Dodaj do ulubionych

Balkon a pies

26.03.12, 15:43
Jestem ogromną miłośniczką zwierząt. Psy uwielbiam, co wyraziłam w innym wątkach.
Zaczęła się wiosna, psy wypuszczane są na balkon , zwłaszcza te małe co się z nimi rzadko wychodzi (nie rozumiem czemu ale tak wynika z obserwacji, takie psy mają krótkie spacery). Niestety te małe pieski są upierdliwie jazgotliwe , szczekają ciągle, wypuszczenie takiego psa na balkon skutkuje wiecznym szczekaniem wystarczy ,że ktoś przejdzie pod b.okiem taki pies się "włącza" a że mieszkam przy dość ruchliwej ulicy to to ujadanie jest całodniowe uncertain I mimo mojej miłości, i początku sezonu mam dość. Siedzę w kuchni i salonie gdzie mamy balkony tu ujada dwa psy całymi dniami, pójdę do sypialni, tam też kilka mieszkań ma balkony i tam też ujadanie psów z balkonów. Czy Ci ludzie nie słyszą tego? W ich domach im to nie przeszkadza, przecież też muszą to słyszeć.
Mój pies przebywa na balkonie kiedy chce, bo drzwi balkonowe otwarte i on sobie wychodzi ale nawet o dziwo nie reaguje na to szczekanie innych psów i leży cicho.
Jak zwrócić sąsiadom uwagę?
Pomijam fakt, że CI sąsiedzi chyba myślą że ich psy robią niewidzialne kupy i załatwiają potrzeby małych psów pod blokiem , na naszym trawniku i nikt nie sprząta. Ja albo siłą ciągnę psa dalej, w łąki, pola żeby się załatwił albo po prostu to sprzątam. Już nie raz miałam niemiłą sytuację (bo jako jedyna w naszej klatce mam psa) , że ktoś próbował mi wmówić , że te miniaturowe kupy pod naszą klatką to mojego psa są i, że powinnam sprzątać. Biorę wtedy takiego sąsiada i pokazuję mu kupę mojego psa, znaczy się jej rozmiar big_grin i dopiero wtedy wierzą że staram się dbać o nasz trawnik. Nie wspomnę o kupach na chodniku, że też te psy się tak załatwiają, miałam wiele psów i żaden nigdy nie próbował robić kupy na chodniku uncertain
Obserwuj wątek
    • ola Re: Balkon a pies 26.03.12, 16:08
      Ludzie maja takie podejście, ze mały piesek nikomu nie wadzi.
      Nie sprzatają po nich, pchają się z nimi do sklepów itd.
      Małemu psu wolno wszystko, za co pies średni (nie mówiąc o duzym) byłby dawno zlinczowany.
      Niestety prawie regułą jest, że właśnie te małe sa najczęściej bardziej agresywne (ze strachu), nieszkolone (bo kto by szkolił yorka) i upierdliwe.
      Ale co zrobisz. Na to nie ma rady. Duży pies, zwłaszcza czarny, zawsze u ludzi budzi najpierw lęk. Potem jest wielkie zdziwienie, że taki przyjacielski, grzeczny i łagodny.
      Mały piesek - jak rozwydrzone dziecko. Najpierw wszyscy pchają łapy żeby głaskać, a potem zdziwieni, że gryzie...
      • pysiaczek1234 Re: Balkon a pies 26.03.12, 16:24
        Oj tak i właśnie taki mały piesek, niby nie agresywny a szczeka dla zabawy pogryzł mi psa jak był szczeniakiem, do dzisiaj psa wyprowadzam z lęków i ucieczki przed małymi psami, a właścicielka owego małego psa dalej uważa że ten pies szczeka pokazując zęby bo chce się bawić uncertain
        Jedynie ja i właśnie właścicielka tego psa sprzątamy kupy. Mimo kartek w klatach , że należy to robić nikt nie bierze tego do siebie. Możemy spokojnie kupy wyrzucać do śmietnika ogólnego, zarządzenie administratora a wraz kupy są wszędzie.
        Najgorzej wkurzają mnie spojrzenia osób które właśnie w taką kupę wlezą i pierwszą winowajczynią jestem ja bo akurat jestem z psem na spacerze uncertain I na nic tłumaczenia , ze sama mam dzieci i wiem jak nieprzyjemne jest sprzątanie kupy z butów dziecka czy z jego kolan i dlatego sprzątam po swoim psie uncertain
        Ujadanie psa jestem w stanie zrozumieć, czasami pies tęskni ale wywalanie go na balkon a samemu idzie się na spacer z wózkiem i niemowlakiem albo udawanie , że psa nie słychać to już przegięcie. Mieszkamy w jakieś wspólnocie i powinniśmy na wzajem sobie ułatwić życie a nie uprzykrzać uncertain
        Jak delikatnie, nie urażając sąsiadki zwrócić jej uwagę.?
    • nabakier Re: Balkon a pies 26.03.12, 16:22
      Nasz sznaucer z tych, co pilnują ulicy z balkonu, więc...hm...jazgot było niemiara.
      Toteż odcięliśmy psu widok z balkonu - uszyłam zasłonę z tafty kolory ecru- przepuszcza światło, a odcina widok.
      Pies nie szczeka tak często, a na balkonie sobie leży całymi godzinami, bo lubi.
      • pysiaczek1234 Re: Balkon a pies 26.03.12, 16:32
        No właśnie ja mam balkon zasłonięty, zabezpieczony do wysokości barierek i mój pies łazi po balkonie, śpi na nim i nie ujada. Jet to średniej wielkości pies, beagle i mimo to nie jest upierdliwym ujadaczem balkonowym sad To potrafi męczyć przy całodniowym ujadaniu, a że plac zabaw dodatkowo mamy w miejscu gdzie tych psów na balkonach najwięcej to szczekanie nieuniknione uncertain
        • nabakier Re: Balkon a pies 26.03.12, 16:45
          Pewnie, że się da, jak się chce. I zasłonkę skombinować, i smycz z ppjemnikiem na woreczki kupić, psa na smyczy trzymać itd. Takich dwóch, co luzem latali, tez mi psa jako szczeniak pogryzło, i też go z fobii (agresja, jak tylko widzi podobnych) wyprowadzam, ech...

          Brak kultury po prostu.
          • eliszka25 Re: Balkon a pies 26.03.12, 16:57
            a mnie najbardziej w takich sytuacjach zastanawia, czy wlasciciele psa tego nie slysza? szczeka taki non stop, albo wyje w nocy tak, ze pol osiedla obudzi, ale wlasciciela to nie rusza? zawsze mnie to zastanawialo. a moze wlasciciele w ten sposob zalatwiaja wyprowadzanie psa? moga sobie wyjsc z domu na caly dzien i sie nie przejmowac, bo przeciez piesek na balkonie, to w domu syfu nie bedzie. nie dziwie ci sie, ze cie to wkurza, bo mnie tez, bardzo.
            • pysiaczek1234 Re: Balkon a pies 26.03.12, 17:09
              No właśnie najbardziej zastanawia to czy oni , właściciele tego nie słyszą? Akurat jedni mają 6-cio miesięczne dziecko i wiem , że skarżyła się, że mój pies w mieszkaniu czasami zaszczeka i ona słyszy i dziecko jej się budzi ( pies jak dostaje jedzenie zaszczeka a i owszem ale uciszam jak mogę, nie jestem w stanie pozbawić go całkiem głosu). A nie przeszkadza jej jak jej własny pies ujada całymi dniami? No nie wierzę. Ja jestem z psem, jak na razie całymi dniami w domu, jak mnie nie ma to góra 3 godziny i zawsze pytam sąsiadów czy przeszkadza, bo wiem jak to upierdliwe bywa. I jak na razie ci pod nami i nad nami a i obok twierdzą że psa nie słyszą i nawet go lubią smile bo sami swoim dzieciakom nie muszą psa kupować wystarczy dzieci do nas podesłać, się wybawią i mają dość na jakiś czas big_grin
    • iwoniaw Bo są właściciele i właściciele 26.03.12, 17:20
      I dlatego jest tak, że jeden sąsiad sprząta po swoim psie i wyprowadza go codziennie na minimum dwa _spacery_ (a nie wypuszcza na 10-sekundowy sik bezpośrednio za bramą wyjściową), a pies drugiego sam wyje godzinami w domu, a na pole to jest ewentualnie (jeśli kundel niepodobny do niczego) wypuszczany bez żadnego dozoru i opieki i włóczy się po okolicy.
      Tym psom więzionym de facto w blokowych mieszkankach/na balkonach po kilkanaście godzin w samotności to naprawdę współczuję. Do niektórych naprawdę nie dociera, że jak się nie ma warunków (lokalowych, czasowych, fizycznych) na psa, to się go NIE MA.
      • pysiaczek1234 Re: Bo są właściciele i właściciele 26.03.12, 17:29
        Dokładnie! wystarczy godzina dwie na większy spacer, można wziąć dzieci i razem świetnie się bawić i dzieci skorzystają i pies wybiegany , nie ujadający nie piszczący w domu . Psy w bloku się nie męczą o ile są odpowiednio traktowane i spacery mają częstsze niż trzy razy dziennie na kilka minut, na siku i kupę uncertain I nie ważne czy to york czy owczarek, każdy pies potrzebuje ruchu.
        Mam sąsiadów co mają maltańczyka niby powinny wystarczyć mu kilkuminutowe spacery bo to pies domowy a jednak psiak razem z moim beaglem biega po godzinie co najmniej raz w ciągu dnia i dopiero wtedy spokojnie wraca do domu i moze kilka godzin bez ujadania i piszczenia w domu wysiedzieć.
        Mój pies jak nie wychodzi na taki dłuższy spacer to sam się o niego upomina , wyje piszczy, łazi przy nas i daje znać że brak mu ruchu. Żaden balkon mu tego nie zastąpi.
        No i dwie godziny spokoju a pies znowu daje na balkonie uncertain Niby właściciele zakochani w nim a nie widzą problemu w tym,że ten pies wcale szczęśliwy na balkonie nie jest !
        • pysiaczek1234 Re: Bo są właściciele i właściciele 26.03.12, 17:35
          Właśnie w takich momentach docenia się własnych rodziców i teściów.
          Jak dostaliśmy psa sami nie byliśmy przekonani co do słuszności decyzji obdarowującego, bo dwoje dzieci i brak czasu dla psa to ogromne obciążenie dla niego. Jednak okazało się , że mamy wspaniałą rodzinę i każdy kocha tego psa, i nie ma problemu w tym żeby wyjść z psem kiedy tylko mogą. Jeśli ja mam coś ważnego do załatwienia, teść, czy mój ojciec wyjdą z psem. Gdy wyjeżdżam na wczasy pies ma odpowiednią opiekę u teściów bądź rodziców.
          My zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym, ciocia kupiła chrześniaczce psa nie pytając nikogo o zdanie. Jednak zrobiliśmy wszystko by psu i nam jak i sąsiadom nie zawadzał w życiu codziennym.
    • bezpocztyonline Pies a pies 26.03.12, 17:46
      Jeden pies bywa nie szczekliwy, inny bywa szczekliwy.

      Małe owszem bywają częściej jazgotliwe, a z drugiej strony uchodzą za odpowiednie psy do bloków w odróżnieniu od tych dużych, które powinny mieszkać w domach.

      Należałoby może zabronić trzymania psów w blokach w ogóle, zamiast tego jakieś kanarki etc.

      A szczekanie? Właścicielom przeszkadza, pewnie nawet dlatego wolą wystawić psa na balkon. Ale skoro już takiego psa mają, to co mają zrobić? Podcinanie psom strun głosowych się w Polsce jeszcze nie przyjęło.
      • pysiaczek1234 Re: Pies a pies 26.03.12, 18:18
        Żadne przycinanie strun psom, nie nie i jeszcze raz nie. Wystarczy wyspacerować psa a nie wpuszczać go na cały dzień na balkon, zamykając drzwi do mieszkania i umilając dzień pozostałym mieszkańcom bloku.
        Pies to zwierzę, może być i ujadające ale jakoś zimą wszyscy trzymają psy w domu i nie ma problemu, zaczyna się wiosna i psa wywala się na balkon na cały dzień nie zwracając uwagi na to , że jednak to szczekanie psa przeszkadza.
        Pomijam fakt, że psa w mieszkaniu nie prowokuje do szczekania tyle czynników niż na balkonie. Bo i dzieci na plazu zabaw są powodem do ujadania psa.
        • bezpocztyonline Re: Pies a pies 26.03.12, 22:27
          pysiaczek1234 napisała:

          > Wystarczy wyspacerować psa

          Nie. Nie wystarczy.

          Mieliśmy psy, które spacerowane były:
          1. raz dziennie (długo, w pięknym terenie plus zabawy) plus ogródek na żądanie,
          2. dwa razy dziennie (długo, w pięknym terenie) plus ogródek na żądanie,
          3. trzy razy dziennie (długo, w pięknym terenie plus zabawy) plus ogródek na żądanie.

          Najbardziej szczekliwy był ten najczęściej wyprowadzany. Ale formatowo najmniejszy.
          Wracał, kwadrans może odpoczynku (alb i to nie) i przystępował do akcji.
          Nawet po weekendowym całodniowym spacerze.

          PS. Mieszkamy w domu na osiedlu domków. Przynajmniej raz w tygodniu przepraszaliśmy wszystkich bliższych sąsiadów ("Ależ nic nie szkodzi!"), ale co zrobić? Pies był wyjątkowo odporny na uciszanie, a próby odwrócenia psiej uwagi zupełnie na psa nie działały.

          A tamte większe (i rzadziej spacerowane)? Szczekały, owszem, może raz, dwa razy na tydzień. A nie ze 20 razy dziennie.
        • nastjaa Re: Pies a pies 27.03.12, 00:24
          Niestety długie spacery nie załatwiają problemu z jazgotaniem uncertain
          Wcześniej miałam labradora - była szalony, szybki, ale nie szczekał prawie w ogóle, do tego zero agresji, inteligenty, łatwo się uczył.
          Teraz mam chihuachue - jak jesteśmu w domu to nie szczeka prawie w ogóle, jak ktoś przyjdzie to nie da się go uciszyć. I niestety prośby, żeby go ignorować przez jakieś kilkanaście minut do pół godziny nic nie dają - bo mały, to trzeba się z nim od razu bawić, zaczepiać itd. Jak biorę go na ręce z nadzieją, że przestanie jazgotać, to popuszcza ze strachu uncertain Jest o wiele bardziej agresywny od labradora, którego mieliśmy wcześniej - w kierunku mojej córki nikt nie może się zbliżyć, bo atakuje, w najlepszym wypadku szczeka lub warczy. Kiedyś 1,5 roczna dziewczynka zaczęła się z nim bawić, prowadzać go na smyczy - niestety okazało się, że nie pozwala matce zbliżyć się do małej - dopóki kobitka obserwowała z dystansu ok. 1 metra było ok, jak zaczęła się zbliżać było gorzej.
          Nie chowamy go inaczej niż naszego wcześniejszego psa - chodzi na długie spacery, nigdy z nami nie spał, codziennie po kilka minut ćwiczymy z nim w formie zabawy rózne komendy (tradycja, którą zapoczątkowaliśmy przy labradorze - uczył się kilka minut nowej komendy) - no nie mogę uwierzyc, że jest aż tak niepojętny - nie nauczył się niczego. Po roku tracę nadzieje, że będzie inaczej i zaczynam się godzić z tym, że taki jest.

          PS. I mój nie wychodzi na balkon- wolę nie ryzykować, że spadnie, bo jest naprawdę mały.
          • berdebul Re: Pies a pies 27.03.12, 08:21
            Nastjaa idźcie z nim do dobrego szkoleniowca. Uczeniem kilka minut dziennie komend nie wyprowadzisz psa z agresji lękowej. On walczy o życie, broni wszystkiego co uzna za "swoje". Rodzice/dziadkowie też się tak zachowywali?
            Próbowałaś szkolenia klikerowego? Psychicznie podbudowuje psa bo to metoda win-win.
            I nie bierz na ręce, w ten sposób pokazujesz psu że coś się dzieje i jest o co robić awanturę. wink

            • nastjaa Re: Pies a pies 27.03.12, 23:22
              Dzięki za radę smile Nie wiedziałam, że branie na ręce jest złe uncertain Staram się go traktować jak normalnego psa, a tu taka wpadka. Z rodziców poznaliśmy tylko matkę, o ojcu czytalam w necie (na wystawach osiąga bardzo dobre wyniki, więc chyba nie ma problemów emocjonalnych). Matka była całkowice normalna - zresztą jej właściciele mieli pod swoim dachem jeszcze dwa duże psy - wrażenia miałam pozytywne.

              W sumie nie pomyślałam o tym, żeby brać go na szkolenie - z poprzednim psem lepiej sobie radziliśmy i byłam pewna, że i z tym sobie poradzimy. Ale sama nie dam rady uncertain (opisałam tu tylko częśc problemów sad )
          • ola Re: Pies a pies 27.03.12, 09:16
            to tylko potwierdza moją teorię - patrz pierwszy mój post.

            i błagam wszystkich właścicieli małych psów - NIE BIERZCIE ICH Z BYLE POWODU NA RĘCE!
            To tylko nakręca ich agresję i ze spotkania z innym psem, które skończyłoby się tylko obwąchaniem, robi się natychmiast afera - z waszej winy!
      • ola Re: Pies a pies 26.03.12, 18:24
        bzdury.
        Własnie wróciłam z 2-godzinnego spaceru rowerem w lesie z moim dobermanopodobnym psem. To był jej 4 spacer dzisiaj. Wieczorem tez pójdziemy na min. godzinę. Ile psów mieszkających w domach na wsi szczekało w tym czasie na łańcuchach? Ile nie puszczanych jest za ogrodzenie NIGDY? Nie wiedzą co to spacer póki się nie podkopią pod siatką?

        Mieszkam w bloku. Mój pies nie szczeka, nie wyje. Ma tyle ruchu, ile niejeden pies wiejski nie ma w życiu. Blok czy nie blok nie ma tu nic do rzeczy
        • nabakier Re: Pies a pies 26.03.12, 18:35
          Oczywiście, że bzdury. Żadne psy u nas nie ujadają, jak te za płotem w ogrodach przy domkach jednorodzinnych. Szału można dostać: na każde dziecko, wózek, rower, samochód. I co? chodnikiem nie można spokojnie przejść, cała okolica wysłuchuje.
          Tyle, że nie brudzą, znaczy: brudzą u siebie. To tyle z tego szczęścia z "mieszkania psa w odpowiednich warunkach".
          • ola Re: Pies a pies 26.03.12, 18:40
            bo pies za ogrodzeniem od razu wchodzi w skórę obrońcy posesji. Mój miejski pies, nie szczekający w mieszkaniu wogóle, wywieziony na wieś pilnuje płota choć nikt go nie uczył.
            A to brudzenie u siebie - to tylko potwierdzenie mojej tezy. Jeśli robią kupę w ogrodzie - znaczy że nie wychodzą na spacery poza posesję.
            Mój pies na wakacjach w ogrodzie nie zrobi choćby mu kichy pękły. 4 spacery muszą być, a ogród w kwestiach higienicznych traktuje jak większy balkon. Jak mu się chce, stoi pod furtką i daje znać że chce wyjść.
            Tak więc śmiem sądzić, że jednak szczęśliwszy jest w mieście
            p.s w mieście po nim sprzątam, możecie nie tracić czasu na bezsensowne ataki
            • kai_30 Re: Pies a pies 27.03.12, 07:48
              ola napisała:

              > bo pies za ogrodzeniem od razu wchodzi w skórę obrońcy posesji.

              Zgadza się. Mój pies jest średnio szczekliwy, tzn w domu szczeka wyłącznie, jak ktoś hałasuje na klatce albo na obcych odwiedzających, ale reaguje na uciszanie. Jak jedziemy na działkę - masakra. Lata wzdłuż całego płotu i ujada ile wlezie, szlag mnie trafia, a przecież nie będę go zostawiać w domu, jak my wyjeżdżamy na powietrze na cały dzień. Jakieś pomysły, co z tym zrobić?
        • pysiaczek1234 Re: Pies a pies 26.03.12, 20:39
          Własnie wszystko to zależy od świadomości właścicieli.
          Mój ojciec chce psa na podwórko. Dzięki Bogu moja mama ma bardziej świeży umysł i wie, że samo posiadanie psa na podwórku w kojcu go nie uszczęśliwi , że trzeba z nim przebywać a mój ojciec wziął by psa i wyprowadziłby jak mu się przypomni, wszystko byłoby na głowie mojej mamy a ona takiego zamiłowania nie ma do zwieerząt ale mimo to wie, że pies tylko na podwórku, przebywający sam nie jest szczęśliwi.
          Co nie zmienia faktu , że często ludzie mający psy w blokach męczą je jeszcze bardziej bo pies idzie tylko na siku i nic więcej i w mieszkaniu się męczy, na podwórku przy takim właścicielu by się wyhasał!
    • broceliande Re: Balkon a pies 27.03.12, 09:18
      Dziwię się tak małej asertywności w stosunku do sąsiadów.
      Swego czasu dostałam anonimy (pisałam tu o tym) od wspólnowy mieszkniowej z groźbami zawiadomienia jakichś tam od praw zwierząt, bo mój pies szczeka godzinami sam w domu.
      Sytuacja się zmieniła i teraz prawie nie jest sam, ale i tak przy kilkugodzinnej nieobecności zastaję sąsiadkę z pretensjami.
      I się nie dziwię, sobota, człowiek chce odpocząć, a tu pies ujada na okrągło.
      Empatii w ludziach nie wzbudzisz siedząc cicho.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka