e-milia1
31.10.12, 13:01
pytanie kieruje szczegolnie do tych mam, ktore maja swoje firmy. maz zatrudnil jakies 6 tygodni temu pracownika, facet ma super kwalifikacje. jest troche wolny i czasem znika i pracuje gdzies tam, ale wiekszoc ludzi jest z niego zadowolona i go akceptuja. jest jeszcze kolejny, wiekszy problem: po przyjeciu go do pracy zjawil sie w robocie spozniony (nie wpadl na to, ze moze byc korek). w drugim dniu nie przyszedl i nie mozna bylo sie z nim skontaktowac. wiczorem zadzwonil do meza i powiedzial, ze nie przyszedl bo nie umial sie skontaktowac z gosciem, ktory mial mu dac umowe. nie majac umowy stwierdzil, ze nie ma pracy wiec po co ma przychodzic. przyszedl po podpisaniu umowy. maz byl wyrozumialy i stwierdzil, ze gosciu troche racji ma. pozniej znow sie spoznil a w zeszlym tygodniu przyjechal i po 2 godzinach sie zwolnil bo go glowa bolala. wczoraj do pracy nie przyszedl, nie mozna bylo sie do niego dodzwonic, sam tez nic nie zadzwonil. dzis przyszedl jak gdyby nigdy nic do roboty i powiedzial, ze wczoraj totalnie zaspal i bal sie zadzwonic. maz wsciekly jak cholera, powiedzial mu zeby kolejnym razem zadzwonil i dal znac co z nim. facet ma dobrze po 30-stce, dzieci, zone. jak mozna miec takie podejscie do pracy, w ktorej jest zaledwie miesiac z hakiem. maz chce go wywalic, ale potrzebuje na gwalt pracownika (szukal dosyc dlugo), ja mowie by dac mu ostatnia szanse. ja nigdy nie spotkalam sie z takim podejsciem do pracy. facet jakis kombinator wedlug mnie....