Dodaj do ulubionych

zabijanie marzeń

11.09.12, 23:12

spotkałam się ostatnio z kilkoma sytuacji typu "zabijanie marzeń"
albo wyśmiewanie marzeń.

Jasne, jak dziecko twierdzi, ze chce zostać Batmanem to w sumie trudno sprawić by jakiś kolega nie zaczął tłumaczyć, że to niemożliwe.

Ale są też marzenia do spełnienia - nawet jeśli w uszach dorosłych brzmią sztampowo. Typu zostać piosenkarką, aktorką, prezeską.

Znajomej mama kiedy owa jako mała dziewczynka mówiła, że zostanie aktorką stwierdziła "jesteś za gruba". Znajoma grywasmile

Innej znajomej, śpiewającej, mama powiedziała za młodu, że nie zostanie szansonistką, bo nie umie śpiewać.

Teraz słucham w swoim otoczeniu różnych takich komunikatów, kierowanych o własnych i cudzych dzieci. Usłyszała to tez moja córka (banalnie marząca o karierze śpiewaczki i graficzki). Jej marzenia wyśmiały koleżanka i mama koleżanki. mama koleżanka wyśmiała też projekt mojej córki studiowania za granicą (tym bardziej zabawne, że moja matka załozyła jakąś lokatę czy inne konto oszczędnościowe właśnie w celu wspomożenia mnie w sfinansowaniu dowolnej edukacji młodej, jak przyjdzie czas).
Także jej plany zdawania do szkoły plastycznej zostały ocenione przez mamę i koleżankę jako niemożliwe do zrealizowania.

Dzieciak chodzi struty, ja mam ochotę zabronić jej kontaktować się z tą koleżanką (wiem, durnota) ale najbardziej ciekawi mnie o co właściwie chodzi?

jak mi jakieś dziecka koleżanki opowiadają że chcą zostać projektantkami mody to podrzucam im strony do poczytania w necie albo opowiadam jakie studia można w tym celu skończyć. I większość znajomych właśnie tak się zachowuje w stosunku do dziecięcych marzeń.

Przykro mi i chciałam się wygadaćsmile Ale też rozważam z czego bierze się taka postawa? Z tego, że tak potraktowano niegdyś marzenia tej osoby? Czy z charakteru? Czy to tzw zdrowy rozsądek (chociaż zdawanie do szkoły plastycznej zdaje mi się dość spotykaną praktyką, nieco się różniącą od planów zostania carycą tudzież jamesem bondem) ?
Obserwuj wątek
    • mysia-mysia Re: zabijanie marzeń 11.09.12, 23:26
      no właśnie, ciekawe skąd to się bierze

      mi się zdaje że z tego, że osoba zabijająca marzenia ma za małe horyzonty i nawet nie wyobraża sobie że osoba z jej otoczenia może wyjechać na studia za granicę bo to robią tylko dzieci osób wysoko postawionych np.

      ja spotkałam się nie tylko z zabijaniem marzeń ale i konkretnych planów, nie takich zresztą wielkich, jak na przykład znalezienie nieco lepszej pracy niż się ma obecnie
      • bye.bye.kitty Re: zabijanie marzeń 11.09.12, 23:47
        ależ.
        ja znam rolników spod Wyszkowa, którzy wysłali dziecko za granicę na studia (możliwe, że kosztem spożywania samych sucharów, tego nie wiem).

        myślałam, że może o to chodzi i zaczęłam węszyć jakąś ponurą historię w stylu, że tej mamie też ktoś kiedyś zdeptał marzenia i teraz wierzy, że nic się nikomu nie udaje.

        o zabijaniu konkretnych planów tez niestety wiem. Odcięłam się od osób, które wmawiały mi, że coś się nie zdarzy, nie uda, nie da rady. Wystarczą mi własne wątpliwości i wahania.

        Dzieciak smutny, bo to ważna koleżanka, i niestety jej w jakiś sposób wierzy, jej mamie na szczęście chyba mniej.
        Tamten dzieciak też nie jest NIEUTALENTOWANY ale nie ma planów i nic nie chce, kiedyś próbowałam wciągnąć w jakieś nasze plastyczne zabawy i namówić na chodzenie na wspólne zajęcia. Nie moja sprawa, ale nieco mnie to wkurza, bo patrzę jak z wzorowej uczennicy, nieźle rysującej, zmienia się w przeciętną oglądaczkę W11 i pasjonatkę półek w Rossmanie. Moja mała nigdy nie miała tak dobrych ocen (akurat mi oceny wiszą, ale daje to jakieś pojęcie o możliwościach dziecka) zatem mam tym bardziej poczucie, ze ktoś tu komuś marnuje potencjał.

        Do tego stopnia mnie to wkurzyło, to wyśmiewanie mojej córki, że naprawdę mam ochotę zabronić jej do nich chodzić, nasikać do doniczki, pokazać język psu czy jakkolwiek rozładować emocje. Wiem, niewspółmierne, ale tak się czuję
        smile
        • czarnaalineczka Re: zabijanie marzeń 11.09.12, 23:50
          nasikaj matce na buty i zwal na psa wink
          • bye.bye.kitty Re: zabijanie marzeń 11.09.12, 23:57
            brzmi jak plansmile

            moze nie zrealizuję ale zwizualizuję z niekłamaną radościąsmile
    • antyideal Re: zabijanie marzeń 11.09.12, 23:30
      Zgorzkniala kobieta.
      Wytłumacz małej, ze i tacy ludzie chodzą niestety po swiecie
      i czasem zarazają tym czarnowidztwem innych,
      ale lepiej zyje sie po jasnej stronie mocy
      i ze jeszcze jej pokaże smile
    • madzioreck Re: zabijanie marzeń 11.09.12, 23:30
      > Innej znajomej, śpiewającej, mama powiedziała za młodu, że nie zostanie szanson
      > istką, bo nie umie śpiewać.

      Ludzie są straszni. Nawet, jak w duchu nie wierzą w spełnienie tych czyichś marzeń, to czy nie mogliby się zamknąć... że się nie nadają, są do bani, nie umieją śpiewać słyszeli m.in Louis Armstrong, Anastacia, Macy Grey i jeszcze paru innych.
      Nie mam pojęcia, skąd to się bierze.
      • bye.bye.kitty Re: zabijanie marzeń 11.09.12, 23:50
        o dzięki! tego nie wiedziałam, rano powiem córce kto jeszcze słyszał od ludzi, że nigdy nie będzie kimś kim chce smile)

        że się nie nadają, są do bani, nie umiej
        > ą śpiewać słyszeli m.in Louis Armstrong, Anastacia, Macy Grey i jeszcze paru in
        > nych.
        • madzioreck Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 00:16
          Powiedzsmile Możesz dodać, że w przypadku Macy Grey dzieciaki w szkole smiały sie wręcz z jej głosu - w pewnym momencie bała się odzywać smile Pewnie ona też nie chwaliła się nikomu, o czym marzy wink
          A tytuł płyty Anastacii "Freak od Nature" nawiązywał właśnie do tego, że gdziekolwiek się nie próbowała zaprezentować, słyszała, że jest za niska, za gruba, za nieurodziwa, no i oczywiście, że ma beznadziejny głos wink
          A Armstrong usłyszał tylko: synu, rób, co chcesz, tylko o jedno cię proszę - nie śpiewaj smile

          Pokaż jej też tego bloga, a szczególnie tę notkę na ten właśnie, między innymi, temat:
          wokalmania.pl/nauka-spiewu-10-przykazan-wokalisty-2/
          • bye.bye.kitty świetne! 12.09.12, 00:27
            poczytam sobie jeszcze o tym i sprzedam jej te historie.

            ale i tak nie rozumiem po co ludzie tak robią.
            • z_lasu po co ludzie tak robią 12.09.12, 07:38
              Żeby poprawić sobie samopoczucie. To ich zwalnia z jakichkolwiek działań w kierunku realizacji własnych marzeń oraz z poczucia winy, że ich nie realizowali, kiedy był na to czas. Próbują w ten sposób przekonać samych siebie i cały świat, że to nierealne. Każdy, kto udowodni, że jest inaczej jest ich wrogiem i burzy ich porządek świata. Należy wtedy wykazać całemu światu, że osoba, której się to udało nie osiągnęła tego uczciwie (mechanizm - jak wyżej).

              Czasem dochodzi do tego jakaś taka chora rywalizacja z własnym dzieckiem: ja chciałam być wielką aktorką, udało mi się zostać tylko kiepską aktorką, więc nigdy nie pozwolę, żebyś ty była lepszą aktorką ode mnie.
              • bye.bye.kitty Re: po co ludzie tak robią 12.09.12, 09:29
                to jakiś syndrom macochy z bajki, chyba

                taka chora rywalizacja z własnym dzieckiem: ja ch
                > ciałam być wielką aktorką, udało mi się zostać tylko kiepską aktorką, więc nigd
                > y nie pozwolę, żebyś ty była lepszą aktorką ode mnie.

                ale przecież jeśli ktoś chce sobie wytłumaczyć czemu nie osiągnął, nie próbował to może sięgnąć po genialne wytrychy - dysfunkcje własnej rodziny (zawsze się coś znajdzie), cięzkie czasy, w których żył, a o których młodsze pokolenie nie ma pojęcia wink

