uciekł z domu

14.03.12, 21:52
uciekł z domu.........
bo nie pozwalam pić alkoholu, szczególnie z mojego barku
bo nie pozwalam na imprezy w ciągu dnia, muzykę na pól osiedla i dzikie wrzaski (sąsiedzi się skarżą, że dzieją się różne sceny kiedy nas nie ma w domu)
bo nie pozwalam na palenie w domu, skoro ja sama w nim nie palę
bo nie pozwalam na sprowadzanie koleżanek od rana, żeby wagary spędzali u nas w domu
bo nie pozwalam na przeglądanie moich rzeczy przez jego znajomych
bo nie pozwalam na przeglądanie moich osobistych rzecz schowanych w sypialni
bo prosiłam wielokrotnie, żeby pod moją nieobecność nie przychodzili znajomi - z powodów wymienionych powyżej

zawsze myślałam, że jestem fajną matką, która ma dobry kontakt z synem. No to ***** mam.
    • rosapulchra-0 Re: uciekł z domu 14.03.12, 21:58
      Jak to uciekł?? Ten pobity niedawno syn??
    • marina2 Re: uciekł z domu 14.03.12, 21:59
      czy to ten syn ,który został pobity?
      współczuję.kiedy go widziałaś ostatnio?może to foch?
    • graue_zone Re: uciekł z domu 14.03.12, 22:01
      Który syn? W jakim wieku?
      • montechristo4 Re: uciekł z domu 14.03.12, 22:05
        tak, ten pobity. Ma niecałe 16 lat. Wczoraj się z nim pokłóciłam, bo kiedy jestem w pracy - w domu jest jedna wielka imprezownia. Przychodzą goście na wagary, częstują się moim alkoholem, palą w garażu, no cud miód po prostu. A ja się na to nie zgadzam.
        Dzisiaj od rana impreza, jak wróciłam z pracy już ich nie było. Jest 22, od koleżanek dowiedziałam się, że planował zwiać. Wiem też, że nie wyjechał nigdzie, tylko kręci się w pobliżu.
        • przeciwcialo Re: uciekł z domu 16.03.12, 19:14
          Podobno takie grzeczne z niego dziecko a agresorzy paskudni.
          • montechristo4 Re: uciekł z domu 16.03.12, 19:19
            chodzi Ci o sprawę z pobiciem? Przypomnij sobie o czym wtedy pisałam - brak problemów w szkole, prawda? Nie pisałam, że w domu jest aniołem, bo nie jest. Za wszelką cenę chcesz udowodnić, że on nie jest ofiarą.
            • przeciwcialo Re: uciekł z domu 16.03.12, 19:25
              Ofiara jest bo go pobili ale jak się okazuje anioł z niego żaden.
              A na te imprezy to kto się schodzi? Nie ci co go polali?
    • babcia47 Re: uciekł z domu 14.03.12, 22:03
      uciekł, bo tak chciał..bo jeszcze mysli, ze mozna i trzeba eksperymentować z swoim zyciem, bo hormony grają, jest "kuloodporny", niezniszczalny samorzadny i samowystarczalny w własnym wyobrazeniu..ale to nie powód byś siebie obwiniała..jezeli stawiałas granice, to w tych wymienionych nie widze nic nadzyczajnego, co miałoby skłonic do ucieczki..pewnie i bez tego by uciekł..coś nie zadziałało, ale nie to było przyczyną ucieczki
    • 71tosia Re: uciekł z domu 14.03.12, 22:04
      a ile ma lat? Jezeli nieletni to pierwszy krok to obdzwonic wszystkich jego znajomych i ich rodzicow, drugi zawiadomic policje.
    • bri Re: uciekł z domu 14.03.12, 23:21
      Trzymam kciuki zeby wrocil szybko i skruszony.
      • montechristo4 Re: uciekł z domu 14.03.12, 23:24
        zadzwoniłam do jego znajomych, nikt nie wie, gdzie nocuje. Nie wyjechał daleko, kręcił się w pobliżu. Nie wiem, czy dobrze robię, ale nie szukam, nie jeżdże po mieście, na policję też się nie wybieram.
        Kwintesencja wyrodnej (a może tylko złamanej) matki
        • bez_seller Re: uciekł z domu 14.03.12, 23:37
          montechristo4 napisała:

          Nie wiem, czy dobrze robię, ale nie szukam, nie jeżdże p
          > o mieście, na policję też się nie wybieram

          Mysle, ze dobrze robisz. A jak sie uczy Twoj synek?
          • 3-mamuska Re: uciekł z domu 16.03.12, 00:54
            bez_seller napisała:

            > montechristo4 napisała:
            >
            > Nie wiem, czy dobrze robię, ale nie szukam, nie jeżdże p
            > > o mieście, na policję też się nie wybieram
            >
            > Mysle, ze dobrze robisz. A jak sie uczy Twoj synek?
            Ja tez myśle ze dobrze robisz.
        • bri Re: uciekł z domu 14.03.12, 23:38
          Zrobilabym tak samo. To juz nie jest dziecko, a skoro sie zdobyl na taki krok powinien miec troche czasu na przemyslenia.
          • alfa36 Re: uciekł z domu 14.03.12, 23:52
            Syn mojego męża któregoś razu (gdzies koło 18 urodzin) wyprowadził sie do dziadków. Mój mąż (choc pewnie serce go bolało) stwierdził, ze to jego (syna) wybór i nie skontaktowal się ze swoimi rodzicami (mlodego dziadkami). Nie wiem, jak wyprowadzka wyglądała, bo na szczęsscie byłam wtedy na kilkudniowej wycieczce, ale chyba sporo rzeczy mlody zabrał. Po jakis 2 tygodniach zadzwonił do ojca, żeby przyjechał o niego, bo chce wrócic do domu i nie może sie ze wszystkim zabrać. Mąż nie pojechał, młody wrócił jak gdyby nigdy nic. Od tej pory nie zdarzyło się już mu (synowi) wspominac o wyprowadzce z domu (co bylo codziennością). Musisz być twarda.
            • bi_scotti Re: uciekł z domu 15.03.12, 00:38
              Jesli pogoda w miare OK i wiesz, ze ma jakas forse na ewentualny nocleg w najtanszym hostel, to pewnie nalezy sprawe wziac na spokoj; znakomita wiekszosc buntownikow bez powodu wraca gdy wyda ostatnie grosze na bulke albo kawe. Bo tak ogolnie to pewnie raczej chcesz zeby wrocil do domu i byloby dobrze przemyslec co dalej w Waszych kontaktach po tym powrocie. Masz jakies pomysly? I pytam nie po to zebys sie tu ujawniala smile Tak tylko zeby zaznaczyc, ze to wazne - nie chodzi mi o ciagniecie Cie za jezyk (za paluszki na keyboard wink ), nie czuj sie prowokowana!
            • mika2 Re: uciekł z domu 15.03.12, 08:20
              Z tym byciem twardym to bywa różnie. Jak byłam nastolatką to miałam2 razy taką sytuację (ja w roli głównej):

              1. Pierwszy raz powiedziałam, że jak nie dostanę klucza od domku w górach to pojadę gdziekolwiek - musiałam się wyrwać, czułam taką potrzebę. Dostałam klucz, pojechałam na kilka dni i wróciłam.

              2. Robiłam wszystko na przekór - dopiero jak mama zamiast krzyczeć czy być obojętną spokojnie mi powiedziała, że jej na mnie zależy to oprzytomniałam. Chyba o to mi chodziło - wymóc na niej, żeby mi powiedziała, że jestem dla niej ważna. Bo tak miałam tylko ograniczenia: nie słuchaj głośno muzyki, nie wracają późno itp itd.

              Także w moim przypadku gdyby mama chciała mnie wziąć na przeczekanie i nic by nie robiła to mogłoby się to różnie skończyć.

              P.S.
              Zjechałam też stopem całą Polskę ze starszymi znajomymi - mama nie pozwoliła, ale się uparłam i powiedziałam że i tak pojadę i pojechałam - ale codziennie dzwoniłam z jakiejś budki (komórek jeszcze nie było), że jestem cała i zdrowa i żadnych głupot nie robię.
        • estelka1 Re: uciekł z domu 15.03.12, 18:05
          Jeśli o mnie chodzi, to mimo wszystko poszłabym na policję i tam dość szczegółowo bym nakreśliła, co zaszło. Po pierwsze dla bezpieczeństwa syna, po drugie żeby nie czuł się taki bezkarny, a po trzecie żeby nikt Ci nie zarzucił, że nie interesujesz się dzieckiem, które przepada na całe dni i noce. Niech nie daj boże smarkaczowi coś się stanie, to Ty będziesz miała sąd rodzinny na grzbiecie. A propos, przejdź się do sądu rodzinnego i pogadaj z sędzią, bądź kuratorami i popytaj co masz robić z takim delikwentem, bo chyba przestałaś sobie z nim radzić. Tak bywa, nikt z nas nie jest idealnym rodzicem, ale lepiej się przyznać do porażki i szukać pomocy w instytucjach, które są od tego, niż chować głowę w piasek i za jakiś czas obudzić się z ręką w nocniku. Powodzenia
        • kitkat22 Re: uciekł z domu 15.03.12, 19:43
          rozumiem cię, jestem z tobą, nie jesteś wyrodna tylko synek próbuje rządzić, ja bym jeszcze zamek w drzwiach zmieniła żeby sié nie mógł do domu dostać podczas twojej nieobecności
        • przeciwcialo Re: uciekł z domu 16.03.12, 19:17
          Jak nie zawiadomisz policji a cos mu się stanie dostaniesz po doopie i to z wyrokiem.
    • hawa.etc Re: uciekł z domu 15.03.12, 00:33
      Nie jestem matką, ani specjalistką. Jestem jednak dorosłą osobą, która w wieku Twojego syna wyczyniała rzeczy, o których wolę nie pamiętać. Dlatego coś wiem na temat działań rozchwianego hormonalnie gnoyka (piszę tak, bo nie wiem, czy to już się kwalifikuje do wycinki, czy nie).

      Z tego co piszesz nie wynika, żeby chłopak uciekł w wyniku Twoich zaniedbań. Wygląda na to, że w dość okrutny i wyrachowany sposób próbuje wymusić zmianę zasad panujących w domu. Liczy, że Cię nastraszy kilkudniową nieobecnością (zamelinował się u jakichś kumpli zapewne), a kiedy wróci, to będziesz go po stopach całować, że cały jest i żywy i oddasz ster, pozwalając mu robić z domu melinę (sorry - banda szesnastolatków to po prostu grupa niebezpiecznych debili z kuriozalnymi pomysłami, nawet jeżeli każdy z osobna to inteligentny, wrażliwy i dobry dzieciak z porządnej rodziny; wcale się nie dziwię, że nie chcesz ich w domu pod swoją nieobecność) i szlajać się gdzie chce. Nie daj się zmanipulować i nie obwiniaj się - różne mundre psycholożki będą prawić, że takie kłopoty nie biorą się z niczego. Otóż czasem jednak się biorą. Nastolatkowi potrafi odwalić palma z niczego. Choćbyś była tolerancyjną mamusią, która karmiła piersią, książeczki czytała i rozmawiała na każdy temat. To się po prostu zdarza. Kontrolnie orientuj się, gdzie waćpan przebywa, dla własnego spokoju, ale poza tym zachowaj zimną krew. Wróci z podkulonym ogonem, jak mu się skończą kumple (a w takich sytuacjach kończą się dość szybko). Wtedy będziesz się zastanawiać nad krokami wychowawczymi, a na razie wirtualnie klepię po plecach i trzymam kciuki za szybki powrót dzieciaka.
    • hamerykanka Re: uciekł z domu 15.03.12, 01:07
      Radze sprobowac tez na forach Wychowanie, Starsze dziecko i zycie rodzinne. Moze tam dadza Ci sensowne rady.
      Ja chyba na Twoim miejscu po prostu zamykalabym dom i garaz na klucz i mu nie dala. Twoje zasady nie sa jakies z ksiezyca, a syn probuje robic z domu meline. Nie pozwol mu na to, bo potem bedzie gorzej.
      I trzymaj sie, badz twarda.
      • montechristo4 Re: uciekł z domu 15.03.12, 08:11
        zastanawiałam się wczoraj, czy napisać na ematce - bałam się, że zostanę zjechana i odsądzona od czci i wiary. Ale ostatnio bardzo mi pomogłyście. Teraz też dziękuję za rozsądne wypowiedzi. Nasz dom nie jest idealny, chyba żaden nie jest. Dużo rozmawiam z synem, wydawało mi się, że mamy dobry kontakt i jest rozsądny. Zawsze wiedziałam, że jest podatny na wpływy i jego dojrzewanie będzie zalezne od tego do jakiej grupy rówieśniczej trafi. Niestety, trafił kiepsko. Zabroniłam przychodzenia pod moją nieobecnośc do domu tylko dlatego, że zachowywali się koszmarnie, na co skarżyli się sąsiedzi. Pracuję na zmiany, więc sporo czasu spędzam w domu - a wtedy znajomi mieli nieograniczony czas na wizyty, mogli siedzieć do późna, zawsze gotowałam kosmiczne tony jedzenia, żeby wszystkich wyżywić.
        Ale są pewne granice - dla mnie to palenie w domu, w którym się nie pali (ja zimą schodzę do garażu, albo wychodzę na dwór), picie alkoholu i przede wszystkim jego kradzież - ostatnio otworzyli bardzo drogą whisky, którą trzymaliśmy na specjalną okazję lub prezent. I przede wszystkim grzebanie w moich rzeczach - ubraniach i prywatnych drobiazgach.
        Pieniędzy miał niewiele ze sobą, ok. 200 zł, więc pewnie zaraz mu się skończą.
        Nie wrócił na noc, rozmawiałam ze znajomą policjantką od nieletnich - ona radzi spokojnie czekać, bo ta ucieczka ma na celu zastraszenie mnie.
        • nabakier Re: uciekł z domu 15.03.12, 08:19
          Montechristo, kobiety dobrze napisały: może trafić na każda z nas. Na mnie częściowo trafiło, ale ja mam pełnolatka i odpuściłam: jego życie, jego porażki. Ale wiem, jak to boli. Trzymaj się!
        • ruta.dl Re: uciekł z domu 15.03.12, 08:21
          Twoje wyznaczone granice sa rozsadne - nie ma tu raczej Twojej winy.
          Na policje bym zglosila, bo jest nieletni i jak wpadnie pod samochod to mozesz miec nieprzyjemnosci.
          Aczkolwiek przypuszczam ze jak sie kasa skonczy a matki kolegow za drzwi wywala to grzecznie za pare dni wroci.
        • azile.oli Re: uciekł z domu 15.03.12, 08:23
          Wymagania masz zupełnie rozsądne, mam trochę starsze dzieci, a też nie pozwalam na przyprowadzanie kumpli pod moją nieobecność. Ty wogóle jesteś bardziej tolerancyjna, niż ja, bo zrobiłabym awanturę na 100 fajerek, gdybym się dowiedziała, że mój dom jest siedzibą wagarowiczów i moje prywatne dzieci też wagarują.
          Też myślę, że syn próbuje sobie coś wywalczyć, ja bym pewnie latała i szukała, bo jestem panikarą, ale to nie jest dobre wyjście, bo widząc niepokój matki dziecko wie, że może dużo na tym ugrać.
          Zastanów się, jak z nim postępować, gdy wróci, bo wiadomo, ulga będzie, ale za bardzo nie możesz mu tego okazywać. Z drugiej strony, nie wiadomo, jakie on wyciągnie z tego wnioski, bo jednak nie chodzi o to, by pomyśla, że Ci jest wszystko jedno. Dzieciaki w tym wieku są raczej emocjonalne i nie bardzo myślą, co robią.
        • bri Re: uciekł z domu 15.03.12, 10:16
          Jeśli wróci i będzie udawał, że nic się nie stało, to chyba sama bym wyjechała na parę dni, zostawiając go samego, bez pieniędzy, najwyżej z jakimś zapasem jedzenia zostawiając tylko list, który by mówił o Twoich uczuciach, co do tej sytuacji. I dopiero po powrocie, jeśli by się zgodził usiadła z nim i sporządziła jakąś umowę.
          • triss_merigold6 Re: uciekł z domu 15.03.12, 10:18
            Ryzyko, że zrobi taką balangę, że zdemolują dom i wyniosą autorce wszystko co da się sprzedać - niekoniecznie syn ale jego towarzystwo.
            • bri Re: uciekł z domu 15.03.12, 10:27
              Byłabym skłonna podjąć takie ryzyko.
            • bri Re: uciekł z domu 15.03.12, 10:40
              Chce być dorosły to powinno do niego dotrzeć, że dorosłość polega na tym, że sami załatwiamy swoje sprawy, ponosimy konsekwencje błędów itd. A nie, że koledzy nabałaganią i opustoszą lodówkę to mamusia posprząta, załatwi itd.
              • triss_merigold6 Re: uciekł z domu 15.03.12, 10:49
                Opróżniona lodówka to w sumie drobiazg, chociaż to matka płaci za jej uzupełnianie. Gorzej gdyby matka musiała - po swoim wyjeździe - ponosić koszty usuwania skutków kilkudniowej balangi. Widziałam takie imprezy, które wymknęły się organizatorowi/ce spod kontroli, znajomi przyprowadzali znajomych (nieznanych gospodarzowi i już narąbanych), ci dzwonili po swoich znajomych i w mieszkaniu zaczynało kłębić się nagle kilkadziesiąt osób. Jeżeli uważasz, że 16-latek jest na tyle asertywny, że nie wpuści grupki obcych mu ludzi, którzy przyszli spontanicznie z kimś kogo zna, to jesteś w błędzie.
                • bri Re: uciekł z domu 15.03.12, 10:56
                  Ależ o to właśnie chodzi, żeby 16-latek na własnej skórze poczuł, jak się może skończyć taka impreza. Demolka nie ograniczyłaby się przecież do przestrzeni matki, a zdemolowany byłby także jego pokój, poginełyby jego płyty itp.

                  Zresztą nie uprzedzajmy faktów. Nie wiadomo na pewno czy zrobiłby taką imprezę. Wagary są bezpieczne bo wiadomo, o której mama wraca z pracy, więc wszyscy się w odpowiedniej chwili zwiną, a jeśli nawet nie, to mama będzie ich wypraszać.
                  • montechristo4 Re: uciekł z domu 15.03.12, 11:31
                    na pewni nie wyjadę i nie pozwolę na zrobienie imprezy - to jego marzenie, mieć chatę wolną i hulaj dusza. Kiedy ostatnio wyrwali ościeżnicę drzwi, jakoś nie było chętnego do zapłaty (tysiac zł ze wstawieniem).
                    Nie stać mnie na demolkę domu, po prostu.
                    • nabakier Re: uciekł z domu 15.03.12, 11:44
                      U nas było to samo- chata wolna u ojca (częste wyjazdy pracowe) i imprezy na całego. Nie ma demolki, ale sąsiedzi nie śpią. I nic nie działa, nawet groźby, że policję wezwą.
                      Czekamy aż minie. I się odcinamy od niego- emocjonalnie i jak się tylko da: finansowo. Mnie juł dynda, co będzie robił, jest dorosły.
                      Tobie współczujeę bo to małolat, i nie możesz się całkiem odciąć. Ale próbuj. To jego życie, jego wybory. Emocjonalna tarcza. Jak z alkoholikiem- serio: to umysły psychopatów, znakomita większość z tego wyrasta, na szczęście.
                      • bri Re: uciekł z domu 15.03.12, 11:52
                        Bo grozi się tylko raz. Następnym razem trzeba policję wzywać.
                        • nabakier Re: uciekł z domu 15.03.12, 18:04
                          No, ale oni nie wezwali, a ja nic o tym nie wiedziałam, dowiedziałam się poniewczasie.
                    • marina2 Re: uciekł z domu 15.03.12, 11:48
                      Wiesz wyrwanie ościeżnicy to nie to samo co zbity wazon...
                      Czy diagnozowałaś go kiedyś pod kątem adhd?
                      Nie chcę Cię urazić,ale wydaje mi się ,że czegoś nie widzisz.
                      Chłopak godząc się na demolkę swojego domu,wpuszczając na swoje/wasze terytorium pokazuje ,że coś go boli.Wydaje mi się,że jest nieempatyczny.Pracujesz na zmiany wracasz z pracy zmielona jak sądzę a w domu masakra.Coś z tą komunikacją szwankuje.
                      Chyba czas pogadać z sensownym terapeutą i otworzyć oczy.
                      Mam syna dokładnie w tym samym wieku /jest najbardziej zakręcony z czeredy i nie jeden raz przyprawił mnie o zawał/plus dwa inne nastolatki w domu.Nie czuj się atakowana,moje dzieci nie są idealne.
                      • triss_merigold6 Re: uciekł z domu 15.03.12, 11:55
                        Ktoś z towarzystwa mógł wyrwać, niekoniecznie syn autorki.
                        • marina2 Re: uciekł z domu 15.03.12, 12:01
                          oczywiście ,że mógł ktoś inny,ale nadal zaprasza towarzystwo do domu.
                          czyli jest to bez znaczenia dla niego.
                      • nabakier Re: uciekł z domu 15.03.12, 12:02
                        Tylko, że do psychologa, czyli na terapie, to on się musi zgodzić. a mój np. się nie godzi, bo "jest ok". I co zrobisz? Zawleczesz?
                        Czasem ten czas szaleństwa młodocianych cinżki oj cinżki jest sad
                        • marina2 Re: uciekł z domu 15.03.12, 12:06
                          Sama ze sobą bym poszła.To rodzic jest od zmian,rodzic robi pierwszy krok.
                          • nabakier Re: uciekł z domu 15.03.12, 18:02
                            A poszlam, poszłam. i się dowiedziałam, że trzeba realistycznie oceniać sytuację. do tej realistycznej oceny należy zaś rezygnacja z apriorycznego założenia, że rodzic za wszystko odpowiada. Bo nie odpowiada smile To o pierwszyk kroku to zaś banał, wybacz. Bo kto odpowiada za drugi krok: też zapewne rodzic? A za trzeci, piaty i pincetny? To droga do piekła.
    • zebra12 Re: uciekł z domu 15.03.12, 08:23
      Wiem jakie to przykre, gdy dziecko robi coś takiego. Moje córki też przechodziły przez okres buntu, teraz jest ze starszą lepiej, a średnia zaczyna. Zawsze wtedy przypomina mi się jak były słodkimi niemowlakami, jak śmiesznie chodziły, jak się przytulaly i świata nie widziały za mamą. Człowiek poświęcał im cały swój czas i energię i wydawało się, że te złe nastolatki to są z patologicznych rodzin, ale u mnie to...
      Niestety dzieci się buntują w kazdej rodzinie. Często nie mamy na to wpływu i młody człowiek musi sam doświadczyć na własnej skórze skutków swoich "mądrych" decyzji.
      Nie jest łatwo. Dlatego trzymam za Ciebie kciuki.
      • alyeska Re: uciekł z domu 15.03.12, 09:44
        Wspolczuje kochana i trzymam kciuki. Wroci pewnie z podkulonym ogonem i bedzie udawal, ze nic sie nie stalo. Jak to szlo " little kids break your things, big kids break your heart".
    • triss_merigold6 Trzymaj się kobieto! 15.03.12, 09:41
      Podpisuję się pod Bi Scotti i innymi.
      Przetrzymaj.
      To mogło się zdarzyć każdej matce i każdym rodzicom, nawet najcudowniejszym, najbardziej liberalnym, wyluzowanym i stosującym się do wszystkich możliwych zaleceń psychologów.
      To czego wymagasz to absolutny standard i nie daj się wkręcić w poczucie winy.
      Nastolatki, nawet te względnie przytomne i ogarnięte, bywają bezmyślne, okrutne, egocentryczne i mają zerową zdolność do przewidywania własnych działań.
      Bardzo Ci współczuję i trzymam kciuki, żeby szczeniak wrócił po cichutku.
    • broceliande Re: uciekł z domu 15.03.12, 10:28
      Współczuję, kurczę, aż mam gęsię skórkę... człowiek rodzi, opiekuje się, stara wychować i nic nie chroni przed własnymi błędami, złym towarzystwem...
      Błagam, napisz, jak to sie skończyło, jak już się jakoś pogodzicie.
    • guderianka Re: uciekł z domu 15.03.12, 10:54
      Nie zazdroszczę sytuacji. Matką jesteś fajną , może naweet zbyt fajną a syn zamiast docenić próbuje wykorzystać sytuację i sprawdzić granice, ewidentnie manipuluje Twoimi emocjami. Bądź twarda-twarda milość w tym przypadku da najlepszy efekt, a jak małolat wróci.-a jestem pewna że to zrobi-zrozumie gdzie jest jego miejsce w szeregu
    • jerzozwierza Re: uciekł z domu 15.03.12, 11:38
      Miałam etap różnych numerów w okresie dorastania (choć nie pomyślałam nawet o uciekaniu z domu). Sama o sobie wówczas myślałam, że to "bez powodu". Że mi odbija.
      Dziś wiem, że to nie było bez powodu. Ale dopiero jako dorosła byłam w stanie zobaczyć całą sytuację, w jakiej się wówczas znalazłam. Były powody i to mocne (ale nie umiałam ich sama dla siebie nazwać). Dodatkowo jazda hormonalna okresu dojrzewania... Nigdy więcej nie chciałabym tego przeżyć.
      Moje dwie rady: spróbuj spojrzeć na syna jak na zagubionego człowieka w potrzebie (nie wiem, czy tak jest z nim, ale skoro piszesz, że macie fajny kontakt i że jest człowiekiem rozsądnym...). I zastanów się jednak, czy nie ma jakiś powodów tego, że szaleje. Czasem rodzic jest przekonany, że wszystko robi dobrze i nie jest w stanie zobaczyć, że coś dziecko strasznie rani. Ja osobiście próbowałąbym namówić dziecko na wspólną wizytę u psychologa. Żałuję, że kiedy bylam nastolatką, rodzice o tym nie pomyśleli. No, ale wtedy mało kto szedł.
      • nabakier Re: uciekł z domu 15.03.12, 12:07
        To jest prawda, że coś małolatowi się dzieje w środku i odreagowuje. Ale nei zawsze da się dociec, nie zawsze jest jego zgoda na dogadanie się, za to bywa "moje musi byc na wierzchu w 100%, bo ja nie, to krzywda mnie spotyka". A żyć trzeba. W konflikcie. I na ten konflikt trzeba się obarykadować psychicznie. a myślenie o tym, w czyim rzeczywistość rodzinna skrzeczy swoją drogą- nie zaszkodzi.
        • marina2 Re: uciekł z domu 15.03.12, 12:12
          W poprzedni wątku autorka pisała,że syn jest inny czy specyficzny jakoś tak.
          Jakoś tak mi się trochę to zaczyna łączyć intuicyjnie.Po prostu nie zaszkodzi popytać ,pogadać.
          • azile.oli Re: uciekł z domu 15.03.12, 13:50
            No jakiś problem jest. Moje dzieciaki też się buntują, ale to taki konstruktywny bunt. Też człowiek się denerwuje, czy martwi, jednak ja muszę przyznać, że oni w tym buncie mają trochę racji , a to , co chcą uzyskać, nigdy nie jest pozbawione sensu.
            Tylko że one są wogóle niepodatne na wpływy rówieśnicze. To raczej do nich większość musi się dostosować.
            I ta akcja z wyrwaną ościeżnicą - przysięgam, że gdyby się to przydarzyło gościom moich dzieci, to one pierwsze wywaliłyby ich z domu i więcej nie wpuściły. I bynajmniej nie ze strachu przede mną, czy ojcem, ale ze złości na kogoś, kto bezmyślnie demoluje ich dom.
            Nie wiem, może syn w ten sposób szuka akceptacji rówieśniczej? Czyli - identyfikuje się z grupą, a odcina od rodziny. To taki manifest - mnie nie zależy, to matki problem.
            W gruncie rzeczy może wcale tak nie myśleć, ale pozuje na luzaka.
            W każdym razie - trzymam kciuki, pisz, czy wrócił.
            • myga Re: uciekł z domu 15.03.12, 13:57
              > No jakiś problem jest. Moje dzieciaki też się buntują, ale to taki konstruktyw
              > ny bunt. Też człowiek się denerwuje, czy martwi, jednak ja muszę przyznać, że o
              > ni w tym buncie mają trochę racji , a to , co chcą uzyskać, nigdy nie jest pozb
              > awione sensu.
              ------
              Dokladnie, dla mnie koszmar, ze w wieku 16 lat czlowiek nie wie, ze nie wolno ruszac rzeczy, ktore do niego nie naleza. Wychowalam trojke nastolatkow, wszystkie przechodzily ten okres buntu, szczegolnie syn dal mi popalic, zawsze byl osoba bardzo niezalezna, chodzil swoimi sciezkami, tzw buntowanie sie mialo tak jak mowisz, sens, czyli poszerzanie wlasnych granic, ale nie demolowanie mieszkania i tak lamanie tak elementarnych zasad wspolzycia w rodzinie...
              • montechristo4 Re: uciekł z domu 15.03.12, 14:24
                on zawsze miał problemy z odnalezieniem się w grupie - nie jest specjalnie lubiany w szkole. Dlatego, kiedy znalazł ludzi, którzy go akceptują, zrobi wszystko, żeby im sie przypodobać. Psychologa poszukam, to pewne, ale bardziej dla siebie. Po tym, co sie ostatnio dzieje (mam na mysli o sprawę z pobiciem i to co teraz) nie daje rady. Antydepresanty przestałam brać pół roku temu, a tak mnie korci, żeby wziąć sobie wszystkie nasenne jakie posiadam i mieć święty spokój.
                • marina2 Re: uciekł z domu 15.03.12, 14:47
                  zadbaj o siebie.trzymam kicuki
                • rosapulchra-0 Re: uciekł z domu 15.03.12, 15:20
                  Monte, nawet tak nie myśl. Mimo wszystko masz dla kogo żyć! Koniecznie znajdź psychologa (popytam wśród znajomych, ale nie obiecuję, że kogoś znajdę) i wróć do antydepresantów. Ale nie myśl o śmierci!!!
                  • montechristo4 Re: uciekł z domu 15.03.12, 15:48
                    po prostu mam wszystkiego dość. Kłopoty z synem to nie jedyne, jakie mam. Nie o wszystkim chcę i moge pisac na forum. I czasem mam ochote zostawić to wszystko i odejść, w ten czy inny sposób. Powstrzymuje mnie tylko myśl, co czułby mój młodszy syn......
                    • hellulah Re: uciekł z domu 15.03.12, 16:00
                      monte, pozdrawiam ciebie gorąco z samego dna czarnej duppy, w której teraz się znalazłam... Nie wiem, czy to jakoś pomoże, ale uwierz mi, to jest bardzo czarna, bardzo głęboka i przepastna duppa i czasami po prostu bym usiadła sobie w kątku i tak siedziała, tak więc w jakims tam sensie cię rozumiem... Co mam tobie radzić - spróbuj podzielić sobie zadania na malutkie etapy, jak nie sama, to z czyjąś pomocą, nie rzucaj się na całość, podziel to wszystko sobie i po kawałku jakoś pójdzie. No i ruszaj po pomoc medyczną, jak najszybciej! dobrze dziewczyny tu piszą. Natychmiast po pomoc. Pierwszy etap - ruszaj do lekarza po pomoc!
                    • marina2 Re: uciekł z domu 15.03.12, 16:24
                      starszy jak mi się zdaje jest delegatem,a speca poszukaj od systemowej terapii.dasz radę.teraz masz kumulację.będzie dobrze
                    • guderianka Re: uciekł z domu 15.03.12, 16:30
                      uncertain niech nie tylko to Cię powstrzumuje, wizyta u psychologa to lepszy pomysł niż garsć wszystkich leków
                    • rosapulchra-0 Re: uciekł z domu 15.03.12, 17:08
                      Monte, ja cię bardzo dobrze rozumiem. Mam za sobą próby samobójcze i nie polecam, mówię to z całą mocą. To nie jest sposób na rozwiązanie problemów, jeszcze bardziej skomplikuje ci życie, a jeśli nie tobie, to twoim bliskim.
    • policjawkrainieczarow Re: uciekł z domu 15.03.12, 15:12
      > zawsze myślałam, że jestem fajną matką, która ma dobry kontakt z synem. No to *
      > **** mam.

      jaja koļyla nastolatka i siostra byłej nastolatki, a nie wiem ,któ?a z nas była gorsza, myśle tak: TY możesz byc i super duper najlepszą mamą. A problem może wynikac z jego układów/pozycji w towarzystwie rówieśników.
      • bi_scotti Re: uciekł z domu 15.03.12, 16:23
        A myslalas jednak o zmianie szkoly dla Mlodego? Nawet przy opcji zawalenia roku czy innych utrudnieniach? Ja to bym sie pewnie po prostu przeprowadzila zeby zmienic Mlodemu srodowisko ale domyslam sie, ze moze to nie byc mozliwe dla calej Twojej rodziny.
        I jeszcze jedna kontrowersyjna opcja, ktora z powodzeniem zastosowalo kilkanascie znanych mi rodzin - internat. Ale taki porzadny, sprawdzony, szkola z sensem, rozsadni wychowawcy, madra dyscyplina etc. Ja wiem, ze wiele osob traktuje taka opcje bez zachwytow, ja sama mam zawsze watpliwosci gdy chodzi o konkretne nastoletnie "indiwidua" ALE widzialam/widze efekty w kilkunastu znanych mi rodzinach i to sa efekty bardzo pozytywne, ponadto dlugotrwale (jedna z panien umieszczonych w wieku 16 lat na rok w bardzo strict i bardzo drogim internacie dzis ma pod 30tke, pracuje jako prawnik rodzinny i kiedy tylko sie da wychwala rodzicow za tamta decyzje tudziez jest chodzaca reklama tego akurat internatu, do ktorego byla wyslana mocno na sile kopiac i gryzac; to byla w swoim nastolectwie bardzo trudna panna, ktora m.in. zlapano w srodku Stanow po nielegalnym przekroczeniu granicy kanadyjsko-amerykanskiej, bo panna wybierala sie do Meksyku kradnac co jej bylo potrzebne w drodze ...).
        Z tego, co piszesz, kwestia towarzystwa jest super wazna dla Twojego Mlodego. Z jednej strony ma klopot w znalezieniu kumpli, z drugiej ci, ktorych znajduje sa jacy sa i moga Ci skutecznie zdemolowac mieszkanie obok innych nagannych zachowan. Pewnie wiec jednak musisz wkroczyc i pomoc (chocby i niewidzialnie) Mlodemu z nawiazaniu mniej destrukcyjnych znajomosci. Ma on jakies zainteresowania procz wagarow i demolki?
        • montechristo4 Re: uciekł z domu 15.03.12, 17:34
          on do tej pory raczej nie wagarował - zaczęło się niedawno..... I nie kłamał tak w zywe oczy jak teraz. Nie poznaję swojego dziecka sad
          O szkole z internatem myślałam, ale na prywatną mnie nie stać, a państwowych się trochę boję, bo wydają mi się mocno patologiczne.
        • 71tosia Re: uciekł z domu 15.03.12, 22:10
          wyslanie klopotliwego nastolatka do internatu zwykle skutkuje jeszcze wiekszymi klopotami. Tak wiec twoja znajoma miala sporo szczescia, bo ja znam kilkoro mlodych ludzi dla ktorych taki internat okazal sie jeszcze wieksza katastrofa.
          Zmiana szkoly na mala, z nauczycielami z prawdziwego zdarzenia jest chyba lepszym pomyslem. Tyle ze to chyba przypadek gdy niezbyt lubiany chlopak znalazl akceptacje grupy rowiesniczej, latwo tego nie odda i szkoly moze nie chciec zmienic.
          • marina2 Re: uciekł z domu 15.03.12, 22:46
            Myślę,że wiele aspektów sprawy zostało tu wyciągniętych z mniejszą lub większą celnością. Fajnie,że masz wsparcie Męża .Problemu na forum nie rozgryziemy. Z parę miesięcy Młody zmieni szkołę jest to jakaś szansa na odmianę,ale bez jakiegoś wsparcia terapeutycznego sensownego może być trudniej.Powodzenia!
    • kura28 Re: uciekł z domu 15.03.12, 15:56
      Będziesz na niego zła i rozżalona jak wróci, moim zdaniem powinniście iść razem do dobrego terapeuty. Najlepiej ze specjalizacją z terapii rodzin lub doświadczeniem w mediacjach. Bez tego będzie Ci bardzo trudno znaleźć wspólny język z synem po tym co się stało.

      Wydaje mi się, że Twój syn ma słabą pozycję w swojej grupie, walczy desperacko o ich uznanie a oni to czują. Dlatego pozwalają sobie u niego na wybryki, testują na ile im pozwoli, a on nie potrafi się temu przeciwstawić, bo boi się odrzucenia.
    • nandadevir Re: uciekł z domu 15.03.12, 16:22
      Byłaś z nim kiedykolwiek poradni psychologicznej? Jak nie a syn nie chce to przejdź się sama, tam naprawdę udzielą wiele pomocnych rad
      • verdana Re: uciekł z domu 15.03.12, 17:55
        Współczuję.
        Ale nie wierze w takie przypadki - tzn. nie bardzo chce mi się wierzyć, zę pare tygodni temu chłopaka pobili, a teraz uciekł - od Ciebie.
        Jesteś pewna, ze nikt mu nie grozi? Być mozę przyczyna pobicia i ucieczki jest ta sama. I nie ma nic wspólnego z tym, jaka jestes matką i z tym, co syn wyprawia w domu.
        Może uciekł, bo się boi. Nie Ciebie.
        Moim zdaniem, powinna w to wkroczyć policja, w tej sytuacji ja mam wrazenie, ze chlopak ucieka, aby się ratować, a nie jest to po prostu gó...arski wybryk.
        • montechristo4 Re: uciekł z domu 15.03.12, 17:59
          nie, ja jestem pewna, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Gdyby tak było - uciekłby gdzieś daleko, a nie włóczył się pod szkołą i w okolicach domu.
          • rosapulchra-0 Re: uciekł z domu 15.03.12, 18:11
            Ognisko dla Młodzieży Dziadka Lisieckiego na ulicy Starej 3, na Starówce. Zajrzyj tam, dowiedz się, czym się to je. Pomagają po mistrzowsku.
      • azile.oli Re: uciekł z domu 15.03.12, 17:59
        Przede wszystkim nie myśl o samobójstwie. Przecież chcesz pomóc synowi, a nie go zostawić. Moim zdaniem jesteś bardzo fajną matką, ale chłopak nie jest w stanie tego docenić, bo jest skoncentrowany na sobie. Ma problem - chce zaistnieć za wszelką cenę w grupie rówieśniczej, a ta grupa widząc to wykorzystuje go. Może warto, aby mu to ktoś uświadomił. Krzywdzi najbliższą osobę, żeby zaskarbić sobie akceptację kogoś, kto go nie szanuje. Nie wiem, czy to do niego teraz dotrze, jest jeszcze bardzo młody , wbrew pozorom.
        Internat - tylko prywatny, jak nie masz środków, to państwowy odradzam.
        Powiem Ci tak, nie masz kogoś, z kim syn by się liczył i kto by z nim pogadał i trochę wstrząsnął? Pokazał, że robi krzywdę Tobie i sobie?
    • inguszetia_2006 Re: uciekł z domu 15.03.12, 18:40
      Witam,
      No cholera, chciałam coś mądrego napisać i pocieszającego, ale nie wiem, czy umiem. Jak przeczytałam o tej wyrwanej ościeżnicy, to pomyślałam z automatu, że twój syn wpadł w towarzycho, które ostro daje do pieca. W sensie, jakaś chemia, a nie tylko alkohol. Trzeba by popracować nad młodym, ale jakoś inteligentnie i od d..y strony, bo będzie czuł się pokrzywdzony, izolowany od przyjaciół i wyautowany. Nie dogadacie się teraz normalnie, bo on odżył towarzysko i mu cholernie zależy na tych nowych znajomościach. Będziesz walić głową w mur. Potrzebujesz porady fachowca(i jakiegoś sukcesu), bo od nadmiaru dobrych rad zwariujesz i wpędzisz się w jakąś psychozę. Już teraz masz poczucie winy, a jak się potkniesz na dobrych radach, to będzie jeszcze gorzej. Widzę, że jest ci cholernie ciężko i bardzo mnie to przygnębia, bo ni cholerę nie wiem, jak ci pomóc. Najgorsza jest bezradność. Też tego nie znoszę. A rozwiązanie na pewno jest. No musi być. Trzymam kciuki za ciebie i twoją rodzinę.
      Pozdrawiam,
      Inguszetia
      • marina2 Re: uciekł z domu 15.03.12, 19:37
        może to niezręcznie zabrzmi,ale co tam zapytam/wpadam na forum sporadycznie więc nie znam sytuacji / gdzie w tym wszystkim jest Ojciec dziecka?
        • montechristo4 Re: uciekł z domu 15.03.12, 19:50
          ojciec dziecka zostawił go, kiedy Młody miał troche ponad rok - nie wytrzymał biedaczek psychicznie opieki nad chorym (wtedy) dzieckiem i konieczności połowy czasu spędzania w szpitalu. Młody urodził się jako kilogramowy wczesniak, więc siłą rzeczy pierwsze lata jego życia to była ogólnie masakra. Ale rehabilitacja i dobry neurolog czynią cuda smile
          Mój mąż jest ojczymem Młodego - wychowuje go praktycznie od drugiego roku życia, więc tak naprawdę on jest jego tatą.
          Biologiczny ojciec zniknął z horyzontu na dobre, jak Młody miał niecałe 4 lata. Po prostu stwierdził, że mu się odechciało.
          • montechristo4 Re: uciekł z domu 15.03.12, 19:53
            ale rozumiem, że nie o to pytasz, więc wyjaśniam - mąż jest ze mną w tej sytuacji, stara się mnie wspierać, bo stosunki między nimi są od dłuższego czasu kiepskie.
          • kitkat22 Re: uciekł z domu 15.03.12, 20:14
            no widzisz i ty się nad nim trzęsłaś i użalałaś bo taki malutki, bo chory, bo tatuś go zostawił i jak to matka chciałaś mu nieba przychylić. znam to z autopsji mój synek to zbliżony przypadek też myśli że jest pępkiem świata. Imprezy takie jak u ciebie też juz przeżyłam, Wyprowadzkę do babci też już przerabiałam, zawsze jak mu źletzn narozrabia lub nie chce przestrzegać zasad to tam znaduje pełną akceptację ( mam głupią teściową) Teraz wiem, że powinnam była mieć inne podejście nie wszystko dla dziecka nie poświęcać każdej chwili nie pomagać nie być na każde skinienie nie wyciągać z czarnej duuupy, tylko dać mu umoczyć, ale cóż mądry polak po szkodzie, modlę się tylko żeby zrobił maturę i dostał się na studia w innym mieście.i trochę dostał w du..pę, może wtedy zaczną jakieś styki w mózgu działać. Kocham swoje dziecko ale brakuje mi już siły.Nie wiem jak ci pomóc mogę tylko powiedzieć że rozumiem jak jesteś rozdarta
        • phantomka Re: uciekł z domu 15.03.12, 19:54
          Mam znajomą, która całe życie starała się wychować dzieci na ludzi z zasadami. Z 3 dzieci, dwójka się pogubiła. A ręczyłabym za nią ręką, że błędy popełniała li tylko takie ludzkie, typowo rodzicielskie. Tam wygrało środowisko. I podoba mi się jej obecne podejście (jest po wizytach u psychiatry/terapeuty i bierze antydepresanty) Czeka, aż najmłodsze dziecko skończy edukację i zaczyna realizować się wg własnych potrzeb i zachcianek. Powoli plan już wdraża. I powiem Ci, że też nie raz miała chęć już się nie obudzić, ale to nie jest rozwiązanie. Tym bardziej, że chłopak sam ma ewidentny problem, do tego trudny wiek - mieszanka wybuchowa.
    • poppy_pi Re: uciekł z domu 15.03.12, 20:25
      Chciałabym napisać coś mądrego i pocieszającego ale nie wiem co sad Wyobrażam sobie jak musi być Ci ciężko! Twój syn po prostu się pogubił-trudny wiek, burza hormonów, brak ojca, brak akceptacji ze strony środowiska no i w końcu znalezienie takiego które go akceptuje (albo po prostu wykorzystuje!) niestety beznadziejnego, pewnie złość na Ciebie za ciągłe nakazy i zakazy...Dużo jak na jednego młodego człowieka. Wierzę, że to chwilowy kryzys, młody zmądrzeje i wszystko się wyprostuje! Znam wiele osób, które za młodu robiły rzeczy, których się bardzo wstydzą do dziś, mimo, że minęły całe lata od tamtych wydarzeń. Są dziś porządnymi ludźmi, po studiach, z pracą, hobby, sami mają dzieci. Wierzę, że Wam też się uda! Życzę Ci dużo siły i spokoju.
    • 71tosia Re: uciekł z domu 15.03.12, 21:54
      Jezeli jak piszesz masz znajoma policjantke od nieletnich to 'zalatw' mu po powrocie przesluchanie. Nie zartuje. Moja znajoma miala z synem podobne problemy kilka lat temu. To byl taki kliniczny przypadek malo asertywnego chlopaka pod duzym wplywem grupy rowiesniczej. Zaczeli krasc, pic, szkola przestala praktycznie istniec w jego zyciu. Mama z ktora wczesniej mial niezly kontakt nagle stala sie wrogiem numer jeden. Znajoma poszla na policje i poprosila o 'oficialne' wezwanie, podajac kilka faktow z zycia chlopaka by wygladalo autetyntycznie. Wezwanie przyszlo kilka dni pozniej, mlody poszedl bo grozili 'doprowadzeniem' i musieli go tam niezle przeczolgac. Metoda byla dosc radykalna ale bardzo skuteczna. Nie wiem czy zawsze zadziala ale moze warto sprobowac.
      • sundry Re: uciekł z domu 16.03.12, 07:53
        Policja od nieletnich praktycznie nic nie może zrobić, więc odradzam to rozwiązanie. U mojego brata właśnie od sądu dla nieletnich się zaczęło, a skończyło więzieniem, bo sobie myślał, że nikt mu nic nie zrobi, więc brykał dalej.
        • montechristo4 Re: uciekł z domu 16.03.12, 09:07
          wrócił. Bo skończyły się pieniądze i spanie na klatce schodowej chyba nie jest takie fajne, jak sądził.
          Ale nie skruszony i przestraszony, o nie. Z morda i pretensjami, ze mieliśmy go w dupie przez ten czas, bo nie dzwoniliśmy (miał wyłaczony telefon) a jego kumpel od nas nie odbierał.
          Zdziwiony, ze nie rzucam mu się z płaczem na szyję. Wiem, że ważne jest teraz, żeby mial poczucie że mi na nim zależy, ale ja nie wiem co mam robić. Grozi że wyprowadzi się z domu, a mi się marzy jego wyprowadzka.
          • kitkat22 Re: uciekł z domu 16.03.12, 09:16
            No cóż, powiedz mu że się martwiłaś, ale "sam" z naciskiem na "sam" podjąłęś taką decyzję. Druga część odpowiedzi jaką możesz mu zaserwować brzmi tak: "Będzie mi przykro jeśli będziesz chciał się wyporowadzić z domu i zerwać konaktt", ale to też będzie twoja deczyja". i zakończyłabym temat
          • stara_dominikowa Re: uciekł z domu 16.03.12, 09:19
            Współczuję. Dzieciak, który wrócił, żeby zagrozić, że... się wyniesie pokazuje, że się pogubił i jest totalnie bezradny. Zaczekałabym aż się uspokoi i na swoich warunkach pogadałabym. Ale to ja, moje doświadczenia, moje dzieci. Nie śmiałabym radzić komuś w takich sprawach, bo ludzie są różni.
            Trzymaj się!
            • azile.oli Re: uciekł z domu 16.03.12, 10:08
              Ale on się nie może wyprowadzić, jest niepełnoletni, odpowiadasz za niego, choćby w kwestii realizacji obowiązku szkolnego. Nie może tak być, że on robi co chce, nie wraca na noc , a Ty tego nie zgłaszasz. Wiadomo, raz można tak zrobić, na dłuższą metę się nie da.
              On się stawia, ale jest zagubiony, chce poczuć, że jest dla Ciebie ważny.
          • sundry Re: uciekł z domu 16.03.12, 10:03
            Mój brat zachowywał się tak samo, pakował się do wyprowadzki i za godzinę wracał. Nie umiem poradzić nic, bo my też mieliśmy taki problem i nie udało nam się rozwiązać, ani rozmowami, ani psychologami, ani z pomocą policji.
          • jerzozwierza Re: uciekł z domu 16.03.12, 10:56
            Usłysz, co mówi: że go macie w d.pie. Logika nie ma tu nic do rzeczy- najwyraźniej uważa, że Wam na nim nie zależy. Może ma powód? Zrozum trochę swoje dziecko. Nie chciał go tata- pewnie to teraz świadomie przeżywa. Macie jakieś kłopoty jak piszesz- też może je przeżywać. czuje się niekochany, odrzucony- więc prowokuje. Niedawno został pobity- a Ty znasz powód. Moim zdaniem znasz również prawdziwy powód ucieczki. Ale z jakichś przyczyn ten powód chcesz omijać szerokim łukiem. Widzieć sytuację jakby bez jądra. Nie możesz wycinać całej, podejrzewam trudnej, sytuacji, jaką Twój syn ma- i widzieć tylko jego ucieczki. Czytam, że Tobie jest ciężko. Jemu najwyraźniej też. Wiesz, ja rozumiem, że nie chcesz tu opisać wszystkich swoich prywatnych spraw. Ale nikt Ci nie pomoże, jeśli nie przedstawiasz sytuacji, jaką ona jest. Dziewczyny, które radzą Ci być twardą, wnioskują o sytuacji z Twojego postu- a w nim nie ma nic o problemach, z jakimi najwyraźniej boryka się Twoje dziecko. W poprzednim Twoim wątku miałam wrażenie, że nie chcesz podać przyczyny problemów nie dlatego, że nie chcesz tu ujawniać za dużo- ale dlatego, że tej przyczyny nie akceptujesz, że to coś jest problemem dla Ciebie. Udając, że tego problemu nie ma, nie rozwiążesz go. Słuchając rad od osób, które swym postem wprowadzasz w błąd- też nie. A wprowadzasz forumki w błąd, bo omijasz jakieś mega podstawowe dla sytuacji fakty. Problemem nie jest ucieczka dziecka- a to, co ją spowodowało. Naprawdę wolisz wyprowadzkę dziecka z domu niż stanięcie twarzą twarz z sytuacją - taką, jaka ona jest? Jesteś matką, pomóż mu.
            • bri Re: uciekł z domu 16.03.12, 11:41
              > Usłysz, co mówi: że go macie w d.pie. Logika nie ma tu nic do rzeczy- najwyraźn
              > iej uważa, że Wam na nim nie zależy. Może ma powód?

              Tym powodem może być niskie poczucie własnej wartości. I żeby go matka zagłaskała, jeśli to się nie zmieni, ciężko będzie mu to dostrzec.
            • montechristo4 Re: uciekł z domu 16.03.12, 11:53
              mylisz się. Nie ma tu większej głębi, moje prywatne klopoty nie wpływają na problemy syna. Zgadzam się z Tobą, że on prowokuje, ale często mówię mu że go kocham i jest dla mnie ważny. Nie najważniejszy na świecie, ale ważny.
              Problem polega na tym, że i jemu i jego znajomym w dupach się poprzewracało i tyle. Chce na nie wymóc, żebym zgodziła się na robienie meliny w domu.
              Typowy bunt nastolatka: nikt mnie nie rozumie, ja jestem najmądrzejszy a Wy się na niczym nie znacie/nic nie rozumiecie.
              Ja też mam uczucia i jak długo on zamierza we mnie walić? Mam wrażenie, ze cokolwiek bym nie zrobiła, i tak z jego punktu widzenia robię źle.
              • czarnaalineczka Re: uciekł z domu 16.03.12, 12:29
                >Nie najważniejszy na świecie, ale ważny.

                imho "mam cie w dupie" brzmi juz lepiej
                • montechristo4 Re: uciekł z domu 16.03.12, 12:37
                  nie wiem, o co Ci chodzi. Nie napisałam, że mam go w dupie, bo tak nie jest. Ale nie bedę ukrywać, że jest całym moim swiatem i jest najważniejszy. Mam jeszcze jednego syna i on jest dla nie równie wazny jak ten starszy.
                  • marina2 Re: uciekł z domu 16.03.12, 12:41
                    nie bądź betonem jak jjod
                    • jjod Re: uciekł z domu 16.03.12, 19:06
                      ???
                  • czarnaalineczka Re: uciekł z domu 16.03.12, 12:50
                    w komunikacji nie chodzi tylko o to
                    co ty sobie myslisz mowiac dana rzecz
                    tylko o to jak ta druga osoba to odbiera
                  • przeciwcialo Re: uciekł z domu 16.03.12, 20:34
                    Głodne kawałki. Chyba ani starszy ani młodszy się na to nie nabiera.
                • marina2 Re: uciekł z domu 16.03.12, 12:40
                  monte bardzo się mylisz jeśli sądzisz,ze Twoje problemy są dla niego transparentne i bez wpływu na całą rodzinę.
                  rodzina to system .nawet jeśli nie werbalizujesz problemu Twoje ciało,mimika nie kłamią.nie jesteś w stanie domyślić się jak interpretuje Twoje zachowania syn.
                  IMHO porwały się więzi,ale jest dobry czas na naprawę.
                  poczucie własnej wartości dostaje w prezencie od rodziców albo i nie.
                  zgadzam się z jeżozwierzą,że problemu rzeczywistego nawet nie musnęłaś.
                  i doprawdy na forum nie musisz ,ale sama przed sobą jak najbardziej.spod ziemi znajdź terapeutę.zaczyna się wiosna ,za chwilę testy i wybór szkoły.naprawdę czas goni.
                  • azile.oli Re: uciekł z domu 16.03.12, 13:03
                    Monte, nie obraź się, ale powiedzenie 16- latkowi , który ma problemy z poczuciem własnej wartości, że nie jest najważniejszy, to nie jest dobry pomysł. Co z tego, że ma brata. Brat jest tak samo ważny, jak on, czyli obaj są najważniejsi. Dla Ciebie to oczywiste, dla Twojego syna zapewne nie bardzo.
                    Co do wyprowadzki - nie uważam tego za najlepszy pomysł, ale jeśli do niej dojdzie, to nie dopuść, by odczuł, że to dla Ciebie ulga i że tego chciałaś.
                    16 - letni chłopak to tak naprawdę jeszcze dziecko. On nie radzi sobie z sobą - nie pozwól, żeby poczuł, że on zniknie i Ty poczujesz się spokojniejsza.
                    Wiem, że jest Ci ciężko, bo nie umiesz do niego dotrzeć, ale nie odtrącaj go teraz. To trudny okres dla dzieci. Czemu matka przytrzymuje małe dziecko, które ją kopie, zamiast je odtrącić? Bo wie, że to dziecko nie radzi sobie z emocjami. I teraz jest tak samo - wiek nastoletni też jest okresem burzy i naporu. Skorzystajcie z fachowej pomocy.
                    Żal mi Ciebie, ale Twojego syna też mi żal. Moim zdaniem brak mu poczucia bezpieczeństwa, on oczekiwał, że się będziesz o niego martwiła. Może i sprawdzał, na ile sobie może pozwolić i co przy tym ugrać, ale sprawdzał też, na ile jest ważny.
            • kitkat22 Re: uciekł z domu 16.03.12, 11:54
              Ja radzę z własnego doświadczenia, czy z tego skorzystasz czy nie to już twoja sprawa. Nie ma gwarancji , że jak sprawdziło się na jednym dziecku to odniesie taki sam skutek na drugim , czy kolejnym.Mogę mówić i pisać o swoich doświadczeniach. U mnie ucieczki już były, powroty w stanie nietrzeźwym, ciepły azyl u babci jak narozrabiał też, manipulowanie ojcem i bratem, wprowadzanie zamętu w rodzinie i napuszczanie jednych na mnie (która według niego jestem sprawczynią wszystkich jego nieszczęść), teraz jest sznataż emocjonalny, że sobie coś zrobi. A już siły nie mam bo choćbym mu duuuupę miodem smarowała to i tak będzie się czuł w swoim poczuciu niechciany, niekochany, odrzucony.
              • montechristo4 Re: uciekł z domu 16.03.12, 12:14
                chyba jestem na podobnym etapie. Teraz go nie ma, wyszedł chyba do szkoły. Porozmawiam z nim jak wróci i zobaczymy. Jeżeli będzie chciał się wyprowadzić (może ewentualnie do mojej siostry, która jest rozsądna i z nią zawsze miał świetny kontakt), to może nie bedzie to najgorsze wyjscie.
                • mysia-mysia Re: uciekł z domu 16.03.12, 12:21
                  montechristo4 napisała:

                  > chyba jestem na podobnym etapie. Teraz go nie ma, wyszedł chyba do szkoły. Poro
                  > zmawiam z nim jak wróci i zobaczymy. Jeżeli będzie chciał się wyprowadzić (może
                  > ewentualnie do mojej siostry, która jest rozsądna i z nią zawsze miał świetny
                  > kontakt), to może nie bedzie to najgorsze wyjscie.

                  no cóż, on może myśleć, że to ty jesteś "ta zła", jak pisałaś nigdy mu się z rówieśnikami nie układało, teraz znalazł znajomych, którzy go akceptują i boi się, że ich straci jak nie będzie mógł w domu urządzać imprez; tłumaczenie że to nie są prawdziwi przyjaciele chyba na wiele się nie zda; zastanawia mnie jednak, co dokładnie oznacza że nie odnajdywał się w gronie rówieśniczym i czy nie próbowałaś wcześniej nic z tym zrobić
                • kitkat22 Re: uciekł z domu 16.03.12, 12:25
                  Obawiam się ,że wyprowadzka do siostry to jest wyjście tymczasowe. Jesli chodzi o mojego synka to poprosiłam męża zeby podsunął mu pomysł wizyty u psychologa, jesli będzie taka potrzeba ja tez sie tam udam.
                  Druga sprawa nigdy nie pokazałabym mojemy synkowi moich wypowiedzi na forum.
          • babcia47 Re: uciekł z domu 16.03.12, 11:53
            pewnie teraz czas by usiąśc i spokojnie porozmawiac..a moze nawet dać mu przeczytac ten wąte, by wiedział, ze wcale tak mało nie obeszło Ciebie jego znikniecie..ale też o tym, ze za chwile bedzie pełnoletni, moze dorosły a na pewno jeszcze nie dojrzały, bo nie liczy sie z uczuciami innych, chce być osrodkiem zainteresowania ale robi szkody i najnormalniej krzywdę bliskim..a docelowo sobie, że czas ustalic sobie jakies priorytety..kto jest ważniejszy Ty czy grupa kolegów, którzy w krótkim czasie ulotnią sie z jego zycia..bo taka jest kolej rzeczy. Czy sam będąc na Twoim miejscu tolerowałby opisane przez Ciebie wyskoki swojego potomka..czy to co robił było " w porządku" wobec Ciebie. Ustalić zasady i granice Twojej ingerencji w jego "zycie" ale z drugiej strony jak ony to zycie widzi..szczególnie w kontekście zblizającej sie dorosłości o potencjalnej samowystarczalnosci..bo jak widać brak kasy szybko powrócił go na rodziny łono..itd. itp. Spokojna rozmowa może zdziałac czasem cuda
            • mysia-mysia Re: uciekł z domu 16.03.12, 12:22
              babcia47 napisała:

              > pewnie teraz czas by usiąśc i spokojnie porozmawiac..a moze nawet dać mu przecz
              > ytac ten wąte, by wiedział, ze wcale tak mało nie obeszło Ciebie jego zniknieci
              > e..

              w żadnym wypadku nie dawać przeczytać tego wątku, wkurzy się niechybnie że matka go w internecie obgaduje
              • myga Re: uciekł z domu 16.03.12, 12:27
                > w żadnym wypadku nie dawać przeczytać tego wątku, wkurzy się niechybnie że matk
                > a go w internecie obgaduje
                -------
                Dokladnie, co za pomysl, dopiero bedzie jazda!
            • kitkat22 Re: uciekł z domu 16.03.12, 15:53
              "Ustalić zasady i granice Twojej ingerencji w jego "zycie" ale z drugiej strony jak ony to zycie widzi..szczególnie w kontekście zblizającej sie dorosłości o potencjalnej samowystarczalnosci..bo jak widać brak kasy szybko powrócił go na rodziny łono..itd. itp. Spokojna rozmowa może zdziałac czasem cuda"

              Ładnie piszeszsmile, moze jeszcze napisz jak przekonać żeby stosował się do ustalonych wspólnie zasad i granic, ja takich rozmów przerobiłam już setki
              • montechristo4 Re: uciekł z domu 16.03.12, 16:21
                u nas też jest z tym problem - ja nie wpadam do jego pokoju żądając czegoś niebotycznego. Rozmawiamy, RAZEM ustalamy coś, a dwa dni później on ma te ustalenia w odwłoku.
                • babcia47 Re: uciekł z domu 16.03.12, 22:51
                  a jakie sa tego konsekwencje? powazne traktowanie młodego czlowieka to pokazywanie mu że nie tylko ma przywileje ale i obowiązki..i konsekwentne rozlicznie go z tego gdy z nich sie nie wywoąże. jak widać z jego przykładu ma sporo przywilejów np. miał kase na to zeby uciec..i mozna go z niej "rozliczyć" lub uzaleznic jej posiadanie od poważnych zachowań..chcesz to mieć to na to zarób..osobiscie, przyczyniajac sie do dobra rodziny lub wypełniejąc swoje obowiazki np. szkolne. Ja zawsze swoim dzieciom mówiłam, ze bycie dorosłym to miec przechlapane..bo wolnosci jest mało, za to zaleznosci, obowiązków "od zabicia"..zaleznosci od przełozonych, partnera, małzonka, tzw, społeczeństwa..obowiązków wobec powyzszych, dzieci..Powazne traktowanie potomka polega na tym, by uczyc go zycia pokazujac mu tez mniej "rózowe" strony zycia a nie jak to sie u nas utarło nie stresowac go, bo bedzie miał jeszcze na to czas, bedzie miał/a o tak przechlapane..i w rezultacie młode wchodzą w zycie z mentalnościa przedszkolaka i przekonaniem, ze świat czeka nich z otwartymi ramionwmi..az nie odbiją się od ściany. Romantyczne podejście do zycia..a w sumie w zyciu za wszystko trzeba płacić nawet za rzeczy najwspaniaksze tj. mołość, związek..trzeba zapłacić obowiazkami wobec osoby najblizszej, brakiem wolnosci osobistej..a za posiadanie potomka chocby najpierw nieprzespanymi nocami a potem stresem jak u autorki wątku. Szesnastolatek tylko pozornie o tym wie..warto z nim o tym mówić jak z człowiekiem prawie juz dorosłym i często mu o tym później przypominac..wbrew pozorom nic nie ma w zyciu za darmo..poza miłością mamy..i to powinien tez umiec docenić
                • nangaparbat3 Re: uciekł z domu 17.03.12, 10:19
                  RAZEM ustalamy coś, a dwa dni później on ma te ustaleni
                  > a w odwłoku.
          • bi_scotti Re: uciekł z domu 16.03.12, 13:10
            montechristo4 napisała:

            > Grozi że
            > wyprowadzi się z domu, a mi się marzy jego wyprowadzka.

