Dodaj do ulubionych

Czy kochanka, która wychodzi za mąż...

17.11.11, 16:55
Czy kochanka, która wychodzi za mąż za obiekt swoich westchnień (nie chciała być wiecznie tą drugą) przyjmuje mentalność żony? big_grin Kiedy pan zostaje dłużej w pracy sprawdza mu komórkę? Nie toleruje samotnych spotkań z innymi kobietami? A może nadal wie, że to co mają jest tylko dopóki pan nie zdecyduje zmienić obiektu swoich zainteresowań? Nie ingeruje więc i nie jest zazdrosna. To jak?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 17:10
      Nijak. Jestem zazdrosna i nie toleruję samotnych spotkań z innymi kobietami. Po cóż zresztą najdroższy miałby się z takowymi spotykać? Komórki nie sprawdzam, sprawdziłabym bez mrugnięcia okiem gdybym miała jakiekolwiek podejrzenia.
      W drugą stronę też to działa, chłop jest zazdrosny chociaż wzruszająco nieudolnie stara się tego nie okazywać.
    • marzeka1 Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 17:17
      Cóż, jeśli pan wcześniej walił równo i wyjątkowo perfidnie eksię w rogi, a kochanka to widziała, to WIE, do jakich działań pan jest zdolny, pewnie dlatego nie każda ufałaby misiowi głęboko i szczerze.
      • gazeta_mi_placi Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 17:18
        Byłaś taką kochanką, a następnie żoną że wiesz?
        • triss_merigold6 Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 17:32
          No ja akurat wiem (chociaż czy życie w kilkuletnim konkubinacie się liczy czy musiałabym być żoną?), bo w trakcie romansów obydwoje nie byliśmy wolni. I naprawdę nie mam obsesji, podejrzeń, nie śledzę czy faktycznie wyszedł do kolegi i czy faktycznie wracał z pracy pół godziny dłużej niż zwykle, bo były korki.
          • landora Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 17:36
            No ale jesteś zazdrosna i nie tolerujesz samotnych spotkań z innymi kobietami wink
            Najlepszy przyjaciel mojego męża jest kobietą tongue_out Nie jestem zazdrosna. Znali się na długo zanim ja się pojawiłam na scenie, śmiesznym byłoby żądać, żeby się przestali przyjaźnić. Tak samo ja odmówiłabym, gdyby mój mąż zażyczył sobie zerwania przyjaźni z moim najlepszym przyjacielem.
            • kropkacom Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 17:49
              > No ale jesteś zazdrosna i nie tolerujesz samotnych spotkań z innymi kobietami

              Też mnie to uderzyło smile Czyli wszystko jest na miejscu. Kochanka po prostu staje się mentalnie "prawdziwą żoną". Ten stan porównałabym do może przyjęcia zdradzającego męża przez zdradzaną żonę.
              • iuscogens Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 21:57
                Ale triss ma rację i nie trzeba być kochanką, żeby dojść do takiego wniosku. Ja zdradzana nigdy nie byłam, nikogo nie zdradziłam, ale też do opcji przyjaźni damsko-męskiej podchodzę dość sceptycznie. Może taka istnieje, ja takiej bez podtekstowej jeszcze nie widziałam.
            • triss_merigold6 Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 17:49
              Nigdy nie tolerowałam, przy żadnym facecie czy mężu. Nie widzę powodów dla których miałabym przed czterdziestką zmieniać zdanie.
              • landora Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 21:30
                No ale dlaczego?
                • triss_merigold6 Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 21:40
                  Co dlaczego? Dlaczego nie tolerowałabym samotnych spotkań z kobietami?
                  - Nie wierzę w przyjaźń męsko-damską bez podtekstu seksualnego, chyba, że facet jest pasztetem. Z takimi nie wchodziłam w związki, ergo te kobiety, które się wokół nich kręciły były zwyczajnie rywalkami i konkurencją. Konkurencję się wycina bezwzględnie, a nie karmi.
                  - Nie wiem po co miałby się mój chłop spotykać sam na sam np. z jakąś nową znajomą. Pogadać? No bez przesady. Pozwierzać? Zrobiłabym dżihad. Pomóc jej powiesić półeczkę w sypialni? Dżihad do kwadratu.
                  Nie ufam innym kobietom (poza kilkoma wyjątkami), bo wiem do czego sama byłam zdolna. D
                  • jezus_z_nazaretu Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 21:58
                    Byłbym w stanie postawić całkiem sporą sumkę na to, że twój partner puści cię kantem prędzej czy później, tak, że nawet nie będziesz wiedziała kiedy i gdzie.
                    • gazeta_mi_placi Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 23:59
                      A czemu moją "dziewicę_ma_ryję" zbanowali za sam nick a samego Jezusa już nie??
          • 18_lipcowa1 Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 17:36
            ototot
            ogólnie jestesmy o siebie zazdrosni
            ale bez cyrków

            miałam na mysli, że nie jestemy zazdrosni o siebie dlatego że ''a bo ty kiedys juz kogos zdradziłas, ze mną, to pewnie mnie tez'' - nie , tak nie mamy
            stary tylko raz cos takiego powiedział po drinku, na poczatku zwiazku, gdy jeszcze nie miał innych problemów na głowie, ale zostało to brutalnie przeze mnie stłumione krzykiem, rzucaniem przedmiotami oraz wyjęciem walizki


            po prostu akurat tamta syt nie rzutuje na ogólna normalna zdrowa zazdrość
          • gazeta_mi_placi Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 17:43
            Pytanie było do Marzeki.
    • sueellen Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 17:33
      Nigdy nie byłam kochanką, ale muszę przyznać, że moj m zostawil inną dla mnie, wiec wiem, że jest do tego zdolny. Dlatego jesli kiedyś coś będę podejrzewać, to się nie zawaham zrobić przeszukania by wiedzieć na czym stoje.
    • 18_lipcowa1 no ba 17.11.11, 17:33
      Tak wlasnie sie u nas zaczęło.
      Mielismy stałe związki i zaczał sie nasz romans.
      Troche sie miotalismy zanim skonczylismy je, ale ostateczne zdecydowalismy sie byc razem bo miał byc seks a wybuchło big love.
      Pomimo tego że chamsko i z radoscia oszukiwalimy naszych partnerów to ani ja ani mąz nie mamy zapedów by sie sprawdzac, podejrzewac, nie ufac.Temat nigdy nie był podejmowany, nie dawalismy sobie nigdy zadnych powodów. Nie mamy tez z tego powodu zadnych szczególnych refleksji. Ot trafilismy na siebie i tyle. Ze ktoś cierpiał? Trudno.

      Ba -smiem twierdzic, ze przynajmniej mi- wielbicielce facetów, romansów i zabawy dupsko przysiadło przy starym. Zauwazam owszem, ale nie zaryzykowałabym juz zwiazku.
      • kropkacom Re: no ba 17.11.11, 17:44
        Kwestia czy on by zaryzykował...

        > Ba -smiem twierdzic, ze przynajmniej mi- wielbicielce facetów, romansów i zaba
        > wy dupsko przysiadło przy starym. Zauwazam owszem, ale nie zaryzykowałabym juz
        > zwiazku.

        • gazeta_mi_placi Re: no ba 17.11.11, 17:49
          Ale ta kwestia dotyczy wszystkich mężczyzn, także tych którzy byli stanu wolnego wiążąc się z przyszłą żoną i nikogo nie zdradzali. To nie jest tak, że wychodząc za mąż za osobę która nigdy nie wplątała się w romans ma się pewność, że taka osoba nie zdradzi.
          Pewność to można mieć odnośnie męża impotenta inwalidy na wózku ze względu na niepełnosprawność cały czas przebywającego w domu.
          • triss_merigold6 Re: no ba 17.11.11, 17:52
            IMO istnieje znacznie większe prawdopodobieństwo, że ostry kryzys wieku średniego zaliczy ten, który sobie nie poszalał w młodości.
            • kropkacom Re: no ba 17.11.11, 18:00
              > IMO istnieje znacznie większe prawdopodobieństwo,

              Raczej pobożne życzenia innych babek big_grin
              • triss_merigold6 Re: no ba 17.11.11, 18:04
                To kobiet też dotyczy vide chociażby nieszczęsna posłanka Sawicka.
                • gazeta_mi_placi Re: no ba 17.11.11, 20:12
                  big_grin
                  -
                  https://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/6f7abdb1.gif
          • kropkacom Re: no ba 17.11.11, 18:12
            Nie no, oczywiście. Ja się zastanawiam nad obawą takich babek nad recydywą...
            • triss_merigold6 Re: no ba 17.11.11, 18:17
              Uspokoję Cię Kropko, nie mam obaw przed recydywą, mój stary też się nie boi, że mu wywinę numer. Myśmy już poszaleli do bólu, a i ciekawości jakby to było z innym/inną nie ma.
              • kropkacom Re: no ba 17.11.11, 18:21
                Mnie naprawdę nie musisz uspokajać. smile
            • 18_lipcowa1 Re: no ba 17.11.11, 18:21
              kropkacom napisała:

              > Nie no, oczywiście. Ja się zastanawiam nad obawą takich babek nad recydywą...


              ja posiadam zerowe obawy
              z reszta dla mnie zdrada na zasadzie pukniecia innej pani
              to nie jest kwestia do rozwodu
        • 18_lipcowa1 Re: no ba 17.11.11, 18:20
          nie zajmuje sobie tym głowy
          naprawde




          > Kwestia czy on by zaryzykował...
          >
          > > Ba -smiem twierdzic, ze przynajmniej mi- wielbicielce facetów, romansów i
          > zaba
          > > wy dupsko przysiadło przy starym. Zauwazam owszem, ale nie zaryzykowałaby
          > m juz
          > > zwiazku.
          >
      • gazeta_mi_placi Re: no ba 17.11.11, 17:46
        Przy stałych związkach nie "rozbitych" przez inne osoby też przecież istnieje możliwość, że ktoś cierpi, bo kto wie czy mężczyzną z którym dana osoba już jest związana nie interesowała się wcześniej inna zakochana Pani która dostała od niego kosza albo ukrywała uczucie czekając na jakiś znak a tu się pojawiła konkurencja.
        Zatem nigdy nie jest pewne nawet gdy wiążemy się z osobą wolną czy ktoś inny przez nasz związek nie cierpi.
      • triss_merigold6 Re: no ba 17.11.11, 17:48
        Qrczę, ręka w górę te, które nigdy nie poderwały chłopaka podobającego się koleżance, nie zostawiły kogoś dla innego albo dla których chłopak/facet nie zostawił innej panny. To się zdarza i nastolatkom i dorosłym.
        • gazeta_mi_placi Re: no ba 17.11.11, 17:49
          Kropkakom smile
          Miała tylko jednego, swojego męża smile
          • kropkacom Re: no ba 17.11.11, 18:08
            Wiem, wiem... Okropna jestem. Może mi odbije. Albo jemu odbije.
            • 18_lipcowa1 Re: no ba 17.11.11, 18:24
              kropkacom napisała:

              > Wiem, wiem... Okropna jestem. Może mi odbije. Albo jemu odbije.


              jest to mozliwe
              • 18_lipcowa1 Re: no ba 17.11.11, 18:27
                napisała:
                >
                > > Wiem, wiem... Okropna jestem. Może mi odbije. Albo jemu odbije.



                inaczej
                szanse ze twojemu odbije i ze mojemy odbije sa rowne
                • kropkacom Re: no ba 17.11.11, 18:30
                  Czyli babka przyjmująca niewiernego męża z powrotem na łono rodziny nie jest jeleniem?
                  • gazeta_mi_placi Re: no ba 17.11.11, 20:15
                    Lepiej rozbić rodzinę ze mściwości i potrzeby "wyrównania" rachunków?
              • kropkacom Re: no ba 17.11.11, 18:28
                Lipcowa, ja to wiem. Ja ciebie nie chce atakować.
        • girasole01 Re: no ba 17.11.11, 20:29
          Tylko, ze w grze na dwa fronty chodzi nie tylko o to, ze sie po prostu krzywdzi druga osobe (bo tego czasami nie da sie uniknac), ale o to, ze jest sie nielojalnym, oszustem. Mozna sie zakochac w kims innym bedac juz zwiazanym, ale zanim zaczyna sie kolejny zwiazek nalezy zakonczyc obecny.
          • gazeta_mi_placi Re: no ba 17.11.11, 20:45
            Ale zakochanie się to nie kwestia jednego dnia.
            • girasole01 Re: no ba 17.11.11, 21:33
              No zgadza sie i co w zwiazku z tym? Przeciez nie trzeba sie pukac, zeby sie w kims zakochac.
              • gazeta_mi_placi Re: no ba 17.11.11, 22:09
                No, Jezabel Kazika Marcinkowskiego też twierdziła, że jak Kazik był jeszcze żonaty to oni tylko się przyjaźnili, nic więcej. I co z tego? Też z niej zrobili szmatę.
                • girasole01 Re: no ba 18.11.11, 11:09
                  Masz na mysli to, ze taka "przyjazn" nawet bez pukania jest juz zdrada? Tu sie jak najbardziej zgadzam, "przyjazn", na temat ktorej nie mozemy powiedziec parterowi prawdy jest nielojalnoscia, pewna forma zdrady. Uwazam, ze jak ktos zaczyna myslec o takim "przyjacielu" to znaczy, ze w jego obecnym zwiazku cos sie dzieje zlego. I powinien albo sprobowac ten zwiazek naprawic, albo go skonczyc. I dopiero jak go skonczy moze zaczac sie rozgladac za "przyjacielem". No ale ja to dziwna jestem i uwazam, ze pewnych granic bedac w zwiazku przekraczac nie mozna.
        • iuscogens Re: no ba 17.11.11, 20:30
          Już chciałam ochoczo podnieść rękę do góry, ale jednak ech...coś mi tam z dalekiej przeszłości przed związkowej zamajaczyło w pamięci.
          Wstyd.
          • gazeta_mi_placi Re: no ba 17.11.11, 20:44
            Wstyd sad
        • bernadetta_pijaczka Re: no ba 17.11.11, 20:49
          iss_merigold6 napisała:

          > Qrczę, ręka w górę te, które nigdy nie poderwały chłopaka podobającego się kole
          > żance,


          sorry, ale nie bawilam sie w takie rzeczy.
          jak dla mnie, to dziecinada.
          • nutka07 Re: no ba 17.11.11, 21:04
            Nawet po pijaku? Nigdy? Nic?



            wink
            • triss_merigold6 Re: no ba 17.11.11, 21:20
              Nigdy nie miałaś takiej sytuacji, że facet, który Tobie się podobał, podobał się także Twojej koleżance? Albo, że zaczynałaś się spotykać z kimś kto właśnie kończył swój związek albo skończył go dla Ciebie?
              • bernadetta_pijaczka Re: no ba 17.11.11, 22:58
                nie.
                dziwne, prawda?
                napisalam wyzej, ze to dziecinada.
              • noname2002 Re: no ba 18.11.11, 07:15
                " Nigdy nie miałaś takiej sytuacji, że facet, który Tobie się podobał, podobał si
                > ę także Twojej koleżance? Albo, że zaczynałaś się spotykać z kimś kto właśnie k
                > ończył swój związek albo skończył go dla Ciebie? "
                Ale to są kompletnie różne rzeczy, związać się z kimś kto się podoba koleżance czy zakończyć związek, bo się zakochało w kimś innym, a ZDRADZAĆ. Mnie akurat zdradzające osoby zwyczajnie brzydzą.
          • aandzia43 Re: no ba 18.11.11, 00:19
            > > Qrczę, ręka w górę te, które nigdy nie poderwały chłopaka podobającego si
            > ę kole
            > > żance,
            >
            >
            > sorry, ale nie bawilam sie w takie rzeczy.
            > jak dla mnie, to dziecinada.

            Nie zagalopowałaś się czasem, św. Bernadetto od Pełnej Butelki? Naprawdę skrupulatnie badałaś, czy mężczyzna z którym zaczynasz kręcić, nei podoba się Ani z drugiej klatki, Joli z ławki pod oknem, pani Krysi z mięsnego? A jak stwierdziałaś, że jest choć cień podejrzenia, że którejś koleżance mogłoby być przykro, bo ona też marzy o tym samym panu, to szlachetnie rezygnowałaś z niego? O mój Boże, to chyba do klasztoru wstąpiłaś? A może z tej szlachetności i braku zdziecinnienia wyszłaś za paszteta, którego już żadna nie chciała?
        • landora Re: no ba 17.11.11, 21:29
          Podnoszę rękę smile
        • asia_i_p Re: no ba 17.11.11, 22:14
          Ręka do góry.
        • klawiatura_zablokowana Re: no ba 18.11.11, 00:13
          Ktoś mnie wołał? wink
        • malila Z jakiego powodu 18.11.11, 11:36
          zrównujesz sytuację, w której podrywa się chłopaka podobającego się również koleżance, albo w której dziewczyna zrywa z chłopakiem dla innego, ze zdradą małżeńską tudzież z sypianiem z żonatym?
    • ola Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 18:12
      Znam dwie takie panie. Obie, po usidleniu kochanka, okazały się sto razy gorsze od byłych żon. Nie tylko w podejrzliwosci, ale i w wymaganiach. Obaj panowie wygladają dziś, jakby trochę żałowali tej zamiany wink
      • ledzeppelin3 Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 20:47
        Bo wszystkie powinny mieć wianek do ślubu i wiązać się z tym Jedynym. Pierwszym. Mężczyźni też powinni mieć wianek do ślubu. Wtedy nie byłoby zdrad, rozwodów, zazdrości.
        • kropkacom Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 20:54
          Dziewczynki, dziewczynki... Jeżeli ktoś chce sobie w tym wątku poprawić samopoczucie lub połechtać ego to niech sobie daruje czytanie i pisanie.
        • gazeta_mi_placi Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 21:12
          A co złego w wianku do ślubu?
          • triss_merigold6 Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 21:21
            Zielone obsycha i może przyklapnąć przy welonie?
            • gazeta_mi_placi Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 17.11.11, 22:09
              Chyba chodzi o inny wianek.
    • rosapulchra-0 Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 18.11.11, 04:44
      Jestem drugą żoną mojego męża.
      Nigdy kwestii wzajemnego zaufania nie traktowałam w powyższy sposób.
      • eliszka25 Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 18.11.11, 08:11
        zona jestem w prawdzie pierwsza, ale moj maz wczesniej byl w wieloletnim zwiazku. nie ja sie przyczynilam do jego konca, ale znam historie. nigdy nie przyszloby mi do glowy, zeby kontrolowac meza, sprawdzac telefon itp. nie jestem horobliwie zazdrosna, bo UFAM mojemu mezowi, a on ufa mnie. poza tym gdybym, sprawdzajac go na kazdym, kroku dowiedziala sie, ze mnie zdradza, to co by to zmienilo? juz i tak by zdradzil, moze tylko dowiedzialabym sie predzej, ale od zdrady taka zazdrosc nie uchroni. ba, moim zdaniem moze nawet przyspieszyc ten proces. jak przestane miec zaufanie do meza az tak bardzo, to bedzie to poczatek konca naszego zwiazku, bo nie widze sensu bycia z kims, komu sie az tak bardzo nie ufa i trzeba sie na kazdym kroku zastanawiac, czy nie oszukuje.
      • gazeta_mi_placi Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 18.11.11, 09:49
        A wcześniej jego kochanką?
        • rosapulchra-0 Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 18.11.11, 11:52
          Nie.
    • irima2 Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 18.11.11, 09:47
      Mam dwie koleżanki, które były kochankami. Oczywiście żony były okropne, nie dawały biednym facetom żyć, ruinowały im życie, a w ogóle to te związki się już dawno rozpadły i tylko ze względu na dzieci byli razem.
      I obydwie zostały rzucone dla młodszych. Dodam, że same były dużo młodsze, więc kolejny raz to może już podpadać pod pedofilię smile
      Jestem zdania, że najtrudniejszy jest ten pierwszy raz. Nie zaufałabym facetowi, który zdradzał żonę.
    • bea.bea Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 18.11.11, 10:07
      Nie podejrzewam, ze facet zamienia sobie siekierkę na kijek smile
      Skoro rozstał się z detektywem smile, to niekoniecznie bierze drugiego.
      A poza tym kochanka, to nie zawsze panienka w różowym peniuarku nr kolejny w karnecie pana.
      znam takich dla których nr 2 to ostatni nr smile
    • lineczkaa Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 18.11.11, 11:30
      Myślę, że to bez znaczenia. Nikt przecież nie planuje z premedytacją związać się z kim będącym już w związku. A w pewnym wieku można mieć pewność, że albo się zaczyna "nowe życie" z towarem z drugiej ręki lub z towarem, który jest wciąż w posiadaniu kogoś innego. Bo jak ktoś zawsze był wolny, to trza wiać wink
    • minnie_su Re: Czy kochanka, która wychodzi za mąż... 18.11.11, 12:44
      no coz, statystyka mowi, ze drugie zwiazki sa znacznie trwalsze. zawierane bardziej swiadomie i madrze. prawie nigdy z wpadki. ludzie sa dojrzalsci. wiedza czego chca. wiedza, czego nie sa w stanie tolerowac. jakas nauke z nieudanego malzenstwa wyciagneli.

      w wszystkich przypadkach, ktore znam osobiscie, druga zona jest fizycznie bardzo podobna do pierwszej, natomiast bardzo rozna pod wzgledem osobowosci, sposobu bycia, zachowania. i nie, nie przyjmuje mentalnosci pierszej zony. pierwsza tez mentalnosci nie zmienia. no rozne sa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka