bez_seller
25.05.11, 21:48
..jak sie chce je zjesc. Ale uspic chore, bo sie nie ma pieniedzy, czasu, cierpliwoci itp., to juz nie mozna, bo olaboga. Wtedy nawiedzone ratowniczki krzycza, ze "sa za ratowaniem zycia". Malo tego, te same ratowniczki w innym watku chwala sie, ze lubia zeberka, kurze nozki, tatara... itp. Maja gleboko gdzies cielaczka oddzielonego od matki, zabijanego w imie ich cielecinki na obiad. Maja gleboko gdzies te biedne swinki kwiczace w nieboglosy, bo swinie to inteligetne zwierzeta, wiedza co je czeka, bardziej inteligetne niz psy. Maja gleboko gdzies drob i inne stowrzenia, tylko dlatego, ze je po prostu jedza? I taka ratowniczka, po zjedzeniu kawalka krowy lub swini, dostaje bolesci na wiesc, ze na drugim koncu Polski jakis kot moze byc ewentualnie uspiony.
Jakie to cholerne zaklamanie.
Skad w ludziach biora sie takie sprzecznosci?