lykaena
30.12.11, 18:44
Mój mąż nigdy nie był roztargnionym człowiekiem- wręcz przeciwnie.
Zawsze zorganizowany zarówno zawodowo jak i prywatnie, punktualny, niezawodny.
Od 2 miesięcy z tendencją wzrostową przydarzają mu się straszne przypadki zapomnienia.
Gdy kilka razy wydawało mu się, że zgubił kluczyki od samochodu uznałam to za jakiś tam stres i faktycznie roztargnienie.
Potem zaczął zabierać do pracy różne przedmioty, których ja później np. szukałam i okazywało się, że ma w torbie, samochodzie, na biurku.
Przedmioty kompletnie nie związane z pracą np. kubek dziecka, jego sztućce, mydło, ścierki kuchenne itp.
Zdarzyło mu się spakować do torby potrzebne np. do naprawy czegoś w samochodzie rzeczy i wyjście bez całej torby.
Ale najgorsze jest jak wchodzi np. do kuchni gdzie ja jestem i tak stoi jak się pytam po co przyszedł to mówi, że po nic, a widzę że nie pamięta.
Ze 2,3 razy wyszedł do sklepu po jedną rzecz ,a kupił całkiem inną lub nie kupił nic, bo zapomniał.
Jak go pytam twierdzi, że nic się nie dzieje i że pewnie brakuje mu jakiegoś pierwiastka.
A ja uważam, że to zbyt nagłe i poważne zaburzenia żeby chodziło o niedobór czegokolwiek, zwłaszcza, że mąż odżywia się regularnie iw sposób urozmaicony, alkohol pija pewnie rzadziej niż raz w miesiącu i słowo "pija " jest tu nawet nadużyciem.
Na moje wspomnienie o badaniach lekarskich oburza się i obraża, że uważam go za starego sklerotyka.