mabrulki
12.06.04, 22:52
Dziewczyny
Nie mogę spać a to z powodu,który w wątku obok

Tak sobie rozmyślam i rozmyślam już od 2 dni...z powodu wątku o usunięciu
ciąży.Toczy się tam dyskusja,a ja zastanawiam się...Nie mogę zrozumieć
kobiet,które mówią:mój brzuch-moja sprawa.
I żeby było jasne:traktuję to w kategoriach czysto rozumowych (no może też
trochę emocjonalnych).Nie ma tu nic do rzeczy wiara,kościół itp.
Słuchajcie,dla mnie to jest takie oczywiste,dlaczego dala tylu kobiet nie
jest?Dziecko istnieje.Ono jest.Nie widać go.Nie słychać.Jest maleńkie,do
pewnego momentu nie przeżyłoby poza brzuchem kobiety,ale jak donosi nam
koleżanka-w Łodzi przeżyło dziecko urodzone w 21 tygodniu życia tzw.płodowego.
No,chodzi mi o to że to nie jest jakaś nierealna istota.To jest
stworzenie,człowiek:żyje,wydaje dzwięki,bawi się,ja osobiście sądzę że
odczuwa wiele.
Tyle że jest "schowane".Ale przecież jest.
Nie jego wina,że zostało poczęte.Pełna odpowiedzialność za jego istnienie i
los spoczywa na matce.Taka jest nasza natura,biologia.
Ale jest to istniejące,odrębne życie.Mówienie że to "mój brzuch" jest dla
mnie strasznie dziwne.Bo takie...nieprawdziwe,niezgodne z
rzeczywistością.Jest inaczej po prostu.
---
"Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
Woody Allen