Dodaj do ulubionych

co zrobic z takim pracownikiem?

31.10.12, 13:01
pytanie kieruje szczegolnie do tych mam, ktore maja swoje firmy. maz zatrudnil jakies 6 tygodni temu pracownika, facet ma super kwalifikacje. jest troche wolny i czasem znika i pracuje gdzies tam, ale wiekszoc ludzi jest z niego zadowolona i go akceptuja. jest jeszcze kolejny, wiekszy problem: po przyjeciu go do pracy zjawil sie w robocie spozniony (nie wpadl na to, ze moze byc korek). w drugim dniu nie przyszedl i nie mozna bylo sie z nim skontaktowac. wiczorem zadzwonil do meza i powiedzial, ze nie przyszedl bo nie umial sie skontaktowac z gosciem, ktory mial mu dac umowe. nie majac umowy stwierdzil, ze nie ma pracy wiec po co ma przychodzic. przyszedl po podpisaniu umowy. maz byl wyrozumialy i stwierdzil, ze gosciu troche racji ma. pozniej znow sie spoznil a w zeszlym tygodniu przyjechal i po 2 godzinach sie zwolnil bo go glowa bolala. wczoraj do pracy nie przyszedl, nie mozna bylo sie do niego dodzwonic, sam tez nic nie zadzwonil. dzis przyszedl jak gdyby nigdy nic do roboty i powiedzial, ze wczoraj totalnie zaspal i bal sie zadzwonic. maz wsciekly jak cholera, powiedzial mu zeby kolejnym razem zadzwonil i dal znac co z nim. facet ma dobrze po 30-stce, dzieci, zone. jak mozna miec takie podejscie do pracy, w ktorej jest zaledwie miesiac z hakiem. maz chce go wywalic, ale potrzebuje na gwalt pracownika (szukal dosyc dlugo), ja mowie by dac mu ostatnia szanse. ja nigdy nie spotkalam sie z takim podejsciem do pracy. facet jakis kombinator wedlug mnie....
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: co zrobic z takim pracownikiem? 31.10.12, 13:03
      Cóż, pan ma dość swobodne podejście do obowiązkowości w firmie tongue_out delikatnie mówiąc.
    • lilly_about Re: co zrobic z takim pracownikiem? 31.10.12, 13:10
      Facet niestety już po pierwszym dniu odczuł pozwolenie na bumelkę i z tego korzysta.
      • mea.may2 Re: co zrobic z takim pracownikiem? 31.10.12, 13:33
        Dokładnie, poczuł, że sobie może pozwolić i tyle. Ludzie muszą wiedzieć co należy do ich obowiązków i za co mogą oberwać po zadzie. U mnie taki pan nie byłby już mile widziany, gratuluję mężowi cierpliwości.
        • jola-kotka Re: co zrobic z takim pracownikiem? 31.10.12, 23:51
          Ma kwalifikacje,zna sie na swoim fachu,dlugo szukaliscie kogos takiego i od tak go zwolnicie bo nie przyszedl czy sie spoznil,ok rozumiem nie przyszedl to jest problem,ale spoznienie sie to nie jakas tragedia sa ludzie,ktorzy to maja we krwi,spozniaja sie codziennie,ale sa najlepszymi fachowcami w firmie.
          Usiasc na spokojnie porozmawiac,uswiadomic zasady panujace w firmie,przedstawic co sie wam nie podoba w jego zachowaniu.
          Odczekac miesiac jak nic sie nie zmieni zwolnic.
          • e-milia1 Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 08:36
            spoznienienia mozna zrozumiec, ale zeby nie zadzwonic i nie odboerac telefonow? dla mnie nie do pomyslenia, do tego pracuje dopiero od ok. 6 tygodni i takie numery... jutro maz ma z nim rozmowe, jak sytuacja bedzie sie powtarzac to bedzie trzeba sie z nim pozegnac niestety. maz musi sie z jego spoznien i nieobecnosci tlumaczyc przed innymi.
          • jusiakr Re: co zrobic z takim pracownikiem? 02.11.12, 14:01

            Popieram - najpierw rozmowa dyscyplinująca, określamy czas "próby" i konsekwencje. Jeżeli się nie sprawdzi to koniec. Na wszelki wypadek, nie zakończyłabym poszukiwań pracownika.
    • mysia-mysia Re: co zrobic z takim pracownikiem? 31.10.12, 13:13
      Kombinator to by zadzwonił z samego rana i nasciemniał że mu mieszkanie zalało
      Ja bym obstawiała jakieś problemy psychiczne np. Chorobę dwubiegunową
      • e-milia1 Re: co zrobic z takim pracownikiem? 31.10.12, 13:17
        mysia, moj maz to samo mowi, ze facet problemy musi miec, albo w domu cos nie tak. ma super kwalifikacje a dlugo bezrobotny byl.
        • 18lipcowa3 Re: co zrobic z takim pracownikiem? 31.10.12, 13:25
          e-milia1 napisała:

          > mysia, moj maz to samo mowi, ze facet problemy musi miec, albo w domu cos nie t
          > ak. ma super kwalifikacje a dlugo bezrobotny byl.



          i w związku z tym Wy dacie mu szansę tak?
          Super, potracicie klientów, poplacicie za pana to moze zmądrzejecie.
        • mysia-mysia Re: co zrobic z takim pracownikiem? 31.10.12, 13:34
          Ale co to muszą być za problemy domowe żeby facet uznał, że lepiej wyjdzie na uchylaniu sie od obowiązków niż na podzieleniu sie tymi problemami i poproszeniu o pomoc (np elastyczny czas pracy)
          Możesz spróbować rozmowic sie z nim delikatnie (zaczynając od podkreślenia że cenicie jego kwalifikacje i chcielibyście go utrzymać w zespole) jednocześnie bacznie obserwując jego reakcje, ale czy to coś da to trudno stwierdzić
        • thegimel Re: co zrobic z takim pracownikiem? 31.10.12, 14:18
          Jeśli ma super kwalifikacje a mimo tego długo był bezrobotny, to przyczyną mogą być nie tylko problemy w domu, ale też podejście do pracy.
        • kawka74 Re: co zrobic z takim pracownikiem? 31.10.12, 14:30
          Chyba już się zorientowałaś, dlaczego długo był bezrobotny?
          Kto będzie zatrudniał pracownika, który właściwie nie pracuje i właściwie nie ma ku temu konkretnych powodów?
    • peggy_su Re: co zrobic z takim pracownikiem? 31.10.12, 13:22
      Jakiś kosmita. No chyba że zamiast na umowę o pracę zatrudniacie go na umowe o dzieło, wtedy teoretycznie praca 8-16 nie musi go obowiązywać.
      Jeśli ma normalna umowe o pracę to pewnie jakiś okres próbny?
      Ja bym z nim pogadała na serio że takie sytuacje nie mogą miec miejsca, dajecie mu jakiś tam czas testowy i jeśli nieusprawiedliwione spóźnienia, nieobecności będą się powtarzały to niestety nie przedłuzycie umowy/zwolnicie.
      • lejdi111 Re: co zrobic z takim pracownikiem? 31.10.12, 13:24
        Chciałabym kiedyś na swej drodze spotkać tak wyrozumiałego pracodawce.
    • 18lipcowa3 wy....ć na zbity pysk. 31.10.12, 13:24
      Przecież facet sobie jaja z roboty robi, nie widzisz?
      • georgia241 Re: wy....ć na zbity pysk. 31.10.12, 13:26
        Jak nie ma w umowie godzin pracy, to może tak robić i nie macie podstawy, żeby go zwolnić.
        • e-milia1 Re: wy....ć na zbity pysk. 31.10.12, 13:31
          ma normalna umowe, okres probny na 6miesiecy. maz planuje z nim rozmowe i daje mu ostatnia szanse.
          • georgia241 Re: wy....ć na zbity pysk. 31.10.12, 13:32
            Ale nie może tak na słowo. Twój mąż powinien udzielić mu nagany, żeby mieć dowód, że uprzedzał pana.
          • annajustyna Re: wy....ć na zbity pysk. 31.10.12, 23:11
            Wedlug polskiego kodeksu pracy okres probny nie moze wynosic wiecej niz 3 m-ce. Chyba ze Wy firme w Niemczech macie?
            • e-milia1 Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 08:36
              w Niemczech...
              • annajustyna Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 17:55
                No to nawet uzasadniac zwolnienia nie musiscie.
            • gku25 Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 11:50
              Mylisz się, nawet w Polsce może być w pewnych szczególnych warunkach dłuższy okres próbny.

              Ps.

              Można dostać również pracę bez okresu próbnego i od razu długą umowę o pracę.
              • robitussin Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 17:11
                gku25 napisała:

                > Mylisz się, nawet w Polsce może być w pewnych szczególnych warunkach dłuższy ok
                > res próbny.

                W jakich konkretnie?

                > Można dostać również pracę bez okresu próbnego i od razu długą umowę o pracę.

                A to akurat nic nadzwyczajnego. Próbny nie jest obowiązkowy.
                • annajustyna Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 17:54
                  Mozna dac po prostu pierwsza umowe na czas okreslony, ze niby w celach probnych, ale to nie ejst sensu stricto um. na okres probny. W Niemczech natomiast probne 6 m-cy to standard, z tym ze wpisane w umowe na czas nieokreslony (czesto tez w taka na czas okreslony, choc w takim przypadku powinny byc to maks. 3 m-ce).
                  • robitussin Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 18:01
                    annajustyna napisała:

                    > Mozna dac po prostu pierwsza umowe na czas okreslony, ze niby w celach probnych
                    > , ale to nie ejst sensu stricto um. na okres probny.

                    A jaki to ma sens?
                    • annajustyna Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 19:43
                      Taki ze chocby nie mozna jej wypowiedziec.
                      • annajustyna Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 19:47
                        A moze o niemeickie przepisy pytasz?
                        • robitussin Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 19:54
                          annajustyna napisała:

                          > A moze o niemeickie przepisy pytasz?

                          Nie, zastanawiam się w jakim celu pracodawcy zawierają umowy na czas określony, na pół roku, w celach sprawdzenia, czy pracownik się nadaje, zamiast zawrzeć z nim normalną umowę na czas próbny na trzy miesiące.
                          • annajustyna Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 19:58
                            Tego to nie wiem. Moze z niewiedzy?
                      • robitussin Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 19:53
                        annajustyna napisała:

                        > Taki ze chocby nie mozna jej wypowiedziec.

                        No więc tym bardziej - jaki jest sens zawierania z pracownikiem umowy (próbnej w sensie potocznym), której nie można mu wypowiedzieć przez 6 miesięcy?
                        • annajustyna Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 19:59
                          Bo i tak wie, ze nie przedluzy i nie chce sie tlumaczyc dlaczego? Tak sobie gdybam...
                          • robitussin Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 20:08
                            annajustyna napisała:

                            > Bo i tak wie, ze nie przedluzy i nie chce sie tlumaczyc dlaczego?

                            Umowy na czas próbny również nie musi przedłużać.
                            A może ją dodatkowo bez problemu wypowiedzieć także w trakcie jej trwania.
            • mia_siochi Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 13:59
              Ja mam aktualnie okres próbny 6 m-cy. Oficjalnie nazywa się to umową na czas określony wink
              • robitussin Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 17:12
                mia_siochi napisała:

                > Ja mam aktualnie okres próbny 6 m-cy. Oficjalnie nazywa się to umową na czas ok
                > reślony wink

                Więc jeśli na 6 miesięcy, to nie próbny. To, że Ty sobie tak nazwałaś, to już Twój problem smile
                • mia_siochi Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 17:48
                  Nie, nie ja to tak nazwałam mądralo ;P
                  • robitussin Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 17:57
                    mia_siochi napisała:

                    > Nie, nie ja to tak nazwałam mądralo ;P

                    No jak nie Ty, skoro Ty smile
                    Napisałaś, że oficjalnie to umowa na czas określony. I taki dokładnie ma ona status, skoro zawarto ją na > 3 miesiące.
                    Więc nieoficjalnie sama sobie dorobiłaś do tej umowy filozofię "umowy na okres próbny".
                    • mia_siochi Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 18:06
                      Naprawdę to dla Ciebie aż takie skomplikowane? big_grin
                      Ok, wytłumaczę prościutko: przed podpisywaniem umowy miła pani z HR poinformowała, że pierwsza umowa jest na okres próbny, 6 miesięcy, następna na czas nieokreślony. NATOMIAST w umowę NIE wpisano, ze jest to okres próbny, tylko czas określony. Paniała?
                      I nie, nie mam zamiaru wykłócać się z kimkolwiek o nomenklaturę tongue_out
                      • robitussin Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 18:43
                        mia_siochi napisała:

                        > Naprawdę to dla Ciebie aż takie skomplikowane? big_grin

                        Dla mnie nie, to Ty dorabiasz śmieszną ideologię.

                        > Ok, wytłumaczę prościutko: przed podpisywaniem umowy miła pani z HR poinformowa
                        > ła, że pierwsza umowa jest na okres próbny, 6 miesięcy, następna na czas nieokr
                        > eślony. NATOMIAST w umowę NIE wpisano, ze jest to okres próbny, tylko czas okre
                        > ślony. Paniała?

                        Ja pitolę uncertain Właśnie z tego jak byk wynika, że to Ty głupoty opowiadasz. Jak znam życie, to paniena z HR nazwała to w sensie potocznym, że pierwsza umowa na czas określony będzie umową próbną, na próbę, na czas próbny, jakkolwiek to nazwać, ale nie ma to nic wspólnego z umową na okres próbny wg KP. Nie wierzę, że powiedziała, że to umowa na czas próbny, ale zawarta na 6 miesięcy. Może Ci jeszcze oczko puściła, że niby to takie nieoficjalne, no wicie, rozumicie wink

                        > I nie, nie mam zamiaru wykłócać się z kimkolwiek o nomenklaturę tongue_out

                        No raczej, bo wyszłabyś na blondynkę smile
                        • m_incubo Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 19:37
                          A kto pisze, że wg KP to umowa na okres próbny? Naprawdę uważasz, że jak coś stoi w sprzeczności z KP to nie jest praktykowane? big_grin
                          • robitussin Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 19:42
                            m_incubo napisała:

                            > A kto pisze, że wg KP to umowa na okres próbny? Naprawdę uważasz, że jak coś st
                            > oi w sprzeczności z KP to nie jest praktykowane? big_grin

                            ??!?
                            • m_incubo Re: wy....ć na zbity pysk. 01.11.12, 23:30
                              Czego znowu nie rozumiesz? Tego, że laska jest de facto na okresie próbnym dłuższym niż trzy miesiące, mimo że zarówno ty jak i KP twierdzicie, że coś takiego nie istnieje? wink
                              • robitussin Re: wy....ć na zbity pysk. 02.11.12, 08:31
                                m_incubo napisała:

                                > Czego znowu nie rozumiesz? Tego, że laska jest de facto na okresie próbnym dłuż
                                > szym niż trzy miesiące, mimo że zarówno ty jak i KP twierdzicie, że coś takiego
                                > nie istnieje? wink

                                No ja pierdziulę, ręce mi już opadają uncertain Weź może przeczytaj te kilka postów wstecz, bo brak mi słów.
                                Nie jest to umowa na okres próbny, tylko umowa na czas określony, niezależnie, co ktoś o tym sądzi. Może nawet i zawarta została na próbę, na sprawdzenie, ale tak się nie nazywa i nie może się tak nazywać, więc po kija dorabiać do tego durną filozofię?
                                Równie dobrze można kogoś zatrudnić na umowę zlecenie 5 miesięcy i też powiedzieć, że to umowa na okres próbny, choć w umowie nie ma takiego zapisu. Tyle, że to niczego nie zmienia.
                                Umowę na okres próbny możesz wypowiedzieć w każdej chwili. Umowy na czas określony do 6 miesięcy nie, więc nawet jeśli ją sobie prywatnie nazwiesz umową na czas próbny dłuższą niż 3 miesiące, to niczego to nie zmieni w kwestii formalnej.
                                Czaisz? Czy będziesz drążyć ten temat w nieskończoność nie mając przy tym racji?
                                • mia_siochi Re: wy....ć na zbity pysk. 02.11.12, 10:05
                                  Jedyną osobą,która tu czegoś nie czai, jesteś Ty, więc już przestań się ośmieszać big_grin
                                  • robitussin Re: wy....ć na zbity pysk. 02.11.12, 18:30
                                    mia_siochi napisała:

                                    > Jedyną osobą,która tu czegoś nie czai, jesteś Ty, więc już przestań się ośmiesz
                                    > ać big_grin

                                    Jasne, nie ma to jak zrobić z siebie totalną blondie i wmówić komuś, że to on nie rozumie.
                                    Doucz się przepisów jeśli chcesz dyskutować na takie tematy.
                                    EOT
      • drinkit Re: wy....ć na zbity pysk. 31.10.12, 13:59
        Popieram. Jak go zostawicie, będą przeboje.
    • princy-mincy Re: co zrobic z takim pracownikiem? 31.10.12, 13:54
      moge sie mylic, ale nieusprawiedliwiona nieobecnosc to chyba podstawa do zwolnienia pracownika, prawda?
      jesli nie nagana, to niech chociaz maz sporzadzi notatke sluzbowa, ze takie sytuacje mialy miejsce (i niech pracownik sie podpisze)
      osobiscie nie przedluzylabym umowy po tych 6 mcach i robilabym wszystko, by pozbyc sie go juz teraz
    • malazabka.de Re: co zrobic z takim pracownikiem? 31.10.12, 15:31
      najskuteczniejsze kary, to kary pieniezne, nie przyszedl do pracy- dzien nie bedzie zaplocony, poszedl po 2 godzinach-nie zaplac, proste, no i dajcie mu nagane pisemna

    • selavi2 Re: co zrobic z takim pracownikiem? 31.10.12, 23:04
      Okres probny na 6! m-cy?
      Jeśli to w Polsce, to zdaje się mozna tylko na 3 m-ce.

      A pan jest kompletnie niepoważny i możecie mieć wiecej kłopotów niż pożytku z jego "pracy".
      • phantomka Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 09:03
        My tolerowaliśmy takiego pracownika, właśnie ze względu na kwalifikacje. Natomiast po jakimś czasie zaczęło dochodzić do tarć, bo ileż można się spóźniać, zachowywać się jak małe dziecko? W końcu sie rozstaliśmy i współpracujemy z nim na zasadzie wolnego strzelca.
    • ryza_malpa1 Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 09:08
      Musicie mu naświetlić zasady pracy i dac szansę.
      Pytanie jest takie czy przez to że się spóźnił, nie przyszedł - coś było zawalone.
      U mnie w pracy wszyscy przychodzą i wychodzą kiedy chcą ( pomimo, że mamy godziny określone w umowach) i szefowa afery nie robi. Można też wziąć bez uprzedzenia dzień wolny ( wypada jednak rano zadzwonić, jak kolega miał wypadek i nie zadzwonił zaczęliśmy go szukać gdzies po trzech dniach). Rozliczani jesteśmy z roboty, wypada być jak się z kimś umówimy - to wiadomo. Może facet też pracowała w takim miejscu i nie nawykł do "dupogodzin" tylko robi jak jest coś do zrobienia .
      Poza tym u nas "fachowcom" dużo się wybacza - jeden taki przez dwa miesiąca gra w gry i wychodzi do domu o 14 żeby potem siąśc i w trzy dni i dwie noce zrobić jakąś nagłą robotę jak jest potrzeba. Tylko, że przysposobienie nowego pracownika w naszej branży i firmie na poziom podstawowy trwa przynajmniej pół roku, na poziom samodzielny - rok, dwa lata.
      • delecta Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 09:25
        ryza_malpa1 napisała:
        > Musicie mu naświetlić zasady pracy i dac szansę.
        Szansę to ten gość już miał i nie skorzystał. Zasad pracodowca nie musi mu naświetlać. Zapewne został poinformowany, jakie są godziny pracy w firmie, a co do reszty, to nie urodił się wczoraj.
        Macie innych pracowników? To nie zdziw się, jak reszta zacznie zachowywać sę w podobny sposób.
        • ryza_malpa1 Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 20:06
          Nadal nie rozumiem kultu dupogodzin poza stanowiskami np. sprzedawcy w sklepie.
          Nie wiem jaki jest charakter waszej pracy ale jeśli się człowieka rozlicza z efektów a nie czasu pracy to nie widzę problemu.
          Nasza firma trwa w dobrej kondycji od 20 lat i jakoś nikt nie chce z niej odchodzić ani olewać roboty bo wie, że gdzie indziej dostanie nadzorcę. Cenimy sobie nasz luz dlatego się staramy dobrze wykonywać naszą pracę i nie go jednak nadużywać bo gdzie nam będzie tak fajnie?
      • robitussin Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 09:47
        > Poza tym u nas "fachowcom" dużo się wybacza - jeden taki przez dwa miesiąca gra
        > w gry i wychodzi do domu o 14 żeby potem siąśc i w trzy dni i dwie noce zrobić
        > jakąś nagłą robotę jak jest potrzeba.

        Jestem "pod wrażeniem" wyrozumiałości Waszego pracodawcy.
        Pana takiego zatrudniłabym co najwyżej na umowę zlecenie; skoro jest w stanie wyrobić się z robotą w ciągu 3 dni, to po kija trzymać go 2 miesiące na etacie?
        • landora Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 13:48
          Opis firmy brzmi jak Google.
        • ryza_malpa1 Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 20:02
          Dlatego, że i tak się opłaca wink
          Skoro raz na jakiś czas jego praca potrafi wygenerować bardzo dobry dochód to szkoda by było , żeby poszedł do konkurencji.
          Poza tym jeśli będzie potrzeba wykonania jego pracy raz na dwa miesiące to nikt inny raczej się nie znajdzie za te pieniądze, które on bierze przez dwa miesiące. I wszyscy są zadowoleni - szefowa , bo ma "pogotowie" i on bo ma zus, pensję regularną i może się poświęcić pasji swojego życia czyli grze w traktory wink
    • lukrrecja Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 09:36
      Facet może mieć problem z alkoholem i po prostu nie zawsze jest w stanie przyjść do pracy.
    • robitussin Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 09:41
      > ja mowie by dac mu ostatnia szanse.

      Jeśli nie trollujesz, to chyba Cię pogrzało.
      Wywaliłabym gościa bez chwili zastanowienia.

      > ja nigdy nie spotkalam sie z takim p
      > odejsciem do pracy. facet jakis kombinator wedlug mnie....

      To po grzyba chcesz mu jeszcze dawać szansę?
    • mia.12 Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 10:31
      Wyglada,ze facet jest alkoholikiem,klasyczny objaw.Jesli bedziecie sie z nim tak cackac to lepiej nie bedzie.Na waszym miejscu zaczelabym sie znow rozgladac za nowym pracownikiem zeby nie musiec szukac na gwalt jak pan po raz kolejny nie stawi sie do pracy.I tak jestescie cierpliwi.
    • naomi19 Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 10:41
      typowy objaw uzależnienia, pewnie alkohol, ale niekoniecznie.
    • 18lipcowa3 o chryste panie na gumowym bananie 01.11.12, 18:01
      matke na l4 albo cięzarna na l4 by wywaliły na zbity pysk, kopa w tyłek by dały i splunęły na koniec
      a jakiś nierób i migacz od pracy zasługuje na pożal sie boze ...rozmowe... bo może ma kłopoty, tylko dlatego że nosi śmierdzące portki
      o litości, ematki mnie rozwalają......
      • e-milia1 nie przesadzasz troche? 01.11.12, 18:36
        kto pisal kiedykolwiet tutaj, na tym forum by taka matke wywalic?
        • kawka74 Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 18:51
          Wiesz, niewiele osób proponowało wczucie się w jej sytuację, przemyślenie, zaproszenie na rozmowę, danie ostatniej szansy i tak dalej.
          Facet robi pracodawcę w konia, lekceważy Was, a trzy czwarte forumek się zastanawia, co mu takiego dolega i czy przypadkiem nie ma trudnej sytuacji w domu. Ciężarna jest na całkowicie legalnym zwolnieniu, a podobna część forumek wyzywa ją od złodziejek i chętnie nasłałaby na nią co najmniej kontrolę z ZUSu.
          • 18lipcowa3 Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 19:00

            > Facet robi pracodawcę w konia, lekceważy Was, a trzy czwarte forumek się zastan
            > awia, co mu takiego dolega i czy przypadkiem nie ma trudnej sytuacji w domu. Ci
            > ężarna jest na całkowicie legalnym zwolnieniu, a podobna część forumek wyzywa j
            > ą od złodziejek i chętnie nasłałaby na nią co najmniej kontrolę z ZUSu.

            Dokładnie. Żałosne i jednocześnie przerażające.
          • duzeq Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 19:41
            Ci
            > ężarna jest na całkowicie legalnym zwolnieniu, a podobna część forumek wyzywa j
            > ą od złodziejek i chętnie nasłałaby na nią co najmniej kontrolę z ZUSu.

            Calkowicie legalne zwolnienie nie jest tu problemem, bo takowe mozna sobie zalatwic u swojego prywatnego gina z powodu jednego rzygniecia. Nasylanie ZUS dotyczylo przypadkow, ktore wspominaja 9 miesiecy jako swietne wakacje, wypelnione spotkaniami z koleznkami, wypadami na wspolne zakupy i blogim lezeniu na kanapie z ksiazka w rece.
            • 18lipcowa3 Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 19:47

              > Calkowicie legalne zwolnienie nie jest tu problemem, bo takowe mozna sobie zala
              > twic u swojego prywatnego gina z powodu jednego rzygniecia.

              No jak najbardziej to jest legalne i wlasciwe, wszak kto chce z rzygająca pracowac?

              Nasylanie ZUS doty
              > czylo przypadkow, ktore wspominaja 9 miesiecy jako swietne wakacje, wypelnione
              > spotkaniami z koleznkami, wypadami na wspolne zakupy i blogim lezeniu na kanapi
              > e z ksiazka w rece.

              Nieprawda, dla tych które plują na te co na l4 są to wszystko jedno, bo wg nich rzygająca+ omdlewająca+ sikająca co 5 minut TEŻ może pracować.

              • annajustyna Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 19:49
                Ze mna chcieli tongue_out. Chyba z trzy razy zaliczalam kibelek w pracy, ale w Niemczech nikt na taka drobnostke zwolnienia Ci nie wypisze...
                • 18lipcowa3 Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 19:52
                  annajustyna napisała:

                  > Ze mna chcieli tongue_out. Chyba z trzy razy zaliczalam kibelek w pracy, ale w Niemczec
                  > h nikt na taka drobnostke zwolnienia Ci nie wypisze...


                  No jesli to dla ciebie drobnostka to gratuluje szacunku dla samej siebie.
                  Ja nie wyobrazam sobie pracować w takim stanie- własnie w 1 trymestrze zwłaszcza.
                  • annajustyna Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 20:05
                    Gdybym musiala siedziec tam permanentnie, to bym uczciwie poszla po zwolnienie, bo tak nie daloby sie nawet do pracy dotrzec, ale taki nagly atak sporadycznie nikomu nie zaszkodzil. A co ma szacunek do samej siebie wspolnego z 3krotnym dodatkowym uzyciem toalety? Ba, siusiu musialam latac co i rusz - czy falszywie pojety szacunek tez wymagal zwolnienia na te przypadlosc? ,). Aha, mdlilo mnie w kuchni firmowej - to tez powinien byc powod do zwolnienia? wink.
                    • 18lipcowa3 Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 20:14
                      annajustyna napisała:

                      > Gdybym musiala siedziec tam permanentnie, to bym uczciwie poszla po zwolnienie,
                      > bo tak nie daloby sie nawet do pracy dotrzec, ale taki nagly atak sporadycznie
                      > nikomu nie zaszkodzil.


                      Sporadycznie powiadasz?
                      Marzyłabym o sporadycznym rzyganiu w 1 trymestrze.....
                      • annajustyna Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 20:25
                        Mdlilo mnie dosc ostro, ale wymiotow w sumie tak duzo nie mialam. Natomiast od czasu do czasu mialam straszne bole glowy sad. Na szczescie w weekend, nie w pracy (gdyby w pracy, to musialabym pojsc na zwolnienie, bo naparwde nie daloby sie wytrzymac).
                        • 18lipcowa3 Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 20:55
                          annajustyna napisała:

                          > Mdlilo mnie dosc ostro, ale wymiotow w sumie tak duzo nie mialam. Natomiast od
                          > czasu do czasu mialam straszne bole glowy sad. Na szczescie w weekend, nie w pra
                          > cy (gdyby w pracy, to musialabym pojsc na zwolnienie, bo naparwde nie daloby si
                          > e wytrzymac).

                          Super, to teraz wyobraz sobie rzyganie od 8 do 19
                          mdłosci także samo
                          omdlenia
                          bóle głowy cudownie mnie oszczędziły w 1 trym i zaczeły sie w 2
                          od 7 do 18


                          • annajustyna Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 21:01
                            To jest inna sytuacja. Ja odnioslam sie do moich sporadycznych dolegliwosci.
                            • 18lipcowa3 Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 21:28
                              annajustyna napisała:

                              > To jest inna sytuacja. Ja odnioslam sie do moich sporadycznych dolegliwosci.

                              No wlasnie ,,SPORADYCZNYCH
                      • duzeq Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 20:46
                        Na straszliwe rzyganie, ktore jest niemal smiertelna przypadloscia w Polsce jest jedno doskonale rozwiazanie - idziesz do domu i zadnej kasy za siedzenie na tapczanie nie dostajesz.
                        Zobaczylabys w jakim tempie ta smiertelna przypadlosc zmienia sie w zwykla niedogodnosc.
                        • 18lipcowa3 Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 20:56
                          duzeq napisała:

                          > Na straszliwe rzyganie, ktore jest niemal smiertelna przypadloscia w Polsce jes
                          > t jedno doskonale rozwiazanie - idziesz do domu i zadnej kasy za siedzenie na t
                          > apczanie nie dostajesz.


                          Poważnie?
                          No popacz ma moj lekarz oraz moj pracodawca uważali inaczej.

                          > Zobaczylabys w jakim tempie ta smiertelna przypadlosc zmienia sie w zwykla nied
                          > ogodnosc.

                          Naprawde uwazasz rzyganie na niedogodnośc ktora pozwala pracowac wsrod ludzi?
                          • duzeq Re: nie przesadzasz troche? 02.11.12, 10:50
                            > Poważnie?
                            > No popacz ma moj lekarz oraz moj pracodawca uważali inaczej.

                            Oczywiscie, ze w PL u lekarzy da sie wyblagac zwolnienie na rzyganie - przeciez o tym pisze.
                            W niektorych krajach sie nie da, ba! nawet do lekarza sie nie dostaniesz, bo pani na recepcji zabije cie smiechem.

                            > Naprawde uwazasz rzyganie na niedogodnośc ktora pozwala pracowac wsrod ludzi?

                            Tak uwazam. Bo, uwaga, nie tylko ty lipcowa w ciazy bylas i nei tylko ty rzygalas.
                            • 18lipcowa3 Re: nie przesadzasz troche? 02.11.12, 13:13
                              Wybłagac? Wystarczy pojsc, pokazac sie, opisac swoje objawy, czestotliwosc.
                              Zwolnienie ciązowe nie jest tylko na krwototki i odklejające łozyska, a rownie na wszelkie inne dolegliwosci ktore utrudniają kobiecie prace.
                              Mi rzyganie utrudniało sam dojazd do niej, o pracy juz nie wspomne....
                              • duzeq Re: nie przesadzasz troche? 02.11.12, 19:38
                                A wlasnie - wystarczy pojsc i powiedziec, ze sie rzygnelo. Lekarz w majestacie prawa moze wypisac ci zwolnienie, bo to nie jego bajka kto za to bedzie placil. Wystarczy to zmienic i zobaczysz jak cudownie zmieni sie nastawienie do rzygania.
                                Tak, wiem, ciaza moze oznaczac powazne komplikacje i moze wymagac hospitalizacji. I tutaj o zwolnienie sie nie czepiam absolutnie.
                                Czepiam sie tego, ze rzyganie w I trymestrze przeradza sie w niemoc i niedobory energetyczne w II trymestrze, a w III to juz sie nie oplaca wracac do pracy.
                                • 18lipcowa3 Re: nie przesadzasz troche? 02.11.12, 19:46

                                  > A wlasnie - wystarczy pojsc i powiedziec, ze sie rzygnelo. Lekarz w majestacie
                                  > prawa moze wypisac ci zwolnienie, bo to nie jego bajka kto za to bedzie placil.


                                  No nie rzygneło raz- chyba nie wiesz o czym piszesz...tylko po wstaniu, podczas ubierania do pracy, podczas malowania, o sniadaniu to w ogole zapomnij, potem w drodze do pracy niezaleznie czy autem czy tramwajem ( wyobrazasz sobie jakie zagrozenie na drodze to taka rzygajaca ciezarna jak nagle musi sie zatrzymac gdziekolwiek ???), potem w pracy, wsrod ludzi, przy klientach, czy nadal uwazasz ze taka osoba zdolna do pracy bo to ...tylko rzyganie?


                                  > Wystarczy to zmienic i zobaczysz jak cudownie zmieni sie nastawienie do rzygan
                                  > ia.

                                  Na cale szczescie nikt nie zmienia.

                                  > Tak, wiem, ciaza moze oznaczac powazne komplikacje i moze wymagac hospitalizacj
                                  > i. I tutaj o zwolnienie sie nie czepiam absolutnie.

                                  Nie tylko wymagajaca hospitalizacji ciaza wymaga zwolnienia.

                                  > Czepiam sie tego, ze rzyganie w I trymestrze przeradza sie w niemoc i niedobory
                                  > energetyczne w II trymestrze, a w III to juz sie nie oplaca wracac do pracy.


                                  u mnie przeszło w 1 ale w 2 zaczeły sie zawroty i bóle głowy, dusznosci i omdlenia
                                  No niby nic bo w sumie mozna pracowac i sie nie umiera, no a jakże, tylko ja sobie siebie nie wyobrazam, wiesz ja pracuje z ludzmi, z ich danymi, z ich sprawami i nie czulam sie na siłach.
                                  A w 3 to faktycznie sie juz nie opłaca wracać
                                  • duzeq Re: nie przesadzasz troche? 02.11.12, 20:01
                                    Bralam hormony na podtrzymanie ciazy, powiedz mi cos o rzyganiu czego nie wiem.

                                    I nie chodzi mi o kazda jedna odmiane rzygania - ta sie kwalifikuje na zwolnienie, ta nie, tylko o sama skale zjawiska. Staram ci sie wytlumaczyc, ze ilosc przypadkow, ktore cierpia na potworne wymioty w I semestrze, bole glowy w II i ogolnego lenia w III jest proporcjonalna do MOZLIWOSCI uzyskania zwolnienia + kasy za to wyplacanej.

                                    > > Wystarczy to zmienic i zobaczysz jak cudownie zmieni sie nastawienie do
                                    > rzygan
                                    > > ia.
                                    >
                                    > Na cale szczescie nikt nie zmienia.

                                    Jeszcze nie zmienia.
                  • robitussin Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 20:27
                    > Ja nie wyobrazam sobie pracować w takim stanie- własnie w 1 trymestrze zwłaszcz
                    > a.

                    A żyć jesteś w stanie? uncertain
                    • 18lipcowa3 Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 20:56
                      jasne ze jestem w stanie zyc
            • kawka74 Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 20:21
              Nasylanie ZUS doty
              > czylo przypadkow, ktore wspominaja 9 miesiecy jako swietne wakacje, wypelnione
              > spotkaniami z koleznkami, wypadami na wspolne zakupy i blogim lezeniu na kanapi
              > e z ksiazka w rece.

              Ciekawe, jak w tym kontekście pracownik, o którym rozmawiamy, wspomina ostatnie tygodnie.
              • duzeq Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 20:44
                > Ciekawe, jak w tym kontekście pracownik, o którym rozmawiamy, wspomina ostatnie
                > tygodnie.

                Ja na temat pracy takiego pracownika sadze dokladnie to samo co na temat 9 miesiecy platnych wakacji.
                • 18lipcowa3 Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 20:57

                  > Ja na temat pracy takiego pracownika sadze dokladnie to samo co na temat 9 mies
                  > iecy platnych wakacji.


                  mało kto korzysta z AŻ pełnych równych 9 miesiecy
                • kawka74 Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 21:12
                  > Ja na temat pracy takiego pracownika sadze dokladnie to samo co na temat 9 mies
                  > iecy platnych wakacji.

                  Ale pracownik ma fory u eMatek, ciężarna nie. On na pewno ma jakieś powody, ona to złodziejka, chociaż powód ma całkiem konkretny (owszem, uważam, że sam fakt bycia w ciąży może uprawniać do zwolnienia). Interesująca rozbieżność.
                  • 18lipcowa3 Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 21:29

                    > Ale pracownik ma fory u eMatek, ciężarna nie. On na pewno ma jakieś powody, ona
                    > to złodziejka, chociaż powód ma całkiem konkretny (owszem, uważam, że sam fakt
                    > bycia w ciąży może uprawniać do zwolnienia). Interesująca rozbieżność.


                    dokladnie
                    przebolec tego nie mogę, że zwykłe śmierdzące portki
                    tyle dla ematek znaczą
                    • triss_merigold6 No jak myślisz dlaczego? 01.11.12, 21:42
                      No jak myślisz, dlaczego?
                      Bo przecież on pewnie ma jakieś kłopoty! Trzeba z nim porozmawiać, pocieszyć, udzielić wsparcia, nie można człowieka tak od razu przekreślać, trzeba dać mu szansę.
                      Włącza się kod kulturowy Matka Teresa wobec mężczyzn, uzupełniony o potężną dawkę niechęci wobec innych kobiet. Niedopchnięte i samotne w tym celują.
                      • 18lipcowa3 Re: No jak myślisz dlaczego? 02.11.12, 08:33
                        Ja wiem że dlatego.
                        Alkoholika będą ratować, byle obszczymurka, co portki nosi, bo facet ''jest dobry w pracy'', ciężarna na L4- jakby z zajściem w ciążę traci wszelkie sukcesy jako pracownik, jest tylko wstrętną wyłudzaczką.
                        No boli mnie to jak kurka nic na tym forum, naprawdę.
                        • magiczna_marta Re: No jak myślisz dlaczego? 02.11.12, 09:40
                          A ty taka beznadziejna jesteś że córkę masz, trzeba było syna robić to by był lajtowo traktowany a tak to będzie musiała jak mamunia wyłudzać zwolnienie i na takiego samego lenia śmierdzącego wyrośnie.

                          Idź sobie popłacz jak cie tak posty na forum bolą.
                          • 18lipcowa3 Re: No jak myślisz dlaczego? 02.11.12, 09:41
                            magiczna_marta napisała:

                            > A ty taka beznadziejna jesteś że córkę masz, trzeba było syna robić to by był l
                            > ajtowo traktowany a tak to będzie musiała jak mamunia wyłudzać zwolnienie i na
                            > takiego samego lenia śmierdzącego wyrośnie.


                            Ło matko jak nisko mozna upaść!
                            • magiczna_marta Re: No jak myślisz dlaczego? 02.11.12, 10:09
                              Tak nisko jak ty nigdy nie upadnę...
                              tak samo jak nie zmieniam poglądów jak chorągiewka.
                              • 18lipcowa3 Re: No jak myślisz dlaczego? 02.11.12, 13:11
                                magiczna_marta napisała:

                                > Tak nisko jak ty nigdy nie upadnę...
                                > tak samo jak nie zmieniam poglądów jak chorągiewka.


                                Za to masz wiele dużo gorszych wad. Bycie chorągiewką to pikuś, serio.
                                Nie czepiaj się mojej córki, mojego syna, mojego męza, czy mojego zwolnienia lekarskiego oraz tego czy je wyłudzam czy nie- nie takie byle co jak ty, ok ?
                                Zajmuj sie swoim zyciem.

                                Aha btw - ''fryzjerzyną'' możesz nazywać tego kto cię tak chamsko obciachał chyba z rok temu, że wszystko co najszpetniejsze w tobie odsłonił. Wtedy jak puściłas swoją cudną fotkę. To był amator- fryzjerzyna.
                                • magiczna_marta Re: No jak myślisz dlaczego? 02.11.12, 13:44
                                  Hahaha, ja przynajmniej nie wmawiam innym że moje zdjęcie które kiedyś sama wkleiłam na forum nie jest moje, tak jak ty lipcowa. Ale żenada, wstydzić się własnego zdjęcia.
                      • magiczna_marta Re: No jak myślisz dlaczego? 02.11.12, 09:36
                        Triss, nie masz racji. Nie dlatego że chłop, jakby to była baba i byłaby specem w swojej dziedzinie, trudnym do "wymiany" (a zauważ że autorka pisała o tym że jego długo szukali) to moja odpowiedź w tym temacie byłaby taka sama. Bo to nie o płeć chodzi tylko o umiejętności.
                        • triss_merigold6 Re: No jak myślisz dlaczego? 02.11.12, 09:39
                          Sorry, jest 15% bezrobocie, nie wierzę, że nie można znaleźć kogoś o zbliżonych kwalifikacjach i doszkolić. Nawet jakiegoś socjologa można z McDonalda wyciągnąć i doszkolić jak pojętny.wink Tańsze to niż ładowanie się w umowę z nieodpowiedzialnym gościem, który może narazić firmę na straty, bo coś zawali.
                        • 18lipcowa3 Re: No jak myślisz dlaczego? 02.11.12, 09:40
                          magiczna_marta napisała:

                          > Triss, nie masz racji. Nie dlatego że chłop, jakby to była baba i byłaby specem
                          > w swojej dziedzinie, trudnym do "wymiany" (a zauważ że autorka pisała o tym że
                          > jego długo szukali) to moja odpowiedź w tym temacie byłaby taka sama. Bo to ni
                          > e o płeć chodzi tylko o umiejętności.


                          Ehe jasna, zwlaszcza tobie
                          • triss_merigold6 Re: No jak myślisz dlaczego? 02.11.12, 10:06
                            Każdy zbyt pewny siebie fachowiec kiedyś się przekonał, że nie ma ludzi niezastąpionych.
                            • magiczna_marta Re: No jak myślisz dlaczego? 02.11.12, 10:24
                              Jasne że nie ma ludzi niezastąpionych, tylko w tym konkretnym przypadku ze stylu pisania autorki wnioskuję że oni od początku nie ustalili konkretnych zasad. Więc jak nie zrobili tego na początku to trzeba to zrobić jak najszybciej. Jak się typ nie dostosuje to zwolnić. Oczywiście już teraz zacząć szukać kogoś na jego miejsce, na wszelki wypadek.
                  • duzeq kawka 02.11.12, 10:54
                    Ale ja nie jestem cale forum i dla mnie usprawiedliwianie, ze misiu ma na pewno jakies klopoty jest lekko zenujace.
                    A jak jest u ciebie? Bo jezeli uwazasz, ze za sam bycia w ciazy nalezy sie 9 miesiecy wakacji, tak powinnas zlitowac sie nad panem i poglaskac po glowce. Inaczej zajdzie interesujaca rozbieznosc.
                    • kawka74 Re: kawka 02.11.12, 11:42
                      > Ale ja nie jestem cale forum i dla mnie usprawiedliwianie, ze misiu ma na pewno
                      > jakies klopoty jest lekko zenujace.

                      I chwała Panu, że jesteś przynajmniej konsekwentna.

                      > A jak jest u ciebie? Bo jezeli uwazasz, ze za sam bycia w ciazy nalezy sie 9 mi
                      > esiecy wakacji, tak powinnas zlitowac sie nad panem i poglaskac po glowce.

                      Dlaczego? Pan przecież nie jest w ciąży, jedynie olewa pracodawcę i swoje obowiązki: nie pojawia się w pracy, nie odbiera telefonów, nie ma żadnego usprawiedliwienia. Ciąża moim zdaniem to stan szczególny i uprawnia do szczególnych przywilejów (przykro mi, ale teksty typu: "rzyganie to żaden argument, ja rzygałam i pracowałam" można zwinąć w rulonik), co można zresztą uzgodnić z pracodawcą.
                      Rozbieżność, o której pisałam, w przypadku mojego podejścia nie zachodzi - w odwrotnym, owszem, jak najbardziej.
                      • duzeq Re: kawka 02.11.12, 19:52
                        Pan przecież nie jest w ciąży, jedynie olewa pracodawcę i swoje obowi
                        > ązki: nie pojawia się w pracy, nie odbiera telefonów, nie ma żadnego usprawiedl
                        > iwienia.

                        No tak, ale pan z powodu niezwyklych kwalifikacji moze byc np. lajtowym autystykiem i zupelnie inaczej pochodzic do rzeczywistosci i pracy. Czyz to wina ciezarnej, ze rzyga? Nie. Czyz to wina pana, ze jego mozg funkcjonuje inaczej? Nie. (uwaga! ja pana nie usprawiedliwiam...!)

                        Ciąża moim zdaniem to stan szczególny i uprawnia do szczególnych przyw
                        > ilejów.

                        Uprawnia do przywilejow, ale nie do 9-miesiecznych wakacji. Nie znam nikogo, kto by nie mial mdlosci badz nie rzygnal w I trymestrze. Ale w zaleznosci od systemu zdrowotnego panujacego w danym kraju, owo rzyganie jest rzucane w twarz calemu spoleczenstwu z nakazem wynoszenia meczenskiej postawy na oltarze i noszenia w lektyce badz traktowane jest jako cos, co trzeba po prostu przezyc i szybko zapomniec.
                        • 18lipcowa3 Re: kawka 02.11.12, 20:11

                          > No tak, ale pan z powodu niezwyklych kwalifikacji moze byc np. lajtowym autysty
                          > kiem i zupelnie inaczej pochodzic do rzeczywistosci i pracy.


                          o chryste panie!!!!!

                          > Uprawnia do przywilejow, ale nie do 9-miesiecznych wakacji.

                          juz nie przesadzaj z tymi wakacjami naprawde
                          • duzeq Re: kawka 02.11.12, 20:25
                            > o chryste panie!!!!!
                            Nie zrozumialas, lipcowa. Wole z kawka gadac niz z toba.

                            > juz nie przesadzaj z tymi wakacjami naprawde.

                            NIe przesadzam.
                        • kawka74 Re: kawka 03.11.12, 10:04
                          > No tak, ale pan z powodu niezwyklych kwalifikacji moze byc np. lajtowym autysty
                          > kiem i zupelnie inaczej pochodzic do rzeczywistosci i pracy.

                          Zważywszy doświadczenie zawodowe tego pana mam spore wątpliwości.

                          rzyganie jest rzucane w twarz cal
                          > emu spoleczenstwu z nakazem wynoszenia meczenskiej postawy na oltarze i noszeni
                          > a w lektyce badz traktowane jest jako cos, co trzeba po prostu przezyc i szybko
                          > zapomniec.

                          Obie te postawy mają punkt wspólny - i jedna, i druga wymaga traktowania ciężarnej jak bohaterki, tylko z innych powodów: albo z powodu bycia w ciąży, albo z powodu dzielnego znoszenia wszystkich ciążowych niedogodności. Niewielka jest między nimi różnica.
        • 18lipcowa3 Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 19:02
          e-milia1 napisała:

          > kto pisal kiedykolwiet tutaj, na tym forum by taka matke wywalic?


          ło matko, to ty nic nie wiesz?
          • annajustyna Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 19:50
            Lipcowa, nie mieszaj migaczek i naciagaczek z ciezarnymi na uzasadnionym zwolnieniu.
            • 18lipcowa3 Re: nie przesadzasz troche? 01.11.12, 19:53
              tkaannajustyna napisała:

              > Lipcowa, nie mieszaj migaczek i naciagaczek z ciezarnymi na uzasadnionym zwolni
              > eniu.


              Dla ematek to samo.
      • magiczna_marta Re: o chryste panie na gumowym bananie 01.11.12, 18:52
        Lipcowa, weź odłącz sobie net do czasu aż dzieci odchowasz a najlepiej do 18stki młodszej progenitury bo monotematyczna jesteś.
        • 18lipcowa3 Re: o chryste panie na gumowym bananie 01.11.12, 19:01
          magiczna_marta napisała:

          > Lipcowa, weź odłącz sobie net do czasu aż dzieci odchowasz a najlepiej do 18stk
          > i młodszej progenitury bo monotematyczna jesteś.


          Magiczna weź znajdz chłopa co cie dobrze wyr....a to przestaniesz być taka czepialska.
        • 18lipcowa3 Re: o chryste panie na gumowym bananie 01.11.12, 19:15
          magiczna_marta napisała:

          > Lipcowa, weź odłącz sobie net do czasu aż dzieci odchowasz a najlepiej do 18stk
          > i młodszej progenitury bo monotematyczna jesteś.

          Oho moderator czuwa widze, co za nowość.
          Magiczna weź kup se wibrator.
    • magiczna_marta Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 18:57
      Dla mnie jedynym rozwiązaniem w tym momencie jest bardzo poważna rozmowa z panem, przedstawienie zasad które są dla Was nienaruszalne, możecie powiedzieć że bardzo Wam zależy na współpracy ale jeśli jego postępowanie nie ulegnie zmianie do niestety ale będziecie zmuszeni zakończyć z nim współpracę. Później obserwować, jeśli będzie ok no to dobrze, jeśli dalej będzie sobie leciał w kulki to adios.
    • bombastycznie Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 19:29
      dałabym facetowi ostatnią szansę, ale taką już na bank ostateczną, jeśli nawali, trudno, trzeba faceta wyrzucić, ale już teraz zaczęłabym rozglądać się za nowym pracownikiem, bo jak widać raczej temu obecnemu nie zależy na pracy
    • 18lipcowa3 Re: o chryste panie na gumowym bananie 01.11.12, 19:32
      magiczna_marta napisała:

      > Mi nie potrzebny wibrator, za to Ciebie widać fryzjerzyna dawno nie puknął, heh
      > e, pewnie klientki na zapleczu zalicza.


      idz chlać na emagiel

      niepoczebny pisze sie RAZEM orle sokole
      • 18lipcowa3 Re: o chryste panie na gumowym bananie 01.11.12, 19:38
        Gdybyś nie rzucała się na oślep jak głupol tylko czytała coś tam kiedys na forumie zamiast zalewać się w trupa na emaglu i zamiast karmić się bzdetami wiedziałabyś ze fryzjerzyna dawno nim nie jest, ( ba nigdy nim nie był ) nie ma nawet klientek, ani nawet zaplecza.
        Tak więc informuję cię że to co próbujesz przerobić na obelgę/ obrazę ci nie wychodzi, ba wychodzi ci żałośnie jak zawsze. Nadal nie poukładałaś swego żałosnego życia i gryziesz dookoła?

        A dodam jeszcze że jestem w przeciwieństwie do ciebie pukana na bieżąco, wszak nie mam takiego pyska jak ty, brrrr...jak se przypomne...
        • annajustyna Re: o chryste panie na gumowym bananie 01.11.12, 19:52
          Hmm, maz traktuje Cie przedmiotowo? To wspolczuje...I naprawde nikogo nie interesuje prawdziwy fach twego malzonka. Troche godnosci.
          • 18lipcowa3 Re: o chryste panie na gumowym bananie 01.11.12, 19:54
            annajustyna napisała:

            > Hmm, maz traktuje Cie przedmiotowo? To wspolczuje...I naprawde nikogo nie inter
            > esuje prawdziwy fach twego malzonka. Troche godnosci.

            A gdzie ja napisalam ze traktuj przedmiotowo?
            Chyba magiczna interesuje a nawet podnieca skoro zawsze TYLKO z tym wyjeżdza.
            • annajustyna Re: o chryste panie na gumowym bananie 01.11.12, 20:00
              To bylo a propos uzycia przeromantycznego slowa "pukac"...
              • 18lipcowa3 Re: o chryste panie na gumowym bananie 01.11.12, 20:15
                annajustyna napisała:

                > To bylo a propos uzycia przeromantycznego slowa "pukac"...


                Oj przestan
    • tjoanna Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 20:01
      Przyszło mi do głowy, że to alkoholik. Zachowanie baaaardzo dziwne. Zwolniłabym.
      • malgosiek2 Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 21:06
        Hmmm.....albo problemy z alkoholem jak sugerowano wczesniej albo gość robi na dwa fronty czyli może ma na oku druga inną pracę.
        I testuje, gdzie lepiej wyjdzie.
        • annajustyna Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 23:45
          W Niemczech nie wolno pracowac rownoczesnie w dwoch miejscach bez zawiadomienia pracodawcow i pow. w sumie 48 h na tydzien...No chyba ze na czarno robi.
    • triss_merigold6 Panu - kopa 01.11.12, 21:21
      Panu kopa bez względu na to co mu dolega.
      Pan jest dorosły, ma rodzinę na którą powinien zarabiać, a pozwolił sobie na długie bezrobocie - już to powinno być sygnałem ostrzegawczym.
      Prawdopodobnie jest uzależniony i to poważnie, może narobić firmie kłopotów.
      Żadnych rozmów i wyjaśniania zasad, pan jest dorosły i od dawna powinien znać zarówno KP jak i regulamin firmy w której pracuje.
      • kawka74 Re: Panu - kopa 01.11.12, 22:07
        Daj spokój, przecież on jest Chory i ma Powód. Pochylmy się nad panem, mimo że właściwie nie przepracował porządnie ani jednego dnia, porozmawiajmy, dajmy szansę, tak nie można (i tak dalej).
    • bezpocztyonline Alkoholizm 01.11.12, 21:38
      Moim zdaniem alkoholizm.

      Zapija co któryś wieczór i noc, rano śpi i na tym koniec.
      A że jest dobrym fachowcem - wśród alkoholików też to się zdarza.

      Inna opcja to dorabia gdzieś sobie dodatkowo, ale wtedy by rano dzwonił z jakąś wymówką.

      Nie dzwoni, bo się nie nadaje do rozmawiania z ludźmi w tym stanie.
      Ale do dnia kolejnego już zdąża się znów upodobnić do ludzi.
      • triss_merigold6 Re: Alkoholizm 01.11.12, 21:48
        To musiałby mieć naprawdę zaawansowana fazę. Ode mnie z pracy wyleciała pani, która stopniowo osuwała się w uzależnienie, do tego stopnia aż przyszła półprzytomna i bełkocząca. Wcześniej było właśnie zwalnianie się, nie odbieranie telefonów, nagłe nieobecności.
    • ida771 Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 22:12
      wywalic.
      kpi sobie z was.
    • jola-kotka Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 22:19
      Po imprezie z okazji hallowen oczywiscie dla mnie bezalkoholowej i dwoch godzinkach na forum wsiadlam w samochod i przyjechalam do wawy,objezdzilam wszystkie groby bliskich,jutro jeszcze cmentarz w markach i otwocku i wracam do domu,w sobote,groby w szczecinie.
      Po nie przespaniu ani jednej godziny od wczoraj jestem tak zmeczona,ze nie moge zasnac.
      • jola-kotka Re: co zrobic z takim pracownikiem? 01.11.12, 22:20
        haha nie pomylilam watkow serio komputer oszalal,sory.
    • anorektycznazdzira Re: co zrobic z takim pracownikiem? 02.11.12, 10:17
      Pracuję z ludźmi i zarządzam grupą. Moja opinia: WYWALIĆ. I to szybko, bo reszta patrzy i się uczy, uczy, uczy...
      Nie musi mąż robić afery, po prostu podziękować mówiąc, że widocznie się nie zrozumieliśmy co do zasad panujących w firmie, bo nie o to [co ten gość robi] chodziło.
      Pracownik mający enigmatyczne "świetne kwalifikacje", który pracuje wolno i jeśli łaskawie zechce to totalna pomyłka.
      Twój mąż ma rację, sa jakieś zasady.
    • kobieta_z_polnocy Re: co zrobic z takim pracownikiem? 02.11.12, 10:37
      Wywalać na zbity pysk to może jeszcze nie czas, ale poważna rozmowa i ostrzeżenie jest konieczne i dziwię się, że jeszcze do tego nie doszło.
      To że was nowy kiwa to wasza sprawa, ale z szacunku dla pozostałych pracowników konieczna jest odpowiednia reakcja. Chyba twój mąż nie uważa, że reszta zespołu tak spokojnie przełknie przymykanie oczu na wybryki cwaniaka?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka