Dodaj do ulubionych

Niedbalstwo i zaniedbanie weta- jakie postępowanie

23.01.12, 16:50
Będę wdzięczna za poradę jeśli ktoś wie co robić w takiej sytuacji.
W skrócie:
Suczka została wysterylizowana 2 tygodnie temu.
W chwili przyjęcia na sterylkę zdrowa, zadbana , młoda suka (1,5 r.). Weterynarz przyjmujący na zabieg dokładnie ją zbadał i obejrzał.
Zabieg przebiegł bez komplikacji. Ok. 2 dni po zabiegu na prawym boku suczki właścicielka odkryła cienki pasek zlepionej sierści oraz dość duże , sztywne kołtuny. Kołtuny wycięła. Po 5 dniach pod skórą na prawym boku zaczęła się wyraźnie zaznaczać szeroka, czerwona pręga, suczka zaczęła się lizać w tym miejscu.
W 6 dniu po zabiegu właścicielka była na wizycie w lecznicy w której odbył się zabieg bo pies zaczął być już mocno obolały.. Pani weterynarz po pobieżnym rzuceniu okiem na pręgę stwierdziła kategorycznie że u nich nic nie mogło się stać , a ta pręga: To proszę pani ja nie wiem co to jest".
W siódmym dniu suczka zaczęła zdradzać objawy silnego bólu. Właściciel udał się do innego weterynarza, który ogolił sierść, pod którą ukazało się szerokie na ok. 3 cm i długie na ok. 30 cm oparzenie. Lekarz stwierdził oparzenie ale nie był pewien czym- być może lampą operacyjną lub stołem podgrzewanym w czasie zabiegu.
10 dzień po zabiegu- ponowna wizyta w lecznicy wykonującej zabieg. Na początku zdecydowane wyparcie się zaniedbania, oskarżenie właściciela że sam przypalił suczkę żarówką halogenową! a później przyznanie do winy- najprawdopodobniej oparzono suczkę środkiem chemicznym , którym dezynfekowano stół (niedokładnie go wytarto przed zabiegiem).
Jednak ze strony weterynarzy nie padło ani słowo o zwrocie kosztów za rozpoczęte leczenie, zostały wręczone właścicielowi 3 gazy i 2 butelki soli fizjologicznej oraz obietnica dalszego darmowego leczenia oparzenia w ramach rekompensaty.
Krótko o stanie psa: jest na środkach przeciwbólowych , nie za bardzo chce jeść i pić, rana po odpadnięciu grubych strupów to jedno żywe mięso. Właściciele czuwają nad nim cała dobę, zmieniają opatrunki itp. Pies nie za bardzo może chodzić , bo jest niesamowicie obolały.
Kolejna wizyta w lecznicy to stwierdzenie weterynarzy:
-nie wiadomo czy to u nich na pewno się stało.
-Jeśli coś się dzieje to się przychodzi ( a właściciele byli i zostali odesłani)
-za sól nie policzyli a powinni
- jeśli właściciele chcą to mogą składać skargę bo im nie zależy oni maja opiekę prawną

Co robić w takiej sytuacji ? Składać skargę do Okręgowej Izby Weterynaryjnej ?
Obserwuj wątek
    • schiraz Re: Niedbalstwo i zaniedbanie weta- jakie postępo 23.01.12, 20:27
      Walczyć, składać skargi i nagłaśniać sprawę. Rozumiem jak się coś zdarzy przez przypadek (choć nie powinno) i weterynarz mówi o tym właścicielom, przyznaje się do błędu czy zaniedbania - ok, można wybaczyć, człowiek jest omylny. Tutaj pies cierpi, weterynarze są bezczelni i nie poczuwają się do winy a są winni. Ja bym nie odpuściła, za nic, ze względu na cierpienie psa.
      • andaba Re: Niedbalstwo i zaniedbanie weta- jakie postępo 23.01.12, 20:32
        Musze przyznać, że to oparzenie środkiem chemicznym stosowanym do dezynfekcji brzmi makabrycznie. Jakim sposobem psina mogła tak ucierpiec od czegos takiego, przecież chyba nie odkażają stężonym kwasem solnym?

        Co do meritum - nie wiem co poradzić, jeżeli sa pewni, że to faktycznie jakies zaniedbanie w trakcie zabiegu to zaskarżyć? Biedna psina.
    • kiszczynska Re: Niedbalstwo i zaniedbanie weta- jakie postępo 23.01.12, 20:32
      Powiem tak: weterynarz dobrze wie, ze to u niego się stało. Jeżeli sprawa pójdzie dalej straci koncesje(?) na leczenie, wiec bagatelizuje sprawę, przekręcając kota ogonem i mówiąc, ze dali to za darmo albo to i ze oni nie wiedza o co biega... Wazne jest wasze postawienie sprawy: tzn. poinformowanie o planowanych dalszych krokach prawnych. Jeżeli dalej będą iść w zaparte-bardzo często u nich taktyka, to jak najbardziej trzeba składać skargę. Naprawdę można za takie coś polecieć, można stracić gabinet, jeżeli właściciel się uprze i sprawę odprowadzi do końca. Niezmiernie ważne jest nieuginanie się przed poczynieniem kolejnych działań z waszej strony. To jest bardzo poważne zaniedbanie. Rany po oparzeniach (niedomytych stolach, grzejących lampach) są cholernie trudne do wyleczenia i DROGIE.
      Jezeli weterynarz nadal bedzie udawał głupa, należy pisemnie powiadomić go o swoich pretensjach i zadąć natychmiastowego naprawienia szkód, a w razie niespełnienia napsiac, ze sprawa trafi na wokandę.

      Pamiętaj: wszystko robi sie na piśmie!!!! Rozmowy nic nie dadzą!! Pisemko wysyłasz przez pocztę, za potwierdzeniem odbioru. Sprawa po takim przedstawieniu stanu rzeczy powinna ruszyć.
    • hamerykanka Re: Niedbalstwo i zaniedbanie weta- jakie postępo 23.01.12, 20:44
      Po zabiegu, kiedy pies sie wybudza z narkozy, zwykle uklada sie obok psa worki z goraca woda zeby utrzymac temp ciala. Jestem prawie pewna ze to jest oparzenie powstale w wyniku takiego podgrzewania. Moze butelka/worek ciekl? Pies spiacy po narkozie nie czulby tego, nie poruszal sie i powstaloby oparzenie. Moze uzyli koca elektryucznego i izolacja na czesci byla przetarta-skutek ten sam.
      Ja bym zabraal do innego weterynarza na obejrzenie i opisanie . Kiedy bedziesz miec protokol z podpisem weta , udalabym sie do weterynarza u ktorego pies byl operowany i powiedziala ze zadam odszkodowania i leczenia za darmo, tego co zrobili. Skarge do Izby Weterynaryjnej zlozlylabym natychmiast. W razie odmowy, problemu, poszlabym do sadu. Nie darowalabym, bo ich lekcewazacy stosunek do cierpienia zwierzecia i traumy wlasciciela swiadczy ze maja wszystko gdzies i tylko formalna strona by mi zostala. A byc moze uchroni to inne zwierzeta od podobnej sprawy.

      Przez rok pracowalam dla prywatnej lecznicy dla zwierzat, to co widzialam to byl horror. Gdyby nie bylo to moje jedyne zrodlo utrzymania, na pewno zlozylabym zawiadomienie, zreszta caly czas rozwazam zeby to zrobic.
    • easyblue Re: Niedbalstwo i zaniedbanie weta- jakie postępo 23.01.12, 20:51
      Oparzenie środkiem chemicznym?? Brzmi faktycznie dziwnie. Zanim złożą skargę niech zorientują się dobrze, od czego mogła być taka rana, czy pies gdzieś się nie położył na jakimś świństwie. Bo jak zaczną walkę a wyjdzie, że uraz powstał np. z powodu soli na ulicy /przeginam, chodzi o przykład/, to ich jeszcze wet poda do sądu.
      Jeżeli rana była w kształcie pasa, to prawie na pewno nie powstała od lampy. Jeżeli stól był źle wytarty to tez nie chce mi się wierzyć, by oparzenie miało taki kształt, płyn musiałby być rozlany wręcz, a futro także musiało by nosić ślad żrącego środka. No ale zdarzały się i dziwniejsze rzeczy...
      • kiszczynska wszystko na piśmie 23.01.12, 21:11
        WSZYSTKO NA PIŚMIE
        • lizbetka Re: wszystko na piśmie 23.01.12, 21:31
          Dziewczyny dzięki za odpowiedzi.
          Pies był świeżo po sterylizacji- wyprowadzany na krótko, na smyczy, nigdzie się kładł na dworze, no bo jak, zwłaszcza że suczka nosiła ubranko pooperacyjne.
          Oparzenie lampą zasugerował weterynarz u którego byli właściciele po odesłaniu ich z niczym z lecznicy, w której operowali psa.
          Na wizycie w związku ze zdejmowaniem szwów, lekarze najpierw się wypierali, potem sugerowali że właścicielka sama oparzyła psa żarówką halogenową ! a potem jeden z lekarzy przyszedł i powiedział wyraźnie:
          Przepraszam panią, ja już wiem co się stało- to jest oparzenie chemiczne. My wycieramy takim środkiem stół ( tu machnął jakimś pudełkiem) i najprawdopodobniej stół był niedokładnie wytarty.
          Ale po dwóch dniach zmienili zdanie i zaczęli kręcić gdy właścicielka upomniała się o zwrot poniesionych kosztów.
          Chętnym mogę pokazać zdjęcia , spróbuje je zresztą tu zamieścić.
          • kiszczynska nie! 23.01.12, 21:51
            proszę nie
            • lizbetka Re: nie! 23.01.12, 22:09
              [img][22:07:57] akwarek: http://i44.tinypic.com/331hi83.jpg[/img]
              • andaba Re: nie! 23.01.12, 22:23
                WYgląda nieładnie. Szczerze mówiąc, to jedyne, co przypomina mi wizualnie to owrzodzenie żylaków podudzi. Ludzkich podudzi. Podobnie wyglądające ziejące rany.

                Wykluczone, aby to była jakaś choroba z autoagresji? Wprawdzie umiejscowienie w jedny pasie temu przeczy, ale naprawdę nie wiem, co w związku z zabiegiem mogło takie rany zrobić.

                Moim zdaniem przeciwko oparzeniu świadczy fakt, że jak piszesz w 6 dniu "była mocno obolała" Oparzenie raczej boli szybciej niż po kilku dniach, nawet jak wcześniej objawy były tłumione znieczuleniem i środkami p/bólowymi no i jednak jednak sączace się rany powstają szybciej niż po pięciu dniach.

                • lizbetka Re: nie! 23.01.12, 22:27
                  Pierwsze objawy były widoczne już na drugi dzień po zabiegu: sklejona sierść + kołtuny z jakby spalonej, kruszącej się sierści.
                  4 dni po zabiegu zrobiono pierwsze zdjęcie: widać pod niewygoloną jeszcze sierścią długi czerwony pas.
                  Lizać zaczęła się w czwartym dniu.
                  Sączące się rany zostały po odpadnięciu narosłego pod sierścią strupa.
                • nelamela Re: nie! 23.01.12, 22:28
                  Brzydko to wyglada.Uwazaj zeby nie wdalo sie zakazenie.
                  • lizbetka Re: nie! 23.01.12, 22:32
                    Suczka dostaje antybiotyk, jest tez znaczna poprawa ( odpadły najgorsze strupy) po Balsamie Szostakowskiego. Jutro dojadą specjalne plastry na oparzenia z miodem manuka.
                    Najbardziej szkoda mi suni- to obolała kupka nieszczęścia. Po aktywnym, wesołym i ruchliwym psie nie ma od paru dni śladu.
                  • nelamela Re: nie! 23.01.12, 22:34
                    Zastanawiam sie w jaki sposob moglo powstac to odparzenie(oparzenie) bo wyglada mi na jakis kontakt dlugiego przedmiotu-moze jakas grzalka? z cialem psa.Srodek chemiczny po wylaniu sie na siersc, mialby nieregularny ksztalt a tutaj ewidentnie jest pas.
                    Wiesz z drugiej strony w pomieszczeniach gdzie wykonuje sie zabiegi powinno byc cieplo wiec nie chce mi sie wierzyc ze ktos praktykuje jakies grzejnki-a moze po zabiegu pies lezal i sie wybudzal gdzies obok jakiegos grzejnika...
                    • lizbetka Re: nie! 23.01.12, 22:38
                      My tez cały czas myślimy co się mogło stać. W domu - wykluczone. Zresztą przypalany pies ucieka, liże się, wyje.
                      Spacery były krótkie, w ubranku.
                      Wszystko wskazuje na lecznicę, zresztą po zabiegu zastanawiała nas ta zlepiona sierść i kołtuny.
                      • andaba Re: nie! 23.01.12, 22:43
                        Ale dopiero dwa dni po zabiegu kołtuny, po 5 dniach pręga. Tak napisałaś w pierwszym poście. To trochę za długo. Ja wprawdzie nie pies i sierści nie mam, ale byłam kiedyś poparzona, nie wiedząc o tym że to poparzenie - otwarte sączące rany miałam po kilkunastu godzinach, gdy popękały bąble.
                        • nelamela Re: nie! 23.01.12, 23:07
                          No ale u psa wlasnie jest siersc i taki proces trwa dluzej.Zreszta psica po zabiegu (pewnie w kubraczku)nie mogla uzyc jezora do rozlizywania tego.Dodatkowo jak piszesz skoltuniona jakby spalona siersc u twojej sznupki jak sie nie myle ,wskazuje na kontakt z czyms goracym.Ja bym obstawiala jednak jakas grzalke a nie srodek chemiczny.Proponuje porozmawiac jeszcze raz z wetem na spokojnie i zapytac co zamierzaja zrobic z tym fantem.Ewidentnie pies cierpi.Tak mysle sobie glosno ze po zabiegu pies lezy na boku,wiec moze wtedy.A podasz gdzie to bylo?Moze byc na priv.Pozdrawiam.
                          • lizbetka Re: nie! 23.01.12, 23:51
                            nelamela - dzięki, ubierasz w słowa to co chciałam napisać.
                            Suczka była przez prawie dwie doby w ubranku- gdy ściągnęliśmy je to wszyscy koncentrowali się na ranie pooperacyjnej a nie na boku psa.
                            To raz.
                            A dwa, gdy właśnie ściągnęliśmy ubranko to pierwsze co się rzuciło w oczy to posklejana sierść i kołtuny.
                            Nam się wydawało że to dlatego tak długo trwało ponieważ oparzenie było pod sierścią, zakryte dodatkowo ubrankiem- gdy sunia ubranko miała ściągane, zaczęła więcej chodzić to i zaczęła się lizać i bok zaczął ja boleć. Przestała tez przyjmować po 3 dniach środki przeciwbólowe.
    • irek-999 Re: Niedbalstwo i zaniedbanie weta- jakie postępo 23.11.14, 08:43
      Witam
      Spotkał mnie podobny przypadek - Lizbetka proszę o kontak jak zakończyła się Twoja sprawa.
      • kozica111 Re: Niedbalstwo i zaniedbanie weta- jakie postępo 23.11.14, 09:02
        Trudno bedzie przypisac wine weterynarzowi bo rana nie kojarzy sie z jakimkolwiek jego potencjalnym działaniem.Nie dziwie ze sie broni bo poszedł po rozum do głowy i uwaza ze chcecie go wrobić.
        Obejrzałabym na twoim miejscu kubraczek.Wyglada to jak jakaś odleżyna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka