Dodaj do ulubionych

Zwierze mozna zabic

25.05.11, 21:48
..jak sie chce je zjesc. Ale uspic chore, bo sie nie ma pieniedzy, czasu, cierpliwoci itp., to juz nie mozna, bo olaboga. Wtedy nawiedzone ratowniczki krzycza, ze "sa za ratowaniem zycia". Malo tego, te same ratowniczki w innym watku chwala sie, ze lubia zeberka, kurze nozki, tatara... itp. Maja gleboko gdzies cielaczka oddzielonego od matki, zabijanego w imie ich cielecinki na obiad. Maja gleboko gdzies te biedne swinki kwiczace w nieboglosy, bo swinie to inteligetne zwierzeta, wiedza co je czeka, bardziej inteligetne niz psy. Maja gleboko gdzies drob i inne stowrzenia, tylko dlatego, ze je po prostu jedza? I taka ratowniczka, po zjedzeniu kawalka krowy lub swini, dostaje bolesci na wiesc, ze na drugim koncu Polski jakis kot moze byc ewentualnie uspiony.
Jakie to cholerne zaklamanie.

Skad w ludziach biora sie takie sprzecznosci?
Obserwuj wątek
    • gacusia1 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:07
      A wiesz co? Masz racje-mam to gdzies! Nie jestem jakas fanka miesa. Jakby nie bylo,tez bym nie umarla tongue_out ale jak jest to why not?
      Gdybym miala patrzec,jak ubijaja swinie,kurczaka,krowke...to moglabym zwymiotowac albo zemdlec. jednak jakos dziwnie nie mam nic przeciw ubijaniu zwierzat w celach konsumpcyjnych. Tak robili nasi przodkowie,praprzodkowie i tak robic bedziemy chyba zawsze. tak samo,jak i to,ze mamy pupili w postaci kota,psa,papugi,swinki/morskiej,konia, weza,rybek ....
      Jednak miesa psa,czy kota raczej bym nie zjadla-czemu? szczerze mowiac,nie wiem. Uprzedzenie jakies.
      • ykke Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 07:06

        >Tak robili nasi przodkowie,praprzodkowie i tak robic bedziemy chyba zawsze.

        Bzdury piszesz. Nie robili tego w taki, jak obecnie, sposób. Zabijało się jedną dajmy na to świnię, raz na dwa tygodnie, inne pasły sie na łąkach, łaziły po podwórku, normalnie żyły. Tak samo, krowy, kury i inne. Człowiek nie wpie prz ał mięcha kilka razy dziennie, jak teraz.
        I będą hipokrytki piętnowac dziewczynę, która uśpi kota, zeby oszczedzic jemu/sobie ciezkiego zycia...
    • przeciwcialo Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:16
      O tym samym pisałam. Krowie ładunek elektryczny w łeb a psa w pieluchy zawijac.
      • gacusia1 Jestescie wegetariankami? n/t 25.05.11, 22:22

      • gazeta_mi_placi Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:22
        Skoro jedne zwierzęta cierpią (krowy, świnie, kury) to niech inne też cierpią w imię "sprawiedliwości" czy o co chodzi?
        • bez_seller Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:42
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Skoro jedne zwierzęta cierpią (krowy, świnie, kury) to niech inne też cierpią w
          > imię "sprawiedliwości" czy o co chodzi?

          A przez kogo cierpia? Wlasnie min. przez te ratowniczki, ktore jeszcze sie chwala jedna przez druga jak smakuje im mieso. Arogancja na maksa. Wysmiewaja, pogardzaja, a same co?
          • gazeta_mi_placi Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:45
            A Ty i Twoje dziecko nie jecie mięsa? Bo jeśli Twoje dziecko je mięso to też przykłada do tego procederu rękę....
            • bez_seller Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 23:06
              gazeta_mi_placi napisała:

              > A Ty i Twoje dziecko nie jecie mięsa? Bo jeśli Twoje dziecko je mięso to też pr
              > zykłada do tego procederu rękę....
              >

              Tak, moja rodzina jest wegatarianska od dwudziestu lat. Dzieci rodzily sie jako wegetarianie.
              Ale widze, ze nie rozumiesz kontekstu. Nie pietnuje ludzi, ktorzy jedza mieso. Pietnuje te nawiedzone paniusie, ktorez z jednej strony "ratuja" zycie zwierzecia znecajac sie przy tym na jego wlascicielce, a z drugiej strony opowiadaja jakie to miesko lubia jesc. A miesko tez przeciez zwierzece. To zwierze, ktore "ratuja" nie nalezy do nich, wiec nie ma mowy o milosci do zwierzecia.
              • marychna31 Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 12:11
                Bez_seller bardzo dobrze rozumiem twój punkt widzenia - jestem jaroszką i ratuje od śmierci i choroby każdą kocia, psią, jeżą, gołębią itd itp znajdę na ulicy ale jeśli mam wybierać pomiędzy ludźmi, którzy chociaż niektóre ze zwierząt traktują humanitarnie a takimi, którzy żadnych tak nie traktują to zdecydowanie wybieram tych pierwszych.
        • kosheen4 Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 00:03
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Skoro jedne zwierzęta cierpią (krowy, świnie, kury) to niech inne też cierpią w
          > imię "sprawiedliwości" czy o co chodzi?

          o to chodzi, że pani uparcie drąży temat i próbuje prowokować mało odkrywczymi pytaniami: kochasz pieska, czemu zjadasz krówkę? nie jesz mięsa, a może nosisz skórzane buty?
          na moje oko wszystko to zmierza do udowodnienia niedowładów umysłowych osób będących w pojęciu pani szurniętymi na punkcie zwierząt (skoro tak o nas mówią... wiedz, że coś się dzieje! tongue_out).
          a o co chodzi z posiadaniem tejże chęci? hmm. możliwe że To wszystko z nudów, wysoki sądzie, to wszystko z nudów. wink
          • bez_seller Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 00:26
            kosheen4 napisała:

            > a o co chodzi z posiadaniem tejże chęci? hmm. możliwe że To wszystko z nudów
            > , wysoki sądzie, to wszystko z nudów.
            wink

            No, a te paniuski szurniete na punkcie pieskow i kotkow, to nie z nudow wysoki sadzie? smile)
            • kosheen4 Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 00:50
              bez_seller napisała:

              > kosheen4 napisała:
              >
              > > a o co chodzi z posiadaniem tejże chęci? hmm. możliwe że To wszystko z
              > nudów
              > > , wysoki sądzie, to wszystko z nudów.
              wink
              >
              > No, a te paniuski szurniete na punkcie pieskow i kotkow, to nie z nudow wysoki
              > sadzie? smile)
              eskalację agresji w wątku pinacolady obserwowałam z rosnącym zdziwieniem.
              krucjata na zasadzie pytania o jedzenie mięsa, hmmm. cel?
              • bez_seller Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 01:02
                kosheen4 napisała:

                > eskalację agresji w wątku pinacolady obserwowałam z rosnącym zdziwieniem.

                A widzisz, a tu trzeba reagowac, a nie obserwowac. Dziwic sie jest najlatwiej.

                > krucjata na zasadzie pytania o jedzenie mięsa, hmmm. cel?

                Pochlebiasz mi. Jaka znowu krucjata? Zwykla niezgoda na falsz. smile)
      • pysiaczek1234 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:28
        A trzymałabyś w domu krowe? Świnie? Zaprzyjaźniłabyś się z nią.? Na spacery wychodziła? Niestety jest "jakaś" różnica między tymi zwierzętami sad Są zwierzeta hodowlane i domowe. Niestety nie da się zbawić całego świata, mimo że by się chciało, więc chociaż trochę trzeba próbować pomagać tym którym się da i tym mniejszym jest łatwiej. Nie wiem co macie z tymi kotami, ale tak samo jak pomaga się kotom, tak też psom, królikom itd. Trudniej było by zabrać świnie czy krowe do domu gdzie jej nie zabiją sad
        • lola211 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:34
          Swinka wietnamka -jak pies- do mieszkania sie nada.Ale najlepiej miec ,gdy sie dom posiada.Tylko czy ogrodek to zniesie..
          Swinie to sa bardzo inteligentne zwierzeta.Tylko na swoje nieszczescie maja bardzo smaczne mieso.
          • kropkacom Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:38
            Współcześnie zwierzęta typowo domowe mają coraz lepsze warunki a te hodowlane (przeznaczone do uboju) wręcz na odwrót. Kiedyś było to bardziej wypośrodkowane chyba.
            • lola211 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:45
              Kiedys to sie dbalo tylko o to,co przynosilo zysk- zreszta dzis tez czesto tak jest.Reszta to jakas wynaturzona fanaberia- kto to widzial psa do fryzjera prowadzac?Skoro krowa zapewniala mleko i cielaki, to sie o nia troszczylo.Ale juz pies? Jak cos bylo nie po mysli wlasciciela, to do wora i do rzeki.To byla norma.Do dzis zreszta na wsi tłucze sie zwierzeta,ale mysle ze juz nie tak powszechnie jak kiedys.
              Na wiesc o tym ,ze moja mam przygarnela kota, jej matka -wsiowa baba od urodzenia- zareagowala- a ty co , myszy w domu masz?Takie podejscie.
              A zle warunki zwierzat hodowlanych biora sie z nadmiernej konsumpcji i co za tym idzie obnizania na maksa kosztow.
              • kropkacom Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:51
                Ale dla mnie (zaznaczam) to jednak hipokryzja, że tu nas boli los anonimowego kota (o ile on istnieje) a takie kury są w coraz większym zagęszczeniu trzymane (na przykład) i dla większości to jest ok. Nie obchodzi mnie nawet dlaczego tak jest. To po prostu fakt z którym nic się już nie zrobi. Przykre.
                • gazeta_mi_placi Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:59
                  A Ty Kropko co robisz bezinteresownie dla innych? Dla głodujących dzieci z Afryki? Dla dzieci z najbliższego domu dziecka lub hospicjum? Te dzieci też cierpią. To że zajmujesz się zapewne dobrze i czule swoimi bliźniakami nie oznacza że inne dzieci nie cierpią i nie potrzebują różnorakiej pomocy.
                  Wzięłaś takie dziecko z domu dziecka na weekend? Starałaś się adoptować (posiadanie własnych dzieci nie jest przeciwwskazaniem do adopcji)? A może jeździłaś pomagać przy niemowlakach w domu małego dziecka?
                  Bo wiesz zwierzęta (które mniej Cię interesują od dzieci i ok) cierpią w rzeźni podczas gdy domowe psy śpią w łóżku z Panem, zaś dzieci z domu dziecka cierpią samotnie podczas gdy Twoje rodzone dzieci mają Twoją pełną opiekę i miłość...
                  • kropkacom Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 23:03
                    Ale tu nie mamy się prześcigać na to kto bardziej, kto więcej, kto mocniej. Tak sobie gadamy. Laurki sobie za chwile powystawiamy big_grin Świat współczesny to masa sprzeczności.
                    • nenia1 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 23:32
                      Tak, to masa sprzeczności i dziwów.
                      A jeszcze większym dziwem jest uznawania, że gorsza jest hipokryzja
                      osób, które konsumują mięso i równocześnie sprzeciwiają się dręczeniu zwierząt
                      domowych, niż konsekwencja i spójna wizja świata osób jedzących mięso i dręczących
                      zwierzęta domowe.

                • lola211 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 23:01
                  A jakie ma sie mozliwosci?Mnie los tych kur bardzo obchodzi, a jedyne co moge zrobic, to kupowac chodzace kurczaki od rzeznika i jajka z wolnego wybiegu.Płacac 2-3 razy drozej- zdaje sobie sprawe, ze nie kazdy moze sobie pozwolic, trudno by ze wzgledow ekonomicznych kogos uznawac za hipokryte.
                  Ludzie czesto sa nieswiadomi sytuacji zwierzat.Sama sie lapie na tym, ze bagatelizuje i i spycham do podswiadomosci.Bo prawda boli i jest okrutna.Tym bardziej, gdy nie ma sie wplywu na dana sytuacje.
                  • kropkacom Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 23:06
                    No, dokładnie. Jest konkretna prawda (te kury) i wirtualny kot, za którego niejedna forumka by się rzuciła jakiemuś bytowi do gardła.
                  • kota_marcowa Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 14:40
                    Nie generalizuj. Mnie los tych kur też obchodzi, dlatego nie kupuję jajek z chowu klatkowego, a od znajomego rolnika, od którego mam też kury , wieprzowinę i jej pochodne. Zwierzęta mają tam bardzo dobre warunki i są zabijane w sposób humanitarny, tak by nie cierpiały.

                    W tamtym wątku większości chodziło o to, aby pina albo tego kota leczyła albo uśpiła, a nie przedłużała jego cierpienia forumując sobie.
                • seniorita_24 Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 10:30
                  Mnie boli i los kota, i męczonego psa i męczonych kur. Kotom czy psom mogę pomóc "własnymi rączkami" - fizycznie lub wspomagając osoby, fundacje, które zajmują się nimi.
                  Kurom - tez finansowo, wpierając fundację, które nagłaśniają problem chowu klatkowego oraz kupując jajka 0,1 i 2ki.
                  Krów i świń również mi szkoda, ale mimo braku oficjalnego przejścia na wegetarianizn jem znikome ilości mięsa, zwłaszcza nie będącego drobiem lub rybami.
                  Nie wiem dlaczego miłość do zwierząt domowych i wrażliwość na los innych stworzeń miałaby być niespójna.
        • ma_dre Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 13:57
          "A trzymałabyś w domu krowe? Świnie? Zaprzyjaźniłabyś się z nią.? Na spacery wychodziła?" a co to ma do rzeczy? to tylko zwierzetom "do towarzystwa" nalezy sie szacunek i dobre traktowanie? Kura moze gnic w malej klatce bo glupia przeciez jest?
      • ewasuwek Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 07:42
        a do tego jeszcze, być może kawałek tej krowy wyląduje w miseczce milusińskiego pieska lub kotka...
    • kropkacom Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:23
      Bo zwierz domowy to członek rodziny. Krówka czy świnka to potrwa na stole. Takie współczesne ogólnie akceptowalne rozdwojenie jaźni.
    • lola211 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:28
      Dlatego wlasnie zrezygnowalam z jedzenia miesa.Nie chce przykladac reki do zabijania zwierzat.Fakt- buty kupuje tylko skorzane,ale sobie to tłumacze w ten sposob, ze ta skora to uboczny produkt rzeznicki.Specjalnie swini na te buty nie zabili.
      Moja rodzina mieso jada, ale z premedytacja nie kupuje dla nich zadnej cieleciny/jagnieciny.Znajomego obsztorcowalam, gdy chcial w ramach niespodzianki na stól zapodac pieczonego prosiaczka.
      Naduzyciem jednak wydaje mi sie podciaganie jedzenia miesa(cos zupelnie dla czlowieka normalnego) do aktu hipokryzji.Zwierzeta domowe to jednak co innego niz obce zwierzeta przeznaczone do konsumpcji.
      • mdmaj2371 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:33
        jak to co innego zwierzecie zwierzeciu nie rowne? bo co jedno spi z pania w lozku a drugie w oborze?
        • gazeta_mi_placi Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:39
          A dla Ciebie każdy np. mężczyzna jest równy? Tak samo mąż z którym śpisz w łóżku jak i menel z fioletowym nosem?
          • mdmaj2371 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:47
            jest tak samo czlowiekiem
            • lola211 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:52
              To ze to sa ludzie, nie oznacza, ze sa tak samo traktowani.
          • ma_dre Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 14:00
            taaaaa? przeciez ten kotek z wyrwana nozka tez nie byl twoj ani zadnej innej jazgocacej forumowiczki uncertain wiec o co cho?
        • lola211 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:39
          Normalnie.Zwierze, ktore u nas mieszka ,jest czescia rodziny.Krzywdzenie go, usypianie gdy naprawde nie ma takiej koniecznosci to swinstwo.W stosunku do zwierzat rzeznych nie ma takiego ladunku emocjonalnego- konsument na oczy swini nie widzial.
          Ale sa i tacy, ktorzy beda hodowac swinke, dadza jej imie, a na koncu i tak zabija i zezra w postaci kiełbasy- to akurat wykracza poza moja wyobraznie,ale - wlasciciel zwierzaka widac inaczej podchodzi do tematu,jego prawo.
      • przeciwcialo Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:38
        Czego oczy nie widza tego sercu nie zal? To dopiero pokretne.
        Ja jem mieso wieorzowe, czasem wołowe i drób oraz ryby. Nie zjem koniny, cieleciny ani jagnieciny, królika i owoców morza.
        • lola211 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:50
          >To dopiero pokretne.
          To po prostu WYGODNE.
          Ja rozumiem calkowicie ten dysonans- z jednej strony czlowiek by muchy nie skrzywdzil, z drugiej- musi nakarmic siebie i rodzine.Kuchnia miesem stoi.Nie jesz miesa, jestes dziwolag.Mieso daje sile, trzeba je jesc, by byc zdrowym- takie jest przekonanie.Tylko ktos naprawde zdeterminowany przejdzie na system bezmiesny.Bo trudniej, drozej, wiecej komplikacji.Czlowieka na grilla zapraszaja, a on musi ze soba banany targac,by cos z rusztu wyladowalo na jego talerzu.
          • kropkacom Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 23:00
            Przekonałaś rodzinę aby porzucili dania mięsne?
            • lola211 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 23:06
              Nie zamierzam nikomu narzucac swoich pogladów.
              Córka sama z siebie(a pewnie i patrzac na mnie) mieso najchetniej by wyrzucila z jadlospisu.Jada okazjonalnie.A facet jak twierdzi na samych warzywach nie pociagnie- nie bede go zmuszac do wege.To co moge zrobic, to przyrzadzac mu jak najczesciej smaczne dania bez miesa- co tez wlasnie czynie, ale np jutro przygotuje mu golonke, bo mnie prosil.
      • gryzelda71 Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 15:57
        > Dlatego wlasnie zrezygnowalam z jedzenia miesa.Nie chce przykladac reki do zabi
        > jania zwierzat.Fakt- buty kupuje tylko skorzane,ale sobie to tłumacze w ten spo
        > sob, ze ta skora to uboczny produkt rzeznicki.Specjalnie swini na te buty nie
        > zabili.

        Ale tak serio,jak wszyscy zrezygnują z mięsa to zaczną te cielaki i prosiaki zabijać dla skóry właśnie.
        Byłabys gotowa w sztucznym obuwiu chodzić?
    • gazeta_mi_placi Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:36
      Nie wychodzę z założenia że skoro pewna część zwierząt cierpi to nie należy pomagać (starać się pomóc) innym zwierzętom.
      Na tej samej zasadzie to hipokryzja pomagać biednym dzieciom z Polski które może i mają ciężko, ale żadne z głodu jeszcze nie umarło, skoro w Afryce dzieci nie mają nawet 1/10 tego co najuboższe dzieci w Polsce i codziennie umierają z głodu.
    • nenia1 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:37
      Akurat w wątku piny udziału nie brałam, więc nie będzie, że bronię siebie.

      Chciałbym jednak, dla uporządkowania dyskusji ustalić:
      twoim zdaniem osoby, które jedzą mięso nie mają prawa zwrócić uwagi
      komuś kto krzywdzi zwierzęta. Wtedy są w porządku, bo są konsekwentne i nie są hipokrytami.
      A może wręcz powinny pomagać lub współuczestniczyć w znęcaniu się, w końcu już
      współuczestniczą bo kupują, gotują i jedzą mięso.
      Wtedy byłyoby w porządku, tak?
      W końcu najważniejsze jest nie być hipokrytą, prawda?

      • gazeta_mi_placi Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:44
        Ciekawe czemu te Panie nie zaadoptują dziecka z FAS-em (najczęściej po te dzieci nie ma kolejek chętnych więc pewnie by się załapały na adopcję) i nie zapewnią mu jak swojemu rodzonemu dziecku opieki i wszelakiej pomocy? No czemu nie?
        Bo tylko swoje rodzone dziecko pieścimy w łóżku do drugiego roku życia i opiekujemy się, a takie z FAS-em z domu dziecka to co? Gorsze?
        Skoro Panie z oddaniem opiekują się własnym dzieckiem czemu nie zaadoptują także innego?
        Dla mnie to hipokryzja, swojemu dziecku wszystko, a tego z domu dziecka nawet na weekendy nie zabiorą (choćby w charakterze rodziny zaprzyjaźnionej)...
      • bez_seller Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 14:28
        nenia1 napisała:

        > Akurat w wątku piny udziału nie brałam, więc nie będzie, że bronię siebie.
        >
        > Chciałbym jednak, dla uporządkowania dyskusji ustalić:
        > twoim zdaniem osoby, które jedzą mięso nie mają prawa zwrócić uwagi
        > komuś kto krzywdzi zwierzęta. Wtedy są w porządku, bo są konsekwentne i nie są
        > hipokrytami.

        Pina kota nie skrzywdzila, prosila o rade. Osoby nie "zwrocily uwagi" tylko pastwily sie nad nia, po czym w innym watku wypisywalay jakie to dania miesne uwielbiaja jesc. Dlaczego OSOBY pouczajace nie mialby byc pouczone, ze swoimi poczynaniami przyczyniaja sie do wiekszego jeszcze cierpienia, niz cierpienie tego kotka? Mam tu na mysli cierpienie zwierzat hodowlanych.

        > A może wręcz powinny pomagać lub współuczestniczyć w znęcaniu się, w końcu już
        > współuczestniczą bo kupują, gotują i jedzą mięso.

        No przepraszam bardzo, czy Pina sie nad kotem znecala?
        Chcesz porzadkowac dyskusje, a poprzez nieznajomosc tematu wprowadzasz wieksze jeszcze zamieszanie.
    • karra-mia Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:40
      wg mnie jest różnica między świnią, krową a psem czy kotem. Te drugie udomowiliśmy dla wlasnej wygody, dla zaspokojenia potrzeby posiadania "przyjaciela", głaskania, opiekowania się itp. I dlatego tez o te udomowione przez nas, ubezwłasnowolnione właściwie powinniśmy dbać, pielęgnować, leczyć.
      Krowę czy świnię zawsze człowiek posiadał w jednym celu, żeby zjeść ich mięso, albo wypić krowie mleko. A tak poza tym to przecież o krowę czy inną gadzinę też się dba, leczy i pielęgnuje.
      • kropkacom Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:42
        Psy i koty tez kiedyś miały inne cele. Dzisiaj bardzo często potępiane. Bo mimo, że zawsze były blisko domu to psy pilnowały a koty łowiły myszy.
        • karra-mia Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:45
          no ale one same ludziom do domów, do łóżek nie wlazły. to ludzie sobie je przywłaszczyli dla własnych potrzeb. No to skoro odebraliśmy im trochę wolności, powinniśmy o nie dbac prawda?
          • kropkacom Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:58
            Nie wiem, w którym momencie wlazły i zgadzam się - odwrotu nie ma.
      • przeciwcialo Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:51
        Pies mial pilnowac domu a kot łapać myszy. Teraz zamiast dzieci ma się yorusia i tjutia nad nim jak nad niemowleciem.
        • lola211 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 23:13
          Bo taki yorczus potrafi dac tyle pozytywnych emocji, ze trudno go nie kochac.Pies to taki niesforny 3 latek- a jak jest maly i nie stanowi zagrozenia, to mozna smialo traktowac go jak dziecko.Przytulic, poczochrac, pobawic sie,palcem pogrozic, jak przegina.Jak cos jest urocze, to sie temu urokowi czlowiek poddaje.A psy tylko zyskuja- wygodne zycie i kochajacego pana.
    • drinkit Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 22:41
      > Skad w ludziach biora sie takie sprzecznosci?

      Nie widzę sprzeczności między odmiennym podejściem do zwierząt hodowlanych (rzeźnych), a domowych. Do tych drugich, z którymi mieszka, pielęgnuje, wychowuje, przytula, etc. jest się mocno przywiązanym, nic w tym dziwnego.
    • nangaparbat3 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 23:17
      A czy Ty aby nie za bardzo hurtem traktujesz forowiczki?
      Swoją drogą ja sama też czasem tak generalizuję i piszę, jakby ta sama osoba prezentowała pogląd x, y i z - a tak naprawdę to poglądy trzech różnych osob.
      Z drugiej strony rację miał Dostojewski podkreślając, że poglądy ludzkie są niespójne, a czyny niekonsekwentne.
      • bez_seller Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 23:37
        nangaparbat3 napisała

        > Z drugiej strony rację miał Dostojewski podkreślając, że poglądy ludzkie są nie
        > spójne, a czyny niekonsekwentne.

        Ale jednak stowrzyl postac min. Miszkina, postac piekna, spojna i konsekwentna.

        • nangaparbat3 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 23:45
          Ale czy książę zawsze zachowywał się konsekwentnie?
          • nangaparbat3 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 23:47
            To znaczy - wydaje mi się, że pewna niekonsekwencja i niespójność są po nieuniknione i najzupełniej naturalne, no i że może całkowita spójność oznaczałaby, że ktoś już jest świętym (albo demonem zła). Ale to chyba niemożliwe.
          • bez_seller Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 23:55
            nangaparbat3 napisała:

            > Ale czy książę zawsze zachowywał się konsekwentnie

            Ksiaze byl konsekwentnie uczciwy.smile
            • nangaparbat3 Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 00:03
              Fakt.
              Wydaje mi się też, że uczciwie przyznawał się do własnej niekonsekwencji - ale może konfabuluje coś teraz, dawno czytałam.
              MAtko Święta!
              A czy on aby nie miał Aspergera?
              Mam teraz pod opieką dziewczynę z ZA - i jest w niej coś bardzo podobnego do Myszkina.
              Chyba odświeżę lekturę smile
    • eratsa Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 23:33
      bez_seller napisała:

      > ..jak sie chce je zjesc. Ale uspic chore, bo sie nie ma pieniedzy, czasu, cierp
      > liwoci itp., to juz nie mozna, bo olaboga. Wtedy nawiedzone ratowniczki krzycz
      > a, ze "sa za ratowaniem zycia". Malo tego, te same ratowniczki w innym watku ch
      > wala sie, ze lubia zeberka, kurze nozki, tatara... itp. Maja gleboko gdzies cie
      > laczka oddzielonego od matki, zabijanego w imie ich cielecinki na obiad. Maja g
      > leboko gdzies te biedne swinki kwiczace w nieboglosy, bo swinie to inteligetne
      > zwierzeta, wiedza co je czeka, bardziej inteligetne niz psy. Maja gleboko gdzie
      > s drob i inne stowrzenia, tylko dlatego, ze je po prostu jedza? I taka ratownic
      > zka, po zjedzeniu kawalka krowy lub swini, dostaje bolesci na wiesc, ze na drug
      > im koncu Polski jakis kot moze byc ewentualnie uspiony.
      > Jakie to cholerne zaklamanie.
      >
      > Skad w ludziach biora sie takie sprzecznosci?


      przeciez te osoby nie maja siwadomsci, ze to co jest u nich na talrzu zylo i mialo futerko
      nie mysla o tym w tymm omencie
      nie analizuja

      widza kwalek czegos tak, dodadza soli i po problemie
      • oneway9 Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 00:08
        i tak sobie pieknie dyskutujecie, dumne z logiki stwierdzen, z ktorych wynika, ze ten co lubi zwierzeta nie powinien jesc miesa, a ten co nie lubi kotow moze sie miesem zajadac - nie no swietnie.. to sie idealnie wpisuje w cala 'filozofie papki współczesnej', ze to super byc nie fajnym i głupim
    • nangaparbat3 Re: Zwierze mozna zabic 25.05.11, 23:51
      Kiedy moja corka miała jakieś dwa lata, zorientowała się, że "kurka" na talerzu i "Kurka" na podwórzu to to samo. Strasznie ją to rąbnęło, przez jakiś czas (krótki, 2-3 dni) nie chciała jesc mięsa, a po paru dniach spytała: Czy winogronka też kiedys były małymi zwierzątkami?
      Pamiętam też, że moment, kiedy po raz pierwszy daliśmy jej do jedzenia mieso, oboje z jej tatą przeżylismy - powiedział wówczas, że ma poczucie, jakby córka straciła niewinność. Do mnie przynajmniej bardziej to przemawia niż utrata niewinności w znaczeniu pierwszego seksu.
    • cherry.coke Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 00:02
      Slusznie. Dlatego tez nie jem miesa, a jajka kupujemy eko lub z wolnego wybiegu. Powaznie zastanawiamy sie nad zainstalowaniem kur w ogrodzie, to by rozwiazalo kwestie jajek w ogole.

      Nie jestem naiwna i zdaje sobie sprawe, ze nie dam rady kompletnie wyeliminowac cierpienia zwierzat na moja rzecz, natomiast na pewno udalo mi sie bardzo je ograniczyc i caly czas mysle nad sposobami dalszego ograniczenia.
      • katia.seitz Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 10:05
        Ja się podpisze. I dodam jeszcze, że w etycznym postępowaniu nie należy się kierować zasadą "wszystko albo nic".
        Dobrze, jeśli robi się cokolwiek - niech to będzie niekupowanie jajek "z trójką", zwrócenie uwagi sąsiadowi, że lepiej wysterylizować kotkę, która ma po raz kolejny kociaki, ograniczenie jedzenia mięsa do 1-2 razy w tygodniu. To już są dobre działania. Nie mam zamiaru piętnować "hipokryzji" osób, które robią tylko część z tych rzeczy (zwłaszcza, że większość naszego społeczeństwa ma wszystkie aspekty dobrostanu zwierząt głęboko w d...).
    • bez_seller Tytul watku mial byc... 26.05.11, 00:35
      zwierze mozna zabic, pod warunkiem, ze sie je zje. Zjedzenie zwierzecia usprawiedliwia kazde wobec niego okrucienstwo. Ratownictwo zwierzat powinno zaczac sie od naszych glow. Zrob porzadek najpierw w swojej glowie. Nie poddawaj sie plytkim emocjom, ale gleboko wniknij w bolesna egzystencje zwierzecia, ktore zyje tylko dlatego, ze przeznaczeniem jego jest byc zjedzonym. Od urodzenia obchodzimi sie z nim jak z przedmiotem, ktory ma przynisc zysk lub zadowolic nasze podniebienie. To nie jest fair, ze kierujemy uczucia tylko do tych przyslowiowych pieskow i kotkow, majac miliony rzeznych zwierzat w dalekim powazaniu. To nie jest fair.
      • kosheen4 Re: Tytul watku mial byc... 26.05.11, 00:57
        > To nie jest fair, ze kierujemy uczucia tylko do tych przyslowiowych p
        > ieskow i kotkow, majac miliony rzeznych zwierzat w dalekim powazaniu. To nie je
        > st fair.

        mnie tam zwyczajnie nie stać na bycie fair. jakby było mnie stać, zakupiłabym strzelbę, zaopatrzyła się w pozwolenia i jeździła sobie do lasu odławiać parę sarenek i zajączków na sezon, żeby potem osobiście piec z nich pasztety i wędzić kiełbasy. ale że to se ne da, to idę do sklepu i kupuję wyroby gotowe, możliwe że z uboju masowego, życie. przy okazji hołubię własnego psa w myśl zasady, że bliższa ciału koszula.
        • bez_seller Re: Tytul watku mial byc... 26.05.11, 01:04
          kosheen4 napisała:

          > mnie tam zwyczajnie nie stać na bycie fair.

          No trudno.
          • 3-mamuska Re: Tytul watku mial byc... 26.05.11, 02:45
            Pomijajac kury czy swinie,ale te obraczynie beda walczyc do upadlego za chorym psem czy kotem,za wszelka cene ratowac,chodz moze lepiej bylo by skrocic cierpienie
            A slepe mlode zwierzeta i malo tego zdrowe zaraz po urodzniu sie usypia zeby? no wlaciwie nie wiem czemu.
            To juz jest dla mnie nie zrozumiale.
            • sadosia75 Re: Tytul watku mial byc... 26.05.11, 14:03
              Wiesz ile zwierząt adopcyjnych czeka na nowy dom?
              A wiesz, że sterylizacja zwierząt zmniejszyła by tą ilość bezdomniaków ?
              Jesteś chętna zająć się jednym miotem jak się poszczęści to max 4 szczeniakami?
              Myślisz, że tak łatwo znaleźć dom dla 4 szczeniąt? aktualnie na domy czeka 8 szczeniąt. Myślisz, że telefony się urywają w sprawie tych szczeniąt?
              Z kotami jeszcze gorzej. 15 kociaków adopcyjnych - dwa góra trzy telefony jak wspomina się o umowie to reakcja jest jedna : żadnych umów, żadnych sterylek :
              I co zrobić z kolejnymi miotami, które się pojawiają ?
              Myślisz, że wolontariusze tak łatwo podejmują decyzje o usypianiu ślepych miotów? Że to jest decyzja czy posłodzić dwie czy jedną łyżeczke do kawy?
              Po każdym usypianiu ślepego miotu wiele wolontariuszek wylewa morze łez z bezradnośći, żalu i z poczucia winy po tym co zrobiły. a musiały to zrobić bo co zrobić z masą szczeniąt? komu je dać?
              • 3-mamuska Re: Tytul watku mial byc... 26.05.11, 16:30
                sadosia75 napisała: > Wiesz ile zwierząt adopcyjnych czeka na nowy dom?
                Wiem dlatego nie wiem,dlaczego ludzie walcza o zwierzeta ktore sa chore i cierpia.
                Moze to okrutne,ale gdyby usypialo by sie chore zwierzeta.Robilo by sie miejsce dla tych nowych zdrowych.
                Ale nie latwiej uspic mlode, bo slepe i nie moga sie bronic,niz dac odejsc schorowanemu zwierzeciu.

                > Z kotami jeszcze gorzej. 15 kociaków adopcyjnych - dwa góra trzy telefony jak w
                > spomina się o umowie to reakcja jest jedna : żadnych umów, żadnych sterylek :
                Sterylka to normalne ,ale zadnej umowy tez bym nie podpisala.

                > I co zrobić z kolejnymi miotami, które się pojawiają ?
                Zmiast tracic kase na zwierze, ktore i tak za kilka tygodni lub miesiecy i tak trzeba bedzie uspic lub zdechnie.To lepiej te pieniadze przeznaczyc na sterylke dla mlodych zeby juz wiecej ich nie bylo.

                > Myślisz, że wolontariusze tak łatwo podejmują decyzje o usypianiu ślepych miotó
                > w? Że to jest decyzja czy posłodzić dwie czy jedną łyżeczke do kawy?
                Mysle ze latwo.Bo nie ma problemu i nie trzeba sie martwiec gdzie te maluchy oddac.Dla was.

                > Po każdym usypianiu ślepego miotu wiele wolontariuszek wylewa morze łez z bezra
                > dnośći, żalu i z poczucia winy po tym co zrobiły. a musiały to zrobić bo co zro
                > bić z masą szczeniąt? komu je dać?
                Komu ? tym co stracili swoje zwierzaki lub nie przedluzali im cierpien i pozwoli
                li odejsc.
                RAz w zyciu widzialm uspienie miotu ,matka potem rozwlekala te mlode po calym podwroku,bo lekarz dal jej za mala dawke leku na uspienie,i ona jeszcze kilka godzin sie meczyla powywlekala te maluchy, az w koncu zdechla.Szkoda ze byla wtedy tylko maly dzieckiem.
                • sadosia75 Re: Tytul watku mial byc... 26.05.11, 16:55
                  Czytałaś kiedyś umowę adopcyjną? Np. TOZowską?
                  Pieniądze na sterylizacje zawsze są. z bazarków, z deklaracji. Umowy z wetami na sterylki "po kosztach" .
                  I tak zabijamy te szczeniaki i radujemy się, urządzamy imprezy bo jeden kłopot z głowy, dżamprez jest taki, że trzy dni każdy na kacu chodzi....
                  zastanów się trochę dziewczyno. Usypianie ślepego miotu to najgorsza rzecz jakiej może podejmować się wolontariusz.
                  to co widziałaś to nie było usypianie miotu. to była fuszerka. tak nie wygląda usypianie miotu ślepego a suni nikt nie zostawia na pastwę losu.
                  • 3-mamuska Re: Tytul watku mial byc... 27.05.11, 00:01
                    sadosia75 napisała:

                    > Czytałaś kiedyś umowę adopcyjną? Np. TOZowską?
                    Nie ,bo wszystki moja=e zwirezaki to albo znajdy,albo od ludzi,ktorzy mieli maluchy.

                    > I tak zabijamy te szczeniaki i radujemy się, urządzamy imprezy bo jeden kłopot
                    > z głowy, dżamprez jest taki, że trzy dni każdy na kacu chodzi....
                    NIe powiedzialm ze robicie imprezy.

                    > to co widziałaś to nie było usypianie miotu. to była fuszerka. tak nie wygląda
                    > usypianie miotu ślepego a suni nikt nie zostawia na pastwę losu.
                    Masz racje ,bo ten sam wet leczyl moja psine po wypadku samochodowym,i tez przez niego pies byl kulawy do konca zycie.Bo nie powiedzial ze nie da rady, zeby szukac lepszego lekarza.I jak pies trafil na stol operacyjny to ju sie nic nie dalo zrobic,noga juz do konca zycia zostala krotsza.
                    I wlasnie przez wiele lat tylko jedna kilnika byla dla zwierzat w moim miasteczku.
                    A suczka byla bezdomna,mieszkala w piwnicy bloku mojej babci,wszyscy ja dokarmiali,a potem zgotowali jej taki los.FAcet na oko jej dla ten srodek ,nie znam sie, ale chyba wage jej zle przewidzial.MIeli problem bo ciagle byly szczeniaki.Ale nikt nie pomyslal o sterylce,koszmar.
                    Bylam malym dzieckiem, ale tego widoku nie zapomne nigdy.
                    • sadosia75 Re: Tytul watku mial byc... 27.05.11, 12:23
                      Tak wygląda przykładowa umowa adopcyjna

                      Co do reszty ( o tym rzeźniku a nie wecie ) to po prostu brak słów. Zdarzają się ciągle tacy weci. Jak szukałam odpowiedniej kliniki dla swoich psów po przeprowadzkach to znalazłam nawet takiego, który mnie skrzyczał, że wysterylizowałam sunię i nawet raz nie dopuściłam bo teraz to ona i tu cytat " oszaleje i będzie pani musiała ją uśpić" póki co sunia nie oszalała, a pies kastrowany lata temu też ma się dobrze.
      • aurita Re: Tytul watku mial byc... 26.05.11, 11:17
        bez_seller napisała:

        > zwierze mozna zabic, pod warunkiem, ze sie je zje. Zjedzenie zwierzecia usprawi
        > edliwia kazde wobec niego okrucienstwo.

        ktos ci bzdur naopowiadal. Zjedzenie zwierzecia nieusprawiedliwia okrucienstwa wobec niego. Tak samo jak milosc do zwierzecia nie usprawiedliwia okrucienstwa w postaci utrzymywania go przy zyciu w sytuacji kiedy wiadomo, ze cierpi

        > iebienie. To nie jest fair, ze kierujemy uczucia tylko do tych przyslowiowych p
        > ieskow i kotkow, majac miliony rzeznych zwierzat w dalekim powazaniu

        ale przeciez mozesz miec uczucie takze do krowki, swinki czy zabki: kto ci tego zabrania ?

        > Od urodzenia obchodzi
        > mi sie z nim jak z przedmiotem, ktory ma przynisc zysk lub zadowolic nasze podn
        > iebienie.

        ale jezeli ma zadowolic nas jako zabawka to juz jest fair?
    • echtom Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 07:46
      > Skad w ludziach biora sie takie sprzecznosci?

      Pierwsza przyczyna to zapotrzebowanie na białko zwierzęce - bardzo indywidualne. Jedni mogą przez całe życie być wegetarianami, inni na warzywach długo nie pociągną. To czasem zmienia się z wiekiem - znam osoby, które zostały wegetarianami około 60. roku życia.
      Dalej jest łańcuch pokarmowy - tak się składa, że przeważnie zjadani są roślinożercy, nie drapieżniki.
      Nie ma więc opcji, by całkowicie wyeliminować mięso z jadłospisu człowieka. Jedyne, co realnie można zrobić, to poprawa warunków życia zwierząt hodowlanych - ale dla wyeliminowania hodowli przemysłowej niezbędne jest znaczne obniżenie konsumpcji mięsa. A to bardzo trudne we współczesnej cywilizacji, gdzie mnóstwo mięsa się pożera, a jeszcze więcej marnuje sad Moja 5-osobowa rodzina je więcej warzyw niż mięsa, ale całkowicie wegetariańska nie jest. Staram się kupować jajka z wolnego wybiegu, ewentualnie z chowu ściółkowego, gorzej natomiast jest z mięsem - nie mam możliwości logistycznych, by jechać ileś kilometrów do ekologicznego gospodarstwa w celu zakupu 40 dag na obiad.
      • cherry.coke Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 10:57
        > Pierwsza przyczyna to zapotrzebowanie na białko zwierzęce - bardzo indywidualne
        > . Jedni mogą przez całe życie być wegetarianami, inni na warzywach długo nie po
        > ciągną. To czasem zmienia się z wiekiem - znam osoby, które zostały wegetariana
        > mi około 60. roku życia.

        Tak gwoli scislosci, bycie wegetarianinem absolutnie nie oznacza rezygnacji z bialka odzwierzecego (jedynie rezygnacje z miesa), w przeciwienstwie do weganizmu, gdzie spozywa sie produkty roslinne smile
        Oczywiscie produkcja mleka i jajek tez moze byc bardziej lub mniej etyczna lub w ogole nieetyczna, dlatego trzeba byc uwaznym konsumentem...
        • echtom Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 12:37
          Spoko, rozróżniam wegetarianizm i weganizm wink Co do produkcji mleka - słyszałam, że jest nieetyczna, ale nie wiem dokładnie, o co chodzi. Tak czy inaczej - mogłabym zrezygnować z jedzenia mięsa, ale nigdy z serków i jogurtów.
          • cherry.coke Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 13:03
            Sluze informacja co do mleka smile

            W skrocie chodzi o to, ze przy produkcji przemyslowej:
            a) samce po urodzeniu zabija sie na mieso, bo nie daja przeciez mleka - stad cielecina - badz przekazuje do hodowli miesnej na wolowine.
            b) mlecznosc stymuluje sie dajac krowom rodzic cieleta, a nadmiar jw.
            c) krowy po okresie mlecznosci tez sie przeciez zabija.
            d) ze juz nie wspomne o warunkach zycia, transporcie itp.

            Sposoby bardziej (choc tez nie do konca) etyczne to tzw. "udzialy w krowie", kupowanie produktow z malych wytworni ze znanymi standardami hodowli. Mozna tez przestawiac sie na wyroby z mleka koziego, kozy maja lepsze warunki zycia, a koziny sie praktycznie nie jada (kozlecine i to rzadko).

            Niektorzy sie jeszcze pultaja, ze tradycyjne sery twarde robi sie na podpuszczce (z zoladkow cielecych), ale to akurat detal: podpuszczka to typowy produkt uboczny, nikt nikogo nie zabija na podpuszczke, poza tym mozna ja zastapic produktem syntetycznym, tyle ze jako produkt uboczny jest bardzo tania. Troche podobnie jest z zelatyna.
            • katia.seitz Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 14:21
              Akurat co do punktu d), to krowy mleczne w UE mają dobre warunki - wiem, bo osobiście wizytowałam gospodarstwa mleczne w okresie, kiedy przystosowywały się norm unijnych wink
              Ale co do reszty (tzn. punktów a), b) i c)) to niestety, zgoda.
              • iuscogens Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 19:36
                katia.seitz napisała:

                > Akurat co do punktu d), to krowy mleczne w UE mają dobre warunki - wiem, bo oso
                > biście wizytowałam gospodarstwa mleczne w okresie, kiedy przystosowywały się no
                > rm unijnych wink
                > Ale co do reszty (tzn. punktów a), b) i c)) to niestety, zgoda.

                Katia To też są te dobre warunki??
            • iuscogens Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 19:42
              cherry.coke napisała:

              > Sluze informacja co do mleka smile
              >
              > W skrocie chodzi o to, ze przy produkcji przemyslowej:
              > a) samce po urodzeniu zabija sie na mieso, bo nie daja przeciez mleka - stad ci
              > elecina - badz przekazuje do hodowli miesnej na wolowine.
              > b) mlecznosc stymuluje sie dajac krowom rodzic cieleta, a nadmiar jw.
              > c) krowy po okresie mlecznosci tez sie przeciez zabija.
              > d) ze juz nie wspomne o warunkach zycia, transporcie itp.
              >
              > Sposoby bardziej (choc tez nie do konca) etyczne to tzw. "udzialy w krowie", ku
              > powanie produktow z malych wytworni ze znanymi standardami hodowli. Mozna tez p
              > rzestawiac sie na wyroby z mleka koziego, kozy maja lepsze warunki zycia, a koz
              > iny sie praktycznie nie jada (kozlecine i to rzadko).
              >
              > Niektorzy sie jeszcze pultaja, ze tradycyjne sery twarde robi sie na podpuszczc
              > e (z zoladkow cielecych), ale to akurat detal: podpuszczka to typowy produkt ub
              > oczny, nikt nikogo nie zabija na podpuszczke, poza tym mozna ja zastapic produk
              > tem syntetycznym, tyle ze jako produkt uboczny jest bardzo tania. Troche podobn
              > ie jest z zelatyna.

              dorzuciłabym jeszcze jeden argument, można sobie wyobrazić w jakim stanie byłaby kobieta, która musiałaby całe życie karmić i to tak masowo, przecież wytwarzanie masowych ilosci mleka (a krowy w wielkich zakładach nie dają przecież tyle ile u babci na wsi, tylko musza dawać o wiele więcej, żeby to się opłacało) nie jest obojetne dla stanu zdrowia krowy, stąd zyją krócej.

              Idę robić mleko sojowe ;P
              • cherry.coke Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 22:32
                Iuscogens a sojowe mozna do kawy?
                Bo wlasnie jestem na etapie ograniczania produktow krowich na rzecz kozich i musze sprobowac roznych wersji mleka roslinnego. Generalnie to nie chlam mleka na szklanki, ale kawa biala musi byc...
      • iuscogens Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 19:33
        echtom napisała:

        > > Skad w ludziach biora sie takie sprzecznosci?
        >
        > Pierwsza przyczyna to zapotrzebowanie na białko zwierzęce - bardzo indywidualne
        > . Jedni mogą przez całe życie być wegetarianami, inni na warzywach długo nie po
        > ciągną. To czasem zmienia się z wiekiem - znam osoby, które zostały wegetariana
        > mi około 60. roku życia.

        Echtom, po pierwsze wegetarianie jedzą białko zwierzęce (jajka, mleko i jego przetwory), nie jedzą go weganie (no jajek i mleka), a po drugie to całe gadanie o zwierzecym białku to jest mit, naprawdę. Kwestia przyzwyczajeń pokarmowych, smakowych i tyle. Komuś może brakować smaku pewnych produktów, ale nie białka jako takiego (na diecie wege).
        Mit o pełnowartościowym białku zwierzęcym to mit właśnie wink
        Na diecie wege i wegan białko to jest naprawdę najmniejszy problem, znacznie większą uwage trzeba zwrócić na cynk czy wit B12.
        ostatnio w CZD w Wawie były robione badania dzieci na diecie wegańskiej, wszystkie vegan dzieci miały poprzekraczane normy białka, jadły go wiecej niż było to potrzebne (między 200-300%), a dzieci "mięsne" jadły około 500% białka. Albo i wiecej.
    • hotya Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 08:07
      Przeglądałam wspomniany wątek mniej więcej do 250 wpisu i jedno rzuca mi się w oczy.
      Dziewczyny, które powaznie podeszły do sprawy, nie protestowały przeciw uśpieniu kota, tylko przeciw bezczynności autorki wątku. O to toczyły boje. Żeby właścicielka kota ulżyła jego cierpieniom. Pojawiły się tam głosy- uśpić (jeśli to konieczne) albo amputować (jeśli to konieczne), ale szybko, żeby kot nie cierpiał. Na sugestię, że kot bez łapy nie poradzi sobie w życiu, bo nie będzie mógł się umyć, panie podały przykłady kociaków, które żyją bez jednej łapki i mają się dobrze.
      Albo nie zrozumiałaś sedna sprawy, albo manipulujesz, bo Ci się nudzi. Jedno i drugie godne pożałowania.
      • cherry.coke Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 11:04
        hotya napisała:

        > Przeglądałam wspomniany wątek mniej więcej do 250 wpisu i jedno rzuca mi się w
        > oczy.
        > Dziewczyny, które powaznie podeszły do sprawy, nie protestowały przeciw uśpieni
        > u kota, tylko przeciw bezczynności autorki wątku. O to toczyły boje. Żeby właśc
        > icielka kota ulżyła jego cierpieniom. Pojawiły się tam głosy- uśpić (jeśli to k
        > onieczne) albo amputować (jeśli to konieczne), ale szybko, żeby kot nie cierpia
        > ł. Na sugestię, że kot bez łapy nie poradzi sobie w życiu, bo nie będzie mógł s
        > ię umyć, panie podały przykłady kociaków, które żyją bez jednej łapki i mają si
        > ę dobrze.
        > Albo nie zrozumiałaś sedna sprawy, albo manipulujesz, bo Ci się nudzi. Jedno i
        > drugie godne pożałowania.

        10/10 smile
      • bez_seller Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 11:40
        hotya napisała:

        > Przeglądałam wspomniany wątek mniej więcej do 250 wpisu i jedno rzuca mi się w
        > oczy.
        > Albo nie zrozumiałaś sedna sprawy, albo manipulujesz, bo Ci się nudzi. Jedno i
        > drugie godne pożałowania.

        Godne pozalowania jest to, ze "przegldajac" watek do 250 wpisu podejmujesz sie wyglaszac tutaj swoja opinie.
        • hotya Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 17:01
          Taaaa, bo wątek był tak głęboki, że powinnam go w całości przeczytać i wyryć w serduszku złotymi zgłoskami.
    • aborcyjnokoncepcyjnalustracja Nie 26.05.11, 09:05
      bez_seller napisała:

      > ..jak sie chce je zjesc.

      Nie. Zwierząt nie należy zabijać, aby je zjeść. Nikt o zdrowych zmysłach nie robi tego smile
    • daliakonwalia Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 11:06
      Taka ludzka natura, hipokryzja po prostu.
      Oj niewygodny temat, zaraz cię zakraczą i zmieszają z błotem, współczuję. A najgłośniej będą krzyczeć właścicielki psów, "miłośniczki" zwierząt co bezrefleksyjnie kroją kolejnego schabowego na swoim talerzu.
    • xxx-25 Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 13:18

      A widzisz ludzka natura jest pokręcona. Ale sama nazwa zwierzęta domowe, udomowione i przez to że człowiek od tysięcy lat ingeruje i zawłaszcza należ się szacunek zwierzętom, szacunek chociażby pod postacią humanitarnego uboju, walki z cierpieniem. Niestety instynkty się odzywają, 10lat byłam zatwardziałą wegetarianką przez moment zakrawało to o weganizm. Niestety w ciąży mimo prób odruchy atawistyczne się odezwały wink i zapotrzebowanie mięsa było tak duże że mój organizm mimo suplementacji dawał znaki że dłużej nie pociągnie. I co? dlatego nie powinnam dbać o zwierzęta, nie powinnam na tyle na ile mogę walczyć z cierpieniem?

      Inna sprawa to tak jak już pisałam, nie jestem przeciwniczką uśpienia chorego lub rannego zwierzęcia, tym bardziej w momencie gdy właściciel wie że nie będzie się w stanie zwierzęciem zająć(brak pieniędzy, brak możliwości). I uważam że powinniśmy zrobić wszystko by zminimalizować ból, vide wątek o kocie z wyrwaną łapą. Tam nie chodziło o samą w sobie decyzję, co zrobić, tylko dlaczego tak późno właścicielka zdecydowała się na weterynarza. Chyba nikt z nas nie chciałby chodzić z wyrwaną nogą bez środków bólowych. Jesteśmy ludźmi nikt nie dał nam prawa zabijać a to robimy, czasem głęboko przekonani o słuszności swych działań, czasem z lenistwa, czy nam się to podoba czy nie jesteśmy tak ukształtowani. Jednak we wszystkich działaniach które odnoszą się do „braci mniejszych” powinniśmy zachować jak najwięcej empatii!
    • imasumak Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 13:22
      W związku z tym, że w mojej rodzinie jest spożywane mięso (również przez psa i kota), mam pozwalać na okrucieństwo wobec zwierząt?
      Wtedy będę lepsza, bo nie będę hipokrytką?
      • bez_seller Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 14:37
        imasumak napisała:

        > W związku z tym, że w mojej rodzinie jest spożywane mięso (również przez psa i
        > kota), mam pozwalać na okrucieństwo wobec zwierząt?
        > Wtedy będę lepsza, bo nie będę hipokrytką?

        A gdzie w watku Piny bylo okrucienstwo? Pina prosilaprzeciez o rade. Aaaa, faktycznie bylo, po stronie tych, co nie moga zniesc okrucienstwa wobec zwierzat.
        • sadosia75 Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 14:45
          Skoro już przechodzimy do systemu wyolbrzymiania to ok.
          Okrucieństwem było to, że kota zaniedbała. Olała sytuację . Kot nie jadł, nie pił.
          Uważasz, że zostawienie zwierzęcia na pastwę losu jest ok?
          I czy Ima pisała o pinie? no wieź ty się zastanów podłapałaś chodliwy temat i teraz przez tydzień będzie dążenie kto jest a kto nie jest a kto był hipokrytą a tych to nazwijmy fanatykami ( och bardzo kulturalne ) albo wariatami ( kultura na sto dwa )
          My fanatyczki za to ty taka dobra hmmm świetoszka? ulitowałaś się nad piną, nad zwierzętami zabijanymi w celu ich konsumpcji oj jaka z ciebie świętoszka...
          • bez_seller Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 15:48
            sadosia75 napisała:

            > Skoro już przechodzimy do systemu wyolbrzymiania to ok.
            > Okrucieństwem było to, że kota zaniedbała.

            Zaniedbanie nie jest okrucienstwem.

            Rano, podczas jazdy samochodem, myslalam o Tobie i wylonil sie mi przed oczami taki obrazek. Na ulicy stoi dziewczyna z kotem, zatrzymuje przchodniow, bo ten kot jest ranny, a ona bezradna. Wtem trzy czy cztery pancie rzucaja sie na dziewczyne, bo jak ona smie tu stac, zamiast w te pedy leciec z kotem do veta, targaja ja za wlosy i wyzywaja, po czym zjawia sie Sadosia. Wydziera dziewczynie kota i zajmuje sie jego reanimacja, podczas gdy te trzy czy cztery pancie dalej okladaja dziewczyne.
            • sadosia75 Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 15:51
              Odstaw neta skoro z rana zaczynasz myśleć o bycie forumowym. Zrezygnuj z kryminałów bo fantazje o bycie forumowyn plus kryminał przed snem daje takie a nie inne efekty.
              Przytul Pinę biedną zaatakowaną dziewczynę, która siedziała i dumała czy skłamać teraz czy może za 20 minut.
              Świat dzięki temu będzie lepszy. Ty nie będziesz myśleć o bytach forumowych, Pina przestanie drżeć z przerażenia po okrutnym ataku na nią a Ty będziesz mogła dopisać sobie kolejny dobry uczynek bez hipokryzji.
              • bez_seller Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 15:58
                sadosia75 napisała:

                > Odstaw neta skoro z rana zaczynasz myśleć o bycie forumowym

                Oj, bez polotu te Twoje rady, toporne wrecz.
                • sadosia75 Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 16:00
                  Od świetoszkowatości do toporności w ciągu 24 godzin. A podobno takie rzeczy to tylko w erze.
                  • bez_seller Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 16:20
                    sadosia75 napisała:

                    > Od świetoszkowatości do toporności w ciągu 24 godzin.

                    Jedno drugiemu nie przeszkadza, a nawet w parze idzie. smile)
            • imasumak Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 15:56
              bez_seller napisała:

              Zaniedbanie nie jest okrucienstwem.

              Jest. Okrucieństwo to nie tylko celowe zadawanie komuś bólu, znęcanie się, ale także lekceważenie potrzeb słabszych od siebie. Okrucieństwem będzie np zaniechanie opieki nad dzieckiem czy zwierzęciem.
            • cherry.coke Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 16:21
              Nastepnie ty przychodzisz i okladasz piesciami sadosie, odczuwajac moralna wyzszosc nad dziewczynami.
              A w ogole to bzdurna analogia. To nie byla znajda w miejscu publicznym, tylko wlasny kot Piny, za ktorego powinna byc odpowiedzialna, nikt inny pomoc mu nie mogl bez jej zgody.
              • bez_seller Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 16:39
                cherry.coke napisała:

                > Nastepnie ty przychodzisz i okladasz piesciami sadosie


                Ani nawet. Smieje sie z jej swietoszkowatosci. smile
              • bez_seller Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 16:43
                cherry.coke napisała:

                To nie byla znajda w miejscu publicznym, tylko w
                > lasny kot Piny, za ktorego powinna byc odpowiedzialna, nikt inny pomoc mu nie m
                > ogl bez jej zgody.

                No i co z tego, ze wlasny? A jak Ci sie samochod zepsuje na drodze, to tez wlasny i tez bezradna jestes. big_grin



        • cherry.coke Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 14:47
          bez_seller napisała:

          > A gdzie w watku Piny bylo okrucienstwo? Pina prosilaprzeciez o rade. Aaaa, fak
          > tycznie bylo, po stronie tych, co nie moga zniesc okrucienstwa wobec zwierzat.

          Mysle, ze jesli gapienie sie przez pol dnia na swoje wlasne zwierze lezace z wyrwanym stawem, zlamaniem otwartym, rozlegla rana itp. nie kwalifikuje sie w twoich oczach jako okrucienstwo, to naprawde nie ma sensu probowac cie przekonywac.
          • bez_seller Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 15:19
            cherry.coke napisała

            Mysle, ze jesli gapienie sie przez pol dnia na swoje wlasne zwierze lezace z wy
            > rwanym stawem, zlamaniem otwartym, rozlegla rana itp. nie kwalifikuje sie w two
            > ich oczach jako okrucienstwo, to naprawde nie ma sensu probowac cie przekonywac

            Nie rozumiesz slow, ktorych uzywasz. Moze kolezanaka kosheen4 wyjasni Ci co znaczy slowo "okrucienstwo".
            Pina mogla byc w szoku, mogla byc bezradna, przestraszona, mogla stracic glowe, zglupiec itd itd. Na pewno nie byla okrutna. To Wy bylyscie wobec niej okrutne.
            • imasumak Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 15:39
              bez_seller napisała:

              Pina mogla byc w szoku, mogla byc bezradna, przestraszona, mogla stracic glowe,
              zglupiec itd itd. Na pewno nie byla okrutna. To Wy bylyscie wobec niej okrutne


              Nie była na tyle wystraszona i bezradna, żeby założyć wątek o 13.41 i tkwić w nim do 19, kiedy to wreszcie zebrała się i zawiozła zwierzę do weterynarza.
              W międzyczasie, o godzinie 17.25, wymyśliła historyjkę, że kot od 2 godzin jest po operacji i dochodzi do siebie w lecznicy.
              • bez_seller Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 15:55
                imasumak napisała

                > Nie była na tyle wystraszona i bezradna, żeby założyć wątek o 13.41 i tkwić w n
                > im do 19

                Nie bylas z nia, to nie wiesz.
                • imasumak Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 15:59
                  Ty też nie wiesz, prawda?
            • sadosia75 Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 16:02
              Wg. wiki
              Okrucieństwo – skłonność do zadawania, bez powodu albo dla przyjemności, cierpień ludziom i zwierzętom (znęcanie się) lub lekceważenia ich cierpień i nieszczęść.
              • bez_seller Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 16:13
                Pina zadala na forum pytanie, nie lekcewazyla.
                • cherry.coke Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 16:33
                  bez_seller napisała:

                  > Pina zadala na forum pytanie, nie lekcewazyla.

                  Lekcewazyla - lezacego obok kota z wyrwana noga. Ty chyba naprawde trollujesz sobie dla uciechy, bo nie zauwazac tak prostego faktu mozna tylko celowo smile
                  Bo sensowne odpowiedzi na swoje pytanie uzyskala w ciagu kwadransa. Dalsze godziny to juz jej wlasny wybor, a nie ignorancja.
                  • bez_seller Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 16:51
                    cherry.coke napisała

                    > Lekcewazyla - lezacego obok kota z wyrwana noga. Ty chyba naprawde trollujesz s
                    > obie dla uciechy, bo nie zauwazac tak prostego faktu mozna tylko celowo smile

                    Ty mnie chcesz przekonac, ze wasza postawa byla sluszna. Ale nie przekonasz. eot
                    • cherry.coke Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 17:01
                      Nie, jesli nie kumasz, co jest nie OK w bezmyslnemu przygladaniu sie cierpieniu zwierzaka, to z pewnosci cie nie przekonam.

                      Tylko potem nie wyzywaj od zaklamanych, jak inni sie nie przejma twoja krowka, ktorej odebrano cielaczka.
            • cherry.coke Re: Ale o co ci chodzi? 26.05.11, 16:17
              Dokladnie jak stwierdzilam, nie ma sensu probowac cie przekonywac.
    • cherry.coke Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 13:37
      bez_seller napisała:

      > ..jak sie chce je zjesc. Ale uspic chore, bo sie nie ma pieniedzy, czasu, cierp
      > liwoci itp., to juz nie mozna, bo olaboga. Wtedy nawiedzone ratowniczki krzycz
      > a, ze "sa za ratowaniem zycia". Malo tego, te same ratowniczki w innym watku ch
      > wala sie, ze lubia zeberka, kurze nozki, tatara... itp. Maja gleboko gdzies cie
      > laczka oddzielonego od matki, zabijanego w imie ich cielecinki na obiad. Maja g
      > leboko gdzies te biedne swinki kwiczace w nieboglosy, bo swinie to inteligetne
      > zwierzeta, wiedza co je czeka, bardziej inteligetne niz psy. Maja gleboko gdzie
      > s drob i inne stowrzenia, tylko dlatego, ze je po prostu jedza? I taka ratownic
      > zka, po zjedzeniu kawalka krowy lub swini, dostaje bolesci na wiesc, ze na drug
      > im koncu Polski jakis kot moze byc ewentualnie uspiony.
      > Jakie to cholerne zaklamanie.

      Ale o co ci chodzi w ogole? Sama jestes dokladnie taka hipokrytka, tylko w druga strone - nie jesz miesa, bo biedne zwierzatka, ale kot z wyrwana noga nie tylko cie nie obchodzi, ale jeszcze w dodatku gnoilas sadosie, ktora oferowala mu konkretna pomoc.
      Przyganial kociol garnkowi...
    • attiya Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 13:37
      zgadza się, mam głęboko gdzieś biednego cielaczka - dla mnie liczy się efekt końcowy -pyszna cielęcinka na talerzu - mniam
      i co? pewnie cię trafia teraz?
    • paskudek1 Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 14:18
      zgadzam się z tobą. Nie jestem wegetarianką, jem mięso, ale nie robię rabanu nad każdym kotkiem czy pieskiem. owszem - nie lubię znęcania się nad zwierzęciem, ale gdybym np. miała kiedyś psa i ten pies zachorowałby poważnie to przy alternatywie: leczymy i przedłużamy cierpienia czy usypiamy - uśpiłabym. W sytuacji kiedy np. mój pies ugryzłby któregoś z domowników to psa już by w domu nie było. jeżeli znalazłby się chętny i go wziął - proszę bardzo. Ale jeżeli chętnego by nie było - uśpienie. I w d..pie mam wszelkie miłośniczki zwierzątek, czułe na usypianie zwierząt.
      Aha żeby było jasne - dla własnego dziecka na koniec świata pójdę po ratunek ale co do eutanazji mam jasne poglądy - powinna być dozwolona jeżeli pacjent jest ŚWIADOMY i ŚWIADOMIE podejmuje decyzje o śmierci. W sytuacji kiedy jest nieświadomy i wegetuje, zwłaszcza w cierpieniu - niech decyduje rodzina. Zwłaszcza ta rodzina, która ponosi ciężar emocjonalny, fizyczny i ekonomiczny opieki nad takim chorym. Kurcze wczoraj trafiłam na fajny artykuł ale mi siec padała a potem zniknął.
      Podsumowując: nie jestem przesadną miłośniczą zwierząt, jadam mięso, nie męczę zwierząt i staram się reagować na ich cierpienie.
      • edelstein Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 14:38
        Istnieje cos jak lancuch pokarmowy, uspienie kota w imie lenistwa i problemow estetycznych, bo kocie ma 3lapy nie 4, w pojeciu lancucha pokarmowego sie nie miesci,a wiec zakoncz swa kurcjate z lipnymi argumentami.

        Lass dein altes Leben hinter dir / Und geh durch diese neue Tür
        Das geht raus an alle Spinner / Wir sind die Gewinner
        Wir kennen keine Limits / Ab Heute - für immer...
        • bez_seller Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 15:01
          edelstein napisała:


          > Istnieje cos jak lancuch pokarmowy,

          Istnieje tez cos takiego jak dominacja silniejszego. Z gniazd wyrzycane sa chore piskleta, zagryzane lub porzucane chore osobniki. Stare sa od stada odpedzane. Czy w zwiazku z tym tez tak mamy postwpowac?

          uspienie kota w imie lenistwa i problemow e
          > stetycznych, bo kocie ma 3lapy nie 4, w pojeciu lancucha pokarmowego sie nie mi
          > esci,a wiec zakoncz swa kurcjate z lipnymi argumentami.
          >

          A co, tylko Twoje krucjaty maja prawo sie odbywac, z Twoimi lipnymi argumentami?
          • edelstein Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 15:22
            Porownujesz mozliwosci czlowieka do mozliwosci zwierzecia z chorym potomstwem? ehh nie ma o czym dyskutowac, serio
            • bez_seller Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 15:32
              edelstein napisała:

              > Porownujesz mozliwosci czlowieka do mozliwosci zwierzecia z chorym potomstwem?
              > ehh nie ma o czym dyskutowac, serio

              Raczej pokazuje Ci, ze czlowieka stac na inne dzialania niz nakazuje mu natura, bo przeciez nikt nie kaze Ci byc trzecim ogniwem lancucha pokarmowego. Mozesz byc drugim, tak jak malpy czlekoksztatne - goryle, szympansy i inne orangutany.smile

        • paskudek1 Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 15:34
          dla ciebie to lipne argumenty dla kogoś innego jak najbardziej zasadne. Poza tym kota z 3 łapami można uśpić nie dlatego że nam się estetycznie nie podoba ale dlatego że uważamy, ze nie jesteśmy w stanie zając się nim jak trzeba oraz nie mamy go komu oddać.
          Jeszcze raz powtórzę - nie lubię znęcania się nad zwierzętami ale nie poświęcę swojego życia dla pieska i kotka, ani nawet swojej wygody. Trudno, może jestem złym człowiekiem, chociaż ja tak o sobie nie myślę.
          Pamiętam z czasów podstawówki (lata 80) taką historię: koleżanka miała w domu spaniela. Ukochany piesek rodziny, wiele lat z nimi przeżył. Pies zaczął się starzeć i robić złośliwy. Któregoś dnia koleżanka przyszła do szkoły spłakana. Okazało się że pies ugryzł pana (czyli ojca koleżanki). Tatuś błyskawicznie zdecydował o uśpieniu zwierzęcia. Podjął decyzję o ochronie SWOJEGO dziecka przed psem, który mógł ugryźć.
          Ja osobiśnie nie biję zwierząt, nie znęcam się ale gdyby kiedykolwiek jakiś pies zaatakował moje dziecko to z czystym sumieniem i o ile by mi siły pozwoliły broniłabym dziecka aż do skutku, także takiego ze mogłabym zabić zwierzę. BEZ wyrzutów sumienia.
          • sadosia75 Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 15:42
            A kto komu nakazuje poświecać swoje życie, wygodę czy dziecko na rzecz psa lub kota?
          • imasumak Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 15:42
            To, że pies gryzie, jest winą właściciela. Jeżeli nie jest w stanie sobie z nim poradzić, niech odda go pod opiekę komuś innemu, kto będzie umiał go wychować.
            • paskudek1 Re: Zwierze mozna zabic 27.05.11, 13:52
              insumak sęk w tym że wtedy to był pies juz leciwy, od szczeniaka w tej rodzinie. Kochany, uwielbiany itd. Może mogli by oddać, nie wiem. Ale wiem, że jakbym miała podobną sytuację to NIE szukałabym innego domu dla agresywnego psa. Być może wtedy właściciel psa uznał ze koniec, pies psem, pupil pupilem, ale o bezpieczeństwo dziecka ON musi zadbać. I tyle.
              Tak samo jak w sytuacji pinacolady - gdybym NIE MOGŁA zaopiekować się okaleczonym zwierzęciem i nie miała W ZASIĘGU tzw. reki nikogo kto by je wziął to uśpiłabym i już. Widocznie jestem wredna.
      • bez_seller Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 15:22
        Twoja postawa jest dla mnie jak najbardziej uczciwa.smile
      • 3-mamuska Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 18:39
        paskudek1 napisała:

        > zgadzam się z tobą. Nie jestem wegetarianką, jem mięso, ale nie robię rabanu na
        > d każdym kotkiem czy pieskiem. owszem - nie lubię znęcania się nad zwierzęciem,
        > ale gdybym np. miała kiedyś psa i ten pies zachorowałby poważnie to przy alter
        > natywie: leczymy i przedłużamy cierpienia czy usypiamy - uśpiłabym. W sytuacji
        > kiedy np. mój pies ugryzłby któregoś z domowników to psa już by w domu nie było
        > . jeżeli znalazłby się chętny i go wziął - proszę bardzo. Ale jeżeli chętnego b
        > y nie było - uśpienie. I w d..pie mam wszelkie miłośniczki zwierzątek, czułe na
        > usypianie zwierząt.
        > Aha żeby było jasne - dla własnego dziecka na koniec świata pójdę po ratunek al
        > e co do eutanazji mam jasne poglądy - powinna być dozwolona jeżeli pacjent jest
        > ŚWIADOMY i ŚWIADOMIE podejmuje decyzje o śmierci. W sytuacji kiedy jest nieświ
        > adomy i wegetuje, zwłaszcza w cierpieniu - niech decyduje rodzina. Zwłaszcza ta
        > rodzina, która ponosi ciężar emocjonalny, fizyczny i ekonomiczny opieki nad ta
        > kim chorym. Kurcze wczoraj trafiłam na fajny artykuł ale mi siec padała a potem
        > zniknął.
        > Podsumowując: nie jestem przesadną miłośniczą zwierząt, jadam mięso, nie męczę
        > zwierząt i staram się reagować na ich cierpienie.
        Mam dokladnie takie samo zdanie.
        A pinia nie zrobila dobrze ,ale przeciez rano byla u weta,a ze wet jakis niedorobiony i kazal jej do domu zabrac, nawet nie dawszy zadnego zastrzyku,to juz inna historia.
        Bo nawet jesli dziewczyna nie miala kasy,to wet powinnen sie zajac ,a z kasa sie rozliczyc pozniej.

    • dynema Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 14:35
      Dokladnie to samo pomyslalam, ale nie chcialo mi sie dopisywac w tamtym watku.
      Nie wiem jak mozna trwac w takim rozdwojeniu jazni. Psy,konie,kroliki, swinki morskie, szczury to jest popularne zrodlo bialka na swiecie, niczym sie nie roznia od swini czy krowy.

      Z jednej strony 300 postow odnosnie opieki nad zwierzeciem w stanie wegetatywnym, a pozniej 200 postow o tym jak najlepiej przyprawic zeberka wink

      .
      • aqua48 Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 15:16
        Śmieszny problem. Zwierzę w stanie nie do uratowania jak najbardziej należy uśpić. W imię czego ma się męczyć? Jeśli biorę psa do domu to odpowiadam też za ten aspekt. Schabowe, befsztyki i gulasz jadam "bezreflesyjnie" jak ktoś ładnie napisał. Karpia i kurczaka potrafię w razie potrzeby zabić, oprawić, przyrządzić. Nie ma problemu. A pewnie w stanie wyższej konieczności gdyby np. moje dzieci przymierały głodem to i psa bym im podała. W potrawce. Przypomnijcie sobie opowiadania z czasów wojny, Powstania Warszawskiego, oblężenia Leningradu. Wegetarianizm jest dobry, w czasach dobrobytu i ogólnodostępnej żywności. W przypadku głodu człowiek zjada własne buty i dziękuje bogu, że były ze skóry...

        • bez_seller Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 15:26
          aqua48 napisała:
          Weget
          > arianizm jest dobry, w czasach dobrobytu i ogólnodostępnej żywności. W przypadk
          > u głodu człowiek zjada własne buty i dziękuje bogu, że były ze skóry...

          Mamy wlasnie ten dobrobyt. smile

          • iuscogens Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 19:48
            bez_seller napisała:

            > aqua48 napisała:
            > Weget
            > > arianizm jest dobry, w czasach dobrobytu i ogólnodostępnej żywności. W pr
            > zypadk
            > > u głodu człowiek zjada własne buty i dziękuje bogu, że były ze skóry...
            >
            > Mamy wlasnie ten dobrobyt. smile

            hehe dobre ;P

            ja co prawda nie odczuwam wielkiego dobrobytu, ale własnych butów nie zjadam, wiec chyba jednak czas jest dobry.
    • gazeta_mi_placi Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 17:10
      Gdyby tylko ludzie krystalicznie czyści mogli pomagać (finansowo lub w inny sposób) zwierzętom, chorym dzieciom lub biednym żadna fundacja nie miałaby ani jednego wolontariusza i nie wiem czy by 1 złotówkę uzbierała.
      Jeden bowiem je mięso, drugi zdradza żonę, trzeci pracuje na czarno i oszukuje państwo na podatkach, jakaś e-mama parkuje samochodem nie zostawiając miejsca dla osób na wózkach, ktoś jeszcze inny regularnie chodzi na dupy, matce która regularnie pomaga chorym dzieciom zdarzyło się dać kilka razy klapsa własnemu dziecku itp.itd.
      Kto jest bez grzechu i cienia hipokryzji niech pierwszy rzuci forumowym kamieniem big_grin
      A więźniowie pomagają ludziom w hospicjum jako wolontariusze, to dopiero hipokryzja, siedzą często za zabicie człowieka bądź ciężkie uszkodzenie ciała innego człowieka (np. pobicia i napady) a pomagają innym ludziom.
      No, dalej big_grin
      Oburzajcie się Kwoczki tongue_out
      • joanna35 Re: Zwierze mozna zabic 26.05.11, 18:54
        Słyszałyście kiedyś o zwierzętach hodowlanych? Na liscie tej, przynajmniej w Polsce, nie ma psów, kotów, świnek morskich, chomików i szczurków. A tak na marginesie - macie problem zabiciem świni a z aborcją już nie, prawda?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka