deelux Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 15:03 Dziewczyny nie ma się o co spierać. Chyba wszystkie wychodzimy z założenia, że L4 od dnia dwóch kresek na teście to "lekkie przegięcie" Problem zaczyna się w momencie kiedy pojawiają się (lub nie) pierwsze objawy ciąży. Niektóre szczęściary nie mają ich wcale, inne przez I trym, a inne całą ciążę. No i jak to uśrednić? A jak uśrednić to, która gorzej się czuję. Ta co rzyga raz na dzień, czy ta co pięć razy dziennie ale jej to w sumie nie przeszkadza, bo przed ciążą miała podobnie (oj znam taki przypadek ) Ja jeszcze pracuję bo lubię swoją pracę. Ale za miesiąc jak pójdę na chorobowe nie będę miała z tego powodu wyrzótów sumienia, a budżet państwa też na tym wiele nie straci. Na etacie pracuję od 10 lat + własna działalnośc. Na chorobowym byłam 2 razy po 1 tydzień. Składki zdrowotne jak policzę płacę rocznie w grubych tysiącach, a i tak z tego nie korzystam bo leczę się prywatnie. Ani ja ani moje dzieci nigdy nie dostaną dofinansowania z mopsu, mopru czy innego opsu. Nie będzie dopłat do wyprawki szkolnej, darmowych obiadów czy wakacji z caritasu. No i OK, pogodziłam się z tym, że to ja pracuję na tych mniej zaradnych. Dlatego raz w życiu, jak już jestem w tym "błogosławionym" stanie chcę porządnie odpocząć, przygotować się do porodu i macierzyństwa. A teraz możecie mnie za to zlinczować ;P Odpowiedz Link Zgłoś
deelux Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 15:07 *wyrzutów oczywiście pomyłka pewnie z tej radości, że dzisiaj jeszcze ani razu nie rzygałam Odpowiedz Link Zgłoś
kara_mia Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 18:47 W konstytucji z 1948 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) określiła zdrowie jako „stan pełnego, dobrego samopoczucia fizycznego, psychicznego i społecznego, a nie tylko jako brak choroby lub zniedołężnienia”. W ostatnich latach definicja ta została uzupełniona o sprawność do „prowadzenia produktywnego życia społecznego i ekonomicznego” a także wymiar duchowy to wg WHO, nigdy w życiu już nie byłam tak zdrowa jak w ciąży... Odpowiedz Link Zgłoś
posh_emka Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 29.03.11, 11:50 No tak tylko,że w czasie choroby bierze się lekarstwa na jej skutki w celu wyeliminowania ich- w ciąży nie. Co najwyżej możesz sobie coś bezpiecznie na zgagę brać. Odpowiedz Link Zgłoś
sofi75 wuika - sprostowanie 29.03.11, 12:51 Przestan cytowac jakies figury sprzed krola cwieczka o tym, ze po stwierdzeniu prawidlowej pracy serca tylko 6% ciaz jest ronionych. Te dane pochodza sprzed kilku lat, gdy sprzet USG nie byl jeszcze w stanie wykryc bicia serca w 6tc. Wykrywal na przyklad w 8, a trzy tygodnie pozniej delikwentka pojawiala sie z ciaza obumarla. Pomijam juz taki drobny fakt, ze w normlanych krajach (PL do takowych nie zaliczam) kobieta na pierwsze USG pojawia sie w 10-12 tc, wiec nie wiem nawet jak mieliby zrobic takie statystyki. Mam w swoim otoczeniu kilka kolezanek po poronieniach (sama mam za soba dwa) - we wszystkich akcja serca byla stwierdzona. Cholera - jako zywo mamy pecha - lapiemy sie wszystkie w to 6% (zeby bylo ciekawiej - znam tylko jedna delikwetke zj tzw. pustym pecherzykiem). Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: wuika - sprostowanie 29.03.11, 12:57 Czy z tego wynika, że skoro i tak będzie źle, to można olać w ogóle bardziej szczególne dbanie o siebie? Jak dwóch różnych lekarzy mnie wysyła na L4 (żaden nie proszony), to zamykam pyszczek i idę na L4. Odpowiedz Link Zgłoś
sofi75 Re: wuika - sprostowanie 29.03.11, 13:21 a skad te wnioski? Bo ja zdaje sie na zupelnie inny temat pisalam . Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: wuika - sprostowanie 29.03.11, 13:33 To może tak ogólnie, bo teraz zbieram cięgi za to, że z plamieniami nie chodzę do pracy (bo ktoś tam chodził i ma się dobrze) i śmiem twierdzić, że problemy z ciążą (w tym poronienia) występują częściej niż przy 2-3%. Odpowiedz Link Zgłoś
deelux Re: wuika - sprostowanie 29.03.11, 14:09 Jakie to dziwne, że najbardziej kąśliwe uwagi i chamskie posty pochodzą od dziewczyn, które mają za sobą kilka poronień. Zazdrościcie tym w ciąży czy jak? No nie rozumiem takiego jadu i złości wylewanego na forum... Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: wuika - sprostowanie 29.03.11, 16:40 deelux napisała: > Jakie to dziwne, że najbardziej kąśliwe uwagi i chamskie posty pochodzą od dzie > wczyn, które mają za sobą kilka poronień. Zazdrościcie tym w ciąży czy jak? No > nie rozumiem takiego jadu i złości wylewanego na forum... Nie pisz wiecej postow a jadu i zlosci bedzie mniej na forum. > Odpowiedz Link Zgłoś
sofi75 Re: wuika - sprostowanie 29.03.11, 16:56 Pomijajc fakt, ze Twoja uwage uwazam za co najmniej nie na miejscu, a rozumowanie mocno nacechowane emocjami i nielogiczne, to wskaz mi prosze gdzie w swoim poscie bylam zazdrosna albo zlosliwa. deelux napisała: > Jakie to dziwne, że najbardziej kąśliwe uwagi i chamskie posty pochodzą od dzie > wczyn, które mają za sobą kilka poronień. Zazdrościcie tym w ciąży czy jak? No > nie rozumiem takiego jadu i złości wylewanego na forum... > Odpowiedz Link Zgłoś
caysee Re: wuika - sprostowanie 13.04.11, 22:43 > Pomijam juz taki drobny fakt, ze w normlanych krajach (PL do takowych nie zalic > zam) kobieta na pierwsze USG pojawia sie w 10-12 tc Eee... to Niemcy to wg ciebie tez nienormalny kraj? Bo ja w 12 tygodniu to mialam robione trzecie USG. Pierwsze - stwierdzenie ciazy w ogole, drugie - bicie serca, trzecie - przeziernosc karkowa. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 30.03.11, 03:20 Sluchajcie kobiety, piszecie, ze w Polsce Usg na samym poczatku w 6-7 tygodniu to fanaberia, wydziwianie i takie tam. A ja bylam przekonana, ze to usg jest konieczne przede wszystkim po to, aby wykluczyc ciaze pozamaciczna. Jak inaczej mozna miec pewnosc, ze zarodek sie prawidlowo zagniezdzil? Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 30.03.11, 09:51 No jak? Poczekać do 11-12 tygodnia, jak się kobieta nie rozkrwawi, to przecież dobrze jest, co nie? Nie wiem, dlaczego badania profilaktyczne to można zawsze, wszędzie i na wszystko stosować, ale w ciąży to fanaberia Odpowiedz Link Zgłoś
