minia1977
30.12.11, 10:13
Kochane dziewczyny, potrzebuję spojrzenia osób z boku bo nie wiem co robić. Mamy sześcioletniego synka, małżeństwem jesteśmy od 8 lat. Byliśmy fajną parą do momentu gdy zaszłam w ciążę, ciąża nie była zaplanowana ale wcześniej ustaliliśmy ,że gdyby pojawiło się dziecko to byłoby dobrze. Od moment mojej ciąży mój mąż zrobił się opryskliwy czasem wulgarny nie akceptował nowej sytuacji i wyżywał się na mnie. Nie był to miły okres, a raczej smutny i bolesny. Nie uczestniczył w okresie mojej ciąży jakby ona nie istniała. Miałam bardzo trudny poród zakończony cesarką. Moje dzieciątko urodziło się chore, po niecałym miesiącu trafiło na stół operacyjny. Ten okres był straszny nieprzespane noce i dnie, straszny lęk i brak oparcia. Mój mąż nie pomagał, nie przytulał, nie mówił dobrego słowa byłam sama. Dzieciątko po operacji musiało być pod moją jeszcze większą opieką i potrzebowało jeszcze więcej mojej miłości i znowu byłam sama. Byłam u kresu wytrzymałości fizycznych i psychicznych ale jakoś dałam radę. Do czwartego roku życia mój synek bardzo chorował i właściwie mój cały czas obejmowała praca zawodowa,lekarze,okłady,inhalacje,oklepywania,diagnozy itd. Dopiera teraz wiem co to przespana noc,nie wsłuchuję się już czy mój synek oddycha i nie martwię się zapaściami,nietolerancjami,infekcjami…. I zaczęło nam się układać z mężem, nie wiem dorósł,przeprosił oczywiście wybaczyłam choć nie zapomniałam.
Niestety zbliżam się do czterdziestki i jest to ostatni dzwonek na następne dziecko. Z jednej strony zawsze chciałam mieć większą rodzinę, a w ogóle szczytem szczęścia była by dla mnie córeczka. Chciałabym na starość usiąść w gronie dzieci,wnucząt i wiem,że byłabym szczęśliwa z takiej gromadki. Jedno dziecko choć kocham je nad życie to jednak mało. Niestety nie wiem czy psychicznie poradziłabym sobie z drugim dzieckiem, do tej pory gdy słyszę płacz niemowlaka dosłownie ściska mnie żołądek i dostaję gęsiej skórki. Nie wiem czy mój mąż nie zachowałby się identycznie jak przy pierwszym dziecku i czy tym razem nie zakończyłoby się to rozwodem i największa obawa czy dzieciątko byłoby zdrowe, a przecież nikt mi tego nie zagwarantuje. Co byście zrobiły stawiając się na moim miejscu. Dziękuje za odpowiedzi. Post zamieściłam również na życie rodziny.