Dodaj do ulubionych

Jestem naiwna

06.11.12, 11:36
Jestem bardzo naiwna. Uwierzyłam że skoro kogoś złapało się na kradzieży i złodziej się przyzna, okaże skruchę to więcej mnie nie okradnie. Tym bardziej że to dziecko. Mimo wszystko pieniądze zamykałam na klucz a klucz nosiłam ze sobą. Wystarczyło jednak na chwilę zostawić torebkę i iść zapalić znicz na sąsiedni cmentarz by g.wniara mnie okradła. Pasierbica brata ukradła mi całą wypłatę. Wiem że to ona ale gotówki nie odzyskałam. Jej rodzice nawet nie pofatygowali się wyjaśnić sprawy. Na policji też nie mam czego szukać, bo z czym? Z przeczuciem? Jak 12-latka może być taka... Jak ja mogłam być tak głupia?! Jednak nie warto wierzyć w ludzi.
Obserwuj wątek
    • kamelia04.08.2007 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:39
      chipsi, idziesz do nich i mówisz, ze jak kasy ci nie oddadza do południa, to idziesz na policję.
      To ty wiesz, ze nie masz z czym, ale oni nie wiedza co wiesz.
      • chipsi Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:44
        Ja tak zrobiłam. Najpierw wałkowałam młodą a potem poszłam do jej matki. Nawet blefowałam że w sklepie powiedzieli że młoda płaciła większą gotówką a ta nawet nie zaprzeczyła. Tyko się wypierała że nic mi nie zabrała. Bratowa z bratem mieli sprawę wyjaśnić i przyjść. Teraz nie odbierają telefonów. Pewnie świetnie się razem bawią moim kosztem. Jak widać zrywanie więzi rodzinnych idzie mi nieźle uncertain
        • kamelia04.08.2007 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:55
          jeżeli wiesz, że to ona i nie masz zadnych watpliwości, to idź na te policje.
          Przeciez to twoja wypłata, srodki na utrzymanie rodziny na bieżacy miesiąc.


          Co do porad na przyszłośc, to ci juz emtaki doradziły. Jarosław Kaczyński ty jestes, czy co? Mojemu ojcu tez gwizdneli wypłate razem z portfelam. Nieroztropność niestety kosztuje.
          • gazeta_mi_placi Re: Jestem naiwna 06.11.12, 14:45
            Dokładnie, zwłaszcza że już jedną szansę dała małolacie (po udowodnieniu jej wcześniejszych kradzieży).
            Bardzo przykra sprawa, ale lepiej żeby teraz dostała solidnego pstryczka w nos i miała problemy z policją niż żeby potem w wieku 18 lat trafiła do prawdziwego więzienia.
            Ciotka może być jeszcze wyrozumiała, ale okradziona obca osoba niekoniecznie bo nie wierzę, że po ukradnięciu tak wysokich sum zatrzyma się na okradaniu wyłącznie rodziny.
    • kozica111 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:40
      Współczuję.
      Istnieje też opcja choć wydaje ci się to wielce nieprawdopodobna że to jednak nie pasierbica i wtedy to wszystko to dla niej duża krzywda.

      No i sorry ; czemu nosisz cała wypłatę w torebce?!!!!!!!!!!!
    • lelija05 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:43
      Chipsi, nie wiem jaka to kwota, nieistotne, to wypłata, nie odpuszczaj.
      Postrasz ich policją, kuratorem, ośrodkiem wychowawczym dla młodocianych przestępców.
    • lauren6 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:43
      Po pierwsze: jeździsz na cmentarz z całą wypłatą?!

      Po drugie: cała wypłata to nie kwota na waciki. Na policję bym poszła i podzieliła się swoimi przypuszczeniami, że skoro dziewczynka okradała Cię wcześniej okradła Cię i teraz, skoro miała dostęp do torebki.
      Nie wiem czy odzyskasz pieniądze czy nie, czy brat się obrazi. Dla dobra dziewczynki trzeba zawiadomić policję. Lepiej żeby policja zainteresowała się teraz i rodzina wzięła się za jej wychowywanie, niż żeby wyrobiła sobie poczucie bezradności i za rok dwa lata wyląduje w poprawczaku.
      • ashraf Re: Jestem naiwna 06.11.12, 14:36
        Zgadzam sie w zupelnosci.
    • cygarietka Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:44
      Jesteś pewna, że to ONA? W okolicach Wszystkich Świętych na cmentarzach są tabuny ludzi i równie dużo kradzieży. Swoją drogą jak to możlwe zostawić torebkę z wypłatą i zapalać znicz na grobie obok. Ja zawsze trzymam torebkę kurczowo pod pachą, a już szczególnie na cmentarzu
      • bri Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:46
        Ja zrozumiałam, że torebka została w domu.
        • spartanka4 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:49
          "Ja zrozumiałam, że torebka została w domu"
          ja też smile
          • chipsi Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:02
            Tak tak, w domu. Przy złodzieju. qwa, stara a głupia jestem.
      • spartanka4 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:47
        przymykanie oka nic nie a tylko pogorszy sytuację, bo dziewczyna będzie wiedzieć że można kraśc skoro nie ma z tego konsekwencji
        ja bym twardo młodą postraszyła policją
        tylko mi też przychodzi do głowy - czy wiesz że na 100 % to Ona, bo nawet jeśli wcześniej jej się zdarzyło to nie koniecznie należy z automatu winić właśnie ją
      • chipsi Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:48
        Mieszkam obok cmentarza. Pieniądze były w kasetce zamkniętej na kluczyk, tylko kluczyk, głupia, zostawiłam w torebce. Nie brałam torebki żeby... mnie nie okradli na cmentarzu... Zostawiłam dziewczynę na chwilę z moją córką naiwnie ufając że nic głupiego już nie zrobi.
        • amonette Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:50
          Policja
        • bri Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:51
          Jeśli to ta dziewczyna to powinna odczuć konsekwencje swojego zachowania, dla własnego dobra. Chyba wezwałabym policję.
          • chipsi Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:55
            To samo mówi mój ojciec, tylko co ja bym policji powiedziała? Że zostawiłam dzieci same w domu i jedno z nich mnie okradło bo kasy nie mam ale też jej nie przyłapałam? Przy moim szczęściu to jeszcze mnie posadzą.
            • kamelia04.08.2007 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:01
              dziewczyno obudx się!!!!

              ile lat ma twoja córka, ile lat ma tamta?


              w tym przypadku jest oczywiste, ze to ona. Na kasetce i na kluczu sa slady jej odcisków palców. Na co ty jeszcze czekasz? Nie szkoda ci tych pieniedzy?
              • kamelia04.08.2007 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:02
                i na twojej torebce tez powinny byc slady jej łapsk.

                Po kija dotykac cudza torebke, cudza kasetke i kluczyk do kasetki?
              • bezpocztyonline Re: Jestem naiwna 06.11.12, 14:20
                kamelia04.08.2007 napisała:


                > w tym przypadku jest oczywiste, ze to ona. Na kasetce i na kluczu sa slady jej
                > odcisków palców.

                Buhahahaha!

                Naoglądała się amerykańskich kryminałków i wierzy, że polska policja będzie analizować jakieś odciski palców na kluczyku od kasetki!

                Nawet w przypadku morderstwa polska policja nie interesuje się odciskami palców, a co dopiero w przypadku zwykłej kradzieży.

                Wzruszą ramionami, odpytają dziewczynkę z jej rodzicami i umorzą.

                Co najwyżej się faktycznie zainteresują autorką wątku, która zostawiła dwie osoby niepełnoletnie bez opieki.

                Dzięki temu im statystyka wykrywalności wyjdzie na zero (- 1 w przypadku kradzieży, ale + 1 w przypadku zaniedbania obowiązku opieki nad nieletnimi).
                • toxicity1 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 14:55
                  bezpocztyonline napisała:

                  > Co najwyżej się faktycznie zainteresują autorką wątku, która zostawiła dwie oso
                  > by niepełnoletnie bez opieki.

                  Oj tak, ematki zostawiaja bez nadzoru dorosłych dopiero swoje PEŁNOLETNIE dzieci.
                  Massssakra...
                  • bezpocztyonline Re: Jestem naiwna 06.11.12, 15:13
                    toxicity1 napisała:

                    > bezpocztyonline napisała:
                    >
                    > > Co najwyżej się faktycznie zainteresują autorką wątku, która zostawiła dw
                    > ie oso
                    > > by niepełnoletnie bez opieki.
                    >
                    > Oj tak, ematki zostawiaja bez nadzoru dorosłych dopiero swoje PEŁNOLETNIE dziec
                    > i.
                    > Massssakra...

                    Dziecko chipsi to zdaje się ledwie kilkulatka, nie panna przed maturą.
                    Pod opieką dwunastolatki.

                    Policji, która będzie chciała się odpłacić autorce wątku za zawracanie jej (policji) głowy jakąś zaginioną wypłatą autorki wątku, to może wystarczyć za dobry pretekst.
                    • nanuk24 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 15:47
                      12 latka jak najbardziej moze przebywac w domu bez opieki doroslego i miec pod opieka kilkulatka.
                • kamelia04.08.2007 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 15:21
                  bezpocztyonline napisała:


                  > Buhahahaha!


                  no to sobie buhahahuj...


