Dodaj do ulubionych

"Matka Polka ma dość."

07.03.12, 09:07
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,11292838,Matka_Polka_ma_dosc.html
Ja drób domowy tongue_out zastanawiam się czy ematki pracujące zawodowo się zgadzają z tym, że poza pracą takie rzeczy jak lekarze dzieci, obiady, sprzątanie są tylko na waszej głowie? Może to jednak chybiona teoria, ze w domach nadal tradycyjnie mimo pracy i to wina rynku, że kobiety mają pod górę?
Obserwuj wątek
    • aagnes Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 09:23
      Owszem, wszystko jest na mojej glowie - tzn M wykona, ale jak mu wskaze palcem (co oczywiscie jest opatrzone komentarzem typu " nie rozkazuj, nie pouczaj, sam wiem itp itd), ale to ja mysle o wizytach kontrolnych lekarskich, wyszukuje lekarzy, umawiam, kombinuje, zeby poejchac, o tym, ze jak sie zjadlo posilek jednen w ciagu dnia to nie zalatwia sprawy na nastepne x godzin i trzeba zaczac myslec o nastepnym (a myslec o nastepnym tzn: wymyslec co, zorganizowac skladniki, wykonac). ale jak slusznie zaraz na pewno 90 % z was zauwazy - sama se takiego gacha wybralam to mam, bo na bank wiekszosc wypowiedzi bedzie taka, ze malzonek robi wszystko, ew pani od sprzatania, wiec wpisuje sie szybko jako pierwsza do tego watku i znikam z niego wink
    • joanna35 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 09:24
      Pytanie było skierowane do mam pracujących zawodowo, ale odpowiem - z pewnością jestem osobą zarządzającą w domu i najczęściej bywa tak, ze jak nie powiem to jest nie zrobione. Dotyczy to spraw wykraczających poza stałe obowiązki, bo z wywiązywaniem się z tych ostatnich mąż nie ma problemu, Z racji tego, że mąż pracuje więc tak organizuję mu zajęcia domowo-rodzinne, żeby po powrocie do domu miał czas na złapanie oddechu, ale nie ma opcji, że on pracuje więc już nic więcej nie musi robić. Moim skromnym zdaniem taka postawa jest demoralizującawink
    • kali_pso Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 09:31

      Powiem tak- czesto same na to pracujemy, na bycie urobioną_ kobietą_ pracującą.

      Znam wiele par, gdzie facet nie miałby wiele do gadania gdyby kobieta powiedziała- STOP mój panie, musisz przejąć ster częściej niz to robiłeś dotychczas, mamy dziecko tak się składa a ja też pracuję. Tyle, że chociaz nikt od nich wielu rzeczy nie wymaga, kobiety same wchodzą w kierat domowy bo własnie okrzykną ją wyrodną, tesciowa nie pochwali albo zgani, co koleżanki powiedzą...i się kręci. Który facet pozbawi się dobrowolnie przywileju nic nie robienia skoro w domu robot kuchenny wieloczynnościowy jest?winkp

      Ja tam problemu z byciem najlepsza gospodynia domową, kapłanką ogniska domowego nie mam- nie chce mi się. Robie tyle ile muszę i już. Po tylu latach związku normalnym dla mnie jest fakt, że np. wczoraj mąż wraca wczesniej do domu i robi placki zmieniaczane a ja po drodze zakupy do domu. I nie odstawiam mu tańców dziękczynnych za te placki- dziękuję za to, że były takie dobresmile
    • upartamama Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 09:32
      Jako osoba pracująca powiem tak, jak nie pomyślę o tym ja to by nie było. Małżonek wie, że jeść trzeba min 3 razy dziennie ale tylko wie. Wie, że ubrania brudne trzeba uprać i wyprasować ale tylko wie.
      Ostatnio zarzucił mi, że nie wykazuję zainteresowania remontem, który się u nas toczy. Uznałam, że jest remont i o nim wiem. I tyle.
      • papalaya Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 09:35
        widziały gały co brały

        mialaś nadzieję sobie wytresować?
        • kali_pso Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 09:39

          Czasem właśnie dopiero po latach przychodzi czas na zbiory- jak zwał tak zwał- tresujesz, wychowujesz, uczysz- wazne są efektywinkp U mnie teraz jest ok. , ale bywało różnie...
          • triss_merigold6 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 09:43
            IMO zupełnie inny układ ma para bezdzietna, totalnie inny zakres obowiązków, rytm dnia i jak pojawia się dziecko to ludzie muszą się wdrożyć i dostosować + panowie (!) pozbyć miłego przekonania, że wszystko jakoś robi się samo. I panom należy w tym pomóc różnymi technikami perswazyjnymi.
            • kali_pso Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 09:49

              Dokładnie tak i nie ma co liczyć, że się domyśli sam z siebie, bo najczęściej tego nie zrobiwink
              • sueellen Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 19:36
                Mój cytuję:
                "Mam prawie 40 lat, myslisz że TERAZ się zmienię. Zanim Cię poznałem, byłem jak Chrystus (żyłem 33 lata)". No i mam Chrystusa Pana.... tongue_out

                A żeby było ciekawiej, kiedy zamieszkalismy razem i kiedy nie pracowałam tylko siedziałam w domu, potrafiłam tak caly dzien iedzieć o głodzie i czekać aż Pan Chrystus wróci z pracy i cos ugotuje bo ja nawet jajecznicy zrobić nie potrafiłam! Kurczaka bałam się dotknąć i ogólnie z gotowaniem bylam na bakier. Sprzątał i robił zakupy spożywcze, prał, wieszał paranie, rozwieszał, zmywał gary. Odkąd urodziło się dziecko ngle zaczęły to być "babskie obowiązki."
          • papalaya Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 09:43
            być może i po latach

            ale już na początku widać czy ktoś potrafi sobie d...ę podetrzeć
          • tatibi Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 10:55
            To sie dobrze gada wytresowac. Po pierwsze to nie zwierze ani dziecko. A po drugie faceci sa mistrzami biernego oporu i głupiej gadki. Wiec jak kobita ma wybor albo sie z chłopem uzerac, stracic czas i zdrowie a takie wyduszanie to człowieka to potrafi całkiem osłabic, to bierze i robi sama bo ktos musi zrobic. Szczegolnie przy dziecku. Ponadto dorosły facet moze przyjac pòuczenia tylko od swojej matki, bo tak jest od dziecinstwa nauczony i to jest dla niego normalne. Zona nie jest w jego mniemaniu kims kto miałby prawo go pouczac i koło sie zamyka. Matka mojego meza nie pozwalała synom tknac sie zadnych robot domowych. Moj maz mimo ze wiele lat mieszkał sam i sobie sprzatał i gotował(owszem byle jak i byle co) to teraz stara sie unikac wszelkich robot. Od czasu do czasu cos posprzata a potem wiecznie powtarza jak to on w tym domu duzo robi. Podsumowujac facet sam z siebie nigdy nie bedzie miał dla zony zbyt wiele miłosierdzia w tym temacie.
            • beti222 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 11:48
              Podsumowu
              > jac facet sam z siebie nigdy nie bedzie miał dla zony zbyt wiele miłosierdzia
              > w tym temacie.

              A to nie każdy facet, bo u mnie jest tak, że małżonek od dziecka nauczony jest prac domowych i wiecznie dostrzega coś, co należy zrobić i to robi, śmiem twierdzić, że robi dużo więcej niż ja.
              • tatibi Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 12:24
                Widzisz twoj nie ma miłosierdzia sam z siebie tylko go matka wyczuliła na fakt ze w domu jest milion rzeczy do zrobienia i nie wolno tym obciazac jednej osoby. Facet ktory jest tego nie nauczony to jakby był slepy.
              • zuzi.1 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 12:44
                No własnie beti222, dlatego w szczególności chłopców nalezy wychowywac w taki sposób, jak bysmy chciały miec męża wychowanego, nie na królewicza, ale na służącego i uczyc szacunku do matki i do kobiet generalnie i ciężkiej pracy wink Wówczas synowa jeszcze dłuuuugo po naszej śmierci będzie nam świeczki na grobie stawiac, w podziękowaniu za wychowanie.... wink
                • beti222 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 13:05
                  Zgadzam się w 100% smile
                  • ciastolina84 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 14:20
                    Ja też się zgodzę, poza tym nie odz dziś wiadomo, że dzieci wychowujemy dla innych a nie dla siebiesmile
            • kali_pso Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 20:07

              To, że na twojego nic nie działa nie oznacza, że systematyczny trening w innym przypadku nie zadziała. Żelazna konsekwencja- to moja rada i w moim przypadku się sprawdza. Albo odpuść i... gińwink
    • triss_merigold6 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 09:40
      Częściowo się zgadzam ale tylko częściowo. Obiady są na mojej głowie, logistyką okołodzieciową dzielimy się w miarę równo, do sprzątania zaganiam jak pies pasterski. Mój partner odwozi małą do żłobka i przywozi, ja to robię raz w tygodniu. Zwykle też on odprowadza starszaka do szkoły, do lekarza jeździmy razem.
      Z jednej strony w porównaniu z sytuacją mojej matki (jeśli chodzi o poziom zaangażowania faceta w sprawy dziecięce, zakupy etc.) mam bajkowo, z drugiej - moja matka była 2x na trzyletnich wychowawczych, a potem na luzie wracała do pracy, bo etat na nią czekał.

      BTW teraz w żłobku i w szkole, a wcześniej w przedszkolu, widzę bardzo wielu ojców odprowadzających i odbierających dzieci, tak w proporcjach 50/50 mniej więcej. Widzę w weekendy mnóstwo ojców z wózkami, ojców na placach zabaw, pary z dziećmi w przychodni, pary z dziećmi w sklepach i miejscach gdzie chodzi się z dziećmi - teatrach, kinach, salach zabaw, parkach etc. więc naprawdę sporo się zmieniło od czasów PRL-owskich. Koledzy mojego partnera, wychowywani przez samotne matki albo w ciężko patriarchalnych układach małżeńskich spędzają czas z dziećmi, chodzą z nimi do lekarzy, zajmują się.
      • kali_pso Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 09:47

        Hmmm..ja mam mieszane odczucia- codziennie obserwuję rodziców z małymi dziećmi. Jest diametralna rózznica w zachowaniu i opiece nad dzieckiem w szpitalu jaką pełni matka a ojciec- na 10 tatusiów, 7-8 czas z dzieckiem 2-3 letnim spędza w nastepujący sposób- dziecko robi co chce w sali/świetlicy/korytarzu- ojciec przed laptopem! Żadnej zabawy, żadnego zaintersowania, świadomości potrzeb własnego dziecka. Nikt mi nie powie, że w domu oni są inni.
        • joanna35 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 09:56
          Też tak myślę i nie mam żadnych złudzeń jak zaopiekowane były (czy raczej nie były) dzieci pod względem emocjonalnym/psychologicznym podczas mojego pobytu w szpitalu. Ograniczyłam wymagania do zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa i zaspokojenia potrzeb fizjologicznych.
        • triss_merigold6 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 09:57
          Ok, Ty widzisz w innej sytuacji, zapewne w domu są tacy sami. Ja widzę ojców, którzy odwożą dzieci, rozbierają, wypytują wychowawczynie o różne rzeczy i wyglądają na dość sprawnych w tym co z dziećmi robią i zorientowanych.
          W pracy mam dwóch panów mocno starszych ode mnie - jeden był samotną matką (był, bo syn już po studiach), a drugi po rozwodzie mieszka z nastoletnim synem (syn bardzo chciał), jeździ z nim na ferie/wakacje. Jeszcze inny pan z pracy - też starszy - po urodzeniu się syna był z nim w domu przez 3 lata, żona pracowała na etacie, a on uprawiał wolny zawód wieczorami i w weekendy. Być może to wyjątki ale qrczę są tuz obok i przecież specjalnie ich nie wyszukiwałam.
      • kropkacom Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 09:51
        > BTW teraz w żłobku i w szkole, a wcześniej w przedszkolu, widzę bardzo wielu oj
        > ców odprowadzających i odbierających dzieci, tak w proporcjach 50/50

        Tutaj kojarzę może z trzech panów w tym dwóch dziadków odbierających dzieci. Weekendowi tatusiowie... No cóż, dla mnie to nigdy nie był żaden cud natury. Ot, panie wykorzystały obecność panów domu czy w życiu rodziny. Przychodnie? Ematki same grzmiały jak to śmiesznie, że dziecko z obstawą chodzi.
        • triss_merigold6 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 10:00
          Dlaczego śmieszne, że z obstawą? Ze starszakiem chodzimy na zmianę, z małą razem, bo stary jest kierowca, a ja niezbyt i tak mi wygodniej.
          • kropkacom Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 10:02
            Dla mnie nie jest to śmieszne. Ba, wczoraj razem z mężem byliśmy z młodym u lekarza i wysłuchaliśmy diagnozy na podstawie wyników badań młodej.
      • dorek3 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 21:02
        Mój też zawozi/odbiera, chadza na spacery, place zbaw i do teatru; sporadycznie chadza sam do lekarza i po zakupy. Tyle, że pkartycznie żadna z tych rzecz nie jest w 100% przez niego zainicjowana niestety. Jak pogonię-zrobi, ale żeby tak sam z siebie to naprawdę jest święto.
    • guderianka Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 09:55
      Wiesz co, na mojej głowie ale z mojego wyboru (nakazu?!) i durnego charakteru. Zebrania u dziewczyn wolę obskakiwac ja - bo mam pewność że wiem wszystko. Mąz był kilka razy i przekazał mi szczątkową wedlug mnie wiedzę-wedlug niego powiedział wszystko co najważniejsze wink Wizyty u lekarzy-wolę załatwiać ja z powodów jak wyżej. Poza tym po prostu lepiej wszystko pamiętam od narodzin dzieci po dzień dzisiejszy, lepiej się znam na medycznych kwestiach z racji zamilowania i przeżyć. Obiady-zazwyczaj moja broszka, wykańcza je Starsza. Sprzątanie-mamy "swoje"rejony-Mąż wynosi śmieci, robi ciężkie zakupy, zajmuje sie piwnicą i wszelkimi remontami ja robię resztę, każdy robi to, w czym lepiej sie sprawdza. Zwolnienia jesli już sie zdarzą bralismy na zmianę-przy czym ja miałam z ich powodu mniej problemów w pracy niż Mąż.
      • kropkacom Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 10:00
        guderianka, ja to rozumiem. Tylko teraz popatrz, macie w sumie bardzo tradycyjny układ. Mimo iż oboje pracujecie. Tak naprawdę kobiety ciągną dwa etaty. Ja uczciwie mówię. Nie mam zamiaru mieć właśnie tak.
        • guderianka Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 11:58
          Jeśli za tradycję uznać-pranie, gotowanie po stronie kobiety a cięższe prace po stronie męża-to tak. Nam to pasuje i nie widzę sensu żeby to zmieniać w imie...no własnie-w imię czego. Uczyć sie od nowa rzeczy których sie nie potrafi i nie lubi (Mąż uczyłby sie gotować-ale od razu żeby nie było-kotlety zrobi, ryż z owocami robi najlepszy na świecie, surówki,ziemniaki kasze ale innych rzeczy nie, a ja musiałabym nauczyć się rozkminki o co chodzi w aucie, jak połozyć kafelki i wymienić zamki w piwnicy do której było wlamanie -on wybijał dziurę, kupował nowe stalowe sprzęty, osadzał , betonował). Niech każdy robi to, co potrafi najlepiej i wszyscy są zadowoleni. Ja nie narzekam , M nie narzekał jak robił remont łazienki po pracy tudzież suchą zabudowę w pokoju.
          • auszrine Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 20:41
            Porównaj sobie czas, jaki zajmuje "pranie, gotowanie po stronie kobiety " i "pranie, gotowanie po stronie kobiety ". Na pewno jest duża dysproporcja. No, chyba że codziennie wam się do piwnicy włamują wink
            • auszrine Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 20:43
              No tak, bez sensu porównanie. To drugie to miało być oczywiście "cięższe prace po stronie męża".
              • guderianka Re: "Matka Polka ma dość." 08.03.12, 09:59
                kurde, nie rozumiem o co Ci chodzi wink Napisz jeszcze raz wink
                • auszrine Re: "Matka Polka ma dość." 08.03.12, 13:03
                  Też bym nie zrozumiała wink
                  Chodzi o to, że "kobiece" prace zajmują dużo czasu codziennie, a "męskie" niewiele (nikt raczej nie tapetuje mieszkania i nie zmienia opon w aucie codziennie). Stąd wynika nierówny podział obowiązków: kobieta ma mniej wolnego czasu.
                  • guderianka Re: "Matka Polka ma dość." 08.03.12, 13:23
                    Czy ja wiem ?Pralka pierze sama, zrobienie obiadu to kwestia max pół godziny, nie prasuję bo wybiłam sobie to z głowy po urodzeniu Mlodszej. Śmieci trzeba przynieść codziennie, ciężkie zakupy przytachać co drugi dzień, remonty nie są codziennie ale wkład pracy w kompletny remont łazienki o niebo większy niż codziennie pitraszenie.
    • malazabka.de Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 09:58
      U nas pol na pol:
      - ja zawoze dziecko do niani, maz je odbiera
      - jak mam czas to gotuje obiad, jak nie to gotuje maz albo cos zamawiamy
      - sprzatanie, no wiec czesc rzeczy robie tylko ja (lazienka, pranie, posciele, etc) a czesc rzeczy tylko maz (odkurzanie, mycie okien i luster, etc) sa tez rzeczy, ktore raz robie ja a innym razem maz (scieranie kurzy, sprzatanie kuchni, sprzatanie zabawek etc.)
    • gupia_rzona Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 09:59
      My dzielimy obowiązki. Czasami To nawet mąż więcej robi niż ja. Oboje pracujemy zawodowo. Przykłady: Przed pracą to on ubiera dziecko, kiedy ja suszę włosy. Po pracy ja robię jedzenie, on sprząta. W weekendy kiedy mamy wolne, ja zabieram dziecko na spacer, on sprząta swoją część mieszkania. Ja po powrocie robię swoją część, on zajmuje się dzieckiem. Albo dziecko zajmuje się sobą, a on ogląda mecz.
      Są dni, kiedy nic mi się nie chce i wszystko robi sam. Odwrotnie też bywa.
      Co ciekawe, moja matka załamuje ręce. Jaka jestem niedobra żona i kiepska gospodyni. I się wcale nie zdziwi, jak mnie kiedyś zostawi. No bo co to za żona, która nie zapewnia swemu panu codziennie obiadku i każe samemu prasować sobie koszule...

      Tak - kobiety na własne życzenie robią sobie czasem pod górkę
      • beti222 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 11:56
        > Co ciekawe, moja matka załamuje ręce. Jaka jestem niedobra żona i kiepska gospo
        > dyni. I się wcale nie zdziwi, jak mnie kiedyś zostawi. No bo co to za żona, któ
        > ra nie zapewnia swemu panu codziennie obiadku i każe samemu prasować sobie kosz
        > ule...
        >
        > Tak - kobiety na własne życzenie robią sobie czasem pod górkę

        Moja mama na szczęście z tych co nie dadzą sobie wejść na głowę, ale babcię za to mam taką i non stop słyszę, że mnie mąż zostawi, bo jak wraca z pracy do domu to na stole powinien stać ciepły obiad, a nie stoi i na nic tłumaczenie, że ja przecież też pracuję. Jak babcia się dowiedziała, że mój mąż gotuje i to naprawdę dobrze, że sprząta i sam z siebie wykonuje wszystkie obowiązki, to się za głowę złapała i mi koniec małżeństwa wróży już właściwie od samego jego początku wink
    • nisar Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 10:01
      Mój mąż robi w domu mnóstwo rzeczy - sprząta (nie dotykam się), prasuje (dotykam się nader rzadko), pierze (j.w.), robi zakupy, pójdzie z dziećmi do lekarza, robi opłaty, troszczy o samochody itd. Generalnie na pewno robi w domu więcej niż ja. Dużo więcej.

      Stricte domową logistyką: co i kiedy kupić, co ugotować, kiedy i do jakiego lekarza iść z dziećmi itd. muszę zająć się ja. On kupi, ugotuje, pójdzie, ale te rzeczy muszę mu pokazać palcem i szczegółowo objaśnić co i jak. I w sumie pasuje mi to, uważam że nie mogą dwie osoby o tym samym decydować. A że na dodatek mąż robi to, czego ja nie cierpię, to jestem idealnie zadowolona.
    • 18_lipcowa1 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 10:04
      Nie, nie czuję ze jest na mojej głowie.
      • to_ja_tola Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 10:12
        Trochę tak.Racja.To ja idę z dzieckiem do lekarza,to ja załatwiam codzienne zakupy,to ja myślę do którego przedszkola posłac dziecko.Na wiele rzeczy ja mam wpływ i ja decyduję.Ale nie narzekam.Mąż codziennie po pracy odbiera dziecko z przedszkola,po obiedzie zmywa naczynia,przygotowuje dzieci do snu,kąpie,ubiera w pidżamy.Jakoś nie narzekam.Bo kiedy ja jestem z nimi od rana,on zajmuje się nimi wieczorem .Też pracuję,więc jak ja pracuję,a on ma wolne to on się wszystkim zajmuje,tym samym co ja.No listę zakupów muszę pisac(dokładnie)wink bo jemu ta czynność"nie idzie"smile
        • 18_lipcowa1 przyznaję ze miałam fazę 07.03.12, 10:28
          mna bycie superwoman ale się skonczyła
          teraz nie ma opcji bym dała się wrobić w bycie służącą

          co mogę zwalam na innych
      • alfa36 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 10:15
        Tak, dużo rzeczy mam na głowie. Tylko ja zajmuję sie zdrowiem, tylko ja wymyslam, co zrobic, zeby z mlodym podjechac do lekarza, na badania itd. . Ja myślę, co zrobic z chorym dzieckiem (po usilnych prosbach zdarzalo sie, ze mąż bral urlop). Ja zajmuję sie papierami (rachunki itp.). M czasem sprząta, od biedy zrobi zakupy. Ja odbiera mlodego z przedszkola (kilka razy w miesiącu jestem w pracy do pozna), to w domu tylko TV, dziecko nie przebrane, nawet nie chcę myslec, ze rece ma brudne caly dziencrying Tyle, że jak patrzę z perspektywy, to moj mąż mial pewne umiejętnosci, ktore z wiekiem zaniknęły. Dużo mojemu M brakuje do ideału.
    • ruda_henryka Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 10:26
      Znam matki pracujące, gdzie pan mąż palcem nie ruszy w domu, ale szczerze mówiąc to one same sobie na to zapracowały. Bo z jednej strony nie wymagają od męża, a z drugiej mają wrażenie, że jak one nie zrobią to będzie bród, smród itd....
      U nas podział jest różny, chłop potrafi wszystko zrobić jak trzeba i do lekarza z dzieckiem i obiad ugotuje i wyprasuje itd. Oczywiście ja mam nienormowany czas pracy i więcej jestem w domu to te obiady gotuje ale nie robię tego swoim kosztem. Jak mi się nie chce i nie mam czasu to mówię do męża - zamów coś wracając z pracy. Trudno, żeby on wracając po 17 do domu jeszcze zaczynał coś gotować. Ale za to jest bezcenny w załatwianiu różnych problemowych spraw urzędowych w czym jestem lewa kompletnie - tak, że super się uzupełniamy. a poza tym jak siedzę cały dzień w domu i nie mam pracy to prawie nie mam co zrobić - pralka pierze, zmywarka zmywa, obiad się nastwawia i sam się robi, prasować dużo nie prasuję, nie rozumiem jak ktoś siedzi w domu i mówi, że ma tyyyyle roboty. Dziecko jest już żłobkowo - przedszkolne, tak że też go dużo nie ma w domu
    • kamunyak Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 10:51
      To nie jest chybiona teoria. Sama mam już pełnoletnie dzieci ale za to mam koleżanki w pracy w różnym wieku i wszędzie jest własciwie tak samo. Ojcowie nie interesują się w ogóle domem albo minimalnie. To nie jest takie łatwe - wytresować męża. Wiele zależy od tego w jakim domu wychowali sie mężczyźni a wychowali się na ogół w tradycyjnym, z zaharowaną matką.
      U mnie w domu, kiedy przestałam zasuwać to dom został doprowadzony do takiego stanu, że do tej pory wyjść na prostą nie mogę. Nikomu nie przeszkadzał śmieć na podłodze, brudna podłoga, łazienka czy zababrana kuchnia itd. W końcu mnie zaczęła bo nie lubię przyklejać się do podłogi.
      Powiem szczerze, ponieważ jestem w ponad 20letnim małżeństwie, że gdybym miała dziś taki wybór to w ogóle nie zakładałabym rodziny. Ja straciłam bardzo dużo - b. dobrą pozycję zawodową po powrocie z urlopu wychowaczego, beznadziejny kapitał początkowy bo tak się ułożyły lata pracy i urlopu wychow. - a co za tym idzie niższą emeryturę, gorsze zarobki bo ze względu na rodzinę i obowiązki rodzinne nie byłam już tak dyspozycyjna i nie mogłam się rozwijać zawodowo - i znowu gorszą emeryturę.
      W zamian zostałam kuchtą i sprzątaczką chociaż absolutnie takiej mentalności nie mam, nuży mnie to i jakoś nie potrafię czerpać przyjemności z gorącej zupy na stole czy czystego prześcieradła w łóżku.
      Jednak mężczyźni z uporem starają się sprowadzić kobiety do takiej właśnie pozycji. Nie tak dawno wysłuchałam audycji radiowej, w której jakaś feministka stwierdziła, że meżczyźni tak łatwo pola nie oddadzą skoro przez tysiące lat kobiety im usługiwały a oni byli wyłącznie panami i władcami. Nie jest łatwo strącić ich z piedestału i wrzucić np. do kuchni a oni bez walki nie ustapią. To poniekąd zrozumiałe, do dobrego łatwo jest się przyzwyczaić a zrezygnować za to trudno i nikt z własnej woli tego nie zrobi.
      Przeciętna polska kobieta jest zarobiona i wcale nie będę zdziwiona kiedy kobiety przestaną rodzić dzieci i zakładać rodziny, mając w perspektywie pracę na kilku etatach przez wiele lat bowiem kobiety są coraz bardziej tego świadome. Ja tak bardzo nie byłam. Po pierwsze wychowałam się bez ojca więc nie miałam przykładu. Po drugie zaś rodzinę zakładałam na przełomie "epok" czyli PRL i tego, w czym teraz jesteśmy, i perspektywy były zupełnie inne. Mówiąc szczerze - lepsze, spokojniejsze i bezpieczniejsze.
      Absolutnie nie jest tak że nie kocham swojej rodziny i swoich dzieci. Jednak cenę za to zapłaciłam wysoką. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że zbyt wysokąi i że tylko ja.
      • morgen_stern Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 10:55
        Bardzo smutny post.
        Przy okazji - w dzisiejszej Polityce jest artykuł dotykający też tego tematu, w kontekście książki Danuty Wałęsy, polecam.
        • triss_merigold6 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 11:07
          W 9 przypadkach na 10 kobieta ma wybór: może odpuścić i patrzeć jak dom syfieje, lodówka zawiera światło, a dzieci chodzą głodne/brudne/z gilem do pasa albo raz na jakich czas zmieniać się w poganiacza niewolników/tresera dzikich i tępych zwierząt/roszczeniową jędzę.
          Ten 1 przypadek na 10 to facet-który-podobno-się-zdarza i któremu matka przemocą wpoiła, że nie mieszka w magicznym domku.
          • ally 10/10 07.03.12, 13:42
            > raz na jakich czas zmieniać się w poganiacza niewolników/tresera dzikich i tępyc
            > h zwierząt/roszczeniową jędzę.

