weszłam ja sobie na stronę schroniska i bardzo szybko odechciało mi się shi-tzu.
nagle zapragnęłam kundelka. w jednym na fotce się zakochałam bez pamięci i ciągle wchodzę go pooglądać.
tylko jest problem - pies ma 8 lat.
jego właścicielka umarła i pies został sam. podobno to typowy kanapowiec i najbardziej na świecie lubi być głaskany - ideał, jak dla mnie
niestety mąż mnie uświadomił, że tak stary pies to przede wszystkim ogromne problemy z jego zdrowiem, operacje, nowotwory, zapalenia i inne. no i dość szybka śmierć - w sensie, że nie pobędzie z nami długo, a wiadomo, że wszyscy przeżywali byśmy jego stratę. więc to dodatkowe narazanie na taki jakby na to nie patrzeć stres - naszych dzieci.
ale im bardziej o tym myślę, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że bardzo chcę takiego bidulka właśnie. takiego, którego nikt nie chce.
tak sobie napisałam. może ktoś ma doświadczenia z psami ze schronisk?