hermesia
29.05.04, 10:44
Cześć wszystkim!!! Gorąco pozdrawiam i cieszę się, że mogę się wyżalić i
prosić o radę.
Mam 4 miesięczną córeczkę, jestem bardzo do niej przywiązana, karmię ją
piersią i nie wyobrażam sobie innego życia. Mało wychodzę z domu, bo jeszcze
przyplątała się kolka, ale jakoś sobie radzę. Mam wspaniałego męża i wychodzę
z założenia, że to rodzice powinni zajmować się własnymi dziećmi, a
niekoniecznie babcie. Mieszkam z teściami w jednym domu. Mamy wprawdzie
osobne piętro, ale na jedno wychodzi. O każdej porze dnia teść albo teściowa
przychodzą nawet bez zapukania, bez względu na to czy dziecko śpi czy nie
śpi, czy karmię, czy nie, czy śpimy czy nie itp. Są to niby krótkie wizyty,
ale niezmiernie częste (najbardziej lubię, kiedy właśnie uśpię dziecko a tu
ktoś przychodzi i skrzypi drzwiami). Poza tym teściowa uważa się za wyrocznię
w sprawach wychowywania, ubierania, karmienia itp. Wie najlepiej, kiedy małej
się chce się spać, kiedy jeść i bezczelnie mi to oznajmia. Uważa, że to ona
najlepiej potrafi utulić dziecko i je uśpić. A ja jestem po prostu chora,
kiedy ona bierze maluszka na ręce. Już sama ustaliła, kiedy ja mam iść do
pracy, żeby tylko siedzieć z moją dzidzią. To straszne. Czasem wychodzimy
gdzieś z mężem a ona zostaje z dzieckiem, a mi się coś po prostu dzieje.
Dodam, że próbowaliśmy z nią rozmawiać, ale nie docierają żadne racjonalne
argumenty. Jestem załamana. Pomóżcie.