                To ich zwalnia z jakichkolwiek działań w kier
                > unku realizacji własnych marzeń oraz z poczucia winy, że ich nie realizowali, k
                > iedy był na to czas. Próbują w ten sposób przekonać samych siebie i cały świat,
                > że to nierealne. Każdy, kto udowodni, że jest inaczej jest ich wrogiem i burzy
                > ich porządek świata.
          • olena.s Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 09:53
            A Marlenę Dietrich wbili w takie kompleksy z powodu nosa, że nie pozwała się filmować z profilu...
            • bye.bye.kitty Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 10:26
              a co Marlena miała z nosem?

              wydaje mi się, że zwyczajny ten organ? patrzę właśnie na fotę.
          • czarnaalineczka Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 12:48
            swietne szczegolnie z shakira big_grin
    • bi_scotti Re: zabijanie marzeń 11.09.12, 23:36
      Poniewaz jestem okropnie zabobonna baba i zawsze taka bylam, balam sie zapeszyc/jinxed roznych moich marzen i planow wiec dosc szybko nauczylam sie ich nie ujawniac nawet najblizszym. Jestem do tego stopnia zabobonna, ze jak mi na czyms super specjalnie zalezy to staram sie nawet o tym nie myslec zeby wlasnymi myslami tego nie jinx - czysta szajba i paranoja, wiem tongue_out
      Moja corka, w zaden sposob nie instruowana, ma tak samo. Chlopakow to juz ja sama instruowalam smile Bo sie wlasnie z nich rozni tacy tam koledzy i niby dobrze kumple wysmiewali. No bo jak sie mieli nie wysmiewac ze sliniacego sie i pokracznego Sredniego jak sie przyznal, ze mu sie marzy taka jedna dziewczyna ... A i tak mu sie spelnilo smile Jak sie mieli nie wysmiewac z Najmlodszego gdy zaczal pisac wiersze i je spiewac - a teraz ma swoja kapele i spiewa i gra, i poezje pisze, i nawet sa tacy, ktorzy za to placa choc nie sa z nami zwiazani rodzinnie tongue_out
      Wiec ja bym Twojej corce poradzila marzyc niezbyt glosno. Bo jak o marzeniu uslyszy dobra wrozka czy inna czarodziejka to jest great i wszystko bedzie swietnie ale jesli uslyszy jakas wredna wiedzma czy inna czarownica (vide: mamusia kolezanki!) to moze paskudny urok rzucic i utrudnic realizacje marzenia. A czasem trudno rozpoznac czy to czarodziejka, czy czarownica - one bywaja okropnie przebiegle! Nie rzucamy marzen na wiatr, trzymamy je czule za pazucha zeby nam sie grzaly kolo serca, ladnie rosly i nalezycie spelnialy smile
      • bye.bye.kitty Re: zabijanie marzeń 11.09.12, 23:55
        też powiedziałam jej po tej akcji, by nie wszystkim opowiadała o swoich marzeń.

        no ale dla niej to nie są "wszyscy" tylko koleżanka traktowana jak przyjaciółka i jej mama...

        nie jesteś osamotniona w swojej "szajbie", moja ciotka kiedyś mi powiedziała, że kazdy plan, o którym wcześniej opowiedziała ludziom jej nie wyszedł, więc jak o czyms marzy to milczy, póki nie zrealizuje

        ja bym chyba nie dała radysmile

        cieszę się, że twoim dzieciom się pospełniały marzeniasmile
    • asia_i_p Re: zabijanie marzeń 11.09.12, 23:59
      Myślę, że tak zwany zdrowy rozsądek albo dziecko marzeniem trafia w najgorszy koszmar rozmówcy wink.
      Moja mama polonistka zdzierżyła moje projekty zostania pielęgniarką, lekarką, zakonnicą i malarką, ale jak powiedziałam, że chcę studiować polonistykę, nie wytrzymała i wyrwało jej się "Weź się nie wygłupiaj". wink
      • bye.bye.kitty Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 00:05
        a to jednak nieco insza historia wink
    • echtom Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 08:52
      Czasem jest to pragmatyzm - że lepszy konkretny fach w ręku niż jakaś niepewna kariera.
      Czasem nieufność i podejrzliwość wobec niektórych środowisk. Syn koleżanki chciał zdawać do liceum plastycznego, ojciec się zaparł, że nie pozwoli mu iść do szkoły dla "pedałów" uncertain
      • bye.bye.kitty Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 09:35
        kurka,
        ja uważam, że plastyk ma fach w ręku.
        zawsze może: prowadzić zajęcia, malować jelenie na rykowisku i sprzedawać je gawiedzi (niczym Terpentula z Musierowicz), zaczepić się w agencji reklamowej, robić reklamy jako freelance
        etc
      • bye.bye.kitty i co z tym synem? 12.09.12, 09:36
        dogadali się? czy ojciec wysłał go o jakiejś innej szkoły?
        • echtom Re: i co z tym synem? 12.09.12, 10:30
          Poszedł do matfizu, potem na architekturę i urbanistykę. Buja się dwa lata na studiach ze słabymi wynikami i przymierza do zdawania na ASP.
      • mgla_jedwabna Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 12:44
        Tymczasem po liceum plastycznym ma się właśnie konkretny fach w ręku, w przeciwieństwie do liceum ogólnokształcącego i bylejakich studiów potem.
        • sundry Re: zabijanie marzeń 13.09.12, 12:18
          Jaki jest to fach?
    • water.lili Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 11:03
      no, nie rozwijałam swoich zainteresowań, ani talentów (dobra, talent, to za dużo powiedzianetongue_out, raczej uzdolnienie) bo nigdy nie wspierano mnie w nich. ani w tych drobniutkich (chór szkolny, rysunek) ,ani w poważniejszych (wybór szkoły, czy startowanie na stomatologię).
      w tych drobnych, dla przyjemności- wyśmiano mnie,
      w tych poważniejszych- odwiedziono mnie od moich pomysłów na mnie samą.
      trudno dziecku, bez słowa zachęty, próbować, ćwiczyć, rozwijać, być zaangażowanym.

