkiemu winne, więc na nas można bezkarnie krzyczećuncertain
          Nie pitol już głupot, bo się pogrążasz.
          Jak dobrze, że nie jesteś pacjentką w mojej przychodnismile
          Aż mnie ulżyło z tego powodu.
          Takich pieniaczy jak Ty to jest na pęczki niestetysad

          >Wiele przychodni prowadzi zapisy na konkretną godzinę i działa.
          Raz działa,a raz nie zależy to wiele od postaw samych pacjentów.

          >Chyba taka w rejestracji wie, że jak po receptę to krócej, jak na wizytę to dłużej i zapisać

          I tak i nie, ponieważ trzeba wpisać w kartę, w komputer, a lekarz musi "zamknąć"wizytę.

          >mniej więcej na godzinę powinna umieć,

          Umiemy i bez Twojego pouczania jak mamy pracować.

          > a jak nie umie to i pracownik z niejh żaden.

          Może przyjdź na jeden dzień do mojej przychodni bądź jakiejkolwiek gdzie indziej i posiedź sobie w rejestracji cały dzień to zobaczysz jacy przychodzą ludzie i czego wymagają od nas.

          > Dziwy mi tu wypisujecie, jakiś zamierzchły PRL w waszych przychodnia. Szok przeżywam.

          Hmm.... nie zgodzę się z Tobą całkowicie.
          Wszystko zależy do ludzi jacy są.
          A my nawet jak chcemy "uchylić"nieba to i tak jesteśmy beee"/
          • jowita771 Re: O! To moja przychodnia wyprzedza czas ;) 18.03.11, 07:06
            Nie masz lekkiej pracy. Ja przeważnie spotykam sensowne panie w rejestracji, ale ostatnio ręce mi opadły. Poszłam z córką do laryngologa, pani była wtedy chyba nowa, bo widziałam ją pierwszy raz. Takiego bałaganu, jaki ona zrobiła, jeszcze nie widziałam. Stałam w kolejce, przede mną trzy osoby. Uwierz, że żadnej nie wyciągnęła dobrze karty. Dawała cudzą. Jak doszło do mnie, to przyszła druga rejestratorka i ta mi wyciągnęła właściwą kartę. Tam przeważnie jest więcej niż jedna, wtedy przez chwilę była tylko ta niewydarzona. Na następną wizytę poszłam za dwa tygodnie, pani wyciągnęła mi kartę, sprawdziłam trzy razy, czy karta ta, co trzeba. Kolejki nie było, więc nie wiedziałam, jak jej szło, ale potem widziałam, jak niektórzy z gabinetów wychodzili wymienić kartę, bo się okazywało u lekarza, że mieli nie swoją, a wcześniej nie spojrzeli. U mnie się okazało, że wydrukowała kupony do innego lekarza, kuponów nie sprawdziłam, następnym razem sprawdzę i to.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka