karin5
16.06.04, 14:17
Właśnie takowego przechodzę i nie wiem czy go przetrzymam. Kiedy patrzę w
lustro robi mi się niedobrze, szara twarz, byle jakie włosy, tu i tam za dużo
sadła, wiem że powinnam z tym walczyć ale nie mam siły.
Mąż siedzi w pracy, a ja?, no cóż dzidzia śpi, na podłodze pełno psiej
sierśći, kupa garów do zmywania, a ja nie mogę się za nic zebrać, na dodatek
jutro mam gości i muszę trochę posprzątać.
Właśnie jutro goście i jak mam ich przyjąć?, nasz pokój ma całe 14 metrów,
praktycznie zero miejsca do siedzenia, w każdym kącie jakieś sprzęty( typu
kompy, bo mój mąż dłubie w tym sprzęcie), szafy boję sie otworzyć bo mi coś
na łeb zleci, w kuchni szafka z rozwalonymi drzwiczkami, które czekają x
czasu na naprawę. Powoli wysiadam.
Nie mam nawet siły wyjść z dzieckiem na spacer, bo nie bardzo mam w co się
ubrać i wyglądam jak jakiś straszny babsztyl, już nawet nie umiem się
uśmiechać.
Co ze mną jest? To jakas straszna deprecha. I jeszcze ten gość za ścianą,
którego nie cierpię(mój teściunio).
Trochę mi lżej jak się wypisałam.