lejla81 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 30.03.11, 11:28 Ja jestem zdania, że takie USG jest przydatne. Byłam dwa razy w ciąży - jedna podczas USG w 8 tygodniu okazała się obumarła, to specjalnie poszłam zrobić USG drugiej, żeby stwierdzić, czy jest w ogóle żywa. To nic przyjemnego chodzić przez kilka tygodni z martwym zarodkiem w brzuchu. Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 14.04.11, 16:40 Oj, ciąża pozamacicna poza tym, ze zdarza się u pewnej grupy kobiet, zazwyczaj nie bez przyczyny. Moze to byc infekcja, wkladka wewnatrzmaciczna, endometrioza,stymulowanie owulacji czy zabiegi operacyjne. Poza tym, w okolicy 6-8 tygodnia zaczyna dawac pewn objawy (np krwawienie) i wtedy lekarz kieruje na usg. Tak bylo w moim przypadku, mimo że mieszkam w kraju w ktorym standardowo wykonuje sie 2-3 usg w czasie calej ciaży. Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 14.04.11, 17:07 A poronienie zdarza się u kobiet, które wcześniej usuwały ciążę, jak dowiedziałam się od mojej babci w pewną Wigilię, dzień po stracie. Odpowiedz Link Zgłoś
kamyczek_02 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 30.03.11, 11:24 Dla mnie ciąża była niejako stanem chorobowym. Do 4 m-ca rzygałam, w przerwach miałam mdłości. Do tego cukrzycę ciążową i rwę kulszową. To nie był normalny stan. Pracowałam do końca 7 m-ca i teraz bardzo tego żałuję. W pracy nie miałam możliwości regularnego jedzenia posiłków tak ważnych w cukrzycy. Między klientami próbowałam coś jeść, ale to i tak graniczyło z cudem. Wcześniej nie raz musiałam wiać do toalety żeby nie puścić pawia na klienta. Zaparłam się jak osioł, wytrwam. Przecież ciąża to nie choroba, pracodawca też podzielał taki pogląd. Po powrocie do pracy zwolniono mnie pomimo ciągłych zapewnień, że nie ma takiej opcji, jestem cennym pracownikiem. Teraz olałabym wszystko i spokojnie wzięła zwolnienia. Męczyłam się okrutnie i naprawdę to były ciężkie miesiące. I w imię czego? Dodam, że musiałam być hospitalizowana na patologii ciąży przez dwa tygodnie w celu zrobienie badań i ustalenia leczenia cukrzycy. Wzięłam urlop zamiast wziąć zwolnienie. Taka chciałam być nieproblemowa. Błąd, duży błąd. Pracodawca wiedział o dolegliwościach, jednak dla niego ciąża to lajt i po co wokół niej tyle szumu. Odpowiedz Link Zgłoś
zielony.raj Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 13.04.11, 19:35 A sierść na plecach przypadkiem ci nie wyrosła? Odpowiedz Link Zgłoś
rychu_taxi_drajwer Ciąża jest chorobą 13.04.11, 22:32 Tak zawsze było i będzie. I zaklinanie rzeczywistości przez "postępowe" media niewiele tu zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
oldbay Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 14.04.11, 05:49 A ja właśnie miałam świetne samopoczucie w ciąży i wspominam ją wspaniale. Jedyne dolegliwości to: w 4 miesiącu miałam parę razy bardzo silne migreny. w połowie 8 miesiąca potwornie puchły mi stopy, co częściowo było winą gorącego klimatu, w którym mieszkam Pracowałam prawie do końca, tyle że pod koniec nie na cały etat. Pracę wykonywałam zawsze porządnie i samodzielnie nie użalając się nad sobą. Skończyłam pracować zawodowo na 2 tygodnie przed urodzeniem, żeby mieć czas przygotować wszystko dla córci. Co nie znaczy, że położyłam się plackiem. W 9 miesiącu wyprałam i odświezyłam samodzielnie maszyną wykładziny w całym domu hehehe. Odpowiedz Link Zgłoś
zloty.strzal Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 14.04.11, 08:39 Akurat dzisiaj rozmawiałam z koleżanką, która we wczesnej ciąży od 3 tygodni nie może wstać z łóżka. Idealnie pasuje tekst o chorobie. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiek_1981 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 14.04.11, 10:10 Typowa polska dyskusja, każdy ma swoją rację i tylko ona jest właściwa. Świat nie jest czarno-biały. Każda ciąża jest inna, każda z nas wykonuje inną pracę. Jeśli ktoś się dobrze czuje niech chodzi do pracy, jeśli ktoś ma problemy i lekarz daje L4 to niech siedzi w domu. Ja zawsze myślałam, że będę w ciąży pracować. Życie to zweryfikowało. W ogóle nie lubię brać L4, przez 10 lat pracy wzięłam w sumie może miesiąc, w momencie, gdy straciłam głos (niezbędny element mojej pracy). Ale gdy długo starasz się o dziecko, gdy na każde usg idziesz z drżącymi nogami zmieniają się priorytety. U mnie w pracy większość dziewczyn, które chcą mieć dzieci długo się musi leczyć, żeby zajść w ciążę albo te ciąże tracą. Takich dziewczyn, które bez problemu zachodzą w ciąże i ją donoszą jest o wiele mniej. A pracuję w dużym dziale, ponad 60 kobiet. Są takie, które od początku idą na L4, są takie, które do końca pracują. Nie można generalizować. A poza tym mieszkamy w Polsce, teoretycznie przepisy są, ale nie oszukujmy się, ilu jest pracodawców, którzy je przestrzegają. U mnie za poprzedniego szefa dziewczyny w ciąży dostawały inne zadania, np. szkolenie nowych pracowników i miały płaconą średnią (zarobki opierają się na wypracowanej premii, podstawy są niskie), teraz masz siedzieć przy biurku,oczywiście bez przepisowej przerwy 5 min co godzinę itd i wyrabiasz premię. Idąc na l4 rankingi lecą na łeb i szyję, więc wszyscy chodzą zasmarkani i przeziębieni do pracy. Mało tego, każde l4 odbija się na twojej grupie, bo część premii jest wypracowana w zespole, więc każdy chce (łącznie z szefem) żebyś na ten wyjątkowy okres poszła sobie, bo wstawią zastępstwo na twoje miejsce i nie ma problemu. A jeśli chodzi o koszty, które z tego tytułu ponosi nasze państwo, to powiedzcie mi szczerze co oprócz macierzyńskiego dostaniemy od tego państwa, na które przez lata płacimy uczciwie? Dowiadywałyście się jakie są warunki, żeby otrzymać jakąś pomoc przy opiece na dziecko? Które z nas dostaną zasiłek wychowawczy? A na spoty w tv, że mamy rodzić dzieci dla dobra naszego państwa wszystkie się poskładałyśmy. Jeśli nie masz dziadków, którzy mogą zostać z Twoim sześciomiesięcznym dzieckiem, w żłobkach są takie kolejki, że jeszcze w ciąży najlepiej się zapisać, nie jesteście w stanie utrzymać się z jednej wypłaty, to jak państwo Ci pomoże? Gdzie mamy jakąś politykę prorodzinną? My mamy myśleć o tym, żeby płacić na tzw. państwo i nic w zamian nie oczekiwać? Niech każdy postępuje według swojego sumienia. Najważniejsze w tym wszystkim jest przecież to, żeby dziecko urodziło się zdrowe, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 14.04.11, 09:33 Aktualnie jestem w 17tc i jak dotąd moim zdaniem ciąża nie jest chorobą. Przez cały I trymestr nie miałam kompletnie żadnych dolegliwości, dopiero od 3-4 tygodni jestem bardziej senna ale też nie tak żeby mi to jakoś przeszkadzało w normalnym funkcjonowaniu, po prostu zamiast czytać książkę do północy idę spać o 23, normalnie pracuję na pełen etat, byłam we Włoszech na nartach, wybieram się na wakacje, spotykam ze znajomymi. Ja wiem, że zdarzają się przypadki jakiś komplikacji ale w przypadku zdrowej matki i zdrowego dziecka jeżeli ponadto dba się o to , żeby zanadto nie przytyć i zachowuje jakieś minimum higienicznego trybu życia można cieszyć się dobrym samopoczuciem do samego końca. Odpowiedz Link Zgłoś
mozyna Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 14.04.11, 10:14 9mies. ciazowego L4 + 6mies. urlopu macierzynskiego + 3lata urlopu wychowawczego = ponad 4 lata niepracujace. Po takim okresie nierzadko kolejna ciaza i ten sam schemat od poczatku... To sie nazywa rozwoj zawodowy! Odpowiedz Link Zgłoś
kot_kreskowy84 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 14.04.11, 10:30 Na pierwszej wizycie "ciążowej" ginekolog zapowiedział mi, że ciąża to nie choroba i jego żona poszła na porodówkę prosto z pracy, więc mam nie panikować (spytałam, czy mogę jechać na narty). Jednak bardzo zmienił zdanie, kiedy dostałam plamienia i trafiłam do szpitala z poronieniem zagrażającym - chociaż od tamtej pory minęło już 3 miesiące, dalej każe mi się oszczędzać i zawsze pyta czy dać zwolnienie. Ja ze zwolnień nie korzystam, bo prowadzę własną firmę - na szczęście mogę pracować także w pozycji półleżącej (choć po 4 godzinach robi się niewygodnie) i na szczęście nie mam żadnych dolegliwości ze względu na ciążę. Za to mam dużo pracy, dużo wyzwań, dużo wyjazdów. Nie powiem, że ciąża mi wcale nie przeszkadza, bo po kilku bardzo stresujących dniach odczuwam skurcze, po całym dniu "latania" i załatwiania różnych rzeczy odczuwam twardnienie i napięcie brzucha i muszę odpocząć. I mogę sobie odpocząć, bo pracuję sama dla siebie i sama sobie wyznaczam godziny pracy i odpoczynku. Kluczową sprawą jest to, że każda ciąża jest inna i każda kobieta jest inna. I na pewno nie można próbować wszystkim innym narzucić swojego "jedynego, słusznego" poglądu. Osobiście nie znam żadnej dziewczyny, która by całą ciążę przesiedziała na zwolnieniu, więc uważam takie uogólnienia za bezpodstawne. Zresztą, wyłudzenia świadczeń z ZUS są tak powszechne, nie tylko wśród kobiet w ciąży, że to temat na zupełnie osobną dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 14.04.11, 14:08 Kurcze ... nie czuję się jak chora, czuje sie normalnie. Nie chciałabym, aby mnie traktowano jak chorą ... Odpowiedz Link Zgłoś
pali-kotka Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 14.04.11, 17:30 Nigdy nie zażywałam wiecej leków niż w ciazach Nigdy nei byłam taka gruba jak w ciażach Nigdy nie leżałam w szpitalu poza okresem ciaż i porodami. Nigdy nie miałam 2-tygodniowych bólów głowy Nigdy nie chciało mi się miesiacami wymiotować. Nigdy nie chodziłam tak często do lekarza, nie robiłam badań. Nie musiałam być na diecie. Gdybym nie była w ciąży majac takie dolegliwości jak miałam leżałabym na zwolnieniu plackiem w domu i nikt by się temu nie dziwił. No ale ciaża to nie choroba. Odpowiedz Link Zgłoś
myszka3475 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.05.11, 10:03 Jestem nowa na tym forum i bardzo mnie no zaciekawiło. Mam pytanie czy ktoś wie może jak oblicza się chorobowe w ciąży ale w takim skomplikowanym przypadku. Wiem, że jest ono płatne 100% i że brana jest średnia z 12 miesięcy ale co jeżeli tak jak w moim przypadku od stycznia br. do połowy lutego byłam na L4 w ciąży, potem poroniłam, byłam 8 tyg. na macierzyńskim i po macierzyńskim do teraz jestem na L4 80% płatnym. Teraz znowu jestem w ciąży i będę musiała być na zwolnieniu, więc jak będzie to liczone ???? Odpowiedz Link Zgłoś