      do bani.

      teraz, gdy mam dziecko postępuję całkiem odmiennie:
      przez kilka lat, od żłobka bodajze, słyszałam, że moje dziecko chce mieć gospodarstwo, hodowlę koni, hodowlę psów haski, hodowlę tego, tamtego.
      za kazdym razem mówiłam: dobrze córciu, jeśli tylko chcesz być hodowcą, to będziesz, a ja ci w tym pomogę.
      potem zmieniła nieco zainteresowania, ale wciąż dotyczyło zwierząt- i zawsze cieszyła się, że ma moje poparcie.
      teraz coś jej odbiło i chce zostać aktorką, tzn. nie do końca aktorką, a po prostu gwiazdą. chce być sławna.(niezły zwrot, gdzie zwierzęta, a gdzie praca w szołbiznesie), ale pokiwałam głową, stwierdziłam ACHA, nie będę przecież komentować, że wygaduje głupoty.
      pewnie za miesiąc-dwa, może za pół roku, znajdzie kolejną dziedzinę, w której zapragnie sprawdzić się. i dobrze, jest dzieckiem, niech ma marzenia, niech sobie planuje, wyobraża siebie w różnych rolach, a nie tak jak mnie wtłoczono w jedną drogę, i teraz mam w sobie mnóstwo żalu.
      • czarnaalineczka Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 11:20
        > teraz coś jej odbiło i chce zostać aktorką, tzn. nie do końca aktorką, a po pro
        > stu gwiazdą. chce być sławna.(niezły zwrot, gdzie zwierzęta, a gdzie praca w sz
        > ołbiznesie), ale pokiwałam głową, stwierdziłam ACHA, nie będę przecież komentow
        > ać, że wygaduje głupoty.
        a czemuz to glupoty ???
        steve irwing
        jak w morde dal zwierzetami sie zajmowal i celebryta byl

        a cezare jakis tam ?
        celebryta od psow
        • water.lili Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 11:25
          dlatego stwierdziłam ACHA, nie powiedziałam jej wprost, że pomysł głupi big_grin
          i faktycznie zawsze może zostać celebrytką od psów husky
      • water.lili Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 11:23
        napisałam o moich doświadczeniach, i dopiero przeczytałam wszystkie odpowiedzi, a pytanie było skąd to zabijanie marzeń bierze się.
        u moich rodziców z pragmatyzmu.
        cytuje mojego tatę:" z pianina chcesz wyżyć? haha".
        i strasznie żałuję, że nie dążyłam do nauki rysunku, teraz, w mojej pracy zawodowej rysunek bardzo przydałaby mi się.
        i jak sobie obserwuję, to dzieci mają wybór różnych zajęć dodatkowych (taniec, śpiew, różne warsztaty) i bardzo dobrze!!!
        bo nikt z nas nie wie, co takiemu młodemu człowiekowi potem do życia przyda się, jakie umiejętności będzie mógł wykorzystać w przyszłości.

