shellerka
13.10.12, 14:57
jadę ja sobie dziś rano na trening syna. wiozę go autem. jadę dwupasmówką obok lotniska. ograniczenie do 90, w niektórych miejscach do 70.
jadę z dwójką dzieci na pokładzie. generalnie jest to droga, która prowadzi też do szpitala dziecięcego....
jadę i wyprzedzam elegancko sobotnich kierowców, jadących przeważnie grzecznie prawym pasem. nagle ... przed maską na lewym pasie jedzie sobie czerwoniutki, malutki wv - nie wiem jaki, bo się nie znam i nie spojrzałam.
jedzie... dosyć wolno. pewnie i przepisowo, ale jedzie równolegle do auta na pasie prawym.
myśle sobie, ocho... brak przyśpieszenia, poczekam...
ale auto za mną już się irytuje, już próbuje wyprzedzić mnie i pana w wv prawym pasem, ale nie moze, bo na prawym jadą auta tą samą prędkością co pan w wv....
mrugnęłam więc światełkami długimi... nic.
trąbnęłam ... nic...
trąbnęłam i pokazałam panu, ze ma zjechac na prawy pas... nic...
moje sześcioletnie dziecko połapało się o co chodzi i samo z siebie powiedziało, ze pan powinien jechac drugim pasem, bo ten nasz słuzy do wyprzedzania.
pan zwolnił...
zbliżamy się do skrzyżowania. mam skręcać w lewo.... tam jest skręt w lewo z dwóch pasów (dwupasmówka przechodzi w czteropasmówkę) nooo... pan łaskawie stanął na pasie prawym do skrętu w lewo... niesamowite!
opuściłam szybę i pan również z głupkowatym uśmiechem opuścił... i spytałam kulturalnie gdzie baranie cie uczyli jeździć? i czy wiesz, do czego służy lewy pas? pan na to, ze on jechał przepisowo, bo tam jest ograniczenie do 70. i zamknął szybkę coś tam bręcząc pod nosem z głupim uśmiechem)
zajeżdżam na zajęcia - po drodze musiałam młodemu kupić picie. patrzę, auto pana stoi przed salą treningową...
okazało się, że dziecko pana chodzi z moim na zajęcia.
na wejściu pan z głupkowatym uśmiechem wypalił "dzień dobry"
powiedziałam dzień dobry. a pan, "no i co?"
powiedziałam, ze to, ze lewy pas słuzy do wy prze dza nia. ze dwa auta za mną próbowały robić niebezpieczne manewry wyprzedzania prawą stroną, bo on jechał swoją prędkością, którą równie dobrze mógł jechać prawym pasem. on twardo, ze jechal przepisowo, wiec ja na to, ze jesli jest taki przepisowy, to powinien wiedziec, ze za jazde lewym pasem i blokowanie tegoż należy się mandat. i że oboje wiemy, ze robił to czysto złośliwie i że wydaje mi się, że przemawiają przez pana jakieś ukryte kompleksy.
pan się zamknął.
przez cały trening zaczytany, udawał że nie widzi świata poza gazetką...
a na koniec konkluzja... tak do pomyślenia dla wszystkich, którzy mnie tu zaraz zjedzą... a co, gdybym nei jechała na trening, tylko jechała z duszącym się dzieckiem, albo dzieckiem w drgawkach, albo dzieckiem z sepsą? do tego pie... szpitala?
a taki kretyn jechałby sobie przepisowo... bo przecież nie będzie mu tu jakaś baba w aucie większym od jego wyprzedzała. ON JEDZIE PRZEPISOWO!!!