Tak sobie myślę...
2 tyg temu pakowałam się na wywczas- prasowałam wszystko co zabieraliśmy, ze 2 godziny mi to zajęło. Uf, gdybym tak miała co tydzień to bym oszalała. Prasuję sobie na bieżąco, chłop prasuje sobie sam, dziecku nie prasuję wcale...
A przypomniałam sobie, jak moja matka całe godziny nad deską do prasowania spędzała.
I całe dnie coś robiła. Pomijam pracę, ale w domu zawsze było COS do zrobienia.
Siostra 7 lat młodsza, więc moje dzieciństwo- to jej 1 dziecko.
Ja też mam teraz 1 i potrafię cały dzień spędzić z nim na macie, z przerwami na forum

jak zaśnie. I nie uważam, ze powinnam oprócz tego COŚ robić.
To niesamowite, jak zmieniła się mentalność przez te 30kilka lat...