Dodaj do ulubionych

W pracy z matkami

17.01.12, 08:34
Jestem ojcem dwóch dorastających synów. Jestem mężem i jestem także, niestety, facetem, który współpracuje z matkami małych dzieci. Słowo współpracuje powinno się w zasadzie zastąpić określeniem "pracuje za", bo to właśnie robię. Ja , dwóch kolegów i dwie panie, które mają już odchowane dzieci.
Koleżanki następnego dnia po zajściu w ciążę biegną po zwolnienie. Ciąża to nie choroba, ale kobieta może źle się czuć więc bez problemu dostaje zwolnienie. Jest na nim zwykle 9 miesięcy a jeśli już pojawia się w pracy to nic nie robi, bo trzeba ją oszczędzać. A praca musi być wykonana.
Gdy już dziecko pojawi się na świecie są dwie opcje- lepsza- urlop wychowawczy( wtedy szuka się pracownika na zastępstwo co jest ogromnie trudne, bo pracuję w branży, w której brakuje specjalistów) albo - co powszechniejsze stałe zwolnienia i spóźnienia.
A powodów do zwolnień jest dużo- głównie choroby dziecka w szkole i przedszkolu a do spóźnień podobnie - dziecko marudzi rano, opiekunce coś wypadło itd.
Spóźnienia dezorganizują pracę, zespołową, niestety.
Potem dziecko rośnie. I tak oto wygląda kalendarz współpracy z matkami dzieci w wieku przedszkolno-szkolnym.
1 września- rozpoczęcie roku szkolnego/przedszkolnego a więc urlop/dzień wolny ( podkreślam praca zespołowa więc nieobecność wielu osób ją dezorganizuje, a charakter jest taki, że nie można robić dwóch rzeczy na raz). Zaraz potem wrzesień i październik- okres przedszkolno-szkolnych infekcji. Zwolnienie goni zwolnienie. Dzień Nauczyciela to także dzień wolny o ile w szkole/przedszkolu są jakieś uroczystości. W listopadzie jest jakby lepiej- dzieci się wychorowały, ale grudzień to już masakra. Mikołajki w przedszkolu/szkole ( można z góry tak rozpisać grafik, że wiadomo kogo nie ma), i od 22 grudnia praktycznie do Trzech Króli mamy nieobecne w pracy. Dobrze jeśli nie wszystkie na raz, a i tak bywa. Oczywiście o pracy w Święta ( taki mamy charakter pracy, że w dni wolne też się pracuje) mowy nie ma. Dzieci muszą mieć mamę w Wigilię, pierwszy i drugi dzień świąt.
Styczeń lub luty - jeśli nie przeziębienia to ferie zimowe. A ferie to czas święty. Mowy nie ma, żeby facet mógł wtedy wyjechać na narty- nawet z dziećmi w wieku licealnym. Stop! Baczność! Mamy wyjeżdżają na narty wracając zwykle z przeziębionymi latoroślami. Kolejne zwolnienie po urlopie.
Potem mamy Wielkanoc- okres ferii też zarezerwowany dla mam. Zdarzają się tez wiosenne infekcje i kolejne absencje.
Maj- Dzień Matki w przedszkolu i szkole to kolejne święto i okazja do nie przyjścia do pracy. Podobnie jak Dzień Dziecka i zakończenie roku szkolnego.
O wzięciu urlopu od końca czerwca do września mogę sobie pomarzyć. Wtedy najważniejsze są mamy i ich pociechy. Jak kończy się urlop to zaczyna zwolnienie. Dobrym patentem jest przyniesienie w czasie urlopu zwolnienia. Nie kole tak w oczy, szef i współpracownicy nie wiedzą a ilość urlopu rośnie. Potem 1 września i w koło Macieju.......
Pewnie panie Oburzone zdziwią się skąd mam czas na ten post. Ano mam bo czekam bezproduktywnie aż pewna mama dotrze do pracy ( dziecko marudziło przy wstawaniu, więc zadzwoniła, "że się spóźni"). Praca, jak wspomniałem zespołowa i zacząć jej nie można. Każdy ma swoją działkę. A na spóźnialską mamę czeka teraz 5 innych osób. I tak dzieje się stale, w kółko , prawie każdego dnia.
Facet.
Obserwuj wątek
    • kura28 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 08:46
      Masz rację, obecnie ojcowie ciągle za mało angażują się w opiekę nad dziećmi w czasie ich chorób, rozpoczęcia roku, ferii i innych okazji. Wszystko spada na matki, przez co są postrzegane jako gorsi pracownicy.
      • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:16
        A dlaczego kobiety nie angażują swoich Panów w opiekę nad dzieckiem? Czyja to wina? Może pracodawcy, że mama Zosi czy Nikolki nie angażuje swojego męża?
        • to_ja_tola Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:33
          gazeta_mi_placi napisała:

          > A dlaczego kobiety nie angażują swoich Panów w opiekę nad dzieckiem? Czyja to w
          > ina? Może pracodawcy, że mama Zosi czy Nikolki nie angażuje swojego męża?

          Bow większości przypadków ten mąż/ojciec zarabia o wiele więcej i matka woli poświęcic swoje marne grosze.
          • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:42
            Zgadzam się z Tobą. Ale to jej wybór i ona ponosi konsekwencje tego wyboru.
      • woman_in_love od zerówki podczas choroby siedziałam sama w domu 17.01.12, 18:14
        A chorowałam nie mało. Wtedy jeszcze nie było tylu kanałów w TV, więc od zerówki miałam zawsze nagrody w szkole za "czytelnictwo". Bo z nudów czytałam wszystko jak leciało. W przedszkolu też nie zawsze miałam opiekę podczas choroby - wtedy dominowały u mnie głownie komiksy.
        Chwalę się i żalę smile.
    • lola211 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 08:46
      Matka twoich dzieci pracowała, gdy były małe?
      • facet-0 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 08:56
        Matka moich dzieci czyli moja żona pracowała na pół etatu, po urlopie macierzyńskim wróciła do pracy i miała 1 ( jedno) zwolnienie na dwoje dzieci w ciągu 17 lat.
        Latem brała 2 tygodnie urlopu, ja nie zawsze miałem szansę wyjechać z synami bo w kolejce były panie. Mnie najchętniej wypchnięto by na urlop w listopadzie, podobnie jak innych facetów.
        • bea.bea Re: W pracy z matkami 17.01.12, 08:59
          gratuluje zdrowych dzieci.....
        • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:00

          czyli w życiu swoich dzieci byłeś raczej średnio obecny?


          jak rozwiązywaliście sprawę chorób dzieci? Nie chorowały czy mieliście babcię na każde zawołanie? Bo ty raczej na zwolnienia nie chodziłeś.

          Co do urlopów: piszesz, że to praca zespołowa, więc czy nie lepiej kiedy zespół bierze urlop w tym samym czasie? Jak organizujecie pracę w takich wypadkach?
          • facet-0 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:09
            1. Dzieci chorowały mało, ale chorowały
            2. Była babcia, ale nie na każde zawołanie bo czynna zawodowo.
            3. Były płatne opiekunki w przypadku chorób
            4. Jak miałem być obecny w życiu dzieci skoro byłem w pracy - też za nieobecne koleżanki
            5. Charakter pracy nie pozwala na zamknięcie drzwi na klucz- trzeba tak organizować pracę, żeby był zespół. Jak kogoś nie ma inny musi za niego pracować, ale nie w tym samym czasie.
            • hotya Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:15
              Ale z ciebie dżentelmen! Tak za kazdym razem ustępowałeś koleżankom w kwestii terminów urlopów? Słodko. Powinieneś dostać medal za postawę prorodzinnąsmile
              • facet-0 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:19
                Nie ustępowałem tylko byłem stawiany przed faktem dokonanym. A awantury były, tylko jakie szanse ma facet z awanturującą się i zalewającą łzami babą? A na dodatek jeśli jest "samotną matką"?
                • hotya Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:24
                  Żadnych. Wszak mężczyzn mamy tak mało asertywnych. Jak mi ciebie żal. Jak będziecie ustalac urlopy na ten rok, to daj znać, przyjdę i rozpłaczę się w twoim imieniu.
                  • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:09
                    hmmm... moj szef ostatnio zapytal o plan urlopow na 2012, pierszenstwo w wyborze terminow mam ja i jeszcze jedna kolezanka majaca 8-letnie dziecko. W mojej firmie mozna brac gora dwa tygodnie na raz, my mamy ten przewilej, ze mozemy brac 3 tygodnie...
                    Ostatnio moja niania sie rozchorowala i zadzwonila mi o 6.30 rano, ze nie moze (o 7.00 wychodze), babcia juz w drodze do pracy, szwagierka w drodze do przedszkola, wzielam wiec corke ze soba do pracy (mialal dwa terminy i nie chcialam nimi obciazac wspolpracownikow), szef powiedzial, ze moglam zadzwonic i bez problemu zostac w domu, no ale sumienie mi nie pozwolilo...
                    Raz zdarzylo sie, ze niania zadzwonila, ze corka ma biegunke (opiekuje sie jeszcze czworka innych dzieci), wzielam wiec pol dnia urlopu i reszte pracy do domu, odebralam corke i zajelam sie reszta spraw w domu, chociaz moglam sie wypiac, no ale sumienie mi nie pozwolilo...
                    Kobiety w ciazy i posiadajace dzieci maja wiele (nie)pisanych przywilejow, prze ktore reszta pracownikow moze czuc sie poszkodowana, ja staram sie robic wszystko, zeby tak nie bylo (zeby reszta nie czula sie poszkodowana)
                    • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:17

                      no cóż, miałas szczęście, że chore dziecko było na tyle zdrowe, że mogłaś je wziąć do pracy. Ja z gorączką ponad 39 stopni i z wymiotami czy rozwolnieniem dziecka do pracy bym nie ciągnęła.

                      Co do pracy w domu... nie każdą da się wziąć do domu i nie każdy pracodawca pozwala na wynoszenie poza budynek dokumentów smile
                      • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:45
                        nie dziecko, ale niania byla chora.
                        nie wiem skad wzielas te 39°C i wymioty, co do rozwolnienia, to przeciez pisalam, ze wzielam urlop. Jesli szef nie pozwala ci brac dokumentow do domu to znaczy, ze ci nie ufa...
                        • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:54

                          nie, po prostu są pewne dokumenty, które z założenia nie powinny opuszczać pomieszczeń firmy, tak samo np. pieczątki itp. Niektórzy pracodawcy też nie życzą sobie w firmie przesiadywania dzieci czy innych członków rodziny. Bo kto w tym czasie, gdzie i w jaki sposób tym dzieckiem się zajmował?

                          Tutaj, u autora wątku, jest zresztą mowa o pracy zespołowej, nie indywidualnej z papierkami. Jak taką pracę wziąc do domu ?

                          Co do chorób dzieci - moje akurat zawsze jak chorowało, to miało wysoką gorączkę i wymioty.
                      • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:18
                        Skoro wolisz pielęgnować na każde zawołanie chore dziecko to zwolnij się z pracy i zostań w domu z dzieckiem.
                        • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:23

                          dlaczego?
                          Moje koleżanki i koledzy z pracy nie mają nic przeciwko (wszyscy korzystają, jak mają potrzebę), prawo pozwala mi na ok. 60 dni opieki na dziecko w roku.
                          • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:28
                            To potem nie płaczcie, że pracodawca nie chce zatrudniać młodych kobiet lub kobiety nawet na tych samych stanowiskach mają z reguły mniejsze pensje niż mężczyźni.
                            Każdy woli pracownika któremu należą się dwa tygodnie urlopu niż dwa miesiące (razem z urlopem 2 i pół miesiąca).
                            • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:29
                              ino w cywilizowanym kraju kierowanie się plcią kandydata przy zatrudnianiu spowodowałoby pozew cywilny i zasądzenie wysokiego odszkodowania dla pracownika wink
                              • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:34
                                A jak to udowodnisz? Jako pracodawca zawsze moge powiedziec, ze Pan XY zrobil na mnie lepsze wrazenie niz Pani YX i o co mam niby zostac oskarzona i za co mam placic odszkodowanie?
                                • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:36
                                  w stanach potrafią udowodnić tongue_out
                                  • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:38
                                    Cale szczescie, ze ja zatrudniam ludzi w De ;-P

                                    Pytanie moje brzmialo, jak ktos ma mi to udowodnic?
                                    • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:41
                                      jesli pracownica spelnia wiecej wymogow wymaganych na dane stanowisko a przyjmuje sie slabszego faceta, to widac jasno, ze jest dyskryminacja ze wzgledu na plec
                                      • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:46
                                        A jak przyjmuje (do czego oficjalnie się nie przyzna) 45-letnią kobietę (bo wie, że w ciążę już raczej nie zajdzie a dzieci odchowane)?
                                        Poza tym jedna z tutejszych emigrantek mówiła, że u nich (UK lub Irlandia) pracownicy (rodzice małych dzieci i nie tylko) mają 3 dni dodatkowe na opiekę nad chorym członkiem rodziny (tak samo jeśli jest to dziecko czy żona). Nikt nie daje 60 dni jak w Polsce, zatem różnica jest między "cywilizowanym" krajem gdzie kobiety mogą wziąć maksymalnie 3 dni na opiekę (nawet jak mają małe dziecko) a 60 dniami.
                                        • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:52

                                          ależ w Polsce też są 2 dodatkowe dni opieki na dziecko.
                                          Te 60 dni to są zwolnienia lekarskie, płatne 80%, które można wziąć na chore dziecko. Ot, takie prawne ograniczenie dla pracowników, tak samo jak jest ograniczenie do ciągłego zwolnienia dla pracownika do 180 dni, a powyżej pracodawca ma prawo zwolnić pracownika, własnie ze względu na przekroczenie tych dni.
                                          Te 60 dni to nie jest coś, co należy wykorzystać, lecz jest to raczej ogranicznik, stworzony dla dobra pracodawcy.
                                          • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:56
                                            3 miesiace w roku to dla ciebie ogranicznik dla dobra pracodawcy?
                                            • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:58
                                              malazabko czy w De przyjmuje się do przedszkola dzieci chore? w trakcie kuracji antybiotykowej?
                                              bo w PL jak najbardziej
                                              (zdarzalo sie nawet w jednym z przedzkoli, do ktorego w pewnym momencie chodzilo moje dziecko) ze pani podawala dziecku antybiotyki
                                              • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:02
                                                o tym decyduje lekarz i wystawia opinie
                                                • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:40
                                                  tutaj nie musisz mieć "dopuszczenia" dziecka przez lekarza dla przedszkola
                                                  • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:44
                                                    i nie mozna z tym nic zrobic? przeciez to nie przedszkola tylko wylegarnie bakterii i virusow
                                            • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:00

                                              tak, chociaż nie znam nikogo, kto tyle dni wykorzystuje na zwykłe choroby, ale wyobraź sobie, że jeśli dziecko jest przewlekle chore, to po takiej nieobecności w pracy pracodawca ma prawo zwolnić. a gdyby tego ogranicznika nie bylo, to rodzic mógłby być nieobecny w pracy nawet i przez cały rok.
                                              • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:04
                                                no a jakby bylo to po 10 dni dla kazdego z rodzicow a reszta bylaby nieplatne to nagle wszystkie dzieci nabralyby nadludzkiej odpornosci
                                                • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:09
                                                  możliwe
                                                  ino dzieci w wieku przedszkolnym w PL naprawde masakrycznie chorują (bo zdesperowane matki przyprowadzają naprawdę chore dzieci do przedszkoli i machina chorowania się nakręca)
                                                  u mojego starszaka był standard: tydzień przedszkoa - tydzień gorączki 40 stopni - tydzień dochodzenia do siebie - tydzień przedszkola - tydzień gorączki 40 stopni... i tak dalej...

                                                  Bogu dziękuję, że dzieci mi wyrosły z wieku przedszkolnego
                                                  do szkoły matki nie posyłają tak chorych dzieci
                                                  i... dzieci mniej chorują (choć pewnie i wychorowały się w przedszkolu i nabrały też trochę odporności)
                                                  • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 14:21
                                                    ze niby polskie dzieci choruja wiecej niz, np. niemieckie?
                                                  • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 14:31
                                                    nie
                                                    po prostu polskie dzieci są przyprowadzane do przedszkoli chore, bo rodzice nie mogą sobie pozwolić na zwolnienia lekarskie
                                                    a potem idzie - z jednego dziecka robi się nagle chora cała grupa
                                                    z zamiast jednego rodzica, na zwolnienie idzie rodzicow 30
                                                  • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 14:38
                                                    no ale chyba zadaniem przedszkolanek jest odeslac chore dziecko do domu
                                                  • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 14:44

                                                    do pustego domu? nie żartuj.
                                                  • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 14:56
                                                    do jakiego pustego domu??? Przyprowadzasz dziecko do przedszkola i oddajesz opiekunce (no chyba, ze w Polsce zostawia sie przed furtka i dzwoni), ta widzi, ze dziecko chore i mowi: w takim stanie nie moze u nas zostac, albo dziecko sprawia rano normalne wrazenie i opiekunka zauwaza dopiero po godzinie, dwoch, ze cos nie gra, dzwoni wtedy do rodzicow tego dziecka i mowi, ze musza je odebrac i TYLE!!!
                                                  • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 15:04

                                                    jest to w wypadku wystąpienia wysokiej gorączki, bądź dziecko skarży się na mocne bóle, albo kiedy wymiotuje. W przypadku, gdy dziecko ma dobre samopoczucie (a to się zdarza nawet choremu dziecku), nikt po rodzica nie dzwoni.
                                                  • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 15:08
                                                    ale jesli dziecko sie dobrze czuje, nie wymiotuje nie ma goraczki, biegunki etc, to chyba znaczy, ze jest zdrowe
                                                  • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 15:10

                                                    niekoniecznie smile
                                                    Może biegać, może śpiewać i jednoczesnie może pięknie rozsyłac zarazki.
                                                  • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 15:18
                                                    no, ale skoro choroba przebiega bezobjawowo, to rodzic takiego dziecka tez mogl niczego nie zauwazyc, no bo jak widziec cos, czego nie widac
                                                  • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:01
                                                    bezobjawowo + taaaa...
                                                    jeśli bezobjawowo to jest gorączka 37-38 stopni a czasem wyżej i kaszel jak u gruźlika oraz gil do pasa to tak, takie bezobjawowe dzieci są przyprowadzane do polskich przedszkoli
                                                    a są przyprowadzane dlatego, że rodzice zwyczajnie boją się, że stracą pracę
                                                  • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:03
                                                    no właśnie przedszkole nie reaguje w ten sposób tylko przyjmuje chore dziecko
                                                    a zbadać dziecko lekarz może tylko za wyraźną zgodą rodzica
                                                    i masz tutaj zamykające się kółeczko
                                                  • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:09
                                                    no to chyba cos nie tak z waszymi przedszkolankami, bo w Niemczech nie ma dyskusji, jest telefon: "prosze odebrac dziecko" i koniec
                                                  • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:28
                                                    oczywiście, że coś nie tak
                                                    wiesz, jak długo walczyłam z przedszkolem o zaniechanie takich praktyk?

                                                    a to jest NAGMINNE

                                                    potem pracodawcy dziwią się, że matki masowo na zwolnienia chodzą
                                                    ale prawda jest taka, że sami nakręcają proceder nie tolerując zwolnień lekarskich na dziecko

                                                    bo, tak jak napisałam, we wskazanym wypadku, zamiast 30 rodzicow, na zwolnienie poszedłby 1

                                                    zjawisko niestety jest powszechne i moim zdaniem nierozwiązywalne przy takim podejsciu do tematu pracodawców, zdesperowanych rodziców i przedszkoli rozumiejących desperację rodziców (a więc przyjmujących chore dzieci i nierzadko wręcz zgadzających się na podawanie dziecku przez przedszkolankę antybiotyku uncertain czy innych leków)
                                                  • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:40
                                                    co do tych lekow to roznie bywa, spray na astme tez jest lekiem, a astmatycy do przedszkola moga chodzic (bo nikogo zarazic nie moga), na zapalenie pecharza tez biore antybiotyki, a choroba nie zarazam...
                                                    zwykly katar (mowie o takim bialym-bezbarwnym) tez nie jest jeszcze choroba, kaszel tez nie zawsze (dziecko szwagierki ma taki kaszel niemalze caly rok, cos lzejszego od astmy-nie zaraza tym!), no ale na wszystko (poza tym katarem) trzeba miec zaswiadczenia lekarskie (przynajmniej w De)
                                            • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:02
                                              > 3 miesiace w roku to dla ciebie ogranicznik dla dobra pracodawcy?

                                              Dobre!
                                        • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:53
                                          W De mamy po 10 takich dni (10 dla mamy i 10 dla taty), platne 70% (bodajze)
                                      • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:51
                                        no ale przeciez mowie, ze facet wywarl na mnie lepsze wrazenie, wydal mi sie solidniejszy, jest bardziej dyspozycyjny, wydal sie bardziej szczery, etc. no i udowodnij mi, ze kogos dyskryminuje ze wzgledu na plec
                                        • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:54
                                          czasem da się udowodnic
                                          pytanie, czy dyspozycyjnosc byla kryterium decydujacym o przyjeciu do pracy
                                          • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:00
                                            widzisz ja nie pisze o kryteriach tylko o caloksztalcie, jako pracodawca mam prawo zatrudniac takich pracownikow, jacy mi sie podobaja i koniec
                                        • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:55
                                          Właśnie, poza tym druga sprawa. Do CV faceta chyba nie mają podglądu wszyscy kandydaci na dane stanowisko, prawda? Skąd kandydatka, którą odrzucono (bez wglądu do CV) może wiedzieć, że faktycznie miała lepsze kwalifikacje?
                                        • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:56

                                          w jaki sposób po rozmowie możesz wiedzieć, że ktoś jest bardziej solidny w wykonywaniu obowiązków?
                                          Co do dyspozycyjnosci, to jeśli w ofercie pracy zaznaczone jest, że pracownik powinien być dyspozycyjny, to jak najbardziej miałaś prawo brać ten argument pod uwagę, tylko z ciekawości - skąd wiesz, że kobieta będzie mniej dyspozycyjna niż facet? z góry zakładasz, że ma męża, który nie angazuje się w obowiązki wobec dzieci? wink
                                          A jesli się pomylisz i trafisz na faceta, da którego dzieci są ważniejsze niż nadgodziny w pracy?
                                          Zadajesz takie pytania przy rekrutacji?
                                          • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:01
                                            Statystycznie kobiety częściej biorą zwolnienia na dziecko.
                                            I jeszcze jednowink Statystycznie kobiety częściej zachodzą w ciążę niż mężczyźni.
                                            • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:02
                                              o fakt, gazeta big_grin
                                            • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:06

                                              ale tatuś ma prawo do urlopu tacierzyńskiego tongue_out
                                              ma prawo też do opieki nad chorym członkiem rodziny, np. nad żoną po porodzie. Może smiało wziąć całe 60 dni. Prześwietlisz takiego faceta przy rekrutacji?
                                              • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:09
                                                Nie, ale mała jest szansa, że należy od tych 4% tatusiów co też biorą zwolnienia na dziecko.
                                                Mam zatem aż 96% pewności, że tak nie będzie.
                                              • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 13:55
                                                moj pracownik (pracownica z reszta tez) nie maja prawa do brania 60 dni do opieki nad chorym czlonkiem rodziny, a urlop tacierzynski mnie nie obchodzi, bo wiem jak dlugo bedzie trwal
                                            • 1borgia Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:14
                                              smile rzeczywiscie statystyka mowi sama za siebiebig_grin
                                              co do zwolnien bywa roznie. jesli kobieta zarabia wiecej niz mezczyzna to on idzie na zwolnienie. znam kilka rodzin, gdzie ojciec pozostaje w domu, tudziez czesciowo pracuje w domu zajmujac sie dziecmi dopoki nie pojda do zlobka/przedszkola.
                                              borgia
                                            • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:42
                                              dlatego statystycznie rzecz ujmując Polki są przy podejmowaniu pracy DYSKRYMINOWANE i niech nikt nie pierniczy, że nie
                                              • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 18:59
                                                Niech zatem zaczną w PIERWSZYM rzędzie wymagać od swoich partnerów, ojców swoich dzieci.
                                                A dopiero na kolejnych miejscach od całego świata: teściowej, babci, pracodawcy...
                            • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:42

                              ależ tatusiowi należy się dokładnie tyle samo, co mamusi smile
                              tylko że niektórzy faceci, jak widać, wolą wysługiwać się w opiece nad dzieckiem kimś innym, zapominając, że sami też mają rodzinne obowiązki poza zarabianiem pieniędzy.
                              • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:04
                                To już rola mamusi, a nie pracodawcy aby przekonać tatusia aby "wolał" zostać z dzieckiem.
                                Chyba, że akurat tak się składa, że zarazem pracodawca jest ojcem dziecka swojej pracownicy smile
                                • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:08

                                  kurcze, gazeta, czemu uważasz, że mamusi musi przekonywać tatusia do zajmowania się własnym dzieckiem, no ?
                                  Czy faceci mają wdrukowane w swój kod genetyczny, żeby nie opiekowac się dziećmi?
                                  • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:10
                                    bo zdaniem gazety pewnie facet jest upośledzony społecznie i bez przekonywania ze strony żony sam z siebie ma problemy z zauważeniem własnego przychówku i jego potrzeb
                                  • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:12
                                    A dlaczego uważasz, że lepszym wyjściem jest apelowanie obcych osób do takiego tatusia na forum internetowym E-tata?
                                    Poza tym tak nawiasem do opieki nad dzieckiem do lat trzech lepsza jest matka (poza wyjątkami typu patologia). Faceci nie mają tych wszystkich hormonów.
                                    • dziennik-niecodziennik Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:38
                                      > Poza tym tak nawiasem do opieki nad dzieckiem do lat trzech lepsza jest matka (
                                      > poza wyjątkami typu patologia). Faceci nie mają tych wszystkich hormonów.

                                      durny szowinistyczny tekst.
                                      a co tu mają hormony do rzeczy? to hormony decydują o tym że sie umie przewinąć, przebrać, nakarmić, przytulić, podac lekarstwo? bo mi sie wydawało że zdrowy rozsądek i wprawa. hormony są potrzebne wyłącznie do karmienia piersią big_grin
                                      • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:43
                                        A co powoduje, że matce chce się wstać do dziecka a ojcu nie i z natury (na ten przykład) dziecko prędzej obudzi matkę niż ojca? Hormony. Matka gdy dziecko jest małe śpi czujniej niż ojciec, nawet badania tego dowodzą (mogę poszukać jak nie wierzysz na słowo dane).
                                        --
                                        https://www.suwaczki.com/tickers/n7pc273ywes0zpa6.png
                                        • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:49

                                          hehehe smile
                                          no więc o co chodzi? skoro wy faceci sami uważacie, że nikt tak jak matka nie zajmie się dzieckiem, to czemu oburzacie się, że kobieta idzie na zwolnienie, gdy dziecko jest chore? Albo kobieta spóźni się do pracy, bo musiała trylion razy wstać w nocy do dziecka, podczas, gdy facet (usprawiedliwiony statystycznymi badaniami) nawet powieki nie podniesie?
                                          • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:51
                                            dobre smile i trafne jak diabli smile
                                            • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 13:12
                                              Skoro trafne niech matki siedzą na tyłku w domach z dziećmi a o pracy zawodowej pomyślą jak dzieci podrosną.
                                              • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 13:21

                                                przecież to ty właśnie napisałeś, że kobiety powinny zająć się dziećmi, bo natura dała im do tego większe predyspozycje i nawet na dowód chciałeś podać linka z jakimiś badaniami naukowymi smile

                                                Ciekawe tylko, czy meżczyźni byliby tacy chętni do podejmowania pracy jako pielęgniarki, nauczycielki żłobków, przedszkoli itp. smile
                                                • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:44
                                                  ano dokladnie, iwles smile
                                              • ola Re: W pracy z matkami 17.01.12, 13:58
                                                to niech faceci zaczną wreszcie pożądnie zarabiać, a nie przynosić do domu grosze nie pozwalające na utrzymanie rodziny.
                                                • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 14:18
                                                  trzeba sobie bylo znalezc lepszego meza a nie jakiegos lenia, co ci tylko grosze do domu przynosi...
                                                  • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 14:34
                                                    a jak mąż, który przynosił do domu dużą kasę nagle poważnie zachoruje i rpzestanie tę kasę przynosić, to należy wykopać dziada z domu, bo już do niczego niepotrzebny, tak?
                                                    i jak pani zachoruje na raka piersi to analogicznie, tak?

                                                    weź pomyśl zanim coś napiszesz
                                                  • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 14:59
                                                    ale o co ci chodzi??? Ja nie narzekam, ze mi maz za malo kasy do domu przynosi tylko ola (patrz wpis powyzej mojego)

                                                    wez przeczytaj cala rozmowe, zanim cos napiszesz!
                                                  • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 15:06

                                                    malazabka, bo wyobraź sobie, że nie każdy mężczyzna z zawodu jest dyrektorem albo niezastąpionym hydraulikiem.
                                                  • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 15:11
                                                    I co z tego wynika?
                                                  • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 15:17

                                                    jakbyś przeczytał całą gałąź tej dyskusji, to byś wiedział, o co chodzi i co z tego wynika.
                                                    Jeśli liczysz, że kobieta zawsze powinna instruować faceta i wszystko tłumaczyć i wyłuszczać, bo, statystycznie, faceci nie mają obowiązku samodzielnie myśleć - to się przeliczyłeś smile
                                                  • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 15:33
                                                    ale ja to wiem i jeszcze raz mowie, ze to nie ja narzekam, ze moj facet ma zaczac lepiej zarabiac a nie przynosic jakies marne grosze do domu tylko forumka ola
                                                  • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:09
                                                    ależ czytałam tę rozmowę
                                                    i to nie znaczy, że powinno się w ogóle takie zdanie w tej rozmowie pojawić
                                                  • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:14
                                                    no ale to znaczy, ze trzeba sie mnie czepic?
                                                  • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:29
                                                    a bo ja się zawsze jeżę na takie stwierdzenia tongue_out
                                                    nic nie poradzę sad
                                                  • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:34
                                                    ale ja ci niczego nie bronie, zastanawia mnie tylko dlaczego czepiasz sie mnie, a slowa nie powiesz tej, ktora wszystko zaczela...
                                                  • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:38
                                                    a pewnie mi jakoś umknęło

                                                    no nie ma sprawiedliwości na świecie, kurna wink
                                                  • elf1977 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:33
                                                    W Polsce niewiele rodzin stać na to, żeby tylko mężczyzna pracował i utrzymywał rodzinę. Można ciężko tyrać i zarabiać niezbyt wiele. Z pewnością niskie zarobki nie są dowodem nieróbstwa i lenistwa.
                                                  • malazabka.de Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:42
                                                    ja sie zastrzele!!!!
                                                  • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:45
                                                    malazabka.de napisała:

                                                    > ja sie zastrzele!!!!

                                                    lepiej nie smile
                                        • hanalui Re: W pracy z matkami 17.01.12, 21:36
                                          gazeta_mi_placi napisała:

                                          > A co powoduje, że matce chce się wstać do dziecka a ojcu nie i z natury (na ten
                                          > przykład) dziecko prędzej obudzi matkę niż ojca? Hormony. Matka gdy dziecko je
                                          > st małe śpi czujniej niż ojciec, nawet badania tego dowodzą (mogę poszukać jak
                                          > nie wierzysz na słowo dane).

                                          Wow... to ja chyba jestem facetem a mój mąż baba big_grin
                                        • paskudek1 Re: W pracy z matkami 18.01.12, 11:22
                                          gazetko otóż G...NO prawda że matce bardziej sie chce. Matce nie chce sie tak samo jak i tatusiowi. Tylko do ciężkie ospy wie, że KTOŚ to musi zrobić. Dwóch rzeczy tatuś w żaden sposób przy dziecku nie zrobi ze względów biologicznych: nie urodzi i nie nakarmi PIERSIĄ. Całą resztę odwali z pieśnią na ustach i bezproblemowo. i ŻDANE hormony mu do tego potrzebne nie są. Wiesz, znam panów którzy wierzą, że kobitom bardziej się chce zmywać naczyniasmile albo np. sprzątać. Nic bardziej błędnego.
                                          • ruda_owca Re: W pracy z matkami 18.01.12, 12:10
                                            > Wiesz, znam panów którzy
                                            > wierzą, że kobitom bardziej się chce zmywać naczyniasmile albo np. sprzątać. Nic b
                                            > ardziej błędnego.

                                            To nie jest kwestia wiary, to bardzo latwo sprawdzic. Wystarczy nie zmywac i pozwolic by gora naczyn rosla. Komus ona w pewnym momencie zacznie ona na tyle przeszkadzac, ze pozmywa, bo juz nie bedzie w stanie zniesc syfu. I chyba jednak najczesciej bedzie to kobieta. Po prostu przecietny mezczyzna ma wieksza tolerancje na syf, niz przecietna kobieta.
                                            • paskudek1 Re: W pracy z matkami 18.01.12, 12:19
                                              niekoniecznie. wielu panom syf będzie przeszkadzał i jednocześnie będą uważali że ten syf zlikwidować powinna kobieta, bo jest kobietą.
                            • dziennik-niecodziennik Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:57
                              ale opieka na dziecko należy się nie tylko matce dziecka, ojcu także big_grin
                              wiec sorry, ale argument od czapy.
            • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:33

              5. Charakter pracy nie pozwala na zamknięcie drzwi na klucz- trzeba tak organiz
              > ować pracę, żeby był zespół. Jak kogoś nie ma inny musi za niego pracować, ale
              > nie w tym samym czasie.

              czyli jednak da się, prawda ? smile


              co do zatrudniania na zastępstwo, to nie jest tak, że pracodawca może zatrudniac tylko jeśli matka pójdzie na wychowawczy, bo jesli jest na ciązowym zwolnieniu 9-miesięcznym i później na macierzyńskim to jak najbardziej można zatrudnić na zastepstwo. Nie mów tylko, że nie opłaca się podszkolić nikogo na tak "krótki" czas.


              > 4. Jak miałem być obecny w życiu dzieci skoro byłem w pracy - też za nieobecne
              > koleżanki


              a może te koleżanki były nieobecne, bo tatusiowie, podobnie jak ty, woleli być w pracy niż na zwolnieniu z chorym dzieckiem?
              • ola Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:39

                >a może te koleżanki były nieobecne, bo tatusiowie, podobnie jak ty, woleli być w pracy niż na zwolnieniu z chorym dzieckiem?

                Otóż to. Wysługiwanie się innymi udaje się tylko wtedy, kiedy jest się kim wysługiwać. I tutaj tatusiowie są z reguły na wygranej pozycji.
              • dziennik-niecodziennik Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:24
                > a może te koleżanki były nieobecne, bo tatusiowie, podobnie jak ty, woleli być
                > w pracy niż na zwolnieniu z chorym dzieckiem?

                to "może" mogłaś sobie darowac...
              • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:34
                > a może te koleżanki były nieobecne, bo tatusiowie, podobnie jak ty, woleli być
                > w pracy niż na zwolnieniu z chorym dzieckiem?
                >

                o to to!
        • jowitka345 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:29
          facet-0 napisał:

          > Matka moich dzieci czyli moja żona pracowała na pół etatu, po urlopie macierzyń
          > skim wróciła do pracy i miała 1 ( jedno) zwolnienie na dwoje dzieci w ciągu 17
          > lat.
          > Latem brała 2 tygodnie urlopu, ja nie zawsze miałem szansę wyjechać z synami bo
          > w kolejce były panie. Mnie najchętniej wypchnięto by na urlop w listopadzie, p
          > odobnie jak innych facetów.

          skoro masz już dorosłe dzieci to chyba wiesz, ze kiedyś czasy były inne... kobieta mogła sobie spokojnie odchować dziecko na urlopie wychowawczym ( płatnym) i wrócić do pracy bez obawy o zwolnienie. teraz niestety pensje są głodowe i każdy grosz sie liczy... czyli matka małego dziecka musi iść do pracy żeby je wyżywić.
          Twoje dzieci jak były male to kto chodził na te wszystkie uroczystości szkolno-przedszkolne? TY czy żona? jeżeli żona tzn, że ona tez była " niepełnowartościowym" pracownikiem bo często brała wolne z tej okazji... a co Twoja żona była jedyną młodą matką wtedy w pracy? pewnie nie... więc system w pracy tez sie sypał ale wtedy pewnie Cie to nie interesowało, ważne było, że z dzieckiem ktoś w czasie uroczystości jest. po raz koleny utwierdzam sie w przekonaniu, ze..
          Zapomniał byk jak cielęciem był
        • forum_blogi_poczta Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:11
          facet-0 napisał:

          > Matka moich dzieci czyli moja żona pracowała na pół etatu, po urlopie macierzyń
          > skim wróciła do pracy i miała 1 ( jedno) zwolnienie na dwoje dzieci w ciągu 17
          > lat.
          > Latem brała 2 tygodnie urlopu, ja nie zawsze miałem szansę wyjechać z synami bo
          > w kolejce były panie. Mnie najchętniej wypchnięto by na urlop w listopadzie, p
          > odobnie jak innych facetów.


          Skoro tak świetnie wam szło, zróbcie sobie jeszcze dwójeczkę albo trójeczkę. A co wam szkodzi.
      • bea.bea Re: W pracy z matkami 17.01.12, 08:57
        Rozumiem, ze twoje dzieci kiedy były młodsze nie chorowały, a jak już zachorowały to siedziały same w domu?
        W wakacje braliście opiekunki, a w dni wolne od szkoły też same siedziały w domu...
        Co robiła matka twoich dzieci.....?
        A ty j niedzielny ojciec jesteś ? czy sklerozę masz? smile
        • facet-0 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:12
          1. Jak dzieci chorowały braliśmy opiekunkę, czasem siedziała z nimi babcia, czasem dziadek
          2. Wakacje wyglądały tak, że żona 2 tygodnie ( ja mogłem pomarzyć o urlopie w tym czasie, w ciągu 17 lat byłem z dziećmi latem raptem 4 razy po 2 tygodnie ), 2 tygodnie babcia, 2 tygodnie dziadek, 2 tygodnie moja siostra i jej córka, zimą zimowisko albo tydzień żona i z dużymi awanturami raz na 2-3 lata tydzień ja.
          3. W dni wolne od szkoły albo babcia albo dziadek albo opiekunka albo niepracująca siostra
          4. Sklerozy nie mam.
          • bea.bea Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:22
            Jeszcze kuzyn, jego zona i kochanka...smile
            Gratuluje dużej rodziny do opieki....ja wyznaję zasadę...umiesz liczyć licz na siebie.....
            Urlopu mam 26 dni.....mąż 26 dni wolnych od szkoły jest ponad 50...
            mój mąż jest ojcem !!!! i potrafi udowodnić to pracodawcy smile
          • ola Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:25
            Podziękuj ślicznie dziadkom za chęć opieki nad dzićmi i przyjmij do wiadomości, że nie każdy ma sztab rodzinny na usługi przy dzieciach. Są ludzie na tym świecie, którzy do dyspozycji dziadków nie mają, bo:
            - dziadkowie nie żyją
            - są setki kilometrów stąd
            - są zaangażowani zawodowo w takim stopniu, że nie mogą siedzieć z chorymi wnukami.

            >w ciągu 17 lat byłem z dziećmi latem raptem 4 razy po 2 tygodnie
            no coż. Współczuję twoim dzieciom takiego ojca. To prawie jak być sierotą. Na szczęście moja rodzina jest inna, lubi spędzać ze sobą czas. Ojciec moich dzieci ma dla nich czas i współuczestniczy w ich wychowaniu. Po prostu rozumie, co w życiu jest najważniejsze

            Poza tym cięzko chore dziecko (wysoka gorączka itd), zwłaszcza małe, powinno być w chorobie z kimś bliskim, kto zrozumie jego potrzeby, przytuli itd. Ja bym chorego roczniaka z wysoką gorączką nie zostawiła z obcą osobą, choćby nie wiem jak moi koledzy z pracy strzelali fochy. To kwestia pryncypiów
          • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:45
            facet-0 napisał:
            > 2. Wakacje wyglądały tak, że żona 2 tygodnie ( ja mogłem pomarzyć o urlopie w t
            > ym czasie, w ciągu 17 lat byłem z dziećmi latem raptem 4 razy po 2 tygodnie ),

            a to raczej nie jest powód do dumy

            KAŻDY normalny facet, którego znam (a znam ich sporo i wszyscy pracują, mało tego, większość pracuje naprawdę sporo) jeździ na wakacje z dzieciakami

            i sorry, trzeba popracować nad własną asertywnością
          • policjawkrainieczarow Re: W pracy z matkami 17.01.12, 15:00
            facet-0 napisał:

            > 1. Jak dzieci chorowały braliśmy opiekunkę,

            smierdzi trollem. Zdradz, co to za opiekunka, dyspozycyjna, zwarta i gotowa zeby pilnowac dzieci na zawolanie tylko wtedy, kiedy zachoruja?

            > 2. Wakacje wyglądały tak, że żona 2 tygodnie

            jej koledzy z pracy sikali, nieprawdaz, po nogach ze szczescia w tym czasie, szkoda, ze ematki wtedy jeszcze nie bylo, to by sie mieli chlopaki gdzie wyzyc, ze musza za nia odwalac robote i sami musza jechac na urlop w listopadzie
          • elf1977 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:39
            Mamy Cię uznać za bohatera? Nie wiem, gdzie pracujesz, ale jakieś pierdoły wypisujesz. Dookoła widzę pracodawców, którzy nie zwracają uwagi na ti, czy ma się dziecko, czy nie. Opiekę biorę raz w roku, gdy dziecko beze mnie nie daje rady, nawet do głowy by mi nie przyszło, że mogłabym się zwolnić z pracy na jasełka lub rozpoczęcie roku. Wszyscy moi znajomi żyją podobnie, pracujące matki boją się o pracę, więc kombinują jak mogą, żeby tylko iść do roboty. Nie spotykam się również z tłumaczeniem spóźnień dziećmi - wzbudziłoby to jawną niechęć i nie byłoby profesjoinalne...
    • triss_merigold6 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 08:54
      Czy matka Twoich dzieci pracowała kiedy dzieci były małe?
      Aha, w ferie szkoła jest zamknięta. W wakacje też. I młodsze dzieci, w odróżnieniu od nastolatków, nie mogą zostać same w domu.
    • melancho_lia Re: W pracy z matkami 17.01.12, 08:55
      Jakbyście Wy szanowni tatusiowie nie ograniczali się do zrobienia potomstwa tylko realnie angazowali się w opiekę nad nim to nie tylko matki byłyby na zwolnieniach. Bierzta zwolnienia i urlopy po równo z żonami to kobiety- matki przestana byc postrzegane jak pasożyty.
      • facet-0 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 08:57
        Bardzo chciałem wziąć latem urlop, tylko dupa blada, panie pierwsze w kolejce.
        • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:02

          Dzieci w przedszkolu mogą wyjeżdżać na wakacje w dowolnej porze roku, niekoniecznie tylko w lipcu-sierpniu, więc się głupio nie usprawiedliwiaj.
          • facet-0 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:13
            Pewnie- najlepiej w listopadzie.
            • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:43
              nie, ale pod koniec maja/na początku czerwca jest bardzo ok
              sama tak jeździłam z dziećmi przedszkolnymi
        • lola211 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:04
          Nie opowiadaj.Wakacje to 8 tygodni,nawet w duzym zespole da sie je podzielic pomiedzy kazdego pracownika,poza tym trzeba bylo walczyc o urlop- płec nie jest kryterium.
          • facet-0 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:13
            Walczyłem, tylko jak walczyć ze zwolnieniami jak mamuśka na urlopie przyniosła zwolnienie?????
            • lola211 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:16
              Rozchorowac sie smile.
              • facet-0 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:20
                Jest to jakiś pomysł.
            • przeciwcialo Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:25
              I tu facet ma rację. Idzie ktos na 2-3 tyg urlopu, potem przynosi 3 tyg zwolnienia i ktos inny nie dostaje zgody na urlop.
        • elf1977 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:41
          To już dziwne, nigdy się z taką praktyką nie spotkałam.
    • izabellaz1 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:01
      Zgadzam się jedynie w kwestii brania zwolnienia na cały okres ciąży od razu po diagnozie kiedy ciąża jest zdrowa.
      Reszta to wiesz...widocznie część pracowników to doopa skoro nie potrafią sobie wyegzekwować urlopu w terminie wakacji. Wakacje trwają dwa miesiące. Jeśli przez 17 lat co rok te twoje koleżanki młodsze z pracy zaciążały?
      • jowitka345 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:35
        izabellaz1 napisała:
        . Wakacje trwają dwa miesiące. Jeśli prz
        > ez 17 lat co rok te twoje koleżanki młodsze z pracy zaciążały?
        >

        pewnie tak, bo te stare były zwalniane za nieobecności w pracy a zatrudniane na ich miejsce nowe, młode w wieku produktywnym...
        • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:53
          o to to!
    • margotka28 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:02
      nie znam tego problemu, u mnie w firmie to właśnie kobiety są bardziej obowiązkowe. Ale może one mają mężów/partnerów którzy im pomagają w wychowywaniu dzieci.
    • titti_pecci_scialoja Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:06
      Zapomniał wół jak cielęciem był.
      Tyle w temacie.
    • hotya Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:13
      Zakładam, może błędnie, że facet-0 to postać wymyślona na potrzeby tego wątku. Słabo, trzeba było założyć nick "zaradna_mama_0", albo "kobieta_sukcesu". Mężczyzna jako autor tego wątku mocno ogranicza kierunki, w które watek może się rozwinąć, więc na przyszłość proponuję staranniej budować mistyfikację, dyskusja będzie bogatsza. Bo że o dyskusję chodzi, czysto teoretyczną, nie mam wątpliwości. Jaki zapracowany facet, który musi odwalać robotę za tłumy migających się od pracy matek, miałby czas na zakładanie wątków na emamie?

      Ale gdyby facet-0 był prawdziwy zapytałabym, kto się tymi dorastającymi synami zajmował i czy swojej pracy w tym czasie nie odkładał na dalszy plan?
      Zapytałabym też, cóż to za wyjątkowe miejsce pracy facet-0 ma, ze absolutnie wszystkie panie "następnego dnia po zajściu w ciążę biegna po zwolnienie"? Może jakieś strasznie szkodliwe warunki pracy tam panują? Bo pracowałam w kilku miejscach i nigdzie panie nie biegały po zwolnienia. Zdarzały się takie sytuacje, uzasadnione i nieuzasadnione. Uzasadnionych nie mamy prawa się czepiać, a nieuzasadnionych? Coż w każdym zawodzie znajdą się leserzy. Miałam kolegę, który zdecydowanie w ciąży nie był, a do pracy przychodził w kratkę. Usprawiedliwienia były różne, nagła tajemnicza choroba, niespodziewany wyjazd, z pięć razy smierć babci (jak w podstawówce).
      Uwagi faceta-0 na temat zastępstw podczas ciąży- a cóż to? Nie rozmnażajmy się, bo pracodawca będzie musiał się pomęczyć, żeby znaleźć zastępstwo? Zrezygnujmy może z zycia prywatnego, będziemy lepszymi pracownikami, jesli nie będziemy musieli wracać po pracy do domu. Właściwie dobrze byłoby, gdybyśmy byli robotami. Albo facetem-0! Facet-0 pracownikiem roku! Nie zachodzi w ciąże, nie bierze zwolnień, pracuje we wszystkie święta, a urlop pewnie poświęca na rozwój zawodowy. Pozdrowienia, dla małżonkikiss
    • facet-0 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:21
      Zabieram się do pracy, bo mamuśka przyszła prawie wpół do dziesiątej zamiast o 8.00.
      • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:49
        u, to jak mamuśki nie ma, to nie pracujesz? wink
        wiesz, przy takich wynikach w pracy to się nie dziwię, że urlopów nie dają wink jak się nie wyrabiasz, bo do zabrania się pracy potrzebujesz obecności koleżanek...

        ja tam zawsze pracowałam niezależnie od tego, czy ktoś był na urlopie czy też na zwolnieniu, czy też nie

        acha, zespół był damski, naprawdę spory, a jakoś dało się urlopy tak poukładać, żeby każdy był zadowolony (plan urlopów to się na początku roku układa....)
    • irima2 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:30
      W mojej firmie częściej faceci się zwalniają z powodu dzieci. A to trzeba odebrać,a to chore i trzeba wziąć opiekę a to chore i trzeba jechać do przedszkola. Żona szefa jest w zagrożonej ciąży więc wychodzi wcześniej żeby pozostałe dzieci ze szkoły odebrać albo na basem zawieść.
      Tak więc nie ma co uogólniać.
      U mnie da się pracę zorganizować zdalnie - koleżnka jest np, na zwolnieniu (nie ciążowym) i jak jest potrzeba to zrobi coś z domu.
      A jak ja mam chore dzieci to albo zajmuje się nimi babcia albo opiekunka albo tata albo ja - mam laptopa mogę w razie czego zrobić co jest niezbędne w domu.
      Wszystko się da zorganizować - widać w Twoim zakładzie ktoś sobie z tym nie radzi.
    • gemmavera Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:39
      Założyłeś sobie nowe konto na forum i przyszedłeś się podzielić swoimi przemyśleniami akurat z emamami. Jak miło big_grin
    • kali_pso A zastanowiłeś się... 17.01.12, 09:40

      ...chociaż raz dlaczego one tak wiecznie się spóźniają, bo dziecko, bo niania itp.?
      To są samotne matki?
      Może zwróć się z apelem na etacie, aby mężowie tych pań częściej i chętniej partycypowali w opiece nad chorym dzieckiem itp., to i Tobie będzie łatwiejwinkp
      • gazeta_mi_placi Re: A zastanowiłeś się... 17.01.12, 11:11
        To problem tych kobiet, że nie wymagają pomocy od swoich mężów w opiece nad dziećmi.
        Czemu obcy facet ma apelować do cudzych mężów? Niech same zainteresowane wystosują taki apel, porozmawiają z własnymi mężami, co stoi na przeszkodzie?
        Mają język chyba i umieją rozmawiać ze swoimi mężami, prawda? Żaden facet z forum nie załatwi matce z dzieckiem partnerskich relacji z jej własnym mężem.
        Równie dobrze ja zamiast poprosić męża o to aby naprawił kontakt zaapelowałabym na forum E-majsterkowicz: " Mężczyźni, sami pytajcie swoich kobiet czy nie trzeba coś w domu przykręcić, one wstydzą się same poprosić o to abyście naprawili cieknący kran lub gniazdko".
        • iwles Re: A zastanowiłeś się... 17.01.12, 11:19

          > Czemu obcy facet ma apelować do cudzych mężów?

          Musiałby najpierw sam do siebie zaapelować.
          • gazeta_mi_placi Re: A zastanowiłeś się... 17.01.12, 11:26
            A najlepiej niech do własnych mężów apelują żony.
            Tak naprawdę mało kobiet chce naprawdę dzielić opiekę po równo z mężem i nic tu nie pomogą żadne apele. Wystarczy wejść na dowolne fora rodzicielskie gdzie mamusia idzie spać do drugiego pokoju z niemowlakiem bo tatuś musi się wyspać.
            Albo forum e-mama, ile tu było obrażania się i wątków o podłej babci/teściowej/niani, że zostawiła młodą mamę na lodzie odnośnie opieki nad dzieckiem a ani jednego o ojcu dziecka.
            • yenna_m Re: A zastanowiłeś się... 17.01.12, 11:28
              no ale sam pan jest przykładem tatusia, który nie angazuje sie w opieke nad dzieckiem wink

              poza tym pewnie sytuacja, gdy to kobiety zajmuja sie chorymi dziecmi jest bezpośrednio spowodowana faktem, że to najczęściej kobieta jest tym rodzicem, który zarabia mniej

              być może doprowadzenie do rzeczywistego zrównania pozycji zawodowej kobiety i mężczyzny wymusiłoby takie zmiany, kto wie?
            • iwles Re: A zastanowiłeś się... 17.01.12, 11:38

              szkoda, że do facetów trzeba apelować, a sami z siebie jakoś nie pomyślą. Nie generalizuję, na szczęscie nie wszyscy smile
              • gazeta_mi_placi Re: A zastanowiłeś się... 17.01.12, 11:58
                Pomyślą, jeśli ŻONY z nimi porozmawiają.
                Na apel w internecie na jakimś forum (jednym z tysiąca trzystu pięćdziesięciu ośmiu for, a i tak pewnie sporo nie doszacowałam) jest spora szansa, że się nie natknie, dlatego najlepiej jeśli zainteresowane strony ze sobą będą po prostu rozmawiać.
                • iwles Re: A zastanowiłeś się... 17.01.12, 12:11

                  chyba że ktoś jest takim sumiennym pracownikiem jak facet-0 i z marszu powie żonie - NIE kochanie, nie mamy nawet o czym rozmawiać, ty weź zwolnienie, bo ja muszę zapinkalać w robocie za te darmozjady kobiety, które tak jak ty biorą zwolnienie na chore dziecko.
                • yenna_m Re: A zastanowiłeś się... 17.01.12, 16:48
                  ulala
                  jak facet do samego pomyślunku potrzebuje stymulacji w postaci rozmowy z żoną to szczerze cieszę się z tego, że urodziłam się kobietą tongue_out
        • policjawkrainieczarow Re: A zastanowiłeś się... 17.01.12, 15:08
          gazeta_mi_placi napisała:

          > To problem tych kobiet, że nie wymagają pomocy od swoich mężów w opiece nad dzi
          > ećmi.

          nie, to problem tego faceta, bo to on wont zalozyl, nie one. Im to moze pasowac.

          > Czemu obcy facet ma apelować do cudzych mężów?

          no bo, jako sie rzeklo, to ON ma z tym problem. Czytelnicy etaty to moga byc mezowie jego kolezanek z pracy i akurat i im i ich zonom moze uklad "mama na zwolnieniu" pasowac.
        • kali_pso oho, gazeciarz się odezwał, wyczuł temat nosem... 17.01.12, 17:51

          ..facetawink

          > Czemu obcy facet ma apelować do cudzych mężów?

          Mniej więcej w tym samym celu, który mu przyświecał, jak pisał post na forum emama, gdzie na bank nie pracuje żadna z jego nemezis pracowychwinkP
          • suazi1 solidarność plemników musi być ;) 18.01.12, 14:34

    • chipsi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:51
      W sporej części się zgodzę jak np z irytującym, nagminnych nadużywaniem zwolnień lekarskich w ciąży. Co do brania wyrywkowych dni wolnych przez matki to muszę z przykrością stwierdzić że jakby osobnicy tacy jak Ty, wychowywali synów na ludzi a nie na swoje klony to matki nie musiały by same zajmować się dziećmi i narażać się w pracy innym. Poza tym po prostu rozwala mnie twoje podejście typu "bo moje dziecko nie chorowało" "mieliśmy opiekunkę na każde zawołanie". Nosz kurde, nie życzę Ci źle ale chciałabym widzieć Twoją rewelacyjną organizacje pracy gdyby dziecko zachorowało, opiekunka wyjechała a babcia złamała nogę. Albo gdyby przedszkole kosztowało 3/4 Twoich dochodów.
      • dziennik-niecodziennik Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:34
        > Albo gdyby przedszkole kosztowało 3/4 Twoich dochodów.

        no co Ty, żadne przedszkole nie kosztuje 6tys za miesiąc... wink

    • q_fla Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:52
      Biedny misio....
      To jednak prawda, że niektórzy faceci (nie mylić z mężczyznami) rozwijają się emocjonalnie do siódmego roku życia. Później już tylko rosną. tongue_out
      • duch_mariana Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:27
        Czyli rozwinięty emocjonalnie facet musi koniecznie rezygnować ze swojego życia, swoich przyjemności na rzecz obcych kobiet i ich dzieci. Tak to sobie wyobrażasz? To ja się cieszę, że zatrzymałem się w tym rozwoju, bo nie ponoszę konsekwencji tego, że jakaś parka spłodziła sobie dziecko. Na szczęście w mojej pracy są głównie mężczyźni, a kobiety tylko w biurach.
        • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:35

          własna żona i własne dzieci - to obcy ludzie?

          Bo widać, że dla tego faceta tylko obowiązki zawodowe się liczą, w życie swojej rodziny się zbytnio nie angażował nigdy. Nie interesowały go choroby dzieci, bo miał od tego żonę, babcie i nianie.
          • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:07
            A pieniądze z owej pracy przepuszczał tylko na siebie i swoje przyjemności czy też na rodzinę i swoje dzieci?
            • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:17

              no widocznie jego obowiązki mężowskie/ojcowskie ograniczają się tylko do zarabiania pieniędzy. Inni na szczęście tak nie mają.
              • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:32
                Skąd to wiesz? Skąd wiesz co robił po pracy i jak po pracy angażował się w życie rodziny?
        • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:05
          Masz szczęście.
          • q_fla Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:13
            Nikt nie ma patentu na wieczne szczęście, poza tym z ci.pką żartów nie ma...tongue_out
            Poza tym szef może się nagle zbiesić i zatrudnić w tym samym dziale kobietę.
            Biedne te miśki wtedy....big_grin
            • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:22
              Kobietę za kierownicą autobusu miejskiego? big_grin big_grin big_grin
              • q_fla Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:55
                W moim mieście na G. Śląsku dwie linie autobusowe obsługują młode panie.
                Opadła szczena? tongue_out
    • braktalentu Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:52
      Ja oczywiście bardzo współczuję:
      -dzieciom, których ojciec przedkłada pracę nad obecność w ich życiu
      - żonie, która nie mogła realizować się inaczej niż w roli matki / żony, bo to na Nią i resztę rodziny spadły obowiązki ojca dzieci
      - pracodawcy, który najwyraźniej nie radzi sobie z organizacją pracy i pewnie z tego powodu traci pieniądze
      Ale autorowi wątku nie współczuję. Dokonał w życiu zaskakujących wyborów i ma pretensję, że inni wybrali inaczej. Frustracja należy do frustranta.
    • jerzozwierza Re: W pracy z matkami 17.01.12, 09:54
      A ja myślę, że racja leży pośrodku. Na pewno są mamy obowiazkowe punktualne itd- a są takie, które, niestety, są fatalnymi pracownikami. To samo dotyczy ludzi nie posiadajacych dzieci. Prawdopodobnie macie w firmie organizację postawioną do góry nogami. Ja uważam, że jeśli ktoś źle pracuje, należy go parę razy ostrzec, a potem zwolnić. Spóźnienia świadczą, że panie mają firmę w poważaniu- że u Was im wolno. Co innego choroby dzieci. Mam za sobą niezłą serię i powiem Ci, że wolę sytuację, gdy dziecko jest zdrowe a ja pracujęsmile Z urlopami to już w ogóle nie rozumiem- masz takie same prawo do urlopu z dziećmi jak te panie. Wniosek mam taki, że szef ma myślenie nie poukładane. Bo ktoś rządzi i decyduje, prawda?
      • triss_merigold6 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:15
        W sumie bardzo współczuję fatalnej organizacji pracy. Tak sobie porównuję i widzę, że mój eks nie miał i nie ma problemów z 2 tygodniami urlopu w wakacje, mój obecny partner też nie - wcześniej zgłaszają i wakacyjne miesiące są dzielone między wszystkich pracowników. Znajomi ojcowie dzieci też wyjeżdżają w wakacje, ba - nawet w ferie. I zwolnienia biorą na dzieci.
    • kropkacom Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:11
      Czyli nigdy nie byleś 1 września z dziećmi w szkole. Na uroczystości szkolne, gdzie dzieci brały udział nie łaziłeś. Na ferie nie jeździłeś. Zwolnień przy chorobach młodzieży nie brałeś. No cóż, możesz nie kumać o co chodzi. Nawet mój mąż przy niepracującej żonie jest bardziej świadomy.
      • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:04
        Bez przesady, ja pierwszego września z rodzicem (matką) byłam tylko raz - w pierwszej klasie.
        Potem nie było już potrzeby, ale to było w czasach gdy nie było takiego nadopiekuńczego trzęsienia się nad dzieckiem jakby było osobą co najmniej upośledzoną, normą było, że od drugiej klasy, maksymalnie trzeciej dzieci samodzielnie chodziły do szkoły.

        >Zwolnień przy chorobach młodzieży nie brałeś.

        Małe dziecko rozumiem, ale zostawać z młodzieżą? Pomijam oczywiście bardzo ciężkie choroby.
        Jak miała ospę w wieku 12 lat sama poszłam do lekarza, nie potrzebowałam do tego mamusi ani obecności mamusi gdy już na tę ospę dostałam chyba dwa tygodnie zwolnienia.
        Ciumroki niesamodzielne robicie z dzieci.
        • kropkacom Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:10
          Widzę wróciłeś gazetko z niebytu big_grin

          Dzieci (nawet młodzież) sama do lekarza nie może iść.
          • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:15
            Teraz to nie wiem, młodzież żyje pod takim kloszem, że do 18 roku życia są wożeni przez rodziców do szkół i z powrotem odwożeni.
            Wtedy kilkunastolatek jak najbardziej mógł pójść sam do przychodni, bez mamusi trzymającej za rękę.
            A zresztą chyba dziś nastolatek też może? Pamiętam nastolatka bez rodziców w poczekalni u lekarza.
            • kropkacom Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:19
              No, dziś to nie kiedyś big_grin
            • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:26
              ustawa o zawodzie lekarza
              Art. 32. 1. Lekarz może przeprowadzić badanie lub udzielić innych świadczeń zdrowotnych, z zastrzeżeniem wyjątków przewidzianych w ustawie, po wyrażeniu zgody przez pacjenta.

              2. Jeżeli pacjent jest małoletni lub niezdolny do świadomego wyrażenia zgody, wymagana jest zgoda jego przedstawiciela ustawowego, a gdy pacjent nie ma przedstawiciela ustawowego lub porozumienie się z nim jest niemożliwe — zezwolenie sądu opiekuńczego.

              3. Jeżeli zachodzi potrzeba przeprowadzenia badania osoby, o której mowa w ust. 2, zgodę na przeprowadzenie badania może wyrazić także opiekun faktyczny.

              4. W przypadku osoby całkowicie ubezwłasnowolnionej zgodę wyraża przedstawiciel ustawowy tej osoby. Jeżeli osoba taka jest w stanie z rozeznaniem wypowiedzieć opinię w sprawie badania, konieczne jest ponadto uzyskanie zgody tej osoby.

              5. Jeżeli pacjent ukończył 16 lat, wymagana jest także jego zgoda.

              6. Jeżeli jednak małoletni, który ukończył 16 lat, osoba ubezwłasnowolniona albo pacjent chory psychicznie lub upośledzony umysłowo, lecz dysponujący dostatecznym rozeznaniem, sprzeciwia się czynnościom medycznym, poza zgodą jego przedstawiciela ustawowego lub opiekuna faktycznego albo w przypadku niewyrażenia przez nich zgody wymagane jest zezwolenie sądu opiekuńczego.

              7. Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, zgoda osób wymienionych w ust. 1, 2 i 4 może być wyrażona ustnie albo nawet poprzez takie ich zachowanie, które w sposób niebudzący wątpliwości wskazuje na wolę poddania się proponowanym przez lekarza czynnościom medycznym.

              8. Jeżeli pacjent, o którym mowa w ust. 2, nie ma przedstawiciela ustawowego ani opiekuna faktycznego albo porozumienie się z tymi osobami jest niemożliwe, lekarz po przeprowadzeniu badania może przystąpić do udzielania dalszych świadczeń zdrowotnych dopiero po uzyskaniu zgody sądu opiekuńczego, chyba że co innego wynika z przepisów ustawy.

              9. Do czynności, o których mowa w ust. 1, stosuje się odpowiednio przepis art. 34 ust. 7.

              10. Sądem opiekuńczym właściwym miejscowo dla udzielania zgody na wykonywanie czynności medycznych jest sąd, w którego okręgu czynności te mają być wykonane.

              Art. 33. 1. Badanie lub udzielenie pacjentowi innego świadczenia zdrowotnego bez jego zgody jest dopuszczalne, jeżeli wymaga on niezwłocznej pomocy lekarskiej, a ze względu na stan zdrowia lub wiek nie może wyrazić zgody i nie ma możliwości porozumienia się z jego przedstawicielem ustawowym lub opiekunem faktycznym.

              2. Decyzję o podjęciu czynności medycznych w okolicznościach, o których mowa w ust. 1, lekarz powinien w miarę możliwości skonsultować z innym lekarzem.

              3. Okoliczności, o których mowa w ust. 1 i 2, lekarz odnotowuje w dokumentacji medycznej pacjenta.
            • iwles Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:27

              a co do czasu zanim dziecko będzie samodzielnym nastolatkiem?
              • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:30
                A czemu ma to interesować pracodawcę? On nie jest niańką ani lekarzem pediatrą żeby te kwestie musiały go interesować.
                60 dni opieki to gruba przesada, a potem płacz i darcie ryja feministek że "paskudni" pracodawcy albo nie lubią zatrudniać młodych kobiet albo płacą niższe pensje niż za to samo pracownikowi mężczyźnie.
                Chcecie przywilejów nie pyskujcie, że macie zarabiać tyle ile mężczyźni na tym samym stanowisku czy branży.
                Dwa miesiącu urlopu na koszt pracodawcy to i ja bym chciała.
                • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:32
                  w cywilizowanym kraju pracodawca tworzy żlobki/przedszkola pracownicze wink

                  więc oczywiście - obchodzi tongue_out
                  • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:41
                    Pokaż mi kraj w którym każda firma (także typu warzywniak, mały osiedlowy sklep, punkt odbitek ksero lub mała przychodnia/salon fryzjerski/kosmetyczny) ma prywatny żłobek?
                    Chyba, że wszystkie mamusie małych dzieci są tak inteligentne, że każda z nich pracuje w dużej korporacji.
                    • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:44
                      pokaz mi cywilizowany kraj, gdzie zapewnienie dziecku opieki w zlobku/przedszkolu graniczy z cudem jak u nas

                      realia, gdy idzie o tworzenie warunkow matkom do podejmowania pracy są koszmarne, taka prawda

                      ja z tego powodu ZREZYGNOWALAM z pracy
                      • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:52
                        Można posiedzieć te pierwsze trzy lata z własnym planowanym (najczęściej) i kochanym dzieckiem, prawda? Nawet psychologowie zalecają.
                        • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:50
                          tak
                          a potem nie ma dokąd wracać

                          poza tym kto broni siedzieć 3 lata z dzieckiem tatusiowi?
                          psychologowie też zalecają...
                          • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 18:54
                            Bez przesady, znam (osobiście) kobietę 41-letnią która nigdy nie pracowała (mąż dobrze zarabiał, mieli jedno dziecko).
                            Właśnie gdy miała 41 lat klasyka - poznał młodszą, zrobił jej dzieciaka i odszedł. Kobieta musiała sobie poradzić. Miała tylko średnie wykształcenie i maturę. Po 2 miesiącach szukania pracy najpierw znalazła jedną pracę (dość kiepsko płatną, z dużo młodszymi osobami w grupie, ale z normalną umową itp.), a potem kolejną pracę (tym razem lepszą, typu "biurowego), kobieta 41-letnia, niezbyt przebojowa, nigdy wcześniej nie pracująca.
                            Tak nisko siebie oceniasz, że boisz się, że ledwo trzy lata bez pracy pogrzebią Cię na rynku pracy na zawsze? To współczuję.
                            Ale widzisz skoro radzą sobie kobiety 40-letnie NIGDY wcześniej nie pracujące zawodowo i bez wyższego wykształcenia to poradzisz sobie i Ty.
                    • 1borgia Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:53
                      ludziki- nie narzekajcie! w poludniowych (i nie tylko) niemczech na potege brakuje zlobkow i przedszkoli. zaraz po urodzeniu dziecka rodzice musza malca zarejestrowac w przedszkolu, aby w wieku 3 lat zaczal ewentualnie (sic!) don uczeszczac. moja przyjaciolka mieszkajaca w hesji nie mogla dziecka wczesniej odbierac z przedszkola, gdyz bylo zarejestrowane na 100% czasu. powiedziano jej albo 100% albo prywatna niania w domu, inaczej zabiera miejsce tym, ktorzy czekaja.
                      kraje postkomunistyczne maja dobrze- docencie walory postkomunizmu, bo ich wiecej niz sie moze wydawac.
                      borgia- etatasmile
                      • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:56
                        ja wiem, czy tak dobrze?
                        we Wrocku jest tylko 15 gminnych żlobkow
                        i dostanie w nich miejsca graniczy z cudem, z tego, co słyszałam
                • kropkacom Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:38
                  > Dwa miesiącu urlopu na koszt pracodawcy to i ja bym chciała.

                  Sobie różowa dzidzi spraw.

                  Społeczeństwo stoi w rozkroku. Z jednej strony babol siedzący w domu to zło, a z drogiej jak łączy wychowanie dzieci z pracą zawodową to tez źle. tongue_out
                  • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:45
                    a ja bede kibicowac sprawianiu sobie rozowego dzidzi smile
                    • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:48
                      Rasistka, czekoladowemu niemowlęciu po wakacjach z Egiptu oczywiście nie będziesz kibicować...
                      • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:51
                        e, nawet zielonemu będę tongue_out
                  • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:50
                    A powiedz Kropko ile dni wolnych "na dziecko" jest u Ciebie w Czechach? W UK (lub Irlandii, nie pamiętam dobrze) jest to podobno trzy dni i ani dnia więcej. Jak wykorzystasz owe trzy dni i dziecko ponownie zachoruje (z tych dni może skorzystać każdy pracownik, nie tylko dzietny np. do opieki nad żoną czy matką) to jest to sprawa tylko rodzica a nie pracodawcy.
                    Zawsze podkreślasz, że zagranicą jest lepiej smile
                    • kropkacom Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:55
                      Nie wiem. ludzie biorą urlopy jeśli nie ma dni na opiekę. Proste. Tylko teraz wyobraź sobie ten jęk pracodawców jak przychodzi pracownik i prosi urlop od teraz zaraz. Fajnie? Mój mąż kilka razy tak potrzebował (jak ja z młodą siedziałam w szpitalu na przykład).
                    • hanalui Re: W pracy z matkami 17.01.12, 22:05
                      gazeta_mi_placi napisała:

                      > W UK (l
                      > ub Irlandii, nie pamiętam dobrze) jest to podobno trzy dni i ani dnia więcej. J
                      > ak wykorzystasz owe trzy dni i dziecko ponownie zachoruje (z tych dni może skor
                      > zystać każdy pracownik, nie tylko dzietny np. do opieki nad żoną

                      IE ... I żeby było fajniej to 3 w roku lub 5 dni na 3 lata, i jeszcze nie ma zwolnień dzieciowych, są bezpłatne ... nie zauważyłam żeby były nagminnie wykorzystywane. Nawet jak sie jest samemu chorym to sie to nie opłaca bo rząd płaci grosze.

                      A w PL bardzo prosto to można uregulować ze 50/50 mama i tata, jeśli tydzień była matka to teraz tydzień ojciec i nie ma ze boli, ze zarobki takie czy smakie, tez moze by sie częsta chorowitosc dzieci skończyła.
                      Swoją droga IE kara finansowo oraz nadzorem kuratorskim rodziców, jeśli ich dzieci maja wiecej niż 20 dni w roku szkolnym opuszczonych ... i żeby nie było szkoła zaczyna sie dla 4 latków.
                      Pewnie statystyczna emama ze statystycznych edzieckiem placilaby kary i była patologia z kuratela państwa na karku
        • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:12
          teraz do 16 r.ż dziecko MUSI byc u lekarza z rodzicem, inaczej lekarz nie przyjmie
          takie przepisy

          generalnie podejście rodzicow do dzieci w tej chwili w dużej mierze wymuszone jest wlasnie poprzez prawo
    • aagnes Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:19
      Wysmazyles post po ktorym mozna z cala pewnoscia stwierdzic, ze z ciebie ojciec jak z koziej dupy traba (z zony takaż matka - no chyba, ze co do niej 'delikatnie' pokololoryzowales z tymi zwolnieniami, urlopami itd)
    • dziennik-niecodziennik Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:22
      po pierwsze - jak tak doskonale wiecie kiedy mamuś w pracy nie bedzie to jaki problem rozłożyć harmonogram pracy i samą pracę tak żeby sie dalo to pozazębiać? big_grin
      po drugie - niby facet, niby pyskuje, a o swoje zawalczyć nie potrafi. nie ma przepisu mówiącego o tym że kobietom dzieciatym "się należą" urlopy w terminie ferii itd. jesli aż tak Ci to przeszkadza - dzialaj. to wszystko zalezy od tego kto pierwszy złoży wniosek urlopowy big_grin
      • triss_merigold6 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:23
        PIsałam wyżej, że jakoś w innych firmach (u eksa, mojego partnera, znajomych ojców dzieci etc.) nie ma problemów z braniem urlopów przez mężczyzn w wakacje.
        • dziennik-niecodziennik Re: W pracy z matkami 17.01.12, 10:29
          no u mojego meża problem jest, ale u niego wszyscy mają problem z wzięciem urlopu niezależnie od płci i stanu rodzinnego big_grin
    • mama197809 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:44
      Rozumiem o co chodzi założycielowi wątku, ale myślę że przedstawił swój punkt widzenia na wszystko. Jesteśmy rodzicami dwójki małych dzieci i zdani wyłacznie na siebie. Przy jednym dziecku ogarnięcie logistyczne to wyzwanie, a co dopiero przy dwójce. Należy też wziąśc pod uwagę priorytety, kazdy ma swoje. Dla jednego to praca, a dla innej osoby rodzina. Połączyc te dwie rzeczy to myślę, współpraca i wyrozumiałosc w zespole w którym się pracuje i nie ma problemów z oraganizacja pracy. Ludzie muszą sobie organizowac jakos zycie, skoro widac pełne sale rodziców na spotkaniach organizowanych przez przedszkola czy szkoły. Mnie to bardzo cieszy.
      • kolpik124 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:55
        A ja autora wątklu staram się zrozumieć. Sama mam firmę, ale mój maż pracuje w przedsiębiorstwie, gdzie każda zaciążona pani od razu idzie na zwolnienie, czyli przez rok w zasadzie jej nie ma. W firmach gdzie prace wymagają specjalnych kwalifikacji i doświadxzenia, przyjmowanie na rok na zastępstwo mija się z sensem i celem. Sama pracowałam do tygodnia przed porodem, doglądając w dodatku remontu nowych pomieszczeń i użerając się z wykonawcami, w lipcu w 30-stopniowy upale. Tymczesem u meża delikatne lilije masowo padały w pierwszych tygodniach ciaży.
        • kropkacom Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:56
          Nie o to tu idzie kochanie.
          • kolpik124 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:12
            Także i o to maleńka big_grin

            Na etaciku?
    • tempera_tura Re: W pracy z matkami 17.01.12, 11:57
      Dzieci są najważniejsze bucu!
      Troche szacunku dla kobiet które wychowują przyszłe pokolenie.
      • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:06
        Najważniejsze dla swoich rodziców, niekoniecznie dla mnie, Pani Wiesi spod piątki, kasjera w sklepie czy pracodawcy.
        Dla mnie Twoje dzieci nie są najważniejsze, naprawdę.
        • suazi1 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 13:34
          Wierz mi, że będą, jak ktoś będzie musiał zapracować na Twoją emeryturę
          • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 15:17
            W dalszym ciągu nie będzie najważniejsze, dzieci są najważniejsze wyłącznie dla rodziców i przyszła emerytura nie ma nic do rzeczy.
            Poza tym łaski nie robią, to tak jak z oddawaniem długu, teraz ja płacę Waszym dzieciom za bezpłatne szkolnictwo, żłobki i przedszkola, za jakiś czas po prostu muszę mieć to oddane w formie emerytury, zatem żadna łaska ze strony przyszłego pokolenia.
            To tak jakby ktoś komu pożyczałaś przez 30 lat regularnie kasę zaczął Ci ją po tych 30 latach w końcu spłacać i uważać, że powinnaś czuć wdzięczność z tego powodu, że oddaje Ci w końcy Twoją kiedyś pożyczoną kasę.
            Poniałaś, że emerytura to nie łaska ze strony bachorstwa, ale obowiązek?
            • suazi1 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 17:58
              "za jakiś czas po prost
              > u muszę mieć to oddane w formie emerytury" - nie musisz. Co najwyżej możesz.
    • suazi1 srutu tutu 17.01.12, 11:58
      Jeżeli masz dzieci, to zapewne one też chorowały. Ale pewnie nie wiesz, co to musieć zostać z chorym dzieckiem, bo odwalała to za ciebie twoja żona, a tobie nawet nie przyszło do głowy, żeby było inaczej. Mało który facet jest na tyle rozgarnięty, żeby wziąć zwolnienie lekarskie na chore dziecko, lepiej, żeby mamuśka kisła w domu z chorym i zasmarkanym dzieciakiem. Jedyne co potraficie, to trzasnąć drzwiami i udawać, że wszystko jest ok. Jakby zostawić was w domu i kazać podać lekarstwa to nie wiecie, które, w jakiej ilości i o której godzinie. Nie sądzę, żebyś był wyjątkiem. Facet, który przerobił problem na własnej skórze, ugryzłby się w język zamiast wypisywać takie bzdury.
      • yenna_m Re: srutu tutu 17.01.12, 12:01
        coś w tym jest, suazi
        tym bardziej, że facet napisał, że w całej swojej karierze zawodowej był z własną rodziną tylko 2 razy na wspólnym urlopie

        wygodne w sumie
        • triss_merigold6 Re: srutu tutu 17.01.12, 12:10
          Najwyraźniej żona słabo egzekwowała. Jakoś moi rodzice jeździli ze mną i siostrą razem na wczasy. Ok, to był PRL więc może bardziej aktualny przykład: z eksem i z dzieckiem wyjeżdżaliśmy latem, z obecnym partnerem też wyjeżdżamy latem. Znajomi z dziećmi też razem wyjeżdżają latem. Można? Można. Kwestia chęci.
          Aha, branie zwolnień na chore dziecko przez pana też można wyegzekwować. Eks brał równo ze mną zwolnienia na starszaka, teraz zajmuje się nim przez tydzień ferii. Krótka piłka - ja też pracuję i nie widzę powodu dla którego wszystkie niedogodności organizacyjne miałyby spadać na mnie.
          • yenna_m Re: srutu tutu 17.01.12, 12:15
            najwyraźniej

            mam męża pracoholika
            co rok egzekwuję wspólne spędzanie urlopów (nie ma, że boli, trzeba się zaangażować w zycie rodziny, łaski nikt nie robi, że z dziećmi i żoną na wakacje wyjdzie) - w tym ferii zimowych
          • jamesonwhiskey Re: srutu tutu 17.01.12, 13:07
            > Aha, branie zwolnień na chore dziecko przez pana też można wyegzekw

            to tez jest kpina te zwolnienia na dziecko
            normalnie nie ma czegos takiego
            twoje dziecko twoja sprawa
            • iwles Re: srutu tutu 17.01.12, 13:13

              no moja i dlatego, ponieważ płacę składki, jestem ubezpieczona, dostaję zwolnienie lekarskie, zresztą płatne w wysokości 80%, po czym piszę oświadczenie, do ZUSu, że w moim "gospodarstwie domowym" nie ma innej osoby, która mogłaby bez uszczerbku dla ZUSu w tym czasie opiekować się dzieckiem.
              • jamesonwhiskey Re: srutu tutu 17.01.12, 13:22
                chyba zbytnio mnie nie rozumiesz
                na mitycznym zachodzie nie ma opcji zwolnieia na dziecko
                nie ma zwolnienia w ciazy (na sam fak bycia w ciazy)
                nie jestem pewien ale nie ma tez wieloletnich wychowawczych
                zasada jest prosta chcesz to pracujesz
                nie chcesz to siedzisz wdomu nikt cie do pracy nie zmusza
                • triss_merigold6 Re: srutu tutu 17.01.12, 13:26
                  Hm... a co rozumiesz pod pojęciem mitycznego Zachodu? Tylko wymień cywilizowane państwa, a nie USA.
                  • yenna_m Re: srutu tutu 17.01.12, 13:30
                    triss mogę?
                    ja bym Szwecję wymieniła wink
                • iwles Re: srutu tutu 17.01.12, 13:34

                  to zwolnienie nie nazywa się "zwolnienie na dziecko" tylko na chorego członka rodziny, który musi być pod opieką. Równie dobrze może to być matka, żona, brat.

                  No widzisz, ale ja nie mogę zrezygnować z pracy, z czegoś żyć muszę, a do tego potrzebne są pieniądze. Mogłabym co prawda hodować kury, krowy i owieczki, od biedy nawet własną elektrownię mieć, ale kurcze, nie umiem szyć ani dziergać na drutach - a nago dziecka do szkoły nie puszczę.
                  • jamesonwhiskey Re: srutu tutu 17.01.12, 14:22
                    > No widzisz, ale ja nie mogę zrezygnować z pracy, z czegoś

                    no to albo praca albo zwolnienia

                    w obecnym ukladzie zupelnie sie nie dziwie ze nie bardzo ktokolwiek myslacy chce kobiety zatrudniac bo dwa dni po podpisaniu umowy pani moze byc w ciazy
                    i 8 miesiecy zwolnienienia
                    wychowawczy powiedzmy ze wraca potem tydzien w pracy dwa tygodnie zwolnienia
                    drugie dziecko l4 maciezynski
                    i tak w ciagu powiedzmy 5 lat zatrudniony na caly etat pracownik pojawil sie sumarycznie w pracy rok i teraz jak planowac dzialania firmy skoro pracownik dzisiaj jest a jutro go nie ma i nie wiadomo kiedy zdecyduje sie pojawic
                    • yenna_m Re: srutu tutu 17.01.12, 14:33
                      pytanie, jak wobec tego mają się mężowie tych kobiet idących tak masowo na zwolnienia
                      przecież oni tez pracują, prawda?
                      ale wygodniej jest wymiksować się i nie pomagać żonie w ciąży czy przy opiece nad małym/chorym dzieckiem
                      • gazeta_mi_placi Re: srutu tutu 17.01.12, 18:47
                        To w dalszym ciągu nie jest problem pracodawcy tylko problem w relacjach między małżonkami.
                        Przepraszam bardzo, ale co wymagasz od szefa takiej Pańci? Ma pójść do jej męża i nakłonić go do wzięcia połowy zwolnień na dziecko?
                        Może jeszcze zrobić mu loda?
                    • iwles Re: srutu tutu 17.01.12, 14:39

                      czyli jaki masz pomysł na rozwiązanie?
                      1. Kobiety - nie rodzić dzieci wcale, bo albo praca, albo dziecko?
                      2. Mężczyzna zarabia tyle, żeby utrzymac całą rodzinę i jednocześnie, aby zachować dobre relacje z żoną i dziećmi poświęca im efektywnie codziennie czas po pracy (czyli pracę kończy o w miarę przyzwoitej porze)
                      3. A co w sytuacji, kiedy jeden rodzic zostaje sam z dzieckiem? I musi pracować, i musi się zajmować dzieckiem?
                      • jamesonwhiskey Re: srutu tutu 17.01.12, 14:46

                        > czyli jaki masz pomysł na rozwiązanie?

                        pomysl na rozwiazanie jest taki ze sama sie zajmujesz dzieckiem i to jest twoja prywatna sprawa a nie pracodawcy zeby twojemu dziecku zapewniac opieke
                        ty idziesz do pracy wynajmujesz opiekunke czy tam kogos innego
                        na zachodzie takich dziwnych zwolnien nie ma dzieci sie rodza wiec jakos da sie to rozwiazac
                        te dziwne zwyczaje dzialaja tylko na niekorzysc kobiet tak naprawde
                        bo nikt ich nie chce zatrudniac a dlaczego to napisalem post wyzej
                        • iwles Re: srutu tutu 17.01.12, 14:54

                          ponawiam pytanie: o jakim zachodzie mówisz, możesz podawać konkretne państwo z konkretnymi przepisami?
                          No bo ja też mogę napisać, że na zachodzie, w cywilizowanym państwie, to zarabia się tyle, że jedna pensja wystarcza spokojnie na utrzymanie rodziny, spłatę kredytu, na wypasione wakacje, leczenie, oszczędzanie i odkładanie na emeryturę.
                          Oraz że na zachodzie mężczyzna nigdy żony nie zostawia samej, nie choruje, nie umiera, albo nie poznaje nowej pani i nie wypina się na rodzinę. Bo takie coś, to tylko w Polsce.
                          • jamesonwhiskey Re: srutu tutu 17.01.12, 15:06
                            > ponawiam pytanie: o jakim zachodzie mówisz, możesz podawać konkretne państwo z
                            > konkretnymi przepisami?

                            ire/uk i jakie znowu konkretne przepisy
                            poza tym zwolnienia tu nie dostaniesz na kaca bolacy paluszek czy z innego jakze waznego powodu , tak samo nie dostaniesz go na chore dziecko bo ty w koncu jestes zdrowy/zdrowa
                            • iwles Re: srutu tutu 17.01.12, 15:19

                              czyli co się tam robi z chorymi dziećmi?
                              • jamesonwhiskey Re: srutu tutu 17.01.12, 15:42
                                robisz co chcesz
                                mozesz wziasc urlop wypoczynkowy czy czy opiekunke
                                zreszta podejcie do choroby jest troche inne
                                katar i "goraczka" 37.5 to nie jest podstawa do podania antyiotyku i tygodniowego pobytu w domu , nawet u rocznego dziecka , tylko idzie do zlobka czy gdzie tam akurat ma isc
                                • yenna_m Re: srutu tutu 17.01.12, 16:08
                                  wiesz, ja mam tak - gdy mam 37 stopni to umieram, jestem zupełnie nie do życia
                                  przy 40 stopniach funkcjonuję normalnie, tylko czasem bywa mi chłodno i trochę senna jestem

                                  co organizm to inna reakcja

                                  ja sobie nie wyobrażam, żeby w takim stanie (w jakim jestem, gdy mam 37 stopni) dziecko mogło normalnie się uczyć czy brać udział w innych zajęciach przedszkolnych nie rozwalając równocześnie tych zajęć)
                                  • suazi1 Re: srutu tutu 17.01.12, 17:21
                                    Dziecko w takim stanie na ogół jest odsyłane do domu.
                                  • gazeta_mi_placi Re: srutu tutu 17.01.12, 18:22
                                    Ale to nie powinien być problem pracodawcy, bez względu na to czy dziecko ma 37 stopni czy 40 stopni czy zapalenia płuc lub oskrzeli.
                                    Chyba, że piszemy o lekarzach pediatrach.
                                • gazeta_mi_placi Re: srutu tutu 17.01.12, 16:12
                                  Nic w tym dziwnego, chore dziecko powinno być problemem rodzica, a nie pracodawcy.
                                  A skoro jak w Polsce chore dziecko musi być problemem i rodzica i pracodawcy też, w porządku. Niech tak będzie. Ale nie dziwmy się, że później pracodawcy traktują taką kobietę jak zgniłe jajo i boją się dawać stałe umowy młodym kobietom.
                                • dziennik-niecodziennik Re: srutu tutu 17.01.12, 16:51
                                  > mozesz wziasc urlop wypoczynkowy

                                  to jeszcze gorzej, bo urlop wypoczynkowy jest pracownikowi płatny 100%, a zwolnienie tylko częsciowo big_grin

                                  • jamesonwhiskey Re: srutu tutu 17.01.12, 16:56
                                    > to jeszcze gorzej, bo urlop wypoczynkowy jest pracownikowi płatny 100%, a zwoln
                                    > ienie tylko częsciowo big_grin

                                    a to ciekawe, nie wiedzialem ze masz nie ograniczona ilosc urlopu
                                  • gazeta_mi_placi Re: srutu tutu 17.01.12, 18:25
                                    Urlop wypoczynkowy najczęściej wynosi 14 dni.
                                    Bardziej opłaca się płacić nawet 100% przez 14 dni niż 80% przez 60 dni PLUS 14 dni urlopu 100% płatnego, bo chyba rodzice dzieci wykorzystujący ową pulę 60 dni nie rezygnują wspaniałomyślnie z dni przysługującego im urlopu wypoczynkowego?
                                • suazi1 Re: srutu tutu 17.01.12, 17:20
                                  Wiesz co, jak ktoś przyprowadza do przedszkola dziecko z katarem i gorączką 37,5, to na drugi dzień na ogół nie ma co w tym przedszkolu szukać. Tak jest przynajmniej u nas. No i wracamy do punktu wyjścia - ktoś musi sie dzieciakiem zająć.
                                  • jamesonwhiskey Re: srutu tutu 17.01.12, 17:27
                                    > 5, to na drugi dzień na ogół nie ma co w tym przedszkolu szukać. Tak jest przyn
                                    > ajmniej u nas.

                                    u was czyli gdzie ?
                                    • suazi1 Re: srutu tutu 17.01.12, 17:39
                                      Czyli w Koszalinie, przedszkole nr 3
                                      • suazi1 Re: srutu tutu 17.01.12, 17:40
                                        Może statut w formie pdf-a podesłać?
                                      • dziennik-niecodziennik Re: srutu tutu 17.01.12, 20:01
                                        sąsiadko!! big_grin
                                        • suazi1 Re: srutu tutu 18.01.12, 14:18
                                          Nie może być? Ty z tego samego grajdołka? Skąd dokładnie???
                                      • jamesonwhiskey Re: srutu tutu 17.01.12, 22:15
                                        > Czyli w Koszalinie, przedszkole nr 3

                                        ja pisalem akurat i ire gdzie katar to nie choroba
                                        zreszt ajak sie placi 1000e za przedszkole no to niech sie zajmuja
                                        • suazi1 Re: srutu tutu 18.01.12, 14:17
                                          Hahaha, przedszkole to nie szpital i nikt nie ma obowiązku zajmować się jakimkolwiek zasmarkasnym dzieciakiem. A od kiedy to katar nie jest chorobą? A czym jest? Defektem kosmetycznym? Właśnie dzięki takim jak ty bezmyślnym rodzicom co roku w przedszkolach, nieważne czy prywatnych, czy państwowych, szaleją epidemie grypy. Myśl człowieku, TO NIE BOLI!!!
                              • gazeta_mi_placi Re: srutu tutu 17.01.12, 16:06
                                Wkłada do beczek, wiesz? <sciana>
                        • yenna_m Re: srutu tutu 17.01.12, 16:55
                          no i ok, wpłynie to w sposob znaczący na przyrost gospodarczy
                          a jak młodzież nie zarobi na Twoją emeryturę to nie licz, że wystarczy tej emerytury choćby na zapas papiero toaletowego na miesiąc
                          • gazeta_mi_placi Re: srutu tutu 17.01.12, 18:41
                            Mam własnościowe mieszkanie w dobrym punkcie.
                            Sprawa jest prosta, obiecuję jednej z drugą że dostaną mieszkanie w spadku i mam całą kolejkę chętnych do pomocy i dźwigania zakupów czy podwożenia do lekarza.
                            He he..
                      • gazeta_mi_placi Re: srutu tutu 17.01.12, 18:46
                        Kobiety mogą też zakładać własne firmy, nawet jeśli są matkami.Nie jest to zabronione prawnie.
                        Co stoi na przeszkodzie? Niech same przy okazji zatrudnią też pięć kobiet - młodych mężatek, w tym dwie z małymi dziećmi, jedną w ciąży, a kolejną planującą być może ciążę za niedługo.
                        Nic nie stoi na przeszkodzie.
                        Na co czekacie? Na pewno będziecie dobrymi wyrozumiałymi szefowymi a firma będzie przynosić kokosy smile
                        Czemu boicie się stanąć po drugiej stronie barykady to jest założyć własną działalność gospodarczą? Na własnym przykładzie pokażecie jakimi będziecie dobrymi pracodawczyniami dla matek małych dzieci/ kobiet w ciąży.
                        Śmiało.
                    • dziennik-niecodziennik Re: srutu tutu 17.01.12, 16:47
                      > dwa dni po podpisaniu umowy pani moze byc w ciazy i 8 miesiecy zwolnienienia

                      so what? po 30 dniach zaczyna jej płacic pensję ZUS,a Ty mozesz za ej pensję zatrudni kogoś innego na zastępstwo.

                      > wychowawczy

                      wychowawczy jest bezpłatny w ogole wiec tym bardziej nei rozumiem jaki to problem.

                      > powiedzmy ze wraca potem tydzien w pracy dwa tygodnie zwolnienia

                      tu gorzej, ale bywa i tak. dzieci chorują. nie da sie tak zeby nie chorowały i KTOŚ sie tym dzieckiem zając musi. jakby tatusiowie sie chetniej zajmowali to nie musialyy wszystkiego robi mamusie. no ale przeciez do zajmowania sie dzieckiem to trzeba miec hormony...

                      > drugie dziecko l4 maciezynski

                      i apiac od nowa. po 30 dniach płaci ZUS, a Ty masz w nosie.

                      • jamesonwhiskey Re: srutu tutu 17.01.12, 17:01
                        > so what? po 30 dniach

                        ale super, pracownik byl dwa dni trzeba zaplacic za miesiac
                        czysty zysk

                        > Ty mozesz za ej pensję za trudni kogoś innego na zastępstwo.

                        genialny pomysl
                        place za zastepstwo , pojawia sie nimfa na dwa dni , idzie na zwolnienie place pierwsze 30 dni zwolnienia , kolejny zajebisty zysk

                        > i apiac od nowa. po 30 dniach płaci ZUS, a Ty masz w nosie.


                        myslalem ze pracownika zatrudnia sie do wykonania jakiejs pracy
                        a tu stanowisko zablokowane bo oczywiscie pojawi sie za 5 lat to trzeba przyjac spowrotem ,robota nie wykonanan placic trzeba

                        REWELACJA
            • suazi1 Z tego co wiem... 17.01.12, 13:28
              ...dziecko nie jest sprawą tylko i wyłącznie matki. Ojca też ma. Ojciec też może wziąć zwolnienie, żeby zaopiekować się chorym, nieważne, czy dzieckiem, żoną, matką teściową.
              • gazeta_mi_placi Re: Z tego co wiem... 17.01.12, 18:27
                To niech matki zaczną wymagać tego od swoich mężów, pracodawca przecież za nich nie rozmówi się z ich mężami, prawda?
    • damajah Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:03
      Myślę że autor wątku to albo troll albo dup.a wołowa która nie potrafi sobie życia ułożyć. Jeśli to ktoś prawdziwy to naprawdę współczuję jego latoroślom bo nie dane im było spędzać porządne wakacje z ojcem

      Nie wiem - może mój mąż jest jakiś wyjątkowy (nie sądzę) ale potrafi i wziąć wolne jak dziecko/dzieci chore, i popracować z domu jak ja chora/dzieci chore/niania chora. Na wakacje ZAWSZE jeździmy razem, czasem na 2tyg czasem na 3. Teraz mój mąż miał 3 tygodnie urlopu z okazji świąt - a nie jest młodą matką małych dzieci...
      Mocno naciągane. Nie wierzę że Pan otoczony matkami małych dzieci latami pracuje za nie, latami coraz to nowe się pojawiają i wykorzystują. Troll jak nic.
      • damajah Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:11
        Dodam że pracowałam w firmach i małych i większych i nie widziałam problemów z braniem urlopów przez panów a matek z dzieciakami nie brakowało. Większość tak jak ja nawet jeśli musiało przez chorobę dziecka nie przyjść/nie zrobić czegoś to potem po nocach odrabiało albo w weekendy. Moja starsza córka chorowała bardzo dużo przez pierwszy rok w przedszkolu. Braliśmy wolne na zmianę. czasem do babci się wysyłało, czasem niania. Ja odrabiałam wszystko na bieżąco z domu albo w pracy w weekend. Jedyny czas kiedy naprawdę leżałam w łóżku i nie pracowałam to były moje własne choroby - też zresztą odrobione bo terminy to terminy, klient ma gdzieś że miałam chore dziecko...
        Mój mąż przeszedł przez wiele firm - od małych po wielkie korporacje i NIGDY, powtarzam NIGDY nie miał problemów z urlopami, z pracowaniem za młode matki, z braniem zwolnień w razie konieczności zostania z dzieckiem.
        Najwięcej narobił się za laseczkę która z szefem romansowała i nie robiła nic poza przestawianiem po kątach dwóch dyrektorów (ona była asystentką prezesa) co się skończyło w końcu wielką awanturą. Pamiętam że w tej firmie najlepszą pracownicą na której wszyscy zawsze mogli polegać to była właśnie dziewczyna z dwójką niedużych dzieciaków.
        IMHO bzdety i trolling -jak widać po ilości postów udany zresztą.
        • yenna_m Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:18
          a wiesz, że masz rację z trollingiem?
          u poprzedniego pracodawcy brałam sporo zwolnień
          ale prawdą jest również, że na zwolnieniu robiłam swoją robotę w domu (bo brałam robotę do domu) za pensję równą zasiłkowi chorobowemu
          i że po powrocie ze zwolnienia siedziałam w pracy od 7.30 do 20.00 za free, żeby na cito nadgonić to, czego nie mogłam zrobić w domu
          • przeciwcialo Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:45
            Nie kazdy może pracowac w domu. ja za cholere nie zrobiłabym swojej pracy w domu.
      • przeciwcialo Re: W pracy z matkami 17.01.12, 16:43
        Fakt, anestezjolog robote do domu weźmie wink
        Mój mąz pracuje w branzy takiej że jak dziecko chore to spokojnie może sprawowac opieke i pracować zdalnie z domu. Często mnie zastępuje bo niektóre kolezanki maja strasznie "chorowite" dzieci szczególnie w okolicy swiąt, ferii, wakacji itp.
        • suazi1 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 17:09
          Pewnie i niektóre przeginaja zwalając wszystko na chorobę dziecka. Ale są pewnie i takie które mają taką jazdę jak ja: 1 tydz. dzieciak normalnie chodzi do przedszkola, a 3 albo choruje, albo walczymy u alergologa/laryngologa/ortopedy. Całe szczęście, że "nienormalnie" pracuję, czyli za pośrednictwem netu, bo inaczej już dawno zostałabym pewnie zżarta razem z butami i sznurówkami przez pracodawcę/współpracownika, któremu nie pasuje ktoś, kto musi zająć się czymś więcej niż tylko czubkiem własnego nosa wink.
          • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 17.01.12, 18:36
            No właśnie pracownicy którzy mają takie osoby w zespole muszą (czy chcą czy nie, czy mają swoje rodziny, czy nie) zająć się także czymś innym niż czubek własnego nosa i własną robotą to jest robotą za taką mamuśkę.
            Na szczęście ja nie zatrudniam mamusiek małych dzieci, jedyne co mogą ode mnie dostać to kopa.
            • suazi1 Re: W pracy z matkami 18.01.12, 14:23
              I całe szczęście, po co masz innych doprowadzać do szału. Właśnie od takich pracodawców broń nas Boże.
              • h2so4_pl Re: W pracy z matkami 18.01.12, 14:29
                A czy uważasz, że pracodawca musi tolerować wieczną absencję? To mu się po prostu nie opłaca. Zainwestował w pracownika, jego szkolenie i..... klapa. Oprócz pensji musi płacić za zastępstwo ( bo nie każdy jest wstanie pracować za nieobecnego w tych samych godzinach).
                Nie jestem pracodawcą, ale rozumiem pracodawcę.
                • suazi1 Re: W pracy z matkami 18.01.12, 14:31
                  Ja też rozumiem. Ale nie rozumiem traktowania wszystkich matek jednym mianownikiem.
                  • h2so4_pl Re: W pracy z matkami 18.01.12, 14:40
                    Sama jestem matką. Wiem, że są trudne sytuacje w każdej rodzinie ( choroby- moje dziecko było z gatunku odpornych, ale jednak chorowało), nie zawsze jest babcia gotowa do wyzwań, dziecku zależy na obecności rodziców na uroczystościach, wakacje są w takim a nie innym terminie, ale są też obowiązki pracownika. I możliwości wyboru- nie pracuję ( tak jak ja) przez jakiś czas i nikt nie ma do mnie pretensji o choroby dziecka, wyjścia, wakacje itd.
                    Zatrudnienie opieki w sytuacjach awaryjnych.
                    Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka.
                    • gazeta_mi_placi Re: W pracy z matkami 18.01.12, 15:44
                      >Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka.

                      Można.
                      Kosztem pracodawcy.
    • mama197809 Re: W pracy z matkami 17.01.12, 12:15
      Życie cały czas trwa, to że do tej pory nie brał zwolnienia, to nie znaczy ze nie będzie kiedyś musiał. Czasami choruje członek rodziny, lub inny nieszczęśliwy wypadek się zdaża. Pokory człowiek całe zycie się uczy!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka