..to zastanawiające
takie słowa padły przed chwila w tvn24-w reportażu o śmierci dziewczynki z rodziny zastępczej, która zachlysnęła się wodą (ponoć). 2 m-ce temu wypadek spotkał jej brata...
rodzina (ponoć)porządna, właściwie zajmuje się dziecmi, ale dwa wypadki...
tak mnie te słowa uderzyły bo w czerwcu moja Młodsza wylądowała na IP z mocnym oparzeniem ciała -brzuszek, biodro, udo (gorąca herbata), a w ostatnim tygodniu sierpnia- znowu na IP- skręcenie kości śródstopia i gips. Jestem dobrą matka, dbam o moje dzieci, są zadbane, dopilnowane i kochane. Zarazem mam cale teczki wypisów ze szpitali IP- i cześć z nich dotyczy wypadków -skręcenia, stłuczenia,oparzenia,papier w uchu zakończony wyciąganiem w narkozie, wrośnięta zatyczka od kolczyka zakończona interwencją chirurgia na IP itp. Nikt-na szczęscie się mnie nie czepia. Czy to zaniedbanie ze strony "służb" w moim mieście czy też RZ są narażone na szczególny obstrzał ze strony wszystkich ? Że to niby taka pomoc dla nich? Bo przeciez od początku do końca mają wsparcie od państwa i onych służb w tym by stać się RZ prawda ?