Dodaj do ulubionych

Trudny wybór

30.12.11, 10:13
Kochane dziewczyny, potrzebuję spojrzenia osób z boku bo nie wiem co robić. Mamy sześcioletniego synka, małżeństwem jesteśmy od 8 lat. Byliśmy fajną parą do momentu gdy zaszłam w ciążę, ciąża nie była zaplanowana ale wcześniej ustaliliśmy ,że gdyby pojawiło się dziecko to byłoby dobrze. Od moment mojej ciąży mój mąż zrobił się opryskliwy czasem wulgarny nie akceptował nowej sytuacji i wyżywał się na mnie. Nie był to miły okres, a raczej smutny i bolesny. Nie uczestniczył w okresie mojej ciąży jakby ona nie istniała. Miałam bardzo trudny poród zakończony cesarką. Moje dzieciątko urodziło się chore, po niecałym miesiącu trafiło na stół operacyjny. Ten okres był straszny nieprzespane noce i dnie, straszny lęk i brak oparcia. Mój mąż nie pomagał, nie przytulał, nie mówił dobrego słowa byłam sama. Dzieciątko po operacji musiało być pod moją jeszcze większą opieką i potrzebowało jeszcze więcej mojej miłości i znowu byłam sama. Byłam u kresu wytrzymałości fizycznych i psychicznych ale jakoś dałam radę. Do czwartego roku życia mój synek bardzo chorował i właściwie mój cały czas obejmowała praca zawodowa,lekarze,okłady,inhalacje,oklepywania,diagnozy itd. Dopiera teraz wiem co to przespana noc,nie wsłuchuję się już czy mój synek oddycha i nie martwię się zapaściami,nietolerancjami,infekcjami…. I zaczęło nam się układać z mężem, nie wiem dorósł,przeprosił oczywiście wybaczyłam choć nie zapomniałam.
Niestety zbliżam się do czterdziestki i jest to ostatni dzwonek na następne dziecko. Z jednej strony zawsze chciałam mieć większą rodzinę, a w ogóle szczytem szczęścia była by dla mnie córeczka. Chciałabym na starość usiąść w gronie dzieci,wnucząt i wiem,że byłabym szczęśliwa z takiej gromadki. Jedno dziecko choć kocham je nad życie to jednak mało. Niestety nie wiem czy psychicznie poradziłabym sobie z drugim dzieckiem, do tej pory gdy słyszę płacz niemowlaka dosłownie ściska mnie żołądek i dostaję gęsiej skórki. Nie wiem czy mój mąż nie zachowałby się identycznie jak przy pierwszym dziecku i czy tym razem nie zakończyłoby się to rozwodem i największa obawa czy dzieciątko byłoby zdrowe, a przecież nikt mi tego nie zagwarantuje. Co byście zrobiły stawiając się na moim miejscu. Dziękuje za odpowiedzi. Post zamieściłam również na życie rodziny.
Obserwuj wątek
    • zuzanna56 Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:21
      Mąż w okresie ciąży i jakiś czas gdy dziecko było małe, był w stosunku do ciebie wulgarny? Potem mu przeszło? Od paru lat jest dobrze? On chce mieć drugie dziecko?
    • minia1977 Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:31
      Jeżeli to możliwe proszę nie oceniać, moja sytuacja z mężem jest bardziej złożona i skomplikowana (jesteśmy po terapii). Proszę tylko o subiektywne spojrzenie dotyczące mojego ponownego macierzyństwa. Dziękuję
      • myszmusia Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:36
        ale to nie jest TWOJA decyzja tylko WASZA
      • marzeka1 Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:37
        Ale to nie będzie tylko TWOJE macierzyństwo, prawda? No chyba że mąż tylko do zapłodnienia ma posłużyć. Po takich akcjach z okresu ciąży i gdy dziecko było małe, w życiu nie zdecydowałabym się na drugie dziecko.
      • najma78 Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:38
        Skoro pytasz, to napisze, ze nie decydowalabym sie na kolejne dziecko. Macie zlozona, skomplikowana sytuacje partnerska, jestescie po terapii, czyli byly duze klopoty, do tego maz raczej nie byl pomocny przy dziecku wiec ja dalabym sobie spokoj. Jakie sa szanse wg ciebie, psychoterapeuty, ze kolejne dziecko nie spowodowaloby nawrotu klopotow?
    • kroliczyca80 Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:38
      Zapomniałas chyba napisac, czy Twój mąż chce tego drugiego dziecka, co mowi na taką ewentualność... A to kluczowe w całej tej sprawie.
    • monique31 Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:40
      Faktycznie trudny wybór. Jako mama córki urodzonej z wadą serca; wiem, co przechodziłaś. Szpitale, przychodnie, operacja, drżenie przed i po czy wszystko się uda; jak dziecko "pozbiera się" po operacji; co będzie dalej..... Ale mnie, w przeciwieństwie do Ciebie, cały czas wspierał mąż. Nie wyobrażam sobie, że miałabym z tym zostać sama...... Ja wątpiłam, bałam się co będzie dalej, co będzie jak nas wypiszą po porodzie ze szpitala; byłam słaba. Nie potrafiłam pogodzić się z losem, przez 2 dni po usłyszeniu diagnozy płakałam. Mąż był przy mnie; podtrzymywał mnie na duchu; mówił że mogło być gorzej. Że wada jest operacyjna i że wszystko będzie dobrze. W tamtym okresie wiedziałam, że mogę na niego liczyć. To jest bardzo dużo. Ja do tego mam jeszcze starszą córkę zdrową dla której też musiałam sie pozbierać.
      Nie potrafię Ci doradzić co z drugim dzieckiem. Teraz z perspektywy czasu wiem, że nie chciałabym kolejnego dziecka. Bałabym się ze równiez urodzi się chore. Mam 2 śliczne dziewczyny i jestem szczęśliwa i spełniona. Ale swoje też przeszliśmy. A Ty w chorobie syna byłaś sama; to jest przykre.
      Przede wszystkim czy mąż chce dziecka; jak to wszystko widzi; porozmawiajcie szczerze. Uważam, że nic na siłę. Jeśli teraz jesteście zgodnym małżeństwem to myślę że musicie znaleźć odpowiednie dla Was rozwiązanie.
      Serdecznie Cię pozdrawiam!
      • monique31 Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:43
        Przepraszm; teraz czytam że jesteście po terapii....

        Nie, w takich okolicznościach nie zdecydowałabym się na drugie dziecko. To ma być Wasza świadoma decyzja. Obawiałabym się że zostałabym z 2 dzieci sama.........
      • minia1977 Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:46
        Dziękuję, stanęły mi łzy w oczach,ze ktoś mnie naprawdę rozumie i to co przeszłam ten przeogromny niewyobrażony lęk i strach o tą małą istotkę. Dziękuję
        • monique31 Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:55
          Właśnie... Niewyobrażalny lęk i strach..................
          Zadaj sobie pytanie: chcesz przechodzić to jeszcze raz?
          Bo ja wiem, że nie (mimoobecności męża).
    • minia1977 Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:42
      Mąż jak najbardziej jest za drugim dzieckiem, ale tak samo chciał pierwszego przy rozmaowach o ewentualności posiadania przed zajściem w ciąże. Więc sama chęć jeszcze nie wystarcza. Terapeuta uważa,że to musi być nasz wspólna decyzja.
      • monique31 Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:45
        Rozmawialiście dlaczego tak się zmienił jak pojawiło się dziecko? Co było przyczyną? Czemu zostawił Cię z tym wszystkim samą???
      • najma78 Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:48
        Rozumiem, ze musi byc to wasza wspolna decyzja, to oczywiste, jednak biorac pod uwage zachowanie twojego meza podczas ciazy i pozniej nalezaloby przeanalizowac jego stosunek do ojcostwa, do wszystkich zmian, konsekwencji z tego wynikajacych nawet potencjalnych. Mysle, ze rzetelna opinia psychoterapeuty, psychologa jest podstawa przy podejmowaniu wspolnej decyzji o kolejnym dziecku. Nie chcesz chyba aby sytuacja sie powtorzyla albo bylo jeszcze gorzej.
      • zuzanna56 Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:48
        minia1977 napisała:

        > Mąż jak najbardziej jest za drugim dzieckiem, ale tak samo chciał pierwszego pr
        > zy rozmaowach o ewentualności posiadania przed zajściem w ciąże. Więc sama chęć
        > jeszcze nie wystarcza


        Może trzeba jeszcze dojrzałości?

        Skoro pytasz, nie, nie zdecydowałabym się na drugie dziecko z niedojrzałym facetem, który ubliżał swojej żonie i nie pomagał jej przy ciężko chorym dziecku, gdy ona miała na głowie zarówno pracę zawodową jak i opiekę nad poważnie chorym dzieckiem.
    • beauty_agadir Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:44
      To jest pytanie do męża - czy CHCEMY mieć drugie dziecko, a nie Twojego widzimisię. Czy jeśli zaryzykujesz a on odejdzie chcesz świadomie skazać dzieci na życie bez ojca? Pogadaj z nim, na forum nikt ci nie powie czy zostać matką czy nie.
    • brookbanks Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:52
      Nie, w Waszej sytuacji nie decydowałabym się na drugie dziecko.
    • whitney85 Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:56
      A ja wolałabym mieć w przyszłości córkę przyjaciółkę niż problemowego męża. Dałąbyś radę zostając sama z dziećmi?
      • aga.doris Re: Trudny wybór 30.12.11, 14:27
        > A ja wolałabym mieć w przyszłości córkę przyjaciółkę niż problemowego męża

        Tyle, że nie ma żadnej pewności że będzie to córka przyjaciólka, a nie córka (lub syn) problemowa jak tatuś.
    • wuika Re: Trudny wybór 30.12.11, 10:58
      Zaczęło być lepiej, kiedy większość problemów z dzieckiem się skończyło i to za Twoją sprawą, prawda? W takiej sytuacji chcesz sobie sprezentować kolejne dzidzi z panem, który się kompletnie do tego nie nadaje? Fajny pomysł, nie ma co.
    • blankama Re: Trudny wybór 30.12.11, 13:10
      To musi być Wasza wspólna decyzja,Wy musicie tego chcieć i w razie czego wspólnie ponosić konsekwencję Waszych decyzji.A wybór jest naprawdę trudny i doskonale Cię rozumiem.Miesiąc temu miałam podobny problem,jednak podjęliśmy z mężem decyzję o drugim dziecku,z tym ze starania odłożyliśmy na min. pół roku i to ze względu na dziecko które mamy.
      Doskonale Cię rozumiem jako mam dziecka które urodziło się ze złożoną wadą serca,od chwili porodu towarzyszył mi ból,lęk,strach o maluszka,nie było mi dane przeżyć radości pierwszych chwil z dzieckiem.Dziecko przeszło bardzo poważną operację serca gdzie szanse na przeżycie były pół na pół,chyba nie muszę pisać co wtedy przeżywałam,w sumie to przeżywaliśmy bo mąż był przy mnie i mnie wspierał,nie wiem jak bym przez to przeszła bez niego.Na szczęście operacja się udała...ale ciągłe wizyty w klinice,niepewność pozostały.
      No i niestety w pierwszej połowie tego roku moje już 4-letnie dziecko czeka kolejna operacja i strasznie się tego boję...z tego względu też starania o drugie dziecko zostały przesunięte w czasie.
      Życzę Ci podjęcia właściwej dla Was decyzji.
      Pozdrawiam cieplutko
    • aguar Re: Trudny wybór 30.12.11, 17:40
      Ale jeśli Ty jesteś rocznik 77 to do tej 40-stki jeszcze nie aż tak blisko, może dajcie sobie jeszcze trochę czasu...
      • bi_scotti Re: Trudny wybór 30.12.11, 17:59
        Jaki jest stosunek Twojego meza do ojcostwa w ogole? Odsuniecie sie od Ciebie w czasie ciazy i odpuszczenie sobie opieki nad chorym dzieckiem przez kilka ladnych lat to jest bardzo powazna sprawa. Rozumiem, ze przepracowaliscie na na terapii ale jakim ojcem jest on teraz? W ogole jak rozumie/widzi sie jako ojciec - obowiazki, zaleznosci, sens tego wszystkiego. Bo to jest jakis jego problem - odnalezienie sie w rodzicielstwie. Rzecz nie w tym, ze on ma "Ciebie wspierac", bo nie o Ciebie tu chodzi - tu chodzi o opieke nad i wychowywanie nowego czlowieka, za ktorego on ma byc wspolodpowiedzialny. To musicie sobie przedyskutowac. Bardzo powaznie i doglebnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka