Dodaj do ulubionych

nieśmiałość i czerwienienie się

06.01.12, 18:42
Witajcie, mam problem. Pewnie to genetyczna choroba, bo ma ją też moja mama, miała też ją mojej mamy mama. Przez tą chorobę, która wyszła w okresie dojrzewania- miałam 12,5 roku, nie mogę normalnie funkcjonować w społeczeństwie, zrobiłam się z dziewczyny śmiałej, koleżeńskiej w nieśmiałą, zamkniętą w sobie, skrytą.
Nie wiem jak to się nazywa chyba erytofobia. Zaczęło się między końcem 6kl podstawówki a 1kl gimnazjum. W gimnazjum miałam koszmar, wszystkie dzieci z klasy się ze mnie śmiały, bo robiłam się czerwona jak burak na całej twarzy + czerwone plamy na dekolcie i szyi. Przy odpowiedzi przy tablicy było apogeum, jak tylko usłyszałam, że mam iść do odpowiedzi to najpierw miałam uderzenia gorąca, bardzo szybko i mocno serce mi biło, no i na koniec burak na twarzy. Do 19 roku życia nie miałam chłopaka, wstydziłam się i bałam. Jakimś cudem mam teraz męża i dwie córki. Mąż nie był z mojej miejscowości całe szczęście, sprowadził się tu z ojcem. Poznałam go jako kolegę wraz z moimi dwoma koleżankami(one z nim rozmawiały, ja się wstydziłam). Jak się okazało dały mu mój nr, a potem on do mnie pisał smsy żeby się spotkać, podeszłam do tego z ciężkim serduchem, bo bałam się. Wyszło ok, po tygodniu byliśmy parą, po 2 latach urodziła się córa, po 4 miesiącach od jej narodzin wzięliśmy skromny Ślub Cywilny bez pompy, tylko z obiadem dla samej rodziny (ok 15 osób) i tortem na koniec.

Problem mój jest taki, że nie skończyłam szkoły, moja edukacja stanęła na skończonej 2klasie technikum, 3 klasy już nie zdołałam ukończyć z racji ciąży.

Mąż jest jedynym żywicielem rodziny, zarabia mało, a nas jest 4ech, rachunki opłacimy i zostaje 200zł na 4 osoby aby wyżywić, a gdzie ubrania itd itp?

Dlatego chciałam iść do pracy ale z moim problemem nie bardzo mogę szukać pracy, która polega na kontakcie z ludźmi typu: sprzedawca/kasjer itd.
Poza tym brak wykształcenia... Co robić?
Czy moja choroba, która uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie w społeczeństwie da się wyleczyć, jak tak to gdzie? A jak się nie da to czy mogłabym się o jakąś rentę lub nawet jakiś stopień niepełnosprawności starać? Bo czuję się gorzej niż gdybym nie miała rąk i nóg, mimo iż je mam to jestem/czuję się jak kalekasad

Poradźcie, pomóżcie bo nie wiem co mam zrobić, miałam nawet myśli samobójcze, żyć mi się odechciewa, bo jestem jak pasożyt i nierób ale raczej nie z własnej woli, czasem mam głupie myśli że lepiej żeby mnie nie było to mężowi było by lżejsad
Obserwuj wątek
    • pascalgotoj Erytrofobia 06.01.12, 18:45
      się nazywa ten mój "problem"
    • padada Re: Erytrofobia 06.01.12, 18:57
      wiesz co --też taak miałam-nawet w tak błochych sprawach,sytuacjach
      i wiem ze to psychika
      wyrosłam z tego--ale nie do końća--z pewnymi osobami nie potrafi rozmawiać patrzeć mu prosto w oczy
      wiem ze nigdy nie mogłabym być kierownikiem,szefem,prezesem itp--spaliła bym buraka na rozmowie
      niedawno byłam na rozmowie o prace-mojej pierwszej--myślałam ze jak tylko wejde do pokoju--padne--ale nie myslałam o tym,starałam się zapomnieć--udało się-prace dostałam-jakos to pokonałam--ale mimo wszystko w pewnych momentach,sytuacjach-nie mogę-czerowna jestem-i jak pomysle ze włąsnie pale buraka--jeszcze bardziej go palesad
      • pascalgotoj Re: Erytrofobia 06.01.12, 19:03
        Masz tak jaka ja.
        Im bardziej się staram aby nie zjarać buraka tym bardziej się palę.
        No i właśnie nawet jak już szukać pracy to do czego ja się nadaję? Jaka praca do mnie by pasowała? Chyba nie ma takiej gdzie nie miałabym kontaktu z innymi ludźmisad
        a taka by mi pasowała, no i żebym szefa nie miała co by na mnie nie krzyczał czy brał na dywanik na rozmowę, bo wtedy ze stresu bym padła.
    • pascalgotoj Re: Erytrofobia 06.01.12, 19:01
      Właśnie mi nic nie pomoże raczej, mojej mamie "pomogła" żółtaczka, jest bardziej pomarańczowa niż czerwona na twarzysad
      Dodam też że przy uderzeniach gorąca i kołataniu serca strasznie się pocę pod pachami, na plecach i dekolcie, no i te plamy, jak jest cieplej to widać mi plamy czerwone i na szyi i dekolcie jak się zdenerwuję i jak zawstydzi mnie ktoś to już wtedy nie ma zmiłuj - burak taki na twarzy mi się robi że aż skóra na twarzy parzy z gorąca.

      Niestety czytałam, jakbym nie czytała może bym uwierzyła w zabieg chirurgiczny - przecięcia pod pachami nerwów, ale napisali że to placebo, więc żałuję że przeczytałam, bo jakbym uwierzyła w skuteczność zabiegu to było by mi lepiej. Choć ostatnio poszłam w pewne miejsce aby zgłosić się jako wolontariusz, jednak nie mogłam się przełamać i podejść z pytaniem do okienka "informacja", chyba z 5 razy podchodziłam i jednak się nie przemogłamsad
    • ulas123 Re: nieśmiałość i czerwienienie się 06.01.12, 20:21
      Moja koleżanka ma tą przypadłość, nie leczyła się w żaden sposób. Kupuje dobrze kryjące podkłady - takie które zakrywają zaczerwienienie. Mówi, że to jej bardzo pomaga, że czuje jak oblewa się rumieńcem, ale tego nie widać /jej bardzo pomagało na początku spojrzenie w lustro - już po całej sytuacji i upewnienie się, że nie widać/.
      Teraz mówi, że dużo rzadziej jej się to przytrafia a kiedy to chyba nikt nie wie, bo ten podkład naprawdę to maskuje. Jak się zaczyna fala gorąca i zaczerwienienia to jak mówi "udaje że nic się nie dzieje" - bo rozmówca tego nie widzi i druga fala już nie przychodzi.
      Nie wiem co na taki sposób ośrodki leczące erytofobie ale ona funkcjonuje dobrze, teraz nie ma kłopotów z kontaktami z ludźmi. Ja bym się nie domyśliła, że coś jest nie tak gdyby sama nie powiedziała, no może czasem ma jeszcze taki odruch spuszczania głowy, ukrywania twarzy za włosami, ale to można różnie odczytywać.
    • malawii1 czerwienienie się 06.01.12, 20:27
      jest uroczesmile mówię Cismile ja się zawsze chciałam czerwienić ale taka karnacja, ze niestety więc daje teraz róż na policzki w tonachwink. Zapisz się do wieczorowego liceum, a pozniej do szkoły policealnej czy na zaoczne studia i bedzie dobrze!!!smile dasz rade skonczyc, uwiez w siebie, usmiechnij sie i stopniowo otwieraj do ludzi. Porozmawiaj tez z psychologiem, on na pewno pomoze rozwiazac problemsmile
      • anka123123 Re: czerwienienie się 06.01.12, 21:52
        kochana, nie pisz, ze to urocze, bo osoby, które naprawde cierpia na te CHOROBE trafia szlag

        urocze jest jak nastolatka zaczerwieni się na komplement chlopaka (to nie jest jeszczeze erytro), ale nie jak to uniemozliwia funkcjonowanie,

        jest to dość zlozony problem, siedzi w glowie i hamuje ludzi przed działaniem. Obawiajac sie reakcji swojej twarzy, ludzie z erytro unikaja wyzwan, padaja na rozmowach kwalifikacyjnych /jezeli w ogole sie podejmuja/, poniewaz mysli o czerwienieniu się dekoncentrują ich na tyle, ze nie bardzo wiedza co mówią, czują się fatalnie z kazdej towarzyskiej sytuacji

        rację przyznam malawii1 co do tego, że TRZEBA sie przemóc, isc do ludzi, bo tylko to moze pomóc, pomysl ze robisz to po to zeby pokonac chorobę, zastrzyki to tez zadna przyjemnosc, a jednak czasem trzeba, bo jest cel, im wiecej razy wystawisz sie na trudne dla Ciebie sytuacje, tym łatwiej bedzie za kazdym nastepnym razem, pomysl też, ze gdy idziesz do nowych ludzi, oni nie wiedzą o Twoim problemie, bo uwazam, ze czesciej zdarza nam sie czerwienic wtedy, kiedy jestesmy wsrod ludzi, ktorzy o tym wiedzą, duzej pewnosci siebie doda Ci pierwsze zwyciestwosmile

        ja to pokonałam bez psychologa, bez tabletek, TO JEST W TWOJEJ GLOWIE i Ty mozesz sobie z tym poradzić, zapchaj mysli czyms innym, bądź zajęta cały czas, nie zycze Ci problemów, ale jak u mnie pojawiły się problemy w pracy i rozne trudne sytuacje, problem czerwienienia powoli stawał sie drugorzędny, choc nie ukrywam, ze był okres, kiedy marnował mi zycie

        nie wiem, czy takie slowa pomogą, ale zyczę wyjscia z tej przypadlosci, bo to koszmar, a bez tego latwo zyc, albo latwiej, bo problemów mam teraz multum innych, a kiedys tylko to bylo moim problemem, mam teraz o czym myslec i nie mam czasu na dumanie nad twarzą, dawno nic o tym nie czytałam, poniewaz czytanie takich forum nie kazdemu pomaga, bo mysli sie wtedy jeszcze wiecej, ale rozni ludzie są i moze potrzebuja slow otuchy, ja dzis jestem gotowa o tym czytac i pisac, pozdrawiam
        • pascalgotoj Re: czerwienienie się 06.01.12, 22:18
          Właśnie, urocze u mnie nie jest, bo nie są to lekkie różowe rumieńce tylko na policzkach ale wręcz purpura na całej twarzy + plamy czerwone na szyi i dekolcie. Próbuję o tym nie myśleć, ale jestem w tym "bagnie" już ponad połowę swojego życia. Na domiar złego mieszkamy w małej pipidówce gdzie pracę można znaleźć tylko jako kasjerka w sklepie. Boję się tego co nie znane. Ze strachu mnie paraliżuje. Nawet na spotkania z rodzicami (mikołajki, dzień matki, dzień dziecka, bale) w przedszkolu w grupie córki nie chodzę, bo się wstydzę, stresuję i paraliżuje mnie strach o czym ja będę z tymi ludźmi, których nie znam rozmawiać, w ogóle boję się najbardziej że ktoś mnie zagadnie. Poszłam raz, jeden jedyny, pociłam się jak szczur, trwało godzinę, nie odzywałam się tylko słuchałam rozmów i zazdrościłam wszystkim tego że są tacy weseli, swobodni, sobie żartują, kawały opowiadają. Ja nawet chorobę psychiczną u siebie podejrzewam, jeśli chodzi o nie rozmawianie z nimi, a raczej moje milczenie, bojaźń.
          Z domu strach wyjść z młodszą, bo ciągle mnie jakieś obce kobiety zaczepiają i pytają o córę mniejszą, którą wożę w wózku, wtedy też się pocę i jestem mokra jak szczur, jak czuję że za długo to trwa denerwuję się bardziej ciśnienie mi rośnie, serce kołocze, i jak czuję że zacznę za sekundę się "buraczyć" to uciekam, mówię że się spieszę na odchodne, no koszmar.

          Chciałam się przełamać, pisałam gdzieś wyżej o tym, że w tym celu poszłam do pewnej instytucji żeby zgłosić się do wolontariatu, parę razy prawie podeszłam do "informacji" aby zapytać, ale podejście nie wyszło, a zrobiłam ich kilka. Po czym wyszłam z budynku, bo jeszcze by za wariatkę mnie uznaliwink
          • anka123123 Re: czerwienienie się 06.01.12, 22:34
            no to masz problem wiekszy niz ja mialam, ale wiesz kazdy swoj problem uznaje za ogromny, ja pracuje i pracowałam zawsze, z tym problemem nawet, bo z czegos zyc trzeba, a moja praca to praca z ludzmi wieloma i to niestety ja jestem w centrum ich uwagi, z tym wszystkim łaczył sie ogromny stres i wiem ze kilka waznych szans w zyciu zawodowym straciłam przez stres i ogolną nerwowosc mysle ze wywolanych niską samooceną, bo to przeciez wszystko sie składa na erytrof.

            pokonałam to z trudem ale mi sie udało, po prostu walczylam sama ze sobą, robiąc male kroki, stresuje sie dalej - wczoraj zbłaznilam sie na kolejnej rozmowie i jestem wsciekla na siebie oczywiscie, ale tym razem z czerwienieniem to nie mialo nic wspolnego, ale stres w sytuacjach egzaminacyjnych nie wywoluje dziwnych usmieszkow, chociaz tyle...

            Ty masz problem bardziej zlozony, tu polecilabym faktycznie psychologa, choc to drogie bywa, bo terapia to minimum 10 spotkan a kazde pewnie ze 100zl, wiec nie wiem czy kazdy moze tyle zainwestowac, choc gdyby sie udalo to inwest. sie zwroci w pracy moze...

            powodzenia zycze
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka