Jestem w 28 tygodniu ciązy.Wszystko bylo super czulam sie swietnie az nagle
tydzien temu zaczely sie skurcze.Lekarz kazal lezec w lozku przez kilka dni i
nie wstawac ew.do toalety.Poniewaz mamy jeszcze synka 3,5 letniego to
zasugerowal ze musi mi ktos pomoc bo inaczej czeka mnie szpital.I wtedy
zaczely sie problemy.Tescie mieszkaja obok,moi rodzice tez blisko.Dodam ze
tesc i moj tato nie pracuja a tesciowa juz o 15 jest w domu.I wtedy sie
okazalo ze nikt nie ma czasu ze musze sama sobie poradzic.Zostalam sama.Moj
maz czesto wyjezdza bo taka ma prace ale na szczescie jest na miejscu robi
zakupy sprząta stara sie wczesniej wracac ale niestety nie dajemy rady .synek
placze calymi dniami ze chce na spacer a ja placze bo nie moge sie ruszyc i
mam takiego dola ze szok

Moja mama zadzwonila na poczatku tyg.i jeszcze mnie
zdolowala perspektywa wczesniejszego urodzenia.Jedni zwalaja na
drugich,licytuja sie kto ma wiecej pracy.wreszcie siostra powiedziala mi ze
nikt nie ma obowiazku mi pomagac ze zawsze moge kogos zatrudnic

Jestem w
szoku.nie moge sobie tego wogule ulozyc w glowie to jakis koszmar.Zawsze
staralam sie wszystkim pomagac jak tylko moglam a teraz zostalam sama.Nie
iwem juz co robic...