        więc skoro mała dziewczynka marzy o balecie, zostaniu primabaleriną, a rodzice mogą ją posłać na lekcje- to ja jestem z serca za. i nawet jesli nią nie zostanie, to zyska wiele innych cennych umiejętności, choćby umiejętność poruszania się.
        • echtom Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 11:50
          Moi rodzice w sumie byli w tej kwestii w porządku. Mama nie przeszkadzała mi specjalnie w rozwoju, tata "zabił" w dzieciństwie moje marzenia o karierze piosenkarki, ale potem nie sprzeciwiał się studiom filologicznym, choć marzył, żebym poszła na medycynę. W pierwszym przypadku był to realizm - sam był muzykalny i wiedział, że nie mam za grosz talentu. W drugim chciał zrealizować poprzez moją osobę własne niespełnione marzenia - był technikiem medycznym i bardzo cenił środowisko lekarskie. Po latach stwierdził, że miałam rację, kierując się własnymi predyspozycjami.
          Wobec własnych dzieci stosuje zasadę swobodnego rozwoju. Nie pchałam ich na modne zajęcia dodatkowe, ale chodziły na takie, które same wybrały, jeżeli było to realne finansowo i logistycznie (na ogół było). Szkoły powyżej gimnazjum wybierały sobie same, teraz kibicuję pierwszym krokom, jakie stawiają na trudnym rynku pracy.
          Swoją drogą ciekawy temat, na ile własne marzenia, aspiracje, rozczarowania rodziców wpływają na ich postawę wobec dzieci. Pracownik fizyczny nie pośle dziecka do szkoły baletowej, bo to fanaberia i strata czasu, prawnik dostanie szału, jeśli dziecko zechce iść na kucharza.
          • bye.bye.kitty zastanawiam się na co dostałabym szału 12.09.12, 12:11
            chyba nie na konkretny zawód, ale na np bardzo neoliberalne gospodarczo poglądy ;P
            O, albo jakby chciała zostać "czyścicielem kamienic"
          • czarnaalineczka Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 12:49
            >W pierwszym przypadku był to realizm - sam był muzykalny i
            > wiedział, że nie mam za grosz talentu.
            ??
            • echtom Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 12:59
              No tak, do stwierdzenia tej oczywistości nawet muzykalności nie było trzeba tongue_out
              • czarnaalineczka Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 13:07
                a babka prowadzqaca chor powiedziala shakirze ze ma glos jak koza tongue_out
                co wlasciwie jest prawda big_grin
                ale w karierze jej nie przeszkodzilo
                wrecz przeciwnie wink
                • sundry Re: zabijanie marzeń 13.09.12, 12:24
                  W dzisiejszych czasach talent i kariera nie muszą iść w parze, spójrz na Gracjanów Roztockich i takich innychsmile
    • an_ni Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 11:09
      a ja obserwuje odmienne postawy
      obecnie dzieci pcha sie do wszystkiego co najbardziej modne, prestizowe, komercyjne i obiecujace na przyszlosc, w ogole nie patrzac na ich zdolnosci i upodobania i stad cale pokolenie przeinwestowanych - przekonanych o swojej nadwartosci a malo przydatnych na rynku pracy
      stad tez brak naprawde profesjonalnych lekcji muzyki, tanca, tenisa w tych wszystkich studiach, szkolach, akademiach, bo chodzą na nie wszyscy, korzy maja kase a nie ktorzy maja zdolnosci i chęci, na takich zajeciach nie ma wymagan, bo to nie nauczyciel / trener ma wymagac tylko ten kto placi wymaga
      kiedy jak zorganizowano kolko plastyczne, muzyczne, taneczne, sportowe nawet w szkole, to byli do niego wybierani ci uzdolnieni a nie ci ktorych rodzice popychaja a tacy rozwalaja grupe
      ja to juz widze po 5-6 latkach
      • papalaya zabiłam marzenia dzieci 12.09.12, 11:16
        kiedy chciały zostać kierowcą śmieciarki i menadżerem strzelnicy w wesołym miasteczku

        wiem wiem, dzieci ematek marzą o balecie mongolskim, projektowaniu hałte-kołture i kortach rolandgaros i nie wolno ich z tych marzen wybijać big_grin
        • elske Re: zabiłam marzenia dzieci 12.09.12, 11:44
          Chciałam być plastykiem. Co to za zawód? Co po tym będziesz robić? Zrezygnowałam z tego pomysłu, ale spełniam się w trochę inny sposób ( mój talent tutaj się przydaje). Ja jestem technikiem odzieżowym , córka marzy o karierze projektantki. Powtarzam : możesz zostać tym kim chcesz, ale pamiętaj musisz się uczyć.
          Ja za to wymyśliłam sobie ostatnio, że zostanę nauczycielem .Szyje norweskie stroje narodowe i chcę zdobyć papier nauczyciela, żeby móc prowadzić kursy szycia stroi z mojego regionu. Daje sobie 2 lata na przygotowanie do egzaminu. Będę Polka uczącą Norwegów szycia ich stroi big_grin.
          Czekajcie na następny wpis związany z tym tematem big_grin.
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/gb/vf/y0um/xpo0LdaCWdEfsPVtRA.jpg
          "Mamo nie boj się, to tylko Hehalump trąbi."
        • bye.bye.kitty hmm, dzieci ematek? 12.09.12, 12:08
          nie miałaś żadnej koleżanki, która chciała zostać projektantką mody?
          Albo, dajmy na to, naukowcem w laboratorium?
          Wszystkie chciały być biurwami?

          dzieci ematek marzą o balecie mongolskim, projektowaniu hałte-kołtur
          > e i kortach rolandgaros i nie wolno ich z tych marzen wybijać big_grin
          • echtom Re: hmm, dzieci ematek? 12.09.12, 13:04
            Moja koleżanka miała talent zamiłowanie do rękodzieła artystycznego i chciała iść na ASP. Ostatecznie poszła ze mną na filologię polską wink Pracuje w redakcji, ma dorosłe dziecko na swoim i dużo czasu na rozwijanie pasji - robi przepiękne rzeczy, wystawia, sprzedaje, słowem, pracuje z sukcesami na renomę w branży. Zaczyna nawet prowadzić szkolenia.
            • echtom Korekta 12.09.12, 13:06
              Talent i zamiłowanie
          • rosapulchra-0 Re: hmm, dzieci ematek? 12.09.12, 21:14
            Przecież papajaja nie ma dzieci, to co on może wiedzieć o dziecięcych marzeniach?
    • yoko0202 Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 12:00
      nie wiem skąd takie reakcje u ludzi, jest to okrutne
      odkąd pamiętam powtarzałam córce, żeby nigdy w życiu nie pozwoliła sobie wmówić, że czegoś nie da rady zrobić
      musiałabym być niespełna rozumu, żeby wyśmiewać się z jej, czy innych dzieci, marzeń/planów/pomysłów
    • zoe7 Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 12:17
      Hmmm, na pewno nie wyśmiewam, ale drżę słuchając, prześladuje mnie maniakalnie myśl, że dokładnie tak jak ja będą nikim, wykoleją się, a są fajne i zdolne. Cóż, za miesiąc zaczynam psychoterapię, trzymcie kciuki smile
      • czarnaalineczka Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 12:29
        czemu uwazasz ze jestes nikim ?
        trzymam kciuki za terapie smile
        • zoe7 Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 16:04
          nic nie osiągnęłam na gruncie zawodowym, nie kształciłam się - o to mi chodzi. I to jednak trochę wali cżłowiekowi na glacę, jesli miał przedtem jakieś ambicje smile A tak w ogóle to uwielbiam to forum big_grin Czytam nałogowo. I Ciebie alineczko bardzo lubię smile
          • echtom Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 21:09
            > nic nie osiągnęłam na gruncie zawodowym, nie kształciłam się

            Ale na to przecież nigdy nie jest za późno. Pomyśl o pewnej Portugalce, która w wieku 90 lat wróciła do przerwanej szkoły podstawowej i o babci Moses, która zaczęła malować po osiemdziesiątce smile
            • zoe7 Re: zabijanie marzeń 13.09.12, 09:16
              Dokładnie, cały czas mi to chodzi po głowie, ale obawiam się, że od porzucenia studiów nic mi się we łbie nie zminiło, więc nie ma sensu próbować, nie przeskoczę sad Chociaż kusi, kusi.
              A poza tym, że nie mam wykształcenia, nie mam tez pasji i to chyba gorsze. Wykształcenie też w planach było pasją, eh, teraz tylko myśleć jak tego nie przenieść na dzieci. O ile to w ogóle możliwe.
              • echtom Re: zabijanie marzeń 13.09.12, 10:24
                Smęcisz, kobieto - pewnie małe dzieci Cię absorbują i nic innego Ci się nie chce. Poczekaj, aż pójdą na studia i pójdź razem z nimi wink
                A w ogóle czy te studia takie ważne? I ta pasja, koniecznie oryginalna? Coś na pewno umiesz robić, tylko pewnie sama tego nie cenisz.
    • iwoniaw Bo starzy a durni 12.09.12, 12:39
      Nie, nie wiem jaki może być racjonalny powód wmawiania dziecku, że się nie nadaje do czegoś/nie ma szans tego osiągnąć.
      Nawet jeśli to prawda, to dziecię się samo o tym przekona wcześniej czy później, czyż nie? Zatem teksty jak przez Ciebie opisane trudno interpretować inaczej niż jako zwyczajne umniejszanie dla lepszego samopoczucia własnego. Żałosne szczególnie w przypadku dorosłego postępującego tak wobec dziecka.
    • mgla_jedwabna Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 12:39
      Takie "gaszące" osoby chcą się poczuć lepiej cudzym kosztem.

      Same zapewne miały różne marzenia w dzieciństwie/młodości, a skończyły z pracą może i sensowną, ale dość zwyczajną. Gdyby w odpowiedzi na dziecięce marzenia zaregaowały entuzjazmem i wsparciem w rodzaju "tak kochanie, jeśli się będziesz starać, na pewno ci się uda", byłoby to dla nich jednoznaczne z twierdzeniem "skoro mi się nie udało (i jestem kelnerką a nie aktorką), to znaczy, że się nie starałam". Dużo łatwiej jest więc twierdzić, że realizacja śmiałych marzeń jest poza zasięgiem zwykłej dziewczynki, tej, którą kiedyś były one same, i tej, z którą teraz rozmawiają.

      Oczywiście wszystko to dzieje się pod przykrywką "oszczędzania rozczarowań" itd., jak gdyby przeświadczenie o niemożności realizacji marzeń (i rzeczywiste niezrealizowanie ich potem, wskutek takich tekstów) nie było rozczarowujące.
      • sundry Re: zabijanie marzeń 13.09.12, 12:27
        mgla_jedwabna napisała:

        > Takie "gaszące" osoby chcą się poczuć lepiej cudzym kosztem.
        >
        > Same zapewne miały różne marzenia w dzieciństwie/młodości, a skończyły z pracą
        > może i sensowną, ale dość zwyczajną.

        A jaka to jest niezwyczajna?
        • bye.bye.kitty Re: zabijanie marzeń 13.09.12, 12:46
          niezwyczajna jest ta, o której marzyłysmile

          właściwie prawie każda praca. Tak jak położna.
          Jeśli ktoś patrzy na to przez pryzmat "mistycyzmu porodu", wspierania, początku życia itp - to jest nadzwyczajna i niezwyczajna praca.
          Jak patrzysz przez pryzmat użerania się z biurokracją, niskich pensji, niewyremontowanych szpitali - to pewnie wygląda to zwyczajniej i bardziej szaro

          fajnie jest mieć zawód, o którym się marzyło, łatwiej znieść wszystkie jego wady
          • sundry Re: zabijanie marzeń 13.09.12, 12:49
            Wszystko pięknie, tylko co, jak ktoś nie marzył o żadnym, bo po prostu nie ma takiego zawodu?
            • bye.bye.kitty Re: zabijanie marzeń 17.09.12, 01:31
              tak, może tak być, że ktoś o niczym nie marzy, albo o niczym konkretnym, albo, żeby zostać kochanką króla Nazguli (ja bym chciaławink
              ale chodziło mi o sytuację, w której ma marzenia, przy okazji konkretnie nazwane
    • czarnaalineczka Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 13:10
      a jezcze mi sie przypomnialo

      -bede kiedys mnalarzem
      -hahaha chyba pokojowym
      kurtyna suspicious
    • hellulah Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 13:59
      Ja się zgadzam z mgłą_jedwabną.

      "Zabójcy marzeń" kompensują sobie własne niepowodzenia. Posłać ich na gruszki. Niech się bujają wśród listowia.

      Na wielkie szczęście chyba (no nie przypominam sobie) takich nie mamy, no prawie.

      A studiowanie za granicą to nic takiego niesamowitego, mamuśka zacytowana chyba bardzo niedzisiejsza. Skoro nawet takie zwyczajne coś uważa za niesamowite i niemożliwe, no cóż, to już wszystko tłumaczy. Ja bym się nie bała wprost powiedzieć, że w tym się myli - dlaczego się myli, pozostawiłabym swojemu dziecku do namysłu. W ogóle warto moim zdaniem obrócić ten niefartowny przypadek w Cenne Doświadczenie. Powodzenia!!!

    • ashraf Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 16:39
      Odcinac od kolezanki nie ma co, nie jej wina, ze ma glupia matke. Zreszta Ty i tak jestes wiekszym autorytetem dla swojego dziecka niz pani x czy y. A co do tytulowego pytania, to tez obstawiam wlasne kompleksy, niepowodzenia, zazdrosc o cudze sukcesy i sile przybicia. A glupie gadanie nie dotyczy tylko "bajkowych" karier piosenkarek czy aktorek, ale czasem nawet tak przyziemnych, jak fryzjerka czy kosmetyczka. Niektorym matkom nie miesci sie w glowie, ze moze to byc prawdziwa pasja ich dzieci i pchaja je na sile na zupelnie bezsensowne studia, zamiast zachecic do realizacji marzen.
      • alienka20 Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 17:10
        Moja koleżanka tak właśnie miała ze swoją mamą. Mama - pedagog, nauczyciel przedszkolny i bardzo chciała, żeby któreś z dzieci poszło w jej ślady, padło na nią, bo reszta postawiła na swoim - ekonomia. Koleżanka bardzo chciała iść na fryzjerkę, do zawodówki, no ale dla mamy to byłby wielki obciach, że jej córka w zawodówce ;/. A talent do wizażu ma, nieraz mnie czesała i malowała, inne koleżanki też potrafiła odpowiednio "zrobić" na jakieś wyjście i wychodziło rewelacyjnie. Teraz już jej się nie chce uczyć, jest nianią i marzy o swoim dziecku.
    • anorektycznazdzira Re: zabijanie marzeń 12.09.12, 23:34
      Skąd się bierze? Stąd, że niektórzy mają jak raz tyle samo empatii co muszla klozetowa.
      To ci sami, którzy np. na wieść o Twoim kłopocie, zanim dobrze dokończysz zdanie wykrzykną "To jeszcze NIC, mnie to się przytrafiła masakra (tu opis połączony z olewem Twoich kłopotów". Albo widząc, że masz nowy telewizor/samochód/telefon natychmiast wygrzebią z pamięci Iksińskich, którym identyczny się zaraz popsuł, wybuchł, nie uwzględniono gwarancji albo im chociaż ukradli.

      Nie należy zabraniać kontaktów. Należy uczyć mieć W ŻYCI komentarze takich osób, a następnie jako level drugi także odpowiadać im tak, żeby się zamykali.
      • mehil.dam Re: zabijanie marzeń 13.09.12, 12:03
        Na pewno na osobności opierniczyłabym tą matkę, że głupia koza i niech się odwali od marzeń mojego dziecka - użyłabym bardziej dyplomatycznych zwrotów wink
        Najlepszym zabijaczem marzeń był mój ojciec. Jako dziecko marzyłam o nauce śpiewu, chciałam iść do szkoły muzycznej. Tata stwierdził, że się nie nadaję, sam jak był dzieckiem uczył się śpiewać, uczęszczał do chóru. Chciałam, żeby nauczył mnie grać na gitarze, bo świetnie grał, za młodu miał zespół. Stwierdził, że ja mam słomiany zapał i szkoda dla mnie czasu, bo i tak mi się odechce. Do dzisiaj zastanawiam się skąd mu się to wzięło, bo na prawdę nie wiem, słyszę ten argument od małego, myślę, że po prostu mi tę cechę wmówił, bo brak mu było cierpliwości.
        Jednym z moich ostatnich a i największych sukcesów było zdanie prawa jazdy. Odkąd skończyłam paręnaście lat (chyba jak siostra cioteczna zaczęła robić pj) słyszałam, że ja się nie nadaję za kółko, że nigdy nie będę kierowcą i tego typu teksty. Trochę za namową męża postanowiłam, że zrobię kurs. Pierwsze jazdy to była tragedia, strasznie się bałam, ale pokonałam w końcu strach. Nauczenie są jeździć zajęło mi bardzo długo (chyba ze 100 godzin zanim zdałam egzamin). Instruktorzy mówili mi, że to przez zbyt duże ambicje, że chcę już od razu, że super ma być, że łatwo się denerwuję jak mi coś nie wychodzi. Ja w głowie tylko ciągle walczyłam z tym "Ty się nie nadajesz" i moim "udowodnię Ci, że dam radę". Już mam plastik do odbioru, ale nadal nie powiedziałam o tym rodzicom, bo chcę zrobić wielkie wejście od razu im pokazać, że dałam radę i potrafię. Aż się popłakałam pisząc to, więc może nie będę zanudzać...
        Podsumowując - wspierajcie swoje dzieci w ich wyborach i pasjach. Marzenie bycie supermenem można po ludzku wytłumaczyć, że to fikcja. Skoro chce ratować ludzi, to może zostanie policjantem? Jak chce zostać projektantką - jest milion gazetek do projektowania, można drukować z internetu, można też wytłumaczyć, że można traktować to jako hobby na początku, wielu ludzi traktowało to jako zajęcie dodatkowe, a później zaczęli na tym zarabiać. Marzy o byciu piosenkarką, pianistką - szkoły muzyczne stoją otworem, mam koleżankę, również inżyniera, która śpiewa w swoim zespole i jest szczęśliwa.
        I przepraszam, że tak się rozpisałam smile
    • sadosia75 Re: zabijanie marzeń 13.09.12, 12:33
      Przypomniałaś mi historię kobiety,która właśnie przez takie zabijanie marzeń w swoim życiu osiągnęła wszystko o czym marzyła a na sam koniec swojego życia dzieliła się tym wszystkim z dziećmi i została nianią.
      Moja starsza córka miała wtedy ze 3 lata i chciała być wróżką,która zmienia dziewczynki w księżniczki. Niemożliwe prawda? A Pani Hela wzięła moją córę na ręce i powiedziałą, że taką wróżką może być nawet mała dziewczynka, oddając stare ubranka i sukienki dziewczynkom,które nie mają takich ładnych ubrań, wróżką może być też dorosła kobieta pomagająca biedniejszym dziewczynkom. I nie trzeba mieć magicznej różdzki żeby być wróżką.
      Więc dlaczego by wmawiać chłopcu, że nie może być batmanem i walczyć ze złem? na początku niech zrobi jeden dobry uczynek, pomoże sąsiadce z zakupami albo będzie miły dla kogoś kto jest wredny.
      a takich zabijaczy marzeń jest coraz więcej bo nikt nie wierzy w dzieci i w ich marzenia. dziecko dziś chce być śmieciarzem a jutro kosmonautą. no i świetnie ! i trzeba wspierać dziecko w każdym jego marzeniu . jeśli zechce być kosmonautą zbierającym śmieci w kosmosie to dlaczego by nie? a niech będzie !
      do dziś moja córa pamięta P.Helę i jej święte przekonanie, że mója córka może być wrózką.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka