Inna moja koleżanka:

Ma narzeczonego od półtora roku,slub za rok,maja date itp.
Mieszkaja w dwóch róznych czesciach Polski-ok 100km od siebie.,widuja sie dwa dni w tygodniu-on przyjezdza do niej albo po nia i razem jada do niego.Co chwila piszą sms,dzwonia,on sie stara,moja przyjaciolka z tych lasek co zawsze kogos maja,jest ładna,zgrabna,ma powodzenie,a jej narzeczony-to raczej typ inteligencika,ona jest jego druga powazna dziewczyna(ma 37lat!)wg mnie stara sie bardzo.WG MNIE.
I jest motyw.W ten weekend mieli sie
nie spotkac bo on mial prace,a ona wyjezdzała do domku letniskowego z siostrą i rodzicami.I ona mu pisze zeby przyjechałdo nich -pisze ok południa w sobote,on ma ok 120km do przebycia,a on pisze ze nie przyjedzie(juz jest po pracy) bo ma zaraz urodziny siostry..
...ona o tym nie wiedziała
pisze mu sms-a,żeby wybieral co wazniejsze.
Koles zostaje na tych urodzinach...
Moja przyjaciołka twierdzi teraz,że skoro urodziny siostrzyczki ważniejsze niż widzenie sie z narzeczoną.....to nie jest dobrze....
Co sadzicie?
Bo ja nie wiem co podpowiedziec?
Jestem jedynaczka i nie wiem może co to sa siostrzane więzy..
Jestem tez egoistka rozpieszczana przez facetów i wg mnie powiniem przyjechac...
p.s tak,mam duzo przyjaciółek ,obecnie ok 5 powyżej 15 lat przyjazni,nie licze tych z którymi mam zajebisty kontakt i znamy sie ok 10 lat..jak bedzie 15 napisze ze tez sa moimi przyjaciółkami