Dodaj do ulubionych

USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc

11.11.01, 18:20
Lubie jechac do Kanady bo jest tak jakos czysciej i bezpieczniej.
Jakkolwiek zima przyjemniej jest na Florydzie.
A moze lepiej wogole wyniesc sie do Europy powiedzmy do Hiszpanii (nie do
Polski bo to trzeci swiat jeszcze).
Obserwuj wątek
    • Gość: Jurek Re: USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc IP: 212.162.228.* 11.11.01, 18:31
      america napisał(a):

      > Lubie jechac do Kanady bo jest tak jakos czysciej i bezpieczniej.
      > Jakkolwiek zima przyjemniej jest na Florydzie.
      > A moze lepiej wogole wyniesc sie do Europy powiedzmy do Hiszpanii (nie do
      > Polski bo to trzeci swiat jeszcze).

      Jezeli Polske nazywasz trzecim swiatem, to USA sa swiatem 5 albo 6 .....1/3 kraju
      wyglada tak, jakby byla zywcem przeniesiona z Meksyku. Nie nalezy mylic sily
      gospodarki z poziomem cywilizacyjnym.
      Pozdro
        • Gość: nieznaj Re: USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc IP: *.tac.net 14.11.01, 23:51
          Gość portalu: Yankes napisał(a):

          >
          > > Jezeli Polske nazywasz trzecim swiatem, to USA sa swiatem 5 albo 6 .....1/
          > 3 kra
          > > ju
          > > wyglada tak, jakby byla zywcem przeniesiona z Meksyku. Nie nalezy mylic si
          > ly
          > > gospodarki z poziomem cywilizacyjnym.
          > > Pozdro
          > Bzdury facet opowiadasz. Jezeli jestes w Stanach to musisz buc slepy.
          > Jezeli jestes w Polsce to jeste produktem komunistycznej propagandy.
          >
          Proponuje osobie tej co to napisala, NIE PIERDOLIC!!! W tym USA jest jeszcze
          gorszy KOMUNIZN anizeli komunizm, ktory byl w Polsce za czasow PRL. W USA
          propaganda goni propagande. New York City - zylem tak i nie chce tam wiecej
          wracac. Wiele dzielnic wyglada gorzej jak najgorsza wies w Polsce!!!
          W Kanadzie jest lepiej mieszkac anizeli w Stanach, ale i tutaj sie znajdzie
          minusy.

        • kanadol Zydowska propaganda 28.11.01, 19:33
          Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
          deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
          Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
          których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
          emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
          rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
          produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
          dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
          które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
          • ptwo mad cow disease 29.11.01, 05:40
            kanadol napisał(a):

            > Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
            > deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
            >
            > Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
            >
            > których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
            > emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
            > rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
            > produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
            > dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
            > które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.

            Ten osobnik chyba cierpi na gąbczaste zwyrodnienie mózgu!?
        • kanadol Zydowska propaganda 28.11.01, 19:33
          Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
          deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
          Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
          których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
          emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
          rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
          produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
          dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
          które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
        • kanadol Zydowska propaganda 28.11.01, 19:34
          Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
          deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
          Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
          których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
          emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
          rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
          produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
          dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
          które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
        • kanadol Zydowska propaganda 29.11.01, 00:53
          Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
          deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
          Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
          których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
          emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
          rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
          produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
          dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
          które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
        • kanadol Zydowska propaganda 29.11.01, 00:54
          Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
          deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
          Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
          których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
          emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
          rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
          produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
          dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
          które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
        • kanadol Zydowska propaganda 29.11.01, 00:55
          Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
          deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
          Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
          których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
          emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
          rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
          produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
          dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
          które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
        • kanadol Zydowska propaganda 29.11.01, 00:55
          Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
          deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
          Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
          których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
          emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
          rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
          produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
          dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
          które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
          • Gość: XXX Stuknij sie w czolko! IP: *.sanjose-03-04rs16rt.ca.dial-access.att.net 29.11.01, 05:07
            kanadol napisał(a):

            > Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
            > deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
            >
            > Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
            >
            > których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
            > emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
            > rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
            > produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
            > dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
            > które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.

            WRACAJ DO POLSKI KOLEGO JESLI TAM NIE JESTES I ZAPROPONUJ TO SAMO RZADOWI W
            POLSCE.
            $10,000 OD KAZDEGO KANADOLA JEZELI WYEMIGRUJE DO POLSKI. UCZMY SIE BIZNESU OD
            INNYCH A NIE PITOLMY CO NA PUSTY SAGAN PRZYNIESIE.

            Z TYMI ZYDAMI NIE JEST INACZEJ BO SLEPY JESTES NIE Z BRAKU WZROKU LECZ OKULARY
            SPAWACZA ZAPOMNIALES ZDJAC I ZOSTAWIC W PRACY.

            WSZYSCY POPIERAMY POLSKE BO CIAGLE TAM MAMY RODZINY. ALE NIE POPIERAMY KRAJOWYCH
            DURNIOW I Z GORY I Z DOLU. POPIERAMY MADRYCH LUDZI CO PRZYNOSZA POLSCE DOBRO
            PRACUJAC CIEZKO DLA NIEJ. MY JUZ TAM NIE JESTESMY WIEC PRACUJEMY DLA DOBRA INNEGO
            KRAJU A JUZ NAPEWNO NIE ZAMIERZAMY PRACOWAC DLA DWOCH.

            PS. RECE CI DRZA ZE ZLOSCI BO 10 RAZY KLIKNELES MYSZKA
        • kanadol Zydowska propaganda 29.11.01, 05:36
          Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
          deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
          Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
          których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
          emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
          rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
          produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
          dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
          które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
        • kanadol Zydowska propaganda 29.11.01, 05:37
          Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
          deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
          Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
          których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
          emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
          rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
          produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
          dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
          które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
        • kanadol Zydowska propaganda 29.11.01, 05:37
          Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
          deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
          Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
          których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
          emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
          rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
          produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
          dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
          które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
        • kanadol Zydowska propaganda 29.11.01, 05:38
          Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
          deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
          Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
          których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
          emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
          rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
          produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
          dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
          które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
        • Gość: XXX CYWILIZACJA TO USA IP: *.sanjose-11-12rs16rt.ca.dial-access.att.net 28.11.01, 06:52
          Gość portalu: libra napisał(a):

          > Masz absolutna racje! To nawet nie jest piaty, czy siodmy poziom
          > cywilizacji !
          > Przez wiele lat mieszkalem w roznych miejscach tego bandyckiego kraju,
          > i wiem, ze jest to kraj bezprawia, degrengolady cywilizacyjnej i motlochu
          > rozmieszczonego miedzy dwoma oceanami.

          Pamietaj ze prawie wszystko co posiadasz w domu i poza nim, masz dzieku USA.

          Wipisze tutaj mala liste odpisz jezeli powstalo to nie w USA. Robie liste bez
          zastanowienia sie.

          samochod
          elektrycznosc
          zarowke
          radio
          telewizja
          lodowka
          pralka
          air condition
          gramofon
          magnetofon
          traktor
          kombajn
          dojarke dla krowy
          computer
          najwazniejsze software komputerowe

          plus tysiace innych ktore uzywasz na codzien
          Inaczej bys zyla jak Libra z Kabulu
    • america Re: USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc 11.11.01, 23:00
      Kliken, Gadula nastepny topic bedzie pod tytulem

      "KLIKEN, GADULA GDZIE WAM BY BYLO LEPIEJ"

      Tym razem dyskusja dla szerszego grona.

      Jurek doceniam twoja opine.
      "Jezeli Polske nazywasz trzecim swiatem, to USA sa swiatem 5 albo 6 .....1/3
      kraju wyglada tak, jakby byla zywcem przeniesiona z Meksyku. Nie nalezy mylic
      sily gospodarki z poziomem cywilizacyjnym."

      Jakkolwiek spojrzmy prawdzie prosto w oczy. Zasiegnijmy statystyk np z ONZ i
      tam zobaczysz ze nawet biorac najsmielsze polske osiagniecia ciagle nasza
      ojczyzna znajduje sie dalej niz na 50-tym miejscu jesli chodzi o poziom rozwoju
      spolecznego.
      Jesli chodzi o rozwoj economiczny rowniez nie jest dobrze bo utknelismy na
      $6000 GDP, podczas gdy nasi poludniowi sasiedzi moga sie pochwalic podwojna
      cyfra niz nasza (nie mowie o Meksyku ale o Czechach).
      Wielu Polakow uwaza ze zapelnione polki w sklepach stanowia o poziomie
      spoleczenstwa. Jakze mylna to opinia. Pelne polki sklepowe maja w Argentynie
      (GDP zblizony do polskiego), Brazyli a nawet w Indiach. Wiele ludzi jeszcze w
      Polsce nie zrozumialo ze pelne polki w sklepach i brak pienedzy w kieszeni daja
      ten sam efekt co puste polki i pelne kieszenie pieniedzy czyli pusta lodowke
      (pamietamy z kumuny).
      Oczywiscie jest to tylko ogolne przedstawienie sprawy poniewaz zarowno w
      komunie bywalo jak i obecnie w Polsce bywa ze wiele ludzi wspaniale sobie radzi.
      Ja poprostu mowie o caloksztalcie problemu jakim jest jeszcze powszechny
      niedorozwoj Polski nie tylko do USA, ale Nimiec i dziesiatkow innych krajow.
      Jezeli usadowimy sie w pozycji ze jest tak wspaniale ze lepiej nic nie zmieniac
      grozi Polsce raczej bankructwo i totalne dziadostwo.
      Mysle ze napor na EWG jest niczym innym spowodowany jak tylko checia zdobycia
      darmowych datkow z zachodu na rozwoj naszego kraju jak rowniez mozliwosci
      zdobycia tamtego rynku pracy i wypchniecia masy Polakow na parobkowy zarobek.
      Czy wiesz ze w wielu miejscach w Polsce bezrobocie wynosi 25%. Powiesz noooo..
      nie chyba na wsi. Dla przykladu ci powiem ze mniej wiecej tyle jest w duzym
      miescie takim jak Radom.
      Nie dziw sie wiec ze nazywam Polske jeszcze trzecim swiatem bo to nie przez
      zlosliwosc, zycze Polsce jak najlepiej. Gdyby inaczej bylo nie siedzial bym
      dluzej w tym "BURAKOWIE" jakim jest Kanada i USA, ale bym sie cieszyl zyciem we
      wlasnym kraju w ktorym sie urodzilem. Niestety jest to jeszcze odlegla sprawa
      wiec wolalbym podyskutowac o tym co sie tutaj dzieje tzn. w "BURAKOWIE" za
      oceanem.

      Pozdrowiena z "BURAKOWA"
      • Gość: Kliken Re: USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 12.11.01, 02:59
        Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma albo gdzie sie ma dobra prace (i place).Moj
        koles wlasnie stracil prace (Toronto).Dostaje miesiecznie 1414 dolcow.Zglosil
        ze chcialby upgrade swoj skills.Powiedziano mu zeby poszukal sobie jakis
        college.Znalazl -CDi College za 12000.Placa bez szemrania.Za 6 mcy gosc
        dostanie super prace...napiszcie w jakim innym kraju byloby to mozliwe...
        O, Canada...
          • Gość: renka Re: USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 04:26
            Ludzie, ktorzy maja wypracowane tzw seniority , tzn uprawnienia do benefitow i
            zasilku jak prace utraca i nie moga znalezc nowej to ida do szkoly , czyli na
            przekwalifikowanie, po ktorym z reguly dostaja prace. Mozna rowniez nic nie
            robic i korzystac z zasilku, szukajac innej pracy. Wszystko sie laczy z
            zatrudnieniem,tzn znalezieniem pracy w ktorej nabedzie sie praw do
            benefitow.Jest to i bylo zawsze TRUDNE i bez protekcji i wprowadzenia nic sie
            nie wskora.I tu jest PIES POGRZEBANY. Nie wazne co wiesz, wazne KOGO ZNASZ.Jak
            sie ma klinken SWOJEGO czlowieka, ktory cie raz wprowadzil, gra sama sie juz
            toczy.I wtedy wypada TYLKO CHWALIC KANADE I SZCZERZYC ZEBY Z RADOSCI.Gorzej
            jak jestes "na swoim".Tylko 6 %ogolu zatrudnionych (zmuszonych i z wyboru)
            jest na swoim w Kanadzie. Widocznie slodki to chleb nie jest.
              • Gość: z USA Re: USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc IP: *.nc.rr.com 12.11.01, 22:57
                o przepraszam droga muzooo... nie zgodze sie z toba z ta slicznoscia quebecu.
                bylam tam, m.in. w montrealu i jestem przerazona. gorzej niz w polsce. montreal
                brudny, nawet bardzo, glowna ulica st.catherine do niczego i mnostwo meneli. stad
                nie wiem skad ci sie to "bezpiecznie" wzielo...? jednym slowem syf. a sam quebec
                z tego co wiem to ma teraz jakies "problemy finansowe" i stad bieda u nich az
                piszczy. jadac trasa z ottawy do montrealu tez nie bylam zachwycona. (ottawa jest
                o wiele ladniejsza, czystsza...ale to juz inna prowincja) czulam sie jak sporym
                zadupiu... no i drogi maja niestety gorsze w kanadzie niz w usa. no ale z usa to
                chyba zaden kraj nie moze sie rownac (jesli chodzi o te drogi).


                Gość portalu: muzaaa napisał(a):

                > Ja chcialabym mieszkac przez jakis czas w Quebec, sliczny i blisko do Montreal:
                > )
                > Musze przyznac ze w Kanadzie rowniez czuje sie bezpieczniej, chyba wlasnie tam
                > lepiej jest zycsmile)

                • Gość: Slawek Re: USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc IP: *.dialup.eol.ca 15.11.01, 18:01
                  Gość portalu: z USA napisał(a):

                  > o przepraszam droga muzooo... nie zgodze sie z toba z ta slicznoscia quebecu.
                  > bylam tam, m.in. w montrealu i jestem przerazona. gorzej niz w polsce. montreal
                  >
                  > brudny, nawet bardzo, glowna ulica st.catherine do niczego i mnostwo meneli. st
                  > ad
                  > nie wiem skad ci sie to "bezpiecznie" wzielo...? jednym slowem syf. a sam queb
                  > ec
                  > z tego co wiem to ma teraz jakies "problemy finansowe" i stad bieda u nich az
                  > piszczy. jadac trasa z ottawy do montrealu tez nie bylam zachwycona. (ottawa je
                  > st
                  > o wiele ladniejsza, czystsza...ale to juz inna prowincja) czulam sie jak sporym
                  >
                  > zadupiu... no i drogi maja niestety gorsze w kanadzie niz w usa. no ale z usa t
                  > o
                  > chyba zaden kraj nie moze sie rownac (jesli chodzi o te drogi).
                  > Odwiedz Niemcy i Wlochy jezeli to dla Ciebie za daleko proponuje Ontario Canada.
                  >
                  > Gość portalu: muzaaa napisał(a):
                  >
                  > > Ja chcialabym mieszkac przez jakis czas w Quebec, sliczny i blisko do Mont
                  > real:
                  > > )
                  > > Musze przyznac ze w Kanadzie rowniez czuje sie bezpieczniej, chyba wlasnie
                  > tam
                  > > lepiej jest zycsmile)
                  >

                • taxandria Re: USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc 18.11.01, 01:35
                  Przerazona MONTREALEM??!! Dreszcze na ulicy Ste-Catherine?!
                  No tak, po tej nudnej i jakze czystej Ottawie, to musial byc szok.
                  Nastepnym razem, proponuje sie uspokoic, isc na kawe w Starym Porcie
                  albo na ulicy St-Denis, a potem na spacer w parku Mont Royal,
                  tak jak wszyscy turysci. Bedzie prawie jak na pocztowce...


                  • Gość: jej Re: USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc IP: *.sprint.ca 25.11.01, 19:38
                    taxandria napisał(a):

                    > Przerazona MONTREALEM??!! Dreszcze na ulicy Ste-Catherine?!
                    > No tak, po tej nudnej i jakze czystej Ottawie, to musial byc szok.
                    > Nastepnym razem, proponuje sie uspokoic, isc na kawe w Starym Porcie
                    > albo na ulicy St-Denis, a potem na spacer w parku Mont Royal,
                    > tak jak wszyscy turysci. Bedzie prawie jak na pocztowce...
                    >
                    >

                    Mozna jeszcze pojechac do Quebec City, okolo 2.5 godziny i tam naprawde
                    jest swietnie, tylko ... powod jest taki ze to miasteczko jak zadne inne w
                    Ameryce Pn przypomina ladne miasteczko w Europie.
                    Ale fakt faktem warto tam pojechac w kazdej porze roku. ( mozna zabrac narty)
                    JEJ
                  • Gość: z USA Re: USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc IP: *.nc.us.prserv.net 21.12.01, 00:36
                    przykro mi ze mamy tak rozne spojrzenie na te czesc kanady. mnie nie skusi swoja
                    uroda ani stary port ani mont royal. mnie sie po prostu montreal nie podoba.


                    taxandria napisał(a):

                    > Przerazona MONTREALEM??!! Dreszcze na ulicy Ste-Catherine?!
                    > No tak, po tej nudnej i jakze czystej Ottawie, to musial byc szok.
                    > Nastepnym razem, proponuje sie uspokoic, isc na kawe w Starym Porcie
                    > albo na ulicy St-Denis, a potem na spacer w parku Mont Royal,
                    > tak jak wszyscy turysci. Bedzie prawie jak na pocztowce...
                    >
                    >

        • Gość: Biala Re: USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc IP: *.qc.sympatico.ca 12.11.01, 03:50
          Gość portalu: Kliken napisał(a):

          > Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma albo gdzie sie ma dobra prace (i place).Moj
          > koles wlasnie stracil prace (Toronto).Dostaje miesiecznie 1414 dolcow.Zglosil
          > ze chcialby upgrade swoj skills.Powiedziano mu zeby poszukal sobie jakis
          > college.Znalazl -CDi College za 12000.Placa bez szemrania.Za 6 mcy gosc
          > dostanie super prace...napiszcie w jakim innym kraju byloby to mozliwe...
          > O, Canada...

          W Toronto Kliken, nie w Windsor
            • Gość: Biala Re: USA - CANADA - do Klikena IP: *.sympatico.ca 13.11.01, 18:44
              Gość portalu: Kliken napisał(a):

              > Do pana powyzej - kazdy ma wybor.Jedni wola brac unemployment i zasuwac na
              > czarno przez 6 mcy ( i co oni odloza?) a inni wola upgrade skills , poznac
              > nowych ludzi i znalezc prace.Ten kolega robi pelny MSCE 2000.Typowo polska
              > krotkowzrocznosc i komunistyczne omamienie"....po co sie uczyc..." Madrzy sie
              > ucza idioci myja garnki.Amen
              > Biala przyjezdzaj do Toronto.

              To nie sa kursy dla kazdego. Musisz wczesniej pracowac przy networkach lub
              serwerach. Szkola stawia pewne wymagania (przynajmniej w Windsor).
              Nie moge przyjechac do Toronto bo tutaj sie ucze
      • Gość: Jurek Re: USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc IP: 212.162.228.* 12.11.01, 14:31

        > Jurek doceniam twoja opine.
        > "Jezeli Polske nazywasz trzecim swiatem, to USA sa swiatem 5 albo 6 .....1/3
        > kraju wyglada tak, jakby byla zywcem przeniesiona z Meksyku. Nie nalezy mylic
        > sily gospodarki z poziomem cywilizacyjnym."
        >
        > Jakkolwiek spojrzmy prawdzie prosto w oczy. Zasiegnijmy statystyk np z ONZ i
        > tam zobaczysz ze nawet biorac najsmielsze polske osiagniecia ciagle nasza
        > ojczyzna znajduje sie dalej niz na 50-tym miejscu jesli chodzi o poziom rozwoju
        >
        > spolecznego.
        > Jesli chodzi o rozwoj economiczny rowniez nie jest dobrze bo utknelismy na
        > $6000 GDP, podczas gdy nasi poludniowi sasiedzi moga sie pochwalic podwojna
        > cyfra niz nasza (nie mowie o Meksyku ale o Czechach).
        > Wielu Polakow uwaza ze zapelnione polki w sklepach stanowia o poziomie
        > spoleczenstwa. Jakze mylna to opinia. Pelne polki sklepowe maja w Argentynie
        > (GDP zblizony do polskiego), Brazyli a nawet w Indiach. Wiele ludzi jeszcze w
        > Polsce nie zrozumialo ze pelne polki w sklepach i brak pienedzy w kieszeni daja
        >
        > ten sam efekt co puste polki i pelne kieszenie pieniedzy czyli pusta lodowke
        > (pamietamy z kumuny).
        > Oczywiscie jest to tylko ogolne przedstawienie sprawy poniewaz zarowno w
        > komunie bywalo jak i obecnie w Polsce bywa ze wiele ludzi wspaniale sobie radzi
        > .
        > Ja poprostu mowie o caloksztalcie problemu jakim jest jeszcze powszechny
        > niedorozwoj Polski nie tylko do USA, ale Nimiec i dziesiatkow innych krajow.
        > Jezeli usadowimy sie w pozycji ze jest tak wspaniale ze lepiej nic nie zmieniac
        > grozi Polsce raczej bankructwo i totalne dziadostwo.
        > Mysle ze napor na EWG jest niczym innym spowodowany jak tylko checia zdobycia
        > darmowych datkow z zachodu na rozwoj naszego kraju jak rowniez mozliwosci
        > zdobycia tamtego rynku pracy i wypchniecia masy Polakow na parobkowy zarobek.
        > Czy wiesz ze w wielu miejscach w Polsce bezrobocie wynosi 25%. Powiesz noooo..
        > nie chyba na wsi. Dla przykladu ci powiem ze mniej wiecej tyle jest w duzym
        > miescie takim jak Radom.
        > Nie dziw sie wiec ze nazywam Polske jeszcze trzecim swiatem bo to nie przez
        > zlosliwosc, zycze Polsce jak najlepiej. Gdyby inaczej bylo nie siedzial bym
        > dluzej w tym "BURAKOWIE" jakim jest Kanada i USA, ale bym sie cieszyl zyciem we
        >
        > wlasnym kraju w ktorym sie urodzilem. Niestety jest to jeszcze odlegla sprawa
        > wiec wolalbym podyskutowac o tym co sie tutaj dzieje tzn. w "BURAKOWIE" za
        > oceanem.
        >
        > Pozdrowiena z "BURAKOWA"

        Mam wrazenie, ze niektorzy na tym forum myla "biala" Ameryke sprzed 15, 20 lat ze
        wspolczesnymi USA, ktore w wyniku braku kontroli polityki emigracyjnej w
        zastraszajaco szybkim tempie upodabniaja sie do swojego poludniowego sasiada i to
        do tego stopnia, ze jezyk hiszpanski w wielu stanach, zwlaszcza na poludniu jest
        juz jezykiem urzedowym (karty wyborcze oficjalnie sa juz wszedzie dwujezyczne).
        Latynoskie getta wyrastaja jak grzyby po deszczu doslownie w kazdym amerykanskim
        miescie i mozna juz od dluzszego czasu w powaznej amerykanskiej prasie znalezc
        artykuly o powolnym przeksztalcaniu sie tzw. "sun belt states" w trzeci swiat ze
        wszystkimi tego konsekwencjami. W zeszlym roku wybralem sie ponownie po 10 latach
        do LA i w ciagu tego okresu doszlo w tym miescie do tak olbrzymich zmian
        demograficznych, ze przewazajaca czesc miasta wyglada juz jak prawdziwy Meksyk i
        nie jest w stanie sie poznac po ktorej stronie granicy sie przebywa. Znalezienie
        pracy w tym miescie w wielu zawodach tylko z jezykiem angielskim graniczy prawie
        z cudem. W Chicago, w ktorym przybysze z Ameryki Lacinskiej stanowili 13 lat temu
        ok. 10% populacji, po ostatnim cenzusie w 2000r. stanowia juz ponad 50%
        mieszkancow. Jest rzecza oczywista, ze do USA emigruja glownie najbiedniejsi,
        pozbawieni jakiegokolwiek wyksztalcenia Meksykanie i to oni chcac czy nie chcac
        przeksztalcaja ten kraj w trzeci swiat. Niekontrolowana emigracja i sprowadzanie
        do USA najbiedniejszych i najmniej wyksztalconych mas ludzkich ma
        najprawdopodobniej swoje uzasadnienie ekonomiczne w mysl ktorego amerykanski
        wielki kapital nie musi przenosic swoich fabryk do krajow trzeciego swiata,
        taniej jest przeciez przeksztalcic USA w takowy i miec na miejscu nieograniczony
        dostep do taniej i niewykwalifikowanej sily roboczej. Przyrost biedoty powoduje
        tez obnizenie jakichkolwiek swiadczen spolecznych do poziomu krajow trzeciego
        swiata. Z reszta kazdy kto byl w USA chociazby na wakacjach, powinien sie
        orientowac o postepujacej juz od dwoch dekad brazylizacji Ameryki w wyniku ktorej
        klasa srednia stopniowo zanika a jej miejsce zajmuje z jednej strony skrajna
        biedota a z drugiej wyrastajacy jak grzyby po deszczu milionerzy. Niestety nic
        nie wskazuje na to, aby ten trend mial sie w przyszlosci zmienic.
        Pozdro
        • Gość: ........ Re: USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 18:10
          Rzeczywiscie temat jest troche glupawy, gdyz nikt nie potrafi
          odpowiedziec na to pytanie twierdzaco. Mozna przytaczac dane
          statystyczne z roznych galezi by ocenic wartosc danego kraju
          ale to tez nie bedzie odpowiedzia na czyjs indywidualny
          sukces. Patrzac obiektywnie robotnik obecnie nie ma czym sie
          zachwycac i to wszedzie, nie wazne gdzie on mieszka i
          pracuje. Zarobic jest coraz trudniej. Zarobki sie zmniejszaja,
          biorac sile nabywcza pieniadza. Wiekszosc z pracujacych siedzi
          niestety w czyjejs kieszeni (banku). Co z tego ze mieszka sie
          w " swoim" domu np. w kanadyjskim Vancouver gdzie ceny
          drewnianych domow ( jezeli juz slowo dom tutaj pasuje;
          raczej "szopek" by bardziej podeszlo) zostaly tak wygorowane z
          pomoca rzadu ( rzad ma z wyzszej ceny wiekszy podatek
          nieruchomosci i 7% GST) ze sporo osob pracujacych pomimo niskiego
          procentu nie moze sobie pozwolic na ich splate. Srednio
          domek tutaj kosztuje ok 400 tys. Z praca wcale nie jest
          zaciekawie. Znam duzo osob ktore splacaja dom zostaly
          zmuszone do wykonywania dwoch prac (pomimo jak juz
          wspomnialem trudno ja znalezc) za stosunkowo bardzo niskie
          wynagrodzenie. Edukacja dzieci zarowno w USA jak i Kanadzie
          jest bardzo niska i nieefektowna. Te wszystkie kursy
          (przekwalifikowywania sie) sa kolejnym fiaskiem i czesciowym
          zamydlaniem oczu. Powiem cos dla przykladu tego co napisalem.
          Nie tak dawno byly "wdrazane"(popularne) przez rzad kanadyjski np.
          kursy bankowosci (teller) dlatego ze banki pod presja rzadu
          przeznaczyly pieniadze na edukacje ludzi malo kwalifikowanych z
          zastrzezeniem ze znaczna suma pieniedzy zostanie wydana w ich
          system - bankowosc. Wszyscy wiemy co sie okazalo. Maszymy
          wydaja nam pieniadze a kasjerki siedza w domach lub........
          Znam tez kilka osob ktore pokonczyly kilka kursow rzadowych i
          nic, tez siedza w domu lub pracuja robiac zupelnie co
          innego. Z tymi kursami uwazam ze w wiekszosci jest to
          strata pieniedzy. Tak wiec cieszyc sie nie ma czym, jak juz
          ktos wczesniej wspomnial bodaci sie bogaca a biedni biednieja.
          Jezeli ( a na to sie zanosi) bogaci wstrzymaja kase bedzie
          naprawde zle i dla wielu co chwala Kanade lub Ameryke
          nawet ze lzami w oczach. Niestety ja tak to widze. Polki
          sa pelne ale gdy sie nie ma pieniedzy to jest tak jakby
          byly one puste. Trzeba dodac ze dzisiaj znaczna czesc ludzi kupuje
          na kredyt a po straceniu pracy............ Pozdrawiam
          • Gość: ESL Kursy - inny punkt widzenia IP: 209.226.65.* 12.11.01, 18:22
            Zaraz ktos zawola, ze odchodze od tematu - sorry, tylko dla jednego zdania.
            Wedlug mnie wartosc w ciaglym doksztalcaniu sie, braniu kolejnych kursow i
            lekcji nie ogranicza sie wylacznie do tego jaka prace mozna po nich otrzymac -
            ciagla koniecznosc ksztalcenia sie, weryfikowania wiedzy juz dobytej,
            poszerzania jej i rozwijania, to sposob na utrzymanie mlodosci, na ciagle
            cwiczenie pamieci i na dlugie lata samodzielnosci profesjonalnej, finansowej,
            psychicznej i kazdej innej. A to jest mozliwe (i konieczne) i w Kanadzie, i w
            USA wiec adres jest juz tylko kwestia indywidualnych preferencji.
            • Gość: ........ Re: Kursy - inny punkt widzenia IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 19:57
              Gość portalu: ESL napisał(a):

              > Zaraz ktos zawola, ze odchodze od tematu - sorry, tylko dla jednego zdania.
              > Wedlug mnie wartosc w ciaglym doksztalcaniu sie, braniu kolejnych kursow i
              > lekcji nie ogranicza sie wylacznie do tego jaka prace mozna po nich otrzymac -
              > ciagla koniecznosc ksztalcenia sie, weryfikowania wiedzy juz dobytej,
              > poszerzania jej i rozwijania, to sposob na utrzymanie mlodosci, na ciagle
              > cwiczenie pamieci i na dlugie lata samodzielnosci profesjonalnej, finansowej,
              > psychicznej i kazdej innej. A to jest mozliwe (i konieczne) i w Kanadzie, i w
              > USA wiec adres jest juz tylko kwestia indywidualnych preferencji.

              * Nikt chyba ze zdrowym rozsadkiem nie powie ze wiedza
              komukolwiek i kiedykolwiek przeszkadzala. Tutaj rozmowa niestety
              dotyczy czegos innego. Wiadomo ze te kursy kosztuja pieniadze a
              w praktyce sa bardzo malo wykorzystane. Jezeli jest to tak
              bardzo dobre, dlaczego wiec nie "ksztalcic" chetnych bez konca?
              Wiem ze sie tacy znajda, nawet juz sa. Nie pisalbym o tym,
              gdyby Kanada czy Ameryka miala dosc pieniedzy i naprawde
              szukala mozliwych, rozsadnych drog ich zbycia. Wiemy ze z
              pieniedzmi( dostepnymi dla ich obywateli) nie jest wcale ciekawie
              w tych krajach. Sa dlugi i to duze. Sa tez inne potrzeby
              potrzebujace finansow ktorych ciagle brak. Jezeli juz maja byc
              wydane pieniadze na edukacje, ja osobiscie bym wolal widziec
              tutaj reforme szkolnictwa i to duza - wlasciwa. Obecnie sami
              wiemy co wiedza i co reprezentuja dzieci po opuszczeniu szkoly
              w Ameryce Polnocnej. Sposobow na utrzymanie mlodosci i cwiczenie
              pamieci trzeba szukac w samym sobie, nie w szkole (jak
              piszesz), szczegolnie gdy ktos za nia placi. Szkola powinna
              ksztalcic i rozwijac dzieci. Jezeli chodzi o doroslych, powinna
              uczyc zdolnosci ktore zostana wykorzystane dla dobra ogolnego
              w przyszlosci. A z tym wiemy ze jest inaczej, poza malymi
              wyjatkami. Krotko - skorka nie oplaca sie wyprawki. Taka prawda.
              • gadula Zdrastwujtie rebiata! 12.11.01, 20:05
                Pieprzycie smutki Towarzysze.
                Taniej jest sporwadzic wykwalifikowanych emigrantow którzy cicho siedza. Nie
                maja rodzin, znajomych a wiec maja mniejsza troske o dobro rodziny itd.
                Co do tych kursów to największą korzysc maja nauczyciele.
                Ta cala polityka doksztalcania to interwencjonizm socjalistow z Ottawy, którzy
                nie maja nic do zaoferowania. Komunistyczne nawyki! Zamiast rozdawać pieniadze
                bezmyslnie ludziom, zmniejsz ich podatki i pozwól im decydować o swoich
                wydatkach. Skoro rząd placi za kursy to jest to dobry sposób na przedłużenie
                zasilku dla bezrobotnych. Kończy się tak, ze biorą kursy ci, co je najmniej
                potrzebują. Mlodego emigranta H.R. wyśle na kurs szukania pracy i pisania
                resume, które są prowadzone przez ich kolegów. I tak się biznes kula...
              • Gość: ESL Re: Kursy - inny punkt widzenia IP: 209.226.65.* 12.11.01, 20:13
                Wiekszosc ludzi miewa klopot z samo-dyscyplina, z tym zeby sie ksztalcic samemu
                w wolnym czasie. Korzystanie z roznego rodzaju zorganizowanych "doksztaltow"
                wymusza pewne zachowania, na ktore wielu nie zdobyloby sie majac do wyboru
                slodkie lenistwo w papuciach. Jak wielu ludzi moze uczciwie powiedziec, ze ucza
                sie gdy nie musza? Nawet majac juz projekty, egzaminy czy testy do zaliczenia w
                okreslonym terminie, wiekszosc z nas odklada nauke na ostatni moment, wiec to
                nie jest wcale tak, ze dzieci - do szkoly, a dorosli beda sie doskonalic we
                wlasnym zakresie. Bo nie beda. Jezeli prawa rynku, konkurencja do miejsc pracy
                czy chocby zwykly snobizm na BA czy PhD przed nazwiskiem tego na ludziach na
                wymusza, to tylko jednostki beda takimi swiadomymi doroslymi o jakich piszesz.
                Co zas do kosztow nauki, to ciagle jest tak, ze koszt nie-uczenia sie jest na
                dluzsza mete (najczesciej) wyzszy niz koszty poniesione na nauke. I to dotyczy
                wiekszosci dziedzin. Z mojego wlasnego doswiadczenia moge wspomniec, ze
                trafialo mi sie uczyc za cudze (panstwowe badz uczelniane) pieniadze, za moje
                wlasne i za pieniadze innych sponsorow (glownie firm, ktore mialy interes w
                ksztalceniu mnie) i za kazdym razem byl to zysk dla wszystkich
                zainteresowanych. Nawet jezeli nabyta wiedza stawala sie po jakims czasie
                nieaktualna badz niepelna.
                W interesie nas wszystkich jest inwestycja w nieustajaca (!) nauke i mlodych, i
                starych. I to jest wlasnie fajne na tym kontynencie, ze wiekszosc ambitnych
                ludzi to rozumie, popiera i propaguje. Tego mi bardzo brakowalo w Polsce w
                swoim czasie. Moze i teraz to sie tez tam zmienilo.
                A wracajac do glownego pytania czy USA, czy Kanada - to oba kraje (w roznych
                formach) inwestuja ogromne sumy w rozwoj mysli i technologii wszelakich. Bardzo
                mi ta sytuacja odpowiada.
                • gadula Kapital 12.11.01, 20:26
                  Gość portalu: ESL napisał(a):

                  > Wiekszosc ludzi miewa klopot z samo-dyscyplina, z tym zeby sie ksztalcic samemu
                  >
                  > w wolnym czasie. Korzystanie z roznego rodzaju zorganizowanych "doksztaltow"
                  > wymusza pewne zachowania, na ktore wielu nie zdobyloby sie majac do wyboru
                  > slodkie lenistwo w papuciach. Jak wielu ludzi moze uczciwie powiedziec, ze ucza
                  >
                  > sie gdy nie musza? Nawet majac juz projekty, egzaminy czy testy do zaliczenia w
                  >
                  > okreslonym terminie, wiekszosc z nas odklada nauke na ostatni moment, wiec to
                  > nie jest wcale tak, ze dzieci - do szkoly, a dorosli beda sie doskonalic we
                  > wlasnym zakresie. Bo nie beda. Jezeli prawa rynku, konkurencja do miejsc pracy
                  > czy chocby zwykly snobizm na BA czy PhD przed nazwiskiem tego na ludziach na
                  > wymusza, to tylko jednostki beda takimi swiadomymi doroslymi o jakich piszesz.
                  > Co zas do kosztow nauki, to ciagle jest tak, ze koszt nie-uczenia sie jest na
                  > dluzsza mete (najczesciej) wyzszy niz koszty poniesione na nauke. I to dotyczy
                  > wiekszosci dziedzin. Z mojego wlasnego doswiadczenia moge wspomniec, ze
                  > trafialo mi sie uczyc za cudze (panstwowe badz uczelniane) pieniadze, za moje
                  > wlasne i za pieniadze innych sponsorow (glownie firm, ktore mialy interes w
                  > ksztalceniu mnie) i za kazdym razem byl to zysk dla wszystkich
                  > zainteresowanych. Nawet jezeli nabyta wiedza stawala sie po jakims czasie
                  > nieaktualna badz niepelna.
                  > W interesie nas wszystkich jest inwestycja w nieustajaca (!) nauke i mlodych, i
                  >
                  > starych. I to jest wlasnie fajne na tym kontynencie, ze wiekszosc ambitnych
                  > ludzi to rozumie, popiera i propaguje. Tego mi bardzo brakowalo w Polsce w
                  > swoim czasie. Moze i teraz to sie tez tam zmienilo.
                  > A wracajac do glownego pytania czy USA, czy Kanada - to oba kraje (w roznych
                  > formach) inwestuja ogromne sumy w rozwoj mysli i technologii wszelakich. Bardzo
                  >
                  > mi ta sytuacja odpowiada.

                  kurwa! dobrze mi sie czyta Marksa.
                • Gość: ........ Re: Kursy - inny punkt widzenia IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 21:20
                  Gość portalu: ESL napisał(a):

                  > Wiekszosc ludzi miewa klopot z samo-dyscyplina, z tym zeby sie ksztalcic samemu
                  >
                  > w wolnym czasie. Korzystanie z roznego rodzaju zorganizowanych "doksztaltow"
                  > wymusza pewne zachowania, na ktore wielu nie zdobyloby sie majac do wyboru
                  > slodkie lenistwo w papuciach. Jak wielu ludzi moze uczciwie powiedziec, ze ucza
                  >
                  > sie gdy nie musza? Nawet majac juz projekty, egzaminy czy testy do zaliczenia w
                  >
                  > okreslonym terminie, wiekszosc z nas odklada nauke na ostatni moment, wiec to
                  > nie jest wcale tak, ze dzieci - do szkoly, a dorosli beda sie doskonalic we
                  > wlasnym zakresie. Bo nie beda. Jezeli prawa rynku, konkurencja do miejsc pracy
                  > czy chocby zwykly snobizm na BA czy PhD przed nazwiskiem tego na ludziach na
                  > wymusza, to tylko jednostki beda takimi swiadomymi doroslymi o jakich piszesz.
                  > Co zas do kosztow nauki, to ciagle jest tak, ze koszt nie-uczenia sie jest na
                  > dluzsza mete (najczesciej) wyzszy niz koszty poniesione na nauke. I to dotyczy
                  > wiekszosci dziedzin. Z mojego wlasnego doswiadczenia moge wspomniec, ze
                  > trafialo mi sie uczyc za cudze (panstwowe badz uczelniane) pieniadze, za moje
                  > wlasne i za pieniadze innych sponsorow (glownie firm, ktore mialy interes w
                  > ksztalceniu mnie) i za kazdym razem byl to zysk dla wszystkich
                  > zainteresowanych. Nawet jezeli nabyta wiedza stawala sie po jakims czasie
                  > nieaktualna badz niepelna.
                  > W interesie nas wszystkich jest inwestycja w nieustajaca (!) nauke i mlodych, i
                  >
                  > starych. I to jest wlasnie fajne na tym kontynencie, ze wiekszosc ambitnych
                  > ludzi to rozumie, popiera i propaguje. Tego mi bardzo brakowalo w Polsce w
                  > swoim czasie. Moze i teraz to sie tez tam zmienilo.
                  > A wracajac do glownego pytania czy USA, czy Kanada - to oba kraje (w roznych
                  > formach) inwestuja ogromne sumy w rozwoj mysli i technologii wszelakich. Bardzo
                  >
                  > mi ta sytuacja odpowiada.

                  * Tutaj sam znalazles odpowiedz na poruszany temat. Te kraje i
                  ich firmy inwestuja w "rozwoj mysli i technologii wszelakich".
                  Poprostu nie maja wyjscia gdyz "wyprodukowac" mysl tutaj
                  jest poprostu im zadrogo. Dlatego tez kupuja gdzie sie tylko
                  da. My jednak nie rozmawiamy tutaj o glebszej edukacji lecz
                  o kursach dla ludzi bez "mysli". Sam dobrze wiesz, azeby
                  otrzymac malezyta edukacje, byc kims a zarazem miec dobrze
                  platna prace trzeba zainwestowac w swoja edukacje bardzo duzo
                  pieniedzy. Tutaj rzad nie kwapi sie z pomoca gdyz byloby to
                  konkurencja dla ludzi bogatych, ktorych stac zaplacic duze
                  pieniadze za edukacje swoich dzieci. Ty samym chca tez byc
                  zawsze krok do przodu przed "biedota". Jak bardzo rzad pomaga
                  w studiach najlepiej wiedza sami studenci a fakt ze oplaty
                  za studia w przeciagu ostatnich 10 lat wzrosly 200%( zarobki
                  zas spadly) przy ogolnej bardzo niskiej inflacji potwierdzaja sam
                  fakt jak bardzo chca wyciagnac reke i wyksztalcic
                  spoleczenstwo. Nie oszukujmy sie. Kursy sa zbyciem czasu dla
                  wielu ( jak powiedzmy gra w szachy czy cos podobnego) a dla
                  politykow pomniejszaniem bezrobocia (zatrudniaja nauczycieli, sprzataczy
                  itd.) i kolejna szansa opodatkowywania swych obywateli gdy
                  tak naprawde znaczna czesc pieniedzy wydana na wspomniane
                  kursy wraca z powrotem poprzez ich sprawnie funkcjonujacy
                  system taksowy(nie musza placic welfare lub UI dla np.
                  nauczycieli ktorzy mogliby powiekszyc bez kursow liczbe
                  bezrobotnych). System coraz bardziej sie zagmatwuje i niedlugo
                  bez wiekszych zmian naprawde sie zagubi.
                  • Gość: renka skarb IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 23:24
                    Moze to trywialne porownanie, ale pamietam z Polski w zatloczonym autobusie
                    reke ponad tlumem trzymajaca SKARB : puszke szynki. Aby wszyscy widzieli.
                    Wzrok pasazerow ,mimo woli kierowal sie na te puszke i pamietam , zrobilo sie
                    zamieszanie , popychanka i puszka gdzies jakos zmienila wlasciciela, wsrod
                    zlorzeczen i zrzedzenia wlascicielki...Potem juz w ciszy , zatloczony autobus
                    jechal dalej. Puszki juz nie bylo ponad tlumem.
                    Tutaj w Kanadzie, tak samo wyglada sytuacja z praca, jak z ta puszka !
                  • Gość: Kliken Re: Kursy - inny punkt widzenia IP: *.ym1.on.wave.home.com 12.11.01, 23:30
                    Widac, ze niektorzy z was daaaaaawno zakonczyli edukacje lub nie ukonczyli jej
                    wcale.Pisanie o nierownosciach w systemie nauczania , horrendalnych cenach and
                    blablabla swiadczy o kompletnej nieznajomosci rynku pracy.Kto przy zdrowch
                    zmyslach nie wysle teraz swojego dziecka na jakies idiotyczne studia bo to nie
                    ma sensu (wyjatkiem sa studia prawnicze , lekarskie itp).po co dziecko ma isc
                    na studia na kierunek informatyka.Po wyjsciu z tej uczelni nie bedzie potrafil
                    wlaczyc komputera poniewaz technologia zmienia sie co kilkanascie
                    miesiecy.Odpowiedzia na to sa KROTKIE SPECJALISTYCZNE kursy.Swiat sie zmienil
                    diametralnie.Niestey nie wszyscy to zauwazyli.TO KIEDYS szlo sie na studia ,
                    dostawalo STALA dobra posade do konca zycia itd.Stala w tej chwili (statystyka
                    w toronto) to maximum 3.5 lat pracy dla jednej firmy.potem na bruk...szybkie
                    kursy sa odpowiedzia ...nie dla wszystkich oczywiscie.Wiekszosc emigrantow
                    bedzie nalewac kawe, jezdzic na szmacie albo klasc plytki do konca zycia.Kanada
                    jako jedyny kraj na swiecie oferuje pomoc na taka skala.Kto tego nie potrafi
                    wykorzystac i docenic TO IDIOTA.
                    • Gość: ........ Re: Kursy - inny punkt widzenia IP: *.sympatico.ca 13.11.01, 17:09
                      Gość portalu: Kliken napisał(a):

                      > Widac, ze niektorzy z was daaaaaawno zakonczyli edukacje lub nie ukonczyli jej
                      > wcale.Pisanie o nierownosciach w systemie nauczania , horrendalnych cenach and
                      > blablabla swiadczy o kompletnej nieznajomosci rynku pracy.Kto przy zdrowch
                      > zmyslach nie wysle teraz swojego dziecka na jakies idiotyczne studia bo to nie
                      > ma sensu (wyjatkiem sa studia prawnicze , lekarskie itp).po co dziecko ma isc
                      > na studia na kierunek informatyka.Po wyjsciu z tej uczelni nie bedzie potrafil
                      > wlaczyc komputera poniewaz technologia zmienia sie co kilkanascie
                      > miesiecy.Odpowiedzia na to sa KROTKIE SPECJALISTYCZNE kursy.Swiat sie zmienil
                      > diametralnie.Niestey nie wszyscy to zauwazyli.TO KIEDYS szlo sie na studia ,
                      > dostawalo STALA dobra posade do konca zycia itd.Stala w tej chwili (statystyka
                      > w toronto) to maximum 3.5 lat pracy dla jednej firmy.potem na bruk...szybkie
                      > kursy sa odpowiedzia ...nie dla wszystkich oczywiscie.Wiekszosc emigrantow
                      > bedzie nalewac kawe, jezdzic na szmacie albo klasc plytki do konca zycia.Kanada
                      >
                      > jako jedyny kraj na swiecie oferuje pomoc na taka skala.Kto tego nie potrafi
                      > wykorzystac i docenic TO IDIOTA.

                      * Ciekawe masz podejscie. Piszesz ze po studiach komputerowych za
                      kilka miesiecy student nie potrafi wlaczyc komputera gdyz
                      technologia sie zmienia i krotkie specjalistyczne kursy sa
                      tutaj rozwiazaniem. A czy nie przyszlo Ci do glowy ze na
                      kursach ktos musi te technologie wykladac by cokolwiek kogos
                      nauczac. Skad maja sie wziac ci ludzie? Prawda jest taka ze
                      te kursy komputerowe ucza ludzi pojecia ogolnego o komputerach,
                      szczegolnie tych ktorzy nie maja zielonego pojecia o nich lub
                      maja bardzo malo. Niestety ale po tych krotkich rzadowych
                      kursach komputerowych bardzo malo osob znajduje prace poniewaz
                      edukacja kilkumiesieczna jest poprostu niewystarczajaca. Znam takich
                      co wlasnie pokonczyli jakies kursy komputerowe i nikt ich nie
                      chce wziac do pracy juz grube miesiace ( zgodnie z Twoim
                      rozumowaniem ten kurs juz stracil swoja wartosc bowiem
                      technologia sie zmienila i potrzebny jest nastepny, kolejny kurs
                      komputerowy; i tu masz swoj dowod ze pieniadze rzadowe zostaly
                      stracone). Po konkretnych studiach osoba jest stosunkowo
                      dobrze przygotowana, potrafi wykonac zadanie a z czasem
                      "dopasowywac" sie do wymagan technologii sama od siebie. Dla
                      przykladu przytocze jeszcze jeden z wielu przykladow
                      niefunkcjonowania systemu tych kursow w Kanadzie. Otoz moj
                      znajomy dostal propozycje zrobic kurs kierowcy (trucker). Oczywiscie
                      ze dostal papiery i jest kierowca, tyle tylko ze bez pracy.
                      Nikt go nie chce wziac gdyz wymagane jest w Brytyjskiej
                      Kolumbii minimum dwuletnie doswiadczenie. A tego z powietrza
                      wziac sie nie da. Dupa wiec zimna, pieniadze rzadowe stracone
                      jak tez i jego czas. Wracajac do edukacjii w Kanadzie i
                      USA same liczby mowia za siebie. Statystyka ludzi z wyzszym
                      wyksztalceniem jest tutaj odpowiedzia. Kanada jest na bardzo zlej
                      drodze i to pod wieloma wzgledami. Maja jeszcze duzo lasu
                      do rabania i innych surowcow dlatego zipia. Dolar pada i
                      winia sytuacje USA za fiasko. Japonczycy i inni z krajow gdzie
                      ekonomika postawiona jest nie na surowce naturalne dyktuja im
                      ceny na nie. Widzi sie tu jednak bardzo duzo ludzi biednych,
                      ktorzy zmuszeni sa kupowac w sklepach rzeczy uzywanych.
                      Niestety taka jest prawda a samo pisanie jak bardzo dobrze tu
                      jest niczego nie zmieni. Oczywiscie jest duzo dobrych stron ale
                      jest tez masa tych nienajlepszych. Czy jest lepiej w Kanadzie
                      czy USA? Zalezy komu. Ja zylem tu i tam. Jest naprawde
                      bardzo podobnie. Zawsze patrze obiektywnie na calosc zycia jak
                      chyba wiekszosc z nas. Pozdrawiam
                      • Gość: ESL Re: Kursy - inny punkt widzenia IP: 10.21.18.* 13.11.01, 18:29
                        Nie rozumiem skad u niektorych taka sklonnosc do uogolnien - albo wszystko jest
                        super, albo kompletnie beznadziejnie. Kazdy z nas jest dorosly - wiemy, ze bywa
                        tak i siak. Z tymi kursami tez - jedne sa dobre, daja i wiedze, i prace a inne
                        to strata czasu. Kazdy ryzyko wyboru bierze na siebie. Ja natomiast powtorze,
                        ze odpowiada mi zycie w spoleczenstwie, ktore doksztalcanie sie uwaza za cos
                        normalnego i korzystnego. Zgadzam sie z Kilkenem, ze zaklepanie sobie
                        wyksztalcenia raz na zawsze jednym dyplomem magistra jest przezytkiem i
                        naiwnoscia. To moze byc dopiero poczatek, czasem dopiero poczatek poczatku.
                        To jest jednak kapitalistyczna rzeczywistosc (wbrew sugestiom Gaduly) i kazdy
                        decyzje zwiazane z edukacja podejmuje sam - czasem sa to decyzje dobre, czasem
                        zle - normalka. Fajne jest jednak to, ze nikogo nie dziwi 40-letni inzynier,
                        ktory chce zmienic zawod i uczy sie na X-Ray technician. Nie dla pieniedzy,
                        zapewniam cynikow!
                      • Gość: Kliken Re: Kursy - inny punkt widzenia IP: *.ym1.on.wave.home.com 13.11.01, 18:40
                        Hm, ty naprawde nie masz pojecia o tym co sie dzieje na swiecie, a szczegolnie
                        w komputerach.Studia to masa pieniedzy i duuuuuuzo czasu.Zanim dostaniesz swoj
                        dyplom bedzie on NIC nie warty.Krotkie internsywne kursy.Podam ci przyklad.80%
                        wszystkich sieci Mictosoft dziala w oparciu o Windows NT 4.0.W ciagu nastepnych
                        3 lat tych sieci bedzie "0" ZERO.Wszysko bedzie Windows 2000.To samo jest we
                        wszystkich innych dziedzinach IT.Programowanie, web development.To co bylo
                        dobre 2 lata temu dzisiaj jest nic nie warte itd itp.W tym trzeba siedziec aby
                        to zrozumiec.Kryzys dotknal wszyskie panstwa.Czy Kanada jest rajem ? NIE, czy
                        jest takie panstwo ktore jest rajem NIE.Kanada ma mnostwo do
                        zaoferowania.Trzeba tylko chciec.Siedzenie i biadolenie jest nasza
                        domena.Niestety....
                • Gość: L.L. Re: Wiedza i Wyksztalcenie. . . IP: *.proxy.aol.com 27.11.01, 04:10
                  Gość portalu: ESL napisał(a):

                  > Wiekszosc ludzi miewa klopot z samo-dyscyplina, z tym zeby sie ksztalcic samemu
                  >
                  > w wolnym czasie. Korzystanie z roznego rodzaju zorganizowanych "doksztaltow"
                  > wymusza pewne zachowania, na ktore wielu nie zdobyloby sie majac do wyboru
                  > slodkie lenistwo w papuciach. Jak wielu ludzi moze uczciwie powiedziec, ze ucza
                  >
                  > sie gdy nie musza? Nawet majac juz projekty, egzaminy czy testy do zaliczenia w
                  >
                  > okreslonym terminie, wiekszosc z nas odklada nauke na ostatni moment, wiec to
                  > nie jest wcale tak, ze dzieci - do szkoly, a dorosli beda sie doskonalic we
                  > wlasnym zakresie. Bo nie beda. Jezeli prawa rynku, konkurencja do miejsc pracy
                  > czy chocby zwykly snobizm na BA czy PhD przed nazwiskiem tego na ludziach na
                  > wymusza, to tylko jednostki beda takimi swiadomymi doroslymi o jakich piszesz.

                  Wydaje mi sie ze jest odwrotnie i wiekszosc ludzi naturalnie jest ciekawa
                  otaczajacego ich swiata i automatycznie pragnie poglebiac swoja wiedze.
                  Biblioteki zawsze sa pelne ludzi poszukujacych dobre ksiazki a ksiegarnie
                  sprzedaja rekordowe ilosci ksiazek. Wiekszosc ludzi ksztalci sie dla wlasnej
                  potrzeby i napewno nie ze snobizmu. Poza tym w krajach gdzie istnieja dluzsze
                  tradycje i nacisk na wyksztalcenie stopa zyciowa jest nieporownywalnie wyzsza.

                  Kiedy w Kanadzie wyzsze wyksztalcenie posiada 17.3 procent ludzi to w Polsce dla
                  przykladu tylko 9.9 procent ludzi posiada wyzsze wyksztalcenie. Stopa zyciowa w
                  Kanadzie wynosi 24,800USD kiedy w Polsce zaledwie 8,500USD.

                  Ponizej jeszcze dane z kilku krajow na swiecie co do procentu ludzi z wyzszym
                  wyksztalceniem w tych krajach w wieku 25-64 lat (dane z National Center for
                  Education Statistics)

                  United States 25.8%
                  Netherlands 22.5
                  Canda 17.3
                  Norway 15.6
                  Denmark 15.2
                  Australia 14.8
                  Sweden 13.4
                  Japan 13.3
                  Germany 13.1
                  United Kingdom 12.8
                  Belgium 10.6
                  Czech Republic 10.4
                  Poland 9.9

                  Czyzby korelacja pomiedzy wyksztalceniem a stopa zyciowa byla przypadkowa?

                  L.L.
                  • Gość: Marcus Re: Wiedza i Wyksztalcenie. . . IP: *.dyn.optonline.net 27.11.01, 04:19
                    Gość portalu: L.L. napisał(a):

                    . . .
                    > Kiedy w Kanadzie wyzsze wyksztalcenie posiada 17.3 procent ludzi to w Polsce dl
                    > a
                    > przykladu tylko 9.9 procent ludzi posiada wyzsze wyksztalcenie. Stopa zyciowa w
                    >
                    > Kanadzie wynosi 24,800USD kiedy w Polsce zaledwie 8,500USD.
                    >
                    > Ponizej jeszcze dane z kilku krajow na swiecie co do procentu ludzi z wyzszym
                    > wyksztalceniem w tych krajach w wieku 25-64 lat (dane z National Center for
                    > Education Statistics)
                    >
                    > United States 25.8%
                    > Netherlands 22.5
                    > Canda 17.3
                    > Norway 15.6
                    > Denmark 15.2
                    > Australia 14.8
                    > Sweden 13.4
                    > Japan 13.3
                    > Germany 13.1
                    > United Kingdom 12.8
                    > Belgium 10.6
                    > Czech Republic 10.4
                    > Poland 9.9
                    >
                    > Czyzby korelacja pomiedzy wyksztalceniem a stopa zyciowa byla przypadkowa?
                    >
                    > L.L.

                    Napewno jest tutaj jakas zaleznosc. Kraje w ktorych wiedza i wyksztalcenie byly
                    szanowane zawsze mialy znacznie wyzszy poziom stopy zyciowej od krajowj gdzie
                    wiedza i wyksztalcenie nie sa wazne.

                    Marcus K.
    • Gość: G Re: USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc IP: *.gtconnect.net 13.11.01, 23:08
      Potwierdzam to co pisze Kliken. Skonczylam 2 letni kurs programowania, a moj
      malzonek 2 letni kurs obslugi sieci. Sami sobie wybralismy te dziedziny. Mezowi
      rzad zaplacil za dwa lata szkoly, mnie za rok (zasilek, oplaty za kursy i
      ksiazki). Przetrwac pomogly tez studenckie pozyczki. Od ukonczenia szkoly nie
      mielismy wiekszych przerw w pracy. Zarabiamy dobrze, nie bierzemy pozyczek bo
      stac nas na kupowanie gotowka. Doksztalcanie, ktore w tym zawodzie jest
      niezbedne, polega na krotkich, specjalistycznych kursach i treningu w pracy.
      Zycie jest naprawde lekkie, nieuczciewie byloby narzekac. Kanadyjska przyroda
      potrafi wyleczyc z bluesow, ktore z rzadka przychodza i szybko odplywaja
      (zeglowanie, narty, wedrowki po gorach). Wiele zawdzieczamy Kanadzie. Przede
      wszystkim uwierzenie we wlasne sily, nie obwinianie losu za wlasne porazki.
      Aha - prace dostawalismy bez zadnych znajomosci. Teraz wytworzyly sie juz
      kontakty branzowe, wiec nie wykluczam ze nastepna prace zdobede na tej
      zasadzie. Mam dobre referencje i to jest najwazniejsze. Do Polski ciagnie mnie
      tylko na wakacje, ktore sa beztroskie i dlatego milo wspominane. Wole tutejsze
      zdrowe warunki pracy i zycia na codzien. Zycie jest krotkie, jak ktos
      stwierdzil.
      • Gość: ESL Re: USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc IP: 209.226.65.* 14.11.01, 15:20
        Gość portalu: G napisał(a):

        > Potwierdzam to co pisze Kliken. Skonczylam 2 letni kurs programowania, a moj
        > malzonek 2 letni kurs obslugi sieci. Sami sobie wybralismy te dziedziny. Mezowi
        >
        > rzad zaplacil za dwa lata szkoly, mnie za rok (zasilek, oplaty za kursy i
        > ksiazki). Przetrwac pomogly tez studenckie pozyczki. Od ukonczenia szkoly nie
        > mielismy wiekszych przerw w pracy. Zarabiamy dobrze, nie bierzemy pozyczek bo
        > stac nas na kupowanie gotowka. Doksztalcanie, ktore w tym zawodzie jest
        > niezbedne, polega na krotkich, specjalistycznych kursach i treningu w pracy.
        > Zycie jest naprawde lekkie, nieuczciewie byloby narzekac. Kanadyjska przyroda
        > potrafi wyleczyc z bluesow, ktore z rzadka przychodza i szybko odplywaja
        > (zeglowanie, narty, wedrowki po gorach). Wiele zawdzieczamy Kanadzie. Przede
        > wszystkim uwierzenie we wlasne sily, nie obwinianie losu za wlasne porazki.
        > Aha - prace dostawalismy bez zadnych znajomosci. Teraz wytworzyly sie juz
        > kontakty branzowe, wiec nie wykluczam ze nastepna prace zdobede na tej
        > zasadzie. Mam dobre referencje i to jest najwazniejsze. Do Polski ciagnie mnie
        > tylko na wakacje, ktore sa beztroskie i dlatego milo wspominane. Wole tutejsze
        > zdrowe warunki pracy i zycia na codzien. Zycie jest krotkie, jak ktos
        > stwierdzil.


        Nawet sobie nie wyobrazasz jak przyjemnie czytac Twoj post - welcome to the
        club! "Club" wszystkich tych, ktorzy korzystaja z mozliwosci (jakie daje Kanada
        na przyklad), ucza sie na bledach (swoich i cudzych) i ogolnie rzecz biorac sa
        OK. Wielkie dzieki za troche common sense!
        • Gość: renka welfare i droga sukcesu IP: *.sympatico.ca 14.11.01, 22:30
          Ta opowiesc o zasilkach i oplacanych przez rzad kursach nieuchronnie sprowadza
          mnie do jednego wniosku. Ci ludzie byli na NASZYM utrzymaniu, na welfare. Rzad
          nikomu tu za nic nie placi. Owszem, placi WELFROM, bo chce sie ICH POZBYC.Sa
          ludzie, ktorzy nie podejmuja pracy, ida po welfare i nastepnie "szantazuja"
          agencje rzadowe, ze ta praca to nie , tamta tez nie, a moze by tak kurs i
          przekwalifikowac sie? I o to im chodzi. Ze jest to droga sukcesu, widac z
          zalaczonej historii.ALE TRZEBA BYC NA TYM WELFARE.Dla mnie to wstyd.Ale
          widocznie TAKA DROGE(przez welfare) WIDZA LUDZIE SUKCESU W KANADZIE !!!!
          hahahaha
          • Gość: Pawel Re: welfare i droga sukcesu a Renka i apatia IP: *.honeywell.com 14.11.01, 22:53
            Gość portalu: renka napisał(a):

            > Ta opowiesc o zasilkach i oplacanych przez rzad kursach nieuchronnie sprowadza
            > mnie do jednego wniosku. Ci ludzie byli na NASZYM utrzymaniu, na welfare. Rzad
            > nikomu tu za nic nie placi. Owszem, placi WELFROM, bo chce sie ICH POZBYC.Sa
            > ludzie, ktorzy nie podejmuja pracy, ida po welfare i nastepnie "szantazuja"
            > agencje rzadowe, ze ta praca to nie , tamta tez nie, a moze by tak kurs i
            > przekwalifikowac sie? I o to im chodzi. Ze jest to droga sukcesu, widac z
            > zalaczonej historii.ALE TRZEBA BYC NA TYM WELFARE.Dla mnie to wstyd.Ale
            > widocznie TAKA DROGE(przez welfare) WIDZA LUDZIE SUKCESU W KANADZIE !!!!
            > hahahaha


            Renka,

            Wydaje mi sie ze ty sie juz poddalas, a moze nigdy we wlasne sily i umiejetnosci tak naprawde nie
            wierzylas. To jest twoj wlasny problem i nikt poza Toba go nie rozwiaze. Te powyzsze posty nie sa postami
            szantazystow, ale ludzi ktorzy potrafili sie odnalezc w zmieniajacych sie warunkach. Twoja opinia jest
            niesprawiedliwa zeby nie powiedziec po prostu glupia. Oczywiscie ze nic nie przychodzi za darmo. Ludzie z
            powyzszych postow placili ubezpieczenie i kiedy przyszedl na to czas wykorzystali przywilej na ktory
            zapracowali.

            Wez sie w garsc dziewczyno i zamiast wszystko krytykowac wykaz troche inicjatywy. A jezeli jej nie masz
            lub tez Ci sie nie chce to nie narzekaj ze mozliwosci same do Ciebie nie przychodza.

            Czesc,
            Pawel.
            • Gość: renka Re: welfare i droga sukcesu IP: *.sympatico.ca 15.11.01, 02:45
              No, wiecie Klinken(nie wiem, czemu robie ciagle ten blad), ja mam swoj
              business i to bardzo znany (wtajemniczonym), ale na szmacie rzadko
              jezdze..Natomiast co do UI, to trzeba bylo od razu tak powiedziec.Pozycja
              czlowieka na UI i welfra jest taka sama, sa zasilani z podatkow. Tyle , ze ten
              na UI zaplacil moze na to UI z 10%kosztow edukacji , a welfare nic, tylko
              zondal(nie mam polskiej czcionki).Jednym slowem chcialam tu napomknac, ze te
              wszystkie bajki o placeniu, sa PRAWDA i CO NAJWAZNIEJSZE ZAPLACONO IM Z
              KIESZENI WSZYSTKICH. I NIE MOGE IM DAROWAC(tym welfrom) TYCH PODROZY DO POLSKI
              ZA MOJE PIENIADZE! To jest przyczyna MOJEGO stresu!
          • Gość: G Re: welfare i droga sukcesu IP: *.gtconnect.net 15.11.01, 00:05
            Widać że Cię niebywale denerwuje fakt, że można sobie dać radę. Dla wyjaśnienia
            (choc ty pewnie i tak będziesz wierzyć w swoje teorie spiskowe, bo one zdejmują
            z Ciebie odpowiedzialność) Na welfare nie byliśmy nigdy w życiu. Nawet nie
            moglibyśmy, bo przybyliśmy tutaj na sponsorstwo prywatne i przez 10 lat sponsor
            był za nas odpowiedzialny finansowo. Na zasilek dla bezrobotnych płaciliśmy
            przez dlugie lata pracy. To co rząd w nas zainwestował, po wielokroć
            spłaciliśmy w postaci podatków. Naprawdę radzę pojsc do szkoly - myślenie się
            opłaca. W Kanadzie to jest piękne, że nigdy nie jest za późno na naukę czegoś
            nowego. Można takze przejść przez szkołę bez pomocy rządu - na pożyczkach i
            wieczornych pracach jak to zrobilo wielu moich znajomych. Wszyscy pracuja i
            cieszą się z życia. Powodzenia życzę. I nie przepraszam że mi się udało!
            • Gość: renka gratulacje dla G IP: *.sympatico.ca 15.11.01, 04:53
              Gratuluje takiego szczescia.Bo szczesciem nalezy nazwac znalezienie sie we
              wlasciwym czasie i wlasciwym miejscu.Rzeczywiscie po kilku latach pracy i
              odprowadzania na UI, NALEZY sie ludziom ta szkola. Jednak z poczatkowych
              wypowiedzi Klikena wynikac moglo, ze Kanada daje COS ZA DARMO.Wszelkie
              naleznosci za kredyty, zasilki itp WYRWA ludziom z gardla w odpowiednim
              czasie.I mam nadzieje, ze te welfry (nie mam na mysli ludzi rzeczywiscie w
              klopotach, mam na mysli tych "system abusers")kiedys popracuja na mnie!
              • Gość: Kliken Re: gratulacje dla G IP: *.ym1.on.wave.home.com 15.11.01, 15:26
                Renka, ZA DARMO znaczy te pieniadze tam sa ale tylko od ciebie zalezy czy je
                wykorzystasz...popatrz co robi 99% polakow na unemployment...dorabiaja za
                jakies smieszne pieniadze i po 6 m cach sa w tym samym miejscu bez forsy i
                przyszlosci.Niech mi ktos napiszasze czy jest jakis inny kraj na swiecie ktory
                w ciagu 6 mcy DA ZA DARMO $20 000 dolarow bezrobotnemu....
                    • Gość: ........ Re: gratulacje dla KLIKENA IP: *.sympatico.ca 15.11.01, 20:15
                      Te wszystkie kursy darmowe sa w wiekszosci wyrzucaniem
                      pieniedzy w bloto. Oczywiscie ze niektorzy z nich korzystaja
                      ale to jest bardzo maly procent. Bardzo maly zreszta procent
                      tych kursow jest trafny i dostosowany do wymogow obecnej
                      gospodarki (ekonomiki). Otoz zeby taki kurs otrzymac trzeba byc
                      w okreslonym (stosunkowo mlodym) wieku. Trzeba byc BANKRUTEM co
                      juz samo za siebie duzo mowi. Bankrutem w sensie, byc na
                      Welfare lub bezrobotnym a co najwazniejsze - nie miec grosza
                      w banku. Jezeli ktos ma pieniadze zaoszczedzone takiego kursu
                      mu nie dadza ( zaoszczedzone, do ktorych sie przyzna). Istnieje
                      oczywiscie inna pomoc rzadowa jak udzielenie kredytow na
                      nauke, ale to mala laska gdyz tak jest w wiekszosi w
                      miare cywilizowanych krajach. Te pieniadze przeciez pozniej
                      trzeba zwrocic. Tak wiec te darmowe kursy sa dla ludzi bez
                      uprzedniego sukcesu. Sam kurs zostaje dosc czesto tylko
                      papierkiem w ich kieszeni ktory dalej potrzebnego papierka
                      (dolara) im nie przynosi. Niestety, taka jest tego prawda.
                      Wiem, ze zaczna mi tu pisac ludzie jak to po darmowych
                      kursach otrzymali kariere i pozycje itd. Wyjatki sie zdarzaja,
                      nie przecze. Milej edukacji w Kanadzie gdzie ksztalca zadarmo,
                      tyle ze zastanawia mnie dlaczego przecietny kanadol jest bardzo
                      nisko wyksztalcony. Chyba sa lenie..............itd. Nie ma to
                      jak my Polacy umiemy wykorzystac ich kursy i jestesmy tutaj
                      naprawde KIMS. Pozdrawiam i bez bajerow prosze.
                      • Gość: vg Chciec to moc IP: *.oanet.com 15.11.01, 21:36
                        Przyjechalem do Kanady na wlasne sponsorowanie. Praktycznie zaczynalismy od
                        zera, gdyz we Wloszech rowniez sami sie utrzymywalismy (spoznilismy sie na
                        pomoc rzadowa). Moze to wlasnie spowodowalo, ze nie ogladalismy sie na to co
                        inni nam dadza. Zaczalem od $6/godz. w magazynie. Ciagle skladalem applikacje
                        wiec jak tylko znalazlem lepsza place - bralem ja. Po 3 latach kupilismy dom,
                        po nastepnych 4 go splacilismy. Oboje z zona pracowalismy duzo (do dzieci
                        sprowadzalismy dziadkow z Polski) aby podolac splatom. Dziekowac Bogu nadal
                        nie wiem co to jest welfare ani gdzie dostac zarcie z food bank. Gdy przed
                        kilkoma laty mnie zwolniono, poszedlem na dwa lata do szkoly wieczorowej. Na
                        poczatku goscie z UI gonili mnie do roboty, ale gdy mojej znajomej counselor
                        pozwolil brac UI i chodzic do szkoly - moj takze sie na to zgodzil. Za kursy
                        placilem z oszczednosci, moja zona wowczas tez pracowala. W trakcie szkoly
                        dwukrotnie udalo mi sie dostac prace na kilka miesiecy wiec bylo z czego zyc.
                        Dzieki temu po szkole moglem znowu dostawac UI. Po dwoch miesiacach dostalem
                        prace, pracuje tu juz prawie dwa lata i wlasnie zapowiedziano mi, ze dostane
                        full time po zakonczeniu obecnego kontraktu. Pisze o tym nie po to aby sie
                        przechwalac, ale zeby pokazac, ze moze tez byc inaczej. Ja osobiscie nie mam
                        zadnych powodow aby narzekac na Kanade. Nigdy nie staralem sie obwiniac innych
                        jesli mi cos w zyciu nie szlo. Moze w tym tkwi recepta na sukces. Powodzenia
                        i odwagi.
                        • Gość: Gatsby Re: Chciec to moc IP: 207.61.17.* 27.11.01, 15:12
                          Gość portalu: vg napisał(a):

                          > Przyjechalem do Kanady na wlasne sponsorowanie. Praktycznie zaczynalismy od
                          > zera, gdyz we Wloszech rowniez sami sie utrzymywalismy (spoznilismy sie na
                          > pomoc rzadowa). Moze to wlasnie spowodowalo, ze nie ogladalismy sie na to co
                          > inni nam dadza. Zaczalem od $6/godz. w magazynie. Ciagle skladalem applikacje
                          >
                          > wiec jak tylko znalazlem lepsza place - bralem ja. Po 3 latach kupilismy dom,
                          > po nastepnych 4 go splacilismy. Oboje z zona pracowalismy duzo (do dzieci
                          > sprowadzalismy dziadkow z Polski) aby podolac splatom. Dziekowac Bogu nadal
                          > nie wiem co to jest welfare ani gdzie dostac zarcie z food bank. Gdy przed
                          > kilkoma laty mnie zwolniono, poszedlem na dwa lata do szkoly wieczorowej. Na
                          > poczatku goscie z UI gonili mnie do roboty, ale gdy mojej znajomej counselor
                          > pozwolil brac UI i chodzic do szkoly - moj takze sie na to zgodzil. Za kursy
                          > placilem z oszczednosci, moja zona wowczas tez pracowala. W trakcie szkoly
                          > dwukrotnie udalo mi sie dostac prace na kilka miesiecy wiec bylo z czego zyc.
                          > Dzieki temu po szkole moglem znowu dostawac UI. Po dwoch miesiacach dostalem
                          > prace, pracuje tu juz prawie dwa lata i wlasnie zapowiedziano mi, ze dostane
                          > full time po zakonczeniu obecnego kontraktu. Pisze o tym nie po to aby sie
                          > przechwalac, ale zeby pokazac, ze moze tez byc inaczej. Ja osobiscie nie mam
                          > zadnych powodow aby narzekac na Kanade. Nigdy nie staralem sie obwiniac innych
                          >
                          > jesli mi cos w zyciu nie szlo. Moze w tym tkwi recepta na sukces. Powodzenia
                          > i odwagi.

                          "Po 3 latach kupilismy dom, po 4 splacilismy dom"

                          Pozostaje wielka tajemnica jaki dom mozna "splacic" w ciagu 4 lat; takze
                          tajemnica pozostaje jaki dom mozna kupic i ile osczedzic gdy zarabialo sie 6
                          dolarow na godzine; i to nie wszyskto - kursy oplacone a oszczednosci...

                          Jako byly pracownik banku (pracowalem w pozyczkach i investycjach) raczej nie
                          spotkalem ludzi kotrzy splacali domy w 4 lata. Spotkalem jedna pare, ktora
                          splacila dom w 6 miesiecy - ale oni byli milionerami (to jest wyjatek)

                          Taka recepta na sukces powinna byc opublikowany w detalach. Prosze, detale...
                      • Gość: renka Re: gratulacje dla KLIKENA IP: *.sympatico.ca 15.11.01, 21:56
                        No wlasnie,Kliken, nie przecze, ze masz racje, ale CZESCIOWO. Bo rzeczywiscie
                        ludziom najpierw trzeba dac SZANSE pracy(aby mnozyli dochod i byli potrzebni
                        spoleczenstwu).(OFERTY PRACY, gdzie sa? nie ma? o to szkoda...) Skad
                        wytlumaczysz cale rzesze doktorow, adwokatow, inzynierow za kolkiem, przy
                        kuchni, czy jako kelnerzy albo ...Przeciez my wszyscy to wiemy, JAKIE TU SA
                        MOZLIWOSCI.Tylko NIKT nie zagwarantuje ci przetrwania nawet KILKU miesiecy w
                        pracy. Moze IT, tak, ale reszta..Ile wplaciles na UI, tyle ci proponuja na
                        oplacenie kursu. 10 lat pracy to PRZESZLOSC.Po kilku latach, czy miesiacach
                        moga ci dac na kurs zaledwie czesc mala tego, ile on kosztuje.RESZTE MUSISZ
                        sam zarobic, lub oddac w przyszlosci, ktora nie rysuje sie rozowo.TZN dzisiaj
                        pozyczka 40 tys na szkole to zbrodnia, bo po tej szkole zarobisz max 12/godz .
                        Policz czy w ogole masz szanse oddac.Zyjac jakos w miedzyczasie.Z dziecmi i
                        zona.Zarobki beda spadac stopniowo, bo na to sie zanosi.Rozwalaja cale zaklady
                        pracy, a potem przyjmuja na nowo na nizsze stawki.Tak, ze oczywiscie od nas
                        zalezy jak skorzystamy z tych dobrodziejstw, ale inna jest sytuacja rodziny z
                        dziecmi niedawno przybylych a inna jest ludzi samotnych, nawet po wroclawskiej
                        szkole (IT), bo moga Kanade w ...pocalowac i wyjechac do USA. Tam w networku
                        kopy potrzeba. A tu ..roczny college prywatny w IT, network engineering
                        kosztuje 24 tys CAD.Fakt ze oferty pracy mieli w ....USA. Zeby wziasc taka
                        pozyczke , KTOS MUSI ZA CIEBIE PORECZYC, nie wiesz, bo przeciez MUSISZ to
                        oddac.SLODKIE TO WSZYSTKO NIE JEST, niestety. Ale zycie jest piekne i trzeba
                        zyc!
                      • Gość: G. Re: gratulacje dla KLIKENA IP: *.gtconnect.net 15.11.01, 22:10
                        Bajery to Ty troche wciskasz. Kurs ktory skonczylam nie byl organizowany przez
                        rzad - sama go sobie wybralam. Jest to normalny dwuletni program na cenionym w
                        Albercie SAIT-ie. Pomogl tutaj sympatyczny i zyczliwy doradca w urzedzie, ktory
                        powiadamial o aktualnie dostepnych programach. Nikt nie sprawdzal ani nawet nie
                        pytal ile mam na koncie. Jedyne co musialam zrobic to udowodnic urzedowi, ze
                        mam realne szanse na dostanie pracy po tej szkole. Zrobilam wiec wywiad
                        biznesami IT, zeby zobaczyc jaka opinie ma program. Moj maz dla odmiany dostal
                        kurs rzadowy i jest administratorem sieci w wielkiej firmie naftowej juz od
                        wielu lat. Czyli nieprawda ze po tych kursach, ktore organizuje rzad nic nie
                        mozna. Wszystko zalezy od Ciebie i Twojego przebicia. Naprawde nie wydaje mi
                        sie zebysmy byli wyjatkami. Jestesmy wyjatkami pod tym wzgledem ze nam sie
                        chcialo uczyc - w srodowisku rodakow nie jest to takie czeste. Kursy powinno
                        sie rowniez dobierac pod wzgledem rynku i zdrowego rozsadku. Nie kazdy moze byc
                        programista, ale nie wierze ze 2-letni kurs na przyklad w business-
                        administration nie pomoze w dostaniu pracy w biurze. Wielu ludzi zrobilo kursy
                        drafting i tez maja prace. Mam kolezanke ktora jest ksiegowa z Polski. Zrobila
                        tutaj tylko kilka kursow w accountingu, nie pelne studia i pracuje. Podobno
                        doceniaja ja i przenosza na coraz bardziej zaawansowane pozycje. Opcji jest
                        wiele, trzeba tylko sie zdecydowac co sie chce w zyciu zrobic. Dla mnie
                        programowanie to jest tez pewien etap. Ma on prowadzic do otworzenia wlasnego
                        biznesu i uniezaleznienia sie od szefow, sztywnych godzin pracy, malej ilosci
                        urlopu. Jest to nastepny etap na drodze do niezaleznosci. Najwazniejsze jest
                        miec pomysl na zycie!
                            • Gość: ESL Pol-prywatnie do Renki IP: *.sympatico.ca 15.11.01, 23:13
                              Probuje zrozumiec Twoje okropne rozgorycznie i czarno-widztwo. Sama piszesz, ze prowadzisz biznes
                              i niezle sobie radzisz - jestes wiec pania swojego losu - to jest cos, czego bardzo wielu ludzi chce.
                              Strasznie sie zapluwasz krytykujac rozne kanadyjskie rozwiazania, ktore na pewno maja wiele minusow,
                              ale tez bywaja bardzo korzystne szczegolnie gdy sie wie, jak z nich korzystac (vide: posty G. i innych). Tu
                              jest po prostu bardzo duzo wolnosci wyboru, z ktora nie kazdy wie, co zrobic ale akurat Ty -
                              wlascicielka czegos swojego - powinnas wiedziec, ze kazda decyzja laczy sie z roznymi konsekwencjami
                              - czasem dobrymi, czasem nie.
                              Piszesz o wyksztalconych ludziach (imigrantach), ktorzy nie mieli czasu, checi badz mozliwosci
                              nostryfikowania swoich dyplomow, podniesienia kwalifikacji, zdobycia licencji by wykonywac swoje
                              oryginalne zawody. Kazdy przypadek jest indywidualny. Wielu zniecheca sie widzac, ze czekaja ich
                              kolejne lata nauki, czesc chce zmienic zawod i emigracje traktuje jako szanse by to zrobic, jeszcze inni po
                              prostu sa ordynarnie leniwi. To nie jest wylaczna wina kanadyjskiego systemu, ze wielu ludzi nie
                              decyduje sie na kontynuowanie swoich karier z krajow pochodzenia.
                              A wracajac do kursow i UI - to jest w interesie nas wszystkich placacych podatki by ludzie sie uczyli i po
                              kursach wracali do pracy. Powinnas to wiedziec z wlasnego biznesowego doswiadczenia, ze warto
                              inwestowac by isc do przodu i miec coraz wieksze zyski.
                              I zupelnie prywatne pytanie, pewnie troche niestosowne (z gory przepraszam) - jak dlugo jestes na
                              emigracji?
                        • Gość: renka G, ty jestes w Albercie, to teraz jasne! IP: *.sympatico.ca 15.11.01, 23:03
                          Moglam jechac do Alberty, ale mnie zimno przerazalo, no i dzieci, one raczej
                          potrzebowaly wilgoci i ciepla, bo BYLY uczuleniowe. Teraz juz nie.Ja jestem w
                          Ontario.Wiem, ze Alberta zawsze miala madrzejszych ludzi i nie rozdawala
                          welfra na lewo i prawo, raczej myslala o STWORZENIU miejsc pracy.Jak
                          przyjechalam do Ontario ponad 1500 000 ludzi pobieralo welfare(statystyki).I
                          pewnie.. pracowalo na czarno.Tutaj jest troche inaczej niz w Albercie, ktora
                          sie tu jawi jako prawie , ze "buntownik" ze swoimi pomyslami na prywatyzacje
                          itd.Wniosek: podejrzewam, ze Alberta mysli prawidlowo, najpierw praca, potem
                          kursa.I JA TO POPIERAM PO TYSIACKROC!!!! Jak przyjechalam do Kanady to taka
                          klasyfikacje robia na przyjezdzie i zaliczono mi 17 lat edukacji (SWIATOWEJ),
                          bo nie kanadyjskiej.To bzdury, ze sie nie liczy DYPLOM, liczy sie, tylko z ta
                          praca GORZEJ, bo jak jej nie ma, to, co?
                          • gadula propaganda 16.11.01, 00:04
                            czy zauwazyliscie, ze nikt prawie nie bierze udzialu z USA w tej chorej
                            dyskusji.
                            wiecie dlaczego? bo usa nie robi biznesu na emigracji tak jak to robi kanada.
                            raz jeszcze zapraszam do umieszczania ogloszen w watku OFERTY PRACY.
                            • Gość: ESL Re: propaganda IP: *.dpcdsb.org 16.11.01, 00:56
                              gadula napisa?(a):

                              > raz jeszcze zapraszam do umieszczania ogloszen w watku OFERTY PRACY.

                              a to nie jest propaganda?
                              kazdy propaguje, co moze - Gadula np. swoj watek a ci, co sie osiedlili w
                              Kanadzie (i jest im tu dobrze) - Kanade - "tak to wspolnym wysilkiem i dla dobra
                              wspolnego kazdy cos propaguje moj malenki kolego."
                              • gadula Re: propaganda 16.11.01, 01:22
                                W Kanadzie mięliśmy kiedyś bardzo ciekaw program na temat tzw. nianiek domowych.
                                Dziewczyny te przyjeżdżają do Kanady na bardzo wrednych warunkach. Jedyne, co
                                rząd miał na swoje usprawiedliwienie bylo to, ze te dziewczyny po rzepracowaniu
                                dwóch lat będą mogły ubiegać się o stały pobyt w Kanadzie. Ponieważ z nianiek
                                korzysta średnia klasa w Kanadzie, nikt jak do tej pory nie otworzył gęby, aby
                                poruszyć ta kwestie – to chyba ta średnia klasa również pisze artykuły w
                                gazetach i prowadzi programy telewizyjne. Dziewczyny te w rzeczywistości
                                przyjeżdżają na zasadach dobrowolnego niewolnictwa. Musza nie tylko opiekować
                                się dziećmi rodziny, do której przyjechały, ale i sprzątać domy tym ludziom jak
                                i ich znajomym. W przypadku braku przepracowanego 1 miesiąca, tracą one prawo
                                do stałego pobytu w Kanadzie. Jednym słowem musza trzymać mordę na kłódkę.
                                Jeden powie, ze dajesz to im szanse wyrwania się z biedy.
                                Drugi powie: dlaczego nie przyjąć ich do Kanady na takich samych warunkach jak
                                inżynierów i temu podobnym pracowników? Dlaczego stosować takie ulgi dla
                                bogatej średniej klasy? Równie dobrze mogą oni zatrudnić studentów szkol
                                średnich, którzy znają język i na pewno by nie sprzątali im domów no i byliby
                                drożsi. Można, a nawet należy pomagać ludziom, lecz nie może to być
                                niewolnictwo, które odbija się na tych młodych dziewczynach, które są często
                                gwałcone. Cicha kanadyjska prostytucja. Prawo musi być dla wszystkich w
                                przeciwnym razie ludzie będą nadużywać swoich swobód, o czym politycy w USA
                                doskonale wiedza – ta bomba już od dawna wisiała w powietrzu i przyszedł
                                najwyższy czas, aby zrobić w końcu porządek z emigracja.
                                To tylko jedna z wielu kwestii emigracyjnych na tym kontynencie, które
                                wymagają rozwiązania.
                                • Gość: renka propaganda sukcesu...hahahaha IP: *.sympatico.ca 16.11.01, 01:52
                                  Ustawiony przed wieloma laty ESL inaczej by mowil, gdyby stanal wobec sytuacji
                                  mojego kolego zwolnionego z uniwersytetu po 15 latach.Zabral sie za stolarke i
                                  udaje ze mu sie PODOBA..Ale zostawmy to. Ja jestem w Kanadzie 7 lat od 7 lat
                                  mam swoj biznes i JESTEM WIDZIANA jako czlowiek sukcesu.Mam nawet pokazna
                                  kolekcje artykulow w prasie (na kontynencie, nie tylko w Ontario) Ale nie
                                  jestem nim i nie czuje sie czlowiekiem sukcesu ,czuje sie jak kon wyscigowy
                                  zaprzegniety do pluga, rozumiesz to porownanie ESL? Mimo, ze "niczego" mi nie
                                  brakuje.O jednym marze. Potrzeba mi ofert PRACY i bezrobocia na poziomie 2 %-
                                  4%, ale wtedy Niagara chyba by sie odwrocila... OFERT PRACY, w ktorych
                                  moglabym pogrzebac. TAK JAK JEST TO W USA. Zadnej protekcji i znajomosci,
                                  zadnych zobowiazan. CZYSTA ROBOTA. TYLKO KWALIFIKACJE I MOZLIWOSCI. That is
                                  it, Mr ESL. PRACY< PRACY<PRACY !!!! Nie powiesz ze w Ontario jest z tym
                                  dobrze. Przejrzyj sobie na internecie oferty pracy w Kanadzie. Smiechu warte.
                                  • Gość: ESL Re: propaganda sukcesu...hahahaha IP: *.dpcdsb.org 16.11.01, 03:16
                                    Wszystko zalezy w jakim zawodzie i za ile chcesz pracowac. Ale u Ciebie to
                                    ciagle ta trawa zielensza u sasiada - a to lepiej w Albercie, a to w Stanach -
                                    wszedzie tylko nie tu gdzie jestes. Moze to raczej kwestia Twojej natury a nie
                                    paskudnego Ontario. Co zas do "ustawienia" to to nie dzieje sie z dnia na dzien
                                    i nie przychodzi bez wysilku. Ale po jakims czasie ceni sie i sam wysilek, bo
                                    daje cholerna satysfakcje. Ciesz sie, dziewczyno, ze Ci dobrze idzie i nie
                                    szukaj dziury w calym. Milego wieczoru.
                                    • gadula Re: propaganda sukcesu...hahahaha 16.11.01, 05:21
                                      A co z moja ostatnia wypowiedzią? Pozwoliłem ją sobie załączyć i do tej
                                      wypowiedzi, która również była pominięta milczeniem w innym wątku.

                                      Czytaliście rozmowę z Millerem?
                                      Rzućcie okiem na to pytanie:
                                      koala#: We wszystkich krajach, w których panuje recesja w gospodarce, obniża
                                      się podatki, u nas odwrotnie. Czy jest to nowatorski pomysł SLD na wyjście z
                                      kryzysu?
                                      Leszek Miller: Jak można obniżyć podatki, skoro dziura budżetowa sięga 90 mld
                                      złotych? Najpierw trzeba uratować finanse publiczne. Proszę zwrócić uwagę, że
                                      nie ma już praktycznie żadnego poważnego ugrupowania, które mówi o obniżeniu
                                      podatków.
                                      A teraz, jak myślicie, co by zrobil obecny rzad liberałow (socjaldemokraci)
                                      kanadyjskich w takiej sytuacji, jaką mamy dziś gdyby nie mieli oni emigracji?
                                      Podnieśliby podatki, co by najbardziej kosztowało średnią klasę i biznes.
                                      Biznes by uciekł na południe, a średnia klasa zaczęłaby pisać artykuły w
                                      gazetach o Bushu, swoim idolu. A tak, ściągają emigracje, co się odbywa kosztem
                                      najsłabszej warstwy społecznej, czyli emigracji.

                                      W Kanadzie mięliśmy kiedyś bardzo ciekaw program na temat tzw. nianiek
                                      domowych. Dziewczyny te przyjeżdżają do Kanady na bardzo wrednych warunkach.
                                      Jedyne, co rząd miał na swoje usprawiedliwienie bylo to, ze te dziewczyny po
                                      przepracowaniu dwóch lat będą mogły ubiegać się o stały pobyt w Kanadzie.
                                      Ponieważ z nianiek korzysta średnia klasa w Kanadzie, nikt jak do tej pory nie
                                      otworzył gęby, aby poruszyć ta kwestie – to chyba ta średnia klasa również
                                      pisze artykuły w gazetach i prowadzi programy telewizyjne. Dziewczyny te w
                                      rzeczywistości przyjeżdżają na zasadach dobrowolnego niewolnictwa. Musza nie
                                      tylko opiekować się dziećmi rodziny, do której przyjechały, ale i sprzątać domy
                                      tym ludziom jak i ich znajomym. W przypadku braku przepracowanego 1 miesiąca,
                                      tracą one prawo do stałego pobytu w Kanadzie. Jednym słowem musza trzymać mordę
                                      na kłódkę.
                                      Jeden powie, ze dajesz to im szanse wyrwania się z biedy.
                                      Drugi powie: dlaczego nie przyjąć ich do Kanady na takich samych warunkach jak
                                      inżynierów i temu podobnym pracowników? Dlaczego stosować takie ulgi dla
                                      bogatej średniej klasy? Równie dobrze mogą oni zatrudnić studentów szkol
                                      średnich, którzy znają język i na pewno by nie sprzątali im domów no i byliby
                                      drożsi. Można, a nawet należy pomagać ludziom, lecz nie może to być
                                      niewolnictwo, które odbija się na tych młodych dziewczynach, które są często
                                      gwałcone. Cicha kanadyjska prostytucja. Prawo musi być dla wszystkich w
                                      przeciwnym razie ludzie będą nadużywać swoich swobód, o czym politycy w USA
                                      doskonale wiedza – ta bomba już od dawna wisiała w powietrzu i przyszedł
                                      najwyższy czas, aby zrobić w końcu porządek z emigracja. To tylko jedna z wielu
                                      kwestii emigracyjnych na tym kontynencie, które wymagają rozwiązania.

                                      • Gość: Kliken Re: IP: *.ym1.on.wave.home.com 16.11.01, 14:19
                                        Gadula to juz chyba dziesiaty raz piszesz (czy raczej kopiujesz) wywody na
                                        temat nianiek.Co ty nianka jestes???
                                        A teraz do Renki i reszty.Szczerze mowiac nie chce mi sie pisac...musze jednak
                                        uswiadomic gawiedz.

                                        Warunki otrzymania kursu w UI w Ontario

                                        1.Trzeba byc na UI lub bylo sie w ostatnich 3 latach
                                        2.Cena kursu nie jest limitowana (nie wazne ile wplaciles na UI, Oh Renka)
                                        3.Cala paierowa robota jest OGROMNA i trwa do 5 mcy.
                                        4.Obowiazkiem kursanta jest znalezc przynajmniej 3 szkoly oferujace dany kurs.W
                                        kazdej szkole trzeba zdac egzamin z jezyka angielskiego, matematyki, logiki i
                                        cos tam jeszcze (branza IT).
                                        5. Zanim kursant zacznie myslec o kursie przechodzi okolo 5 regorystycznych
                                        inteview z roznymi osobami.
                                        5.Trzeba UDOWODNIC iz po danym kursie delikwent ma DUZE szanse na otrzymanie
                                        pracy (trzeba nalezc DUZO ofert pracy).
                                        6.Kursy te sa na podniesienie ISTNIEJACYCH kwalifikacji lub zmiane kariery o
                                        ile ma to sens.Sprzataczka nie zostanie programista , kierowca forklifta nie
                                        zostanie inzynierem...
                                        7.Wiekszosc osob ubiegajacych sie o kursy to niestety nie POLACY ale
                                        wyksztalceni z Hong Kong itd.Ludzie ktorzy wiedza ze za darmo nic nie ma i
                                        potrafia patrzec w przyszlosc.Polak jak staci prace to roznosi gazety albo
                                        rozwozi pizze i mysli ze jest SMART.
                                        8.Uczac sie i otrzymujac UI mozna dodatkowo zarobic (part time) do 25% zasilku
                                        UI
                                        9.UI oraz pieniazki za kurs sa TAXABLE czyli delikwent SAM musi sie rozliczyc z
                                        panstwem.
                                        10.Wiem to wszystko gdyz pomagam mojemu koledze w uzyskaniu dyplomu MCSE
                                        2000.Wlasnie robi ten kurs
                                        11.Kurs kosztuje $12000 (35 tygodni).Od panstwa dostaje 1414
                                        miesiecznie.Pracuje na pol etatu dla Rogers (technical support).
                                        12 jednym slowem KANADA
                                        • Gość: MO Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... IP: 207.61.17.* 16.11.01, 15:34


                                          Page URL: http://www.nationalpost.com/commentary/story.html?
                                          f=/stories/20011116/20011116story1.html


                                          November 16, 2001


                                          I dreamt of Canada
                                          Conrad Black's speech to the Fraser Institute, Vancouver, BC


                                          By Conrad Black
                                          National Post

                                          My associate of 32 years, David Radler told a local journalist that he didn't
                                          think I would be speaking today about softwood lumber, but about sensible
                                          political thought. This rumination is in fact called "Reflections of an ex-
                                          citizen," and is offered in a spirit of goodwill and hopefulness.


                                          In all the minor controversies in which I've participated in this country over
                                          many years, my status as a Canadian nationalist, which Peter Newman presciently
                                          detected, has largely been lost sight of. From the age of eight, a regrettably
                                          long time ago now, when I first saw New York and London, in both of which
                                          cities I am a homeowner now, I dreamt of a Canada where the most talented and
                                          ambitious people would not feel irresistibly drawn to those and other great
                                          foreign cities.


                                          I think most English-speaking Canadians and a large number of French-speaking
                                          Canadians are pleased to be Canadian. Most regret, as I do, that Canada is not
                                          better recognized in the world and did not produce more people whose talent was
                                          recognized internationally. Most Canadians became fatigued as well as
                                          embarrassed by the intractability of constitutional problems. The fact that 90%
                                          of Canada's high culture and 80% of its popular culture come from elsewhere,
                                          mainly the United States, created serious ambivalences.


                                          Being a gentler and less vulgar but less creative and confident country than
                                          the United States while being less formal and often more enterprising than the
                                          British in my judgement never really wholly satisfied the ambitions of
                                          citizenship of most Canadians. Defining Canadians in subtle terms of what they
                                          are not is not a compelling rallying cry.


                                          Let us, at least between ourselves, face facts. Canada is, compared to other G-
                                          7 countries, a plain vanilla place or, to paraphrase our distinguished travel
                                          writer, Jan Morris, "a good second prize in the Lottario of life." The status
                                          of being good but not great afflicts French as much as English Canada. I know
                                          of few parts of the world more terminally self-absorbed than Quebec, but this
                                          interest in Quebec is shared by virtually no foreigners. Interest in Canada is
                                          like Canadian Art; it has no market outside the country. Believe me, I've
                                          tried. If pressed, a few Frenchmen will admit to a passing Châteaubriand
                                          interest in "messieurs les sauvages" and some Englishmen will express
                                          solidarity. Americans, with the best motives, don't regard Canada as foreign.


                                          Canadians are rightly heartened by those United Nations surveys that show
                                          Canada to be one of the world's most agreeable countries for the average person
                                          but most Canadians in my experience are frustrated by the country's lack of
                                          recognition as a significant nationality compared to the Americans or the
                                          principal countries of Europe. And almost all practising Canadians, including
                                          me when I was one, felt the urge to help lift the country that final rung we
                                          were told in school we were pre-destined to climb, to the summit of national
                                          achievement.


                                          In pursuit of this objective, I moved to Quebec in 1966 and took as a holy
                                          crusade the pursuit and propagation of a spirit of bonne entente between the
                                          French and English speaking Canadians. It was an asset, I told myself and
                                          others endlessly, to have both cultures in the same state. Though there were
                                          many like-minded English Canadians, it didn't work, as all Canadians know.


                                          For many decades the leading spokesmen of nationalist Quebec, Le Devoir, the
                                          French CBC, the Union Nationale, even the St. Jean Baptiste Society, had
                                          proclaimed that if biculturalism became bilateral, instead of just the French
                                          Canadians having to learn English unreciprocatedly for economic reasons, the
                                          cultural abrasions would cease and Quebecois would become wholehearted
                                          Canadians. In 1942, one of Quebec's leading nationalists, Dr. Phillipe Hamel,
                                          said: "Conquer us with goodwill, my English friends, you will be astounded at
                                          the easy victory which awaits you."


                                          Of course, when put to the test, all the efforts of the biculturalists were
                                          dismissed as attempts at assimilation. The real zeitgeist was clear in the
                                          hostile response to Daniel Johnson's and Jean-Jacques Bertrand's moderate Bill
                                          63 in 1969 and in the presentation of Robert Bourassa's outrageous Bill 22 in
                                          1974. Bill 22 submitted six-year-old children to language aptitude tests,
                                          imposed the state over the will of parents in matters of language of
                                          instruction, restricted freedom of expression, and created the language police.
                                          Pierre Trudeau and Robert Stanfield ignored it. The only prominent French
                                          Quebecer to oppose Bill 22 was Paul-Emile Cardinal Léger, and at that
                                          time he lived mainly in Africa.


                                          One of the most prominent members of the government of Quebec told me at the
                                          time, in a radio exchange, that if I didn't like Quebec I was free to leave it.
                                          Of course, I did like Quebec but I found the colossal betrayal of those of us
                                          who believed in biculturalism to be insufferable, compounded as it was by the
                                          hypocrisy of the federal leaders who would impose bilingualism on Calgary and
                                          Vancouver but not defend it in Quebec where the English language had had an
                                          official status for 200 years. I replied, again on the radio, "with sadness but
                                          with certitude, I accept that choice." I have rarely spent even one night in
                                          Quebec since. It was a painful disillusionment.


                                          I retreated to Toronto in 1974 and began the noisy championship of, in Quebec
                                          parlance, a distinct society vis à vis the United States. This would be
                                          a society that would retain more original talent, especially cultural talent.
                                          Simply, even glibly stated, the problem of Canadian identity has been that
                                          there is a much subtler distinction between Canadian provinces, except for
                                          Quebec, and the adjoining American states than between those states and
                                          southern states such as Texas or Georgia. The only really prominent distinction
                                          between Canada and the proximate United States is the French Canadians and they
                                          are, as I had discovered, sentimentally, largely separatist and not really
                                          Canadian at all as most English Canadians would define it.


                                          Before Canadians become too impatient, I used to remind myself, we must
                                          remember what we started with. Quebec declined to join the United States and
                                          eventually adhered to Confederation because it was afraid of assimilation, not
                                          out of any great enthusiasm for Britain, British colonists or English-speaking
                                          Canadians. English Canada was originally almost entirely Empire Loyalists
                                          fleeing the new American republic. Newfoundland narrowly voted to join Canada
                                          after it had gone bankrupt as an autonomous dominion. It was never going to be
                                          easy to create a distinctive nationality out of these bits and pieces which
                                          were scattered along the U.S. border, but for different reasons, didn't happen
                                          to be American.


                                          As the more conspicuous aspects of the British connection faded after World War
                                          II, Empire loyalty, which had been the basis of English Canada for over 150
                                          years, faded also. What we were left with was the paternalistic, monarchical
                                          and progressive British Tory tradition, best illustrated in this country by Sir
                                          John A. Macdonald, that a benign state confers good things on the people. This
                                          is at sharp variance with the American tradition that the people confer
                                          government on themselves and that all unallocated powers reside ultimately with
                                          the people.


                                          This tradition became identified in the Trudeau era and its aftermath as being
                                          simply a more socialistic society than the United States. Partly this was
                                          Trudeau's ideology and partly it w
                                            • Gość: MO Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... IP: 207.61.17.* 16.11.01, 17:18
                                              Gość portalu: Kliken napisał(a):

                                              > Well kolego, ty chyba pomyliles watki? Przeczytalem ten atrykol-wode i nic z
                                              > niego nie wynika poza debilnym porownywaniem 30 milionowej Kanady do 380
                                              > milionowego US of A.O co ci chodzi?



                                              Watkow nie pomylilem. Ty chyba angielskiego nie rozumiesz. Niestety nie mam
                                              polskiej wersji tego arykulu. (Dla ciebie - artykOlu).

                                              A nawet gdy nieco rozumiesz angielski to zagadnienia poruszane w tym artykule sa
                                              tobie obce i obcymi pozostana.


                                              • Gość: ........ Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... IP: *.sympatico.ca 16.11.01, 20:11
                                                Kanada w tym prawdziwym znaczeniu jest dzisiaj dla duzej
                                                wiekszosci tylko historia lub wspomnieniem dla niektorych.
                                                Kanada byla "Kanada" do rzadow Malroniego. Ktos wczesniej
                                                wspomnial jak to przyjezdzajac do Kanady (kilka lat temu) po
                                                roku czasu zarobil na down payment na dom a po nastepnych
                                                4 latach go splacil. Komu chcesz wode wciskac? Obecnie
                                                mieszkam w Brytyjskiej Kolumbii a Wankuwerze. Sredni zarobek
                                                roczny na rodzine statystycznie wyniosl rok temu 63 tys. co
                                                po odliczeniu podatkow bedzie jakies 40 tys. do kieszeni.
                                                Cena sredniego domu wynosi ponad 400 tys. Kto zna matematyke
                                                moze policzyc ile lat trzeba taki dom splacac. Dodam ze 1
                                                kg. dobrego chleba (takiego jaki Polacy jedza w Polsce
                                                kosztuje 4 dolary a litr wodki 30 dol). Cena srednia domu
                                                w Toronto jest troche nizsza (mysle ze gdzies w granicy
                                                300tys). Znam tez ceny z Montrealu i Calgary. Tam gdzie
                                                dom jest tani, ze swieca trzeba szukac pracy, ktorej sie nie
                                                znajdzie. Majac swoj dom rzad potrzebuje (naklada) oplate
                                                roczna ok. 4 tys. dol. tzw. propert tax. (biorac srednio w
                                                Wankuwerze) Ogrzewanie, woda i inne oplaty tez kosztuja. Nic
                                                wiec dziwnego ze niejeden robotnik zmuszony jest kupowac
                                                najtansze rzeczy a nawet dosc czesto w sklepach rzeczy
                                                uzywanych. Podatki w Kanadzie sa bardzo wysokie. Kto zarabia
                                                powyzej 60 tys. rocznie musi polowe z tego zaplacic podatku
                                                dla kochanego rzadu ktory jak wielu juz powiedzialo jest
                                                WSPANIALY. Robotnik naprawde jest bardzo mocno wziety " za
                                                morde" i wcale nie widac zeby cugle byly luzowane. To
                                                jest tylko troche prawdy o Kanadzie. Oczywiscie ze jest
                                                rajem dla ludzi uciekajacych przed wojnami , szczegolnie z
                                                trzeciego swiata i dla zupelnych nierobow - czesciowym
                                                szczesciem. Niby emigracja nastawiona jest na ludzi businesu,
                                                z pieniedzmi i z dobra, wysoka edukacja a same rozmowy
                                                na temat kursow juz przecza same sobie. Kogo wiec
                                                ksztalca? Cos najwidoczniej szwankuje w systemie albo mowia
                                                jedno a robia co innego. Tak czy inaczej Kanada czeka na
                                                nowych emigrantow bowiem bez nich jeszcze smutniej by tu
                                                bylo. Prawda tez jest ze pieniedzmi ktorych jest malo przy
                                                bardzo wysokim zadluzeniu rzad gospodarowac nie umie a moze
                                                lepiej by bylo powiedziec - nie chce. Pozdrawiam z kochanej
                                                Kanady.
                                                • Gość: ESL Do ....... (nie licze kropek) IP: *.sympatico.ca 16.11.01, 20:23
                                                  To kiedy opuszczasz ten padol lez? Skoro jest tak fatalnie, to nie wmawiaj nam,
                                                  ze meczysz sie w Vancouver tylko dla duzej ilosci opadow i pieknych widokow.
                                                  Jest tyle krajow na swiecie (z Mongolia na czele!), pamietasz Bolka i Lolka -
                                                  wez globus, postukaj tu i tam i ruszaj w swiat - daj Ci boze znalezc to
                                                  miejsce, gdzie i podatki male, i pracy duzo, i wodka tansza! Daj znac jak tam
                                                  dotrzesz to chociaz przyjedziemy na wakacje wspomoc turystyke.
                                                  • Gość: ........ Re: Do ....... (nie licze kropek) IP: *.sympatico.ca 16.11.01, 21:00
                                                    Niestety ale powaznie mysle zeby ten kanadyjski "raj" juz
                                                    zostawic. Nie pisalem ze jest to jeden z najgorszych krajow
                                                    itp. takze nie dopisuj tutaj Mongolii i jej podobnych. To
                                                    co napisalem wczesniej jest prawda i chyba sam tego nie
                                                    bedziesz zaprzeczal. Chwalic sie Kanada zawsze mozesz, zreszta
                                                    sam rzad to robi na kazdym kroku, tylko ten co rzadzi
                                                    widzi sprawy inaczaj a robotnik niestety je odczuwa na
                                                    wlasnej skorze. W Kanadzie podobnie jak w Polsce kierowca
                                                    Mulroney zostal jednym z multi milionerow a elektryk Walesa tez
                                                    chyba blisko. Jednemu i drugiemu bardzo na czyms zalezalo,
                                                    tylko nie na tym co trzeba. Wlasnie robotnik tam i tu
                                                    pokrywa ich obojetnosc dbania o niego. Zycze Ci tej
                                                    prawdziwej "Kanady". Wiem, wiem, Ty ja juz masz, tylko
                                                    widok na ulicach wielkiej Kanady mowi cos odmiennego.
                                                    Pozdrawiam
                                                • Gość: G Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... IP: *.gtconnect.net 17.11.01, 00:10
                                                  Straszna drozyzna tam u Was w Vancouver. Juz sie nie dziwie dlaczego moi
                                                  przyjaciele ktorzy niezle zarabiaja, nigdy nie maja pieniedzy. W Albercie dom
                                                  mozna kupic juz za 150-200 tys a property tax mnie np. wynosi $1200 rocznie.
                                                  Chleb polski kosztuje 2$ a wodka Absolut (moja ulubiona) 20$. Niestety placicie
                                                  w Vancouver za przepiekne polozenie i jest to Wasz wybor. Kocham tam jezdzic z
                                                  wizyta ale zyc nie chcialabym (korki i odleglosci). Przenies sie do Alberty,
                                                  troche zimniej ale w kieszeni zostaje wiecej smile Co do rozwazan Conrada Blacka,
                                                  lubie faceta i zaluje ze obrazil sie na Chretiena i zrezygnowal z Kanady.
                                                  Przynajmniej byla roznorodnosc pogladow na rynku prasowym. Kazdy kraj ma swoje
                                                  zalety i wady, nie ma miejsca idealnego. Jesli wydaje Ci sie, ze go znajdziesz,
                                                  to chyba marzysz. Porownaj sobie z sytuacja w Polsce i nabierz troche pokory i
                                                  perspektywy. Wydaje mi sie czasem ze rodacy sa wiecznymi malkontentami. Tak juz
                                                  stworzyla nas natura. Na imprezach nie moge juz momentami wysiedziec gdy slysze
                                                  jak narzekaja ludzie, ktorzy naprawde nie maja wiekszych problemow. Albo tez
                                                  sami sie w nie wpedzaja poprzez zycie ponad stan. Rozchmurzmy sie. Pozytywne
                                                  myslenie czyni cuda. Ja tez nie lubie Chretiena, nie wydaje mi sie zeby Trudeau
                                                  zaslugiwal na te holdy ktore mu skladaja media. Ale nie zamierzam z tego powodu
                                                  szukac szczescia z globusem. Przezyjemy liberalow.
                                                  • Gość: Kliken Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... IP: *.ym1.on.wave.home.com 17.11.01, 00:27
                                                    Mieszkam w Toronto-Mississauga i moj dom kosztowal rok temu $250 000.Jest
                                                    pieknie polozony i ogromy (2 letni).Pracuje dla Microsoft i zarabiam 87 000 na
                                                    rok kolego.Jestem w Kanadzie 8 lat.Wczesniej komputera na oczy niewidzialem.Do
                                                    wszystkiego doszedlem SAM wlasna praca.Jezdze po calym swiecie i stac mnie na
                                                    wszystko.Takie dupki jak ty cale zycie stoja przy betoniarce bo to jest
                                                    naprostsze rozwazanie...nic nie robic i narzekac STFU u S.O.B
                                                  • Gość: ........ Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... IP: *.sympatico.ca 17.11.01, 01:01
                                                    Gość portalu: Kliken napisał(a):

                                                    > ..i jeszcze na koniec piszesz ze tam gdzie domy sa tanie to nie ma pracy.Wiec w
                                                    >
                                                    > Ontario nie ma pracy??? Nasza provincja i jej podaki utrzymuja takie provincje
                                                    > jak twoja ty palancie.

                                                    * Nie bede z toba dyskutowal kto kogo utrzymuje. Ja utrzymuje
                                                    siebie sam - zrozumiales!? Wez srednia zarobkow w Ontario
                                                    (szczegolnie w Toronto) i srednia cene domow w tym miescie i
                                                    powiedz te dane ludziom a kazdy oceni czy sa drogie czy
                                                    tanie. Pewnie czyms jeszcze sie pochwalisz, moze bezdomnymi w
                                                    tym miescie itd. Chodzilo tutaj o porownanie zycia w Kanadzie
                                                    i USA. Jak do tej pory widze tylko tych co chwala Kanade.
                                                    Nie ma jakos tych ktorym tak dobrze jest w USA. Dziwne
                                                    jest to ze sporo Kanadyjczykow szczegolnie z dobrymi zawodami
                                                    wyjechalo wlasnie do USA ( bowiem ten kraj tylko takich
                                                    przyjmuje) gdyz w Kanadzie bylo im pewnie zadobrze. Pewnie
                                                    tez wielcy z nich idioci, nie ma to jak KANADA! Raz
                                                    jeszcze powtarzam, ja nie sugeruje sie pojedynczymi przypadkami a
                                                    bazuje na tej sredniej (realnej).
                                                  • Gość: ........ Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... IP: *.sympatico.ca 17.11.01, 00:46
                                                    Czy ja gdzies narzekalem? Powodzi mi sie wcale nienajgorzej
                                                    ale to jest nie zasluga Kanady lecz moja. Kanadzie place
                                                    swoje podatki i to wysokie. Podalem ceny, podalem rzeczywistosc
                                                    zarobkow itd. To ze w Kanadzie ludzie zarabiaja grube
                                                    pieniadze o tym kazdy wie, zreszta nie tylko w Kanadzie.
                                                    Wez dane statystyczne. Napisz nam jaki jest sredni zarobek
                                                    w Kanadzie, powiedz cos o podatkach, cenach itd. a kazdy
                                                    myslacy czlowiek doszuka sie wielkiego dobrobytu w tym kraju.
                                                    Powtarzam jeszcze raz, chwalic sie kazdemu wolno, tylko tak
                                                    naprawde nie ma czym. To, ze duzy, piekny i bogaty (
                                                    szczegolnie w nature) kraj o tym kazdy wie. Szkoda tylko
                                                    ze przecietny Kanadol jest biedny. Sporo z nich juz dzisiaj
                                                    stoi w kolejce do food bank, a te domki o ktorych mowa
                                                    to tez trzeba dodac ze w " biednej " Polsce niejeden
                                                    chlopek trzyma kury i swinie w lepszych budynkach. Jest
                                                    tylko ta roznica ze tutaj nauczyli sie je malowac no i
                                                    maja jakies tam okna. Wypowiedz czlowieka z Calgary mi sie
                                                    podoba, myslalem kiedys o przeprowadzce tam. Dzisiaj mnie juz
                                                    mniej tam ciagnie. Teraz pewnie obrazilem wielu wlascicieli
                                                    domow i zbiore tez gromy. Pociesze czytelnika i dodam ze
                                                    w Kanadzie sa naprawde sliczne domki tyle tylko ze SLICZNIE
                                                    kosztuja.
                                                  • ttc Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... 17.11.01, 02:16
                                                    Gość portalu: ........ napisał(a):

                                                    > Czy ja gdzies narzekalem? Powodzi mi sie wcale nienajgorzej
                                                    > ale to jest nie zasluga Kanady lecz moja. Kanadzie place
                                                    > swoje podatki i to wysokie. Podalem ceny, podalem rzeczywistosc
                                                    > zarobkow itd. To ze w Kanadzie ludzie zarabiaja grube
                                                    > pieniadze o tym kazdy wie, zreszta nie tylko w Kanadzie.
                                                    > Wez dane statystyczne. Napisz nam jaki jest sredni zarobek
                                                    > w Kanadzie, powiedz cos o podatkach, cenach itd. a kazdy
                                                    > myslacy czlowiek doszuka sie wielkiego dobrobytu w tym kraju.
                                                    >
                                                    > Powtarzam jeszcze raz, chwalic sie kazdemu wolno, tylko tak
                                                    > naprawde nie ma czym. To, ze duzy, piekny i bogaty (
                                                    > szczegolnie w nature) kraj o tym kazdy wie. Szkoda tylko
                                                    > ze przecietny Kanadol jest biedny. Sporo z nich juz dzisiaj
                                                    >
                                                    > stoi w kolejce do food bank, a te domki o ktorych mowa
                                                    > to tez trzeba dodac ze w " biednej " Polsce niejeden
                                                    > chlopek trzyma kury i swinie w lepszych budynkach. Jest
                                                    > tylko ta roznica ze tutaj nauczyli sie je malowac no i
                                                    > maja jakies tam okna. Wypowiedz czlowieka z Calgary mi sie
                                                    > podoba, myslalem kiedys o przeprowadzce tam. Dzisiaj mnie juz
                                                    > mniej tam ciagnie. Teraz pewnie obrazilem wielu wlascicieli
                                                    > domow i zbiore tez gromy. Pociesze czytelnika i dodam ze
                                                    > w Kanadzie sa naprawde sliczne domki tyle tylko ze SLICZNIE
                                                    >
                                                    > kosztuja

                                                    .Z tymi cenami ktore podales w Vancouver to cos nie tak. Wedlug Canadian Real Estate Association
                                                    srednia cena domu tam to ok. 275 tys. Nie jest to moze SLICZNY domek ale kurnik to raczej tez nie.
                                                    Srednia cena domu w Toronto (samo miasto) to 235 tys. Dwoje nauczycieli w Toronto zarabia w sumie
                                                    140 tys (po 10 latach stazu). Wiec chyba nie jest tak zle. Jezeli chodzi o Calgary to srednia jest okolo 185
                                                    tys a w Edmonton 155. I tylko mi nie mow ze tam nie ma pracy. W Ottawie to 185 tys a w Montrealu 160.
                                                    Wiec moze przestan mowic o tych 400 tys. Wedlug danych statystycznych ponad 60% ludzi w Kanadzie
                                                    mieszka w domkach jednorodzinnych. Jezeli sie wyprowadzisz (a chyba o tym myslisz) to odradzam
                                                    prawie cala Europe Zachodnia - tam jezeli chodzi o podatki i ceny domow to jest O WIELE drozej.
                                                  • Gość: ........ Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... IP: *.sympatico.ca 17.11.01, 02:33
                                                    ttc napisał(a):

                                                    > .Z tymi cenami ktore podales w Vancouver to cos nie tak. Wedlug Canadian Real E
                                                    > state Association
                                                    > srednia cena domu tam to ok. 275 tys. Nie jest to moze SLICZNY domek ale kurnik
                                                    > to raczej tez nie.
                                                    > Srednia cena domu w Toronto (samo miasto) to 235 tys. Dwoje nauczycieli w Toron
                                                    > to zarabia w sumie
                                                    > 140 tys (po 10 latach stazu). Wiec chyba nie jest tak zle. Jezeli chodzi o Calg
                                                    > ary to srednia jest okolo 185
                                                    > tys a w Edmonton 155. I tylko mi nie mow ze tam nie ma pracy. W Ottawie to 185
                                                    > tys a w Montrealu 160.
                                                    > Wiec moze przestan mowic o tych 400 tys. Wedlug danych statystycznych ponad 60%
                                                    > ludzi w Kanadzie
                                                    > mieszka w domkach jednorodzinnych. Jezeli sie wyprowadzisz (a chyba o tym mysli
                                                    > sz) to odradzam
                                                    > prawie cala Europe Zachodnia - tam jezeli chodzi o podatki i ceny domow to jest
                                                    > O WIELE drozej.
                                                    * Zarobek nauczyciela wcale nie stanowi sredniej zarobkow.
                                                    Jezeli tak dobrze znasz dane statystyczne to napisz srednia
                                                    zarobkow w Kanadzie. Albo ja mieszkam na Ksiezycu albo...........
                                                    Za 275 tys. w Vancouver i w jego zarysie ok 20km. nie kupisz
                                                    nawet dzialki pod dom. Oczywiscie 50km. od Vancouver sa tansze,
                                                    dlatego tez wiele osob zmuszonych jest dojezdzac do miasta
                                                    dlugie odleglosci gdyz ich nie stac na dom blizej centrum.
                                                    Podobnie zreszta jest w aglomeracji Toronto. To ze sporo
                                                    Kanadyjczykow mieszka w domach jest prawda. Prawda jest tez ze
                                                    w nieswoich a w wielu przypadkach ich dzieci te domy beda
                                                    jeszcze splacac. Mozliwe nawet ze przy zlej koniunkturze
                                                    gospodarczej te domki przejmie bank jak to juz wczesniej
                                                    bywalo. Musze tez dodac ze Kanada kiedys byla KANADA i wielu
                                                    wlascicieli obecnych domow wcale nie mialo problemu ich splacac
                                                    gdyz byly dostepne - tanie. Niestety te dobre czasy przeszly
                                                    do histori i to co widzimy dzisiaj to tylko zabijanie sie
                                                    za praca, dosc czesto z koniecznosci by splacac wlasnie dom
                                                    i to latami. Zycze regularnych splat. Pozdrawiam
                                                  • ttc Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... 17.11.01, 02:54
                                                    Gość portalu: ........ napisał(a):

                                                    > ttc napisał(a):
                                                    >
                                                    > > .Z tymi cenami ktore podales w Vancouver to cos nie tak. Wedlug Canadian R
                                                    > eal E
                                                    > > state Association
                                                    > > srednia cena domu tam to ok. 275 tys. Nie jest to moze SLICZNY domek ale k
                                                    > urnik
                                                    > > to raczej tez nie.
                                                    > > Srednia cena domu w Toronto (samo miasto) to 235 tys. Dwoje nauczycieli w
                                                    > Toron
                                                    > > to zarabia w sumie
                                                    > > 140 tys (po 10 latach stazu). Wiec chyba nie jest tak zle. Jezeli chodzi o
                                                    > Calg
                                                    > > ary to srednia jest okolo 185
                                                    > > tys a w Edmonton 155. I tylko mi nie mow ze tam nie ma pracy. W Ottawie to
                                                    > 185
                                                    > > tys a w Montrealu 160.
                                                    > > Wiec moze przestan mowic o tych 400 tys. Wedlug danych statystycznych pona
                                                    > d 60%
                                                    > > ludzi w Kanadzie
                                                    > > mieszka w domkach jednorodzinnych. Jezeli sie wyprowadzisz (a chyba o tym
                                                    > mysli
                                                    > > sz) to odradzam
                                                    > > prawie cala Europe Zachodnia - tam jezeli chodzi o podatki i ceny domow to
                                                    > jest
                                                    > > O WIELE drozej.
                                                    >
                                                    > * Zarobek nauczyciela wcale nie stanowi sredniej zarobkow.
                                                    > Jezeli tak dobrze znasz dane statystyczne to napisz srednia
                                                    > zarobkow w Kanadzie. Albo ja mieszkam na Ksiezycu albo...........
                                                    >
                                                    > Za 275 tys. w Vancouver i w jego zarysie ok 20km. nie kupisz
                                                    > nawet dzialki pod dom. Oczywiscie 50km. od Vancouver sa tansze,
                                                    >
                                                    > dlatego tez wiele osob zmuszonych jest dojezdzac do miasta
                                                    > dlugie odleglosci gdyz ich nie stac na dom blizej centrum.
                                                    > Podobnie zreszta jest w aglomeracji Toronto.

                                                    Jezeli chodzi o Vancouver to musze polegac na danych CREA. Srednie cena domu w granicach 230-240
                                                    to by sie zgadzalo. Wiec nie jestem pewien skad Ty czerpiesz swoje dane. Srednia cana domu na cala
                                                    Kanada (wyszedl wlasnie nowy raport) to 184 047. Nie jestem pewien dokladnego sredniego dochodu
                                                    ale podejzewam ze to okolo 45-50 na rodzine. Mozna zreszta sprawdzic na SatsCan. 45 minut jazdy od
                                                    Toronto mozna kupic calkiem ladne nowe domki ponizej 200 tys (200 metrow kwadratowych, 1.5 akra
                                                    posiadlosci). A co z moimi przykladami z innych miast. Edmonton (szczerze polecam) jest fajnym
                                                    miestem gdzie porzadny dom mozna juz kupic za ponizej 160 tys. Jest on w zasiegu reki dla nauczycieli,
                                                    policjantow, pielegnirek i zwyklych robotnikow. Sredni dochod rodziny w Albercie to grubo powyzej 60 tys...


                                                    To ze sporo
                                                    > Kanadyjczykow mieszka w domach jest prawda. Prawda jest tez ze
                                                    >
                                                    > w nieswoich a w wielu przypadkach ich dzieci te domy beda
                                                    > jeszcze splacac. Mozliwe nawet ze przy zlej koniunkturze
                                                    > gospodarczej te domki przejmie bank jak to juz wczesniej
                                                    > bywalo. Musze tez dodac ze Kanada kiedys byla KANADA i wielu
                                                    >
                                                    > wlascicieli obecnych domow wcale nie mialo problemu ich splacac
                                                    >
                                                    > gdyz byly dostepne - tanie.


                                                    Och ten mit wspanialej Kanady z przeszlosci. Niestety nie ma on odbicia w rzeczywistosci. W latach 50 (te
                                                    dane jest latwo sprawdzic) srednia cena domu wynosila 8 srednich rocznych pensji...

                                                    Niestety te dobre czasy przeszly
                                                    > do histori i to co widzimy dzisiaj to tylko zabijanie sie
                                                    >
                                                    > za praca, dosc czesto z koniecznosci by splacac wlasnie dom
                                                    >
                                                    > i to latami. Zycze regularnych splat. Pozdrawiam

                                                    Dziekuje za zyczenia ale juz nieaktualne - dom splacony w 6 lat. Nie jestem pewien czy rozumiesz ze
                                                    jednym z dobrodziejstw Kanady jest to ze ciezko pracujesz (tego nikt nie neguje) ale dom mozna miec.
                                                    Nic nie ma za darmo i chyba to i dobrze...
                                                    Mam sporo znajomych w Wielkiej Brytani ktorzy z dobrymi zawodami i ciezko praca o dobrym domu w
                                                    Londynie to moga tylko pomarzyc. Podobnie jest w Hamburgu czy Amsterdamie. W Toronto,
                                                    przedstawiciel klasy sredniej ma bardzo dobre szanse aby stac sie wlascicielem swojego
                                                    wlasnego, calkiem przyzwoitego domu.
                                                  • Gość: ........ Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... IP: *.sympatico.ca 17.11.01, 07:00
                                                    ttc napisał(a):

                                                    > Gość portalu: ........ napisał(a):
                                                    >
                                                    > > ttc napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > .Z tymi cenami ktore podales w Vancouver to cos nie tak. Wedlug Canad
                                                    > ian R
                                                    > > eal E
                                                    > > > state Association
                                                    > > > srednia cena domu tam to ok. 275 tys. Nie jest to moze SLICZNY domek
                                                    > ale k
                                                    > > urnik
                                                    > > > to raczej tez nie.
                                                    > > > Srednia cena domu w Toronto (samo miasto) to 235 tys. Dwoje nauczycie
                                                    > li w
                                                    > > Toron
                                                    > > > to zarabia w sumie
                                                    > > > 140 tys (po 10 latach stazu). Wiec chyba nie jest tak zle. Jezeli cho
                                                    > dzi o
                                                    > > Calg
                                                    > > > ary to srednia jest okolo 185
                                                    > > > tys a w Edmonton 155. I tylko mi nie mow ze tam nie ma pracy. W Ottaw
                                                    > ie to
                                                    > > 185
                                                    > > > tys a w Montrealu 160.
                                                    > > > Wiec moze przestan mowic o tych 400 tys. Wedlug danych statystycznych
                                                    > pona
                                                    > > d 60%
                                                    > > > ludzi w Kanadzie
                                                    > > > mieszka w domkach jednorodzinnych. Jezeli sie wyprowadzisz (a chyba o
                                                    > tym
                                                    > > mysli
                                                    > > > sz) to odradzam
                                                    > > > prawie cala Europe Zachodnia - tam jezeli chodzi o podatki i ceny dom
                                                    > ow to
                                                    > > jest
                                                    > > > O WIELE drozej.
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > * Zarobek nauczyciela wcale nie stanowi sredniej zarobkow.
                                                    > > Jezeli tak dobrze znasz dane statystyczne to napisz sredn
                                                    > ia
                                                    > > zarobkow w Kanadzie. Albo ja mieszkam na Ksiezycu albo......
                                                    > .....
                                                    > >
                                                    > > Za 275 tys. w Vancouver i w jego zarysie ok 20km. nie kupi
                                                    > sz
                                                    > > nawet dzialki pod dom. Oczywiscie 50km. od Vancouver sa ta
                                                    > nsze,
                                                    > >
                                                    > > dlatego tez wiele osob zmuszonych jest dojezdzac do miasta
                                                    >
                                                    > > dlugie odleglosci gdyz ich nie stac na dom blizej centru
                                                    > m.
                                                    > > Podobnie zreszta jest w aglomeracji Toronto.
                                                    >
                                                    > Jezeli chodzi o Vancouver to musze polegac na danych CREA. Srednie cena domu w
                                                    > granicach 230-240
                                                    > to by sie zgadzalo. Wiec nie jestem pewien skad Ty czerpiesz swoje dane. Sredni
                                                    > a cana domu na cala
                                                    > Kanada (wyszedl wlasnie nowy raport) to 184 047. Nie jestem pewien dokladnego s
                                                    > redniego dochodu
                                                    > ale podejzewam ze to okolo 45-50 na rodzine. Mozna zreszta sprawdzic na SatsCan
                                                    > . 45 minut jazdy od
                                                    > Toronto mozna kupic calkiem ladne nowe domki ponizej 200 tys (200 metrow kwadra
                                                    > towych, 1.5 akra
                                                    > posiadlosci). A co z moimi przykladami z innych miast. Edmonton (szczerze polec
                                                    > am) jest fajnym
                                                    > miestem gdzie porzadny dom mozna juz kupic za ponizej 160 tys. Jest on w zasieg
                                                    > u reki dla nauczycieli,
                                                    > policjantow, pielegnirek i zwyklych robotnikow. Sredni dochod rodziny w Alberci
                                                    > e to grubo powyzej 60 tys...
                                                    >
                                                    >
                                                    > To ze sporo
                                                    > > Kanadyjczykow mieszka w domach jest prawda. Prawda jest tez
                                                    > ze
                                                    > >
                                                    > > w nieswoich a w wielu przypadkach ich dzieci te domy beda
                                                    >
                                                    > > jeszcze splacac. Mozliwe nawet ze przy zlej koniunkturze
                                                    > > gospodarczej te domki przejmie bank jak to juz wczesniej
                                                    >
                                                    > > bywalo. Musze tez dodac ze Kanada kiedys byla KANADA i
                                                    > wielu
                                                    > >
                                                    > > wlascicieli obecnych domow wcale nie mialo problemu ich spl
                                                    > acac
                                                    > >
                                                    > > gdyz byly dostepne - tanie.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Och ten mit wspanialej Kanady z przeszlosci. Niestety nie ma on odbicia w rzecz
                                                    > ywistosci. W latach 50 (te
                                                    > dane jest latwo sprawdzic) srednia cena domu wynosila 8 srednich rocznych pens
                                                    > ji...
                                                    >
                                                    > Niestety te dobre czasy przeszly
                                                    > > do histori i to co widzimy dzisiaj to tylko zabijanie
                                                    > sie
                                                    > >
                                                    > > za praca, dosc czesto z koniecznosci by splacac wlasnie
                                                    > dom
                                                    > >
                                                    > > i to latami. Zycze regularnych splat. Pozdrawiam
                                                    >
                                                    > Dziekuje za zyczenia ale juz nieaktualne - dom splacony w 6 lat. Nie jestem pew
                                                    > ien czy rozumiesz ze
                                                    > jednym z dobrodziejstw Kanady jest to ze ciezko pracujesz (tego nikt nie neguje
                                                    > ) ale dom mozna miec.
                                                    > Nic nie ma za darmo i chyba to i dobrze...
                                                    > Mam sporo znajomych w Wielkiej Brytani ktorzy z dobrymi zawodami i ciezko prac
                                                    > a o dobrym domu w
                                                    > Londynie to moga tylko pomarzyc. Podobnie jest w Hamburgu czy Amsterdamie. W To
                                                    > ronto,
                                                    > przedstawiciel klasy sredniej ma bardzo dobre szanse aby stac sie wlascicielem
                                                    > swojego
                                                    > wlasnego, calkiem przyzwoitego domu.

                                                    * No tak, rownasz Londyn, Hamburg, Amsterdam do Winnipegu czy
                                                    Edmontonu. 230- 240tys. zgadzaloby sie jezeli chodzi o caly
                                                    Lower Mainland Brytyjskiej Kolumbii, nie Wankuweru jako miasta.
                                                    Zreszta kto jest zainteresowany moze wejsc na byle jaki Real
                                                    estate i sprawdzic domki w Vancouver (domki, nie apartamenty). W
                                                    pieknych dzielnicach (szczegolnie nad woda, blisko marine) nawet
                                                    apartamenty sa od 500 -1000000 (tak miliona) za dwie sypialnie.
                                                    Ostatnio w Toronto bylem (chyba) 3 lata temu.Wtedy jeszcze miasto
                                                    nie bylo polaczone w calosc. Przegladalem tamtejszy real estate
                                                    i to co widzialem to jednak w Toronto trzeba bylo miec 300
                                                    tys azeby kupic dom, w Scarborough np. 200 tys.Z tego co wiem
                                                    to ceny nie poszly na dol, a raczej minimalnie skoczyly do
                                                    gory. W latach 50 -tych mnie tutaj nie bylo ale z tego co
                                                    mniej wiecej slysze od tych co tutaj zyli to wlasnie tak
                                                    by bylo jak piszesz - 8 miesiecznych zarobkow kosztowal dom.
                                                    Dlatego tez pisalem ze kiedys wlasnie byla KANADA ale nie
                                                    dzisiaj i te statystyki o wielkim bogactwie domow i wiele
                                                    innych spraw bazuja jeszcze w wielu dziedzinach na tej
                                                    dobrej (historycznej) Kanadzie. Sa tu dzisiaj taksamo tanie domki.
                                                    I tak np. nie tak dawno nawet w TV. podali ze w malenkim
                                                    miasteczku w Brytyjskiej Kolumbii niedaleko na polnoc od Prince
                                                    George w ktorym cos tam kopali ( teraz zas przestali kopac)
                                                    domek taki ktory w Vancouver kosztuje 400 tys. tam 40. Sprawa
                                                    jest ta, ze tam prawie nikogo nie ma. Wszyscy powyjezdzali.
                                                    Zostaly tylko pobliskie wilki ktore juz pewnie w zimowym
                                                    chlodzie zdrowo wyja. Ja juz znikam z tego watku. Nie bede
                                                    przeszkadzal tym wszystkim ktorzy chca sie czyms pochwalic w
                                                    Kanadzie. Dzisiaj kazdy ma dostep do informacji i prawdy ( tez
                                                    kanadyjskiej). Kitu tutaj nie sialem. Opisalem niektore sprawy
                                                    jak wygladaja w rzeczywistosci i nic wiecej. Dodam jeszcze ze
                                                    Chinczykom tu tez pewnie zaciekawie nie jest gdyz sporo z nich
                                                    wrocilo z powrotem. Prosze mi nie pisac ze w Chinach jest
                                                    lepiej czy gorzej, nie o to tutaj chodzi. Ci ludzie
                                                    (Chinczycy) przyjechali z kasa do Kanady i zeby jej zupelnie
                                                    tutaj nie stracic (na podatki szalone) zdecydowali robic interes
                                                    gdzie indziej, gdzie sa lepsze mozliwosci. Bye
                                                  • ttc Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... 17.11.01, 15:26
                                                    1) Napisalem 8 rocznych pensji a nie miesiecznych wiec prosze cie bardzo nie przekrecaj moich
                                                    wypowiedzi. Jak chce tobie sie szukac to latwo to sprawdzic.
                                                    2) Srednia 270-280 tys odnosi sie do samego miasta Vancouver a nie Lower Mainland
                                                    3) Nie porownalem Winnipeg do Hamburga tylko Toronto (gdzie srednia cena domu oscyluje w okolo
                                                    230-240 tys) o to nie jest wcale zle porownanie.
                                                    Powodzenia. Jeszcze raz ostrzegam do przeprowadzki do Europy Zachodniej gdzie posiadanie domu
                                                    jest o wiele trudniejsze. W Stanach tez nie jest o wiele latwiej. Tylko kogo tam winic za ta sytuacje:
                                                    Cartera? Reagana? a moze juz Busha...
                                                  • Gość: ........ Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... IP: *.sympatico.ca 17.11.01, 17:07
                                                    ttc napisał(a):

                                                    > 1) Napisalem 8 rocznych pensji a nie miesiecznych wiec prosze cie bardzo nie pr
                                                    > zekrecaj moich
                                                    > wypowiedzi. Jak chce tobie sie szukac to latwo to sprawdzic.
                                                    > 2) Srednia 270-280 tys odnosi sie do samego miasta Vancouver a nie Lower Mainla
                                                    > nd
                                                    > 3) Nie porownalem Winnipeg do Hamburga tylko Toronto (gdzie srednia cena domu o
                                                    > scyluje w okolo
                                                    > 230-240 tys) o to nie jest wcale zle porownanie.
                                                    > Powodzenia. Jeszcze raz ostrzegam do przeprowadzki do Europy Zachodniej gdzie p
                                                    > osiadanie domu
                                                    > jest o wiele trudniejsze. W Stanach tez nie jest o wiele latwiej. Tylko kogo ta
                                                    > m winic za ta sytuacje:
                                                    > Cartera? Reagana? a moze juz Busha...

                                                    * Mialem juz przestac pisac ale cos tutaj to juz zupelnie
                                                    bym sie nie zgadzal z tymi 8 rocznymi pensjami. Nie wiem czy
                                                    dobrze sie rozumiemy. Pewnie chodzilo ze w tym czasie srednio
                                                    dom mozna bylo splacic w przeciagu 8 lat (pracujac oczywiscie
                                                    i majac ta srednia zarobkow). Wlasnie rozmawialem na ten temat
                                                    ze swoim sasiadem Wlochem, ktory 37 lat temu przyjechal do
                                                    Vancouver. Pytalem ile wtedy zarabial na poczatku. Otoz
                                                    powiedzial ze 10 dolarow dziennie. Dom kupil (nie ten w ktorym
                                                    obecnie mieszka) zas za 4 tys. tutaj w Vancouver. Kiedy
                                                    zapytalem ile obecnie tam taki dom by kosztowal- powiedzial: 400 -
                                                    450 tys. Tak wiec widzisz jak sie wszystko pozmienialo, a
                                                    liczyc napewno potrafisz. Te ceny co podajesz nie wiem kto
                                                    je pisze. Jezeli brac cene apartamentow, townhousow, duplexow,
                                                    domow, czyli wszystkiego razem to tak wlasnie by bylo. Ja
                                                    mowilem o osobno stojacych domkach. Za te pieniadze bedziesz
                                                    tutaj szczesliwy jezeli kupisz dzialke pod dom. Jest to
                                                    mozliwe tylko ze ona bedzie jedna z tych malenkich i pewnie
                                                    naroznych a juz pewne ze w gorszym rejonie lub pod bokiem
                                                    bedziesz mial swiat prostytucji i narkomanow. Gdyby w Kanadzie
                                                    bylo tak tanio przy jak piszecie wspanialych zarobkach to
                                                    napewno przecietny kanadol nie bylby zadluzony po uszy. Pare
                                                    lat temu (chyba z 5) slyszalem w TV. jak podawali ze srednio
                                                    na jednego mieszkanca w Ontario zadluzenie wypada troche ponad
                                                    46 tys. Nie chodzilo o zadluzenie panstwa lecz pieniadze ktore
                                                    ludzie maja pozyczone z bankow (na domy, samochody, edukacje
                                                    itd). W tym byli ci co mieli swoje oszczednosci w nich,
                                                    welfrowcy bez grosza w banku i z banku jak rowniez ci
                                                    ktorzy sa zadluzeni. Srednia juz podalem. W tym tez samym czasie
                                                    podali personal bunkruptcy ktore bylo tez dosc wysokie,
                                                    szczegolnie w srodowisku studenckim. Cos jeszcze ciekawego z
                                                    Kanady powiem jezeli chodzi o domki. Otoz tu gdzie mieszkam
                                                    sporo ziemi kiedys bylo dzierzawione od Indian przez rzad
                                                    kanadyjski. Rzad podpisal z nimi umowe leasingowa na 100 lat.
                                                    Umowa wygasla gdyz czas jej minal. Ludzie ktorzy podpisywali
                                                    nie zyja. Papiery jednak zostaly. Sprawa w tym ze rzad
                                                    potraktowal sprawe tej ziemi jako swoja wlasnosc - sprzedal ja
                                                    immigrantom ktorych tak bardzo kocha a ci znowu pobudowali
                                                    swoje domki na niej ktore tez bardzo kochaja nie wiedzac
                                                    o calosci prawdy - przeciez to dobry rzad sprzedaje! Skonczylo
                                                    sie jakos w miare spokojnie - tyle ze troche adwokaci zarobili.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • ttc Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... 17.11.01, 19:11
                                                    Mit "starych dobrych czasow" pokutuje w wielu krajach. Nawet w Polsce wydaje on sie bardzo obecny.
                                                    StatsCan publikuje roczne raporty na temat srednich dochodow i jak sa one wydawane. Jak juz
                                                    wspomnielem The Canadian Real Estate Association co miesiecznie publikuje dane na temat
                                                    srednich cen domow z podzialem na prowincje. Nie jestem pewien czy mozna te raporty dostac za
                                                    darmo czy trzeba za nie placic. Widzialem oba (moja firma je prenumeruje) i sa one wielce
                                                    interesujace. Wbrew roznym indiwidualnym opowiescia i wspomnieniom, sredni dom w Kanadzie nie
                                                    byl nigdy (a przynajmniej przez ostanie 50 lat) tak latwo dostepny jak teraz (nie wspominajac juz o ich
                                                    standardzie i wielkosci). W ciagu ostatnich 50 lat staniala tez bardzo zywnosc a wzrosly podatki i
                                                    uslugi. Kanada ma sporo wad (jak kazdy kraj na tym swiecie) ale ceny domow nie sa jedna z nich.
                                                    Kanada jest jednym z krajow (obok Stanow, Australii i Nowej Zelandii) gdzie jest najlatwiej stac sie
                                                    wlascicielem domu. Pozdrowienia ttc
                                                  • Gość: ........ Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... IP: *.sympatico.ca 17.11.01, 20:00
                                                    ttc napisał(a):

                                                    > Mit "starych dobrych czasow" pokutuje w wielu krajach. Nawet w Polsce wydaje on
                                                    > sie bardzo obecny.
                                                    > StatsCan publikuje roczne raporty na temat srednich dochodow i jak sa one wydaw
                                                    > ane. Jak juz
                                                    > wspomnielem The Canadian Real Estate Association co miesiecznie publikuje dane
                                                    > na temat
                                                    > srednich cen domow z podzialem na prowincje. Nie jestem pewien czy mozna te rap
                                                    > orty dostac za
                                                    > darmo czy trzeba za nie placic. Widzialem oba (moja firma je prenumeruje) i sa
                                                    > one wielce
                                                    > interesujace. Wbrew roznym indiwidualnym opowiescia i wspomnieniom, sredni dom
                                                    > w Kanadzie nie
                                                    > byl nigdy (a przynajmniej przez ostanie 50 lat) tak latwo dostepny jak teraz (n
                                                    > ie wspominajac juz o ich
                                                    > standardzie i wielkosci). W ciagu ostatnich 50 lat staniala tez bardzo zywnosc
                                                    > a wzrosly podatki i
                                                    > uslugi. Kanada ma sporo wad (jak kazdy kraj na tym swiecie) ale ceny domow nie
                                                    > sa jedna z nich.
                                                    > Kanada jest jednym z krajow (obok Stanow, Australii i Nowej Zelandii) gdzie jes
                                                    > t najlatwiej stac sie
                                                    > wlascicielem domu. Pozdrowienia ttc

                                                    * To by sie zgadzalo. Srednie ceny domow ale jak sam
                                                    piszesz z podzialem na prowincje a to juz zmienia tresc
                                                    rozmowy. Nastepna sprawa -ich dostepnosc. Otoz sa obecnie dostepne
                                                    kazdemu. Kazdemu tutaj w Bytyjskiej Kolumbii kto ma prace i
                                                    zarobki z mozliwoscia realna jego splacenia. Nie potrzebuja
                                                    nawet zadnego down payment. Chca za wszelka cene doslownie
                                                    "wcisnac" komus domek by pozniej cale zycie zanosil znaczna
                                                    czesc swojego zarobku do banku i to regularnie. Ze 12 - 15
                                                    lat temu w Toronto wymagali dosc czesto 25% down payment
                                                    zanim sie kupowalo dom. Jak widzisz dzisiaj masz zupelna racje -
                                                    sa dostepne! Kolejna sprawa to okreslenie "zostac wlascicielem
                                                    domu". Jak zapewne wiesz to moze miec rozne znaczenie w
                                                    wielu przypadkach. Czy sam fakt napisania papierow z
                                                    wyszczegolnieniem "wlasciciel" nadaje mu ten tytul? Wiesz jakie
                                                    "papiery" w Kanadzie nadaja wlasnosc, o tym musisz juz wiedziec.
                                                    Z tymi ostatnimi wiekszosc niestety ma tutaj wielkie problemy,
                                                    zreszta nie tylko tutaj.
                                                  • Gość: ........ Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... IP: *.sympatico.ca 18.11.01, 17:56
                                                    Gość portalu: Kliken napisał(a):

                                                    > ..problem w tym ze ten patafil pisze iz w KANADZIE jez drogo poniewaz w
                                                    > VANCOUVER jest drogo.Koles Vancouver jest w BC a BC jest w KANADZIE.JAk ci tam
                                                    > drogo to po co tam siedzisz? Przyjezdzaj do Mississauga.Tutaj tanio i pelno
                                                    > pracy (dla tych co chca pracowac).Ide na wrotki..
                                                    > Cheers

                                                    * Nikt nie powie ze Kanada jest z tych tanich krajow, biorac
                                                    srednia zarobkow i tax ktory sie tu placi. Ja pisalem ze
                                                    domy sa drogie w Vancouver, nic wiecej. W Mississauga ja juz
                                                    swoje odsiedzialem - dziekuje. Nie zapomnij zalozyc cieplej kurtki
                                                    na wrotki i uwazaj zebys jechal chodnikiem a nie........
                                                  • Gość: Jurek Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... IP: 212.162.228.* 25.11.01, 16:05
                                                    ttc napisał(a):

                                                    > 1) Napisalem 8 rocznych pensji a nie miesiecznych wiec prosze cie bardzo nie pr
                                                    > zekrecaj moich
                                                    > wypowiedzi. Jak chce tobie sie szukac to latwo to sprawdzic.
                                                    > 2) Srednia 270-280 tys odnosi sie do samego miasta Vancouver a nie Lower Mainla
                                                    > nd
                                                    > 3) Nie porownalem Winnipeg do Hamburga tylko Toronto (gdzie srednia cena domu o
                                                    > scyluje w okolo
                                                    > 230-240 tys) o to nie jest wcale zle porownanie.
                                                    > Powodzenia. Jeszcze raz ostrzegam do przeprowadzki do Europy Zachodniej gdzie p
                                                    > osiadanie domu
                                                    > jest o wiele trudniejsze. W Stanach tez nie jest o wiele latwiej. Tylko kogo ta
                                                    > m winic za ta sytuacje:
                                                    > Cartera? Reagana? a moze juz Busha...

                                                    Jest totalnym nieporozumieniem porownywanie domu kanadyjskiego czy amerykanskiego
                                                    do domu w Europie.....co tak samo, jak porownywac Trabanta do Mercedesa.
                                                    Pozdro
                                                  • ttc Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... 26.11.01, 16:55
                                                    Gość portalu: Jurek napisał(a):


                                                    >
                                                    > Jest totalnym nieporozumieniem porownywanie domu kanadyjskiego czy amerykanskie
                                                    > go
                                                    > do domu w Europie.....co tak samo, jak porownywac Trabanta do Mercedesa.
                                                    > Pozdro
                                                    Drogi Jurku, musisz byc zapewne inzynierem budownictwa praktykujacym jednoczesnie w Europie
                                                    i Ameryce Polnocnej zeby wydawac tak zdecydowane opinie. Inzynierem wprawdzie nie jestem, ale czesto
                                                    wspolpracujemy z roznymi firmami i wiem to i owo na temat roznych standardow (insulacja, wytrzymalosc
                                                    strutkuralna itd). Moge Ciebie zapewnic ze wspolczesne standardy kanadyjskie (nie znam
                                                    amerykanskich) sa tak samo wysokie jezeli nie wyzsze w porownaniu z Unia Europejska. Glownym
                                                    powodem tego jest klimat kanadyjski i zarowno rzad federalny (w mniejszym stopniu) jak i poszczegolne
                                                    prowincje calkiem dobrze te normy podtrzymuja. Nie mowie tutaj o estetyce (ale widzialem juz tez niezle
                                                    potworki-osiedla w Europie) ale o samej strukturze i jej parametrach. Pozdrowienia ttc
                                                  • Gość: ........ Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... IP: *.sympatico.ca 26.11.01, 18:48
                                                    ttc napisał(a):

                                                    > Gość portalu: Jurek napisał(a):
                                                    >
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Jest totalnym nieporozumieniem porownywanie domu kanadyjskiego czy ameryka
                                                    > nskie
                                                    > > go
                                                    > > do domu w Europie.....co tak samo, jak porownywac Trabanta do Mercedesa.
                                                    > > Pozdro
                                                    > Drogi Jurku, musisz byc zapewne inzynierem budownictwa praktykujacym jednoczes
                                                    > nie w Europie
                                                    > i Ameryce Polnocnej zeby wydawac tak zdecydowane opinie. Inzynierem wprawdzie n
                                                    > ie jestem, ale czesto
                                                    > wspolpracujemy z roznymi firmami i wiem to i owo na temat roznych standardow (i
                                                    > nsulacja, wytrzymalosc
                                                    > strutkuralna itd). Moge Ciebie zapewnic ze wspolczesne standardy kanadyjskie (n
                                                    > ie znam
                                                    > amerykanskich) sa tak samo wysokie jezeli nie wyzsze w porownaniu z Unia Europe
                                                    > jska. Glownym
                                                    > powodem tego jest klimat kanadyjski i zarowno rzad federalny (w mniejszym stopn
                                                    > iu) jak i poszczegolne
                                                    > prowincje calkiem dobrze te normy podtrzymuja. Nie mowie tutaj o estetyce (ale
                                                    > widzialem juz tez niezle
                                                    > potworki-osiedla w Europie) ale o samej strukturze i jej parametrach. Pozdrowie
                                                    > nia ttc
                                                    * Nie trzeba byc inzynierem by cokolwiek wiedziec na temat
                                                    domkow tu i tam. Piszesz o standardach ktore dotycza duzych
                                                    budynkow (wysokich biurowcow, apartamentow itp.) i w tym
                                                    oczywiscie masz zupelna racje. Konstrukcje tych budynkow sa
                                                    dosc czesto w niektorych miejscach kontynentu amerykanskiego
                                                    solidniejsze niz w Europie. Przyczyna - zabezpieczenie przed
                                                    trzesieniem ziemi ( troche inna technologia budowy jak tez i samo
                                                    spiecie budynku specjalnymi kablami). Nie o tym jednak tutaj
                                                    rozmawiamy. Chodzi wciaz o domki jednorodzinne w ktorych
                                                    mieszka wieksza czesc spoleczenstwa amerykanskiego czy kanadyjskiego.
                                                    Tu wlasnie pasuje to Jurka porownanie Trabanta do Mercedesa
                                                    lub odwrotnie. Dla przykladu powiem ze w miescie w ktorym
                                                    obecnie mieszkam ( a liczy ono ponad milion ludzi) domki
                                                    jednorodzinne sa wciaz budowane z drewna ( glowna konstrukcja ,
                                                    sciany zewnetrzne, wewnetrzne z dodatkiem plyty gipsowej, schody,
                                                    dach ktory jest papa pokryty). Jednym slowem wszystko oprocz
                                                    fundamentu. W Ameryce jest tez duzo "domkow" ktore odpowiadaja
                                                    nazwie trailer ( w podobnych czasowo w Polsce mieszkali robotnicy
                                                    budowlani). Nic wiec dziwnego ze przy malej powodzi te
                                                    wszystkie domki plyna jak lodzie a przy wiekszej wichurze
                                                    zostaje po nich to co po katastrofie samolotu plus dosc
                                                    czesto stojacy komin. Pozdrawiam
                                                  • ttc Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... 26.11.01, 19:17
                                                    Gość portalu: ........ napisał(a):
                                                    > * Nie trzeba byc inzynierem by cokolwiek wiedziec na temat
                                                    > domkow tu i tam. Piszesz o standardach ktore dotycza duzych
                                                    >
                                                    > budynkow (wysokich biurowcow, apartamentow itp.) i w tym
                                                    > oczywiscie masz zupelna racje. Konstrukcje tych budynkow sa
                                                    > dosc czesto w niektorych miejscach kontynentu amerykanskiego
                                                    > solidniejsze niz w Europie.


                                                    Nie, pisze o domach jednorodzinnych a nie o przyczepach (ktore sa o wiele bardziej popularne w Stanach
                                                    niz w Kanadzie). Kazda prowincja reguluje pewne parametry nowych domow jednorodzinnych. I te
                                                    standarty sa takie same (jezeli nie wyzsze) niz w Europie Zachodniej. Zdaje sobie sprawe ze nie kazdy
                                                    musi byc inzynierem zeby oceniac jakosc budunkow ale czasami latwo sie mylic oceniajac
                                                    powierzchownie jak to wszystko wyglada. Wiem ze ogolne wrazenie jest ze domy w Europie sa drozsze
                                                    ale bardziej solidne ale nie ma chyba w tym za duzo prawdy (mowie o nowych budynkachi). A jezeli chodzi
                                                    o drewno, to niektore gatunki sa jednym z najlepszych surowcow do budowy domu. Japonczycy od lat
                                                    importuja ta technologie a ich chyba ciezko posadzic o popieranie tandety. ttc





                                                    Przyczyna - zabezpieczenie przed
                                                    > trzesieniem ziemi ( troche inna technologia budowy jak tez i samo
                                                    >
                                                    > spiecie budynku specjalnymi kablami). Nie o tym jednak tutaj
                                                    > rozmawiamy. Chodzi wciaz o domki jednorodzinne w ktorych
                                                    > mieszka wieksza czesc spoleczenstwa amerykanskiego czy kanadyjskiego
                                                    > .
                                                    > Tu wlasnie pasuje to Jurka porownanie Trabanta do Mercedesa
                                                    >
                                                    > lub odwrotnie. Dla przykladu powiem ze w miescie w ktorym
                                                    > obecnie mieszkam ( a liczy ono ponad milion ludzi) domki
                                                    > jednorodzinne sa wciaz budowane z drewna ( glowna konstrukcja ,
                                                    > sciany zewnetrzne, wewnetrzne z dodatkiem plyty gipsowej, schody,
                                                    >
                                                    > dach ktory jest papa pokryty). Jednym slowem wszystko oprocz
                                                    > fundamentu. W Ameryce jest tez duzo "domkow" ktore odpowiadaja
                                                    > nazwie trailer ( w podobnych czasowo w Polsce mieszkali robotnicy
                                                    > budowlani). Nic wiec dziwnego ze przy malej powodzi te
                                                    > wszystkie domki plyna jak lodzie a przy wiekszej wichurze
                                                    > zostaje po nich to co po katastrofie samolotu plus dosc
                                                    > czesto stojacy komin. Pozdrawiam

                                                  • Gość: ........ Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... IP: *.sympatico.ca 26.11.01, 22:28
                                                    ttc napisał(a):

                                                    > Gość portalu: ........ napisał(a):
                                                    > > * Nie trzeba byc inzynierem by cokolwiek wiedziec na temat
                                                    >
                                                    > > domkow tu i tam. Piszesz o standardach ktore dotycza duz
                                                    > ych
                                                    > >
                                                    > > budynkow (wysokich biurowcow, apartamentow itp.) i w tym
                                                    > > oczywiscie masz zupelna racje. Konstrukcje tych budynkow sa
                                                    >
                                                    > > dosc czesto w niektorych miejscach kontynentu amerykanskiego
                                                    >
                                                    > > solidniejsze niz w Europie.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Nie, pisze o domach jednorodzinnych a nie o przyczepach (ktore sa o wiele bardz
                                                    > iej popularne w Stanach
                                                    > niz w Kanadzie). Kazda prowincja reguluje pewne parametry nowych domow jednorod
                                                    > zinnych. I te
                                                    > standarty sa takie same (jezeli nie wyzsze) niz w Europie Zachodniej. Zdaje sob
                                                    > ie sprawe ze nie kazdy
                                                    > musi byc inzynierem zeby oceniac jakosc budunkow ale czasami latwo sie mylic oc
                                                    > eniajac
                                                    > powierzchownie jak to wszystko wyglada. Wiem ze ogolne wrazenie jest ze domy w
                                                    > Europie sa drozsze
                                                    > ale bardziej solidne ale nie ma chyba w tym za duzo prawdy (mowie o nowych budy
                                                    > nkachi). A jezeli chodzi
                                                    > o drewno, to niektore gatunki sa jednym z najlepszych surowcow do budowy domu.
                                                    > Japonczycy od lat
                                                    > importuja ta technologie a ich chyba ciezko posadzic o popieranie tandety. ttc
                                                    >
                                                    > ****Nie wiem jak mam z Toba rozmawiac a wlasciwie nie wiem o
                                                    czym Ty piszesz. Raz napisales ze:"nie pisze o domach
                                                    jednorodzinnych" po czym piszesz ze "kazda prowincja reguluje pewne
                                                    parametry nowych domow jednorodzinnych" Jak zapewne widzisz sam
                                                    sobie przeczysz. Nie mozna porownywac domu zbitego z plyt drzewnych
                                                    (plywood), krytego papa ( a to jest typowy dom kanadyjski czy
                                                    amerykanski) do typowego domu europejskiego gdzie sa uzyte
                                                    zupelnie inne materialy. Nie mozna wiec uzyc tych samych
                                                    parametrow czy porownan. Oczywiscie papa jest tez materialem
                                                    popularnym na dachu jak kiedys w Polsce byla sloma po wsiach.
                                                    Japonczycy maja malo domow z drewna a te ktore maja to sa
                                                    tak zwane log house co w Polsce odpowiada domku w stylu
                                                    goralskim. Niestety ale w Kanadzie czy USA takich domkow z
                                                    beli jest naprawde bardzo malo ale jest za to masa
                                                    tych...........kazdy wie jakich.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Przyczyna - zabezpieczenie przed
                                                    > > trzesieniem ziemi ( troche inna technologia budowy jak tez i
                                                    > samo
                                                    > >
                                                    > > spiecie budynku specjalnymi kablami). Nie o tym jednak tutaj
                                                    >
                                                    > > rozmawiamy. Chodzi wciaz o domki jednorodzinne w ktorych
                                                    > > mieszka wieksza czesc spoleczenstwa amerykanskiego czy kanadyjs
                                                    > kiego
                                                    > > .
                                                    > > Tu wlasnie pasuje to Jurka porownanie Trabanta do Merced
                                                    > esa
                                                    > >
                                                    > > lub odwrotnie. Dla przykladu powiem ze w miescie w ktorym
                                                    >
                                                    > > obecnie mieszkam ( a liczy ono ponad milion ludzi) domki
                                                    > > jednorodzinne sa wciaz budowane z drewna ( glowna konstrukcja
                                                    > ,
                                                    > > sciany zewnetrzne, wewnetrzne z dodatkiem plyty gipsowej, sch
                                                    > ody,
                                                    > >
                                                    > > dach ktory jest papa pokryty). Jednym slowem wszystko oprocz
                                                    >
                                                    > > fundamentu. W Ameryce jest tez duzo "domkow" ktore odpowiadaj
                                                    > a
                                                    > > nazwie trailer ( w podobnych czasowo w Polsce mieszkali robotni
                                                    > cy
                                                    > > budowlani). Nic wiec dziwnego ze przy malej powodzi te
                                                    > > wszystkie domki plyna jak lodzie a przy wiekszej wichurze
                                                    >
                                                    > > zostaje po nich to co po katastrofie samolotu plus dosc
                                                    >
                                                    > > czesto stojacy komin. Pozdrawiam
                                                    >

                                                  • ttc Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... 27.11.01, 00:18
                                                    Gość portalu: ........ napisał(a):


                                                    > >
                                                    > > ****Nie wiem jak mam z Toba rozmawiac a wlasciwie nie wiem
                                                    > o
                                                    > czym Ty piszesz. Raz napisales ze:"nie pisze o domach
                                                    > jednorodzinnych" po czym piszesz ze "kazda prowincja reguluje pewne
                                                    >
                                                    > parametry nowych domow jednorodzinnych" Jak zapewne widzisz sam
                                                    > sobie przeczysz.



                                                    Proponuje czytac uwaznie moje posty. Nie zauwazyles przecinka... Myslales ze ja pisze o biurowcach i
                                                    moja odpowiedzia bylo "Nie, pisze o domach jednorodzinnych". Wcale sobie nie przecze. ttc

                                                  • Gość: ........ Re: Wypowiedz bylego obywatela Kanady... IP: *.sympatico.ca 27.11.01, 19:36
                                                    ttc napisał(a):

                                                    > Gość portalu: ........ napisał(a):
                                                    >
                                                    >
                                                    > > >
                                                    > > > ****Nie wiem jak mam z Toba rozmawiac a wlasciwie nie w
                                                    > iem
                                                    > > o
                                                    > > czym Ty piszesz. Raz napisales ze:"nie pisze o domach
                                                    > > jednorodzinnych" po czym piszesz ze "kazda prowincja reguluje p
                                                    > ewne
                                                    > >
                                                    > > parametry nowych domow jednorodzinnych" Jak zapewne widzisz sam
                                                    >
                                                    > > sobie przeczysz.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Proponuje czytac uwaznie moje posty. Nie zauwazyles przecinka... Myslales ze ja
                                                    > pisze o biurowcach i
                                                    > moja odpowiedzia bylo "Nie, pisze o domach jednorodzinnych". Wcale sobie nie pr
                                                    > zecze. ttc
                                                    >
                                                    >

                                                    * Tak, nie zauwazylem przecinka. Zwracam Ci honor. Nie
                                                    przeczysz sam sobie, to prawda. Jednak to wcale nie zmienia
                                                    sprawy w tych standardach, w krorych niestety ale racji nie
                                                    masz. Pozdrawiam
      • Gość: Plus Re: USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc IP: 66.122.21.* 17.11.01, 18:14
        Gość portalu: Greg napisał(a):

        > Stany są lepsze 100 razy. Mieszkalem w Kanazie 7 lat i był to bardzo nudny okre
        > s mojego życia. Od kilku lat
        > mieszkam w Stanach i żałuję, ze nie przyjechałem tu wcześniej.

        Greg,

        Moglbys troche wyjasnic dlaczego tak myslisz.
        Co byla przyczyna twojej przeprowadzki i
        dlaczego jestes tak zadowolony ze mieszkasz teraz w USA.
        Nie wierze zeby nuda byla jedynym wyjasnienien dla takiej waznej decyzji.

        Pozdrawiam

        Plus
        • Gość: L.L. Re: USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc IP: *.proxy.aol.com 27.11.01, 03:19
          Gość portalu: Plus napisał(a):

          > Gość portalu: Greg napisał(a):
          >
          > > Stany są lepsze 100 razy. Mieszkalem w Kanazie 7 lat i był to bardzo nudny
          > okre
          > > s mojego życia. Od kilku lat
          > > mieszkam w Stanach i żałuję, ze nie przyjechałem tu wcześniej.
          >
          > Greg,
          >
          > Moglbys troche wyjasnic dlaczego tak myslisz.
          > Co byla przyczyna twojej przeprowadzki i
          > dlaczego jestes tak zadowolony ze mieszkasz teraz w USA.
          > Nie wierze zeby nuda byla jedynym wyjasnienien dla takiej waznej decyzji.

          Co tu znowu takiego roznego pomiedzy Kanada a USA. Kultura Kanady zdominowana
          jest poprzez amerykanska i style zycia sa bardzo podobne. Dawniej tez stopa
          zyciowa byla bardzo podobna w obu krajach. W tej chwili roznice w poziomie stopy
          zyciowej sa raczej spore.

          L.L.
      • Gość: kliken Re: USA vs. CANADA - gdzie jest lepiej żyć? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.11.01, 02:50
        Od moich 87 place duuuuzzo podatku.To co zostaje niestety starcza tylko na
        splate duzeeego domu, samochodu, podrozowaniu po swiecie, kupowaniu co dusza
        zapragnie.Jednym slowem bieda.Pracuje teraz z trzema gosciami.Z Francji,
        Finlandii i Niemiec.Wszyscy przyznaja zgodnie ze zycie i ceny w Kanadzie sa
        niskie.Jezeli chodzi o komputery i dostep do internetu to europa ciagle
        daleeeko.Francuz narzeka tylko ze wino drogie.Przyznal jednak ze nie potafi
        odroznic Chardonnay z Ontario od tego z Lyion we Francji.
        Cheers
        • Gość: ........ Re: USA vs. CANADA - gdzie jest lepiej żyć? IP: *.sympatico.ca 25.11.01, 05:23
          Gość portalu: kliken napisał(a):

          > Od moich 87 place duuuuzzo podatku.To co zostaje niestety starcza tylko na
          > splate duzeeego domu, samochodu, podrozowaniu po swiecie, kupowaniu co dusza
          > zapragnie.Jednym slowem bieda.Pracuje teraz z trzema gosciami.Z Francji,
          > Finlandii i Niemiec.Wszyscy przyznaja zgodnie ze zycie i ceny w Kanadzie sa
          > niskie.Jezeli chodzi o komputery i dostep do internetu to europa ciagle
          > daleeeko.Francuz narzeka tylko ze wino drogie.Przyznal jednak ze nie potafi
          > odroznic Chardonnay z Ontario od tego z Lyion we Francji.
          > Cheers
          * Kliken, komu Ty chcesz wcisnac ten kanadyjski dobrobyt. Trudno
          jest mi troche uwierzyc w te Twoje 87 tys. szczegolnie dlatego
          ze skonczyles jakis tam darmowy kurs komputerowy po ktorym
          ludzie maja 14 dol. na godzine za ciagle osmiogodzinne swiecenie
          im w oczy. Oczywiscie ze Kanada jest tanim krajem dla
          wiekszosci Europejczykow, Amerykanow czy Japonczykow. Niestety ale
          Kanadole ktorzy odwiedzaja Europe czy Japonie maja wlasnie to
          drugie zdanie, ze te kraje sa im drogie. Do USA tez juz
          malo Kanadyjczykow jezdzi gdyz jest za drogo. Za to
          Amerykanie lubia przyjezdzac do Kanady gdyz jest im tanim
          krajem. Co masz na mysli gdy piszesz o dostepie do komputerow?
          W Europie tez kto chce ten ma, moze tylko pare dolarow
          drozej placi za serwis nic wiecej.To, ze w Europie
          statystycznie troche ludzi mniej korzysta z sieci nie mowi
          wcale o dobrobycie czy jego braku. Trudno siedziec dzisiaj
          gdzies na kanadyjskim zadupiu bez komputera. W Europie zas
          ludzie ciagle sa przyzwyczajeni do innego stylu zycia, stylu na
          ktory przecietnego Kanadyjczyka nie stac. Kanada jako kraj ciagle
          bazuje na domenie bogatej natury ale nie bogactwie ludzi
          chociaz jest w nich taksamo bardzo duzo cech ciekawych. Sam
          wiesz ze Europejczycy i Amerykanie nie pchaja sie do Kanady
          w celach zarobkowych. Te czasy juz dawno minely i tendencja
          jest niestety odwrotna. Wszyscy o tym wiedza a Ty ciagle
          chcesz niektore fakty powstrzymac lub nawet zaprzeczyc. A chwalic
          sie wyjazdem na wczasy kazdemu wolno. Smiesznie to troche
          wyglada gdyz w Polsce taksamo ludzie wyjezdzaja na urlopy co
          jest normalnoscia taksamo jak i milczenie o nich. U Ciebie
          jest jednak inaczej.
          • Gość: ESL W obronie Klikena IP: *.sympatico.ca 25.11.01, 16:53
            Europa wcale nie jest dla nas (Kanadyjczykow) droga - jedyne, co jest tam drogie to benzyna (ponad
            dolara za litr - horror!), wszystko inne jest tansze badz porownywalne cenowo - jedzenie w knajpach,
            ubrania, pamiatki i cala reszta, za co placi normalny turysta.
            Nie mam pojecia jak wyglada kwestia cen za wynajem mieszkania czy ubezpiecznie samochodu, bo ostatni
            raz trzeba mi to bylo robic w Europie 7 lat temu i to tez bylo na troche specjalnych warunkach, bo bez
            placenia podatkow (zaproszenie kilku instytucji europejskich) wiec pewnie porownania sa nieadekwatne
            do dzisiejszej rzczywistosci.
            Ale ponad 6 tygodni podrozy po Europie tego lata powinno wystarczyc na porownanie cen (panstwa
            odwiedzone: Holandia, Belgia, Luxembourg, Szwajcaria, Wlochy, Hiszpania i Francja) wiec nie rzucajcie
            sie na Klikena z argumentem, ze Kanadyjczykow nie stac na podroze po Europie - to nieprawda. Smutne
            jest, ze czasem podroze po Kanadzie wychodza drozej niz np. wakacje w Portugalii, Hiszpanii czy Grecji
            ale to juz inny temat.
            Co zas do technologii i rozwoju mysli, to tak naprawde jedyne miejsca porownywalne z tym, co jest w
            Kanadzie np. w mojej dziedzinie (szeroko pojete "aptekarstwo") to Stany i kilka (coraz mniej niestety)
            bardzo wyspecjalizowanych osrodkow poza nimi - jest to bardzo naturalny proces - Amerykanie maja
            pieniadze i chec inwestowania w badania, wiec wiekszosc tych, co maja cos w glowie ciagnie na ten
            kontynent. Moge tylko podejrzewac, ze w innych dziedzinach jest podobnie.
            Ile zarabia Kliken to Jego sprawa - dziwie sie, ze podal liczbe, bo tym sposobem narazil sie na zarzut, ze
            zmysla badz na porownania typu "to wcale nie tak duzo" albo "to niemozliwe zeby az tyle" - ja nie widze
            powodu zeby nie wierzyc, osobiscie znam coraz mniej ludzi, ktorzy zarabiaja $14 na godzine - nawet
            sprzataczki w naszych laboratoriach maja wiecej ($16 z jakimis groszami) wiec watpie czy programista w
            ogole dotknolby klawiatury za takie pieniadze ale moge sie mlic - wyzysk czlowieka przez czlowieka nie
            zna granic i wszystko jest mozliwe w zaleznosci od okolicznosci.
            Nie rozumiem czemu niektorych tak wscieka, ze Klikenowi (i wielu innym!) jest tu dobrze? Mnie by na
            pewno bylo lepiej finansowo w Stanach i wielokrotnie zapraszano mnie tam do wspolpracy za duzo, duzo
            wiecej pieniedzy niz mam w Kanadzie ale tu np. ksztalce moje dzieciaki we francuskim high school, za
            ktore place duzo mniej niz trzeba by w Stanach i... tym sposobem oszczedzam na Ich edukacje
            uniwersytecka u naszego poludniowego sasiada. Kazdy ma swoje priorytety.
            Kanada to jest super miejsce do zycia (moze nie zawsze do zarabiania pieniedzy - tu sie zgodze) ale do
            zycia na pewno!
            • Gość: ........ Re: W obronie Klikena IP: *.sympatico.ca 25.11.01, 19:47
              Gość portalu: ESL napisał(a):

              > Europa wcale nie jest dla nas (Kanadyjczykow) droga - jedyne, co jest tam drogi
              > e to benzyna (ponad
              > dolara za litr - horror!), wszystko inne jest tansze badz porownywalne cenowo -
              > jedzenie w knajpach,
              > ubrania, pamiatki i cala reszta, za co placi normalny turysta.
              > Nie mam pojecia jak wyglada kwestia cen za wynajem mieszkania czy ubezpiecznie
              > samochodu, bo ostatni
              > raz trzeba mi to bylo robic w Europie 7 lat temu i to tez bylo na troche specja
              > lnych warunkach, bo bez
              > placenia podatkow (zaproszenie kilku instytucji europejskich) wiec pewnie porow
              > nania sa nieadekwatne
              > do dzisiejszej rzczywistosci.
              > Ale ponad 6 tygodni podrozy po Europie tego lata powinno wystarczyc na porownan
              > ie cen (panstwa
              > odwiedzone: Holandia, Belgia, Luxembourg, Szwajcaria, Wlochy, Hiszpania i Franc
              > ja) wiec nie rzucajcie
              > sie na Klikena z argumentem, ze Kanadyjczykow nie stac na podroze po Europie -
              > to nieprawda. Smutne
              > jest, ze czasem podroze po Kanadzie wychodza drozej niz np. wakacje w Portugali
              > i, Hiszpanii czy Grecji
              > ale to juz inny temat.
              > Co zas do technologii i rozwoju mysli, to tak naprawde jedyne miejsca porownywa
              > lne z tym, co jest w
              > Kanadzie np. w mojej dziedzinie (szeroko pojete "aptekarstwo") to Stany i kilka
              > (coraz mniej niestety)
              > bardzo wyspecjalizowanych osrodkow poza nimi - jest to bardzo naturalny proces
              > - Amerykanie maja
              > pieniadze i chec inwestowania w badania, wiec wiekszosc tych, co maja cos w glo
              > wie ciagnie na ten
              > kontynent. Moge tylko podejrzewac, ze w innych dziedzinach jest podobnie.
              > Ile zarabia Kliken to Jego sprawa - dziwie sie, ze podal liczbe, bo tym sposobe
              > m narazil sie na zarzut, ze
              > zmysla badz na porownania typu "to wcale nie tak duzo" albo "to niemozliwe zeby
              > az tyle" - ja nie widze
              > powodu zeby nie wierzyc, osobiscie znam coraz mniej ludzi, ktorzy zarabiaja $14
              > na godzine - nawet
              > sprzataczki w naszych laboratoriach maja wiecej ($16 z jakimis groszami) wiec w
              > atpie czy programista w
              > ogole dotknolby klawiatury za takie pieniadze ale moge sie mlic - wyzysk czlowi
              > eka przez czlowieka nie
              > zna granic i wszystko jest mozliwe w zaleznosci od okolicznosci.
              > Nie rozumiem czemu niektorych tak wscieka, ze Klikenowi (i wielu innym!) jest t
              > u dobrze? Mnie by na
              > pewno bylo lepiej finansowo w Stanach i wielokrotnie zapraszano mnie tam do wsp
              > olpracy za duzo, duzo
              > wiecej pieniedzy niz mam w Kanadzie ale tu np. ksztalce moje dzieciaki we franc
              > uskim high school, za
              > ktore place duzo mniej niz trzeba by w Stanach i... tym sposobem oszczedzam na
              > Ich edukacje
              > uniwersytecka u naszego poludniowego sasiada. Kazdy ma swoje priorytety.
              > Kanada to jest super miejsce do zycia (moze nie zawsze do zarabiania pieniedzy
              > - tu sie zgodze) ale do
              > zycia na pewno!

              *Zeby porownywac niektore rzeczy trzeba by bylo wziac srednia
              zarobkow w danych krajach, ceny, podatki jak rowniez swiadczenia
              otrzymywane od rzadu. Nie wiem dokladnie ale w Kanadzie
              srednia zarobkow ksztaltowalaby sie w granicy 30 tys. kanadyjskich
              co byloby dzisiaj ok. 20 tys. US dol. a po zabranych podatkach z
              15 tys. do reki na rok. To, ze sprzataczki maja 16 z czyms
              ja sie zgadzam. Niektore z nich naleza do zwiazkow zawodowych
              dlatego tez tyle maja. Wiekszosc zas sprzata za okolo 10
              dol. na godzine tyle tylko ze Ty nie chcesz tego powiedziec
              a wolisz te gorne liczby. Najnizsza zarobkow w Brytyjskiej
              Kolumbii bylo 8 dol. na godzine. Ostatnio zostalo to zmienione,
              cofniete do 6 dol. na godzine. Prawda jest taka ze po
              przepracowaniu 500 z czyms godzin pracodawca zobowiazany jest
              zaplacic 8 dol na godz. tyle ze powstaje pytanie czy nie
              wezmie sobie nowego pracownika znowu za te szesc. Ceny jednak
              sa wysokie. Zajechac autobusem do pracy kosztuje chyba okolo 3
              dol., nastepne 3 by wrocic a paczka papierosow okolo tez 6-
              sciu dolcow. Tak wiec bazujac na tej sredniej zarobkow nikt nie
              powie ze Kanada jest tym rajem do zycia. Chyba nie z
              rozkoszy widze mase ludzi kupujacych tania zywnosc a nawet ciuchy
              w sklepach rzeczy uzywanych. Co sie tyczy Klikena napisalem
              troche ze zwatpieniem w te podana przez niego liczbe rocznego
              zarobku gdyz jest ona trzy razy wieksza niz srednia, nic
              wiecej. Wiem tez ile ludzie zarabiaja po darmowych kursach. Nie
              chce jednak twierdzic ze podal ja prawdziwa lub nie gdyz tak
              naprawde tutaj to wcale nie gra roli. On mi sie wydaje
              wlasnie tym czlowiekiem ktory dla nieznanego mi celu chce
              chwalic sie "kanadyjskim dobrobytem" ponad jego srednia i prawdziwa
              norme. Nie naleze do ludzi ktorzy narzekaja ale nie lubie
              tez gdy niektorzy zaczynaja sie chwalic czyms z nalotem
              egzageracji i pokazywac tylko piekne strony zycia. Ogolna
              statystyka mowi swoje a ja wlasnie na tym bazuje. To
              statystyka mowi ze w Kanadzie co piate dziecko jest
              niedozywione gdyz rodzice zyja ponizej linii nedzy. Kazdy myslacy
              czlowiek znajac srednia zarobkow jak tez i ceny moze szybko
              domyslec sie jak dobrze ma przecietny Kanadol. Zgadzam sie z
              Toba ze Kanada jest dobrym krajem do zycia ale to juz
              zupelnie inny temat raczej dotyczacy gustow. Znam wlasnie ludzi
              ktorzy tylko i wylacznie w Kanadzie chcieliby zyc, znam tez i
              takich ktorzy za nic by nie chcieli tutaj mieszkac - nie lubia
              kanadyjskiego sposobu zycia, co tez moze dla wielu z nas
              trudno zrozumiec ale........... Pozdrawiam
              • Gość: Polka Re: do Kliken IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.11.01, 03:23
                Placzesz sie niemal po wszystkich watkach snujac swe fantasmagorie ale jest
                trudno pogodzic twoje wyksztalcenie ,bogactwo i co tam jaszcze z pospolitym
                chamstwem jakie reprezentujesz.Jestes jak sadze biednym polskim bucem na
                emigracji zyjacem w swiecie iluzji albo zludzem i marzen.Wybieram USA bo tam
                przy wiekszej liczbie mieszkancow jest trudniej spotkac podobnego do ciebie
                smiecia.