konieccc
16.05.12, 15:01
Tak sobie czytam te wasze wątki i myślę, ile to w życiu mnie ominęło. Ojciec zmarł jak miałam siedem lat, matka piła, nie była zainteresowana mną. Do tej pory utrzymujemy sporadyczny kontakt, tak samo jak z całą moją liczną bardzo,rodziną. Gdy byłam w liceum przydarzyła mi się ciąża, urodziłam na trzy miesiące przed maturą. Zdana byłam tylko na siebie, musiałam się utrzymać (mieszkanie na szczęście miałam) Matka zaczęła mi pomagać w opiece nad małą gdy ta skończyła trzy lata i poszła do przedszkola. Ominęła mnie studniówka, matura, zaręczyny, ślub. Nigdy nie byłam nigdzie na wakacjach. Całe moje życie to ciężka harówka. Nic dla siebie,wszystko dla córki,która i tak się wykoleiła. Do d....y z takim życiem. Zazdroszczę wam normalnej rodziny, tych wszystkich wspaniałych rodzinnych uroczystości, tego,że możecie w każdej chwili zadzwonić do kogoś. Ja nwet koleżanki nie mam...