prawdziwy_ewelina22
02.08.12, 17:11
Jestem reliktem i nigdy w życiu nie miałam samochodu, chociaż 18 lat skończyłam dawno temu. Teraz sądzę, że muszę mieć. Najpierw muszę sobie przypomnieć (w moim przypadku nauczyć się na nowo) prowadzić, ale najważniejsza rzecz która mnie przeraża (poza samym kupnem) to są koszty. Znajomy straszy mnie, że rocznie samochód (paliwo, OC itp. ) kosztuje go 15 000!! Może w takim razie będę dalej korzystać z taksówek jak do tej pory. Czy to możliwe? Wiem, że chciałabym kupić raczej mały samochód za 10 000. Czy można w tej cenie kupić coś, co się nie będzie ciągle psuło?
Samochód przypuszczalnie będzie mi potrzebny, żeby ok. 3 - 4 razy w tygodniu wykonać nim jazdę po mieście na odległość ok. 11 km i z powrotem oraz oczywiście jak już będzie to na wakacje.
Jakich kosztów mogę się spodziewać, biorąc pod uwagę, że nie będę mieć zniżki w OC za bezwypadkową jazdę.
Co powinnam kupić?
I ostatnie (wiem, że głupie) pytanie, na czym polega to, że samochód wprawdzie generuje koszty, ale żyć bez niego prawie się nie daje.
Sama sobie częściowo odpowiem, że wiem, jak jest mi ciężko wozić młodego na zajęcia pozaszkolne. Wprawdzie jeździmy metrem, ale jak do tego trzeba przejść te 400 m w każdą stronę po 2 razy, to jest naprawdę męczące. Na wakacjach jesteśmy turystami II kategorii, bo musimy rezerwować sobie noclegi z góry, często kupując kota w worku, a tak możnaby po prostu zrobić przegląd "Pokoje wolne" w danej miejscowości i wybrać co się chce. Z drugiej strony, jeżeli samochód ma mnie kosztować 15 000 rocznie, to może wolę jeździć jak do tej pory taksówkami śmierdzącymi benzyną w środku i tłuc się z plecakiem na wakacje. Obliczyłam, że na taksówki, gdybym chciała te 3 x w tygodniu konsekwentnie brać tam młodego taksówką, wydałabym ok. 600 PLN miesięcznie.