cherry.coke
23.04.12, 13:23
Mam taka pare znajomych. Ostatnio w rozmowie wyszlo, ze beda sie starac o dziecko. Motywacja jest taka, ze sa oboje po trzydziestce, pracuja, mieszkanie kupione, podroze zaliczone i w sumie to troche nudno sie zrobilo. Do konca zycia maja tak samo ciagnac? Niby w porzadku, ale jakos nierozwojowo. No i na starosc nudno bedzie, a jak jedno umrze, to drugie zostanie samo. Stad pomysl na dziecko, bo wczesniej nie mysleli specjalnie o potomstwie, podobno ani jedno, ani drugie nie odczuwalo ani nie odczuwa jakichs napadow instynktu. Dziecko wymyslili wlasciwie tak na rozsadek. Dzieci rodziny i znajomych lubia, ale bez ciumciania. Ogolnie ludzie sa fajni, sympatyczni itp., tak po charakterze sadzac, dziecko raczej nie bedzie z nimi cierpialo.
W moim otoczeniu to pierwszy raz, kiedy slysze u kogos taka motywacje; wiekszosc par z gory wiedziala, ze chce miec dzieci i do tego dazyla. Okreslenia "z nudow" uzywali oni, ja widze w tym tez "z rozsadku". Mialyscie taka motywacje, albo znacie kogos, kto mial? To zdrowe planowanie, czy katastrofa w zwolnionym tempie?