Dodaj do ulubionych

Znacznie gorsze niż klaps

04.06.11, 11:15
Przeczytałam na innym forum opis sytuacji i nie mogę przestać o tym myśleć.
Ojciec dokucza trzylatkowi - przedrzeźnia, wyśmiewa się, robi dziecku na złość, drażni, zabiera mu jedzenie i zjada (złośliwie, a nie z głodu domniemywam), nie szanuje jego przestrzeni ani zabawek. Zachowania wyniósł z domu, w którym tatuś w identyczny sposób dokuczał dzieciom, zwierzętom i innym obiektom, które były słabsze.
Psycholog nie pomaga, pan robi swoje i coraz bardziej się rozkręca, bo im starsze dziecko tym bogatszy repertuar zachowań i reakcji, które można sprowokować i wyśmiać.
Pani zapytuje jak tłumaczyć dziecku, żeby nie spalało się w kontaktach z ojcem, nie reagowało emocjonalnie etc.
Pierwsza refleksja - pozbyć się pana ze szczególnym okrucieństwem.
Druga refleksja - to znacznie gorsze niż jednorazowe strzelenie w d... przez skrajnie zdenerwowanego rodzica. To czyste znęcanie się nad dzieckiem.
Jak któraś czytała Eichlerbergera "Zdradzony przez ojca", to tam jest opisany taki typ ojca - nie bije, ale wyśmiewa, upokarza, umniejsza, a potem niewinnie tłumaczy, że to tylko żarty i dziecko nie ma poczucia humoru skoro płacze i jest nieszczęśliwe.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 11:21
      Zgadzam się w 100%.
      Gorzej, obawiam się, ze zakaz dawania klapsów i skierowanie całej pary na zakaz klapsa (nie mówię o laniu, tylko o klapsie, zaznaczam na wszelkie wypadek) bedzie powodował eskalację tego typu zachowań. Akurat tu mamy tatusia-psychopatę, ale obawiam się, ze zupełnie nie psychopoatyczi rodzice, skrajnie zdenerwowani, zaczną znęcać się nad dzieckiem psychicznie. Bo o tym się mało mowi, nie jest karane, a zatem lepsze od klapsa.
      • graue_zone Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 11:48
        Dokładnie. O ile dziecko jest w stanie emocjonalnie zrozumieć i bez specjalnej szkody znieść psychicznie skrajne zdenerwowanie rodzica i klaps, o tyle to już świadome, długotrwałe okrucieństwo.
      • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 11:48
        verdana napisała:

        . Akurat tu mamy tatusia-psychopatę,
        > ale obawiam się, ze zupełnie nie psychopoatyczi rodzice, skrajnie zdenerwowani,
        > zaczną znęcać się nad dzieckiem psychicznie. Bo o tym się mało mowi, nie jest
        > karane, a zatem lepsze od klapsa.

        O to to.
        I mamy przykłady liczne: odsyłanie dziecka do jego pokoju, zabieranie ukochanej zabawki. Nie pisał nikt o omijaniu wzrokiem - być może nie jest to uważane za karę, a jest jedną z najbolesniejszych.
        Naprawdę sto razy wole klapsa - tyle tylko, ze klaps klapsowi nierówny.
        • graue_zone Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 11:53
          Zaraz, ale dlaczego odesłanie źle zachowującego się dziecka do jego pokoju ma być złe? To raczej dobre dla jego uspokojenia i wyciszenia. Nie mówię o zamykaniu w ciemnym pokoju, ale o sytuacji, kiedy wściekające się dziecko zostaje odprowadzone do pokoju z komentarzem "porozmawiamy, gdy się uspokoisz". A co do zabawek - czy odebranie dziecku zabawki, którą niszczy w ataku złości, bo coś się nie udaje i nie pozwala sobie wytłumaczyć lub pomoc, też jest złe?
          • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 11:58
            jesli to jego zabawka to czemu mialby nie zniszczyc ?
          • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:00
            Odesłanie, zwłaszcza z miejsca, gdzie jest kilka osób, jest wykluczeniem - to ostatnia rzecz, jaką wolno zrobić dziecku.
            Co do zabawki, to pisałam o odebraniu ukochanej przytulanki jako o karze za coś - nie żeby ochronic zabawkę.
            • asia_i_p Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 20:47
              Według mnie spokojnie wolno dziecko odesłać, kiedy zaczyna się wyżywać na innych ludziach - nie wrzask szczerej wściekłości czy histerii, tylko wrzask z serii "a ja wam pokażę". Albo, jako mniejsze zło, dziecko można odesłać, kiedy samemu się traci cierpliwość, żeby się nawzajem nie nakręcać.
              Zabierania zabawki za karę nie uznaję.
            • izabellaz1 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 21:48
              Mnie się w ogóle odsyłanie do pokoju dziecka w ramach kary nie podoba. Czuję wewnętrzny sprzeciw, bo pokój dziecka ma być dla niego jego azylem, miejscem bezpiecznym, spokojnym, miejscem zabawy, nauki i odpoczynku - a nie miejscem odbywania KARY.
              • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 21:55
                To nie jest kara. Ja odsyłałam córkę do jej pokoju właśnie po to, żeby sobie tam bezpiecznie i nie wkurzając zbytnio reszty rodziny dała upust własnym emocjom.
          • triss_merigold6 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:00
            IMO nie jest złe. Do pokoju można odesłać na chwilę, a nie na godzinę czy resztę dnia, a dużo zależy od tekstu z jakim się wysyła. Można powiedzieć "uspokój się, opanuj" a można "idź wstrętny bachorze, nie mogę na ciebie patrzeć".
            • graue_zone Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:12
              Nie, no tak to nie. Ale w takiej sytuacji: dziecko złości się, owszem jest kilka osób np. mama, tata, babcia, rodzeństwo. Konflikt na tle np. źle pokrojonego kartofelka lub wody nie w tym kubeczku. Wrzask, spokój i próby rozmowy nie pomagają. Czy w takiej sytuacji wyproszenie dziecka od stołu z komentarzem "teraz idź do pokoju / zaprowadzę cię do pokoju, wróć, gdy się uspokoisz, to możemy rozmawiać" jest złe? Dlaczego?
              • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:36
                Bo ten kartofelek dla dziecka może być źle pokrojony, ono właśnie weszło w taki a nie inny wiek i ten kartofelek to dla dziecka bardzo istotna rzecz. Dla Ciebie śmieszna, dla Twojego dziecka to sprawa wagi państwowej. Nad kartofelkiem się nie urządza dyskusji, z tym trzeba coś zrobić. Ja bym powiedziała spokojnie kochanie, chodź weźmiemy drugiego kartofelka i powiesz mamusi jak pokroimy, a wodę sam nalejesz do ulubionego kubeczka dobrze? I po krzyku.
                • aandzia43 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:28
                  Ja bym powiedziała spokojnie k
                  > ochanie, chodź weźmiemy drugiego kartofelka i powiesz mamusi jak pokroimy, a wo
                  > dę sam nalejesz do ulubionego kubeczka dobrze? I po krzyku.

                  Też bym tak robiłam ze swoją wścieklicą. Bardzo często działało, bo przyczyna złości była spowodowana konkretnym dyskomfortem. Córka była bardzo komunikatywna, nauczona przeze mnie wyraźnego wyrażania potrzeb i wyjaśniania, o co chodzi. Dogadywała się ze mną i ze światem (i dogaduje nadal) bez problemów. Czasem jednak emocje dziecku puszczają (tym nadpobudliwym częsciej) i racjonalna przyczyna wśicekłości znika ze świadomości bardzo szybko, a miotanie się i płacz pozostają. Wtedy spokojne tłumaczenie tego samego po raz setny nie działa, bo wywołuje w dziecku jeszcze większą złość. Sposobów na okiełznanie pędraczka jest wtedy kilka. Jedną z nich jest nie dostarczanie mu zbędnych bodźców i danie szansy na wyciszenie.
                  Wydawało mi się, że mówimy o takich przypadkach, a nie o sytuacjach, gdzie jeszcze można dogadać się z dzieckiem konkretnie, na temat i sprawę załatwić. Ale może coś pokręciłam.
                  • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:33
                    Andzia, ale wyciszenie dziecka to niekoniecznie odesłanie go samego do drugiego pokoju. Wyciszyć dziecko można będąc obok. Czasem wystarczy się roześmiać, czasem odwrócić uwagę, czasem przytulić, a czasem pozwolić ryczeć do woli, aż padnie.
                    • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:34
                      dokladnie ale pozwolic ryczec bez izolowania dziecka
                      • aandzia43 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:55
                        Owszem, zgadza się, sposobów jest dużo. Sęk w tym, że różne sposoby działają na różne dzieci, w różnych sytuacjach. Często jest tak, że przebywanie w miejscu i w towarzystwie, gdzie miał miejsce wybuch emocji, nakręca spiralę i uniemożliwia opanowanie się. Zamiast bezskutecznego wykonywania nic nie dających czynności i bezradnego patrzenia na płaczące, miotające się przez 20 minut dziecko, można spróbować czegoś, co będzie skuteczne.
                        • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:05
                          Można wyjść razem z dzieckiem, a nie skazywać je na banicję.
                          • aandzia43 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:15
                            Tak, czasem jest taka możliwość, czasem jednak nie ma.
          • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:16
            A dlaczego jak Ty sama się zdenerwujesz to nie zamykasz się w pokoju? dobrze byś się czuła jakbyś kipiała ze złości, a mąż zaprowadziłby cię do pustego pokoju z tekstem jak się uspokoisz to porozmawiamy? Wątpię. Dzieci też czasami muszą odreagować. Tylko one nie wiedzą jeszcze jak sobie pomóc z emocjami, stąd te krzyki i spazmy. Ja byłam takim dzieckiem, które odesłane do pokoju darło się podwójnie i histerii nie było końca, czułam się opuszczona. Ale jak mama zamiast zamykać mnie w pokoju przytuliła, pozwoliła się wypłakać to raz dwa spokój był i w zasadzie nawet nie wiedziałam o co te lamenty.
            • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:19
              Dzięki, Hrabino.
              Myślę, że jeśli już dziecko zachowuje się tak nieznośnie, że nie idzie sobie poradzic inaczej, to mozna wyjść razem z nim, na osobności pogadać, zrozumieć w czym rzecz i pomóc mu sie uspokoić (chocby po prostu będąc z nim), a potem razem z nim wrócić.
              • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:30
                Dokładnie, a jak nie da się pogadać to przynajmniej postać/posiedzieć obok. Nie opuszczać dziecka. Takie odsyłanie, ignorowanie, w ogóle te wszystkie jeżyki i postępowe metody niani to dla mnie jakieś dziwaczne novum, którego mam nadzieję nigdy nie zastosuję na moim dziecku. Co z tego, że zakazano nam klapsów i bicia dzieci skoro dano nam inne metody równie złe jak te poprzednie. Dlaczego nie mówi się rodzicom kochaj, bądź cierpliwy, zrozum swoje dziecko, czytaj o jego dorastaniu, ucz się? Bo łatwiej powiedzieć i nie zostać wyśmianym- odprowadź do pokoju, posadź na karnego jeża, ignoruj jak beczy, zabierz zabawkę, wyłącz TV i najlepiej to już zacznij jak dzieciak ma 3 lata, bo potem to już ściana, mały terrorysta wyrośnie.
                • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:45
                  o nie
                  nie rownie zle
                  o wiele gorsze!!
                  kazanie dzieku siedzenia w okreslonym mmiejscu za kare przez okreslony czas ( a jak nie to od nowa ) i potem przeproszenie to jak porownujac z klapsem kazanie dziecku zeby samo sie zbilo a potem przyszlo przeprosic uncertain
            • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:37

              > A dlaczego jak Ty sama się zdenerwujesz to nie zamykasz się w pokoju? dobrze by
              > ś się czuła jakbyś kipiała ze złości, a mąż zaprowadziłby cię do pustego pokoju
              > z tekstem jak się uspokoisz to porozmawiamy?

              To dlaczego radzi się wkurzonym matkom,żeby wyszły i ochłonęły jak czują,że już nie dają rady?
              • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:41
                żeby pociechy za okno nie wywalily wink
                ale co innego samemu wyjsc zeby sie uspokoic a co innego jesli ktos nas wywala
                • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:42
                  Jak pomaga to czemu z góry pisać ,że złe.
                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:46
                    pomaga tez walniecie dziecka taz ze zemdleje ale jakos tu nikt nie ma watpliwosci ze to zle
                    • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:47
                      > pomaga tez walniecie dziecka taz ze zemdleje

                      Upał zaszkodził?
                      • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:51
                        mi ?
                        chwalisz odstawianie dziecka jako skuteczne nie liczac sie z tym jakie to niesie negatywne skutki
                        uderzenie tez jest skuteczne wiec o co ci chodzi ?
                        • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:55
                          A jak nie niesie negatywnych skutków to przeczekania na osobności?
                          • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:56
                            a jak wlanievcie w glowe albo w tylek nie niesie ?
                            • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:59
                              Nie wiem,nie wale w głowę i tyłek,a ty?
                              • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:02
                                nie wale w nic ale tez nie do glowy by mi nie przyszlo odsylac dzieciaka albo zmuszac do siedzenia na jakims jezyku
                                swoich dzieci nie mam ale zdarzalo mi sie dziecmi zajmowac
                                kuzynkiem uwazanym za histeryka tez
                                i jakos dziwnie sie przy mnie uspokajal suspicious
                                • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:05
                                  Tak coś czułam ,że dzieci nie masz.
                                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:09
                                    wiesz ze tego samego argumentu uzywaja zwolennicy bicia dzieci ?
                                    nie tylko klapsow ale lania na zimno
                                    • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:14
                                      Znasz takich?
                                      • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:20
                                        oczywiscie ze znam
                                        • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:24
                                          Wśród rówieśników?
                                          • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:43
                                            wsrod rowiesnikow nie
                                            wsrod rowiesnikow jest teraz moda na wlasnie jezyka
                                            i dokladnie tak samo zaciekle broniona jak kiedys lanie
                                            • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:46
                                              > wsrod rowiesnikow jest teraz moda na wlasnie jezyka

                                              Na co?
                                              • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:25
                                                karnego jeżyka wylansowanego przez supernianie
                                                czyli odsylanie dziecka na krzeslo , do pokoju itd az sie uspokoi i przeprosi
                                                • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:28
                                                  Ja to jako języka czytałambig_grin
                                                  I co te dzieci ciągle na tych jeżach siedzą?
                                                  Pomaga?
                                                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:32
                                                    poogladaj supernianie big_grin
                                                    jasne ze pomaga dziecka zmeczone godzinnymi spazmami w koncu zmeczone tortura poddaje sie i przeprasza
                                                    big_grin
                                                    czyli dziala big_grin
                                                  • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:34
                                                    To uważaj,żeby nie przeczytali ,że strzelanie po głowie,co proponowałaś,jest ok.Bo trochę bezrefleksyjni sa ci twoi znajomi i jeszcze zaczną taką metodę stosować.
                                                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:35
                                                    no im tego nie mowie
                                • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:20
                                  Kojąco działam na rozbrykanego Dawida z klasy syna.Na syna już mniej i co?
                                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:44
                                    ja nie dzialam kojaco chyba na nikogo wink
                                    u mnie tez sie histerie zaczynaly
                                    ja tylko stosowalam "metode" po pierwsze nie wku**ac bardziej wink
                                    • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:47
                                      > wsrod rowiesnikow jest teraz moda na wlasnie jezyka

                                      Ja też.Dlatego nie przytulałam i nie tłumaczyłam jak wyłosmile
                                      • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:49
                                        Nie to mi się wkleiłosmile
                                        Powinno być:
                                        ja tylko stosowalam "metode" po pierwsze nie wku**ac bardziej wink
                                        --
                                        • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:33
                                          czyli nie stosowalas tego co superniania robi
                                          big_grin
                                          • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:36
                                            Jak superninia była popularna,to miałam już własne metody.Nie takie jak twoje,ale na moje dzieci działające.
                                            • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:37
                                              ja zadnych metod nie mam wink
                                              • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:39
                                                Bo i dzieci nie masz.Z całym szacunkiem zjaęcie sie kuzynem,czy dzieckiem kolezanki to nie to samo.
                                                • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:41
                                                  co nie zmien ia faktu ze zarowno bicie dzieci jak i karny jezyk sa zle i szkodliwe
                                                  do tego wlasne dzieci nie sa potrzebne
                                                  • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:45
                                                    Bicie tak.
                                                    Wyciszenie się w innym pomieszczeniu nie.Może się nie podobać,ale pisanie,że to złe to gruba przesada.
                  • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:46
                    Ale pomaga komu? Matce, bo dziecku raczej nie. Matka jest dorosła i powinna umieć nad sobą panować, dziecko się tego dopiero uczy. I postawienie znaku równości pomiędzy matką i dzieckiem nijak się ma. Matka wyjdzie ochłonąć, ale wie dlaczego wychodzi i sama decyduje kiedy wychodzi. Dziecku jest to narzucone odgórnie, przez silniejszego.
                    • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:49
                      A ja przytulanie i tłumaczenie i krojenie tego przykładowego kartofelka nie pomaga,za to wizyta w pokoju tak to co polecasz.Histerie aż do zmęczenia?
                      • graue_zone Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:53
                        O to mi chodzi. Przyjmijmy, że już był nowy kartofelek i ulubiony kubeczek, ale teraz serwetka jest nie taka. Dziecko się nakręca, już byle co wystarcza. Nie wiem, nie sądzę aby ochłonięcie w sąsiednim pokoju, przy otwartych drzwiach i zachętą typu "przestaniesz krzyczeć/walić w stół/wrzeszczeć/kopać" to wróć, czekamy na ciebie" było czymś złym.
                        • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:00
                          A nie lepiej przytulić, pocałować, wziąć za rączkę i pójść razem z dzieckiem do tego innego pokoju. Już sam tekst przestaniesz krzyczeć to wróć jest znakiem, że dziecko musi przestać szybciutko płakać o ile nie chce siedzieć samo. I zwykle przestaje, bo woli być w towarzystwie, ale stłumione w ten sposób emocje kiedyś i tak dadzą o sobie znać.
                          • wartosc.energetyczna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:24
                            hrabina_murzyna napisała:

                            > A nie lepiej przytulić, pocałować, wziąć za rączkę i pójść razem z dzieckiem do
                            > tego innego pokoju. Już sam tekst przestaniesz krzyczeć to wróć jest znakiem,
                            > że dziecko musi przestać szybciutko płakać o ile nie chce siedzieć samo. I zwyk
                            > le przestaje, bo woli być w towarzystwie, ale stłumione w ten sposób emocje kie
                            > dyś i tak dadzą o sobie znać.

                            czyli dziecko ma się uczyć panowania nad sobą, ale jednocześnie nie powinno tłumić emocji o kartofelka?
                            • hellulah Re: Znacznie gorsze niż klaps 05.06.11, 12:31
                              Powinno tłumić, ale nie w ten sposób.

                              porównaj: "stłumione w ten sposób emocje kiedyś i tak dadzą o sobie znać."
                        • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:01
                          Mam wrażenie,że osoby tak kategorycznie wypowiadające się naprawdę nie był w takich skrajnych sytuacjach.A może nie zdają sobie sprawy,że coś co działa na ich dziecko,wcale nie musi być skuteczne na dziecku kuzynki.
                          • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:10
                            Zgadzam się. Nie byłam w takich sytuacjach, bo potomka zwyczajnie jeszcze nie posiadam. Ale byłam świadkiem takich sytuacji wielokrotnie i jestem nadal. I głupota niektórych rodziców jest powalająca. Cóż, nie mi się wtrącać, ale poczynione obserwacje dają do myślenia. Takie spokojne podejście do dziecka prezentowała moja kuzynka i takie też podejście stosuję ja w stosunku do dzieci, które pozostają pod moją opieką. Sprawdza się bardziej niż wygnanie na banicję, jeżyk czy ignorowanie.
                            • graue_zone Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:16
                              Uwielbiam teoretyków, którzy o wychowaniu dzieci wiedzą najwięcej...
                              • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:36
                                A ja uwielbiam praktyków co o wychowaniu dzieci wiedzą najwięcej i twardo bronią swojego, bo przecież wiedzą lepiej, bo praktykę mają. A reszta to głupoty plecie. A guzik. Wielokrotnie się już przekonałam, że swoją koncepcję na wiele rzeczy w życiu można mieć dużo przed, zanim się w coś wejdzie. I wiele razy wyszłam lepiej na swojej teoretyce, którą potem przełożyłam na praktykę niż ludzie mówiący będziesz miała męża to zobaczysz, będziesz miała dziecko to zmienisz zdanie. Jakbym ich wtedy posłuchała to może zostałabym dziś na lodzie. To, że ktoś czegoś nie dotknął nie znaczy, że nie wyciąga wniosków z obserwacji. A dzieckiem też byłam i doskonale wiem jak te cudowne ignorowania czy odsyłania do pokoju na mnie działały.
                                • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:43
                                  Widzisz,każdy reaguje inaczej.Warto o tym pamiętać.
                                • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:00
                                  Oczywiście, że spokojne reagowanie jest najlepsze, ale nie spokojne spełnianie wszelkich zachcianek dziecka. Ja masz je pod opieką przez kilka godzin od święta to nawet jeśli pójdziesz z nim do sklepu i kupisz mu wszystko, co palcem pokaże psychiki mu to nie skrzywi.

                                  Jak jesteś rodzicem to jesteś odpowiedzialna nie tylko za to, żeby dziecko nie płakało i dało ludziom w autobusie spokojnie gazetę poczytać, ale też za to na jakiego człowieka wyrośnie, a super skuteczne sposoby na chwilowe uspokojenie dziecka nie zawsze niestety są najbardziej wychowawcze na dłuższą metę.
                                  • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:30
                                    > Jak jesteś rodzicem to jesteś odpowiedzialna nie tylko za to, żeby dziecko nie
                                    > płakało i dało ludziom w autobusie spokojnie gazetę poczytać, ale też za to na
                                    > jakiego człowieka wyrośnie, a super skuteczne sposoby na chwilowe uspokojenie d
                                    > ziecka nie zawsze niestety są najbardziej wychowawcze na dłuższą metę.

                                    Dokładnie tak. I właśnie dlatego izolowanie i ignorowanie dzieci jest złe.
                                    • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:46
                                      Notoryczne izolowanie i ignorowanie jest złe. Chwilowe izolowanie moim zdaniem może przynieść pozytywne rezultaty.

                                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:29
                                    ja nigdy wszelkich zachcianek dzieciaka ktore mialam pod opieka nie spelnialam
                                    za leniwa na to jestem tongue_out
                              • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:26
                                graue_zone napisała:

                                > Uwielbiam teoretyków, którzy o wychowaniu dzieci wiedzą najwięcej...
                                W sprawach wychowania nikt nie jest teoretykiem, bo każdy był dzieckiem.
                                Niestety wielu zostalo oduczonych uświadamiania sobie, a więc i pamiętania, tego co czują/czuli.
                                • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:37
                                  o to to
                                  kazdy był dzieckiem
                                  co wiecej bezdzietni w sporze rodzic dziecko czesciej wczuwaja sie wlasnie w pozycje dziecka wiec moga przekazac rodzicowi cos czego on ze wzgledu na swoja role pomija
                                  • malila Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:53
                                    O rany, argument "bo nie masz dzieci" to może być słuszny w przypadku, gdy rozmawia się np. o uczuciach matki. Ale tutaj to brzmi jak opieprzanie młodej matki, że nie zajmuje się dzieckiem tak, jak każe jej babka, ciotka czy teściowa, bo przecież babka, ciotka czy teściowa trójkę swoich już wychowała.
                            • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:17
                              Jako nastolatka i nawet teraz zdarza mi się zajmować cudzymi dziećmi.Nigdy nie ma histerii,płaczów,fochów.To co na obce dzieci działa,nijak na moje nie skutkuje.I co?
                          • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:23
                            gryzelda71 napisała:

                            > Mam wrażenie,że osoby tak kategorycznie wypowiadające się naprawdę nie był w ta
                            > kich skrajnych sytuacjach.
                            A tu masz rację - moje dziecko nie urządzało histerii, nie awanturowało się przy stole, ani w ogóle, poza paroma sytuacjami, które okazały się potem spowodowane nagłym spadkiem cukru we krwi.
                            Wydaje mi się, że kiedy była bardzo mała (do około dwóch lat) parę razy zdarzyło mi sie wynieść ją pod pachą, wierzgającą - ale na zasadzie zabrania jej ze sobą.
                            Zdarzało mi się też bardzo ostro powiedzieć, że czegoś nie wolno - Ale nigdy opuścić dziecko czy kazać mu wyjść.
                            Nie musiałam - ale może właśnie dlatego nie musiałam, że nie straszyłam porzuceniem czy wykluczeniem.
                            • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:27
                              może właśnie dlatego nie musiałam, że nie straszyłam porzuce
                              > niem czy wykluczeniem.

                              Może dlatego, a może dlatego po prostu, że Twoje dziecko ma taki a nie inny temperament i potrafiło spokojnie przejść do porządku dziennego nad usłyszanym własnie "nie". Ponieważ nie wiemy jaka była przyczyna, nie ma co formułować żadnych stanowcznych opinii na temat wychowywania dzieci na tej podstawie.
                              • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:36
                                Nie do końca. Psycholodzy badali postawy rodzicielskie ojcow chłopakow skazanych przez sądy dla nieletnich - okazało się, że najwięcej z nich miało ojców mieszkających z nimi, ale ich ignorujących.
                                Wykluczanie jako metoda wychowawcza jest złe, podobnie jak złe jest bicie, i nie ma powodu o tym nie mówić.
                                • aandzia43 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:57
                                  Coś mi się wydaje, że w przypadkach dzieci z problemami z prawem chodzi raczej o ojców nieobecnych duchem w domu, czyli ojców wycofanych i olewających rodzinę. Nie zaś o ojców stosujących doraźnie wyrzucanie dziecka do drugiego pokoju na trzy minuty, zeby się wysapało w złosci.
                                  • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:26
                                    Słusznie Ci się zdaje - ale też różnica jest ilościowa, nie jakościowa.
                                    • aandzia43 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:48
                                      nangaparbat3 napisała:

                                      > Słusznie Ci się zdaje - ale też różnica jest ilościowa, nie jakościowa.

                                      Zaraz, zaraz, różnica jest przede wszystkim zasadnicza. Doraźne (w odpowiedniej chwili, gdy zawiodły próby dogadania się, zastosowane) pozostawienie dziecka samego ze swoją złością nie tylko nie czyni mu krzywdy, ale jest skutecznym sposobem na wskazanie mu, że emocje nie pobudzane dodatkowymi bodźcami wyciszają się same. To też wskazówka na przyszłość, jak sobie radzić, kiedy zalewają nas nerwy. I wskazówka, że ludzie nie zawsze spełniają każdą naszą zachciankę, że są jakieś granice wymagań, fochów i bycia w centrum uwagi. Jednym słowem: jest jedną z wielu metod wychowawczych.
                                      Pozostawianie dziecka samego ze sobą permanentnie, ze wszystkim, ignorowanie go zawsze, albo bardzo często, niezlaeżnie od tego, co zrobiło, albo nie zrobiło, jest zaniedbaniem.
                                      Zaś złośliwe ignorowanie go, karanie wykluczaniem po uprzednim doprowadzeniu do wybuchu emocji, nadużywanie wykluczania, jako metody radzenia sobie z dzieckiem, to znęcanie się.
                                      • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:03
                                        > Zaraz, zaraz, różnica jest przede wszystkim zasadnicza. Doraźne (w odpowiedniej
                                        > chwili, gdy zawiodły próby dogadania się, zastosowane) pozostawienie dziecka s
                                        > amego ze swoją złością nie tylko nie czyni mu krzywdy, ale jest skutecznym spos
                                        > obem na wskazanie mu, że emocje nie pobudzane dodatkowymi bodźcami wyciszają si
                                        > ę same.
                                        Jakoś o wiele bardziej prawdopodobne wydaje mi sie, że jest to skuteczny sposób nauczenia dziecka wypierania emocji, a nie radzenia sobie z nimi.
                                        • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:11
                                          Płacz i krzyk to nie jest emocja, to jest reakcja na emocję. A nad tym jak najbardziej można i trzeba panować, bo niektóre reakcje na emocje potrafią być bardzo destrukcyjne. Każdy dorosły człowiek musi umieć sam zapanować nad swoją reakcją na złość. Ci którzy tego nie umieją kończą w więzieniu albo gorzej.
                                          • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:20
                                            Płacz i krzyk to sposób wyrażenia emocji.
                                            Zgadzam się, że warto nad tym panować - dokładnie o to mi chodzi. Ale żeby zapanować, trzeba zaakceptować, uznać, że są, nie bać się ich. Nazwać, chocby w myśli.
                                            Łatwiej, kiedy dziecko wie, że bliscy dorosli te emocje akceptują - choc niekoniecznie sposób ich wyrażania, oczywiscie. Ale małemu dziecku trudno to rozgraniczyć. Dlatego jestem za wspólnym wyjściem i towarzyszeniem dziecku w złości - żeby sie tej własnej złości nie bało i nie uważało jej za coś złego. To jest podstawa, na której mozna budować umiejętność panowania nad wyrażaniem jej.
                                            • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:32
                                              Zgadzam się. Trzeba dziecku towarzyszyć dopóki wyraża tą złość w rozsądny sposób i w rozsądnym wymiarze. I trzeba dziecko pokazać wyraźnie, kiedy przesadza i co akceptowanie nie będzie. "Rozumiem, że jesteś zła, ale niszczysz moje rzeczy i ja się na to nie zgadzam. Albo przestaniesz w tej chwili albo idź do swojego pokoju".
                                              • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:48
                                                Ok, masz rację granice muszą być. Ale ja zamiast albo przestaniesz niszczyć moje rzeczy albo idź do swojego pokoju, zwyczajnie zabrałabym swoje rzeczy i dała pudło papieru z tekstem: nie niszcz moich rzeczy, jak już musisz coś zniszczyć to proszę, drzyj sobie te kartki do woli. A jak już dzieciak się znudzi to roześmiałabym się i sypnęła tekstem o sprzątaniu tego bajzlu.
                                                • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:58
                                                  Tak zrobiłabym może w stosunku do trzylatka, ale nie w stosunku do sześciolatka. Zresztą jak zabrałabyś np. ścianę w którą dziecko właśnie kopie?
                                                  • malila Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:10
                                                    No ale co da w tej sytuacji wyrzucenie dziecka do osobnego pokoju: tam już nie będzie ściany? Czy ściana będzie mniej wartościowa?
                                                  • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:17
                                                    W swoim pokoju może sobie mieć brudną, podziurawioną ścianę skoro inaczej nie może. Ale w przedpokoju chcę mieć czysto.
                                                  • triss_merigold6 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:20
                                                    Jakoś dziwnie bez widowni spora część znanych mi dzieci, w tym moje własne, uspokaja się dość szybko, przestaje kopać i efektownie wrzeszczeć.
                                                    Sorry, ale dziecko musi nauczyć się panować nad sposobami wyrażania emocji, bo tego się od niego wymaga chociażby w szkole, na zajęciach sportowych, w drużynie zuchowej czy w ogóle w miejscach publicznych. Dziecko, które się tego nie nauczy będzie mieć bardzo duże problemy, także wśród rówieśników.
                                                  • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 20:14
                                                    > Sorry, ale dziecko musi nauczyć się panować nad sposobami wyrażania emocji, bo
                                                    > tego się od niego wymaga chociażby w szkole, na zajęciach sportowych, w drużyni
                                                    > e zuchowej czy w ogóle w miejscach publicznych. Dziecko, które się tego nie nau
                                                    > czy będzie mieć bardzo duże problemy, także wśród rówieśników.

                                                    Bez wątpienia. Ale tu mówimy o sześciolatku - czyli przez sześć lat nie nauczył się, że nie jest wskazane wyrażać złość przez kopanie ścian. Mozna przypuszczać, że stosowane metody nie są skuteczne.
                                                  • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 21:05
                                                    nangaparbat3 napisała>>>Ale tu mówimy o sześciolatku - czyli przez sześć lat nie nauczył

                                                    Nie, ja nie mówię tu o żadnym konkretnym dziecku tylko podaję teoretyczne przykłady. Moja sześciolatka, odsyłana we wcześniejszych latach w momentach histerii do swojego pokoju na minutę, dwie, nauczyła się inaczej sobie radzić z frustracją. Jeśli chce mnie do czegoś przekonać stosuje negocjacje, namawianie, czasem trochę pomarudzi, ale nie wyje, nie kopie, nie rzuca się i na ogół nie płacze.
                                                  • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 21:33
                                                    A ja znam dzieci nie odsyłane do swoich pokoi we wczesnym dzieciństwie, które też starają się negocjować, przekonywać, czasem pomarudzą, ale nie wyją i nie płaczą histerycznie. Świadczy to jedynie o kolejnym etapie w rozwoju dziecka, kiedy to uczy się negocjować a nie krzyczeć. Izolowanie go we wczesnym dzieciństwie na pewno nie ma na to wpływu.
                                                  • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 21:54
                                                    Ja też takie znam. Wcale nie twierdzę, że to jest zawsze konieczne. Czasem może pomóc, i jeśli będzie to robione z sercem, to nie zaszkodzi, ale obowiązku nie ma.
                                                  • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:16
                                                    A jak odeślesz do innego pokoju to tam ścian nie ma? Tam nie kopie? Długo tak można. Ja bym się raczej zastanowiła dlaczego 6-latek kopie w ścianę. daleko szukać nie trzeba. Moja rodzinna 8-latka trzaska drzwiami, kuzynka się dziwiła czemu ona tak trzaska, a ja ją uświadomiłam, że przecież ona też trzaska drzwiami jak się wkurzy. Mój rodzinny 4-latek jak się wkurzy używa słowa do jasnej anielki, rodzice w szoku, a przecież sami tak mówią jak są wkurzeni.
                                                    A tak poza tym to jak Ci się udaje takiego 6-latka odesłać do swojego pokoju? Sam z siebie tak pokornie wychodzi? Jakoś nie wierzę, że dzieciak sam wyjdzie, bo mama powiedziała, a nie przestanie kopać, bo mama tak chce.
                                                  • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:20
                                                    Moja rodzinna 8-latka trzaska drzwiami, kuzynka się dziwiła cze
                                                    > mu ona tak trzaska, a ja ją uświadomiłam, że przecież ona też trzaska drzwiami
                                                    > jak się wkurzy. Mój rodzinny 4-latek jak się wkurzy używa słowa do jasnej aniel
                                                    > ki, rodzice w szoku, a przecież sami tak mówią jak są wkurzeni.

                                                    Bo to wyjaśnień trzeba..........uśmiałam się.
                                                  • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 20:16
                                                    Eee.. Nie wierzę, że Bri kopie ścianę, nawet we własnym pokoju.
                                                    Aż tak proste to nie jest.
                                                  • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:23
                                                    Przykład był teoretyczny. Moja sześciolatka nie kopie w ściany. Pewnie gdyby jej się to jakoś często zdarzało to bym się faktycznie zmartwiła, jaka może być przyczyna.

                                                    W jej pokoju są ściany, których ja nie muszę oglądać za każdym razem jak wchodze do domu, i nie muszą ich oglądać moi goście. Jej pokój to jej pokój. O ile nie zalęgną się tam robaki i jest w miarę bezpiecznie może go sobie demolować wedle życzenia.

                                                    > A tak poza tym to jak Ci się udaje takiego 6-latka odesłać do swojego pokoju? S
                                                    > am z siebie tak pokornie wychodzi?

                                                    Otóż wyobraź sobie, że właśnie wychodzi sama. Tak się nam jakoś udało ją wychować, że w momencie, kiedy usłyszy, że nic płaczem nie wskóra sama idzie do swojego pokoju i tam się uspokaja. To trwa dosłownie pół minuty.
                                                  • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 20:18
                                                    Ale własnie o tym pisze Verdana - że co innego odsyłać, kiedy kopie ścianę, a co innego, kiedy po prostu płacze.
                                                  • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 20:57
                                                    Zgadzam się i też czynię takie rozróżnienie. Płacz "wymuszający" naprawdę jest dla w miarę uważnego rodzica łatwy do odróżnienia.

                                                    Jeśli kiedykolwiek miałam jakieś wątpliwości, co do przeżyć dziecka izolowanego w ten sposób to przekonał mnie fragment programu Tiny Tearaway. Pokazywano film nakręcony ukrytą kamerą o tym jak zachowywała się kilkuletnia dziewczynka, która nie chciała sama spać i codziennie urządzała rodzicom kilkugodzinne histerie przy okazji prób położenia jej w jej własnym łóżku. Rodzice byli przekonani, że dziecko ma jakieś lęki i drżąc przed skrzywieniem jej psychiki spędzali pół nocy leżąc na podłodze obok jej łóżeczka trzymając ją za rączkę, a kiedy wydawało im się, że usnęła wyczołgiwali się po cichu z pokoju. Po obejrzeniu filmu okazało się, że dziecko jak najbardziej nad swoimi spazmami panuje. Nie zaczynała płakać od razu po obudzeniu, ale robiła rundkę po pokoju, czasem zainteresowała się na chwilę jakąś zabawką, a potem wyglądała ukradkiem z pokoju, żeby wybadać gdzie są rodzice, szła z powrotem do łóżka i wtedy włączała syrenę i pozwalała rodzicom pocieszać się po "nocnym koszmarze".
                                                  • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 21:19
                                                    Dobre.
                                          • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:24
                                            Ale po coś płacz i krzyk jest prawda? Jakoś te emocje trzeba odreagować, trzeba tylko wiedzieć gdzie i kiedy. Dzieciak tego nie wie, on wie, że mu źle, a mama wysyła go do innego pokoju. Więc potem jak takiemu dzieciakowi źle to nie płacze i nie krzyczy, bo nie chce być odesłane. tłumi emocje, a w rezultacie albo chodzi całe życie nieszczęśliwe albo ląduje w pierdlu bądź psychiatryku.
                                            • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:32
                                              No jakoś mój syn nie tłumi.
                                        • aandzia43 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:13
                                          > Jakoś o wiele bardziej prawdopodobne wydaje mi sie, że jest to skuteczny sposób
                                          > nauczenia dziecka wypierania emocji, a nie radzenia sobie z nimi.

                                          Nadużywane lub używane niewłaściwie na pewno. Jak każda inna metoda. Tłumaczenie czegoś po raz tysięczny dzieciakowi, który doskonale wie, o co chodzi, ale gra na zwłokę lub bawi się kosztem rodzica, też jest szkodliwe.
                                          Mam córkę, która ma niezły kontakt ze swoimi emocjami. A biorąc pod uwagę warunki wyjściowe, mogło być dużo gorzej. Popełniłam, jak większość rodziców, dużo błędów, ale wygląda na to, że tych zasadniczych uniknęłam. Izolacji używałam, ale chyba nie nadużywałam.
                                          • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:21
                                            To dobrze.
                                • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:48
                                  Brak reakcji na złe zachowanie dziecka to jest właśnie ignorowanie. Wykluczenie na moment to co innego niż wykluczanie notoryczne i na długie okresy.
                                  • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:09
                                    Byc może. Zauważ, że z używaniem wykluczenia jest jak z biciem - symboliczny klaps nie musi szkodzić, pobicie owszem. Sporadyczne wyproszenie dziecka z pokoju, gdzie jest tylko matka - pewnie go nie skrzywdzi. Wyrzucenie go z pokoju, w którym jest na przykład cała rodzina, a już zwłaszcza wspólne wyproszenie - to zupełnie inny kaliber.
                                    • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:16
                                      Jeśli potrzeba takiego dyscyplinowania dziecka pojawia się notorycznie to jest to powód do niepokoju, coś z pewnością jest nie tak.

                                      Wyrzucenie go z pokoju, w k
                                      > tórym jest na przykład cała rodzina, a już zwłaszcza wspólne wyproszenie - to
                                      > zupełnie inny kaliber.

                                      Możliwe, że to faktycznie może być odczuwane jako boleśniejsze, ale jeśli jest reakcją na zachowanie, które jest nie do zniesienia dla reszty rodziny to cóż można poradzić? Pozwoliłabyś jednemu dziecku terroryzować pozostałe, bo może mu się zrobić niemiło jak go wyprosicie z pokoju?
                                      • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:31
                                        Nie, ja bym je ochrzaniła, na gorąco, albo z nim wyszła i objechała na osobności. Ale to chyba inna sytuacja - starsze dziecko (4 plus?) i robi świadomie coś nie do przyjecia.
                                        Inna kwestia, że widziałam kiedys taką scenę, w tzw. bardzo, a nawet super dobrym domu: obiad, rodzice, rodzeństwo, zaproszeni goście ( w tym ja), i nagle para na co dzień łagodnych i spokojnych ludzi zaczyna czepiać się tego jak trzyma sztucce ich pięcioletnia córka, jak siedzi przystole, wrzeszczą na nią coraz bardziej, ona zaczyna płakać, wtedy słyszy od matki: nie mozna na ciebie patrzeć, wynoś sie w tej chwili!
                                        Jak pisałam - to jest continuum, podobnie jak zakazuje się symbolicznego klapsa, bo na drugim końcu jest śmiertelne pobicie, ja wzdragam się przed krótka nawet izolacją, bo na drugim koncu jest scena jak opowiedziałam.
                                        • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:35
                                          Zwróciłaś uwagę rodzicom?
                                          • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:57
                                            Zwróciłam.
                                            Oni zresztą potem zwrócili się o fachową pomoc i więcej już takich jazd nie było, jesteśmy blisko, to wiem.
                                        • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:55
                                          Jak pisałam - to jest continuum, podobnie jak zakazuje się symbolicznego klapsa
                                          > , bo na drugim końcu jest śmiertelne pobicie, ja wzdragam się przed krótka nawe
                                          > t izolacją, bo na drugim koncu jest scena jak opowiedziałam.

                                          I tak ze wszystkim? Moim zdaniem tego typu rozumowanie jest bez sensu. Gdybym uznała, że wszelka przemoc fizyczna jest naganna, to w wielu sytuacjach nie byłabym w stanie swojego dziecka ochronić. Nie dostałoby szczepionek, przez pół roku nie mogłabym zmienić mu pieluchy itp. A usypianie do operacji? Przecież na drugim końcu jest pigułka gwałtu.

                                          Ważna jest intencja, ważny jest sposób, ważny jest efekt, ważna jest częstotliwość, i wiele innych rzeczy. Każdy przypadek jest indywidualny.
                                          • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:58
                                            No tak.
                                        • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 20:46
                                          >>>Nie, ja bym je ochrzaniła, na gorąco, albo z nim wyszła i objechała na osobności. Ale to chyba inna sytuacja - starsze dziecko (4 plus?) i robi świadomie coś nie do przyjecia.

                                          Ochrzaniasz raz, ochrzaniasz drugi i nie ma efektu. Co wtedy? Ja w takiej sytuacji już za pierwszym razem mówię, co je czeka, jeśli się nie posłucha, bo inaczej taki ochrzan na dziecku, które jest przyzwyczajone do niekonsekwencji dorosłych, robi tyle wrażenia co brzęczenie muchy. Jeśli ten pierwszy raz nie poskutkuje wyciągam konsekwencje. Naprawdę takie rzeczy się zdarzają. Owszem jeśli sześcioletnie dziecko nie jest w stanie odpowiednio zareagować na jasną informację, że to co robi jest dla otoczenia nieznośne to może to być niepokojące, ale to nie zmienia faktu, że jakoś w danej sytuacji zareagować trzeba, bo w przeciwnym razie "karę" mają pozostałe dzieci, które ładnie się bawią.
                              • aandzia43 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:00
                                > Może dlatego, a może dlatego po prostu, że Twoje dziecko ma taki a nie inny tem
                                > perament i potrafiło spokojnie przejść do porządku dziennego nad usłyszanym wła
                                > snie "nie". Ponieważ nie wiemy jaka była przyczyna, nie ma co formułować żadnyc
                                > h stanowcznych opinii na temat wychowywania dzieci na tej podstawie.

                                Tak, zazdroszczę Nandze spokojnego temperamentu dziecka smile
                            • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:06
                              > Nie musiałam - ale może właśnie dlatego nie musiałam, że nie straszyłam porzuce
                              > niem czy wykluczeniem.

                              No ja "wykluczyłam",jak żadne,powtórzę ŻADNE inne metody nie skutkowały.
                              • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:32
                                teraz mi się przypomniało, że kiedy miała koło roku, kilka razy zastosowałam wyjatkowo chyba wredną metodę. Dziecko zaczęło się drzeć w sklepie czy innym miejscu publicznym, wrzaskiem typowo wymuszającym - kucałam i mowiłam szeptem: Głośniej, coruniu, głośniej.
                                Działało jak wyłącznik, natychmiast, bo dziecko po prostu wpadało w osłupienie, ale - kurczę - teraz jak wspominam, mam jakis niepokój leciutki wokół tego.
                                • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:38
                                  Dlaczego?
                                  • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:42
                                    Bo to było skrajnie nie wprost.
                                    • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:00
                                      Dokładnie. To było mieszanie dziecku w głowie w momencie, kiedy nie było ono jeszcze w stanie zweryfikować prawdziwego celu tego komunikatu.
                                      • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 20:21
                                        Ale było bardzo skuteczne. W sumie uzyłam kilka razy, zawsze w miejscach publicznych, no i dotyczyło prób wymuszania - potem już nie było powodu, bo nawet nie próbowała.
                      • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:12
                        gryzelda71 napisała:

                        > A ja przytulanie i tłumaczenie i krojenie tego przykładowego kartofelka nie pom
                        > aga,za to wizyta w pokoju tak to co polecasz

                        Ale co masz na myśli pisząc "pomaga"?
                        Dla mnie "pomóc" to zrozumieć, o co chodzi, i rozwiązać problem.
                        Uciszenie dziecka siłą to żadna "pomoc".
                        • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:16
                          Problem jest taki, że dziecko chce gwiazdkę z nieba albo szybkę z okna i nie interesuje się jak to mu załatawisz. Jak rozwiązałabyś taki problem? wink
                          • wartosc.energetyczna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:19
                            bri napisała:

                            > Problem jest taki, że dziecko chce gwiazdkę z nieba albo szybkę z okna i nie in
                            > teresuje się jak to mu załatawisz. Jak rozwiązałabyś taki problem? wink

                            wtedy pewnie tłumaczysz spokojnie że gwiazdki to się nie da dostać, a teoretyczne dziecko mówi "och masz rację, matko, jak mogłem przypuszczać że gwiazdkę można dostać" i oddala się spokojnie w kierunku swoich zabawek.
                            • aandzia43 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:04
                              > wtedy pewnie tłumaczysz spokojnie że gwiazdki to się nie da dostać, a teoretycz
                              > ne dziecko mówi "och masz rację, matko, jak mogłem przypuszczać że gwiazdkę moż
                              > na dostać" i oddala się spokojnie w kierunku swoich zabawek.

                              Zdechłam ze śmiechu i proszę o zezwolenie na użycie tekstu w mojej sygnaturce smile Jeśli zgody nie uzyskam oddalę się spokojnie w kierunku innych bon motów wink
                              • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:11
                                Naprawdę dzieci nie są w stanie pojąć i zaakcepptować słów: nie da się, nie wolno, nie można, niemożliwe?
                                Dla mnie to nowina.
                                • aandzia43 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:20
                                  Niektóre/czasem nie są w stanie zaprowadzić w swojej głowie spokoju, który umożliwi im ogarnięcie rozumem sytuacji i ustosunkowanie się do niej. Czy to aż taka nowina? Nie słyszałaś o nadpobudliwości?
                                • wartosc.energetyczna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:24
                                  nangaparbat3 napisała:

                                  > Naprawdę dzieci nie są w stanie pojąć i zaakcepptować słów: nie da się, nie wol
                                  > no, nie można, niemożliwe?
                                  > Dla mnie to nowina.

                                  naprawdę.
                                  • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:41
                                    wartosc.energetyczna napisała:

                                    > nangaparbat3 napisała:
                                    >
                                    > > Naprawdę dzieci nie są w stanie pojąć i zaakcepptować słów: nie da się, n
                                    > ie wol
                                    > > no, nie można, niemożliwe?
                                    > > Dla mnie to nowina.

                                    > naprawdę.

                                    Oj są takie dzieci. Sama pozwoliłam w sobotę wleźć 4-latkowi w gąszcz pokrzyw, oczywiście wcześniej uprzedzając dlaczego nie powinien tam iść i jak się to skończy. Nie posłuchał, bo a jak mnie ciocia okłamujesz. Zapytał tylko czy jak tam wejdzie to nie umrzesmile. To idź pomyślałam i poszedł, a potem wyszedł i skomlałsmile No, ale ja przecież uprzedzałam, a jak nie posłuchałeś to przynajmniej wiesz, że ciocia nie kłamie. Wredne, ale skutecznebig_grin Za to za chiny nie pozwoliłabym samemu maszerować przez ulice, czy wsadzać palca do kontaktu. Wtedy siłą bym za łapę trzymała, niechby mnie od czarownic wyzywał. Na szczęście zasady bezwzględnego zakazu łapie bez dwóch zdań. A może tu jest klucz do sukcesu. Może dzieciak wie, że mówimy prawdę, ocenia zagrożenia i polezie w te pokrzywy, aby wiedzieć jak bardzo swędzi, ale poda rękę przed ulicą, bo tam już może być tragicznie i może nie przeżyć.
                                    • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 20:24
                                      No i zrobiłabym dokładnie tak samo. Co do pokrzyw nawet nie wiem, czy bym zakazywała - raczej powiedziałabym, żeby uważała, bo parzą, a nawet żeby spróbowała, jak to jest.
                                  • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 20:22
                                    To źle sad
                              • wartosc.energetyczna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:23
                                aandzia43 napisała:

                                > > wtedy pewnie tłumaczysz spokojnie że gwiazdki to się nie da dostać, a teo
                                > retycz
                                > > ne dziecko mówi "och masz rację, matko, jak mogłem przypuszczać że gwiazd
                                > kę moż
                                > > na dostać" i oddala się spokojnie w kierunku swoich zabawek.
                                >
                                > Zdechłam ze śmiechu i proszę o zezwolenie na użycie tekstu w mojej sygnaturce :
                                > -) Jeśli zgody nie uzyskam oddalę się spokojnie w kierunku innych bon motów wink
                                >

                                oczywiście że można smile
                          • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:38
                            Powtarzając jak mantrę, że przykro mi, ale to niemożliwe, i przytulając dziecko. Mówiąc, że rozumiem, że to dla niego okropne, ale nic się nie da poradzić. Spokojnie i w kółko.
                            • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:11
                              A jak się nie da przytulić,a przez ryk nic nie słyszy?
                              I w sklepie tez tak właśnie,i na placu zabaw również.
                            • aandzia43 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:15
                              Wzruszające. Nanga, czy ty w ogóle potrafisz stawiać ludziom jakieś granice? Bo we wszelkich relacjach międzyludzkich, czy to wychowywanie dzieci, czy tworzenie związków z dorosłymi, to niezbędna umiejętność. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że dzieci potrzebują jak żaba dżdżu właśnie takich jednoznacznych, spokojnych, ale bardzo stanowczych wskazówek? Przedyskutowywanie z nimi każdej pierdoły i dawanie się wciągać w idiotyczne dyskusje pt: "dlaczego dzidzia nie może dostać gwiazdki z nieba do zabawy tu i teraz, natychmiast!" jest nie wychowawcze. Dlaczego? Bo w takiej sytuacji dziecko nie ma poczucia, że jego świat jest stabilny, uporządkowany, a rodzic nie jest człowiekiem silnym, na którym można się oprzeć i który może obronić. A słaby rodzic to brak poczucia bezpieczeństwa. Proste.

                              Czy ty nie jesteś symbiotyczna? Masz taki okropny lęk przed odrzuceniem, że nawet ewentualność pozostawienia cię (czy kogoś innego) na chwilę sam na sam ze sobą i swoimi emocjami i myślami odbierasz jako straszną traumę. Zaręczam ci, że zdrowe na umyśle i emocjach dziecko spokojnie, bez złośliwości odesłane na chwilę do drugiego pokoju nie doznaje straszliwego szoku.
                              • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:34
                                Naprawdę powtarzanie "przykro mi, ale to niemożliwe" uważasz za wdawanie się w dyskusję?
                                • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:04
                                  Skoro powtarzasz to w kółko do "skutku" to tak, to jest wdawania się w dyskusje. Ja cokolwiek powtarzam najwyżej trzy razy. Komukolwiek.
                                  • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:12
                                    Z mantrą była hiperbolizacja. Żeby własnie podkreślić, że nie wdaję się w dyskusję, tylko stwierdzam fakt.
                                    A - mawiałam jeszcze: nic na to nie mogę poradzić. Było bardzo skuteczne.
                                    • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:22
                                      Ja robię jeszcze wiele innych rzeczy, np. zaczynam razem z dzieckiem marzyć jak to by cudownie było, gdyby dostało to, czego chce; proponuje coś zamiast; odwracam uwagę itp. To że w niektórych sytuacja odsyłałam córkę do pokoju nie znaczy, że to mój jedyny sposób komunikacji z nią. Była odsyłana zazwyczaj w momencie, kiedy nic innego nie przynosiło pożądanego skutku, a ja nie miałam akurat wolnych mocy przerobowych, żeby to znosić. Uznawałam w takich momentach, że po prostu potrzebuje sobie powrzeszczeć czy poużalać się nad sobą.
                            • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:02
                              Ale ja nie rozumiem jakie to dla niego okropne. Mam kłamać, że rozumiem?
                              • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:10
                                bri napisała:

                                > Ale ja nie rozumiem jakie to dla niego okropne. Mam kłamać, że rozumiem?

                                To spróbuj zrozumieć. Powinnaś chociaż spróbować, albo powiedzieć synku/córciu jakoś nie mogę zrozumieć dlaczego to jest dla ciebie takie okropne, wytłumacz mi proszę. Nie kłamiesz, ale jednocześnie dajesz sygnał, że chcesz zrozumieć własne dziecko. To bardzo dużo. Pewnie, że łatwiej odesłać do innego pokoju i problem z głowy, ale zapewniam, że lepiej i zdrowiej dla dziecka jak się wysilisz i spróbujesz zrozumieć.
                                • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:29
                                  - Córuniu, ale czemu to dla Ciebie takie okropne?
                                  - Booooo jaaa chceeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee. Maaaaamooo, daj miiiiiiiii....

                                  Żeby nie wiem, co mi dziecko powiedziało, nie zamierzam zacząć wierzyć, że brak jakiegoś wydumanego gadżetu to powód do histerii. Cudownie się czyta Twoje uduchowione pouczenia, ale jak większość względnie czujnych matek w takiej sytuacji rozumiem ją zwykle lepiej niż ona sama. Powodem histerii nie jest brak gwiazdki z nieba, ale zazwyczaj właśnie nadmiar bodźców, zmęczenie, pragnienie, głód itd. Jeśli wykluczę czynniki fizjologiczne, to nic nie robi na to lepiej niż chwila spokoju we własnym pokoju.
                                  • aandzia43 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:40
                                    Powodem histerii nie jest brak gwiazd
                                    > ki z nieba, ale zazwyczaj właśnie nadmiar bodźców, zmęczenie, pragnienie, głód
                                    > itd. Jeśli wykluczę czynniki fizjologiczne, to nic nie robi na to lepiej niż ch
                                    > wila spokoju we własnym pokoju.
                                  • aandzia43 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:43
                                    Powodem histerii nie jest brak gwiazd
                                    > ki z nieba, ale zazwyczaj właśnie nadmiar bodźców, zmęczenie, pragnienie, głód
                                    > itd. Jeśli wykluczę czynniki fizjologiczne, to nic nie robi na to lepiej niż ch
                                    > wila spokoju we własnym pokoju.

                                    Za szybko poszło smile
                                    Otóż to właśnie. Nadmiar bodźców który wywołał reakcję, która eskaluje i mały człowieczek nie słyszy już żadnych racjonalnych tłumaczeń. Wtedy czasem pomaga przytulenie, czasem wykluczenie. Wszystko zależy od sytuacji i dzieciaka.
                        • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:09
                          W momencie ja dziecko czerwieniej i ryczy,aż do utraty tchu to pomocą jest jego uspokojenie,a nie debata o kartofelku.Uspokojone może już porozmawiać o problemie.
                          • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:28
                            Oczywiście - ale ja bym mu w tym gniewie towarzyszyła, chocby siedząc obok spokojnie i czekając, aż przestanie.
                            • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:32
                              Ja tez towarzyszę.Tylko w innym pomieszczeniu i czekam,aż przestanie.
                              • triss_merigold6 To jak ja czasami 04.06.11, 16:34
                                O, to jak ja czasami. Fakt, że moje cyrków nie urządza zbyt często, ale fochy o to, że coś chce natychmiast, a nie dostanie, są ponad moją wytrzymałość. Ostatnia rzecz na jaką ma ochotę nakręcone własnym emocjami dziecko, to wdawanie się w logiczne, spokojne tłumaczenie.
                                • nangaparbat3 Re: To jak ja czasami 04.06.11, 16:42
                                  Hm. To ja mam szczęście, bo moje ma zupełnie wyjątkową zdolność odraczania przyjemności, od kiedy żyje - nigdy nie było "natychmiast" (poza spadkami glukozy, ale jak się zorientowałam, o co biega, wystarczyło nakłonić do zjedzenia czegoś słodkiego). Ale to u niej genetyczne i na pewno nie po mnie.
                                  Jak chciała, żeby jej coś kupić, mawiałambig_grinzisiaj jest sobota i jest zasada, że w soboty się tego nie kupuje. Działało, przysięgam.
                                  No i z kupowaniem też nie było akcji raczej, w sumie nie wiem, dlaczego.
                                  Za to nigdy nie mozna było zmusić jej do czegokolwiek, czego nie chciała zrobić. To się zdarzało rzadko, ale jednak. W su mie jestem zadowolona - ja nie mogłam zmusić, ale inni też nie, w nastolectwie to bardzo przydatne.
                                  • triss_merigold6 Re: To jak ja czasami 04.06.11, 17:04
                                    Nie chodzi o kupowanie, tu większych problemów nie ma.
                                    Kwestia różnych temperamentów u dzieci i różnej odporności na bodźce, zakazy, nakazy.

                                    Kiedy jestem wściekła czy ciężko poirytowana, to ostatnią rzeczą jaka działa jest próba spokojnego tłumaczenia. Nie życzę sobie w danym momencie spokojnego tłumaczenia, chcę pofukać, popienić się i przejdzie, tym szybciej im mniej osób jest w pobliżu. Chłop wtedy schodzi z drogi i się nie odzywa albo ja wychodzę, bo to działa najskuteczniej i emocje opadają.
                                    • gryzelda71 Re: To jak ja czasami 04.06.11, 17:07
                                      Mam tak samo.
                                      • malila Re: To jak ja czasami 04.06.11, 17:36
                                        No, ja również, ale jak to się ma do separowania kogoś innego?
                                        Ja się izoluję w trudnych sytuacjach,ale gdyby mnie ktoś wykopał do mojego pokoju, kazał zastanawiać się nad swoim zachowaniem i powiedział, ze mogę wrócić, jak się uspokoję, to bym pomyślała, że ten ktoś ma mnie w dupie. W związku z czym ja również umieściłabym go w tej samej części i nie chciała mieć z nim więcej nic wspólnego. I to nie jest tak, że dziecko histeryzuje z powodu pierdoły, a ja tylko z powodu niezwykle istotnych zagadnień. Mogę wybuchnąć, bo mi się fajna kiecka zapodziała albo dziecko założyło coś nie tak. I w przypadku histeryzującego dziecka, i w moim nie chodzi o tę pierdołę, ale o niezaspokojenie jakiejś potrzeby, która za tą pierdołą się kryje. I ten problem w jakiś sposób trzeba przetrawić, żeby się dobrze ułożyło. Ja potrzebuję do tego albo wysłuchania - bez komentarzy, bez rad, bez płakania razem ze mną i rozczulania się nade mną, jak również bez opieprzania mnie, bez przywoływania do porządku i bez oceniania przyczyn mojej histerii - albo izolacji, jeśli słuchacz nie jest w stanie spełnić ww warunków. Dziecku potrzebne jest bycie przy nim. Nie potrzebuje wcale spełnienia zachcianki, nie potrzebuje, żeby reagować lękliwie i bałwochwalczo na jego histerie. Potrzebuje dostrzeżenia tego, co się z nim dzieje, wyjaśnienia pewnych kwestii (wyjaśnienie nie oznacza rozwlekłych tłumaczeń, tylko proste komunikaty: nie możemy tego kupić, coś tam jest niemożliwe do spełnienia, bo nie mamy na to pieniędzy, jest szkodliwe, ta rzecz należy do cioci Kasi, itp) i po prostu bycia z dzieckiem, które musi sobie z tym czy tamtym ograniczeniem poradzić.
                                        Jakie działanie terapeutyczne miałoby w tej sytuacji mieć odesłanie dziecka - nie mam pojęcia.
                                        • wartosc.energetyczna Re: To jak ja czasami 04.06.11, 17:41
                                          malila napisała:

                                          > No, ja również, ale jak to się ma do separowania kogoś innego?
                                          > Ja się izoluję w trudnych sytuacjach,ale gdyby mnie ktoś wykopał do mojego pok
                                          > oju, kazał zastanawiać się nad swoim zachowaniem i powiedział, ze mogę wrócić,
                                          > jak się uspokoję, to bym pomyślała, że ten ktoś ma mnie w dupie. W związku z c
                                          > zym ja również umieściłabym go w tej samej części i nie chciała mieć z nim więc
                                          > ej nic wspólnego.

                                          interesujące, a jakby ktoś cię jutro obudził o świcie i powiedział: wstawaj, idziemy do przedszkola, to jak byś zareagowała?
                                          • malila Re: To jak ja czasami 04.06.11, 17:42
                                            Chyba raczej: wstawaj, idziemy do pracy.
                                            • wartosc.energetyczna Re: To jak ja czasami 04.06.11, 17:48
                                              malila napisała:

                                              > Chyba raczej: wstawaj, idziemy do pracy.

                                              nie. porównujesz swoje reakcje w identycznych sytuacjach, w których stawiane są dzieci. pytam zatem jak byś się czuła gdyby ktoś ci jutro kazał iść do przedszkola. beznadziejnie, prawda?
                                              • malila Re: To jak ja czasami 04.06.11, 18:03
                                                Nie w identycznych. W analogicznych. Moja histeria nie będzie identyczna z histerią dziecka.
                                                To po pierwsze.
                                                Po drugie: równie dobrze możesz na podstawie twierdzenia, że skoro dorosły musi jeść, to i dziecko musi jeść, zadawać pytania w stylu: to znaczy, że skoro dorosły musi płacić podatki, to i dziecko musi.
                                                Po trzecie do przedszkola nie chodzi się ani za karę, ani po to, żeby się uspokoić czy też ogarnąć swoją histerię.
                                        • gryzelda71 Re: To jak ja czasami 04.06.11, 17:47
                                          Dziecku potrzebne jest bycie przy nim.

                                          Nie każde.Tak jak nie każdy dorosły potrzebuje wówczas towarzystwa.
                                          • malila Re: To jak ja czasami 04.06.11, 17:48
                                            A po czym poznajesz, że dziecko nie potrzebuje towarzystwa? Bo ja poznawałam po tym, że moje dziecko samo wychodziło do swojego pokoju.
                                            • gryzelda71 Re: To jak ja czasami 04.06.11, 17:53
                                              Bo po burzy wychodzi słońce.I można z dzieckiem omówić problemy.I stąd wiem,że jak wpada w histerię to lepiej odesłać do pokoju.Bo szybciej się uspokaja,bo samo dojdzie,że przeholowało.Oczywiście nie 2 latek,ale ośmilatek spokojnie.
                                          • nangaparbat3 Re: To jak ja czasami 04.06.11, 20:29
                                            Małemu - każdemu. potem się zmienia.
                                        • bri Re: To jak ja czasami 04.06.11, 19:54
                                          gdyby mnie ktoś wykopał do mojego pok
                                          > oju, kazał zastanawiać się nad swoim zachowaniem i powiedział, ze mogę wrócić,
                                          > jak się uspokoję, to bym pomyślała, że ten ktoś ma mnie w dupie

                                          Ja bym tak nie pomyślała. Co więcej pewnie by mnie to jakoś tam otrzeźwiło, uświadomiło, że mój zły humor jest dla otoczenia nieznośny i że radzę sobie z nim w mało przystosowaczy sposób. Raczej powiedziałabym "sorry, miałam zły dzień; przytul mnie/zrobisz mi herbaty?/pogamy?" niż pomyślała coś złego o autorze tych słów.

                                          Potrzebuje dostrzeżenia tego, co się z nim dzieje, wyjaśnienia
                                          > pewnych kwestii (

                                          No właśnie. Ja dostrzegam, że moja córka robi pokaz focha, po to żeby wymóc na nas jakieś działanie i reaguję adekwatnie czyli informuję o przyczynach mojej decyzji oraz, że jej płacz nic nie zmieni. Obecnie to wystarcza, żeby żadnego wybuchu płaczu nie było, bo ma 6 lat. Kiedy była młodsza czasem próbowała nas zmusić decybelami. Byłam obok niej. W drugim pokoju. Działanie terapeutyczne było żadne. Było za to działanie wychowawcze: dostawała informację, że wrzask i inne histerie nie są akceptowalnym sposobem przekazywania swoich życzeń otoczeniu. Przy okazji pozwalało mi to być bardziej konsekwentną, bo łatwiej było mi znieść jej wrzask zza ściany niż kiedy wisiała mi na nodze.
                    • wartosc.energetyczna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:17
                      hrabina_murzyna napisała:

                      > Ale pomaga komu? Matce, bo dziecku raczej nie. Matka jest dorosła i powinna umi
                      > eć nad sobą panować, dziecko się tego dopiero uczy.


                      wytłumacz mi w jaki sposób dziecko się uczy kontrolować swoje wybuchy złości? Jeśli histeria o kartofelka skutkuje przytuleniem i podaniem nowego kartofelka to dziecko musiałoby być głupie żeby kiedykolwiek zrezygnować z tej strategii.
                      • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:45
                        Kartofelek raczej nie jest przyczyną, jedynie formą. Dziecko histeryzuje bo się boi, bo czuje się bezsilne, oszukane lub ignorowane, kiedy wreszcie czuje, że jego rzeczywiste potrzeby nie są brane pod uwagę - dokładnie w takich samych sytuacjach, w jakich dorosły wpada we wściekłość.
                        Warto przytulić, pogadać, zrozumieć, o co chodzi - dzięki temu i dziecko może bardzoej świadomie doświadczać emocji. I owszem, panować nad nimi - ale nie tłumić.
                        • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:13
                          Może to niewiarygodnie brzmi,ale czasem chodzi jednak o tego kartofelka.
                          • triss_merigold6 Albo o kubeczek/talerzy 04.06.11, 16:38
                            Albo o kubeczek/talerzyk. O to, że nie zgadłam co i w jakiej kolejności chciałby zjeść, albo o zabawkę, która nie działa, bo nie ma takiej funkcji jaką dziecko w danym momencie sobie wymyśliło albo o to, że chciałby jeszcze zostać na placu zabaw, a ja wołam do domu etc. Cokolwiek. Jest to chwilowe, mija, socjalizacja polega m.in. na tym, że dziecko uczy się, że nie dostanie natychmiast wszystkiego co sobie zażyczy.
                      • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:59
                        Histeria o kartofelka to tylko wyraz tego, że dziecko ma już dość władzy, decydowania o wszystkim przez rodzica. Dziecko, które samo decyduje o sobie na zasadzie wolę marchewkę a nie buraczki nie zrobi awantury o kartofelka. A jak zrobi to może czas pomyśleć, czy nie lepiej kłaść na talerzu całego kartofelka i niech samo go sobie dziobie jak mu się podoba. Dziecko to mały dorosły i tak należy do niego podchodzić. Ale niektórym matkom ciężko zrozumieć, że dzieciak ma już swoje wizje co do krojenia kartofelka czy koloru skarpetek. Sami dajemy powody do histerii, a potem sami karzemy dzieci tylko za to, że ośmieliły się dorosnąć.
                        • triss_merigold6 Cóż za bzdura 04.06.11, 16:40
                          Od koncepcji, że dziecko to mały dorosły zaczęto odchodzić w XVIII wieku. Nie zauważyłaś? Cała bardziej współczesna psychologia rozwojowa stawia nacisk fakt, że dziecko małym dorosłym nie jest i ma rozwój emocjonalny, psychiczny, fizyczny etc. na innym poziomie.
                          • nangaparbat3 Re: Cóż za bzdura 04.06.11, 16:47
                            Też uważam, że nie jest małym dorosłym, ale jednocześnie, że - o ile to tylko nie powoduje technicznych problemów i nie dodaje matce roboty - że może wybrać między marchewką a buraczkami, kolorem skarpetek, a kartofelka dziobać paluszkami jak mu się podoba.
                            • triss_merigold6 Re: Cóż za bzdura 04.06.11, 16:53
                              Z tym się zgadzam. Niemniej kwestie czy i o której wychodzimy do przedszkola/szkoły, na zajęcia, czy idziemy na pobranie krwi i tego typu, są poza dyskusją. Mogę współczuć dziecku, że mu się to nie podoba (podkreślam, że to się b. rzadko zdarzało), ale nie odpuszczę i nie będę się przez fochy spóźniać do pracy.
                              • nangaparbat3 Re: Cóż za bzdura 04.06.11, 17:02
                                smile
                                Miałam nawet takiego gotowca: na ten temat nie bedziemy dyskutować.
                                Był superskuteczny - może dlatego, że rzadko stosowany wink
                                No a poza tym panna mi się trafiła bardzo obowiązkowa (nie po matce).
                                • triss_merigold6 Re: Cóż za bzdura 04.06.11, 17:06
                                  O, to też mój gotowiec.
                            • hrabina_murzyna Re: Cóż za bzdura 04.06.11, 16:57
                              Dziecko na różnych etapach swojego życia coś tam chce, coś tam mu się nie podoba. Dziecko rośnie i wraz z jego rozwojem zmienia się jego zachowanie. I to my dorośli musimy mu to ułatwić. Przyjąć za oczywiste, że kiedyś musi samodzielnie jeść, samodzielnie myśleć, czy samodzielnie dziobać kartofelka. I nie ważne, że my szybciej podziobiemy kartofelka. A wyrażenie "dziecko to mały dorosły" nie miało na celu podkreślania, że mamy je traktować jak partnera, ale mamy je szanować i liczyć się z jego realnymi potrzebami tak samo jak z potrzebami ludzi dorosłych.
                              • bri Re: Cóż za bzdura 04.06.11, 17:08
                                >>ale mamy je szanować i liczyć się z jego realnymi potrzebami tak samo jak z potrzebami ludzi dorosłych.

                                Otóż nie zgadzam się. Moim zdaniem trzeba się liczyć z potrzebami dziecka bardziej niż z potrzebami dorosłych, bo dorosły sam jest w stanie sobie większość potrzeb zaspokoić ale dziecko nie. Ale zarówno w stosunku do dorosłych, jak i w stosunku do dzieci należy również komunikować swoje własne potrzeby i emocje. Więc jak dziecko wyje, a mi się nijak nie udaje go uspokoić i sama jestem już "na krawędzi" to - o ile jest w takim wieku, że jest w stanie ten komunikat zrozumieć - mówię "nie mogę już znieść tego wycia, idź sobie popłacz w swoim pokoju".
                          • aandzia43 Niestety, koszmarna bzdura 04.06.11, 17:00
                            Koszmarna bzdura, jeśli Hrabina traktuje opisany przez siebie powód wrzasków dziecka, jako jedyny. Tłamszenie dziecka i brak elastyczności przy planowaniu mu życia to rzecz karygodna i doprowadzająca najpierw do np. takich właśnie buntów, a po spacyfikowaniu ich do wychowania bezwolnej wobec innych pierdoły. Ale przede wszystkim ma miejsce to, co napisała Triss: dzieci to nie dorośli, są dopiero w fazie kształtowania się, poznawania świata, jego kształtu i USTALANIA SWOICH GRANIC. Nie ustanawianie ich jest dla rozwijajacej się osobowości równie destrukcyjne, jak gnojenie i tłamszenie. Powtarzajace się w różnych sytuacjach wrzaski i miotanie się są często objawem dezorientacji: gdzie ja się kończę, gdzie zaczynam, jaki kształt i jaką strukturę ma świat wokół mnie; nie wiem tego, więc się boję i prowokuję, by ktoś mi to objawił i ustalił zasady.
                            Zaręczam ci, że moja córka nie była teroryzowana i miała spory wpływ np. na zawartość talerza. Ale nie odbywało się to w formie ustępowania nagłym kaprysom, tylko wcześniejszych konkretnych ustaleń. Trzymała się ich potem bez problemów i bez żadnego bólu. W ogóle jest dość konkretna.
                        • kawka74 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:48
                          Dziecko to mały dorosły i tak należy
                          > do niego podchodzić.

                          Hrabino, dziecko to NIE JEST mały dorosły.
                          Tu, niestety, trzeba własnych doświadczeń z własnym dzieckiem, żeby to zrozumieć.
                        • myelegans Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 18:51
                          hrabina_murzyna napisała:

                          Dziecko to mały dorosły i tak należy
                          > do niego podchodzić. Ale niektórym matkom ciężko zrozumieć, że dzieciak ma już
                          > swoje wizje co do krojenia kartofelka czy koloru skarpetek. Sami dajemy powody
                          > do histerii, a potem sami karzemy dzieci tylko za to, że ośmieliły się dorosną
                          > ć.

                          Dziecko to dziecko, a nie maly dorosly, dlatego tez dzieci nie glosuja, nie pracuja, nie prowadza pojazdow mechanicznych, nie zawieraja malzenstw i nie wyprowadzaja sie z domu, zeby zyc na wlasny rachunek. TO robia dorosli....
                        • asia_i_p Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 21:01
                          Nie. Histeria o kartofelka wynika z tego, że dziecko tak około trzech lat ma potrzebę kontrolowania rzeczywistości - nie przypadkiem wielu rodziców martwi się w tym wieku, że dziecko cierpi na autyzm, bo wymusza przestrzeganie rytuałów, robi awanturę o zmiany w nich. To nie jest potrzeba jakiejkolwiek decyzji, tylko nie dająca się spełnić potrzeba sterowania rzeczywistością. Kiedyś dziecko musi się zetknąć z tym, że rzeczywistość jest poza jego kontrolą i od jego temperamentu zależy, jak głośno swoją frustrację wyrazi.
                          • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 21:29
                            asia_i_p napisała:

                            > Nie. Histeria o kartofelka wynika z tego, że dziecko tak około trzech lat ma po
                            > trzebę kontrolowania rzeczywistości - nie przypadkiem wielu rodziców martwi się
                            > w tym wieku, że dziecko cierpi na autyzm, bo wymusza przestrzeganie rytuałów,
                            > robi awanturę o zmiany w nich. To nie jest potrzeba jakiejkolwiek decyzji, tylk
                            > o nie dająca się spełnić potrzeba sterowania rzeczywistością.

                            To ja bym tych rytuałów przestrzegała i już. Po co zmieniać coś co dla malucha jest ważne i daje mu poczucie jakiejkolwiek kontroli?

                            Kiedyś dziecko mu
                            > si się zetknąć z tym, że rzeczywistość jest poza jego kontrolą i od jego temper
                            > amentu zależy, jak głośno swoją frustrację wyrazi.

                            Kiedyś to zetknie się z wieloma rzeczami, ludźmi i chamstwem. Nie oznacza to dla mnie jednak, że tę brutalną prawdę mam mu objawić ja-matka w wieku zaledwie lat 3, kiedy to dziecko nie umie się dogadać samo ze sobą. Na te objawione prawdy będzie jeszcze czas, wszak nie dorośnie od razu. Nie przekonałaś mnie. Nadal nie widzę sensu karania 3,4 czy 5-latka. I nadal nie widzę sensu izolowania 6,7 czy 8-latka tylko dlatego, że histeryzuje. Widocznie histeryzuje, bo taki ma charakter, tak mu w tej chwili źle i tego potrzebuje, albo ja jako matka nie nauczyłam go we wczesnym dzieciństwie wyciszania emocji.
                            • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 21:51
                              Nie masz takiej mocy, żeby dziecko uchronić przed przekonaniem się, że nie ma możliwości kontrolować świata, dlatego, że Ty sama nie masz takiej możliwości. Naprawdę łudzisz się, że tak jest? Jak sobie wyobrażasz zachować codziennie niezmienny rytuał i to wymyślony przez dziecko, a nie przez Ciebie, niezależnie od różnych życiowych wydarzeń i okoliczności? Ulubiony balonik w końcu sparcieje i wypuści powietrze, ulubione skarpetki zrobią się w końcu za małe, nie zawsze możesz dostać w sklepie ulubiony serek swojego dziecka, nie zawsze pogoda pozwala na to, żeby wyjść na dwór bez czapki, czasem trzeba wyjechać z domu o dwie godziny wcześniej niż zwykle itd. itd.


                              Nadal
                              > nie widzę sensu karania 3,4 czy 5-latka. I nadal nie widzę sensu izolowania 6,7
                              > czy 8-latka tylko dlatego, że histeryzuje


                              Nie wiem co masz na myśli mówiąc kara. Nawet jeśli nie stosujesz żadnych środków przymusu typu zabranie zabawki, zakaz oglądania bajki na dobranoc to jakoś dziecku chyba swoją dezaprobatę pokażesz, jak po raz kolejny wysypie Ci całą cukiernicę cukru na podłogę. I ta dezaprobata, czy tego chcesz czy nie, też jest karą. Karą będzie też stawianie cukiernicy na takiej półce, żeby do niej dziecko nie mogło sięgnąć choćby chciało.
                              • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 22:07
                                No dobra, ale pokrojenie kartofelka wzdłuż a nie w poprzek nie jest takim problemem, żeby dziecko nie mogło w tej kwestii dowiedzieć się, że COŚ jednak może kontrolować - jakkolwiek mnóstwo innych sytuacji dowiedzie mu, ze nie wszystko.
                                I chyba o to szło Hrabinie - że dziecko nie ma szans nie dowiedzieć się, i to szybciutko, że nie jest omnipotentne, nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by w pewnych sprawach stosować się do jego wymagań, żeby dowiedziało się, że jednak ma jakiś wpływ na swoje zycie, otoczenie, postępowanie najbliższych - bo źle będzie, jeśli uzna, że nie ma żadnego.
                                Zawsze powtarzam, że wychowywanie dziecka to spacer po linie - tu między omnipotencją a poczuciem sprawczości, czy raczej jego brakiem.
                                • asia_i_p Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 22:41
                                  Ale nikt mu, u licha, celowo tego kartofelka źle nie kroi. Czasem nóż się omsknie. Albo krojąc kartofelek karygodnie pomyślę o czym innym - czy na pewno godzina wycia jest adekwatną karą za to, że przy siedemdziesiątym piątym rytuale danego dnia się pomyliłam? Bo moje dziecko w tej sytuacji nie chciało innego kartofelka - chciało cofnąć czas. I gdzie się kończy okazywanie dobrej woli z mojej strony, a zaczyna naginanie praw fizyki?
                                  • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 22:48
                                    Asia, ale jak lubi to niech ryczy i dwie godziny. Czasu nie cofniesz albo dostajesz inny kartofelek albo zjadasz ten albo nie jedz kartofelka. Wolisz ryczeć, trudno, ale to sensu nie ma, bo za pół godziny wychodzimy z domu. No chyba, że 15 minut ryku ci wystarczy to proszę bardzo. Gwarantuję, że zamiast ryku usłyszałabyś pytanie, a gdzie wychodzimy i po co. Nie ma sensu nakręcania emocji i izolowania dziecka. Czasem warto obrócić sprawy i nawet jak się nie miało w planach wyjść po obiedzie to lepiej wyjść do sklepu po kolejny karton mleka niż walczyć z histerią.
                                    • asia_i_p Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:00
                                      Nie gwarantuj, bo ja to przerabiałam. Te metody, które proponujesz, są w każdym artykule w każdym czasopiśmie i ja je stosowałam - i nie działały. Wszelkie próby odwrócenia uwagi, przytulenia, rozwiązania problemu - nakręcały dziecko jeszcze bardziej.
                                      Teraz już dziecko histerii nie miewa, więc po sprawie, nagrania ci nie wyślę - ale z kolei ja ci zagwarantuję, że dwóch godzin dziecięcego wycia byś fizycznie nie wytrzymała. Ja mam podniesione ciśnienie i palpitacje serca po pół godziny - i to jest zaprogramowane przez naturę, bo wrzask dziecka ma dla matki byc sygnałem alarmowym.
                                      • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:05
                                        No, a na znajome mi dzieci działały doskonale. Rozumiem, że wrzask dziecka może przyprawiać o palpitacje, ale nie ma gwarancji, że odesłane do innego pokoju raptem przestaje wrzeszczeć. Ja wrzeszczałam jeszcze dłużej i głośniej, włącznie z inwektywami pod adresem matki. Jak mnie przestała odsyłać, a siedziała obok spokojnie i czekała to i płakać mi się odechciewało, bo wolałam się przytulić.
                                        • asia_i_p Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:15
                                          A mojemu dziecku nie!
                                          Jak siedziałam obok, to się darło "wyjdź! sio!", jak wychodziłam, to się darło "mama!" i za którymś razem mówiłam mu, że wrócę, jak się uspokoi na tyle, że będę mogła mu pomóc.
                                          Ludzie są różni od małego, nie różnicują się znienacka po osiemnastce.
                                    • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:12
                                      Czasem warto, czasem nie warto. Wiele znanych mi dzieci wprawdzie przerwie histerię, żeby zapytać "gdzie idziemy", ale jeśli propozycja wycieczki nie będzie wystarczająco atrakcyjna to swobodnie wraca do histeryzowania, żeby wymóc lepszą nagrodę za swój piękny krzyk.

                                      Ja z histerią córki nie walczyłam. Do pokoju była odprowadzana właśnie po to, żeby sobie mogła histeryzować do woli.
                                  • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 22:58
                                    Cóż, myślałam o pojedynczym kartofelku, który mozna wymienić na inny sad
                                    • asia_i_p Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:02
                                      Jakby kartofelek można było wymienić, to by dziecko nie miewało histerii, przynajmniej moje. Ale kartofelka nie dało się wymienić - to był właśnie ten, jedyny i niepowtarzalny kartofelek.
                                      W sumie ten wątek dobrze mi robi - doceniam, jak jest fajnie, jak już ten etap niepowtarzalnego kartofelka mamy za sobą smile.
                                      • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:05
                                        Nie chwal dnia przed zachodem słońca.
                                        Ale polecam znanego pedofila Samsona "Książeczkę dla przestraszonych rodziców" - cudownie robi.
                                • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 22:46
                                  Zgadzam się i gdzieś już w tym wątku to napisałam. Trzeba się kierować własnymi odczuciami. Nie walczyłam z córką o rzeczy, które ode mnie nie wymagały żadnego wysiłku, ale już np. drugiego obiadu specjalnie dla niej nie gotowałam, jeśli się okazywało, że dziś nie ma ochoty na to, co właśnie było na stole i był to dla niej powód do histerii, której nie dało się w rozsądny sposób opanować. W takiej sytuacji była odprowadzana do swojego pokoju, żeby tam się uspokoiła podczas, gdy my jedliśmy dalej.
                                  • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:01
                                    Moja nie chciała, nie jadła.
                                    Jakoś nie oczekiwała, że zrobię kolejny obiad, musiała wiedzieć, że bez szans (chociaż teściowa próbowała mnie przkonać, żeby dziecku "dogadzać" - brrr).
                              • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 22:34
                                bri napisała:

                                > Nie masz takiej mocy, żeby dziecko uchronić przed przekonaniem się, że nie ma m
                                > ożliwości kontrolować świata, dlatego, że Ty sama nie masz takiej możliwości. N
                                > aprawdę łudzisz się, że tak jest?

                                Nie mam i nie mogę kontrolować wszystkiego. Dziecko też nie może, ale zanim się o tym dowie i zrozumie ma prawo się wkurzyć prawda. Chciałoby móc wszystko a nie może. No i czuje się złe, bezradne i szuka odpowiedzi dlaczego. I w tym dlaczego to ja jako matka mam mu pomóc, wytłumaczyć, cierpliwie przeczekać fochy i płacze. Mojemu dziecku jest źle, bo jest małe i ma prawo się wkurzać na bzdety nawet, a ja jestem duża i rozumna i to ja mam go wspierać w jego histeriach, a nie ono samo.

                                Jak sobie wyobrażasz zachować codziennie niez
                                > mienny rytuał i to wymyślony przez dziecko, a nie przez Ciebie, niezależnie od
                                > różnych życiowych wydarzeń i okoliczności?

                                Bardzo prosto. Wystarczy, że razem z 3-latkiem usiądziemy i dogadamy się, który kubeczek jest jego ulubionym, która maskotka jest tą do spania, której pościeli absolutnie dziecko nie lubi, jaka jest piosenka dnia i w jaki dzień tygodnia jemy słodycze. Skoro nie lubi buraczków to ich nie gotuję, bo marchewkę zjada chętnie.

                                Ulubiony balonik w końcu sparcieje i
                                > wypuści powietrze, ulubione skarpetki zrobią się w końcu za małe, nie zawsze m
                                > ożesz dostać w sklepie ulubiony serek swojego dziecka, nie zawsze pogoda pozwal
                                > a na to, żeby wyjść na dwór bez czapki, czasem trzeba wyjechać z domu o dwie go
                                > dziny wcześniej niż zwykle itd. itd.

                                Bywa, takie życie. Dziecko może płakać po baloniku, ma prawo. Ja będę obok i zrozumiem, bo balonik ważna rzecz. Serka nie ma, bywa, kupimy inny, może polubisz i będzie w czym wybierać potem. A czapkę zakładamy, bo wieje i uszy będą bolały. Ale ty zdecyduj która- białą czy czarną. A o tym, że wyjeżdżamy z domu wcześniej powiem z wyprzedzeniem. Jutro wstajemy wcześniej, bo musimy wcześniej być w ...

                                > Nie wiem co masz na myśli mówiąc kara. Nawet jeśli nie stosujesz żadnych środkó
                                > w przymusu typu zabranie zabawki, zakaz oglądania bajki na dobranoc to jakoś dz
                                > iecku chyba swoją dezaprobatę pokażesz, jak po raz kolejny wysypie Ci całą cuki
                                > ernicę cukru na podłogę.

                                Owszem posprząta cukier z podłogi. Ale nie na zasadzie kary, a konsekwencji swoich działań. Wysypałaś cukier, teraz jest brudno, trzeba sprzątnąć, idziemy po odkurzacz. Jak ja wysypię cukier też sprzątam.
                                To zdanie z cukiernicą przypomina mi pewną scenę z udziałem mojej ciotki i jej dziecka. Dzieciak wysypał mąkę, stało się, ciotka dała klapsa i zakazała oglądania bajki. Moja matka spytała tylko: ciebie Tadeusz też bije jak rozsypiesz mąkę i nie pozwala ci oglądać dynastii?
                                • asia_i_p Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 22:53
                                  Tak, w artykułach też to tak wygląda.
                                  Tylko w życiu jakoś nie chce.

                                  Normalny trzylatek nie spróbuje ci serka, który chcesz mu kupić zamiast tego jednego ulubionego. Na pytanie czy chcesz czapkę czarną czy szarą odpowie "nie chcę żadnej", bo nie jest idiotą. A dogadanie się na temat kubeczka nic nie da - rytuały, jak są sztywne, tak również są zmienne i do dziecka nie dociera, że jeśli w tym miesiącu to już inny kubeczek jest ulubiony, to ja na to sama nie wpadnę. Oraz czasem dziecku się przypomni, że miało babci jeszcze coś powiedzieć, kiedy babcia jest już na dole. A babcia była u nas po to, żeby nam powiedzieć, że ma raka i pewnie właśnie gdzieś tam sama płacze wsiadając do samochodu - i jako bezlitosna matka ja nie zawrócę tej babci, żeby uspokajała histerię wnuczki. Bo uważam, że w tym momencie babcia jest ważniejsza.

                                  I po raz enty powtarzam - mogę cierpliwie przeczekać płacz będący wyrazem żalu, wściekłości, bólu, ale kiedy płacz się staje formą agresji, zaczynam się bronić. A ponieważ dziecka nie zaknebluję, więc się izoluję od agresora. Kiedy agresja zostanie wykrzyczana i dziecko po prostu płacze, a objawy dobrej woli z mojej strony zaczyna przyjmować z dobrą wolą - wtedy mogę mu potowarzyszyć w bólu. Ale nie będę workiem treningowym.

                                  Dziecku należy wychodzić naprzeciw, ale nie należy ustawiać całego życia pod zapobieganie jego histeriom, bo się nigdy nie nauczy, że inni ludzie też mają prawa. Tego, że czasem trzeba ustąpić, że trzeba dostosować się do innych, oszczędzić innym najostrzejszego wyrazu swoich emocji nie da się opowiedzieć, to trzeba dziecku pokazać.
                                  • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:00
                                    Oj nie zawsze tak jest, że w życiu nie chce. Obcowałam z trzylatkami, da się dogadać. Jak nie chce innego serka to nie ma żadnego, jak nie chce czapki wybrać to ja wybieram. Płakać będzie wiadomo, ale nie musi koniecznie samo, w swoim pokoju. Płacz nawet jako forma agresji dorosłego nie zabije i posłuchać można. Trzylatek to jeszcze maluszek i na prawdę mamy jeszcze czas, aby mu pokazać, że inni też mają prawa. Izolacja w takich momentach działa kojąco, ale na rodzica. Na dziecko niekoniecznie.
                                    • asia_i_p Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:10
                                      Też nie patrzyłam na trzylatki przez szybkę - mam córkę, czworo młodszego rodzeństwa i kilkanaście sztuk młodszych kuzynów. Raz się da dogadać, a raz nie, z reguły nie-matce łatwiej się dogadać, czasem z macochą, jak już za nic nie dało rady się dogadać, zamieniałyśmy się dziećmi i działało idealnie. Z czapką mnie rozłożyłaś - powiedz mi, jak już wybierzesz tę czapkę, to co z nią robisz? Wsadzasz sobie na głowę? Bo dziecku raczej nie dasz rady.
                                      I tak, izolacja koi w tym momencie rodzica. I uważam, że to jest absolutnie w porządku - uspokojony rodzic jest w stanie sobie poradzić z agresją dziecka, rodzic nakręcony na maksa awanturą musi się zająć powstrzymywaniem własnej.
                                      I nie zgodzę się, że mamy jeszcze czas pokazać dziecku prawa innych ludzi. Prawa innych ludzi, jak prawa fizyki, po prostu są - nie są arbitralnie wybranymi przez rodziców elementami wychowania tylko absolutną bazą. Podłoga jest twarda i jak się o nią uderzysz, boli kolano. Babcia ma prawo zjeść obiad w spokoju nawet, kiedy ty chcesz powrzeszczeć. Kiedy już nikt nie wytrzymuje twojego krzyku, krzyczysz sam.
                                    • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:17
                                      >Płacz nawet jako forma agresji dorosłego nie zabije i posłuchać można.

                                      Można. Ale nie trzeba.

                                      Tr
                                      > zylatek to jeszcze maluszek i na prawdę mamy jeszcze czas, aby mu pokazać, że i
                                      > nni też mają prawa.

                                      Jak będziesz miała swoje dziecko możesz z tym czekać nawet do osiemnastki. Ja naprawdę nie wtrącam się do tego jak inni wychowują swoje dzieci. Ale mojemu krzywda się nie stało, przez to, że było odsyłane do swojego pokoju, a mi było dzięki temu łatwiej w momentach, kiedy byłam tak zmęczona, jak jeszcze nigdy w życiu.
                                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:37
                                    abstrachujac od wychowania
                                    a co sie stanie jak nie zalozy czapki ?
                                    • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:39
                                      Uszy mu przewieje.
                                      • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:42
                                        ze co ?
                                        co to jest to slynne przewianie uszu ?
                                        moja siorka ostatni raz czapke na glowie miala w wieku 6 lat i jakos nigdy jej nie przewialo
                                        • mia_siochi Re: Znacznie gorsze niż klaps 06.06.11, 03:00
                                          Ty to się zachowujesz tak, jakbyś dziś się urodziła i życia nie znała.
                                          Wszyscy w Polsce przecież od pokoleń wiedzą, że wiatr w okolicy uszu= zapalenie ucha. Tak samo jak ruch powietrza w okolicy okna (przeciąg znaczy) jest szkodliwy, jesli nie zabójczy!
                                          Litości, no żałosna jesteś, noooo!

                                          tongue_out
                                          • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 06.06.11, 05:59
                                            nooosad
                                            znaczy moja siostra juz miala to zapalenie ucha umarla a teraz zombiak chodzi ?
                                            leeeee crying
                                            • mia_siochi Re: Znacznie gorsze niż klaps 06.06.11, 06:08
                                              Moja droga- czapeczka.
                                              To lekarstwo.
                                              Na zombiaki tez.
                                • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:03
                                  Dzieciak wysypał mąkę, stało się, ciotka dała klapsa i zakazała ogląda
                                  > nia bajki. Moja matka spytała tylko: ciebie Tadeusz też bije jak rozsypiesz mąk
                                  > ę i nie pozwala ci oglądać dynastii?

                                  Moja skądinąd fajna i mądra mama wygłosiła kiedyś taki tekst: Muszę kupić nową suszarkę, bo dwa razy mi upadła, a raz Nanga rzuciła
                                • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:07
                                  Ja do tego podchodzę inaczej. Owszem wspieram dziecko, kiedy widzę, że moje wsparcie ma sens i robi na nim jakiekolwiek wrażenie. W momencie, kiedy moje próby utulenia jego żalu lub towarzyszenia mu w nim jedynie wzmagają jego histeryczną reakcję, wycofuję się i daję mu przestrzeń do samotnego przeżywania tych emocji.

                                  > Bywa, takie życie. Dziecko może płakać po baloniku, ma prawo. Ja będę obok i zr
                                  > ozumiem, bo balonik ważna rzecz. Serka nie ma, bywa, kupimy inny, może polubisz
                                  > i będzie w czym wybierać potem. A czapkę zakładamy, bo wieje i uszy będą bolał
                                  > y. Ale ty zdecyduj która- białą czy czarną. A o tym, że wyjeżdżamy z domu wcześ
                                  > niej powiem z wyprzedzeniem. Jutro wstajemy wcześniej, bo musimy wcześniej być
                                  > w ...

                                  O mamo, normalnie łza mi się w oku kręci jaką kiedyś będziesz przecudowną matką wink Z całego serca Ci życze, żeby było tak jak Twoich wyobrażeniach, żeby dziecko, które nienawidzi czapek nagle to pokochało, bo dasz mu wybierać jakiego koloru czapkę chce nosić i żeby uprzedzone o potrzebie wcześniejszej pobudki następnego dnia, wstawało wraz z dzwonkiem budzika rześkie i radosne. Żeby płakało po baloniku roniąc ciche łezki wtulone w Twoje ramię zamiast drzeć się o 23:30, kiedy to odkryło przypadkiem zgon balonika "chce balonik, mama idź kup nowy balooooniik" wyrzucając Cię z pokoju, jeśli pojawiasz się bez rzeczonego artefaktu.

                                  > Owszem posprząta cukier z podłogi. Ale nie na zasadzie kary, a konsekwencji swo
                                  > ich działań. Wysypałaś cukier, teraz jest brudno, trzeba sprzątnąć, idziemy po
                                  > odkurzacz. Jak ja wysypię cukier też sprzątam.
                                  > To zdanie z cukiernicą przypomina mi pewną scenę z udziałem mojej ciotki i jej
                                  > dziecka. Dzieciak wysypał mąkę, stało się, ciotka dała klapsa i zakazała ogląda
                                  > nia bajki. Moja matka spytała tylko: ciebie Tadeusz też bije jak rozsypiesz mąk
                                  > ę i nie pozwala ci oglądać dynastii?

                                  Ależ dokładnie, ja też karałam przez konsekwencje, czy tego chcesz czy nie to też jest kara. Dziecko musi robić, coś na co nie ma ochoty. Niestety, co Cię może zaskoczy nie zawsze dzieci pokornie ponoszą konsekwencje swoich zachowań. Np. po prostu nie zbierają rozsypanych po raz enty tego samego dnia kredek, i musisz te kredki pozbierać sama po raz kolejny i chwilowo postawić poza zasięgiem dziecka, chyba, że jesteś gotowa na ryzyko, że Ty albo starsza osoba, która z Wami mieszka wywiniecie sobie na nich orła i złamiecie biodro. A być pozbawionym kredeczek nie jest miło, oj nie, i różne sposoby przychodzą do głowy, żeby mamusię zmusić do zwrotu skonfiskowanego dobra...
                                  • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:28
                                    bri napisała:

                                    > O mamo, normalnie łza mi się w oku kręci jaką kiedyś będziesz przecudowną matką
                                    > wink Z całego serca Ci życze, żeby było tak jak Twoich wyobrażeniach,

                                    Bez ironii proszętongue_out Tak, taką przecudowną matką chcę być, chcę płakać nad balonikiemsmile Mam nadzieję, że mi się uda. A jak za niedługo napiszę co innego to mi pewnie wyciągniecie ten wątek jako dowód i będę się musiała pokajać jak Lipcowabig_grin

                                    żeby dziec
                                    > ko, które nienawidzi czapek nagle to pokochało, bo dasz mu wybierać jakiego kol
                                    > oru czapkę chce nosić i żeby uprzedzone o potrzebie wcześniejszej pobudki nastę
                                    > pnego dnia, wstawało wraz z dzwonkiem budzika rześkie i radosne.

                                    Rodzinne dzieci kochają takie wybory i nie drą japy jak wieje i trzeba czapkę założyć. Co najwyżej wybierają ją same. I tak, rodzinne dzieci wstają wcześniej obudzone i idą do przedszkola pod warunkiem, że jakoś im się te wcześniejsze wstanie umili- czekolada czy batonik na śniadanie np.

                                    Żeby płakało p
                                    > o baloniku roniąc ciche łezki wtulone w Twoje ramię zamiast drzeć się o 23:30,
                                    > kiedy to odkryło przypadkiem zgon balonika "chce balonik, mama idź kup nowy bal
                                    > ooooniik" wyrzucając Cię z pokoju, jeśli pojawiasz się bez rzeczonego artefaktu

                                    Mój mąż pewnie pojedzie po nowy baloniksmile Wstanie i pojedzie jak nic, taki mało pedagogiczny jest.

                                    > Ależ dokładnie, ja też karałam przez konsekwencje, czy tego chcesz czy nie to t
                                    > eż jest kara. Dziecko musi robić, coś na co nie ma ochoty. Niestety, co Cię moż
                                    > e zaskoczy nie zawsze dzieci pokornie ponoszą konsekwencje swoich zachowań. Np.
                                    > po prostu nie zbierają rozsypanych po raz enty tego samego dnia kredek, i musi
                                    > sz te kredki pozbierać sama po raz kolejny i chwilowo postawić poza zasięgiem d
                                    > ziecka, chyba, że jesteś gotowa na ryzyko, że Ty albo starsza osoba, która z Wa
                                    > mi mieszka wywiniecie sobie na nich orła i złamiecie biodro. A być pozbawionym
                                    > kredeczek nie jest miło, oj nie, i różne sposoby przychodzą do głowy, żeby mamu
                                    > się zmusić do zwrotu skonfiskowanego dobra...

                                    Bo dzieci nie wiedzą, gdzie się rysuje. rysuje się przy stole i bywające u mnie dzieci wykładają kredki na stole, zawsze i niezmiennie. poinformowane, że coś zagraża bezpieczeństwu innych i trzeba to sprzątnąć, zawsze sprzątają. W końcu ciotka z kulawą nogą ich na lody nie zaprowadzi, więc sprzątają.
                                    • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:43
                                      I tak, rodzinne dzieci wstają wcześniej
                                      > obudzone i idą do przedszkola pod warunkiem, że jakoś im się te wcześniejsze ws
                                      > tanie umili- czekolada czy batonik na śniadanie np.

                                      A, była taka dziewczynka u mojej córki w żłobku. Przychodziła z czekoladką w buzi i żeby wyjść bez płaczu też dostawała czekoladkę. Niestety wszystkie widoczne ząbki miała zapróchniczone. Ja swoją córkę po prostu brałam pod pachę ignorując jej wrzask i wierzganie i niosłam do samochodu. Ma sześć lat, histeryzować już nie histeryzuje i jak dotychczas wszystkie zęby bez zarzutu. Każdy rodzic dokonuje własnych wyborów. Ja, jak widać bardziej się bałam zepsuć jej zdrowie niż skrzywić psychikę wink

                                      Wszystkie sposoby na dogadanie się z dzieckiem jakie wymieniasz są sensowne i ja też je wszystkie stosowałam. Tyle, że one naprawdę nie pomagają zawsze albo nie zawsze masz możliwość z nich skorzystać.
                                      • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 23:48
                                        Tja i zapewne od tej jednej czekoladki te zepsute ząbki, ta na pewnouncertain A już na pewno ząbki wypadną tym dzieciom co dostają czekoladkę na śniadanie, bo akurat raz na miesiąc lub dwa trzeba z domu wyjść dwie godziny wcześniej. To ja bym już szczerbata musiała byc, bo mama dawała mi słodycze w dzieciństwie. I jakoś ani nie przepróchniałam ani nie utyłam.
                                        • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 05.06.11, 00:24
                                          Jeśli dzieci dostaną czekoladkę na śniadanie raz w miesiącu będzie OK. Ale jeśli dzieci się zorientują, że rodzice są skłonni przekupić je czekoladką za różne konieczne do wykonania czynności, a rodzice dadzą się na to nabrać to jest tak, jak z tą dziewczynką.

                                          U nas w domu prawie każde tego rodzaju "przekupstwo" tworzyło niebezpieczny precedens, który nasza córka skwapliwie wykorzystywała. Jeśli raz dostała rano cukierka, żeby jej osłodzić poranne wstawanie, to domagała się go codziennie przez następny miesiąc. Może to kwestia relacji inteligencja dziecka/inteligencja matki, uporu, cholera wie. Ja się czasem dawałam niewiarygodnie wkręcać. Była np. akcja "chory pęcherz". Któregoś dnia miałam pilną pracę do zrobienia wieczorem, a córka chciała, żeby się nią wieczorem pozajmowała. Nie miałam czasu, przytuliłam ją na chwilę i kazałam iść spać. W pierwszym momencie nie skojarzyłam, że parę dni wcześniej była u nas moja znajoma z jakimiś problemami z przewodem moczowym, skarżyła się, że ciągle chce się jej siku, itd. Moje drogie dziecko zaczęło wychodzić ze swojego pokoju na siku co pięć minut, a w końcu przyszło się mamusi poskarżyć, że chce jej się siku cały czas, a nie może zrobić i poryczała się demonstrując jak bardzo jest to dokuczliwe. Oczywiście się przejęłam, zrobiłam jej ciepłą kąpiel, poprosiła o herbatkę z cytryną i miodem, poiłam ją tą herbatką po łyżeczce jak siedziała w wannie, poprosiła tatusia czy może dziś spać z mamą, tata się zgodził, leżałam z nią przez godzinę drapiąc ją po pleckach aż usnęła, a tłumaczenie skończyłam o trzeciej w nocy. Następnego dnia rano chciałam naturalnie lecieć do lekarza po skierowanie na badania, ale dziecko noc przespało spokojnie a rano nie zgłaszało żadnych problemów. Podobnie było przez cały dzień, pytałam nawet pań w przedszkolu. Wszystko było idealnie dopóki nie przyszła pora, żeby kłaść się do łóżka. Nagle nastąpił nawrót choroby. Tym razem jasne już dla nas było, że to ściema, ale córka była zdeterminowana, żeby nas przekonać, że się mylimy. Trzeba było ponad tydzień konsekwentnego ignorowania wieczornych "ataków" choroby i ekstra dopieszczania jej w ciągu dnia, żeby z tym skończyła.

                                          Jeśli się w porę nie zdemaskuje takich mistyfikacji dziecka, może ono sobie utrwalić zły nawyk np. udawania choroby po to, żeby zdobyć zainteresowanie otoczenia. Znam jedną osobę, która się w ten sposób zachowuje, wykorzystuje swoje różne dolegliwości (w które teraz już sama wierzy) po to, żeby inni musieli jej pomagać, wozić ją, znosić jej różne upierdliwe zachcianki. Choroba jest też dla niej wytłumaczeniem kiedy coś zawali, oleje jakiś termin itd.

                                          Oczywiście nie chodzi o to, żeby dziecku nie dać tego, o co mu w gruncie rzeczy chodzi czyli uwagi i zainteresowania. Ale niestety nawet to trzeba mu dawać w rozsądny sposób, czyli np. nie bezpośrednio w odpowiedzi na jego szantażyk czy teatrzyk.
                                          • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 05.06.11, 00:34
                                            >poprosiła tatusia czy może dziś sp
                                            > ać z mamą
                                            , tata się zgodził,

                                            wtf ???
                                            • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 05.06.11, 00:39
                                              > >poprosiła tatusia czy może dziś sp
                                              > > ać z mamą
                                              , tata się zgodził

                                              Nie wiem jak jest u Ciebie, ale nasza córka ma swój pokój i w nim swoje łóżko. My z mężem mamy swój pokój i swoje łóżko. Jak ona chce spać ze mną, to tatuś już się tam nie mieści, więc jest pozbawiony miejsca we własnym łóżku i musi spać u niej, gdzie nie jest mu zbyt wygodnie. Dlatego jak chce spać z mamą albo z tatą to musi z tym drugim uzgodnić czy się zgodzi wynieść na tą noc z własnego łóżka. Co w tym takiego dziwnego?
                                              • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 05.06.11, 00:46
                                                A jak się nei zgodzi?tongue_out
                                                • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 05.06.11, 00:52
                                                  > A jak się nei zgodzi?tongue_out

                                                  To córka idzie spać do swojego łóżka. Nie ma obowiązku się zgodzić i nawet nasza sześciolatka to rozumie, a tu taka sensacja, że dziecko się pyta rodziców o zgodę.
              • aqua48 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:45
                Moje dzieci w wieku około trzech lat wpadły w okres rzucania się na podłogę z wrzaskiem i walenia rękami i nogami. Normalne. Jedno postawione do kąta ze słowami jak się uspokoisz, to porozmawiamy, szybciutko się uspokajało, drugie postawione tak samo zakleszczało się we wrzasku. Trzeba go było przytulić mocno, trzymając przez chwilę, a potem dopiero dawało się porozmawiać rozsądnie i omówić problem. Dzieci są różne, różnie reagują i sądzę, że wszelkie kary należy dostosować do osobnika indywidualnie. Bardzo uważając, żeby dziecka nie skrzywdzić. Kara, to nie odwet, moim zdaniem to raczej powinna być pomoc w opanowaniu sytuacji, która wymknęła się spod kontroli oraz czas na uporządkowanie emocji i przywrócenie "normalności".
                • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:50
                  Dzieci są różne.Więc czemu nie znając dziecka ktoś kategorycznie potępia stosowane wobec niego metody.
                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:54
                    dlatego ze to nie skutecznosc powinna byc najwazniejsza a dobro dziecka
                    serio nie znasz zadnych starszych ludzi ktorzy twierdza ze na ich dziecko to tylko kabel pomagal wiec niech sie inni odwala od bicia dzieci ?
                    • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:57
                      Czyli co robić jak dziecko się nakręciło?Przytulanie odpada,bo dziecko nie chce,kopie gryzie?Na siłę przytulać?To nie przemoc?Czekać za opadnie z sił siedząc obok?
                      • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:00
                        a nie lepiej zeby "opadlo z sil " siedzac obok niz ma dokladnie tak samo opadac z sil tyle ze zmuszone do siedzenia na jakims pluszaku ?
                        przeciez przymus tylko dzieciaka nakreca i wydluza histerie
                        • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:04
                          Czyli ma wyć aż padnie.Acha.
                        • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:11
                          > przeciez przymus tylko dzieciaka nakreca i wydluza histerie

                          Moja nakręcało brak reakcji.Albo próba przytulania.
                      • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:05
                        Niech opadnie z sił, wtedy przytulić, wytrzeć nochala i jak chce pogadać to pogadać. A na przyszłość wyciągnąć wnioski czemu tak zawzięcie ono się czepia tego kartofelka, kubeczka czy serwetki i pozwolić dziecku mieć kontrolę nad pewnymi rzeczami, zapytać przed obiadem wolisz picie z zielonego czy żółtego kubeczka, chcesz rajstopki białe czy niebieskie itd. Zapewniam, że nakręcanie się zniknie.
                        • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:10
                          A ja mogę zapewnić,ze nie w przypadki każdego dziecka.
            • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:10
              > A dlaczego jak Ty sama się zdenerwujesz to nie zamykasz się w pokoju?

              Ależ ja tak właśnie często robię. Jak jestem wkurzona na tyle, że widzę, że to niemiłe dla otoczenia, które nic nie zawiniło to właśnie idę się uspokoić do drugiego pokoju albo na spacer.

              Z dorosłym człowiekiem, który histeryzuje też nie rozmawiam, tylko mu mówię, że porozmawiam, jak się uspokoi i jeśli sam nie chce wyjść, żeby się uspokoić, to ja wychodzę.

              Moja córka była w momentach bezsensownej histerii odsyłana do swojego pokoju na minutę, dwie i teraz sama wychodzi jak zaczyna się płakać, bo nie może dostać kolejnego cukierka itp. Uspokaja się błyskawicznie i nie mieliśmy nigdy problemu, żeby się darła w nieskończoność. Przytulanie i rozczulanie się nad jej płaczem w takich momentach sprawia, że rozpacz jest coraz większa i trwa znacznie dłużej.
              • aandzia43 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:38

                > > A dlaczego jak Ty sama się zdenerwujesz to nie zamykasz się w pokoju?
                >
                > Ależ ja tak właśnie często robię. Jak jestem wkurzona na tyle, że widzę, że to
                > niemiłe dla otoczenia, które nic nie zawiniło to właśnie idę się uspokoić do dr
                > ugiego pokoju albo na spacer.

                No właśnie, chyba docieramy do sedna smile Mam tak samo, jak Bri. Nie mam tendencji do eskalowania negatywnych uczuć w towarzystwie bliźnich. Uwaga, mówię o braki eskalacji nie o niewyrażaniu ich w ogóle! Rozdrażnienie, złość, rozżalenie, jeśli nie są spowodowane przez konkretną osobę/osoby nie powinny jej/ich obciążać. Wtedy właśnie oddalam się.
            • damajah Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:18
              ja osobiście jak jestem wściekła wręcz sama idę do osobnego pomieszczenia - łazienka, sypialnia, czasem wręcz z domu wychodzę - zamiast wydarcia się na męża czy dzieci. Nie widzę w tym nic złego, wręcz przeciwnie - pracowałam aby się tego nauczyć.
              Moja starsza córka jak jest wkurzona to sama idzie, czasem obrażona, czasem potrzebuje się wyryczeć w poduszkę i ok, wie że może ale nie może na nas się wyżywać. Nie rozumiem co w tym złego.
              • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:29
                damajah napisała:

                > ja osobiście jak jestem wściekła wręcz sama idę do osobnego pomieszczenia - łaz
                > ienka, sypialnia, czasem wręcz z domu wychodzę - zamiast wydarcia się na męża c
                > zy dzieci. Nie widzę w tym nic złego, wręcz przeciwnie - pracowałam aby się teg
                > o nauczyć.
                > Moja starsza córka jak jest wkurzona to sama idzie, czasem obrażona, czasem pot
                > rzebuje się wyryczeć w poduszkę i ok, wie że może ale nie może na nas się wyżyw
                > ać. Nie rozumiem co w tym złego.

                Nic o ile Ty sama decydujesz, że wychodzisz. Co innego jak mąż/rodzić powie wyjdź, a jak się uspokoisz to wróć. Czy miło i fajnie by Ci było jakbyś to usłyszała?
                • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:52
                  Nie miło i nie fajnie, ale niestety w niektórych sytuacjach nie da się, żeby było miło i fajnie.
                • aandzia43 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:23
                  > Nic o ile Ty sama decydujesz, że wychodzisz. Co innego jak mąż/rodzić powie wyj
                  > dź, a jak się uspokoisz to wróć. Czy miło i fajnie by Ci było jakbyś to usłysza
                  > ła?

                  I to jest właśnie sedno sprawy, Hrabino: dorosły nauczył się już, że są granice jego osoby, a dziecko się tego dopiero uczy. Ale umiejętności poruszania się w świecie ludzi i tworzenia relacji nie dziedziczymy automatycznie, tylko przyswajamy w toku wychowania. Więc ktoś nas tego musi nauczyć, nie? Skąd dzieciak ma wiedzieć, że on to on, a świat to świat. Bardzo fajnie i obrazowo problemy granic opisane są w "Żyć i przetrwać w rodzinie" Skynner'a od analizy systemowej i Cleesa, żeby się dobrze czytało wink
            • kawka74 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:40
              napisała:

              > A dlaczego jak Ty sama się zdenerwujesz to nie zamykasz się w pokoju?

              Ja się zamykam. Lepsze to, niż nieopanowane szaleństwo.

              dobrze by
              > ś się czuła jakbyś kipiała ze złości, a mąż zaprowadziłby cię do pustego pokoju
              > z tekstem jak się uspokoisz to porozmawiamy?

              Zawsze może zaryzykować, że dostanie w dziób. Wściekłość pozbawia mnie hamulców.
              Także porównywanie z dorosłymi można sobie spokojnie darować.
            • asia_i_p Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 20:53
              Ja się zamykam w pokoju, kiedy się zdenerwuję. Albo w inny sposób separuję od rodziny.

              Te twoje sposoby z moim dzieckiem po prostu nie działały - ono nie chciało być przytulane, nie chciało innego kartofelka, tylko właśnie tamten, który był już źle pokrojony, a na próby przelania wody do właściwego kubeczka reagowało wyciem "za póóóóóóźno". I w pewnym momencie zorientowałam się, że to nie są negocjacje i próby załatwienia sprawy, tylko pokaz biernej agresji ze strony mojego dziecka - ja wymyślał, co by tu jeszcze zrobić, a ono wyje "aleeeee nieeee, booooo". I stwierdziłam, że sorry, ale nawet swojemu kochanemu dziecku pomiatać sobą nie dam. Zażądałam, żeby ona też coś konstruktywnego zaproponowała i przestałam dawać się wmanewrowywać w gierkę "Jaki jeszcze pomysł masz mamo, to ja się nie zgodzę". I nie wiem, czy po prostu wyrosła, czy to też trochę pomogło, bo histerie się skończyły.
        • damajah odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 15:15
          Nie widzę w tym nic złego. Doskonały sposób na to aby dziecko się uporało z emocjami - w pokoju może się wypłakać i zastanowić. U nas działało doskonale przy starszej - traumy nie ma, pogodna grzeczna otwarta uśmiechnięta. Przy młodszej (nerwus okropny i histeryczka po mamie) to często jedyny sposób na uspokojenie - w pokoju się wyzłości, podejmie decyzję że będzie grzeczna i wychodzi. To tak jak z karnym jeżykiem - tyle że zamiast siedzieć na poduszce siedzi na sofie i ma za zadanie się opanować. Jak jej się to uda - może zejść. Działa. Bez krzyków z naszej strony, bez klapsów. Po prostu daję jej czas na uspokojenie emocji i dojście do wniosku że fajniej być grzeczną.

          Odnośnie omijania wzrokiem to się zgadzam, koszmarne i paskudne zarówno jak się jest omijanym dzieckiem i omijanym dorosłym. Nigdy tego nie robię.
          • czarnaalineczka Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 15:27
            ale to nie jest uporanie sie z emocjami
            tylko kazanie dziecku w okreslonym czasie stlumic emocje i ich nie okazywac
            • gryzelda71 Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 15:29
              A pozwalanie na ryki do upadłego to uporanie się z emocjami,czy zmęczenie nimi?
              • czarnaalineczka Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 15:47
                czasem ludzi bez wzgledu na wiek musza emocje z siebie wywalic
                i podkrecanie ich wtedy czy rozkazywanie alby natyvchmiast emocje stlumily sensu zadnego nie ma

                moja kolezanka ( jak najbardziej dorosla )urzadzila kiedys przy mnie godzinna histerie z placzem wrzaskami i pozyganiem sie na koniec
                powodem b yl nie taki kolor lakieru do paznokci wink

                mialam ja trzasnac w twarz ? nawrzeszczec kazac jej wyjsc z mojego mieszkania i przyjsc az sie uspokoi ?
                • gryzelda71 Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 15:50
                  Mogłaś wyjść.Gwarantuje,że bez widowni histeria nie miałaby miejsca.
                  Mylisz pojęcia.Wysyłając do innego pomieszczenie nie każę się natychmiast uspokoić.Chcę tylko,żeby miała szanse się wyciszyć.
                  • czarnaalineczka Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 15:54
                    taaa moglam wyjsc a ona zostala by z tym sama

                    jakos dziwnie po wszystkim rzaucila mi sie na szyje ( no taka zarzygana:/)
                    i podziekowala
                    > Mylisz pojęcia.Wysyłając do innego pomieszczenie nie każę się natychmiast uspok
                    > oić.Chcę tylko,żeby miała szanse się wyciszyć.
                    ale czasem do wyciszenia sie jest niezbedna druga osoba

                    ja sie jako dziecko czasem uspokajalam sama ( kiedy stwierdzlam ze dorosli to idioci i mnie nie rozumieja i tylko kot mnie kocha : P )
                    a czasem musialm z kims chocby ryczac w tym samym pokoju
                    • czarnaalineczka Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 15:55
                      jak dziecko powie "ale ja chche plakac tutaj " tez odeslesz?
                      • gryzelda71 Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 15:58
                        Nie myl płaczu z histerią.
                    • gryzelda71 Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 15:58
                      > ale czasem do wyciszenia sie jest niezbedna druga osoba

                      A czasem nie.
                    • hrabina_murzyna Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 16:02
                      Otóż to! Niezrozumienie powodu histerii. Zapewniam, że owa dorosła kobieta na pewno nie histeryzowała o ten debilny kolor lakieru. Coś tam gdzieś wcześniej się kumulowało, a lakier był zapałką, która rozpoczęła pożar. Wyjście i zostawienie nawet dorosłej baby w takim momencie jest głupie. Skoro widzę, że dorosła baba zachowuje się tak debilnie z powodu lakieru to wiem, że potrzebuje wsparcia i to szybko, bo tak głupie zachowanie na pewno nie wynika z charakteru, a poważnego problemu innej maści. Skoro mi na niej zależy to jestem z nią i jak już się wywrzeszczy to siadam i rozmawiam. Z dziećmi jest tak samo.
                      • gryzelda71 Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 16:07
                        Jako histeryczka napiszę ,ze nic mnie tak nie nakręca niż takie próbowanie zrozumienia.
                        Jakoś sama w 4 ścianach nigdy nie wpadałam w histerię.Złość tak,ale nie histerię.
                        • hrabina_murzyna Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 16:19
                          Ja też Gryzelda, ale jako histeryczka powiem Ci, że jak mi się skumuluje to czasami wybuch histerii przy mężu, płacz i łzy są o głupi kubek, bo ja chciałam w tym w czarne a nie czerwone kropki. I jakby on by w tym czasie wyszedł to wpadłabym z histerii w dziką furię, chybabym mu koszule przez balkon wywaliła, krzycząc ty chu... A jak przytuli to mija i mam się komu wygadać i wypłakać swoje żale. Każdemu to czasem potrzebne, takie wypłakanie się.
                          • gryzelda71 Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 16:26
                            Patrz dwie histeryczki,a jakże inaczej reagują.
                            Czy dzieci nie "działają" na takiej samej zasadzie?
                            Jaka dziecku pomaga przytulenie to przytulic trzeba,jak odesłanie do pokoju odesłać.Czy jednak za wszelką cenę szarpać się z ryczącym,bo izolacja to zło najgorszej maści?
                            • hrabina_murzyna Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 16:39
                              gryzelda71 napisała:

                              > Patrz dwie histeryczki,a jakże inaczej reagują.

                              A może inaczej reagują, bo otoczenie na nie inaczej reaguje? Może Twoja widownia wyjdzie jak histeryzujesz i musisz się uporać sama z tą histerią, bo wpadając w furię jak ja musiałabyś non stop wstydzić się sąsiadów. Ja wiem, że mój chłop nie wyjdzie to daję upust emocjom. To coś jak z moim porankiem, jak wstaję to nie gadam z nikim, bo nie lubię. Chłop wie, że tak mam i się nie przejmuje. Moja matka i teściowa nie rozumie i myśli, że chodzę obrażona, więc sama też się obraża. Więc zmuszam się jak one są u nas do gadki przy śniadaniu, bo sensu nie ma robić inaczej, niedługo i tak wyjadą.

                              > Czy dzieci nie "działają" na takiej samej zasadzie?
                              > Jaka dziecku pomaga przytulenie to przytulic trzeba,jak odesłanie do pokoju ode
                              > słać.Czy jednak za wszelką cenę szarpać się z ryczącym,bo izolacja to zło najgo
                              > rszej maści?

                              Nie szarpać się. Zostawić decyzję dziecku gdzie chce sobie zdzierać struny głosowe. Usiąść i czekać. Dzieciak albo wyjdzie, bo matka go nie kocha i nie rozumie albo zostanie i się powydziera. Ale zawsze to jest jego wybór.
                              • gryzelda71 Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 16:45
                                > Dzieciak albo wyjdzie, bo matka go nie kocha i nie rozumi
                                > e albo zostanie i się powydziera. Ale zawsze to jest jego wybór.

                                A jak zostanie to matka go rozumie?
                                A jak wpada w złość i kopie to tez mam siedzieć i pozwolić na to?
                                • hrabina_murzyna Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 16:52
                                  Jak zostanie to znaczy, że dziecko tak czuje. Czuje, że matka go rozumie i dlatego zostało. A jak kopie to nie siedź, ale daj coś w co może kopać, poduszkę np.
                                  • gryzelda71 Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 17:03
                                    Ale ono chce mnie kopać nie poduszkę.Pozwalać?
                      • czarnaalineczka Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 16:23
                        no chodzilo o kolor lakieru wink
                        tyle ze ten lakier byl na slub tongue_out
                        • hrabina_murzyna Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 16:29
                          No i mamy piękne wywalenie emocji, stresu przed ślubem. Czyli nie o lakier szło, a o nagromadzone i siedzące cicho przez długi czas emocje i stresy.
                          • czarnaalineczka Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 16:31
                            no i gdybym jej kazala wyjsc a ona nie wywalilaby tych emocji to mogloby jej sie uzbierac i wywalic w trakcie slubu
                            fajnie by bylo nie ? suspicious
                            • gryzelda71 Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 16:37
                              A może walnęłaby tym lakierem o ścianę i tez para by uszła.A tak publika się znalazła to i przedstawienie dała.
                              • czarnaalineczka Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 16:47
                                jakby ten lakier rozwalila na mojej scianie to by ze sliwka do slubu szlatongue_out
                      • damajah tia. zwłaszcza z dwulatkami 05.06.11, 22:35
                        z pewnością podłoże chwilowego wrzasku jest bardzo głębokie...
            • bri Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 15:56
              > tylko kazanie dziecku w okreslonym czasie stlumic emocje i ich nie okazywac

              Właśnie wręcz przeciwnie. W swoim pokoju może sobie drzeć się, kopać w poduszkę itp. ile jej się żywnie podoba. Może na to poświęcić nawet i godzinę, jeśli taką ma potrzebę. Ale dziwnym zrządzeniem losu brak publiczności, która ma ten wybuch emocji oglądać i w wyniku niego zareagować w sposób zgodny z życzeniem dziecka sprawia, że wybuch nie ma sensu i szybko się kończy.
              • aandzia43 Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 19:09
                Ale dziwnym zrządzeniem losu brak publiczności, która ma ten wy
                > buch emocji oglądać i w wyniku niego zareagować w sposób zgodny z życzeniem dzi
                > ecka sprawia, że wybuch nie ma sensu i szybko się kończy.

                Co oznacza, iż nie był on (wybuch) spowodowany wielką potrzebą ducha wink
            • kawka74 Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 16:46
              To co wg Ciebie należy zrobić, skoro prośba o uspokojenie się jest tłumieniem emocji?
              Zaczynam mieć wrażenie, że wychowywanie dziecka zahacza o absurd.
          • malila Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 15:47
            Dla mnie to zagadka: co to odesłane dziecko robi, aby uporać się z emocjami? Przez odesłanie do pokoju staje się mądrzejsze? Takie odrzucone zaczyna sprawniej myśleć? I jego myśli przebiegają wtedy takim np. torem: "bardzo źle zrobiłem, moja histeria była głupia, bo przecież to oczywiste, że to, czego chciałem, było bez sensu i w ogóle nieważne, skoro inni tak uważają. Pójdę teraz przeprosić za moje zachowanie mamusię i tatusia, a także podziękować im za moje odosobnienie, które pozwoliło mi ujrzeć rzeczy takimi, jakie są naprawdę"?
            Czy może wymuszone odosobnienie działa jak tabletka szczęścia: likwiduje niechciane emocje? Tak, pstryk, wysyła się kogoś do pustego pokoju i już nie ma histerii, żalu, ani rozpaczy? Ktoś to opatentował?
            • czarnaalineczka Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 15:48
              dziecko sie uczy emocje sa zle okazywanie emocji jest zle
              nikogo moje emocje nie obchodza
              nigcy nie nalezy okazywac emocji bo ludzie tego nie akceptuja
              itp itd
              • gryzelda71 Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 15:53
                Tak,wpadanie w histerię jest złe.
              • bri Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 17:38
                Nawet gołębie mają umiejętność różnicowania. Dziecko, wyobraź sobie, wyraża emocje na różne sposoby nie tylko przez wrzask i agresję, a wtedy odsyłane do pokoju nie jest. A zatem uczy się, że są różne sposoby okazywania emocji i że są one różnie traktowane przez otoczenie.
            • bri Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 17:16
              Odesłane dziecko ma szansę pomyśleć w przeciwieństwie do dziecka, które jest tulone przez rodzica i musi odpowiadać na pytania "ale czemu tak płaczesz kochanie", "co się stało", "mamusi jest bardzo przykro, ale nie da się tego zrobić" itd.

              Ja nigdy nie wymagałam od córki, żeby nas przepraszała za swój płacz. Odesłanie do pokoju to nie jest kara.
          • verdana Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 15:49
            Czyli innymi słowy, musi, aby wyjść , podjąć decyzję, ze bedzie grzeczna - czyli nie ma nigdy szans zdecydować, ze miała rację.
            I o to mi własnie chodzi. Nie widze nic złego w odsylaniu do pokoju dziecka, bo zachowuje się fatalnie, włazi na parapet i straca kwiatki, albo wyżera gościom ciastka z talerza. Wtedy odesłanie jest karą adekwatną do przewinienia, odseparowujemy dziecko, bo nie chcemy, aby bylo z nami . OK.
            Ale odsylanie dziecka, bo jest wściekłe czy zmutne, aby sobie przemyślało, to powiedzenie mu - nie zycze sobie wiedzieć Twojej złości i smutku, mozesz być ze mną tylko wtedy, gdy jesteś zadowolona. masz obowiazek ukrywac uczucia, o ile chcesz byc akceptowane.
            Wrócić mozesz wtedy, gdy zrozumiesz, ze robisz źle. masz się opanować niezaleznie od powoedu, nikt tu nie akceptuje Twojego złego humoru.
            Czyli - starannie uczymy dziecko, aby potem, gdy ma nascie lat biadać "Bo ja nigdy nie wiem, co ono sobie naprawdę myśli, nigdy nie okazuje uczuć."
            • bri Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 17:35
              Smutkowi, złości ani nawet wściekłości nie musi towarzyszyć kopanie, rzucanie przedmiotami czy darcie się. Bardzo chętnie pomagam dziecku sobie poradzić z różnymi emocjami, ale w momencie, kiedy zachowuje się w taki sposób nic nie jestem w stanie zrobić, ani w żaden sposób mu pomóc. Moje dziecko doskonale o tym wie. Jak jest smutna, boi się, jest zła może przyjść, przytulić się, powiedzieć, że nie wie co ma zrobić, albo że sobie z czymś nie daje rady i wtedy zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby jej pomóc. Ale jeśli chcę po prostu sobie pokrzyczeć, bo nie dostała cukierka, albo nie może obejrzeć kolejnej bajki to ja nic na to nie mogę poradzić, ale słuchać tego nie muszę. Raczej mało prawdopodobne, żeby kiedykolwiek w jej życiu znalazł się ktoś, kto będzie lubił albo chociaż chciał słuchać darcia z tego typu powodów.

              To jest dopiero schizofreniczne moim zdaniem, odmowić dziecku czegoś co jest jak najbardziej w zasięgu Twojej ręki (słodycze, kolejna bajka, kolejne 15 min. na placu zabaw), a następnie rozpaczać razem z nim, że tego nie dostało.
              • aandzia43 Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 19:13

                > To jest dopiero schizofreniczne moim zdaniem, odmowić dziecku czegoś co jest ja
                > k najbardziej w zasięgu Twojej ręki (słodycze, kolejna bajka, kolejne 15 min. n
                > a placu zabaw), a następnie rozpaczać razem z nim, że tego nie dostało.

                No tak, coś w tym jest.
            • asia_i_p Re: odsyłanie do pokoju jest złe?? 04.06.11, 21:10
              Ależ nie.
              Może być ze mną, kiedy jest wściekła, pod warunkiem, że się na mnie nie wyżywa. Komunikat jest taki, że nie jestem jej poduszką do kopania, także emocjonalnego. I mam nadzieję, że ona także nikomu nie pozwoli, żeby wyżywał się na niej.
      • marychna31 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 11:49

        > Gorzej, obawiam się, ze zakaz dawania klapsów i skierowanie całej pary na zakaz
        > klapsa (nie mówię o laniu, tylko o klapsie, zaznaczam na wszelkie wypadek)

        Boże drogi, przecież tu nie chodzi "o klapsa" tylko ten całkowity zakaz naruszania nietykalności cielesnej dziecka jest właśnie symbolem ujrzenia w dziecku CZŁOWIEKA, którego należy traktować z szacunkiem i nie pozwalać sobie wobec niego "na chwile słabości". Od tego klapsa się zaczyna zmiana mentalności i całej filozofii traktowania dziecka jako "człowieka drugiej kategorii".

        Przecież wybór albo klaps albo podłe traktowanie to fikcją. Klaps jest elementem podłego traktowania a sytuacja w której rodzic nie daje klapsów ale upokarza na inne sposoby z pewnością jest możliwa ale zupełnie wyjątkowa. Ci, co pozwalają sobie na klapsy, pozwalają sobie też na więcej w innych sferach. To oczywiste. Bo brak im hamulca moralnego. To ten sam hamulec stopuje przed klapsem, które hamuje przed każdym innym podłym zachowaniem.

        Zmiana mentalności pod hasłem "nie bij" to zmiana mentalności w ogóle. Trudno jest wymieniać: "dziecka nie wolno bić, szarpać, szczypać, wyśmiewać, przewracać, ośmieszać, drażnić etc" bo tak można by bez końca. To filozofia traktowania dziecka jak równorzędnego, bez wykorzystywania przewagi w jakikolwiek sposób.
        A już teoria, że " rodzic musi sobie upuści w jakiś sposób pary i jak nie klapsem to z pewnością będzie to poprzez przemoc psychiczną" to jakieś kuriozum.
        • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:04
          To nie jest kuriozum, tylko smutna rzeczywistość. Klaps jest objawem - a leczenie objawowe, konieczne i słuszne, nie jest rozwiązaniem problemu.
          Mam w rodzinie osobę, która potrafi przeczołgać dziecko (takze dorosłe i dzieciate) nie podnosząc głosu, nie tykając koncem palca - to jest najgorsze, bo przed tym najtrudniej sie obronić, najtrudniej zrozumieć, że robi coś złego, czego robic nie wolno, że to ona jest winna, nie jej ofiary.
          • marychna31 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:06

            > To nie jest kuriozum, tylko smutna rzeczywistość.
            Myślenie, że albo klaps albo inna przemoc a trzeciej opcji nie ma to kuriozum. Nie biję (nikogo) nie używam przemocy fizycznej (wobec nikogo) i jakoś daję sobie radę z nadmiarem mojej pary.
            • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:49
              To chyba się nie zrozumiałyśmy (wcześniej), bo myślę dokładnie jak Ty.
        • selavi2 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:10
          Zgadzam się z jednym wyjątkiem: "Klaps jest elementem podłego traktowania a sytuacja w której rodzic nie daje klapsów ale upokarza na inne sposoby z pewnością jest możliwa ale zupełnie wyjątkowa."
          WYJĄTKOWA?
          Kobieto na jakim świecie Ty żyjesz i ile lat?
          No sorry, ale właśnie takie podejście to dla mnie tragedia.
          "niewinne" drażnienie się się i żarciki tudzież szantażyki emocjonale i "cyrki" przy jedzeniu czyli wmuszanie tego jedzenia , zaprzeczanie uczuciom dziecka i niedawanie mu prawa do płaczu ze strachu, bólu, złości i innych uczuć - są nagminne. To jest przemoc psychiczna. I t jest tylko wierzchołek góry lodowej.
          W przedszkolach i szkołach zdarza się i to wcale nie wyjatkowo, ze metodą "wychowawczą" jest porównywanie, zawstydzanie i niesprawiedliwe ocenianie dzieci
          I nie - nie obracam się w środowisku marginesu społecznego.
          Mam 47, jestem mamą i od 2000roku nianią i uwierz mi różnych sytuacji byłam świadkiem.
          Wybacz, ale zbulwersowało mnie to twierdzenie.
      • triss_merigold6 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 11:52
        Przemoc psychiczna też jest chyba karana, ale udowodnić trudno, małe dziecko ma zerowe szanse obrony i nawet nie zwerbalizuje o co chodzi i dlaczego mu przykro.
        Najgorsze jest to, że dokładnie wiadomo jakie są skutki takiego traktowania dziecka, pomijam Miller, ale inni psychologowie też opisywali.
      • jasia-mama Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 11:58
        Mój tata, z którym obecnie mam świetne stosunki dal mi w dzieciństwie popalić. Co prawda nie zachowywał się jak ten opisany powyżej pan, ale wiecznie mnie krytykował, za wszystko opieprzał i generalnie traktował jak przysłowiowego "wynieś, przynieś, pozamiataj". I gderał tak bardzo, że jako małe dziecko często sobie myślałam, że wolałabym dostać klapa, ale żeby się już zamknął. Nie uderzył mnie nigdy w życiu. Ale nikt mnie nie przekona, że klaps wyrządza dziecku większą krzywdę niż gnębienie psychiczne.
      • iwles Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 21:21

        verdana napisała:

        > Zgadzam się w 100%.
        > Gorzej, obawiam się, ze zakaz dawania klapsów i skierowanie całej pary na zakaz
        > klapsa (nie mówię o laniu, tylko o klapsie, zaznaczam na wszelkie wypadek) bed
        > zie powodował eskalację tego typu zachowań.


        bzdury!
        tatus tego tatusia wychowywał go w czasach, kiedy klaps nie był zbrodnią, a wprost przeciwnie, nie było też żadnych kampanii pt "kocham nie biję", a jednak stosowal dokładnie te same metody terroru psychicznego, mimo że spokojnie mógł dac mu klapsa i nikt by mu nawet nie zwrocil uwagi.
        • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 22:09
          Co do tego pana trudnego to fakt - jednak z drugiej strony mnóstwo rodzicow nie jest w stanie wychowywać dzieci bez karania ich - nie wolno bić, trzeba karać inaczej.
          • iwles Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 22:17

            tylko że ten pan akurat nie stosuje kar, on sie po prostu psychopatycznie bawi, dla niego to rozrywka, wczesniejsze zachowanie dziecka nie ma tu żadnego wpływu, jedzenie nie jest zabierane, bo cos tam, tylko po to, aby pan się dobrze zabawił uncertain


    • 18_lipcowa1 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 11:36
      Okropne.
    • morgen_stern Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 11:41
      Pamiętam niestety podobne zachowania z własnego dzieciństwa, na szczęście nie w takim natężeniu. Moja mama uważała, że opowiadanie dziecku głupot i patrzenie jak wszystko "łyka" jest bardzo zabawne, tak samo zabawne jest "żartobliwe" straszenie go wyskakując zza rogu z okrzykiem, albo wrzaśnięcie "buu!" nad uchem. Do dziś podskakuję na dwa metry w górę, kiedy ktoś wychynie nagle zza rogu wink niby zabawne, ale to jest właśnie takie kompletne nieliczenie się z dzieckiem, jego uczuciami (ojej, to tylko żarty). Była też mistrzynią zawstydzania mnie przed gośćmi (ojej, wstydzi się, hahaha).
      To, co opisałaś, to jakiś hardkor. Masz linka do wątku?
      • triss_merigold6 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 11:47
        To nie jest zabawne, miałam takiego wujka w rodzinie, na szczęście kontakty były rzadkie, a ja już nastolatką, która się obrażała. Z bliskiego otoczenia nie pamiętam, żeby ktoś miał takie zachowania. Forum wychowanie bez porażek, nie linkuję, bo wytną.
      • graue_zone Ja linkuję 04.06.11, 11:50
        A czemu mają wyciąć? Coś nie zgodne z regulaminem? sznureczek
    • przeciwcialo Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:29
      Zgadzam się. Posladek krócej chyba boli niz zrabana psychika.
      • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:42
        Ale dlaczego mamy wybierać co lepsze. Albo zrąbana psychika albo bolący pośladek. Dorośli to zawsze muszą dostać jakąś alternatywę? Głupie to i tyle.
        • przeciwcialo Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:44
          To powiedz to tym co się znecaja.
          • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:54
            To niech do jasnej anielki zamiast superniań czy innych ekspertek w telewizji powiedzą jak krowie na rowie bicie to zło, ale karne jeżyki też zło. Czemu zamiast takiej superniani nie puszczą programu o dorastaniu dziecka, o jego problemach w danym wieku, o tym, że debilny kartofelek może być przyczyną łez dziecka i trzeba podejść do tego poważnie. Ale oglądalność byłaby mniejsza zapewne. Łatwiej znaleźć rozwalonego przez rodziców dzieciaka co to bije matkę i potem pokazywać jak Zawadzka zmienia go w tydzień niż posadzić taką Zawadzką przez godzinę w studio i niech gada o tych wszystkich buntach, kartofelkach i innych. Ale wtedy oglądalność by była mizerna, bo gdzie show? Nie ma show, nikt nie bije matki, nie pluje na ulicy to po co słuchać nudnej baby co tylko siedzi i gada.
            • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:56
              no dokladnie
              chodzi o show
            • wartosc.energetyczna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:20
              hrabina_murzyna napisała:

              > To niech do jasnej anielki zamiast superniań czy innych ekspertek w telewizji p
              > owiedzą jak krowie na rowie bicie to zło, ale karne jeżyki też zło. Czemu zamia
              > st takiej superniani nie puszczą programu o dorastaniu dziecka, o jego problema
              > ch w danym wieku, o tym, że debilny kartofelek może być przyczyną łez dziecka i
              > trzeba podejść do tego poważnie. Ale oglądalność byłaby mniejsza zapewne. Łatw
              > iej znaleźć rozwalonego przez rodziców dzieciaka co to bije matkę i potem pokaz
              > ywać jak Zawadzka zmienia go w tydzień niż posadzić taką Zawadzką przez godzinę
              > w studio i niech gada o tych wszystkich buntach, kartofelkach i innych. Ale wt
              > edy oglądalność by była mizerna, bo gdzie show? Nie ma show, nikt nie bije matk
              > i, nie pluje na ulicy to po co słuchać nudnej baby co tylko siedzi i gada.

              hrabina, czy Twój teoretyczny sposób wychowania dzieci zakłada jakąkolwiek karę?
              • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:27
                Owszem, ale co takiego może zrobić dzieciak 4-5 letni, aby musieć go karać. Ale jakoś nie widzę, a mam w rodzinie dziewczynkę wychowaną moim teoretycznym sposobem, aby wymagała jakichkolwiek kar. Dzieciak jest poukładany, matka nie schizuje, że córka trzasnęła drzwiami albo powiedziała matce kilka słów za dużo. Ona nadal z dzieckiem rozmawia, rozmawia i rozmawia i jestem zachwycona, że bez tych wszystkich kar się obyło i obywa nadal.
                • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:35
                  Jak to leciało,jedna jaskółka wiosny nie czyni?
                  • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:46
                    Jaskółki są dwie, dziewczynka lat 9- bez kar do tej pory, chłopiec lat 4- bez kar do tej pory. Dwie w mojej rodzinie, z którymi mam regularny kontakt. Kolejne kilka jaskółek wśród znajomych. I jedna stara jaskóła- JA, wychowana w czasach bicia i przemocy. Mnie nigdy nie uderzono, moja matka za danie mi klapsa zabiłaby. Przemoc wtedy była wszędzie, w przedszkolu też. Moja matka uważana była wtedy za przewrażliwioną wariatkę, bo kazała nie zmuszać mnie do jedzenia jak nie chcę, nie życzyła sobie karania mnie przez obce baby. Jak mnie jedna zmusiła do wypicia kawy inki to moja mamunia jak się o tym dowiedziała to następnego dnia przyniosła ową inkę do przedszkola i wylała babie na sukienkę tak jak ona zrobiła to mi dzień wcześniej. Wtedy też wszyscy uważali ją za nienormalną, a ja jakoś urosłam, żyję, problemów nie stwarzałam, nie stoczyłam się. Dziwne nie? Tak bez paska wychowana, a się udało. Cud pewnie.
                    • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:50
                      Bez paska to dużo więcej dzieci.
                    • wartosc.energetyczna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:55
                      tylko że ja nie pytam o pasek tylko o karę, jakąkolwiek. pytam o uczenie dziecka że nie zawsze złe zachowanie wywołuje atak czułości u reszty świata i pójście na ustępstwa
                      • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:07
                        Moja matka czasem wysyłała mnie do swojego pokoju, nie działało- przestała, czasem zakaz oglądania jedynej w tv bajki- histeria do rana, zmuszanie do jedzenia (niejadek byłam)- złamałam rękę uciekając od stołu, gadanie i gadanie- większa agresja dziecka. Przestała stosować jakiekolwiek kary, przestała ględzić, przestała robić halo z wybitej szyby i jakoś dziwnym trafem zrobiło się sielsko i anielsko. I nie musiała mi ustępować, jakoś się dogadałyśmy. Dziś jako 60-letnia kobieta sama przyznaje, że czasami to ona była bardziej głupia niż ja, bo wielu scysji można było uniknąć, a ona upierała się dla zasady, a nie zastanawiała się dlaczego ja czegoś tam nie chcę.
                        • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:15
                          > Moja matka czasem wysyłała mnie do swojego pokoju, nie działało- przestała

                          Na moje dziecko nie działało przytulanie,jak miała fazę ryku.Przestałam.Pomogło.
                          • hrabina_murzyna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:26
                            gryzelda71 napisała:

                            > > Moja matka czasem wysyłała mnie do swojego pokoju, nie działało- przestał
                            > a
                            >
                            > Na moje dziecko nie działało przytulanie,jak miała fazę ryku.Przestałam.Pomogło

                            Przytulanie to akurat i na mnie nie działało, ale musiałam wiedzieć, że matka jest obok, blisko, że nie karze mi wyjść jak jest mi źle i że mam się sama uspokoić. Ja musiałam wiedzieć, że nie jestem sama z tym swoim żalem i mogę się przytulić nawet taka rozhisteryzowana. I tak było. Ja płakałam, gadałam, ona siedziała i słuchała, pytała czy wytrzeć nochalka, czasami jakiś żarcik zrobiła i spokojnie mijało. Do dziś mną telepie jak ktoś odsyła dziecko w celu uspokojenia się. Ja to odbieram na zasadzie- jak jesteś wesoły to dobrze jest i siedź sobie, ale jak ci źle to ja nie będę twoich płaczy słuchać, bo mi się nie chce. Sam zacząłeś płakać to i sam przestań, a mnie tym nie obarczaj. Tak to odbieram i nigdy mam nadzieję nie zrobię tego mojemu dziecku.
                            • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:57
                              Ja cały czas pisze o HISTERII,nie płakaniu,czy byciu smutnym.Z tego chyba wynika różnica.Nigdy płaczącego dziecka nie pogoniłam,bo nie w smak mi były łezki,ale wiszczącego ,szarpiącego się już tak.I nie do piwnicy,skąd nie docierały do niego nasz głosy,a do innego pokoju.
              • kammik Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:36
                Mój praktyczny (dwoje dzieci) sposób wychowywania nie przewiduje żadnych kar smile
                • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:53
                  To założenie.Obyś nie musiała ich przewidzieć.
                  • kammik Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:07
                    A dlaczego miałabym? Nie bardzo jestem w stanie wyobrazić sobie, co miałby zrobić mój piętnastoipółlatek albo dwuipółlatka, że aż musiałabym je "karać". I w jaki sposób?
                    • wartosc.energetyczna Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:10
                      kammik napisała:

                      > A dlaczego miałabym? Nie bardzo jestem w stanie wyobrazić sobie, co miałby zrob
                      > ić mój piętnastoipółlatek albo dwuipółlatka, że aż musiałabym je "karać". I w j
                      > aki sposób?

                      wydaje mi się, że piętnastolatek może zrobić bardzo dużo, zwłaszcza taki który nie został nigdy za nic ukarany..
                      • kammik Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:28
                        I jakos nie robi, ciekawe dlaczego, hm hm hm.

                        Ja nie mówię, że go nigdy nie karałam. Młody kiedyś człowiek był, to i głupi. Zawsze mnie jednak coś uwierało w tym systemie kar i nagród. No bo czego miał się nauczyć, kiedy dawałam mu tygodniowy szlaban na kompa? Co tym osiągałam poza mściwą satysfakcją? Nic.
                        • kammik Się mi jeszcze przypomniał 04.06.11, 14:42
                          ciekawy tekst www.ekorodzice.pl/time-out-skuteczna-metoda-wychowawcza,40,94,1149.html

                          BTW "fajnie" z nim polemizowała Zawadzka, zaczynając swoją wypowiedź od "karny jeżyk nie jest karą" big_grin
                          • czarnaalineczka Re: Się mi jeszcze przypomniał 04.06.11, 15:57
                            jezyk ma dokladnie taka sama funkcje jak bicie
                            zrobisz co każe bo jestem silniejszy
                            w biciu fizycznie w jeżyku psychicznie
                        • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:52
                          bo system jest glupi z definicji wink

                          w normalnym zyciu sa konsekwencje zachowan a nie kary
                          ( no chyba ze w kodeksie karnym ale nie wszyscy jestesmy przestepcami wink )
                          • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:04
                            > w normalnym zyciu sa konsekwencje zachowan a nie kary

                            Jak dziecko za olewanie swoich obowiązków ma karę w postaci szlabanu na kompa,to zmiana nazwy z kary na konsekwencję coś zmienia?
                            • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:20
                              to nie sa konsekwencje
                              tylko kara a nie tylko zmiana nazwy

                              konsekwencja za niespelnienie obowiazkow jest cos zwiazane wlasnie z tymi obowiazkami
                              • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:28
                                No tak,wiec czasem po prostu nie ma kary za występek
                      • verdana Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:02
                        Mnie owszem, dosyć czesto zdarzyło się uarać male dzieci (tyle, ze moja definicja kary jest chyba znacznie szersza niż większosci osób). Kara jest po to, aby dziecko wiedziało, ze coś jest naganne. Zmian w zachowaniu nie powodują raczej, a jak powodują - to znaczy, zę są zbyt okrutne.
                        Natomiast zeby ukarać nastolatka. naprawdę nie wiem, co musiałby zrobić. Nastolatek jest za duży na karanie, nie nauczylam dotychczas - to już glupia kara nie podziała.
                        • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:09
                          Np mógłby wagarować.Tak,tak 1500 powodów i dochodzenie jak i dlaczego,ale kary już nie?
                          • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:22
                            a jak karac nastolatka za wagary ? big_grin
                            i na odyna po co ? big_grin
                            • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:29
                              Przypominam,że nastolatek to np 11 latek.
                              No można nie karać.
                        • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 22:10
                          verdana napisała:

                          > Mnie owszem, dosyć czesto zdarzyło się uarać male dzieci (tyle, ze moja definic
                          > ja kary jest chyba znacznie szersza niż większosci osób).

                          To znaczy?

                          > Natomiast zeby ukarać nastolatka. naprawdę nie wiem, co musiałby zrobić. Nastol
                          > atek jest za duży na karanie, nie nauczylam dotychczas - to już glupia kara nie
                          > podziała.

                          Właśnie.
                          • verdana Re: Znacznie gorsze niż klaps 05.06.11, 10:17
                            Dla mnie kara to nie tylko to, co podlega decyzji rodziców , czyli "za karę musisz/nie możesz", czy też lanie, karny jeżyk, zamknięcie w pokoju. Karą może być niechetne spojrzenie rodzica, odburkniecie "Dobrze, dobrze, już moze o ttym nie mowimy", pewien chłód emocjonalny, jak rodzic się wscieknie i nie ma ochoty z dzieckiem milo gadać. Karą jest powiedzenie "Jestem z ciebie niezadowolony" (bardzo IMO dotkliwą), wybuch zlości rodzica - czyli wszystkie negatywne reakcje, które budza w dziecku strach czy poczucie winy.
                            • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 05.06.11, 14:40
                              No tak, też tak to widzę.
                              Kiedy rozmawiam z nastolatkami, słyszę, że najgorsze ze wszystkiego jest dla nich usłyszeć od rodziców "straciłam/straciłem do ciebie zaufanie". A rodzice tym szafują, w błogim przeświadczeniu, że dzieci nie liczą się z ich opinią. Taka trochę ciuciubabka. I o ile jeszcze okazują zadowolenie z sukcesow maluchów, to potem większość uwag to przygany, okazanie zadowolenia, dumy, radości z tego co robi dziecko sprawia jakąs niezwykłą trudność. Z nauczycielami jest podobnie - za swój psi obowiązek uważaja wytknięcie błędu, pochwałę - za demobilizację. Była uczennica, która wyjechała do Danii, napisała do mnie: tu pracuję, wszyscy są ze mnie zadowoleni, chwalą mnie. W Polsce starałam się i starałam i zawsze było coś nie tak.
                    • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:16
                      Przecież cokolwiek teraz napiszę odpowiedz,nie to niemożliwe,moje dziecko tego nie zrobismile
                      • verdana Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:32
                        Moze i zrobi, tyle, ze karanie kompletnie nic nie da.
                        Owszem, mojej córce zdarzało się wagarować, aby iść do kina. Kiedy zrozumieliśmy, jak wazne jest dla niej kino, ukrylismy fakt, ze wiemy o wagarach i zaczęlismy jej dawać kasę na bilety i pilnowaliśmy, aby miała na to kino czas.
                        Wagarować przestała, a chodzenie do kina okazalo się pożyteczniejsze od całej szkoly.
                        • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:40
                          A gdyby w tym czasie kradła np.To też bez echa?
                          A gdyby zwierzęta maltretowała też jakieś zrozumienie znalazłabyś?
                          • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:48
                            prawie dorosli ludzie nie zaczynaja od tak sobie wagarowac w celu maltretowania zwierzat
                            psychopatie widac wczesniej
                            • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:51
                              11 LATEK NIE JEST PRAWIE DOROSŁY
                              • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:54
                                najpierw byla mowa o wagarujacym 15 latku
                                gdyby 11 latek wagarowal w calu znacania sie nad zwierzetami to nalezy go leczyc
                                a nie karac za wagary !!!
                                • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:54
                                  bo w tym momencie po 1 wagary nic nie znacza w porownaniu do znecania sie
                                  a po 2 kary nie maja sensu tylko fachowa psychiatryczna pomoc jest potrzebna
                                  • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:58
                                    No tak.Pojęcia kary faktycznie nie istnieje.
                                • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 16:57
                                  Ja tylko zauważyłam,że nastolatek to niekoniecznie tuż przed 18.
                                  Tak leczyć.
                                  W sumei wagarowanie,bo nie chce mi się iść do szkoły to nic złego.Nawet jak trwa tydzień.
                            • verdana Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:00
                              Jesli rodzice przeoczyli, ze dziecko jest psychopatą, albo wychowali je tak, ze maltretuje zwierzeta, to wybacz, ale karanie za to nastolatka przez tych rodziców nic nie da.
                              • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:05
                                Jak rodzice wychowali sadystę to chyba im to odpowiada.
                                No i przekonałyście mnie.Nastolatka nie ma za co karać.
                                • verdana Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:22
                                  Jest za co. Tyle, ze kary w tym wieku są albo nieskuteczne, alebo nie do wyegzekwowania, albo tak okrutne, ze trudno je stosować.
                                  • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:26
                                    E tam,niewypłacenie kieszonkowego to nie tortura.
                                    • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:28
                                      tylko przemoc ekonomiczna tongue_out
                                      • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:29
                                        Jak nie wykonasz zadania w robocie obcinają premię.Takie życie.
                                        • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:33
                                          premie za niewykonanie zadania zwiazanego z praca
                                          ale chyba szef ci nie zabiera calej pensji za to ze w domu naczyn nie umyjesz?tongue_out
                                          • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:35
                                            Ale dzieciak pensji nie ma,ma coś na kształt premii.
                                            • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:44
                                              oo ja nie wiedzialam ze kieszonkowe jest za cos
                                              w zyciu by mi do glowy nie przyszlo tak kieszonkowe traktowac
                                              • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:49
                                                A czym jest kieszonkowe?Pensją,obowiążkim rodzicielskim?
                                                • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:50

                                                  zaspokajaniem naturalnej potrzeby
                                                  moim zdaniem obowiazkiem jak dostarczenie dziecku miejsca do spania czy jedzenia
                                                  • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:55
                                                    Dziecko ma naturalną potrzebę dostawania kieszonkowego?
                                                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:57
                                                    naturalna potrzebe kupowania sobie roznych potrzebnych rzeczy bez konsultowania kazdego zakupu z rodzicami
                                                    taka autonomia jest bardzo potrzebna szczegolnie nastolatkowi
                                                  • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 18:02
                                                    Każdej rzeczy?Jak fajki to nie wstrzymasz kieszonkowego?
                                                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 18:11
                                                    nie dawalabym dziecku czegos takiego jak osobne kieszonkowe na fajki wink
                                                    jesli dziecko ze swoich pieniedzy ( czyli z kiesznkowego ) wda na fajnki to jego sprawa nie bedzie mial na nic innego

                                                    o ile za palenie moge sie wkurzyc ( a wiedzac ze sama w mlodosci palilam to raczje sie nie wkurze tongue_out) to nie o samo kupowanie fajek
                                                    przeciez palenie cudzesow jest rownie szkodliwe wink

                                                    jedyny przypadek w ktorym wstrzymalabym kieszonkowe to problem z dragami
                                                    i serio problem a nie jedno kupienie gandzi na sprobowanie

                                                    za to gdyby juz porblem minal pewnie oddalabym kase za tamten okres
                                                  • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 18:13
                                                    Wybacz.Pierdzielisz.
                                                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 18:26
                                                    a twoim zdaniem kieszonkowe jest za cos ?
                                                    za co za dobre stopnie za grzenosci ?
                                                    czy jak jedno dziecko ma siadectwo z paskiem to powinno miec wieksze kieszonkowe od dziecka trojkowego ?
                                                  • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 18:33
                                                    To już wspólnie ustalamy za co i po co i ile.
                                                    Mogę zawiesić jak dzieciak wydaje na bzdety,takie rodzica prawo.
                                                    I owszem mogę wypłacać ekstrasy z szczególne osiągnięcia.
                                                    To nie obowiązek rodzicielski dawać kieszonkowe.
                                                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 18:36
                                                    a ile twoje dzieci maja lat???

                                                    15 latka by z toba musiala ustalac jakie tampony moze kupic ?
                                                    albo jakie prezerwatywy ?
                                                  • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 18:42
                                                    Ojej tampony za kieszonkowe?
                                                    I co jeszcze.No nie dziwne,że trzeba obowiązkowo je wypłacać.
                                                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 18:49
                                                    a co z kazda duperelo do mausi leciec ?
                                                    mamusiu poprosze o pieniazki na tampony
                                                    mamo poprosze o kase na prezerwatywy
                                                    mamo poprosze o kase na wibrator

                                                    serio nie wydaje ci sie to dziwne i za bardzo wkraczjace w intymnosc nastolatki ?
                                                  • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 18:57
                                                    Widzisz,jak się z dzieckiem rozmawia to nie ma takich przepraw z tamponami.Mówi jasno skończyły mi się tampony,możesz kupić?Która nastolatka wydaje na podpaski i tampony ze swojego kieszonkowego?
                                                    Tampony to sfera higieny nie intymności.
                                                    Tak za fajki zawiesiłabym,za dopalacze za narkotyki,za trawę.
                                                    I mogę przetrzymać dziecku np 9 letniemu jak od razy kilka razy z rzędy wyda całość na żelki,czipsy itp,albo kart z piłkarzami które znudzą się po 4 dniach.
                                                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 18:59
                                                    ale to jego kasa i jego zelki i jego karteczki co z tego ze mu sie znudza?

                                                    ja mialam okres kiedy nalogowo kupowalam ceramiczne sloniki tongue_out
                                                    na szczescie nikt mi z tego powodu kieszonkowego nie ograniczyl
                                                    co wiecej nie mieli problemu co mi kupowac z okazji roznych swiattongue_out

                                                    tampony ok
                                                    ale prezerwatywy i wibrator to juz chyba strefa intymna no nie ?suspicious
                                                  • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 19:06
                                                    Nastolatki masowo kupują wibratory,masz rację.
                                                    Zelki jego,ale dentysta już mój np.albo otyłość już moja tak?
                                                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 19:10
                                                    zdrowe dziecko nawet od tomy zelek ma male szanse przytyc
                                                    \a jesli juz za duzo kupuje to lepiej tlumaczyc nawet setny raz
                                                    podajac przyklady co moze sobie kupic jak nie kupi tyhc glupich zelek wink

                                                    nastolatki kupuja prezerwatywy albo i nie i potem sa wpadki
                                                    w sumie bezpieczniej kupic wibrator wink
                                                    no i higieniczniej miec osobny wibrator niz uzywac komorki tongue_out
                                                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 19:11
                                                    ps mialam 13 lat jak dostalam swoj pierwszy wibrator a wlasciwie jak odkrylam co sie idealnie sprawdza w roli wibratoratongue_out
                                                  • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 19:15
                                                    Tak rodzice dali komórkę z nadzieją ze znajdziesz drugie zastosowania.
                                                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 19:17
                                                    jak mialam 13 lat to nie bylo powszechnie dostepnych komorek sad
                                                  • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 19:14
                                                    Ty używałaś komórki?

                                                    A jak dziecko niezdrowe to co?
                                                    I tak rok cały mamusia jak cielak daje kasę i prosi tylko nie żelki,a dziecko kupuje,a mamusia tłumaczy....bo dziecko chce i już.Tak jak gwiazdkę z nieba.
                                                  • czarnaalineczka Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 19:19
                                                    nie uzywalam komorki bo pierwsza kupilam majac chyba 17 lat
                                                    taka wielka cegla to byla big_grin
                                                    mialam szczotke podobna do tej
                                                    allegro.pl/foltene-masujaca-szczotka-do-wlosow-baterie-i1650891110.html
                                                    tylko z normalnym trzonkiem

                                                    i nie nie dali mi specjalnie po to
                                                    i nie nie wiedzieli co z nia robie
                                                    i o to chodzi bo to moja intymna sprawa byla
                                                    nie ich
                                    • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 22:14
                                      gryzelda71 napisała:

                                      > E tam,niewypłacenie kieszonkowego to nie tortura.

                                      Niewypłacenie kieszonkowego jako kara za dręczenie zwierząt przez nastolatka?
                                      Toż to kpiny.
                                      • gryzelda71 Re: Znacznie gorsze niż klaps 05.06.11, 09:13
                                        Nie,nie za dręczenie zwierząt .Po prostu kara.
                                        Bo przeczytałam,że nastolatka nie ma za co karać.I ze nie ma kar dla nastolatka.Po prostu się z tym nie zgadzam.
                                        • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 05.06.11, 14:43
                                          Dla mnie jest ważne, żeby dziecko/nastolatek zrozumieli, dlaczego nie powinni byli zrobić tego, co zrobili. I żeby chcieli nie zrobic tego nigdy więcej.
                                          Oczywiście jeśli zrobili coś, za co przewidziana jest konkretna kara (np. w statucie szkoły), powinni ją ponieść. Ale to juz raczej wisienka na torcie.
                          • triss_merigold6 Z ostatniej chwili 04.06.11, 16:48
                            Z ostatniej chwili dosłownie.
                            Parę dni temu u znajomych rodziców nastolatek niechcący podpalił dom. Czternastolatkowi rodzice ograniczali czytanie, bo ich zdanie czytał za dużo, wszędzie, zarywał noce - wykręcali korki, zabrali latarki (bo czytywał pod kołdrą). Chłopak zamknął się ze świeczką w garderobie i widocznie nie dogasił czy zapomniał, w nocy wybuchł pożar, nikt na zdrowiu nie ucierpiał, ale część domu jest poważnie uszkodzona. Tu karanie za nałogowe czytanie, ograniczanie w drastyczny sposób, przyniosło dość upiorny efekt.
                            Nie pytać dlaczego ograniczali 14-latkowi czytanie, bo nie wiem, wiem, że są ortodoksyjnymi katolikami.
                            • czarnaalineczka Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 16:52
                              ojp
                              nie wiedzialam nawet ze sa ludzie ktrzy moga wpasc na pomysl ograniczania dziecku czytania
                              • triss_merigold6 Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 16:55
                                Ja również nie. Jestem w stanie sobie wyobrazić ograniczanie nastolatkowi mnóstwa aktywności, ale nie akurat czytania książek.
                                • bri Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 17:52
                                  Serio? Ja czytałam całymi nocami, przez co byłam nieprzytomna w momencie, kiedy trzeba było wstawać do szkoły. Moi rodzice wprawdzie żadnych drastycznych zakazów wobec mnie nie stosowali, ale byłam zachęcana do kładzenia się spać o rozsądnej porze i spędzanie więcej czasu na świeżym powietrzu.
                                  • czarnaalineczka Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 17:56
                                    a to sie da latwo polaczyc big_grin
                                    ja na drzewie albo na hustawce czasem czytalam big_grin
                            • gryzelda71 Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 16:54
                              Nierozgarnięty chłopak.Nie mógł latarki użyć.
                              Dziwni rodzice.No chyba,że czytał całe noce i chodził nieprzytomny.
                              • czarnaalineczka Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 16:55
                                no przeciez napisala ze zabrali latarki
                                • gryzelda71 Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 16:59
                                  Ze sklepów też?
                                  • czarnaalineczka Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 17:01
                                    serio wyobrazasz sobie ze 14latek wyjdzie w srodku nocy po latarke i rodzice nie zauwaza ? big_grin
                                    • gryzelda71 Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 17:05
                                      Serio uważam,że idąc ze szkoły może kupić latarkę.
                                      • czarnaalineczka Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 17:06
                                        czyli trzeba czekac do nastepnego dnia tongue_out
                                        a jak rodzice tego danego wieczoru schowali latarke ?
                                        m ial spobie czytanie odpuscic ?tongue_out
                                        • gryzelda71 Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 17:08
                                          A jeśli .....
                                          • czarnaalineczka Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 17:12
                                            ?
                                            nie wiem o co ci chodzi
                                            chlopak chce czytac rodzice wykrecaja korki , zabieraja latarke wiec chlopak calkiem slusznie znajduje w domu inne zdorlo swiatla czyli swieczke

                                            nie wiem czemu nazywasz go nierozgarnietym ?
                                            bo nie przeiwdzial ze rodzice zabiora latarke ?
                                            bo nie mial 10 latarek ukrytych ??
                                            bo nie chcial czekac do nastepnego dnia ?
                                            • gryzelda71 Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 17:23
                                              Bo w przeciwieństwie do ciebie,nie wiem kiedy zabrali latarki,nie wiem,czy mógł wyjść z domu,coby nabyć w tajemnicy inną.Ty zakładasz,że stało się to jednego wieczoru,ja że nie.
                                              No i gdyby poczekał to by chata nie spłonęła proste nie.
                                              • czarnaalineczka Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 17:26
                                                nie ty nie wiesz ale od razu zakladasz ze chlopak nierozgarniety wink

                                                chata nie splonela wink
                                                no i kiedys o zgrozo nie bylo elektrycznosci ale ludzie jednak czytali
                                                mojej mamie sie w dziecinstwie zaslonki zaswiecily wink od choinki i o zgrozo nastepnego roku nadal choinke mieli
                                                tacy nierozgarnieci byli wink
                                                • gryzelda71 Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 17:27
                                                  O jesu...........
                                      • triss_merigold6 Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 17:12
                                        Pod warunkiem, że ma własne pieniądze. Dostęp do pieniędzy jest narzędziem kontroli stosowanym jednak przez wielu rodziców.
                                        Z dość skąpych przekazów informacyjnych przez lata, mogę tylko domniemywać, że panuje w domu mocno patriarchalny układ (a są to ludzie koło 40-tki) - oboje po studiach, pani matka nigdy nie pracowała zawodowo, pan ojciec pracuje i wymaga posłuchu, oni bardzo wierzący i zaangażowani w różne ruchy, dużo dzieci.
                                        • gryzelda71 Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 17:29
                                          To przynajmniej pomoc dostaną i chatę odremontują.
                              • triss_merigold6 Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 16:58
                                Nie mógł, bo starzy konfiskowali. Chłopak ma ADHD i w to czytanie wsiąkał więc tym bardziej nie rozumiem dlaczego mu ograniczano metodą udry na udry. Ale nie są to moi znajomi i z pierwszej ręki się nie dowiem.
                                Dobra, ja też miałam fazy na czytanie całe noce i wstawałam nieprzytomna do szkoły, ale nie spowodowało to większych szkód na zdawalności.
                                • gryzelda71 Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 17:00
                                  To troszkę zmienia postać rzeczy.
                                • czarnaalineczka Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 17:02
                                  ja w lazience czytalam big_grin
                            • nangaparbat3 Re: Z ostatniej chwili 04.06.11, 20:39
                              triss_merigold6 napisała:

                              >Tu karanie za nałogowe czytanie, ograniczanie w drastyczny sposó
                              > b, przyniosło dość upiorny efekt.
                              > Nie pytać dlaczego ograniczali 14-latkowi czytanie, bo nie wiem, wiem, że są or
                              > todoksyjnymi katolikami.

                              Widać czytał Harriego Pottera.
                      • kammik Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 18:31
                        No nie, zrobić to każde z nich może wszystko, pytanie, co my na to.
            • bri Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:47
              Poważnie trzeba podejść do stanów emocjonalnych dziecka, ale nie do debilnego kartofelka. IMHO zadaniem rodzica jest m.in. pokazanie dziecku właściwej miary rzeczy. Moim zdaniem źle pokrojony kartofelek czy zniszczona/zgubiona rzecz to nie jest powód do załamania nerwowego i nie zamierzam przed dzieckiem udawać, że wpadam z tego powodu w taką samą rozpacz jak ono. Poza tym trzeba jeszcze odróżnić - co nie jest trudne - płacz ze smutku, od płaczu który po prostu ma innym dokuczyć na tyle, żeby spełniona została jakaś kolejna dziecięca zachcianka.

              Wyobraź sobie, że żyjesz w świecie, gdzie każdy bardziej widowiskowy pokaz Twoich emocji powoduje, że całe otoczenie się na Tobie koncentruje, rzuca się Ciebie pocieszać i spełnia Twoje dowolne żądania, nieważne jak są wydumane. Po pierwsze uczy Cię to traktować swoje emocje instrumentalnie "jak wpadnę w histerię to zrobią to, co chcę". Tracisz dzięki temu umiejętność rozpoznawania swoich prawdziwych stanów emocjonalnych, przystosowujesz się do reagowania w taki sposób, który przyniesie pożądny efekt.

              Po drugie takie zachowania otoczenia sprawia, że spada na Ciebie ogromna odpowiedzialność. Od tego co Ty czujesz i jak wyrażasz emocje zależy zachowanie otoczenia. "Skoro mama tak żywiołowo reaguje za każdym razem, kiedy zaczne ryczeć to może ona to lubi, i powinnam płakać częściej?" albo "Popłakałabym sobie, bo mi jakoś źle, ale wtedy mama rzuci się utulać mój płacz i będzie się tym bardzo przejmować, nie chcę jej tak angażować". IMHO, to jest dla dziecka tak samo niezdrowe jak sytuacja całkowitego ignorowania jego uczuć.

              Czy tego chcemy czy nie w społeczeństwie obowiązują różne normy i reguły. Najbardziej uniwersalną z nich jest, że nasza swoboda zachowania kończy się tam, gdzie zaczyna ona ograniczać innych. Dziecko potrzebuje się tego nauczyć, a żeby się tego nauczyć ważne bliskie mu osoby muszą mu pokazać, że też mają swoje opinie, życzenia, preferencje, które czasem są różne niż od jego opinii, życzeń, preferencji. Nie ma na to po prostu innego sposobu.

              Nie ma lepszej reakcji na zachowanie dziecka niż ta wynikająca z Twojego szczerego rozeznania sytuacji i własnych emocji. Jeśli to nie problem dać mu drugi kubeczek to daj, ale w momencie, kiedy to marudzenie zaczyna Cię irytować, lepiej powiedzieć "jak nie chcesz kartofli to nie jedz, nie zamierzam wstawać po raz kolejny i Twój płacz nic nie zmieni".
    • jeza_bell Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 12:50
      Brak mi słów...
    • sadosia75 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 13:34
      Tragiczny ojciec... najgorsze jest to, że sam doświadczał takiego ojca w domu i powtarza tez schematy na swoich dzieciach.
      słaby tatuś, który musi się dowartościować kosztem dziecka. tylko dlaczego ta matka nic z tym nie robi? on tylko na dzieciach czy na żonie tez się tak dowartościowuje?
      • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:47
        A dlaczego go wybrała na ojca swoich dzieci? Też ma jakąs trudność sad
    • diabel.lancucki Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 14:00
      No dobrze, ojciec psychopata, a co z matką? Skoro ojcu nie pomaga psycholog to matka nie ma innego wyjścia jak odejść od faceta albo oddać dziecko. Innego rozwiązania problemu nie widzę.
      BTW a on tylko dziecku dokucza czy matce też?
      • agaja5b Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 15:55
        Moim zdaniem w Polsce jak zwykle wszystko zaczyna się od d... strony. Krzyczą media, w mediach arcymądra zgraja psychologów i innych specjalistów od dziecka że klaps to niewybaczalne zło, zasługujące na potępienie i najlepiej zabranie dziecka(nie mówię o pobiciach dzieci, bo to naprawdę inna kategoria). Wszyscy tak szczycą się, że Polska w końcu jest wśród cywilizowanych krajów gdzie uderzenie dziecka jest prawnie zabronione. Zgoda tylko co to za powód do dumy. Moim zdaniem pominięto najważniejszy chyba etap w tym wszystkim, czyli edukowanie społeczeństwa, pokazanie że jest inna droga, bo na razie to po prostu wytrącono rodzicowi z ręki jeden ze sposobów dyscyplinowania dziecka, a nie dano mu nic w zamian. Ja nie mówię o świadomych rodzicach, które i bez zakazów bicia potrafią swoim dzieckiem pokierować tak, aby wyszło "na ludzi". Ale nie wszyscy są tak doskonali i wg mnie lepiej jak ojciec , czy matka stosują klapsa jako metodę, niż mają potem odkręcać wychowanie bez żadnych metod i zasad, albo wychowanie wspomnianym przez autorkę wątku znęcaniem psychicznym. Stawką jest zawsze dziecko. Nawet jak przyjdzie policja albo urzędnik państwowy i w dobrej wierze dziecko zabierze, bo bite to niestety ale największą karę poniesie tylko ono. Ale my przecież dbamy o jego dobro. Wkurza mnie przedstawianie przez media sytuacji czy odebrać dziecko rodzicom, bo poszło samo do lasu i zabłądziło, albo matka zostawiła je w samochodzie i wybuchł pożar. Nigdy nie uwzględniono tu jeszcze racjonalnych czynników, a żeruje się tylko na sensacji.
    • anorektycznazdzira Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:15
      triss_merigold6 napisała:
      (...)
      > Pierwsza refleksja - pozbyć się pana ze szczególnym okrucieństwem.

      Boskie.


      A co do innych refleksji, to oczywiście się zgadzam, tak się niszczy psychikę, wykoleja, degeneruje i demoralizuje- czego najlepszym przykładem "bohater" tej opowieści, wszak przez własnego ojca "wychowywany"' w ten sposób. Trucizna sączona przez lata jest 1000 razy gorsza niż zwykły błąd czy słabość, z klapsem włącznie.
      • triss_merigold6 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:24
        Żeby nie było - nie popieram klapsów, dałam parę razy i nie jestem z tego dumna.
        Ale - za klapsa można przeprosić, powiedzieć "przykro mi, że cię uderzyłam, nie powinnam, bardzo się zdenerwowałam etc.". Za takie granie dokuczaniem na zimno - nie, bo jak przeprosić za coś co robi się z całą premedytacją i wyrachowaniem.
    • naomi19 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 17:37
      Triss, pierwszy raz MUSZĘ się z Tobą zgodzić, cóż za szczęście smile
      Zgadzam się, że znęcanie się psychiczne zostawia odcisk na człowieku, na całe życie. Tak, trzeba albo pozbyć się tautsia, albo w jakiś sposób (może jakiś psycholog potrafi?) nauczyć go normalnego funkcjonowania w rodzinie, traktowania dziecka. Ja poczatkowo wybrałabym to drugie, jednak dziecko zasługuje by mieć ojca.
    • myelegans Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 18:46
      > Dokładnie, a jak nie da się pogadać to przynajmniej postać/posiedzieć obok. Nie
      > opuszczać dziecka.

      Teoretycznie tak, ale na mnie placz, zawodzenie, wycie dziala okropnie, skacze mi cisnienie, narasta irytacja i zlosc. Mam bardzo mala tolerancje na halas, nawet na glosna muzyke, wiec odsylam dziecko, zeby SAMA sie uspokoic i zapanowac nad WLASNYMI emocjami, w przeciwnym wypadku eksploduje i odreaguje tak jakbym nie chciala. NIe jestem cyborgiem tylko czlowiekiem i tez ma emocje nad ktorymi czasami trudno zapanowac.
      Jak maly zacznie buczen, wyc i na dodatek chodzi za mna, to MUSZE sie od niego odseparowac, wiec albo go zostawiam i zamykam sie gdzies, albo prosze, zeby poszedl na gore i wrocil jak juz sie uspokoi to porozmawiamy
    • reszka2 Czy tu ktoś zwariował? 04.06.11, 19:03
      Czy tu ktoś zwariował?
      Trzeba mieć narąbane w głowie, żeby mylić karanie dziecka ze znęcaniem się nad nim, autorko wątku.
      Tatuś - sadysta znęca się nie dlatego, że dziecko karze, bo czymś zawiniło wedle jego pojęcia, tylko dlatego że lubi. I nie musi mieć k'temu żadnego pretekstu.
      Nie rozumiem co ma zachowanie sadystyczne do karania dzieci i nie rozumiem co ma tłuczenie dzieci do karania. Chyba, że taki popularny w umysłowej Polsce B skrót rozumowy - kara=bicie.
      • reszka2 edit 04.06.11, 19:07
        Narąbanie w głowie oczywiście dotyczyło domniemanego tatuńcia, żeby było jasne...
        A matka tego dzieciaka i tak pozostanie w toksycznym związku w myśl hasła "niechby pił i bił, byle tylko był"
    • ata99 Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 20:17
      Albo matka, bo mamusie też takie są. To niestety przypadłość pokoleniowa, pleniąca się jak zaraza z pokolenia na pokolenie. Ludzie słabi psychicznie lubią poprawiać sobie nastrój kosztem dzieci, strasząc je, wyśmiewając, robiąc głupie kawały i czują się ci nieszczęśnicy wtedy sprytniejsi, mądrzejsi, lepsi. To smutne, ale myślę, że szczególnie w naszej kulturze jest przyzwolenie na takie traktowanie dzieci, które wszak wiadomo "głosu nie mają". Smutne, a właściwie tragiczne.
    • asia_i_p Re: Znacznie gorsze niż klaps 04.06.11, 20:44
      A było wyjaśnione, czemu matka dziecka nie rozstała się z psychopatą?
    • aneta-skarpeta Re: Znacznie gorsze niż klaps 05.06.11, 07:19
      matko jestem w szoku- jak mozna tak kogos traktować?


      nawet mi, osobie doroslej, byloby smutno, zle i przykro gdyby mnie tak ktos bliski traktował notorycznie
    • na_pustyni Re: Znacznie gorsze niż klaps 05.06.11, 11:43
      Z dzisiejszej rozmowy z moją 5,5 letnią córką, którą od rana męczy reisefieber przed wyjazdem w miejsce, które zna i lubi. Temat został przedyskutowany, racjonalne argumenty zarżnięte, było przytulanie, rozśmieszanie i odwracanie uwagi:
      - mamo, dlaczego ja muszę jechać?
      - nie będziemy już o tym dyskutować
      - dobrze, nie będziemy - ale ja nigdzie nie jadę

      Niestety, działa tylko ignorowanie.
      • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 05.06.11, 14:49
        Bo to nie tak. Selekcję robisz na wstępie i jeśli uznajesz, że sprawa nie podlega dyskusji, przy pierwszym sygnale sprzeciwu oznajmiasz: na ten temat nie ma dyskusji. Koniec kropka.
        Z drugiej strony nie zapomnę, jak córce nie spodobała się pani fotografka (wredna była, sztuczno słodka, fakt) i czterolatka odmówiła pozowania do zdjęcia. Próbowaliśmy z jej tatą szantażu:
        Nie będziesz miała paszportu, nie pojedziesz z nami na wakacje.
        - To nie pojadę.
        Koniec kropka.
        Szczęśliwie niedaleko był inny fotograf.
        I szczęśliwie takie sytuacje zdarzały się niezmiernie rzadko.
        • na_pustyni Re: Znacznie gorsze niż klaps 05.06.11, 22:24
          Wcielę to w życie, dziękuję. Zdusić się w zarodku, mam nadzieję, że podziała. Być może w tym tkwi mój błąd, że zawsze starałam się ją traktować poważnie i w pewnym momencie weszłyśmy w układ zbyt partnerski.
          • ylunia78 Re: Znacznie gorsze niż klaps 05.06.11, 22:30
            Ale przepraszam,bo tak czytałam tylko początek i sporadycznie wpisy.Czy z tego wątku wynika,że lepiej już dać klapsa???Że teraz nagle ten KLAPS nie równa się BICIE?
          • nangaparbat3 Re: Znacznie gorsze niż klaps 05.06.11, 22:34
            To tym bardziej - ja mówiłam: przecież wiesz, że kiedy to możliwe, zgadzam się na twoje prpozycje. W tej sprawie się nie da. Potem wystarczało już tylko samo stwierdzenie o tym, że kwestia nie podlegająca.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka