Witajcie, mam problem. Pewnie to genetyczna choroba, bo ma ją też moja mama, miała też ją mojej mamy mama. Przez tą chorobę, która wyszła w okresie dojrzewania- miałam 12,5 roku, nie mogę normalnie funkcjonować w społeczeństwie, zrobiłam się z dziewczyny śmiałej, koleżeńskiej w nieśmiałą, zamkniętą w sobie, skrytą.
Nie wiem jak to się nazywa chyba erytofobia. Zaczęło się między końcem 6kl podstawówki a 1kl gimnazjum. W gimnazjum miałam koszmar, wszystkie dzieci z klasy się ze mnie śmiały, bo robiłam się czerwona jak burak na całej twarzy + czerwone plamy na dekolcie i szyi. Przy odpowiedzi przy tablicy było apogeum, jak tylko usłyszałam, że mam iść do odpowiedzi to najpierw miałam uderzenia gorąca, bardzo szybko i mocno serce mi biło, no i na koniec burak na twarzy. Do 19 roku życia nie miałam chłopaka, wstydziłam się i bałam. Jakimś cudem mam teraz męża i dwie córki. Mąż nie był z mojej miejscowości całe szczęście, sprowadził się tu z ojcem. Poznałam go jako kolegę wraz z moimi dwoma koleżankami(one z nim rozmawiały, ja się wstydziłam). Jak się okazało dały mu mój nr, a potem on do mnie pisał smsy żeby się spotkać, podeszłam do tego z ciężkim serduchem, bo bałam się. Wyszło ok, po tygodniu byliśmy parą, po 2 latach urodziła się córa, po 4 miesiącach od jej narodzin wzięliśmy skromny Ślub Cywilny bez pompy, tylko z obiadem dla samej rodziny (ok 15 osób) i tortem na koniec.
Problem mój jest taki, że nie skończyłam szkoły, moja edukacja stanęła na skończonej 2klasie technikum, 3 klasy już nie zdołałam ukończyć z racji ciąży.
Mąż jest jedynym żywicielem rodziny, zarabia mało, a nas jest 4ech, rachunki opłacimy i zostaje 200zł na 4 osoby aby wyżywić, a gdzie ubrania itd itp?
Dlatego chciałam iść do pracy ale z moim problemem nie bardzo mogę szukać pracy, która polega na kontakcie z ludźmi typu: sprzedawca/kasjer itd.
Poza tym brak wykształcenia... Co robić?
Czy moja choroba, która uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie w społeczeństwie da się wyleczyć, jak tak to gdzie? A jak się nie da to czy mogłabym się o jakąś rentę lub nawet jakiś stopień niepełnosprawności starać? Bo czuję się gorzej niż gdybym nie miała rąk i nóg, mimo iż je mam to jestem/czuję się jak kaleka
Poradźcie, pomóżcie bo nie wiem co mam zrobić, miałam nawet myśli samobójcze, żyć mi się odechciewa, bo jestem jak pasożyt i nierób ale raczej nie z własnej woli, czasem mam głupie myśli że lepiej żeby mnie nie było to mężowi było by lżej