            To bardzo smutne (i niestety prawdziwe) spostrzeżenie, ale nie mogę przestać się śmiać smile
          • sueellen Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 19:48
            Oj, niestety masz racje. I to nie tylko w Polsce tak jest.
      • martishia7 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 11:16
        > Przeciętna polska kobieta jest zarobiona i wcale nie będę zdziwiona kiedy kobie
        > ty przestaną rodzić dzieci i zakładać rodziny, mając w perspektywie pracę na ki
        > lku etatach przez wiele lat bowiem kobiety są coraz bardziej tego świadome.

        Tak tylko nieśmiało wtrącę, że to już zrobiły - przestały rodzić dzieci. Ponad połowa kobiet, które w ogóle mają dzieci, poprzestaje na jednym. Przyczyny oczywiście mogą być różne przeróżne, nie ma jednej zasadniczej. Ale moim zdaniem nie bez znaczenia jest, że zakosztowanie tego miodu jeden raz już im w zupełności wystarczy, żeby nie mieć ochoty na powtórkę. Podniosła to kiedyś Środa w jakimś komentarzu do sytuacji demograficznej i uważam, że toi jest teza, której nie należy lekceważyć.
        • triss_merigold6 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 11:19
          Ano właśnie. Popatrzyły sobie na kierat babek, matek, ciotek i część powiedziała "dzięki, ale nie". Część mając już dziecko/dzieci rozwodzi się, bo dochodzą do wniosku, że bez tego pana będzie im lżej, będą miały mniej obowiązków przy większym spokoju i komforcie psychicznym.
          • martishia7 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 13:07
            A to wszystko od niezależności ekonomicznej droga Pani, w tyłkach się od tego jednej z drugą poprzewracało.
      • mruwa9 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 11:25
        Bardzo drazni mi okreslenie "tresowac" w odniesieniu do partnera. Jesli traktuje sie go z taka pogarda, jesli sie go "tresuje", to, sorry, ale kazdy tresowany czlowiek zareaguje oporem. Zupelnie zrozumialym i usprawiedliwionym.
        Zamiast tego wole okreslenie- dotarcie. Obojga partnerow w zwiazku, co wiaze sie , niestety,z kompromisami, zwlaszcza po pojawieniu sie dzieci. I w dotartym zwiazku kompromisy dotycza obu stron, nie tylko kobiety.
        Z obserwacji w otoczeniu i lektury forum wyciagam wniosek, ze to nie tyle faceci nie interesuja sie domem, ile po prostu sie im na to pozwala, nie daje sie im ku temu okazji. Bo kobieta bierze na siebie role wszechmogacej, niezastapionej, tej, co zawsze wie i zrobi lepiej (bo facet tak dobrze nie potrafi, bo jest nieodpowiedzialny i nie wolno mu powierzyc opieki nad niemowlakiem, bo musi sie wyspac, wiec to matka wstaje w nocy do placzacego niemowlaka, bo ojciec na pewno nie poradzi sobie ze zmiana pieluch, itd itp). A facetowi w to graj, ma wikt i opierunek, i swiety spokoj. I tylko zrzedzaca nad uchem kobieta burzy Uklad Idealny.
        Moze ja po prostu mialam szczescie zwiazac sie z wlasciwym czlowiekiem, ale IMHO podstawa to komunikacja, jak we wszystkim. Po pierwsze- nie oczekiwac, z mina cierpietnicy, az druga strona sie domysli, o co nam chodzi (bo umiejetnosc czytania w cudzych myslach wcale nie jest powszechna), tylko nauczyc sie wprost , DRUKOWANYMI GLOSKAMI, mowic, co nam lezy na watrobie i czego od zwiazku (oraz partnera) oczekujemy. Krotko i konkretnie. Po drugie- nigdy nie odgrywac niezastapionej. Zwlaszcza majac dzieci. Tylko w karmieniu piersia matka jest niezastapiona.
        • triss_merigold6 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 11:32
          Off top - wciąż piszesz o tym, że ojciec powinien na zmianę z matką zajmować się w nocy niemowlakiem, przewijać, uspokajać etc. Cudownie i popieram tylko, że mnie kręcące się czy pomiaukujące niemowlę BUDZI niezależnie od tego czy jego ojciec się nim zajmie czy nie. I jak chłop małą podnosi, uspokaja i w ogóle robi cokolwie w nocy to ja się budzę i krew mnie zalewa. Znowu jestem !@#$%%^ niewyspana, bo mała ma od wczoraj katar i kaszel i całą noc się kręciła marudząc.
          • mruwa9 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 12:15
            No bo to tez jest sztuka, ktorej trzeba sie nauczyc- poduszka na glowe, odwrocic sie plecami do swiata i odplynac w objecia Morfeusza.
            Te umiejetnosc latwiej osiagnac, gdy sie jest chronicznie niewyspanym i zmeczonym wink
            • triss_merigold6 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 12:19
              Próbuję qr..., na razie nie mogę zasnąć kiedy mam zatkane uszy, bo atawistycznie czuwam.uncertain
            • panikorbka-to-ja Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 12:54
              mruwa9 napisała:

              Te umiejetnosc latwiej osiagnac, gdy sie jest chronicznie niewyspanym i zmeczon
              > ym wink

              noo u mnie odwrotnie, im bardziej niewyspana jestem tym gorzej mi zasnąć, chłopa zresztą do wstawania w nocy do dziecka nie angażuje, bo musiałabym go najpierw dobudzać, co skutkowałoby rykiem małej.. po co mi to.. natomiast poza tym to i owszem, raz wróciłam szybciej z imprezy ze znajomymi, bo dochodzący z telefonu ryk dziecka, pozwalał przypuszczać, że sąsiedzi zaraz wezwą rutkowskiego- ząb jej szedł wtedy, poza tym małżonek jakoś koi lęki separacyjne i ataki wieczornego złego humoru..
              podsumowując, dziecka się ima w przyzwoitym zakresie, zakupy robi jak mu się powie, porządków w ograniczonym też, gotowania ni w ząb plus bonus typu rozsiewanie ciuchów po mieszkaniusad
              dużo pracy przed nami
        • tatibi Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 12:31
          A ty mruwa masz meza i dzieci? A jesli tak to masz kogos do pomocy przy dzieciach i domu.
          • mruwa9 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 17:17
            a ty na forum jestes od dzisiaj?
            Mam meza, trojke dzieci, w tym jedno niepelnosprawne i jedno z ADHD, a babcie i dziadkow 1500 km od nas. Nie mam niani ani pani do sprzatania, jestesmy samowystarczalni, pracujemy zawodowo.
            Jeszcze jakies pytania?
      • joanna35 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 11:53
        > Jednak mężczyźni z uporem starają się sprowadzić kobiety do takiej właśnie pozy
        > cji. Nie tak dawno wysłuchałam audycji radiowej, w której jakaś feministka stwi
        > erdziła, że meżczyźni tak łatwo pola nie oddadzą skoro przez tysiące lat kobiet
        > y im usługiwały a oni byli wyłącznie panami i władcami. Nie jest łatwo strącić
        > ich z piedestału i wrzucić np. do kuchni a oni bez walki nie ustapią. To poniek
        > ąd zrozumiałe, do dobrego łatwo jest się przyzwyczaić a zrezygnować za to trudn
        > o i nikt z własnej woli tego nie zrobi.

        No cóż, moim zdaniem to nie mężczyźni starają się sprowadzić kobiety do roli kucht i nianiek , a przynajmniej starają się w dużo mniejszym stopniu niż kobiety. Nikt bardziej nie skrytykuje kobiety i surowiej jej nie oceni w roli matki i żony niż inna kobieta.
    • mruwa9 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 11:08
      Nie, nie sa wylacznie na naszej glowie smile To nie kwestia tresury (bo takie okreslenie obraza mojego meza), ale docierania sie w zwiazku,w rodzinie. Lata pracy. Co prawda wiekszosc prac wewnatrz domu spoczywa na mnie, ale ja za to nie kiwne palcem przy pracach wokol domu (garaz, ogrod, rosliny, samochody, odsniezanie, koszenie trawnika, itd itp). Pozostale prace dzielimy rowno, tzn. wedlug aktualnych mozliwosci kazdego z nas- oboje rozwozimy do szkol dzieci (kazde po jednym, trzecie jezdzi samo smile )odbiera dzieci ten, kto wczesniej konczy prace danego dnia, takoz z wizytami lekarskimi, zebraniami w szkole, itd itp, idzie ten, kto akurat ma wolne (lub ma latwiejsza mozliwosc wziecia wolnego w pracy).
      Chociaz ujezdzanie mopa i obsluga pralki to zwykle moja domena, wiem, ze spokojnie moge zostawic meza z dziecmi na kilka dni (czy wyslac na samodzielne wakacje) i ze swietnie sobie poradzi, dzieci beda nakarmione, ubrane adekwatnie do pogody, utulone na dobranoc, zeby umyte, lekcje odrobione a dzieci utulone na dobranoc.
      Po prostu sie uzupelniamy, utrzymujac stan rownowagi, polegajacy na tym, ze kazdemu pracy mniej wiecej po rowno wink Nie ma sytuacji, ze jedno goni resztka sil, a drugie rozwalone na sofie pstryka przyciskami pilota do tv.
    • tosterowa Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 11:13
      Nie, ale ja brałam chłopa mocno udomowionego.
      Jakiegoś lebiegi, co nic nie umi w domu zrobić albo księciunia, co by mnie do garów zapędzał, bym po prostu nie wzięła. Nie moja bajka.
    • aagnes Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 11:38
      Spotkalyscie sie z raz w zyciu z sytuacja odwrotna, ze facet ma caly dom na glowie, a kobieta mu od czasu do czasu "pomaga", a to zupe zakreci a to smieci wyniesie (jak sie jej powie, ze wypadaloby) i ze w szoku jest, bo myslal, ze jak tylko zalozy rodzine to "samo sie" stanie, ze bedzie prowadzila dom, a tu ni huhu. ????
      • leniwy_pierog Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 11:50
        Tak, mój poprzedni związek tak wyglądałsmile
      • an_ni Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 12:10
        ja
        przyjelam od jakiegos czasu taka postawe z powodu konfliktow w podziale obowiazkow
        bo mialam dosc partnerstwa w teorii , ja pracuje dluzej niz mąż, musze byc bardziej dyspozycyjna a zarabiam mniej, musialam wystopowac swoja kariere zawodowa z powodow rodzinnych bo niestety w moim zawodzie to wymaga duzej dyspozycyjnosci i wyjazdow wiec jeszcze kierat w domu ... o nie
        i tak:
        nie sprzatam - sprzata mąż
        nie robie zakupow codziennych - ja wybieram sie raz na 2 tyg do supermarketu po zakupy taktyczne
        nie gotuje regularnie - tylko w weekendy
        nie "oporzadzam" samodzielnie i regularnie dziecka z rana i z wieczora - pomagam
        nie wstaje do dziecka w nocy jesli nie jest chore
        mąż rozwozi mnie i dziecko do pracy/ przedszkola + wszystkie inne miejsca
        ja zajmuje sie super waznym planowaniem obowiazkow, przyjemnosci, wyjsc, zajec, lekarzy, przedszkola, wiekszych zakupow, wakacji
        a mąż ani mysli mnie wymienic na inną
        widocznie dobrze mu miec wszystko na glowie zamiast sie dzielić
        co zrobic? wink
      • mruwa9 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 12:13
        ano smile Tak spontanicznie, kojarze 2 takie rodziny, gdzie on goni jak kot z pecherzem, a kobieta odpoczywa z mina cierpietnicy, bo JEST ZMECZONA. To jeden przypadek, drugi- facet ma zapedy na pedanta, a kobiecie to zwisa. facet co rano odkurza caly dom, pierze, sprzata, kobieta nawet nie zauwazylaby, ze sie potyka o stosy zabawek.
        Para z bardzo dlugim wspolnym stazem i czworka dzieci.
        • beti222 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 12:17
          U nas jest troszkę podobnie. Mąż ma zadatki na pedanta, a ja nie specjalnie zauważam jakieś drobne pyłki, w związku z tym on częściej zajmuje się sprawami "domowymi" i nie widzę, żeby mu to jakoś specjalnie przeszkadzało smile
    • anika772 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 12:18
      A skąd, oczywiście że nie. Zwariowałabym, gdybym miała ogarnąć wszystko.
      Ale faktycznie, sporo jest domów w których kobieta jest robotem wielofunkcyjnym. Żal mi ich, ale co mam zrobić.
      • angi666 Bardzo lubię być "Matką Polką" 07.03.12, 12:34
        Pracuję zawodowo bardzo dużo, jestem w trakcie zdawania powąznych zawodowych egzaminów państwowych, a mimo to piorę, prasuję, gotuję, sprzatam, bo bardzo to lubię.
        Lubię mieć czysto, ale nie cieszy mnie tak bardzo czysto dom, co samo jego sporzątanie. Prasuję zawsze oglądając coś w telewizji, jestem wiec na bieżąco. Pranie robi się samo. Lubię planować co ugotuję, sporządzać listę zakupów i potem to przetwarzać.
        Nie czuję się cierpietnicą, wręcz przeciwnie, prowadzenie domu to dla mnie świetny relaks, a że nieraz w trakcie np. zmywania obmyślam argumenty np. do odwołania od decyzji... to już inna bajka.
        • an_ni Re: Bardzo lubię być "Matką Polką" 07.03.12, 14:53
          perfekcyjna pani domu we wlasnej osobie?
          • angi666 Re: Bardzo lubię być "Matką Polką" 08.03.12, 13:33
            Nie napisałam, że szoruję językiem listwy przypodłogowe i odkurzam trzy razy dziennie, tylko że lubię prace domowe i łączę je z pracą zawodową osiągając sukcesy na obu polach.
    • babsee Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 13:19
      Mnie wkurza,ze mimo ze mąż zaangazowany, pomocny bardzo, obowiązki podzielone,nie odmawia nigdy, to jednak cala logistyka zwana "Prowadzenie domu dla 4 osobowej rodziny"jest na mojej glowie.
      Jestem menadzerem, dyrektorem,logistykiem-w jednym.
      I meczy mnie to czasem:on pojedzie do lekarza ale wczesniej ja wisze 2-3 h na telefonie zeby umowic na wizyte, potem zapisuje w kalendarzu,potem przypominam o zblizającej sie wizycie.
      On zrobi zakpuy-ale ja je planuje, robie menu na caly weekend
      On wie ze dzieci mają przedstwienia/zebrania/apele/występy artystyczne-ale ja ubieram, przygotowuje, wyklejam,dzwonie do babć.
      On ma świadomosc ze dzieci nalezy ubrac i nawet pojedzie kupic kapcie ostatecznie adidasy ale to ja wiem co trzeba kupic,jakiej kurtki komu brakuje,ze ukochanej czapce trzeba znowu doszyc pompona.
      etc.
      Kumacie?i to bycie generalem czasem mnie meczy i mam wrazenie,ze mi glowa pęknie od nadmiaru wiedzy i pamietania wszystkiego.
      Ale moze sie czepiam...
      etc....
      • aagnes Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 13:24
        O to to!!!!
        ja tez mam czasem wrazenie, ze mi glowa eksploduje od tego planowania, wydzwaniania, kombinowania, przypominania, logistyki. Wolalabym byc taka ktorej od czasu do czasu sie powie - sluchaj, trzeba zmyc podloge, bo sie lepi, albo wstaw pranie, zeby wyschlo na jutro. bez zbednych procesow myslowych. myślenie jednak boli wink
        • alfa36 babsee 07.03.12, 13:49
          Wyjęłaś mi to z ust. Też mnie meczy ta domowa logistyka. A z drugiej strony ja nie wiem, gdzie kupic dobry ekogroszek, nie potrafię napalic w piecu, kompletnie nie znam się na tzw męskich robotach, gwozdzia w ścianę nie wbiję (przynajmniej nie probowalam, bo nie muszę), ogrodka nie przekopię, nie dalam sie wciągnąć w zabawę pod tytulem wlasny ogrodek. Choć akurat tu mam to wiecznie wypominane (ze to pielenie to niby kobiet robota). Tyle, ze wiecie mnie męczy też ta niewiedza (w sensie wisialam na telefonie, kiedy korki wyskoczyly, swiatla braklo, a M w sanatorium).
          • babsee Re: babsee 07.03.12, 14:05
            Co prawda, to prawda-ja tez nie mam pojęcia jak on podlicza te kilowaty i jak wymienic samodzielnie wycieraczki w aucie,jak wsadzic okraglą rure w kwadratowy otwor itp.
            Ale n. ostatnio szlag mnie trafil-bo prosilam miesiąc o zrobienie przegrodki w szufladzie az zrobilam sobie sama-pieknie mi wyszlo smilewiertarka, wkrętarka,kątowniki,deseczke nawet sama ucielam piłką!da sie...
            • an_ni Re: babsee 07.03.12, 14:19
              to ja zdecydowanie lubie zarzadzac, organizowac i kontrolowac
              nie jestem stworzona do pomniejszych prac wink
            • anika772 Re: babsee 07.03.12, 19:30
              Mam podobnie, Babsee. Jestem mózgiem w tych samych sprawach co Ty, ale mnie to nie przeszkadza. Natomiast nie tknęłabym wiertła, bo nie. Samochodu, trawnika, pieca, też nie. Wiem, że dałoby się, ale nie. Nie należy się ujawniać z samowystarczalnością.
              A Ty stworzyłaś niebezpieczny precedens tą przegródkąwink
        • zuzi.1 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 13:52
          Wystarczy w takim przypadku kilka razy nie wstawic tego prania na czas, co spowoduje sporo zamieszania, wówczas mąż zauważy temat prania i od czasu do czasu sam się tym zajmie, w obawie przed nastąpną wpadką, bez przypominania i proszenia, bo... panowie reagują zazwyczaj na czyny a nie na słowa...
          • ciastolina84 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 14:17
            U nas jest tak, że jak męża poproszę aby coś zrobił to zrobi. Sam nie wpada na to, aby zmyc naczynia czy poodkurzać. Jeśli mu powiem żeby to zrobił to zrobi więc zazwyczaj to jest tak, że ja rozdzielam obowiązki domowe a on jest wykonawcą. W sumie nie przeszkadza mi to. Natomiast ostatnio odiwedziła nas dalsza rodzina (wujek z ciotką + kuzyni w liczbie 2). Wujek był zdziwony, wręcz zszokowany że mąż obiera ziemniaki, bo u nich w domu ciotka wszystko ogarnia w kuchni tzn gotuje i zmywa naczynia. Sprząta również ciotka, a faceci nie, pomimo iz wszyscy pracują. I to mnie zadziwia że kobetA po pracy (a pracę ma ciężką, fizyczną) ma energię na to aby cały dom ogarnąć i jeszcze napaść tych chłopów.... Ja bym nie poszła na taki uklad
    • sueellen Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 14:56
      tak, to ja jestem od prania, sprzątania, zakupów i spacerów z dzieckiem, oraz organizacji wyjść i wyjazdów wszelakich. Pracuję zawodowo. Czy jestem zmęczona? Czasami, ale ja lubie sprzatać i skladać ręczniki w kostkę. Nie gotuje codziennie. Gotuje jak mam wenę. Jak nie mam, zawsze pod ręką jest słoiczek dla dziecka a my żyjemy na kanapkach, jogurtach, owsiankach i jajecznicy.

      Jak mnie najdzie na gotowanie (np dziś) robię hurtowe ilości i zamrażam. Będzie na kiedyśtam.
    • scarlett.o-hara Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 15:00
      Ja w domu mężowi nie piorę "jego gaci i skarpet" - powiedział kiedyś, że przecież pralka sama pierze, więc już od dawna niech mu pierze - niech jej powie: "pralka wypierz mi", skoro tak twierdzi... Mam zmywarkę, więc jeden problem odpada... Żadnych rzeczy mu nie prasuję, tylko sobie i córce, kanapek żadnych do pracy nie robię.
      Niestety mąż często dorabia sobie i często go w domu nie ma, więc i tak jakieś zakupy i gotowanie na mojej głowie... Ze sprzątaniem to różnie jest, ale głównie to ja, niestety... I na nic zdają się rozmowy, bo to jak grochem o ścianę. Taki typ, niestety. Wątpię, aby faceta dało się zmienić. Od wychowywania są rodzice, nie żona. Widać na takiego trafiłam... Ale nie jest źle... Jak trzeba dostaje kartkę z zakupami i jedzie po nie, tylko ile razy dzwoni ze sklepu, to już nie liczę i często kupi nie to. Ja mu mówię wtedy, ze specjalnie tak robi, abym więcej go na zakupy nie wysyłała, hehehe... Ale się oburza...
      Pozdrawiam.
    • zolla78 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 17:38
      A mnie przeraża jak ten mechanizm spychania tych wszystkich obowiązków na kobietę jest w sumie prosty i nieubłagany, bo wyjścia przy dziecku za bardzo nie ma. Np. na początku jak się mała urodziła, obydwoje pilnowaliśmy terminów szczepień, żeby było dla niej jedzenie i woda. Ja przejęłam na siebie kwestie jej ubrań. A potem on raz nie kupił jedzenia dla małej, chociaż jego ilość powinna taką myśl podsunąć. Ja widząc, że się kończy, to kupiłam ja. Przecież co to za problem. Tylko że i potem i potem, też tylko ja zwróciłam uwagę, że jedzenia nie ma. Ale co się czepiać, skoro on dbał by wody nie zabrakło. Ale potem tym samym sposobem i wodę zaczęłam kupować ja. I tak samo stało się z pieluchami, chusteczkami, lekarzem, pakowaniem jej itp. I nawet jeżeli było to kupowane na zasadzie jedziemy razem w weekend do jakiegoś hipermarketu, to pomyśleć o tym, że trzeba jechać, kiedy by było dogodnie, tj. dostosować to do jego czasu by w ogóle chciał i pamiętać co kupić, musiałam ja. I co? Przecież wojna na zasadzie, że skoro ty nie myślisz o takich rzeczach, to ja też nie będę odpada. Dziecko musi jeść, mieć pieluchy. Zrobić awanturę i wysłać do sklepu już teraz zaraz. Usłyszę, że jestem niezrównoważoną wariatką i czepiam się i się obrazi, a i tak tego o co mi chodzi nie zrobi. Też nie sposób. Bo mając tyle rzeczy na głowie mieć jeszcze przerąbaną atmosferę w domu i nawet tych 15% współpracy z jego strony, to za dużo. Wydaje się, że lepiej sobie odpuścić. Ale jak sobie odpuścisz, to jest jeszcze gorzej i zostajesz z tą całą logistyką i obowiązkami sama. Zostawić?
      A wydawało mi się, że mnie, która tak uważała od początku, żeby układ był partnerski i taki początkowo był, to nie spotka. I dałam się wpakować w coś przeciwnego, w ciągu zaledwie pół roku.
      Niektórzy pewnie powiedzą, trzeba rozmawiać, metoda zdartej płyty. Ale te rozmowy są takie:
      Ja: dlaczego nie pomyślisz nigdy czy czegoś nie należy kupić, wody lub jedzenia dla małej?
      On: przecież jeszcze jest.
      Ja: tak, ale zaraz się kończy, mogłeś pomyśleć, a nie zwalasz to na mnie metodą faktów dokonanych
      On: zaczyna się. I zaraz będzie, jak to ty masz cały dom na głowie, jak to ja nic nie robię. Jakbym swoją mamę słyszał, jaki to ja najgorszy jestem.
      Ja: nie porównuj mnie do swojej mamy, to raz, a dwa nie jesteś najgorszy, ale spychasz na mnie większość obowiązków, po prostu ich nie robiąc, i to nawet jak ci o nich przypominam, to słyszę tylko "zaraz", czyli "nigdy"
      On: tobie nigdy nic nie pasuje, czepiasz się, ok. gadaj sobie dalej, ja tego słuchać nie będę
      Obrażony na od pół do półtora dnia.
      A potem przychodzi i ma pretensje, że ja marudna jestem. Albo nawet z troską pyta dlaczego ja taka przygnębiona i osowiała jestem. Ale próbować mu wytłumaczyć, że to dlatego, że jestem przytłoczona świadomością tego, że nie mogę na niego liczyć, że nie liczy się tak naprawdę ze mną i z dzieckiem, że traktuje mnie jak kurę domową do swojej obsługi. To kłótnia gotowa.
      Jako kobieta pracująca i matka polka mam dość. I to nie nawet ilości obowiązków, bo to ok, ja ogarnę wszystko sama. Ale tego braku równości między nami, tych podwójnych standardów, tego że nie można z nim racjonalnie o tym tzw. domowym życiu porozmawiać, bo mi serwuje obrażenie się na każdą sugestię, że nie jest w tym zakresie fair, że muszę znosić lekceważenie mnie w zakresie około-domowym i co najgorsze, że to lekceważenie mnie przenosi się też już na zewnątrz.
      • policjawkrainieczarow Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 19:25
        przepraszam, ale zupelnie nie rozumiem tej twojej metody zdartej plyty. Co z tego, ze odniesiesz zwyciestwo w rozmowie na temat "dlaczego ty nigdy...", skoro facet nastepnym razem i tak zapomni?
        nalezy wykonac telefon do faceta, kiedy jest poza dmem, hipotetycznie w poblizu sklepu lub wkrotce w poblizu sklepu, powiedziec mu, zeby kupil (NIE ze sie koncza!!!) pieluchy i tyle.
        • sueellen Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 19:42
          Aale dlaczego ona ma pamiętać o tym by w odpowiednim momenci mu przypomnieć? Ja tez mam dośc pamietania, ze mam przypomnieć w piatek o 17:25 ponieważ o 17:30 wydzi z pracy. Broń boze nie przypominać mu w czartek rano, albo w poniedziałek w południe albo tym bardziej w środe wieczorem. wiesz co? Mam to w dupie. Sama pójdę i kupię!
          • policjawkrainieczarow Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 20:21
            A inne rzeczy jak kupuja? Umyslny im do domu przynosi? Zreszta speaking of umyslny, akurat wlasnie fanty dla niemowlat to chyba najlatwiej przez internet zamawiac zamiast prowadzic malzenska probe sil.
            • iwoniaw Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 22:03
              Czy ty naprawdę nie rozumiesz, że nie chodzi tu o umiejętność nabycia pieluch/jedzenia/czegokolwiek? Ani nie o to, że dzieci ojców notorycznie "zapominających" o swojej części obowiązków umierają z głodu i brudu? Tak, można kupić przez internet z dostawą do drzwi. Tak, można przypominać po raz pięćsetosiemnasty i prosić po raz miliontrzechsetny. Tylko żenie o tym mowa. Tylko o tym, że jakoś statystycznej kobiecie nie trzeba takich oczywistości po sto razy powtarzać.
              W ogóle jak czytam wpisy powyżej to się zaczynam zastanawiać, kto wymyślił, że niby faceci mają większe predyspozycje do ogarnięcia całości - to często nie tyle umiejętność ogarnięcia ogółu, co totalna porażka w dostrzeganiu wpływu szczegółów na funkcjonowanie całości. Triss napisała, że kobieta ma "wybór" - patrzeć, jak chałupa porasta pleśnią a usmarkane dzieci płaczą z głodu. No więc dokładnie taki to "wybór". Dlatego uważam, że kobieta z resztkami choćby instynktu samozachowawczego powinna walczyć o jakieś - w miarę możliwości jak najwyższe - standardy i zdecydowanie Mieć Oczekiwania.
              • policjawkrainieczarow Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 23:10
                Alez rozumiem, tylko nie wiem, jak wylewanie zalow ma ten rzeczy stan zmienic. Albo przypominanie o kupnie czegos tysiactrzystarazy, wystarczy raz, a w dobrym momencie, albo dopisac do listy zakupow. A jak pan zapomni, to mu powiedziec, ups, darling, skocz po pieluchy, bo zabraklo, ale na pewno nie zaciskac zeby, pakowac malizne w wozek czy fotelik i samej z mlodym poginac do sklepu, skoro pan mial kupic. A juz naprawde nie rozumiem, dlaczego delegowanie pewnych zadan do automatycznych e-zakupow czy automatycznego placenia rachunkow itp zamiast ""nachlopa" ma byc dowodem nierozumienia, w koncu sama tez to robie dlatego, ze nie chce mi sie o tym pamietac.
                • sueellen Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 23:30
                  Moim zdaniem recepta jest prosta. Wystarczy przestawic kobiety na homoseksualizm i wyeliminować mężczyzn ze społeczeństwa. W dzisiajszym świecie invitro i klonowania spokojnie z dwoch kobiet możnaby stworzyć Nowa małą kobietę. Kobiety tworzyłyby partnerkie związki, nawet naprzemiennie mogłyby zacodzić w ciążę i rodzić dzieci. Nie byloby tylu wojen, a świat bylby piękniejszy, w każdym razie o wiele bardziej estetyczny, bardziej czysty, nie byloby sikajacych żuli ani budzących grozę karków na ulicach...
                  • morgen_stern Re: "Matka Polka ma dość." 08.03.12, 09:26
                    Powiem ci, suellen, że ja tez czasem miewałam takie marzenia...
                    • triss_merigold6 Dojrzałość 08.03.12, 09:56
                      Ja nie, aczkolwiek uważam mężczyzn za inny, obcy gatunek. Kiedy byłam bardzo młoda i miałam dobre serduszko i dobre chęci, uważałam, że przekazując proste, otwarte komunikaty formułowane prostymi zdaniami o logicznej konstrukcji, da się sprawić, że facet zrozumie, będzie logicznie negocjował, uzna zasadne racje etc. Usiłowałam też prowadzić długie rozmowy mające na celu osiągnięcie porozumienia.
                      Dziś zaczynam płakać, pokazuję cycki albo strzelam focha i załatwiam sprawę w 5 minut. To się nazywa dojrzałość.
                      • nenia1 Re: Dojrzałość 08.03.12, 10:18
                        Masz lekkie pióra i zabawnie piszesz, i to są jedyne walory twojej wypowiedzi.
                        To żadna dojrzałość, tylko ugruntowane przekonanie, że kobieta musi posługiwać się sztuczkami, swoim ciałem (pokazuję cycki) aby coś osiągnąć.
                        Czyli uznajesz, że nie ma prawa do złości, agresji, siły, ale musi być sprytną cwaniarą.
                        Gorzej jak cycki z wiekiem opadną.
                        • triss_merigold6 Re: Dojrzałość 08.03.12, 10:25
                          Co jak co, ale złość, agresję i siłę okazać potrafię. uncertain Natomiast z wiekiem zaczęłam przedkładać skuteczność nad logikę i poprawność polityczną i odwoływać się do takich technik komunikacyjnych jakie działają.
                          • iwoniaw To nie techniki komunikacyjne, tylko techniki 08.03.12, 10:34
                            manipulacyjne i ich stosowanie nie ma nic wspólnego z dojrzałością sprawcy, tylko z dojrzałością adresata. Fakt, niektórzy do komunikacji nie dorośli i trzeba z nimi manipulacją, żeby w ogóle coś drgnęło. Dobrze zatem (czy to instynktownie, czy na bazie analizy rozumowej) wiedzieć, z kim się ma do czynienia i czy rozmowa ma sens, czy też przechodzimy do opcji tresowania za pomocą kija/marchewki.
                            Choć ja im jestem starsza, tym bardziej mnie irytują osobniki powyżej lat 16, z którymi nie można komunikacją werbalną. To wcale nie mniej wyczerpujące niż wspominane powyżej stumilionowe przypominanie albo załatwianie wszystkiego swoim sumptem. Dlatego staram się unikać jak mogę. A w przypadku jednostek, na które jestem skazana (np. w pracy) owszem, manipulacja, bo szkoda zdrowia na wychowywanie dorosłych obcych ludzi.
                          • zolla78 Re: Dojrzałość 08.03.12, 11:24
                            Rozumiem cię doskonale. Też widzę, że wiele rzeczy mogłabym osiągnąć w ten sposób lub jakąś inną manipulacją. Ale pytanie jak mam szanować kogoś takiego. Z kolei odpuścić też nie bardzo można, bo jak można szanować kogoś, kto nie chce się nawet postarać szanować mnie, bo tak oceniam, działanie na zasadzie zwalę wszystko na ciebie, a jak przejawisz złość z tego powodu, to albo odwrócę kota ogonem albo się obrażę. Czyli mam wybór pomiędzy: wzięciem wszystkiego na siebie, ciągłą walką, zostawieniem go, albo manipulowaniem nim. I to mnie przeraża i tego mam dojść najbardziej, że w zasadzie facet nie zostawia mi żadnego "dobrego" wyboru.
      • zuzi.1 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 21:57
        Zolla przerzuc na męża te obowiązki w taki prosty sposób, powiedz mu, ze od dziś to on odpowiada za kupno: 1,2,3,4,5,6,7 i jeśli nie oceni czego brak na czas i nie kupi tego przed terminem wyczerpania, to poniesie tego konsekwencje, tj. będzie musiał to zorganizowac w ciągu 10 minut, gdy będzie potrzebne, ale jak to zrobi, to już jego sprawa...
        • zolla78 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 22:20
          zuzi.1. próbuję bardzo usilnie przywrócić podział obowiązków i odpowiedzialności na tory sprzed dziecka, kiedy było to ok. Ale łatwe to nie jest i koszmarnie frustrujące. Ale walczę smile
        • hamerykanka Re: "Matka Polka ma dość." 08.03.12, 15:41
          To sie tylko tak mowi.
          Wyobraz sobie ze kobieta chce przewinac dziecko przed snem i mowi do meza, ze juz nie ma pieluch i ma zorganizowac w te 10 minut. Dam glowe , ze 9/10 mezczyzn w tym momencie strzeli focha, ze trzeba bylo im przypomniec wczesniej, teraz nie pojda bo jest ciemno, zimno i pozno, i wogole to twoja wina, albo pojda sobie, ale do kumpla i trzasna drzwiami.
          I matka bedzie musiala organizowac tak czy tak.
          • sueellen Re: "Matka Polka ma dość." 08.03.12, 16:39
            dokładnie tak się to skończy. Pa się wypnie a pani zostanie z problemem
          • zuzi.1 Re: "Matka Polka ma dość." 08.03.12, 22:52
            Hamerykanka, tylko żelazna konsekwencja, skoro to jego obowiązek, to on organizuje brakujący temat, nie interesowałyby mnie jego fochy, a gdyby trzasnął drzwiami i poszedł do kumpla, to na drugi dzien zastałby spakowane walizki na wycieraczce, albo pozwalamy się traktowac jak mamusie niepełnosprawnych umysłowo synalków, albo nie...
    • jul-kaa Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 17:42
      Ja pracuję zawodowo, dzieckiem od roku zajmuje się mąż. Na mojej głowie jest gotowanie (ale pracuję w domu, a gotować bardzo lubię, więc to w sumie rozrywka, choć czasem uciążliwa) i składanie prania (nie znoszę, ale mąż nie znosi bardziej), resztę robi mąż, czasem wskazuję paluszkiem, co jeszcze trzeba.
      Mam świadomość, ze mam wyjątkowo przyzwoitego męża i że nasz podział ról to raczej rzadkość, w większości rodzin tak nie jest.
    • inguszetia_2006 Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 20:02
      Witam,
      Mój mąż jest specjalistą ds. zakupów i specjalistą ds. obiadów;-P Robi zakupy, bo umie i lubi. Mięcho zawsze świeże i najlepsze puce, ziemniaki pyszne, sałata świeża, krewety z promocji -taki gospodarny ma się rozumieć. Całkowicie zdaję się na niego. Nie mam głowy do zakupów.
      Gotować uwielbia i robi to znakomicie. Ja jestem wyrobnikiem, on mistrzem. Całe szczęście nie muszę u niego terminować;-P Ale sprzątać nie umie, no nie umie i już. Bałagani strasznie, ale ja też bałaganię, więc na tym polu nie ma mistrza. Oczywiście, zmywarkę załaduje i rozładuje i poukłada naczynia na półkach, ale mopa nie wyjmie, coby podłogę wypucować. Nie ma bata. Kiedyś rozlał olej i tak posprzątał, że wywinęłam orła w kuchni;-P Nie czuje tematu kompletnie. Zmywarka załadowana, naczynia na półce, to znaczy,że jest ekstra porządek w kuchni. Jeśli chodzi o opiekę nad dzieckiem, to tak, po lekarzach chodzi, bo jest lekarzem, więc lepiej się dogada. Na zakupy ciuchowe chodzę ja, czas organizuję też ja, chociaż nie zawsze, bo mąż kupuje bilety do teatru i bilety na koncerty. W sumie nie jest źle.
      Ale moja mama to ma najlepiej. Mój ojciec oprócz tego, że sprząta, gotuje, naprawia etc., to jeszcze robi w domu za dekoratora;-P Odkąd pamiętam, ciągle były w domu malowane ściany, kupowane nowe meble, oprawiane obrazy, grafiki i wszystko miało być ślicznie i jak w katalogu. Ojciec jeździł i kupował lustra, ramy, wazony etc., a mama się śmiała, że jest nienormalny. Zostało mu do dzisiaj. Byłam u rodziców w sobotę i jasna sprawa, że coś się zmieniło;-P Rodzice mają "nowy" przedpokój, ojciec właśnie myśli, co na ścianę powiesić, bo reprodukcje Klimta już mu się znudziły. Uwielbiam ich odwiedzać, bo ojciec zawsze coś fajnego wymyśli, a ja kradnę pomysły. Jak pojadę na święta, to pewnie będzie "nowy" salon. Tak mniemam, bo się zaciukał, jak wspomniałam, że teraz jak się patrzy z przedpokoju na salon, to brak harmonii;-P
      Pzdr.
      Inguszetia
    • mozyna Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 22:25
      eee...wrecz przeciwnie big_grin
    • parowkowa Re: "Matka Polka ma dość." 07.03.12, 23:17
      Jak sobie poscielisz tak sie wyspisz, i dotyczy to takze drobi domowego, zwlaszcza tego ktory przyzwyczai mezusia do oczywistosci typu czyste gacie i cieply obiad, a pan i wladca po 20 latach sie rozmysli i znajdzie sobie mlodsza sluzaca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka