Dodaj do ulubionych

Boarding schools - to istnieje?!

27.07.11, 18:55
Z góry przepraszam, że ja się tak wpycham na forum, ale... innego nie mam tongue_out

No cóż. Przypomniał mi się niedawno taki tekst, z mojego podręcznika do angielskiego.
Że podręcznik jest stary, to nie chce mi się go szukać, więc w telegraficznym skrócie:
Wywiad radiowy. Rodzice żalą się na problemy z nastoletnią (chyba szesnastoletnia) córką. Mała zamyka się na całe dnie w pokoju, nie odzywa się, bierze pigułki nasenne, ma złe stopnie. Rodzice proszą, grożą, wysyłają do psychologa (zważywszy, że mówią, że trwało to rok, to pewnie terapia nie trwała dłużej jak parę miesięcy, więc chyba wątpię, że mogłaby być skuteczna...). W końcu, po roku, decydują się na terapię szokową i płacą jakimś facetom od tzw. "boarding programms" żeby córeczkę naprostowali.
Takie coś wygląda tak:
Wpadają którejś nocy dwaj goryl, wyciągają dzieciaka z łóżka, zakuwają w kajdanki i na parę miesięcy wywożą daleko od domu, do jakiegoś obozu na odludziu. Tam jest jak w armii - bieganie z ciężarami parę mil dziennie, musztra i podobno nauka szacunku do siebie i innych. Córeczka wróciła jako inna osoba (czemu mnie to nie dziwi? *sarkazm*), rodzice zadowoleni, choć podkreślają, że mała wciąż ma koszmary o tamtej nocy, ale łatwiej się z nią dogadać. I jaka to była strasznie trudna decyzja.

A ja mam kilka pytań:
1. Czy takie COŚ w ogóle istnieje?! W USA mnie już nic nie zdziwi, no ale kurde...
2. Przede wszystkim: jak bardzo trzeba własnego dzieciaka nienawidzić, żeby się na coś takiego zdecydować?

Bo jeśli mała wcześniej nie miała problemów z psychiką (a zachowanie "przed" mnie, laikowi, wygląda na początki depresji), to po powrocie zaczęła mieć na pewno. A jeśli miała - no to pozostaje życzyć rodzicom miłego odcinania jej ze sznura za jakiś czas.

...nie no, ja bym nie wybaczyła nigdy takiej akcji. I jeśli można by się było ze mną "dogadać", to bynajmniej nie z powodu poprawy zdrowia psychicznego, ale z powodu panicznego strachu przed powtórką.

Żeby chociaż jakoś po ludzku, chociaż na przystanek odprowadzić... a tu nic, w środku nocy, z zaskoczenia, wpada dwóch facetów, skuwa i na parę miesięcy do karnej kompanii, BEZ KONTAKTU Z RODZINĄ? (nie było - rodzice wspomnieli też, że bali się, żeby nie przyszła wiadomość, że popełniła samobójstwo)

Mam szczerą nadzieję, że to fikcja z podręcznika do angla....
Obserwuj wątek
    • dziennik-niecodziennik Re: Boarding schools - to istnieje?! 27.07.11, 20:04
      nawet ciekawy pomysł, ale raczej nie dla dzieciaków w depresji (bo tak troche wygląda), tylko dla rozwydrzonych i rozpieszczonych.
      • verdana Re: Boarding schools - to istnieje?! 27.07.11, 20:07
        Nie, to nie jest ciekawy pomysł. jest to jedynie pomysł na totalne sterroryzowanie dziecka, kosztem jego psychiki.
        • nasturcja0-1 Re: Boarding schools - to istnieje?! 27.07.11, 20:14
          Skoro inaczej nie da sie dogadac z rozwydrzonym nastolatkiem, trzeba niekiedy siegnac po mocniejsze srodki.
          • nasturcja0-1 Re: Boarding schools - to istnieje?! 27.07.11, 20:16
            Tzn. nie tyczy sie to osoby wspomnianej w poście założycielki wątku, dziewczyna ta nie była rozwydrzona zdemoralizowana małolatą tylko prawdopodobnie osobą w depresji.
            • marusia_ogoniok_102 Re: Boarding schools - to istnieje?! 27.07.11, 20:47
              No cóż, gdybym ja była zdemoralizowaną małolatą, to po takiej akcji, jestem pewna, zrobiłabym jedno: spakowałabym co mam i czym prędzej zwiała z domu, z którego w każdej chwili mogą mnie wyciągnąć dwaj goryle. Skutą. W środku nocy. Na karną kompanię bez kontaktu z rodziną.
              • nasturcja0-1 Re: Boarding schools - to istnieje?! 27.07.11, 20:53
                Dziecko ma obowiazek przestrzegać reguł obowiązujacych w domu rodzinnym dopóki w nim mieszka, rodzice zaś maja pełne prawo nie aprobować zachowan zdemoralizowanej młodzieży mieszkajacej pod ich dachem.

                Btw, syn Danielle Steel, jak jego matka opisuje to w "Świietle moich oczu" w pewnym momencie również został zabrany do podobnej instytucji - tylko, że on, jak sie okazało był chory na cyklofrenię.
                • angazetka Re: Boarding schools - to istnieje?! 27.07.11, 22:45
                  Dom rodzinny to nie zakład pracy, a tym bardziej nie zakład karny.
                  • nasturcja0-1 Re: Boarding schools - to istnieje?! 27.07.11, 22:52
                    Ale i tak pewnych reguł trzeba przestrzegać. Nastolatek nie mieszka w domu sam.
                    • angazetka Re: Boarding schools - to istnieje?! 27.07.11, 22:55
                      Przestrzegać musi, podobnie jak rodzice. Jedną z tych reguł jest szacunek wobec innych. Rodzice, którzy robią coś takiego dziecku, mają je za przedmiot bez uczuć.
                      • nasturcja0-1 Re: Boarding schools - to istnieje?! 27.07.11, 23:09
                        Dziecko wie jakie w domu panują reguły, skoro ich nie przestrzega to rodzice mają prawo uciec sie do ostatecznych środków. Skoro dziecko nie szanuje rodziców, to oni nie muszą szanować jego.
                        • rosapulchra-0 nasturcja, 27.07.11, 23:33
                          masz dzieci?
                          • nasturcja0-1 Re: nasturcja, 27.07.11, 23:36
                            Nie, ale gdybym miała, wymagałabym od nich posłuszenstwa, na pewno bym nie doprowadziła do tego, że nie mam kontroli nad rozwydrzonym dzieciakiem i muszę prosic o pomoc jakaś instytucję.
                            • rosapulchra-0 Re: nasturcja, 27.07.11, 23:45
                              Ja mam troje. Nie narzekam, ale posłuszeństwo może być rożnie rozumiane. W poście założycielskim było napisane, że był brak komunikacji z dzieckiem, które nie wychodziło ze swego pokoju, raczej pod nieposłuszeństwo bym tego nie podpinała. A twoje teorie na temat wymagania posłuszeństwa też mogą być różnie interpretowane, a wiem z własnego doświadczenia, że posiadanie dzieci nie tylko na wymaganiu posłuszeństwa polega. Rozwydrzony dzieciak rozwydrzonemu dzieciakowi nierówny.
                              • nasturcja0-1 Re: nasturcja, 27.07.11, 23:50
                                Pisałam o rozwydrzeniu, a nie o problemach psychicznych, nie zas depresji, na którą prawdopodobnie cierpiała osoba opisana w wątku. Na pewno bym nie doprowadziła do stanu, w którym rodzice sami nie moga sobie dać rady ze zdemoralizowanym dzieckiem, które np. ćpa i muszą skorzystać z pomocy takiej boarding school.
                                • rosapulchra-0 Re: nasturcja, 27.07.11, 23:54
                                  Hej, zdemoralizowanie się skądś bierze, prawda?
                                  • nasturcja0-1 Re: nasturcja, 27.07.11, 23:57
                                    Zwykle tak, ale niekoniecznie, niekiedy najlepsze wychowanie nic nie daje gdy ktoś przyniósł ze soba na swiat pewne nie najciekawsze cechy charakteru.
                                    • rosapulchra-0 Re: nasturcja, 28.07.11, 00:12
                                      Ale to już nie jest winą dziecka przeca. Na geny nie masz wpływu. Mylę się?
                                      • nasturcja0-1 Re: nasturcja, 28.07.11, 00:20
                                        Ale zdrowy psychicznie człowiek powinien umieć powstrzymać naturalne impulsy, przeciez wie co jest dobre a co złe.
                                        • rosapulchra-0 Re: nasturcja, 28.07.11, 00:35
                                          Żartujesz, prawda?
                                          • nasturcja0-1 Re: nasturcja, 28.07.11, 13:49
                                            Oczywiscie, ze nie. Dlaczego miałabym żartować? Każdy człowiek powinien umiec nad sobą zapanować.
                            • phantomka Re: nasturcja, 27.07.11, 23:50
                              Czy rozwydrzone dziecko to nie jest przypadkiem wynik wychowania rodziców? Jeżeli wymagasz szacunku, sama szanujesz, ustalasz jasne reguły, to raczej ciężko dochować się tak rozwydrzonego dziecka, żeby trzeba je było do obozu karnego wysyłać.
                              • nasturcja0-1 Re: nasturcja, 27.07.11, 23:55
                                Niekoniecznie. Są osoby o trudnych charakterach i najlepsi rodzice niewiele moga tu poradzic.
                                • saga55-5 Re: nasturcja, 28.07.11, 00:07
                                  Niekoniecznie. Są osoby o trudnych charakterach i najlepsi rodzice niewiele mo
                                  > ga tu poradzic.

                                  Albo....wpadnie w takie towarzycho że żadnych zahamowań nie ma.
                                  Czasami jak oglądam jakiś reportaż to włos się jeży, na co nastolatków stać. Wtedy taka szkółka może by ich otrzeźwiła.
                                • rosapulchra-0 Re: nasturcja, 28.07.11, 00:14
                                  I wtedy tacy rodzice idą po pomoc do instytucji różnych, czego ty nie bierzesz pod uwagę..
                                  • nasturcja0-1 Re: nasturcja, 28.07.11, 00:22
                                    Ale nie we wszystkich przypadkach jest tak, ze rodzice sa bez winy - jesli złe zachowanie spowodowały błedy wychowawcze, rodzice powinni byli postepować inaczej i nie musieliby prosic nikogo o pomoc.
                                    • rosapulchra-0 Re: nasturcja, 28.07.11, 00:36
                                      Strasznie proste masz myślenie, zbyt, aby je brać pod uwagę, że mówisz to serio. Serio, serio.
                            • mia_siochi Re: nasturcja, 28.07.11, 08:28
                              nasturcja0-1 napisała:

                              > Nie, ale gdybym miała, wymagałabym od nich posłuszenstwa,

                              Uuuu la la....
                            • angazetka Re: nasturcja, 28.07.11, 08:59
                              To lepiej nie miej.
                            • morgen_stern Re: nasturcja, 28.07.11, 09:15
                              Może z takimi deklaracjami poczekaj, aż będziesz miała dzieci. Uwielbiam zapewnienia bezdzietnych, jak to cudownie i mądrze będą wychowywać dzieci.
                              • nasturcja0-1 Re: nasturcja, 28.07.11, 13:51
                                Bez obaw, nie zamierzam. Wychowanie to sie powinno zaczac od najwczesniejszego dziecinstwa, a nie dopiero gdy dziecko jest nastolatkiem.
                                • morgen_stern Re: nasturcja, 28.07.11, 14:20
                                  Oraz wymądrzanie się bezdzietnych na temat wychowania dzieci wink była już taka jedna, potem urodziła i jej się optyka zmieniła o 180 stopni smile trzeba być bardzo zadufanym w sobie, żeby z pełną powagą takie mądrości wygłaszać nie mając o nich zielonego pojęcia.
                                  • nasturcja0-1 Re: nasturcja, 28.07.11, 14:27
                                    Wiedzę teoretyczna to kazdy posiada, niezależnie od tego czy dzieci ma czy nie. Kazdy wie, że dziecko powinno byc prawidłowo wychowywane od małego bo wtedy rodzice maja czas na skorygowanie błędów wychowawczych, które w wieku nastoletnim prowadza do takich sytuacji.
                                    • morgen_stern Re: nasturcja, 28.07.11, 14:38
                                      Piękne, okrągłe zdania wygłaszane z powagą, które nic nie znaczą. Że tez chce ci się tak bić pianę.
              • saga55-5 Re: Boarding schools - to istnieje?! 27.07.11, 20:56
                Wprowadzić w życie, zamiast domów poprawczych
    • choinka.pl Re: Boarding schools - to istnieje?! 28.07.11, 00:25
      Nie czytałam wypowiedzi, bo mi się nie chciało i jak się powtarzam, to przepraszam. To o czym piszesz to program telewizyjny, przedstawienie, przecież rzadna stacja telewizyjna (a już w USA to zfajdaliby się z regulaminem, za co nie ponoszą odpowiedzialności dziś i w przyszłości) nie wzięłaby odpowiedzialności za takie akcje. To tylko przedstawienie, wyreżyserowana opowiastka i nie ma co się podniecać. Wyobrażasz sobie jakich odszkodowań mogliby się dopraszać "wykorzystani" nastolatkowie? Toż to miliony mogliby wyciąganąć od stacji telewizyjnych za "utracone dobre imię?, utraconą szansę na anonimowość?" itp, itd...
      • marusia_ogoniok_102 Re: Boarding schools - to istnieje?! 28.07.11, 00:31
        Ja się nie podniecam, tylko ja pytam. Bo, jak stwierdziłam w pierwszym poście, w USA nie zdziwi mnie już nic. Ostatnią rzeczą, której się to udało, było to: en.wikipedia.org/wiki/File:Corporal_punishment_in_the_United_States.svg
      • paliwodaj Re: Boarding schools - to istnieje?! 28.07.11, 00:41
        jest program w USA na ph17 nazywa sie Maury Show, www.mauryshow.com
        nie wiem czy teraz ciagle sa epizody z np 13 letnimi prostytutkami i ich matkami ktore szukaly pomocy, albo 12 latkami ktora spala z 200 facetami do tej pory i bardzo chce miec dziecko.
        Na koniec tego programu pokazywano jak te dzieciaki zamykano wlasnie w takich obozach, dzie spali na pryczach, pracowali ciezko, mieli pobudki w srodku nocy na jakies wymyslne cwieczenia i tak kilka miesiecy. Po kilku miesiacach niby dzieciaki wracaly na dobra droge i z placzem witaly mamusie, przepraszajac za wszystko
        Na you tube mozna sobie wyszukac wpisujac "maury show, wild teen". Wlos na glowie staje, ostanio nie ogladam, bo musialabym wlaczac przy corce ....
        • marusia_ogoniok_102 Re: Boarding schools - to istnieje?! 28.07.11, 00:45
          Słowo kluczowe - "NIBY".

          No cóż. Czyli istnieje. Ciekawe tylko, czy część z zakuciem i zabraniem po nocy jest prawdziwa.
          Cholera, a ja myślałam, że nawet w USA są jednak pewne granice...
          • paliwodaj Re: Boarding schools - to istnieje?! 28.07.11, 01:04
            tylko w tych programach nie pokazuje nastolatek z depresja a dzikie, cpajace nastolatki, 15 lat to najstarsze, nic innego im nie pomoze tylko zamkniety oboz ze skrajna dyscyplina.
            One prawie wszystki chca miec dziecko, co stanie sie z dzieckiem takiej nastolatki? Uwazam ze swietny sposob na te dzikuski, jedna twierdzila ze ona nie dba o to ze miala STD, ona i tak nie zamierza sie zabezpieczac, a spi z 4 roznymi facetami dziennie zeby tylko zajsc w ciaze , no i co ? nie zamknac tu takiej?
            • marusia_ogoniok_102 Re: Boarding schools - to istnieje?! 28.07.11, 01:15
              ....ja ogólnie nie jestem zdemoralizowaną nastolatką, ale jakbym była, to raczej robiłabym wszystko żeby w ciążę właśnie NIE zajść... czegoś chyba nie łapię? Ale trudno, dużo rzeczy nie łapię.
              I ja nie wiem, co zrobić z taką, bo ja nie jestem psychologiem. Ale zamykania w kompanii karnej raczej bym nie poleciła jednak.
              • verdana Re: Boarding schools - to istnieje?! 28.07.11, 08:45
                Bo pewnie ktoś Cię kochał. dziewczyny, a własciwie dzieci, ktore marzą o dziecku zazwyczaj marzą o tym, aby kogoś kochać i ktoś je kochał. żadem obóz karny na to nie pomoze.
            • triss_merigold6 Warto zauważyć, że 28.07.11, 10:29
              Warto jednak zauważyć, że te straszne, zdemoralizowane nastolatki włóczące się po nocach i sypiające z przypadkowymi facetami, nie zostały podrzucone rodzicom przez kosmitów tylko były wychowywane przez tychże rodziców. uncertain
    • princess_yo_yo Re: Boarding schools - to istnieje?! 28.07.11, 10:35
      to co opisalas to nie jest boarding school, a takie owszem istnieja w angli i usa, sporo kosztuja, zapewniaja bardzo dobry start w przyszlosc (wysoki poziom + networking), maja plusy i minusy.
    • brak.polskich.liter Doprecyzujmy 28.07.11, 14:13
      Boarding schools, czyli szkoly z internatem w pakiecie, jak najbardziej istnieja, maja sie dobrze i ciesza sie sporym zainteresowaniem (o ile kogos stac, bo tanie to to nie jest) np. w Anglii.

      To, co opisalas, nie ma z boarding school nic wspolnego.
    • bessie_blount Re: Boarding schools - to istnieje?! 28.07.11, 15:09
      Nie w nocy i nie siłą. I nie dzieciaka z depresją.
      Rozwydrzonego nastolatka z którym sobie nie radzę informuje o tym, że w dniu jakimśtam wyjeżdża na jakiś czas na specjalny obóz, który pomoże mu nieco uporządkować szufladki w głowie. Dla mnie bomba. Choć miałabym poczucie porażki jako rodzic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka