methinks
03.02.12, 23:18
Minely juz jakies 2 tygodnie od kiedy zaden z moich znajomych nie zamiescil teledysku Gotye na swoim wallu (dla niezorientowanych - mowa o FB). W pewnym momencie balem sie otworzyc piekarnik, zeby nie wyskoczyl z niego somebody that I used to know (nie zebym jakos czesto zgaladal do piekarnika, ale strach byl).
Prawda jest jednak taka, ze facet nagral bardzo dobra plyte. To jest pop na naprawde wysokim poziomie artystycznym - zreszta nie bez przesady porownuje sie go do Petera Gabriela.
Mam wrazenie, ze Gotye przez swoja chwilowa megapopularnosc stal sie niechcacy synonimem obciachu. Pomalowany wyjec spiewa ckliwa piosenke. Ale, moim zdaniem, biorac pod uwage stan dzisiejszego popu, tacy artysci sa nam potrzebni. Tacy jak Florence i jej Maszyna. Potrzebny jest ktos, kto zamiast z poetyka klubowa, nawiaze romans z tematami okolo-artystycznymi. Oczywiscie nie twierdze, ze jest to dzielo jakos nadzwyczaj wybitne, jest to po prostu dobry album.
Jakies przemyslenia?