            Domyslam sie, ze w PL nie ma shelters dla zbuntowanych/niedogadanych z rodzina 16+ ? U nas sa ale to wcale nie jest taki raj jak sobie wielu nastolatkow wyobraza - zeby korzystac z shelter, trzeba chodzic do szkoly albo pracowac, trzeba partycypowac w organizowanych zajeciach, udzielac sie etc. Dlatego tez najczesciej na dluzej zostaja tylko ci, ktorzy NAPRAWDE maja podbramkowe sytuacje w domu (przemoc, alkohol, drugs, przestepstwa, ogolna krzywda), natomiast "przecietni" buntownicy dosc szybko wracaja do mamy i taty. Life.
            • sundry Re: uciekł z domu 16.03.12, 13:35
              Są ośrodki wychowawcze i socjoterapii dla młodzieży, ale zazwyczaj miejsc brakuje. No i chyba kieruje do nich sąd, jak już się bardziej nawywija.
    • jerzozwierza Re: uciekł z domu 16.03.12, 18:53
      Napisałaś, że Twój syn przez lata był pępkiem świata- a co się stało, że przestał nim być?
      Niskie poczucie własnej wartości wynosi się z domu i sytuacji rodzinnej. Odpowaidają za to dorośli, nie dziecko.
      Zasugerowałaś, że syn ma złe relacje z Twoim mężem. Dlaczego nie uważasz, że to jest poważny problem?
      Czemu nie stajesz po stronie swojego dziecka a przeciw niemu? Kiedy czytam, co piszesz o nim na forum, czuję Twoją niechęć do niego.
      Moje dziecko jest dla mnie najważniejsze na świecie. Nie dziwię się, że Twoje bada, czy jest kochane- skoro nie jest najważniejsze. To, że chciałabyś, żeby się wyprowadził jest dla mnie szokujące. Przecież on to na pewno czuje!
      Nie zrzucaj na niego całej odpowiedzialności za jego obecne wybryki. Nie każdy nastolatek ucieka z domu, organizuje w domu pijaństwo itd. Ty go wychowywałaś, ty popełniłaś błędy. Bądź zła na siebie.
      Ja odbieram Twoje posty tak, że odrzuciłaś własne dziecko.
      • 71tosia Re: uciekł z domu 16.03.12, 19:09
        a ile lat ma twoje dziecko? Moje jest kochane wspierane i przez rodzicow i dziadkow, w domu atmosfera dosc dobra, a okres dorastania jest i tak bolesny i pelny napiec.
        Problem w przypadku autorki postu jest taki ze niezbyt lubiane dziecko nagle znalazlo grupe rowiesniczej, ktora go akceptuje. On tego nie da sobie odebrac, obojetnie co powie i zrobi mama bo jest to dla niego zbyt wazne. Mozna probowac sie dogadywac z Mlodym ale obawiam sie ze przede wszystkim trzeba sie uzbroic w cierpliwosc i starac sie by Dzieciak nie popelnil zbyt wiele głupot.
      • montechristo4 Re: uciekł z domu 16.03.12, 19:11
        a skąd wiesz, że staję przeciw niemu?
        Może jestem w tej chwili rozgoryczona, bo nagle, ze względu na kolegów, stałam się dla niego wrogiem numer jeden. Ja wiem, że to taki wiek, kiedy koledzy są najważniejsi, ale jest mi cholernie przykro i źle w tej sytuacji. Wczoraj nie rozmawialiśmy, dzisiaj wyszedł rano do szkoły i do tej pory go nie ma, chociaż umawialiśmy się, że wróci po szkole, żebyśmy mogli spokojnie porozmawiać.
        Ja nie jestem ze stali - ostatnie tygodnie były trudne, poświęciłam masę czasu i energii, żeby stać przy nim murem i może zwyczajnie jestem zmęczona i zniechęcona.
        Bardzo szybko oceniasz.
        • 71tosia Re: uciekł z domu 16.03.12, 19:31
          jest piatek,dla nastolatkow to tradycyjny dzien siedzenia w pubie, siedzi gdzies bawi sie i wylewa zale jak to ma fatalnie za starymi. Swoja droga jak chcesz miec minimum kontroli to zainstaluj mu w komorce program 'gdzie jest dziecko' jak bedzie ja mial wlaczona to przynjamniej bedziesz wiedziec w jakim rejonie miasta jest, ja z tego korzystam nie czesto ale jednak mnie to jakos uspakaja ze moge w kazdej chwili sprawdzic gdzie jest moja corka.
          Próbuj zachowac zimna krew, ale rozmowe bym odlozyla do jutra bo dzis pewnie znowu skoczy sie to awantura. Bardzo ci współczuje bo wiem jak taka sytuacja z dzieckim moze wykonczyc. Jedyna nadzieja ze on wyrosnie z tej glupoty, bo jednak wiekszosc wyrasta.
        • jerzozwierza Re: uciekł z domu 17.03.12, 08:03
          Z Twoich postôw czuję niechęć do niego, brak akceptacji- to wszystko. To moje odczucia. Być może Twoje dziecko czuje to samo.
          Uważam, że błędem jest myślenie, że czas dojrzewania = czas gdy matka jest wrogiem. Ty tak sobie tłumaczysz tę sytuację. A moje zdanie jest takie - tylko na podstawie tego co piszesz, a nie piszesz całej prawdy, więc nie dajesz szans na całkowite zrozumienie Waszej sytuacji rodzinnej- moje zdanie jest takie, że Twoje dziecko szaleje nie bez powodu.
          Jak się rozejrzysz wokół, to zobaczysz mnóstwo nastolatków, którzy nie robią tego, co Twój syn. Wiesz, znałam kiedyś chłopaka, który się w wieku lat nastu mało nie zaćpał. Rodzice do tej pory twierdzą, że miał za dobrze w domu i mu się w d.pie poprzewracało. Całkowicie ingorują fakt, że jego ojciec był alkoholikiem. Takim "kulturalnym", inteligentnym, z "elity". Wg nich nie miało to żadnego wpływu na dziecko i jego uzależnienie. Ojciec był uzależniony i to było ok, ale że syn się uzależnił- to prowadziło do wielu negatywnych ocen chłopaka. Paradoks, co? A, i też mówili, że to taki wiek. A on byl jedynym ćpunem z klasy... Reszta jakoś inaczej przechodziła "ten wiek".
          Ty piszesz, że jesteś chora, że masz myśli samobójcze (ale powstrzymuje Cię myśl o młodszym synu- znowu starszy jest mniej ważny)- i jednocześnie uważasz, że to nie ma wpływu na Twoje dziecko. Chłopca, którego nie akceptowali rówieśnicy, który niedawno został pobity, który ma złe relacje z ojczymem, i żadnych z ojcem, którego matka jest chora i jest w fatalnej formie psychicznej i który- jeśli matce coś się stanie- zostanie SAM.
          Piszesz, że masz z dzieckiem dobry kontakt. To nie jest prawda. I nie tylko dlatego, że on "się wypiął". Dobry kontakt oznacza zrozumienie. A Ty- jak widzę z tego co piszesz- nie rozumiesz swojego dziecka. Nie chcesz zobaczyć, że on ma trudno- bo Ty masz trudno i to się dla Ciebie liczy bardziej. Nie stawiasz go na miejscu pierwszym. I uważasz, że to nie problem.
          Oczekujesz od chłopca, że na wieść, że matka jest chora, będzie wynosił śmieci i ją przytulał? Może niektórzy tacy są. Ale duża część mężczyzn, w tym dorosłych facetów, na wieść o chorobie osoby bliskiej ma reakcję ucieczkową- żeby nie czuć strachu. A on ma taką sytuację, że ma prawo być pogubiony.
          Uważam, że powinaś iść do psychologa, porozmawiać o sobie, mężu, synach. W mojej opinii zachowanie Twojego dziecka jest tylko skutkiem problemów w Waszej rodzinie. A jak tego nie zechcesz zobaczyć- może mu to zniszczyć życie. Bo nigdy nie wiesz, jaki numer może wyciąć odrzucony nastolatek z niskim poczuciem własnej wartości, który bardzo chce nie czuć lęku.
          • bri Re: uciekł z domu 18.03.12, 19:54
            Czego wy od niej wymagacie? Syn robi co może, żeby jej dokuczyć, a jej nie wolno nawet samej przed sobą się przyznać, że ją to męczy i ma tego dosyć. Ma szesnastolatka traktować jak trzylatka, wybaczać wszystko awansem i przytulać na siłę nawet jak ją kopie. Idiotyzm.
      • kitkat22 Re: uciekł z domu 16.03.12, 19:15
        proponuję poluzować kucyki spójrz na to z innej strony . Czy mam rozumieć, że jeśli moje dziecko będzie np. złodziejem, dziwką, mordercą to wina matki, o rany smilea myślałam że to wszystko wina Tuska
        "Pociąg spóźnił się do Buska – wina Tuska.
        Podupada kurort Ustka – wina Tuska.
        Groch się jakoś marnie łuska – wina Tuska.
        W Totku Ci nie wyszła szóstka – wina Tuska.
        Zaszkodziła Ci kapustka – wina Tuska.
        Cioci Zosi siadła trzustka – wina Tuska.
        W szczerym polu uschła brzózka – wina Tuska.
        W gardle Ci uwięzła kluska – wina Tuska.
        Dyszel złamał sie u wózka – wina Tuska.
        Waza stłukła się etruska – wina Tuska.
        Zimny deszczyk w oczy pluska – wina Tuska.
        Gorzkie łzy ociera chustka – wina Tuska.
        Połamała nóżki kózka – wina Tuska.
        Księdzu z głowy spadła piuska – wina Tuska.
        Polska to kolonia ruska – wina Tuska.
        Na stadionach rąbanina – Tuska wina."
    • woman_in_love generalnie to: 16.03.12, 19:34
      1) Nie masz wcale z nim dobrego kontaktu - dla świętego spokoju pozwala matce się wygadać, może nawet nie słucha tego pierd...., zgadza się i mając w odwłoku to gadanie robi i tak swoje.

      2) Ciekawi mnie czy kiedykolwiek go biłaś (klapsy) - ale to tak tylko informacyjnie dla mnie, bo podejrzewam, że nie. To nie zastrzeżenie, naprawdę.

      3) Mimo, że w 1 poście piszesz, że nie pozwalasz mu na różne rzeczy, to w następnym piszesz, że "kiedy jestem w pracy - w domu jest jedna wielka imprezownia. Przychodzą goście na wagary, częstują się moim alkoholem, palą w garażu,...". A potem piszesz: " a wtedy znajomi mieli nieograniczony czas na wizyty, mogli siedzieć do późna, zawsze gotowałam kosmiczne tony jedzenia, żeby wszystkich wyżywić." No to co chcesz. Klawa matka, tylko czasem jej odpierd.... Ale nie martwcie się chłopaki, przyjdźcie dziś na imprezę.

      4) To też informacyjnie - czy ty wychowawczo karałaś go do tej pory czy tylko gadałaś, gadałaś, gadałaś, gadałaś...... A jeśli karałaś to jak? Ja osobiście za takie zachowania ucięła bym wyjazdy na wakacje, zabrała sprzęt, przeniosła do innej szkoły (nawet z internatem).

      5) Czy masz inne dzieci, czy też to jedynak: rozpieszczany i ukochany.

      6) Czy nie za dużo mówisz mu, że go kochasz bezgranicznie? Może zacznij go kochać warunkowo? Czyli wrócił "z morda i pretensjami, ze mieliśmy go w dupie przez ten czas". Trzeba mu było odpowiedzieć, że jakby był miły i grzeczny to byś go bardziej kochała i że na miłość trzeba tak samo zasłużyć jak na akceptację grupy. I że musi wybrać rodzina czy grupa.

      7) "moje prywatne klopoty nie wpływają na problemy syna". A może zacznij obciążać swoimi problemami syna. Może żyje mu się zbyt dobrze. Myśli, że twe życie jest cacy, możesz robić co chcesz i się czepiasz. Może powinien dorosnąć szybciej niż inni.

      8) Generalnie myślę, że za dużo rozmawiasz, a za mało stawiasz granic. Tu cię straszą samobójstwami nastolatków, ale to pierdy sierdy. O wiele więcej nastolatków się stoczyło niż zabiło. Może czas wymagać i karać. Póki można.

      • montechristo4 Re: generalnie to: 16.03.12, 19:45
        Woman, nie przeszkadza i to, ze przychodzą znajomi, pod warunkiem, że ja jestem wtedy w domu.
        Jak mnie nie ma, to przeginają z zachowaniem, wtedy jest alkohol i papierosy. Na to się nie zgadzam.
        Kary dostawał - nie było to tylko czcze gadanie. Za palenie ma brak kieszonkowego, bo jestem zdania że jeżeli chce palić, to niech pali za swoje.
        Np. za awantury w grudniu nie pojechał na wycieczkę do Berlina, chociaż przepadła zaliczka. Trudno, nie widziałam powodu, żeby go nagradzać za zachowanie.
        Niedawno okazało się, że mam chore serce i zwężoną tętnicę szyjną. Stres powoduje omdlenia, dość niekontrolowane. Powiedziałam o tym synowi, obiecał, że postara się trochę "ogarnąć" i nie przysparzać mi stresów. No to się postaral.....
        Nie jest jedynakiem, ma brata jedenastoletniego.
        • montechristo4 Re: przeciwciało 16.03.12, 19:46
          Nigdy i nigdzie nie twierdziłam że mój syn jest aniołem. Ale Ty nie możesz się powstrzymać od kąśliwych komentarzy nie całkiem na temat. Więc grzecznie proszę: odwal się i ode mnie i od mojego syna.
          • woman_in_love Re: przeciwciało 16.03.12, 19:47
            ale to do mnie było o kąśliwych uwagach?
            Bo ja tylko wnikam, jakie błędy popełniłaś, żeby nie popełnić podobnych.
            • montechristo4 Re: przeciwciało 16.03.12, 19:59
              przecież napisałam w tytule, że to do przeciwciała smile Tylko post się podpiął pod Ciebie, przepraszam
          • 71tosia Re: przeciwciało 16.03.12, 20:11
            tu pisze pelno mam ktore maja jeszcze wizje romatycznego macierzyństwa bo w domu maja urocze malenstwo co kocha mamusie.
            Niestety srodki wychowacze jakie mozna zastosowac wobec nastolatka sa bardzo ograniczone, brak kieszonkowego, odciecie od internetu i wlasciwie to wszystko. Jak chce isc na 'melanz' to nie wroci do domu po szkole, jak koledzy postawia piwo to co mozesz mu zrobic? Jak zmienisz szkole to moze jej nie zaakceptowac i co mu zrobisz? Pozostaje czekanie ze jednak to co wpajalismy do tej pory, po okresie burzy i naporu wieku dorostania, jednak zaowocuje.
            • verdana Re: przeciwciało 16.03.12, 22:08
              Kary dla nastolatka to najwyżej satysfakcja dla rodziców. Wtym wieku kary po prostu nie działaja, albo działają odwrotnie. nastolatek, zamiast wyrzutów sumienia, czuje się ponizony i wsciekły.
              Karałam nastolatka za kłamstwa w sprawie stopniu. Pewnego dnia postanowilam przestać - niemal dorosłe dziecko, gdy po wywiadówce nic nie powiedziałam, rozpłakalo sie i przestało klamać. Dziwne? Może dziwne, ale prawdziwe.
              • woman_in_love Re: przeciwciało 16.03.12, 22:16
                OK, ale uzyskałaś to dzięki wcześniejszym karom.
              • bi_scotti Re: przeciwciało 16.03.12, 22:44
                verdana napisała:

                > Kary dla nastolatka to najwyżej satysfakcja dla rodziców. Wtym wieku kary po pr
                > ostu nie działaja, albo działają odwrotnie. nastolatek, zamiast wyrzutów sumien
                > ia, czuje się ponizony i wsciekły.
                > Karałam nastolatka za kłamstwa w sprawie stopniu. Pewnego dnia postanowilam prz
                > estać - niemal dorosłe dziecko, gdy po wywiadówce nic nie powiedziałam, rozpłak
                > alo sie i przestało klamać. Dziwne? Może dziwne, ale prawdziwe.

                Zgadzam sie w 1000%, ze kary na nastolatka nie dzialaja ALE na opisana przez Ciebie reakcje pracuje sie latami - sama wiesz, ze wkladalas w lebki to i tamto gdy te lebki byly male, gdy rosly, gdy (jeszcze smile ) sluchaly etc. I w tym caly problem, ze jak sie nie wlozy to nie bedzie. Pociesznie zreszta tez - jesli sie wlozylo to w koncu zaowocuje. Z tym, ze przy niektorych przypadkach trzeba dluzej czekac na te owoce a czesto i jest ku nim droga przez meke.
                I o ile kary nie dzialaja to konsekwecje Mlody ponosic musi, bo inaczej sie nie da. A jakie sa konsekwencje demolki mieszkania, wagarowania, bycia nieuprzejmym etc. to juz jest w jakims sensie kwestia dogadania sie w rodzinie. U mnie to by pewnie bylo czasowe odebranie klucza, odprowadzanie ZA REKE do szkoly, sprawdzanie wyrywkowe czy w szkole jest i totalne odciecie od towarzystwa, ktore niszczy moje mieszkanie ale ja jestem za military style i za tym zebysmy sie wszyscy wzajemnie szanowali - to dotyczy rowniez szacunku dla potrzeb rodzicow i reszty rodziny wink No ale ja jestem staroswiecka i niereformowalna tongue_out
              • mysia-mysia Re: przeciwciało 17.03.12, 09:57
                verdana napisała:

                > Kary dla nastolatka to najwyżej satysfakcja dla rodziców. Wtym wieku kary po pr
                > ostu nie działaja, albo działają odwrotnie. nastolatek, zamiast wyrzutów sumien
                > ia, czuje się ponizony i wsciekły.

                Zastanawiam się nad tym, co mówisz. Mnie rodzice w ogóle nie karali w tym sensie; mieli swoje humory nie raz, czasem poważne ale było to związane z tym, co się w ich życiu dzieje a nie tym, że narozrabiałam. Co najwyżej powiedzieli coś w stylu: co ty wyrabiasz, nie wygłupiaj się. I jakoś na złą drogę nie zeszłam, generalie nie robiłam też za wiele problemów. Nie kłamałam w sprawie ocen, bo też nigdy nie wyrażali jakiegoś specjalnego niezadowolenia ze złej oceny, nie za specjalnie też wypytywali. Jak miałam z jednego przedmiotu dobre oceny a z innego złe to traktowali to jako coś naturalnego. Z imprez wracałam, kiedy się skończyły, nigdy nie zdarzyło mi się słyszeć że mam być na określoną godzinę (zresztą któryś rodzic tego wymaga? wychodzić, jak się jeszcze wszyscy bawią?)

                Nie paliłam, nie wagarowałam, nie upijałam się a narkotyków to nawet nie widziałam na oczy. Nie uprawiałam też przygodnego seksu. Nie musiałam się przeciw niczemu buntować ale wiedziałam też, że jak się w coś wpakuję to rodzice mi nie pomogą, bo mają za dużo własnych kłopotów.

                Ale generalnie pojęcie karania wydaje mi się takie trochę wydumane, jakby ludzie zamiast żyć normalnie w rodzinie wchodzili w jakieś role: zrobiłeś to i to, teraz cię ukarzę. Wszyscy popełniają błędy, a nie wszyscy są karani. Męża ani teściowej nie karzesz za to, że nie spełniają twoich oczekiwań, więc dlaczego masz karać swoje dziecko?

                Konsekwencje tak, ale nie kary. Czyli np za wymianę drzwi odliczyć z kieszonkowego.
                • gryzelda71 Re: przeciwciało 17.03.12, 10:05
                  > Konsekwencje tak, ale nie kary. Czyli np za wymianę drzwi odliczyć z kieszonkow
                  > ego.

                  A nastolatek nie potraktuje tego jako karę?
                  Czym się różni kara od konsekwencji w jego mniemaniu?
                  • mysia-mysia Re: przeciwciało 17.03.12, 10:16
                    gryzelda71 napisała:

                    > > Konsekwencje tak, ale nie kary. Czyli np za wymianę drzwi odliczyć z kies
                    > zonkow
                    > > ego.
                    >
                    > A nastolatek nie potraktuje tego jako karę?
                    > Czym się różni kara od konsekwencji w jego mniemaniu?

                    Kara to na przykład szlaban, zwłaszcza jak wszyscy idą na imprezę.
                    Albo odmowa wycieczki za awanturę... aczkolwiek trudno tak gdybać, nie wiem o co dokładnie awantura była, jak dokładnie wyglądała. Trudno stwierdzić czy w podobnej sytuacji nie zachowałabym się tak samo, ale generalnie chodzi mi o to że kara to takie kombinowanie: ty mi zrobiłeś tak to ja ci teraz tak.

                    Konsekwencją byłby natomiast gniew rodzica, "ciche dni". Przysięgam, nigdy nie miałam szlabanu, nawet za awantury w domu (a zdarzały się w pewnym momencie) ale jak wychodziłam a później wracałam i widziałam skwaszoną rodzicielkę to była to taka właśnie naturalna kara, którą pamiętałam na długo.
                    • gryzelda71 Re: przeciwciało 17.03.12, 10:22
                      > Konsekwencją byłby natomiast gniew rodzica, "ciche dni". Przysięgam, nigdy nie
                      > miałam szlabanu, nawet za awantury w domu (a zdarzały się w pewnym momencie) al
                      > e jak wychodziłam a później wracałam i widziałam skwaszoną rodzicielkę to była
                      > to taka właśnie naturalna kara, którą pamiętałam na długo.

                      Czyli dla rodzica konsekwencja,a dla dziecka kara.
                    • nangaparbat3 Re: przeciwciało 17.03.12, 10:56
                      mysia-mysia napisała:

                      > Kara to na przykład szlaban, zwłaszcza jak wszyscy idą na imprezę.
                      > ale generalnie chodzi mi o to że
                      > kara to takie kombinowanie: ty mi zrobiłeś tak to ja ci teraz tak.
                      >
                      Dlatego kary jakiekolwiek mnie brzydzą.

                      > Konsekwencją byłby natomiast gniew rodzica, "ciche dni".

                      Gniew jasno wyrażony wydaje mi sie całkiem OK, ale "ciche dni" to jedna z gorszych rzeczy, które mozna zrobic drugiemu, dziecku zwłaszcza. Pewien dziewiętnastolatek zwierzał mi sie, że woli sie zabić niz jeszcze raz przeżyć ciche dni, jakie zafundowali mu rodzice, kiedy został na drugi rok w tej samej klasie.
                      Dla mnie "konsekwencją" jest naprawienie wyrzadzonej szkody, ewentualnie jakies sensowne zadośćuczynienie osobie, którą się skrzywdziło.

                      al
                      > e jak wychodziłam a później wracałam i widziałam skwaszoną rodzicielkę to była
                      > to taka właśnie naturalna kara, którą pamiętałam na długo.

                      To już chyba lepszy szlaban. W każdym razie mniej uzależniający od mateczki.
                  • fogito Re: przeciwciało 17.03.12, 10:40
                    gryzelda71 napisała:

                    > > Konsekwencje tak, ale nie kary. Czyli np za wymianę drzwi odliczyć z kies
                    > zonkow
                    > > ego.
                    >
                    > A nastolatek nie potraktuje tego jako karę?
                    > Czym się różni kara od konsekwencji w jego mniemaniu?

                    Zapłacenie za straty, do których się przyczynił wraz ze swoimi kolegami to konsekwencja owego braku rozsądku. Jak dzieciak ma mózg a nie sieczkę to zrozumie.
                    Szlaban na TV albo coś w tym stylu to byłaby kara od czapy.
                    • gryzelda71 Re: przeciwciało 17.03.12, 10:48
                      Ma zapłacić za straty z kieszonkowego.To konsekwencja.Dzieciak nie dostaje jakiś czas kieszonkowego i dla niego to kara.No nazwanie czegoś konsekwencją lepiej brzmi.
                      • fogito Re: przeciwciało 17.03.12, 20:10
                        gryzelda71 napisała:

                        > Ma zapłacić za straty z kieszonkowego.To konsekwencja.Dzieciak nie dostaje jaki
                        > ś czas kieszonkowego i dla niego to kara.No nazwanie czegoś konsekwencją lepiej
                        > brzmi.

                        Brzmienie nie ma znaczenia. Za straty płaci ten, kto je powoduje.
                        Dzieciak zawsze może odpracować, jak nie ma wystarczająco swoich pieniędzy.
                • mysia-mysia montechristo 17.03.12, 10:06
                  wydaje mi się, że jednak większość nastolatków nie chce wcale psuć nerwów wszystkim do okoła, nie wiem czy bierzesz pod uwagę, że twój syn może mieć depresję?
                  wrzaski i awanturowanie się bez przyczyny mogą być jej objawem, nie koniecznie osoba z depresją to taka co leży w łóżku i nic nie robi
                  czy syn nie skarży się na problemy ze snem? jeśli tak, to powiedziałabym niemal na bank depresja
                  zwłaszcza że jak pisałaś wcześniej z rówieśnikami mu się nie układa, został pobity, oprawcom nic nie można zrobić, nie wiadomo co tam się jeszcze dzieje, o czym ci nie mówi; możliwe że go zastraszają, wyśmiewają itd itp
                • 71tosia Re: przeciwciało 17.03.12, 11:50
                  'ja nigdy wiec'.... nie mowimy o przypadku w miare grzecznej nastolatki co nie pila, nie palila, nie wagarowala i uczyla sie adekwatnie do swoich mozliwosci a tylko od czasu do czasu zdarzaly sie jej jakies wybryki. Syn autorki to bardzo problematyczny dzieciak, ktoremu grozi wykolejenie i zrujnowanie sobie zycia. Metoda na grzeczne dziewczynki, pomijajac fakt ze nie ma metod uniwersalnych w wychowaniu, raczej tu nie zadziala.
                  • mysia-mysia Re: przeciwciało 17.03.12, 13:45
                    71tosia napisała:

                    > 'ja nigdy wiec'.... nie mowimy o przypadku w miare grzecznej nastolatki co ni
                    > e pila, nie palila, nie wagarowala i uczyla sie adekwatnie do swoich mozliwosci

                    a ja się zastanawiam czy nie byłoby tak, że jeśli rodzice dawali by mi szlabany to ja zaczęłabym im robić na złość
    • nangaparbat3 Re: uciekł z domu 17.03.12, 10:34
      Czytałam dokładnie Twój poprzedni wątek, i przez cały czas miałam głębokie przekonanie, że mieszkacie z synem we dwoje. I to jest tak, że jesteś Ty, Twoj mąż i Wasz syn, a z boku Twój syn, który jest tylko z Toba. Tak to wygląda z Twoich wypowiedzi na forum.
      Sytuacja niezmiernie trudna dla niego, i oczywiście dla Ciebie.
      Na Twoim miejscu zaczełabym od siebie (natychmiast - mozliwe, że antydepresanty są rzeczywiscie konieczne) i jakiejś formy wsparcia dla psyche (dla siebie bym wybrała tai-chi albo choreoterapię, nie musi być wcale klasyczna psychoterapia), a z drugiej strony poszłabym, pewnie na wstępie sama, po radę do specjalisty od systemowej terapii rodzin, sądzę że mógłby doradzic coś mądrego.
      • verdana Re: uciekł z domu 17.03.12, 15:46
        Czym bardziej czytam ten watek, tym bardziej mam wrazenie, ze cos jest, wybacz, głęboko nie w porzadku. Pretensje do syna, ze jest rozpuszczony, bo byl "oczkiem w glowie" - cóż, nie syna to wina. Lekcewaznienie problemów - chłopak ma marne kontakty z ojczymem (to bardzo powazny problem, niezaleznie dlaczego), jest "inny" (nie wiemy jak inny, ale problem musi być powazny), w szkole podobno problemow nie sprawia - ale niewatpliwie je ma, bo został pobity za inność. w dodatku nie zyskał żadnego wsparcia ze strony szkoły (podejrzewam, ze go nie lubią), bratajakby nie było, matka choruje - trochę za dużo na jednego 16-latka. Przy czym jednak uderza mnie absolutne obwinianie o sytyację TYLKO nastolatka.
        Ucieczka z domu to tylko ostatni epizod. problemem podstawowym jest to, ze chłopak czuje się do tego stopnia odrzucony i nieakceptowany przez wszystkich, ze zrobi wszystko dla szemranego towarzystwa, które go akceptuje.
        Na moje oko surowa dyscyplina, kary, chłodne traktowanie - wszystko to tylko upewni chlopaka, ze nie ejst akceptowany. Bedzie gorzej. Dla mnie natychmiastowa terapia dla całej rodziny to jedyne, co jeszcze moze pomóc.
        • azile.oli Re: uciekł z domu 17.03.12, 16:03
          Zgodzę się z Verdaną. Wychodzi na to, że cała rodzina jest w porządku, tylko ten chłopak zły. Mąż wspiera żonę, ale z pasierbem stosunki złe. Brat to jedyne, co matkę przy życiu trzyma, bo przecież ten 16 -latek jej nie potrzebuje. Niech sobie sam radzi z emocjami.
          Wszyscy musicie zmienić postępowanie , bo inaczej do niczego nie dojdziecie.
          • kozica111 Re: uciekł z domu 17.03.12, 16:41
            Verdana dobrze mówi.Popatrz ty sama go nie akceptujesz skoro nawet ogólnie tej jego inności nie chcesz nazwać, co więcej dajesz mu pewnie więcej jasnych sygnałów ze tak jest; choćby robienie z siebie kucharki gdy koledzy "raczą" odwiedzić młodego.Gotujesz furę jedzenia i pozwalasz się szarogęsić, bo inaczej nie przyjdą? To niech nie przychodzą albo niech przyjdą ze względu na syna.
            • thaures Re: uciekł z domu 17.03.12, 16:57
              Piszecie, ze kary na nastolatka nie działają. To przepraszam bardzo- co robić , gdy dziecko jest problematyczne? Gdy wagaruje, zaczyna wynosić rzeczy z domu i robi się coraz bardziej problematyczne?
              • verdana Re: uciekł z domu 17.03.12, 17:12
                Naprawdę sądzisz, że gdy dochodzi do tego, ze dziecko wynosi rzeczy z domu, to kara podziała, więcej- bedzie respektowana?
                Jak dziecko wynosi rzeczy, to prawdopodobnie rodzice już mają na niego zerowy wpływ. I kary dawane przez rodziców także - bo nie da się tak dotkliwie ukarać nastolatka, aby naprawdę karę odczuł, jesli nie czuje się związany z rodzicami, nie są oni dla niego autorutetem i jeśli karę oczuje jako coś, co jest tylko przeszkodą w robieniu tego, co chce, a nie będzie miał żadnych wyrzutów sumienia.
              • bi_scotti Re: uciekł z domu 17.03.12, 17:26
                thaures napisała:

                > Piszecie, ze kary na nastolatka nie działają. To przepraszam bardzo- co robić
                > , gdy dziecko jest problematyczne? Gdy wagaruje, zaczyna wynosić rzeczy z domu
                > i robi się coraz bardziej problematyczne?

                Leczenie skutkow nie eliminuje przyczyn. Wbrew pozorom jakie stwarzaja czasem przerysowane opowiesci o rozwydrzonych nastolatkach, znakomita wiekszosc jednak nie wagaruje, nie wynosi rzeczy z domu i nie sprawia codziennych (!!!) problemow wychowawczych. Ci, ktorzy tak robia najczesciej nie robia tego ot tak, bez ZADNYCH powodow z czasow wczesniejszego z nimi postepowania. Analiza przeszlosci jest konieczna zeby zrozumiec dlaczego dany mlody az tak dramatycznie przezywa okres dorastania. TO JEST dramatyczny okres w zyciu ale (na szczescie) mniejszosc staje sie samo-destrukcyjnymi buntownikami (bez powodu???).
                Przy czym nawet jesli w przeszlosci zostaly popelnione jakies bledy wychowawcze to nie znaczy, ze mozna juz tylko sprawe zostawic, posypac glowe popiolem, nic nie robic i czekac az mlody "sam dorosnie", bo to sie wcale moze nie zdarzyc albo zdarzy sie z roznymi niepotrzebnymi zawirowaniami w miedzyczasie.
                W tym danym przypadku, uklad matka-syn i uklad nastolatek-reszta rodziny wydaja sie byc porwane/polamane/nieprzystajace do siebie i to zapewne jest jedna z przyczyn problemow mlodego. Ale samych przyczyn tych przyczyn przeciez nie znamy! Info jakie dostajemy od Montechristo jest, z natury forum, jakos tam ograniczone wiec trudno cokolwiek radzic "for sure". Pozostaja spekulacje i domysly tudziez ogolne rady "z dobrego serca". Moze to jednak cos pomaga ...?
                • verdana Re: uciekł z domu 17.03.12, 17:41
                  Pozostaje dodać "Amen".
                  I podpisać sie czterema kończynami.
                  • thaures Re: uciekł z domu 17.03.12, 18:08
                    Ja to rozumiem- rodzice nie mają już wpływu na dziecko i kary z ich strony nie przyniosą skutku. Ale co w takim razie zrobić?
                    • katus118 Re: uciekł z domu 17.03.12, 18:16
                      Ja miałam taki problem - dziecko mi wynosiło kasę z domu.
                      Kary nie pomagały.
                    • bi_scotti Re: uciekł z domu 17.03.12, 18:36
                      thaures napisała:

                      > Ja to rozumiem- rodzice nie mają już wpływu na dziecko i kary z ich strony nie
                      > przyniosą skutku. Ale co w takim razie zrobić?

                      Nie ma jednej metody, jednego sposobu, nie ma tej czarodziejskiej rozdzki, magicznego zaklecia, ktore pomoze na kazdego delikwenta z problemami. Kazda sytuacja jest inna i w kazdej trzeba byc bardzo elastycznym w poszukiwaniu rozwiazan. Komunikacja to podstawa. Rodzic nie ma innego wyjscia - musi szukac sposobow skutecznego komunikaowania sie z nastolatkiem nawet gdy ten kompletnie odmawia wspolpracy. Jak nie chce z mama, to moze z tata, jak nie chce z tata to moze z ciotka Klara, jak nie z ciotka to z nauczycielem/trenerem, sasiadem, kuzynem, ksiedzem, terapeuta, pielegniarka, przypadkowym panem z pociagu ... Co ciekawe, znakomita wiekszosc nawet najbardziej zbuntowanych nastolatkow podswiadomie pragnie tego porozumienia z doroslymi lub chociaz jednym doroslym, ktoremu mogliby zaufac. To troche instynkt samozachowawczy. Wiec warto szukac tego "kogos" w rodzinie/szkole/wsred znajomych, kto mialby czas i cierpliwosc, i chec zeby buntownika wysluchac i pozwolic sobie na sugestie, refleksje, czasem wrecz otwarta krytyke postepowania. Poza tym warto wspierac zainteresowania buntownika. Nawet jesli sa to zainteresowania budzace sprzeciw wewnetrzny reszty rodziny (super glosna muzyka, zbieranie ususzonych motyli czy zainteresowanie militariami), warto sie samemu podszkolic w tym co interesuje nastolatka zeby byla choc ta jedna, cieniutka niteczka do przescia choc najkrotszej rozmowy.
                      Bo to nie o to chodzi zeby ukarac za zly postepek - to niewiele zmieni, chodzi o to zeby wymiana mysli trwala chocby i w bolu, pocie czola i caly czas pod gorke. Tak dlugo jak ludzie sa sklonni otwierac usta i choc ciut gadac ze soba, nic nie jest stracone smile
    • troll_only Re: uciekł z domu 17.03.12, 20:15
      W kazdej rodzinie sa jakies problemy, wszyscy rodzice popelniają błedy - jedni mniejsze inni pewnie wieksze ale zrzucanie całej winy za całokształt problemow na linni rodzic dziecko tylko na rodzica uwazam jednak za niesprawiedliwe - natolatek to nie kilkuletnie dziecko a matka tez ma prawo do swojego zycia, problemow i choroby. Nie kazdy nastolatek ucieka z domu bo cos tam w nim zgrzyta.
      Jak ktos zasugerował tez szukałabym jakiegos mediatora, ktory przełamie barierę komunikacujną, trzymam kciuki
      • verdana Re: uciekł z domu 17.03.12, 22:38
        Tylko na rodzica - zdecydowanie nie. Ale moze jeszcze bardziej zdecydowanie nie - tylko na dziecko.
        Matka ma prawo do swojego życia - jednak nie kosztem dziecka, nawet nastolatka (i od razu piszę - nie mam na mysli akutat tego przypadku). Oczywiscie zalezy, co oznacza kosztem - czy wyjazd na wakacje kosztem tego, ze nastolatek będzie sobie musiał dwa tygodnie gotować, czy wyjscie za mąż kosztem tego, że nastolatek znajdzie się pod jednym dachem z facetem, ktory go nie akceptuje (też - uwaga- nie o tej sytuacji piszę).
        Do problemow - i to wazne - mają prawo obie strony. Obie. Tymczasem uważa sie,z e matka ma prawo do załamania i myśli samobójczych, a nastolatek, pobity pare tygodni temu, "inny", skonfliktowany z domem i ojczymem powinien nadal byc grzeczny. Nie sądzę, abysmy tego wymagali od doroslego. (Kolejny przypis - nie wiemy tak naprawde co się wydarzyło i z czym związana jest ucieczka z domu.)
        • montechristo4 Re: uciekł z domu 18.03.12, 11:24
          po pierwsze: nie rozumiem, dlaczego uparcie nazywacie tatę mojego syna ojczymem? Może formalnie tak jest, ale skoro wychowuje go od 2 roku zycia, Młody mówi do niego tato, nosi jego nazwisko, to nie jest ojczymem. Nie układa im się od jakiegoś czasu, ale to bardziej specyfika męża: uwielbia małe dzieci, potem gorzej sobie radzi z dogadywaniem się. Z młodszym synem jest tak samo.
          po drugie: Młody ma wokół siebie i autorytety i ludzi z którymi się dogaduje - np. moją siostrę i mojego tatę. Nawet jeżeli ze mną się pokłóci, to w nich zawsze znajdzie oparcie
          po trzecie: może z moich postów biła niechęć do niego, ale bylam zwyczajnie na niego zła.
          Po czwarte: jest inny i ja tę jego inność całkowicie akceptuję - któraś mi sugerowała, że jest inaczej. Ale na pewno nie będę pisała o tym na forum.
          po piąte: po ucieczce żadnej kary, żadnej awantury. Wczoraj rozmawialiśmy bardzo długo, wyjaśniliśmy sobie mnóstwo rzeczy i mam nadzieję, że będzie dobrze.
          Ale równocześnie zdaję sobie sprawę, że będzie dobrze do następnego razu, bo nie liczę na to, że i jego zachowanie i nasze wzajemne stosunki nagle staną się anielskie.
          Jednak wolę nawet się z nim pokłócić, niż mieć zrobić z niego grzecznego, zastraszonego nastolatka - ja taka byłam.
          Kocham moje dziecko, chociaż to nie jest łatwa miłość. Może to zrozumieć każdy, kogo dziecko urodziło się ciężko chore i walka o "normalność" trwała wiele lat.
          • kozica111 Re: uciekł z domu 18.03.12, 13:44
            Montechristo, nie odbieraj naszych uwag osobiście..macamy bo nie mamy oglądu całości, każdy też odpowiada z perspektywy własnych przeżyć.Odcedź co warte rozważenia i tyle, wszystkie trzymamy za was kciuki.
        • rosapulchra-0 Re: uciekł z domu 18.03.12, 13:54
          Gdzie tu widzisz koszt dziecka? A może chłopak zbyt roszczeniowy (ulubione określenie na ematce) jest? Dlaczego matka ma ponosić konsekwencje jego postępowania? Bo jest matką? On ma 16 lat i zadatki na Januszka, więc powodowanie poczucia winy w Monte, IHMO, jest chybione. Nastolatek ma prawo być zbuntowany, niezdecydowany, chwiejny, ma prawo uciekać z domu, a matka MUSI się mu podporządkować, bo inaczej nie jest dobrą matką? Coś mi tu nie halo bardzo.
          • verdana Re: uciekł z domu 18.03.12, 14:10
            Matka musi ponosić częściowe konsekwencje za wychowanie dziecka - chłopak nie ma 26 lat, tylko 16. Nie musi się podporzadkować, powinna jednak postarać sie raczej naprawić sytuacje - być może przy pomocy specjalisty - niz uznać, ze ma idealną rodzinę , idealne metody, tylko gnojek jest nieznosny, nie docenia i najlepiej go tak ukarać, aby mu się odechciało i aby tak sie bał, żeby żadnego numeru więcej nie zrobił. Bo to zadna metoda.
            I od razu, zeby było jasne - absolutnie to co piszę NIE MA związku z przypadkiem syna Autorki. To tylko odpowiedź na postawienie pytania, czy matka powinna poniosić jakiekolwiek konsekwencje, gdy dziecko ma problemy i czy jest jej obowiązkkiem pomoc nastolatkowi, który jest chwiejny i zbuntowany.
            • montechristo4 Re: uciekł z domu 18.03.12, 14:33
              a w którym momencie napisałam, że mam idealną rodzinę, a mój syn jest rozwydrzonym gnojkiem i to wszystko jego wina? Owszem, uważam, że współczesnej młodzieży (w tym mojemu synowi) trochę się w tyłkach poprzewracało, ale nie uważam, że wszystko jest jego winą.
              Nie uważam też, że nie zwracając uwagi na moje uczucia, może we mnie walić ile wlezie, a ja mam pozostać niewzruszona, bo jestem matką a on nastolatkiem.
              I czasem mam prawo nie lubić swojego dziecka - chociaż kocham go nad życie.
              • marina2 Re: uciekł z domu 18.03.12, 15:50
                monte bardzo się zgadzam z tym co napisałaś w ostatnim poście,ale na miły Bóg powiedz,że pójdziesz po pomoc DLA SIEBIE.
                nikt nie rozbierze Ci tematu na forum.Ludzie będą pisać mniej lub bardziej związane z Tobą lub Kowalską,le w gabinecie terapeuty macie szansę rozłożyć wszystko na czynniki pierwsze.
                Czego Ci z serca życzę.
                • rosapulchra-0 Re: uciekł z domu 18.03.12, 15:53
                  Uważam, że Marina ma rację i że powinnaś się zgłosić do terapeuty.
                  • montechristo4 Re: uciekł z domu 18.03.12, 16:32
                    zgłoszę się na pewno. Wolałabym nie wracać do antydepresantów, ale chyba nie dam rady bez nich. Za dużo złych myśli we mnie.
Pełna wersja