                  > Naoglądała się amerykańskich kryminałków i wierzy, że polska policja będzie ana
                  > lizować jakieś odciski palców na kluczyku od kasetki!


                  buhahaha


                  > Co najwyżej się faktycznie zainteresują autorką wątku, która zostawiła dwie oso
                  > by niepełnoletnie bez opieki.



                  buhahaha
                • yenna_m Re: Jestem naiwna 06.11.12, 15:40
                  no a jednak ściągają te odciski
                  • bezpocztyonline Re: Jestem naiwna 07.11.12, 08:28
                    yenna_m napisała:

                    > no a jednak ściągają te odciski

                    Od kiedy?

                    Bo kilkanaście lat temu przez miesiąc nie sprzątałam mieszkania, w którym doszło do morderstwa, licząc się z tym, że policja zechce zdjąć odciski palców czy pobrać jakieś próbki.

                    Policja nic nie chciała, niczego nie pobierała, nikogo nie słuchała, sprawę umorzyła "z powodu nie wykrycia". Tak działa policja w tym kraju.
                    • gazeta_mi_placi Re: Jestem naiwna 07.11.12, 08:41
                      Niezły numer, ktoś kogoś zabił w Twoim mieszkaniu?
                      • bezpocztyonline Re: Jestem naiwna 07.11.12, 10:09
                        gazeta_mi_placi napisała:

                        > Niezły numer, ktoś kogoś zabił w Twoim mieszkaniu?

                        Nie, nie w moim.

                        Kogoś z dalszej rodziny (właściciela mieszkania), ale nie było innej osoby do opieki nad mieszkaniem w owym czasie.

                        Rodzina ofiary wedle ówczesnych przepisów mogła jedynie prosić policję czy prokuraturę, by cokolwiek robiły, nie mogła niczego żądać ani składać żadnych swoich wniosków dowodowych, jak teraz.

                        A służby, jak to służby w Polsce - wszystko miały w ...

                        Umorzono - i gra. Można włożyć teczkę do archiwum.

                        Zresztą to nie jedyny przykład (choć najbardziej drastyczny), jakim mogę posłużyć.

                        Ostatni byłby z zeszłego roku (kradzież przedmiotu o dużej wartości, rejestrowanego, sprawcy nagrani na kamerze). "Umorzenie z powodu niewykrycia"
                        • tomelanka Re: Jestem naiwna 07.11.12, 22:35
                          mi ukradli kiedys ojro i obraczke z domu to brali odciski skad sie dalo, rowniez z dzwonka ktorym sami zadzwonili ale to juz na inny watek wink
                          • bezpocztyonline Re: Jestem naiwna 09.11.12, 09:56
                            To chyba nie mogło być w Polsce.
                            Jeśli było, to zazdroszczę.
                    • kamelia04.08.2007 Re: Jestem naiwna 07.11.12, 10:09
                      zawsze można zaskarżyc takie cos
                      • bezpocztyonline Re: Jestem naiwna 07.11.12, 10:12
                        kamelia04.08.2007 napisała:

                        > zawsze można zaskarżyc takie cos

                        Trzeba by mieć swoje nowe dowody w sprawie.

                        Czyli trzeba by było samemu zbierać odciski palców czy ślady biologiczne.
                        Skoro się z głupoty i naiwnej wiary w policję tego nie zrobiło naście lat temu, to teraz już żadnemu "stróżowi prawa" nikt spokoju zakłócać durnymi skargami nie może.
            • bri Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:01
              Masz coś na sumieniu, że się boisz? Powinnaś się zachować naprawdę stanowczo, bo to będzie eskalować, następnym razem ta dziewczyna z kolegą pobiją Cię w bramie i zabiorą Ci torebkę.

              Powinnaś natychmiast po wykryciu tego wydarzenia złapać za telefon i zadzwonić.
              • aquarianna Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:50
                bri napisała:

                > Masz coś na sumieniu, że się boisz?

                Może to, że zostawiła małe dziecko pod opieką obcej - jakby nie patrzeć - 12-latki.
                Szczerze mówiąc nie wiem, jak się na to policja zapatruje w obecnych, porypanych czasach.
                • chipsi Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:56
                  Raz że to a dwa mam niefajne doświadczenia z tutejszą policją. Jak nam kiedyś ukradli malucha to jeszcze sami mieliśmy kłopoty. Było jeszcze kilka innych historyjek no i brat z kartoteką też nie pomaga.
                  • bri Re: Jestem naiwna 06.11.12, 13:11
                    W takim razie współczuję. Zostałaś wytypowana na ofiarę i możesz się spodziewać dalszych problemów. Może dziewczyna kradnie na polecenie rodziców, może jej do głowy kładą, że coś jej sie od cioci należy za pomoc przy dziecku itd.

                    Szkoda dziewczynki, ale skoro czujesz, że nie masz żadnych możliwości działania wypada przynajmniej własne dziecko uchronić od takiego towarzystwa, nie uważasz? Jeśli Tobą tak skutecznie manipuluje to wyobraź sobie, jak może dziecku w głowie namieszać.
                    • chipsi Re: Jestem naiwna 06.11.12, 13:20
                      To już oczywiste że jej do domu nie wpuszczę. Trochę mi tylko przykro bo córka za nią płacze. Ale racja, co to za przykład dla dziecka. Kurcze jest mi tak strasznie źle.
                      Myślę czy nie zgłosić problemu szkole.
                      • thegimel Re: Jestem naiwna 06.11.12, 13:54
                        Można spróbować do pedagoga. Jak tak dalej pójdzie, to dziewczyna wyuczy się zawodu wnet i wcześniej czy później poprawczak/więzienie uncertain
                      • pre-historia Re: Jestem naiwna 07.11.12, 15:05
                        Jeśli nie zgłosisz na policję, to nic nie możesz zrobić. Jak sobie wyobrażasz takie zgłoszenie pedagogowi czy komukolwiek innemu niepoparte powiadomieniem policji? W tym momencie twoje posądzenia są tylko nic wartymi pomówieniami, mało wiarygodną historyjką. Możesz jeszcze ty mieć problemy za pomówienia. To ja zadzwonię do pedagoga twojej córki i powiem, że mnie okradła i pobiła, ale nie zgłosiłam na policję, bo nie. Później do pracy twojego męża i powiem, że mnie zgwałcił i żeby coś z tym zrobili. Kto poważnie potraktuje takie słowa?

                        Inna sprawa, że czepianie się, że trzymałaś pieniądze w domu (w kasetce) jest niepoważne. W takim razie w domu nie powinno się trzymać drogiego sprzętu grającego, ipadów, biżuterii, bo a nuż przyjdzie jakiś znajomy lub krewny i okradnie nas. I oczywiście będzie to wina osoby okradzionej. Jasne.
              • julchen33 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 13:02
                pewno praca na czarno, dlatego nie chce isc na policje. No bo kto w dzisiejszych czasach daje wyplate w gotowce?
                A poza tym to wspolczuje. mnie kiedys okradl kuzyn. zaproponowal mi, ze zrobi mi porzadek w piwnicy, a jak kilka dni pozniej poszlam tam po rower, to go juz tam nie bylo. Sladow wlamania tez nie, a drzwi i zamki byly bardzo solidne. Jego matka, a moja ciotka tez udawala glupka: "alez to napewno nie on". Po latach dowiedzialam sie, ze okradal nawet wlasa zone, nawet firanki potrafil z domu wyniesc sad
                Wiec jesli to nie praca na czarno to od razu poszabym na polocje.
                • toxicity1 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 13:06
                  julchen33 napisała:

                  > pewno praca na czarno, dlatego nie chce isc na policje. No bo kto w dzisiejszyc
                  > h czasach daje wyplate w gotowce?

                  No tak, bo jak zgłosi kradziez, to jak nic musi się wyspowiadać, skąd miała kasę...
                  No prosze Cię...
                  • premeda Re: Jestem naiwna 06.11.12, 16:52
                    Jak znam życie i naszą policję to tak. Jak nam z firmy ukradli starą spawarkę to też fakturę zakupu sobie życzyli. Sąsiedzi też po włamaniu faktur zakupu szukali.
                • aquarianna Re: Jestem naiwna 06.11.12, 13:48
                  julchen33 napisała:

                  > pewno praca na czarno, dlatego nie chce isc na policje. No bo kto w dzisiejszyc
                  > h czasach daje wyplate w gotowce?

                  Np. ja. Bo pracownik z jakichś powodów nie chce na konto. I moim psim obowiązkiem jest wypłacić mu tak, jak on sobie tego życzy. Wypłata w gotówce nijak nie oznacza pracy na czarno.
            • thegimel Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:38
              Przecież to już nie pierwszy raz. Poza tym dobrze dziewczyny prawią, takie małe złodziejki rękawiczek nie używają. Dałabym 24 godziny na przyniesienie kasy w zębach, jak nie, to policja. Biorąc pod uwagę okoliczności rodzinne, dziewczyna dostanie kuratora, co (o ile trafi sensownie) może być nawet dobre. Jeśli poczuje się bezkarnie, to będzie kradła dalej i w końcu skończy się więzieniem. Jeśli rzeczywiście chcesz jej pomóc, musisz zacząć być twarda.
            • soha2 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 14:09
              Chipsi
              możesz zrobić tak:
              zawiadomić policję, policja już ma sposoby aby zdjąć linie papilarne z kluczyka, kasetki i innych przedmiotów
              zawiadomić rodzinkę, że za godzinę jesteś na komisariacie z nagraniem ich córki jak kradnie kasę, w ciągu godziny mogą z tą kasą do ciebie szybciutko przyjść
              jak nie podziała wracaj do tego co napoczątku napisałam - idź na policję i naprawdę nie masz czego się obawiać
        • cygarietka Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:54
          Czyli to niemal pewne, że ukradała bratanica. Bo albo ONA, albo twoja córka. W tej sytuacji gó...arę stawiasz pod ścianą i albo oddaje kasę, albo idziesz na policję
    • peggy_su Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:45
      Współczuję i w sprawie kradziezy niestety nie pomogę. Na przyszłość radziłabym nie trzymać całej wypłaty w torebce tylko np na koncie w banku. Przeciez nawet jak trzeba wiezc ze sobą większa gotówkę to wiadomo że nie trzyma się jej całej w jednym miejscu, tylko rozkłada w kilka, żeby w razie czego nie stracić wszystkiego.
      • chipsi Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:53
        Wypłatę dostaję w gotówce. Męża wypłaty mamy na koncie a "moje" dostałam dzień przed wszystkimi świętymi no i miałam już plany "zakupowe". Teraz to mogę sobie na grzyby co najwyżej iść uncertain
        • woman_in_love nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 06.11.12, 12:55
          chyba że pracujesz na czarno, ale sama się uparłaś na taką formę wypłaty. Ale nawet wtedy wpłaca się na konto.
          • chipsi Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 06.11.12, 13:00
            Nie pracuję na czarno, dostaję tzw. "paski", płacę podatki itd. Wolałabym na konto ale dostaję gotówkę. Życie. Większe sumy wpłacam na konto, mniejsze wydaję na bieżąco. Nie mówcie że idąc do biedronki czy na targ za każdym razem jedziecie po stówę do bankomatu tongue_out
            • angazetka Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 06.11.12, 13:15
              No owszem. Nie miewam z zasady przy sobie większej gotówki niż stówa. A od kiedy w Biedronce są bankomaty euronetu... wink
            • woman_in_love nigdzie nie trzeba jeździć 06.11.12, 13:36
              w pobliżu większości biedronek jest jakiś bankomat zawsze, a że ma wypłaty ze wszystkich bankomatów za free, to nie ma znaczenia dla mnie jaki to bankomat. Nawet idąc na targowisko nie mam zbyt dużej kasy. Jak wpadnie mi coś w oko większego i nieplanowanego to TAK, idę do bankomatu. Na tragach również kradną.
            • aquarianna Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 06.11.12, 13:51
              chipsi napisała:

              > Nie pracuję na czarno, dostaję tzw. "paski", płacę podatki itd. Wolałabym na ko
              > nto ale dostaję gotówkę.

              Pracodawca ma obowiązek wypłacić Ci wypłatę w takiej formie, w jakiej sobie zażyczysz.
              To nie on dyktuje w tej kwestii warunki.
              • toxicity1 Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 06.11.12, 14:02
                aquarianna napisała:

                >>
                > Pracodawca ma obowiązek wypłacić Ci wypłatę w takiej formie, w jakiej sobie zaż
                > yczysz.
                > To nie on dyktuje w tej kwestii warunki.

                Teoria.
                • aquarianna Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 06.11.12, 14:20
                  > Teoria.

                  Jasne.
                  Ciekawa jestem argumentów pracodawcy, który odmawia przelewu wynagrodzenia na konto, pomimo tego, że wynagrodzenie jest legalne, a pracodawca posiada rachunek firmowy.
                  • toxicity1 Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 06.11.12, 14:48
                    aquarianna napisała:

                    > > Teoria.
                    >
                    > Jasne.
                    > Ciekawa jestem argumentów pracodawcy, który odmawia przelewu wynagrodzenia na k
                    > onto, pomimo tego, że wynagrodzenie jest legalne, a pracodawca posiada rachunek
                    > firmowy.

                    Np. takie:
                    ponad 90% załogi otrzymuje wypłate na ROR, opłacenie ochroniarza, który musi towarzyszyć kasjerce w drodze do banku to dodatkowy koszt, a musimy oszczędzać,l prosby, naciski...
                    Nota bene byłam jednym z ostatnich pracowników zakładających ROR, ale jednak dałam się złamać.
                    Moja mama nie miała żadnego wyboru - cały, liczący kilka tysięcy osób zakład przechodził na wypłaty na konto. Nikt nikogo nie pytał. To było ponad 20 lat temu.
                    • aquarianna Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 10:16
                      Ciekawa jestem argumentów pracodawcy, który odmawia przelewu wynagrodzenia na konto, pomimo tego, że wynagrodzenie jest legalne, a pracodawca posiada rachunek firmowy.

                      > Np. takie:
                      > ponad 90% załogi otrzymuje wypłate na ROR, opłacenie ochroniarza, który musi to
                      > warzyszyć kasjerce w drodze do banku to dodatkowy koszt, a musimy oszczędzać,l
                      > prosby, naciski...

                      Szczerze? Nic z tego nie zrozumiałam smile
                      Co mają koszty ochroniarza do wypłaty wynagrodzenia w gotówce wbrew woli pracownika?

                      • gazeta_mi_placi Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 11:12
                        Może szef robi jakieś przewałki, Chipsi niekoniecznie może nawet o tym wiedzieć.
                  • chipsi Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 09:20
                    aquarianna napisała:

                    > Ciekawa jestem argumentów pracodawcy, który odmawia przelewu wynagrodzenia

                    Ależ proszę bardzo: bo tak mu wygodniej, bo rzadko kiedy dostaję całość naraz (zależy jak szef dostaje płatności od klienta), bo dorzuca mi na paliwo (tak tak wiem okradam państwo bo nie odprowadzam podatku od tej stówy).
                    • gazeta_mi_placi Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 09:22
                      I jak tam po wizycie na komisariacie? Podjęli już jakieś kroki?
                      • chipsi Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 09:48
                        Nie no, nie byłam. Ja wiem że w praktyce idę, oni przyjmują zgłoszenie i odzyskuję kasę. W praktyce zabili by mnie śmiechem tak jak znajomy z którym wczoraj rozmawiałam (z sąsiedniego komisariatu zresztą). Na "naszym" komisariacie pracują koledzy brata. No trochę to wszystko skomplikowane. Kasy i tak nie odzyskam tylko teraz ja muszę odpłacić złodziejce (a policja mi w tym nie pomoże). Zresztą minęło kilka dni od zaduszek więc i tak "po ptokach".
                        • gazeta_mi_placi Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 09:53
                          Jak znajomi "strony" pracują na policji to niestety, ale faktycznie sprawa się komplikuje.
                          Nie znam się, ale może dałoby się zgłosić na innym komisariacie, w innej miejscowości? Ale nie wiem czy jest taka opcja sad Pewnie nie, w Krakowie była sprawa, że z jednego komisariatu odesłali pokrzywdzonego do innego bo inna rejonizacja sad
                          Rozumiem, że nawet nie chcesz próbować na miejscowym komisariacie? Nawet jak znajomi brata muszą podjąć sprawę (kradzież nie przedawnia się po paru dniach, ani nawet po miesiącu).
                          Najgorsze, że to zapewne jakaś mniejsza miejscowość, tam znajomości na policji faktycznie dużo dają.
                          • chipsi Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 10:01
                            Byłam na innym komisariacie w innej sprawie to mnie odesłali na miejscowy.
                    • aquarianna Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 10:18
                      > Ależ proszę bardzo: bo tak mu wygodniej,

                      Wygodniej mu trzymać tyle gotówki w firmie? Ludzie są naprawdę dziwni wink

                      > bo rzadko kiedy dostaję całość naraz

                      Ale co to ma do rzeczy? Płacić częściowo też może na konto.

                      • chipsi Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 11:00
                        Nie jest to sprawa na tyle ważna dla mnie bym się spierała z szefem o jego widzimisię. On woli tak, ja inaczej ale to szef ma zawsze rację, nie wiesz jeszcze? smile
                        • aquarianna Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 13:58
                          chipsi napisała:

                          > Nie jest to sprawa na tyle ważna dla mnie bym się spierała z szefem o jego widz
                          > imisię. On woli tak, ja inaczej ale to szef ma zawsze rację, nie wiesz jeszcze?
                          > smile

                          To zapytam wprost - jesteś pewna, że w ogóle jesteś zatrudniona legalnie? Masz opłacany ZUS? Bo dla mnie to dość śmierdzący fakt, że firma, która posiada rachunek bankowy wypłaca wynagrodzenia w gotówce, pomimo tego, że pracownicy chcą inaczej.
                          • chipsi Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 14:10
                            Tak, jestem pewna. Dostaje paski od księgowej, od kilku lat się rozliczam z US, poza tym podpisuję się pod dokumentacją, której nie mógłby podpisywać "czarny" pracownik.
                      • bri Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 11:12
                        Nie fantazjuj zaraz z tym "tyle gotówki". Może ma jednego pracownika, a klienci też płacą mu gotówką i cała to gotówka to w porywach do pięciu tysięcy. Zresztą jak sobie wyobrażasz np. sklep, w którym nie będzie gotówki? Co godzina ktoś będzie ją do banku odwoził?
                        • aquarianna Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 14:05
                          > Nie fantazjuj zaraz z tym "tyle gotówki". Może ma jednego pracownika,

                          A ma? Chipsi jest jedyną pracowniczką?

                          > też płacą mu gotówką i cała to gotówka to w porywach do pięciu tysięcy. Zreszt
                          > ą jak sobie wyobrażasz np. sklep, w którym nie będzie gotówki? Co godzina ktoś
                          > będzie ją do banku odwoził?

                          Ależ ja nie twierdzę, że firmy operujące gotówką nie istnieją. Dziwi mnie tylko wyższość wygody (?) wypłacania wynagrodzenia w tej formie nad formą przelewową, chociaż firma posiada rachunek i otrzymuje na niego wpływy. W dodatku w sytuacji, gdy sam pracownik wolałby dostawać na konto. Przekonana byłam, że czasy operowania papierowym pieniądzem (co wiąże się zarówno z odpowiednim zabezpieczeniem, a więc i kosztami) odeszły w niebyt.
                          • bri Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 15:00
                            Na jakim świecie Ty żyjesz? Jeśli nie ma konieczności operowania jakimiś wielkimi sumami to operowanie gotówką jest tańsze (nikt ochroniarza nie wynajmuje dla kilku tysięcy) niż czymkolwiek innym i mniej kłopotliwe. Nie znam firmy, w której obrót gotówkowy byłby całkowicie wyeliminowany, niezależnie od tego ile mają rachunków, kart kredytowych itp., a w małych firmach i przy działalności detalicznej to niemalże reguła.

                            Ale w ogóle Twoje zdziwienie jest kompletnie off-topic, więc może zakończmy ten pasjonujący wątek.
                            • aquarianna Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 15:53
                              bri napisała:

                              > Na jakim świecie Ty żyjesz? Jeśli nie ma konieczności operowania jakimiś wielki
                              > mi sumami to operowanie gotówką jest tańsze

                              Doprawdy? W życiu codziennym też operujesz tylko i wyłącznie gotówką, bo tak jest taniej? Nie masz konta w banku?
                              Chyba nigdy żadnej firmy nie prowadziłaś, że takie argumenty wymyślasz. Do ZUS i US nawet nie byłabyś w stanie zapłacić gotówką, bo nie ma takiej możliwości. Więc konto firmowe i tak jest wymagane.

                              > Nie znam firmy, w której obrót gotówkowy byłby całkowicie wyeliminowany,

                              To w takim razie mało jeszcze wiesz.

                              > a w małych firmach i przy działalności detalicznej to niemalże reguła.

                              Jak wyżej - to chyba jedynie Twoje wymysły albo bardzo okrojone doświadczenie życiowe.

                              > Ale w ogóle Twoje zdziwienie jest kompletnie off-topic, więc może zakończmy ten
                              > pasjonujący wątek.

                              Ależ nikt nie kazał Ci się do niego włączać, a już tym bardziej kontynuować!
                              Off-topikiem na tym forum to jest wręcz sam wątek, a jakoś nikt nie zgłasza zastrzeżeń wink
                              • bri Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 16:39
                                Nie unoś się, bo przestajesz rozumiesz co czytasz. Nigdzie nie napisałam, że można nie mieć konta firmowego, a jedynie, że nie znam firmy, która by się jedynie do obrotu bezgotówkowego ograniczała. Może i faktycznie to moje ograniczone doświadczenie życiowe, pracuję dopiero od ponad 15 lat, i znam dokładniej funkcjonowanie może z 50 firm, ale napisałam prawdę - każda z nich (czy to wielkie korporacje czy małe prywatne przedsiębiorstwa) oprócz konta bankowego miała również kasę i za niektóre rzeczy płaciła gotówką.
                                • aquarianna Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 16:52
                                  bri napisała:

                                  > Nie unoś się, bo przestajesz rozumiesz co czytasz. Nigdzie nie napisałam, że mo
                                  > żna nie mieć konta firmowego,

                                  Ależ owszem - napisałaś, że w małych firmach prowadzony jest obrót gotówkowy, bo tak jest taniej, niż w przypadku prowadzenia konta. Więc trochę się to kłóci z tym, co piszesz aktualnie.

                                  > Może i faktycznie to moje ograniczone d
                                  > oświadczenie życiowe, pracuję dopiero od ponad 15 lat, i znam dokładniej funkcj
                                  > onowanie może z 50 firm, ale napisałam prawdę - każda z nich (czy to wielkie ko
                                  > rporacje czy małe prywatne przedsiębiorstwa) oprócz konta bankowego miała równi
                                  > eż kasę i za niektóre rzeczy płaciła gotówką.

                                  No to faktycznie, zwracam honor - znajomość funkcjonowania 50 firm to jest coś. To znaczy, że na pewno wszystkie pozostałe paręnaście tysięcy firm polskich funkcjonuje identycznie.
                                  EOT, bo faktycznie robi się bez sensu. Ja się jedynie dziwiłam, że w dzisiejszych czasach komuś, kto prowadzi firmę, a więc obroty miesięczne ma większe, niż obroty w budżecie domowym, wygodniej jest obracać gotówką, mimo że i tak ma rachunek, więc tak czy owak robi przelewy. A Ty zrobiłaś z tego Bóg wie jaką aferę. Więc nie wiem, kto się tutaj unosi wink
                                  • bri Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 17:13
                                    Napisałam:
                                    >>> a w małych firmach i przy działalności detalicznej to niemalże reguła.

                                    Jak dla mnie nie oznacza to, że te firmy ograniczają się jedynie do obrotu gotówkowego, bo tak się nie da. Ale skoro mają gotówkę w firmie od klientów, to też często nią płacą za różne usługi i towary, zamiast odwozić ją do banku, tylko po to, żeby móc zrobić przelew.

                                    No to faktycznie, zwracam honor - znajomość funkcjonowania 50 firm to jest coś.
                                    > To znaczy, że na pewno wszystkie pozostałe paręnaście tysięcy firm polskich fu
                                    > nkcjonuje identycznie.

                                    Ale ja nigdzie nie napisałam, ze wszystkie pozostałe firmy tak funkcjonują - napisałam tylko, że nie znam firmy, która by nie posługiwała się zupełnie gotówką. Bądź łaskawa nie wpierać mi, że tak twierdziłam.

                                    Będę wdzięczna jeśli powiesz mi jak bezgotówkowo zapłacić za znaczki pocztowe, żeby je dostać od ręki, jak się rozliczyć z listonoszem, kiedy Ci przyniesie zwrot, jak sprawnie zarejestrować samochód bez użycia gotówki, jak bez gotówki zapłacić 50 gr za xero, kiedy jest taka konieczność, jak rozliczać koszty paliwa do służbowych samochodów jeśli są np. tylko dwa i nie ma możliwości wyrobienia kart flotowych, co z kwitkami za parkowanie, autostrady itp. Plis, jestem baaardzo ciekawa, jak takie sprawy sprawnie załatwiać bez użycia gotówki?
                                    • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 07.11.12, 21:55
                                      > Plis, jestem baaardzo ciekawa, jak takie sprawy sprawnie załatwiać bez użycia gotówki?

                                      Normalnie. Pracownik dostaje zaliczkę na własne konto ew. ma swoją kartę prepaidową. On płaci za drobiazgi (znaczki, parkingi itp.) gotówką, którą podjął z własnego konta, ale rozliczenie z firmą następuje bezgotówkowo. Sądzisz, że w dużych firmach ktoś się bawi w kasetki zamykane na kluczyk?
                                      BTW w niektórych placówkach pocztowych można płacić kartą.
                                      • chipsi Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 08:53
                                        > BTW w niektórych placówkach pocztowych można płacić kartą.

                                        Nie wiem jak to wygląda w innych placówkach pocztowych ale w "mojej" owszem, widnieje że można kartą, ok ale przy próbie zapłacenia okazało się że mogę pobrać pieniądze z karty a następnie tą gotówką zapłacić za przesyłkę (sic!)
                                      • bri Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 09:15
                                        Pytałam jak to załatwić sprawnie.

                                        W niektórych nawet niespecjalnie dużych firmach, żeby puścić przelew trzeba zebrać pięć podpisów i dwie osoby muszą przelew autoryzować elektronicznie. Pracownik, któremu przesyłasz zaliczkę na konto musi być zatrudniony na umowę o pracę, a przelew dociera na konto adresata czasem dopiero następnego dnia.

                                        Wiem na pewno, że w wielu dużych firmach trzymają pewną ilość gotówki, jeśli nie w kasetkach zamykanych na kluczyk to kasie pancernej.

                                        > BTW w niektórych placówkach pocztowych można płacić kartą.

                                        Dokładnie - w niektórych. Poza tym żeby zapłacić kartą to pracownik musi mieć służbową kartę.

                                        Wszystko się da, nie przeczę, ale gotówką często można pewne rzeczy załatwić sprawniej i znacznie szybciej.
                                        • aneta-skarpeta Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 09:32
                                          dlatego łatwiej jest trzmac w szufladzie 100 zł na te cholerne znaczki i dac pracownikowi i ominąc te wszystkie procedury, niz robic przelewy, zbierac podpisy, wnioski etc

                                          z konta bankowego nie mozna zrobic ot tak przelewu dla Heńka " na znaczki", bo przeciez wten sposob moznabyloby przelewac mu lewą kase za robotę

                                          a wiazać potem przelewy do Heńka, z fakturami za znaczki , gdy jeszcze do tego jest reszta to kuriozum
                                          • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 09:48
                                            aneta-skarpeta napisała:

                                            > dlatego łatwiej jest trzmac w szufladzie 100 zł na te cholerne znaczki i dac pr
                                            > acownikowi i ominąc te wszystkie procedury, niz robic przelewy, zbierac podpisy
                                            > , wnioski etc

                                            Nie mam pojęcia o jakich procedurach, czy zbieraniu podpisów i wniosków mówisz. Mam wrażenie, że podobnie jak Bri uroiłaś sobie, że zrobienie przelewu w firmie urasta do jakiegoś niebotycznego problemu. Pomijam już takie oczywistości, że duże firmy mają po kilka kont, do różnych celów, do których dyspozycję mają też różne osoby. Nie ma więc potrzeby, by po zgodę na przelew na zakup znaczków ktoś biegał po wszystkich prezesach i zbierał podpisy. To załatwia się na znacznie niższym pionie.

                                            > z konta bankowego nie mozna zrobic ot tak przelewu dla Heńka " na znaczki",

                                            Można. Dlaczego uważasz, że nie można? To się nazywa "zaliczka na wydatki firmowe" i jest rozliczana dokładnie tak samo, jak zaliczka wypłacona w gotówce, przy czym nie ma tutaj przejścia przez kasę.
                                            Chcesz powiedzieć, że jeśli ktoś jedzie w długą podróż służbową to dostaje parę tysięcy do ręki?

                                            > bo przeciez wten sposob moznabyloby przelewac mu lewą kase za robotę

                                            Że słucham??
                                            Przecież to właśnie poprzez kasę najprościej robić tego typu szwindle.
                                            Jeśli coś pójdzie na konto, to już nie ma odwrotu - trzeba to udokumentować.

                                            > a wiazać potem przelewy do Heńka, z fakturami za znaczki , gdy jeszcze do tego
                                            > jest reszta to kuriozum

                                            Dla Ciebie, która najwyraźniej nie ma bladego pojęcia o rozliczeniach z pracownikami, może jest to kuriozum. Zapewniam Cię jednak, że tak działa cała masa firm.
                                            Wbij sobie hasło "zaliczka stała" i poczytaj na ten temat.
                                            • aneta-skarpeta Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 09:54
                                              bri- zrozum, są rózne firmy i rozwiązania,

                                              to co w jednej jest normą, w innej nia nie jest

                                              jednak zgodnie z litera prawa aby zaplacic za cos firmowego za wlasne pieniadze trzeba to troche szerzej opisac i inaczej zaksiegowac

                                              dlatego wielu firmom ŁATWIEJ jest prowadzic małą, ale kasę gotówkową

                                              innym nie

                                              tyle
                                              • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:03
                                                > jednak zgodnie z litera prawa aby zaplacic za cos firmowego za wlasne pieniadze
                                                > trzeba to troche szerzej opisac i inaczej zaksiegowac

                                                Uwierz, że nic nie trzeba.
                                                • aneta-skarpeta Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:18
                                                  robitussin napisał:

                                                  > > jednak zgodnie z litera prawa aby zaplacic za cos firmowego za wlasne pie
                                                  > niadze
                                                  > > trzeba to troche szerzej opisac i inaczej zaksiegowac
                                                  >
                                                  > Uwierz, że nic nie trzeba.
                                                  >

                                                  ja nie będę się kłócic, ale nas urzad skarbowy pouczył w tym względzie
                                                  • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:24
                                                    > ja nie będę się kłócic, ale nas urzad skarbowy pouczył w tym względzie

                                                    Ale co konkretnie mówił? Że gdy pracownik zapłaci za fakturę swoimi pieniędzmi, to musi sporządzić umowę pożyczki dla firmy? Naprawdę takie debilizmy usłyszałaś w US? Strach się bać, jeśli pracują tam tak "światłe" osoby.
                                                  • bri Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:33
                                                    Naprawdę takie debilizmy usłyszał
                                                    > aś w US? Strach się bać, jeśli pracują tam tak "światłe" osoby.

                                                    Naprawdę takie to dla Ciebie wielkie odkrycie? W moim urzędzie skarbowym (stolica) panie niechętnie przyjmują wydrukowane z komputera potwierdzenie elektronicznego przelewu za pełnomonictwo. Kręcą nosem bo takie potwierdzenie mogę sobie drukować wielokrotnie i zdarza im się, ż ludzie oszukują i podłączają jedno potwierdzenie pod kilka czynności. Wolą kwitki od pana z budki przed urzędem, któremu można zapłacić tylko gotówką. Jak się uprzesz to oczywiście przyjmą, ale byłam świadkiem jak radziły ludziom przy okienku, żeby tego przelewem nie załatwiać.
                                                  • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:43
                                                    > Naprawdę takie to dla Ciebie wielkie odkrycie?

                                                    Że w US siedzą debile? Nie, oczywiście, że wiedziałam o tym, ale nie przypuszczałam, że skala debilizmu mogła rozszerzyć się aż do tego stopnia wink

                                                    > W moim urzędzie skarbowym (stoli
                                                    > ca) panie niechętnie przyjmują wydrukowane z komputera potwierdzenie elektronic
                                                    > znego przelewu za pełnomonictwo. Kręcą nosem bo takie potwierdzenie mogę sobie
                                                    > drukować wielokrotnie i zdarza im się, ż ludzie oszukują i podłączają jedno pot
                                                    > wierdzenie pod kilka czynności.

                                                    A tytuł przelewu? A data?
                                                    Rozumiem, że ktoś sobie w PhotoShopie dorobił wink

                                                    > Wolą kwitki od pana z budki przed urzędem, któr
                                                    > emu można zapłacić tylko gotówką. Jak się uprzesz to oczywiście przyjmą, ale by
                                                    > łam świadkiem jak radziły ludziom przy okienku, żeby tego przelewem nie załatwi
                                                    > ać.

                                                    Ja pierdziulę, to jest dopiero średniowiecze sad
                                                    I co gorsza, te panie walą te swoje głupoty za nasze, ciężko zarobione pieniądze.
                                                  • aneta-skarpeta Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:48
                                                    zostalismy pouczeni, ze pracownik nie moze ze swoich prywatnych pieniedzy robic zakupów i nalezy dac mu zaliczkę
                                                    jesli firma nie ma pieniedzy na zakup ( jakby miał to pracownik uzycza fimrie pieniedzy wiec musi byc spisana umowa
                                                    niezaleznie od kwoty.

                                                    i tak na logikę jest to sensowne, bo pracownik uzycza na jakis czas swoich pieniedzy, tak jak bank etc i trzeba to udokumentowac, bo obowiazuje Cie ksiegowanie wpływów i wydatków

                                                    tylko, ze to robi sie glupotą gyd chodzi o krótki termin i małe kwoty

                                                    dlatego łatwiej to obejsc mając gotówke w kasie bo mozna po prostu rozliczyc tak jakby dostał pieniadze z kasy, albo w ogóle zakup robił własciciel lub osoba upowazniona- kasjerka, bo nie ma dowodu, ze płacił ktos innywink
                                                  • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 11:09
                                                    aneta-skarpeta napisała:

                                                    > zostalismy pouczeni, ze pracownik nie moze ze swoich prywatnych pieniedzy robic
                                                    > zakupów i nalezy dac mu zaliczkę

                                                    Może robić z prywatnych pieniędzy. Jak sobie wyobrażasz sytuację, gdy wyjedziesz na delegację, zabraknie Ci paliwa, a zaliczka się skończyła? Musisz przecież kupić paliwo z własnych pieniędzy. Nie ma innego wyjścia.

                                                    > jesli firma nie ma pieniedzy na zakup ( jakby miał to pracownik uzycza fimrie p
                                                    > ieniedzy wiec musi byc spisana umowa
                                                    > niezaleznie od kwoty.

                                                    To jest totalna bzdura i po prostu krew mnie zalewa, jak czytam, jakie idiotyzmy wymyślają urzędasy.

                                                    > i tak na logikę jest to sensowne, bo pracownik uzycza na jakis czas swoich pie
                                                    > niedzy, tak jak bank etc i trzeba to udokumentowac, bo obowiazuje Cie ksiegowan
                                                    > ie wpływów i wydatków

                                                    Jeśli faktycznie pożycza pieniądze, bo wcześniej wpłaca na konto firmy jakąś kwotę czy nawet przekazuje tę kwotę do kasy, to owszem. Ale tutaj nie ma takiej sytuacji. To, co proponują panie z US to jakaś kosmiczna pomyłka, przerost formy nad treścią.
                                                    Aż z ciekawości zadzwoniłam do zaprzyjaźnionej pani z naszego US, żeby wypytać u źródeł. Tak jak przypuszczałam - spadła z krzesła, jak usłyszała te zalecenia wink A jej akurat ufam, bo to kobita z dużym doświadczeniem i przede wszystkim wykształceniem branżowym.

                                                    > dlatego łatwiej to obejsc mając gotówke w kasie bo mozna po prostu rozliczyc ta
                                                    > k jakby dostał pieniadze z kasy, albo w ogóle zakup robił własciciel lub osoba
                                                    > upowazniona- kasjerka, bo nie ma dowodu, ze płacił ktos innywink

                                                    Ale to nie ma znaczenia. Pracownik płaci swoimi pieniędzmi, przynosi fakturę, a firma albo mu zwraca gotówkę z kasy albo robi przelew na konto. A wówczas pozycję z wyciągu, która jest przelewem do pracownika rozlicza już od razu z fakturą. Tak to się robi w takich przypadkach i absolutnie nie ma w tym niczego niewłaściwego i niezgodne z prawem.
                                                  • bri Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 11:24
                                                    Czy twoja przyjaciółka z US jest na tyle zaprzyjaźniona, żeby Ci na piśmie potwierdzić, jak pewne procedury powinny wyglądać? Bo bez tego jej słowa nic warte nie są i niczego nie gwarantują w razie kontroli.
                                                  • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 12:39
                                                    bri napisała:

                                                    > Czy twoja przyjaciółka z US

                                                    Bez przesady, to jedynie zaprzyjaźniona pani, która nam dużo pomogła.
                                                    Do przyjaciółki to jej daleko wink

                                                    > jest na tyle zaprzyjaźniona, żeby Ci na piśmie potw
                                                    > ierdzić, jak pewne procedury powinny wyglądać? Bo bez tego jej słowa nic warte
                                                    > nie są i niczego nie gwarantują w razie kontroli.

                                                    Nie, żaden pracownik US takich rzeczy nie poświadczy, bo nie ma takich uprawnień. O interpretację przepisów lub jakichś konkretnych sytuacji wnioskuje się do lokalnej Izby Skarbowej i czeka na odpowiedź. Która i tak jest wiążąca tylko i wyłącznie w przypadku, którego dotyczy to zapytanie i nie musi być kompletnie wiążąca w innych przypadkach, nawet jeśli one są identyczne, ale dotyczą innych firm, innych zapytań. Więc nawet jeśli ja, wnioskująca jako ja, otrzymałabym odpowiedź, to panie z US od Anety mogłby się z tym nie zgodzić, bo ja nie podlegam pod ten US. Takie mamy urocze prawo podatkowe.
                                                  • bri Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 12:59
                                                    > Nie, żaden pracownik US takich rzeczy nie poświadczy, bo nie ma takich uprawnie
                                                    > ń. O interpretację przepisów lub jakichś konkretnych sytuacji wnioskuje się do
                                                    > lokalnej Izby Skarbowej i czeka na odpowiedź. Która i tak jest wiążąca tylko i
                                                    > wyłącznie w przypadku, którego dotyczy to zapytanie i nie musi być kompletnie w
                                                    > iążąca w innych przypadkach, nawet jeśli one są identyczne, ale dotyczą innych
                                                    > firm, innych zapytań. Więc nawet jeśli ja, wnioskująca jako ja, otrzymałabym od
                                                    > powiedź, to panie z US od Anety mogłby się z tym nie zgodzić, bo ja nie podlega
                                                    > m pod ten US. Takie mamy urocze prawo podatkowe.

                                                    Wiem o tym doskonale, dlatego w ogóle mnie nie zwilża, że jakaś pani w jakimś urzędzie skarbowym mówi to czy tamto. Niestety muszę słuchać pani ze swojego urzędu skarbowego, a nawet wypelnianie jej poleceń, co do joty i tak mnie to w razie kontroli przed niczym nie chroni.
                                            • aneta-skarpeta Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 09:59
                                              co do procedur zrobienia zlecenia to np znam firme gdzie te procedury sa bardzo ścisłe i np łatwiej jest przekazac "zaliczke kierownikowi", a on juz woli skracając procedury dysponowac gotówka, bo np omija szereg ksiegowac i podpisów i ksieguje wydatki tak jakby sam je robił, a nie jego pracownik, ktoremu trzeba dac kolejna zaliczkę

                                              a zeby nie było widac, kto komu zapłacił, to operuje sie gotówka- bo to mozno upraszcza np procedury

                                              dlatego dziwie sie, ze jest tyle oburzonych osob, które nie potrafia zrozumiec obrotu gotówką w firmie- jakby to był jakis kosmos

                                              nawet jak masz sklep do czesto płacisz za towar gotówka przy dostawie, wiec najwiekszy ruch jest w gotówce, a nie w przelewach
                                              • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:04
                                                > dlatego dziwie sie, ze jest tyle oburzonych osob, które nie potrafia zrozumiec
                                                > obrotu gotówką w firmie- jakby to był jakis kosmos

                                                Ja się nie dziwię. Mnie dziwi jedynie to, że to Ty i Bri uważacie, że bez gotówki nic się nie da zrobić.
                                                • bri Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:27
                                                  Mnie dziwi, że Ty tak uważasz, bo ja tak nigdzie tego nie napisałam. Cały czas powtarzam, że w niektórych firmach prościej jest posługiwać się w pewnych sprawach gotówką, i już.
                                                  • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:33
                                                    bri napisała:

                                                    > Mnie dziwi, że Ty tak uważasz, bo ja tak nigdzie tego nie napisałam.

                                                    Byłaś wielce zdziwiona i z sarkazmem zapytałaś jak to możliwe, by nie mając gotówki w firmie płacić za znaczki czy parkingi.

                                                    > Cały czas
                                                    > powtarzam, że w niektórych firmach prościej jest posługiwać się w pewnych spraw
                                                    > ach gotówką, i już.

                                                    I ja nigdzie z tą tezą nie dyskutuję.
                                                  • bri Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:47
                                                    Pytałam jak to sprawnie zrobić, bez wdrażania UPRZEDNIO pewnej procedury, bo w firmach typu "ja, szwagier i pani od papierków" nie ma po prostu personelu, który mógłby te procedury zaprojektować i wdrożyć. A nawet w większych firmach niektóre zdarzenia są na tyle rzadkie, że procedury ich nie przewidują i gotówka się czasem przydaje.
                                        • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 09:36
                                          bri napisała:

                                          > Pytałam jak to załatwić sprawnie.

                                          Nie rozumiem co w tym jest niesprawnego. Tak działa większość firm, gdzie nikt nie słyszał o kasetce z gotówką, bo tego się po prostu nie praktykuje. Pracownicy mają swoje zaliczki (lub karty prepaidowe, doładowywane w miarę potrzeb) i w zależności od tego, czy to pracownik biurowy, który kupuje znaczki lub papier toaletowy czy zaopatrzeniowiec, który kupuje drobne materiały czy handlowiec, który jeździ i płaci za parkingi, to płacą gotówką, ale podejmowaną z własnego konta. To jest norma w firmach, gdzie nie obraca się żywą kasą.

                                          > W niektórych nawet niespecjalnie dużych firmach, żeby puścić przelew trzeba zeb
                                          > rać pięć podpisów i dwie osoby muszą przelew autoryzować elektronicznie.

                                          Skąd Ty takie rewelacje wyciągasz? Pięć podpisów do zaakceptowania przelewu?? Ktoś musiałby mieć naprawdę nierówno pod sufitem, żeby wikłać się w takie układy. Wystarczy, że jednej osoby nie ma, bo jest chora i co wówczas? Firma rozłożona na łopatki?
                                          Owszem, zdarza się, że podpisy elektroniczne muszą być w ilości > 1, bo tak skonstruowano reprezentację firmy, ale nawet w takiej sytuacji nie jest żadnym problemem przygotowanie przelewu wcześniej, a podpisanie go to kwestia kliknięcia w klucz raz na miesiąc czy na tydzień.

                                          > Pracownik, któremu przesyłasz zaliczkę na konto musi być zatrudniony na umowę o pracę
                                          > , a przelew dociera na konto adresata czasem dopiero następnego dnia.

                                          Nie, nie musi, nie wiem, skąd to wytrzasnęłaś. A co do przelewu docierającego następnego dnia - nikt nie przelewów nie robi na ostatnią chwilę. Zaliczki są wypłacane np. co miesiąc, co tydzień, w określonej kwocie. Więc nie ma sytuacji, gdy ktoś zostanie bez kasy na wydatki. To naprawdę nie problem zorganizować coś takiego. Zresztą powtarzam - tak działa cała masa firm.

                                          > Wiem na pewno, że w wielu dużych firmach trzymają pewną ilość gotówki, jeśli ni
                                          > e w kasetkach zamykanych na kluczyk to kasie pancernej.

                                          Może i tak, ale są też firmy, gdzie nikt nie słyszał o gotówce, bo taka jest polityka rozliczeń i regulamin. Nie trzyma się tam żadnych pieniędzy w siedzibie firmy i nie prowadzi kasy.

                                          > Dokładnie - w niektórych. Poza tym żeby zapłacić kartą to pracownik musi mieć s
                                          > łużbową kartę.

                                          Ot i kolejna rewelacja. A czemóż to musi mieć służbową? Swoją własną już nie zapłaci?
                                          Chcesz powiedzieć, że to niedozwolone?

                                          > Wszystko się da, nie przeczę, ale gotówką często można pewne rzeczy załatwić sp
                                          > rawniej i znacznie szybciej.

                                          Nie zawsze, bo wiąże się to z prowadzeniem kasy i zatrudnieniem dodatkowej osoby do obsługi tej kasy. Robiąc przelew na zaliczkę pracownika klika się tylko parę razy na stronie banku. A faktury księgowa rozlicza bezgotówkowo. Nie ma potrzeby zabawy w zliczanie reszty i pilnowania, żeby każdy się dokładnie rozliczył, a przede wszystkim - nie ma konieczności ponoszenia odpowiedzialności za przechowywanie tej kasy.
                                          • aneta-skarpeta Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 09:47
                                            tak jakby sie czepiać to nie mozesz prywatna kasa zapłacic
                                            najpierw musisz dac pozyczke do firmy, spisac umowę, ze pozyczasz firmie 100 zł, potem Ci oddała

                                            wiem, ze to głupie, ale tak powinno się robic

                                            choc nikt tak nie robi bo to głupie.

                                            i zeby tego uniknąc to wiekszosc firm ma jednak jakąs kasę gotówkową w firmie, zeby procedurę uprościc. nawet jak szef zapłacic za cos gotówka i rpzynosi rachunek to wtedy rozpisuje sie to tak jakby godzine wczesniej wzial gotówke z kasy

                                            sprawa jest w miare prosta gdy jest gotówka

                                            ale bardzo sie komplikuje jak masz zapłacic za fakturę orlenu komus prywatnie na konto

                                            a jeszcze bardzije sie komlikuje gdy masz takich operacki troche w miesiacu i trzeba to ze soba powiązac, tak, żeby nie było wątpliwosci i podejrzenia krętactwawink
                                            • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 09:55
                                              aneta-skarpeta napisała:

                                              > tak jakby sie czepiać to nie mozesz prywatna kasa zapłacic
                                              > najpierw musisz dac pozyczke do firmy, spisac umowę, ze pozyczasz firmie 100 zł
                                              > potem Ci oddała

                                              Błagam.

                                              > wiem, ze to głupie, ale tak powinno się robic

                                              Nic się nie powinno tak robić. Piszesz po prostu bzdury.

                                              > choc nikt tak nie robi bo to głupie.

                                              Nikt tak nie robi, bo nie ma takiego uzasadnienia.

                                              > i zeby tego uniknąc to wiekszosc firm ma jednak jakąs kasę gotówkową w firmie,
                                              > zeby procedurę uprościc. nawet jak szef zapłacic za cos gotówka i rpzynosi rach
                                              > unek to wtedy rozpisuje sie to tak jakby godzine wczesniej wzial gotówke z kasy

                                              Ręce opadają sad
                                              Jeśli nie ma kasy (a uwierz, jeśli nie potrafisz zrozumieć, że są takie firmy), to nie ma potrzeby robienia takich pokrętnych kombinacji.

                                              > ale bardzo sie komplikuje jak masz zapłacic za fakturę orlenu komus prywatnie n
                                              > a konto

                                              W jaki sposób się komplikuje, uświadom mnie proszę, bo mi się jakoś nigdy przez 15 lat nic nie skomplikowało.

                                              > a jeszcze bardzije sie komlikuje gdy masz takich operacki troche w miesiacu i t
                                              > rzeba to ze soba powiązac, tak, żeby nie było wątpliwosci i podejrzenia krętact
                                              > wawink

                                              I jak na wstępie - błagam!!! O czym Ty piszesz? Czy kiedykolwiek miałaś do czynienia z rozliczeniami pracowniczymi? Jesli tak, to nie przyznawaj się do tego głośno, bo przynosisz wstyd samej sobie wink
                                              • aneta-skarpeta Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:11
                                                robi, nie rozumiesz jednej rzeczy, firmy sa różne

                                                w pewnych firmach łatwiej i wygodniej jest prowadzenie jej tak jak Ty mówisz, w innych tak jak ja. Pracuję w firmie gdzie jest obrót gotówkowy, przelewowy i wiem, ze czesc rzeczy łaywiej i prosciej ksiegowac poprzez przeplyw gotówki. TYLE, współpracuje z ksiegowymi, one pilnują co i jak ma być opisane i rozliczone

                                                jesli robisz zaliczki pracownicze to musisz je opisac, potem rozliczyc, dlatego czesc firm woli to ukrócic i dysponowac gotówką- w dodatku gdy ta gotówka pojawia sie z firmie

                                                nie wiem o co Ci chodzismile
                                                • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:31
                                                  aneta-skarpeta napisała:

                                                  > robi, nie rozumiesz jednej rzeczy, firmy sa różne

                                                  Nie, nie, nie, to Wy tego nie rozumiecie smile

                                                  > w pewnych firmach łatwiej i wygodniej jest prowadzenie jej tak jak Ty mówisz, w
                                                  > innych tak jak ja.

                                                  I w którym miejscu przeczę temu?

                                                  > jesli robisz zaliczki pracownicze to musisz je opisac, potem rozliczyc, dlatego
                                                  > czesc firm woli to ukrócic i dysponowac gotówką- w dodatku gdy ta gotówka poja
                                                  > wia sie z firmie

                                                  A jeśli zaliczki wypłacasz z kasy gotówką to uważasz, że nie trzeba tego opisywać i rozliczać??? Ktoś sobie po prostu bierze 100 zł z kasetki i idzie kupić znaczki? Nie dokumentując, że wziął te pieniądze i na co je potem przeznaczył? No bez jaj, chyba nie powiesz, że tak się to u Was odbywa. Na tej zasadzie można po prostu wziąć całą kasę i udawać, że się nie wzięło, skoro nigdzie nie zostaje to ujęte.

                                                  > nie wiem o co Ci chodzismile

                                                  To ja nie wiem, o co Tobie chodzi smile
                                                  Napisałam po prostu maila z wyjaśnieniem do Bri, która była wielce zdziwiona, jak to możliwe, że firmy funkcjonują bezgotówkowo. A teraz zarówno ona, jak i Ty czepiacie się mnie, że to niemożliwe i że są firmy, gdzie tak się to nie odbywa. NIE PRZECZĘ że są takie firmy! Usiłuję Wam tylko wytłumaczyć, że nie musi to być normą.
                                          • chipsi Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 09:48
                                            Nie ma sie o co kłócić. Każdy człowiek jak i każda forma działa tak jak mu wygodniej. Ja/Ty wolimy przelewami. Dana firma woli przez bank bo i płacone ma na konto. Mój szef np zatrudnia tylko mnie a i sam ma płacone gotówką za zlecenia, specyfika pracy też jest taka że nie można dokładnie zaplanować kiedy i ile trzeba wydać na dany dokument i kiedy dokładnie kasa się zwróci. Stąd wygodniej dysponować gotówką. Moja babcia nie posiada samochodu, mieszka na wsi i kupuje w biedronce. Wygodniej jej dostawać emeryturę do ręki i gotówką płacić. Życie.
                                          • aneta-skarpeta Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 09:49
                                            aha , ja oczywiscie nie twierdze ze wszyscy tak robią, po prostu firmy maja rózne struktury, rózne sytuacje i budowe
                                          • bri Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:13
                                            Ależ naturalnie są firmy, które w ten sposób funkcjonują. Czy gdzieś napisałam, że to niemożliwe??? Ale jest również cała masa firm, która jednak gotówki używa, bo tak im łatwiej i nie widzę w tym nic dziwnego, bo tak faktycznie bywa łatwiej. Do obrotu gotówkowego nie muszą zatrudniać żadnej dodatkowej osoby, bo robi to księgowa, albo nawet sam właściciel osobiście, a gotówki nie muszą specjalnie chronić bo obracają niewielkimi kwotami. Przecież w tym kraju większość przedsiębiorstw to malutkie firemki, które w porywach zatrudniają jedną, dwie osoby.

                                            Pięć podpisów do zaakceptowania przelewu?? K
                                            > toś musiałby mieć naprawdę nierówno pod sufitem, żeby wikłać się w takie układy

                                            Nie do zaakceptowania przelewu, a do zaakceptowania wydatku, pięć to może faktycznie dużo (chociaż się z tym spotkałam - podpisać się musiał pracownik, ktory składał zamówienie, kierownik jego działu, księgowa kontrolująca czy dokument został prawidłowo wystawiony, dyrektor finansowy i prezes), ale trzy podpisy to już częściej (kontrola merytoryczna, kontrola formalna dokumentu, podpis kierownika działu/prezesa) i dopiero taki dokument można na listę płatności wciągnąć i wtedy jeszcze czasem potrzeba dwóch osób do autoryzacji.

                                            Jeszcze raz: nie napisałam nigdzie i wcale nie uważam, że firm które kasy nie prowadzą nie ma. Twierdzę jedynie, że jest bardzo wiele firm, różnej skali, które kasę prowadzą i osobiście nic dziwnego w tym nie widzę.
                                            • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:40
                                              bri napisała:

                                              > Ależ naturalnie są firmy, które w ten sposób funkcjonują. Czy gdzieś napisałam,
                                              > że to niemożliwe???

                                              Błagam. Z kogo usiłujesz zrobić idiotkę?
                                              Będę wdzięczna jeśli powiesz mi jak bezgotówkowo zapłacić za znaczki pocztowe, żeby je dostać od ręki, jak się rozliczyć z listonoszem, kiedy Ci przyniesie zwrot, jak sprawnie zarejestrować samochód bez użycia gotówki, jak bez gotówki zapłacić 50 gr za xero, kiedy jest taka konieczność, jak rozliczać koszty paliwa do służbowych samochodów jeśli są np. tylko dwa i nie ma możliwości wyrobienia kart flotowych, co z kwitkami za parkowanie, autostrady itp. Plis, jestem baaardzo ciekawa, jak takie sprawy sprawnie załatwiać bez użycia gotówki?

                                              > Do obrotu gotówkowego nie muszą zatrudniać żadnej dodatkowej osoby, bo ro
                                              > bi to księgowa,

                                              Która niekoniecznie musi się godzić na przyjęcie odpowiedzialności materialnej, w przypadku, gdy firma prowadzi kasę. Albo godzi się za odpowiednią dopłatą. Do obowiązków księgowej nie należy bowiem prowadzenie kasy. Od tego jest kasjer.

                                              > Nie do zaakceptowania przelewu, a do zaakceptowania wydatku, pięć to może fakty
                                              > cznie dużo (chociaż się z tym spotkałam - podpisać się musiał pracownik, ktory
                                              > składał zamówienie, kierownik jego działu, księgowa kontrolująca czy dokument z
                                              > ostał prawidłowo wystawiony, dyrektor finansowy i prezes), ale trzy podpisy to
                                              > już częściej (kontrola merytoryczna, kontrola formalna dokumentu, podpis kierow
                                              > nika działu/prezesa) i dopiero taki dokument można na listę płatności wciągnąć

                                              Przy wydatku gotówkowym działa to inaczej? Zgoda tych osób nie jest już wymagana? Oczywiście, że jest, więc ten etap jest po prostu pomijalny, bo identycznie wygląda w każdym przypadku.

                                              > Jeszcze raz: nie napisałam nigdzie i wcale nie uważam, że firm które kasy nie p
                                              > rowadzą nie ma.

                                              Możliwe, że nie wprost, ale z tego, co pisałaś w cytowanym mailu wynikało, jakoby było to coś niewyobrażalnego. A nie jest - multum firm, zwłaszcza koncernów, korporacji, działów tych firm, gdzie nie ma obrotu gotówki między firmą a klientem, kasy po prostu nie prowadzi.

                                              > Twierdzę jedynie, że jest bardzo wiele firm, różnej skali, któr
                                              > e kasę prowadzą i osobiście nic dziwnego w tym nie widzę.

                                              Ja też i nie o to mi chodziło smile
                                              • bri Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 11:02
                                                > Przy wydatku gotówkowym działa to inaczej? Zgoda tych osób nie jest już wymagan
                                                > a? Oczywiście, że jest, więc ten etap jest po prostu pomijalny, bo identycznie
                                                > wygląda w każdym przypadku.

                                                Przy wydatku gotówkowym podpisy są załatawiane po fakcie, kiedy potrzebny szybko towar lub usługa zostały już zrealizowane i wtedy można to np. zrobić zbiorczo dla kilkunastu dokumentów.

                                                i]Będę wdzięczna jeśli powiesz mi jak bezgotówkowo zapłacić za znaczki pocztow
                                                > e, żeby je dostać od ręki, jak się rozliczyć z listonoszem, kiedy Ci przyniesie
                                                > zwrot, jak sprawnie zarejestrować samochód bez użycia gotówki, jak bez gotówki
                                                > zapłacić 50 gr za xero, kiedy jest taka konieczność, jak rozliczać koszty pali
                                                > wa do służbowych samochodów jeśli są np. tylko dwa i nie ma możliwości wyrobien
                                                > ia kart flotowych, co z kwitkami za parkowanie, autostrady itp. Plis, jestem ba
                                                > aardzo ciekawa, jak takie sprawy sprawnie załatwiać bez użycia gotówki?[/i]

                                                Wdrażanie specjalnej procedury i przelewanie co miesiąc na konto pracowników zaliczek, które może (ale nie koniecznie) będą wykorzystane, szczególnie w firemce, której klienci płacą gotówką i żeby te przelewy na konto pracowników zrobić, trzeba najpierw gotówke odwieźć do banku, to nie jest IMHO sprawne załatwienie sprawy. To może być wygodne jeśli taka procedura już jest, a zdarzenia tego typu są powtarzalne na tyle często, że opłaca się to zrobić. Może stąd wynika między nami różnica w oglądzie tej sprawy.
                                                • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 11:19
                                                  > Przy wydatku gotówkowym podpisy są załatawiane po fakcie, kiedy potrzebny szybk
                                                  > o towar lub usługa zostały już zrealizowane i wtedy można to np. zrobić zbiorcz
                                                  > o dla kilkunastu dokumentów.

                                                  Nie rozumiem. Więc pracownik odpowiedzialny za przelewy nie może zrobić przelewu bez akceptacji wydatku przez szereg przełozonych, a pracownik robiący wypłaty z kasy może to zrobić? Może zadysponować pieniędzmi bez takiej zgody? Dla mnie się to kupy nie trzyma, bo albo są procedury dotyczące wszystkich sytuacji, niezależnie od formy zapłaty za towar, albo jest samowolka i omijanie procedur. Ale jeśli samowolka, to dlaczego tylko w przypadku gotówki, a nie przelewu?
                                                  • bri Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 11:34
                                                    Tak, pracownik robiący wypłatę z kasy ma dostęp do ograniczonej ilości pieniędzy, więc ryzyko jest znacznie mniejsze.

                                                    Robiąc przelew wystarczy, że jedno zero więcej dopiszesz i może być niezła wtopa.
                                                  • bri Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 11:45
                                                    Mogą być różne procedury dla przelewów, a różne dla gotówki. Wypłata gotówki z kasy nie jest tożsama z akceptacją danego wydatku, formalnie oczywiście powinien być zaakceptowany przed wypłatą zaliczki i zwykle jest, przynajmniej ogólnie, ustnie (np. masz załatwić to i to, masz na to budżet taki a taki, weź sobie zaliczkę z kasy i przyjdź potem z rachunkami do podpisu). W kasie może być np. 5 tys. i wtedy firma ponosi ryzyko do tej kwoty, na koncie może być o wiele więcej i dlatego jest większe ryzyko i potrzeba dokładniejszej kontroli. Naprawdę takie to dziwne?
                                                  • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 12:33
                                                    bri napisała:

                                                    > Mogą być różne procedury dla przelewów, a różne dla gotówki. Wypłata gotówki z
                                                    > kasy nie jest tożsama z akceptacją danego wydatku, formalnie oczywiście powinie
                                                    > n być zaakceptowany przed wypłatą zaliczki i zwykle jest, przynajmniej ogólnie,
                                                    > ustnie (np. masz załatwić to i to, masz na to budżet taki a taki, weź sobie za
                                                    > liczkę z kasy i przyjdź potem z rachunkami do podpisu). W kasie może być np. 5
                                                    > tys. i wtedy firma ponosi ryzyko do tej kwoty, na koncie może być o wiele więc
                                                    > ej i dlatego jest większe ryzyko i potrzeba dokładniejszej kontroli. Naprawdę
                                                    > takie to dziwne?

                                                    Raczej niezrozumiałe, ponieważ mieszasz różne sprawy. Przykładowo - dział produkcji musi zakupić towar za 1000 zł. Ktoś idzie do kierownictwa po akceptację takiego wydatku. Kierownictwo wyraża zgodę - pisemnie czy ustnie, zależy od procedur. Więc nie ma już znaczenia, czy zapłata za ten towar pójdzie z banku czy za gotówkę. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której pracownik produkcji sam idzie od razu do kasjerki i mówi "Wypłać mi 1000 zł ja ci potem przyniosę zgodę od szefa". Jeśli jedna są firmy, w których tak to działa, to co za problem, by taki pracownik poszedł do osoby robiącej przelewy i powiedział dokładnie to samo "Zrób przelew do hurtowni na 1000 zł za taki, a taki towar a ja ci potem przyniosę akceptację szefa" albo wręcz "Przelej mi na konto 1000 zł, bo będę musiał zapłacić gotówką w hurtowni; akceptację przyniosę ci później". Przecież to się kompletnie niczym nie różni - tu i tu jest odpowiedzialność kasjera/pracownika od przelewów za wypłacone/przelane pieniądze w tej samej kwocie.
                                                  • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 12:28
                                                    bri napisała:

                                                    > Tak, pracownik robiący wypłatę z kasy ma dostęp do ograniczonej ilości pieniędz
                                                    > y, więc ryzyko jest znacznie mniejsze.

                                                    A jakie to ma znaczenie w przypadku, gdy towar i tak kosztuje określoną kwotę pieniędzy?

                                                    > Robiąc przelew wystarczy, że jedno zero więcej dopiszesz i może być niezła wtop
                                                    > a.

                                                    Ale przecież teraz pisałaś o zaakceptowaniu samego wydatku przez kierownictwo, a nie o podpisaniu przelewu.
                                                  • bri Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 12:56
                                                    > A jakie to ma znaczenie w przypadku, gdy towar i tak kosztuje określoną kwotę p
                                                    > ieniędzy?

                                                    Np. takie, że w niektórych firmach, żeby zrobić przelew dokument musi być zaksięgowany. A nie może być zaksięgowany bez wszystkich wymaganych pieczątek i podpisów, a to trwa.

                                                    > Ale przecież teraz pisałaś o zaakceptowaniu samego wydatku przez kierownictwo,
                                                    > a nie o podpisaniu przelewu.

                                                    Te sprawy mogą być powiązane. Patrzy wyżej.
                                                  • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 14:42
                                                    bri napisała:

                                                    > > A jakie to ma znaczenie w przypadku, gdy towar i tak kosztuje określoną k
                                                    > wotę p
                                                    > > ieniędzy?

                                                    > Np. takie, że w niektórych firmach, żeby zrobić przelew dokument musi być zaksi
                                                    > ęgowany. A nie może być zaksięgowany bez wszystkich wymaganych pieczątek i podp
                                                    > isów, a to trwa.

                                                    A żeby wypłacić pieniądze z kasy już nie? Jaka to różnica? To także jest obrót środkami pieniężnymi firmy, za które ktoś jest odpowiedzialny.
                                                    Powiem tak - kompletnie nie rozumiem rozbieżności, o których piszesz. Jeśli firma wymaga procedur przy przelewach na kwotę 1000 zł, a w nosie ma procedury przy wypłacie gotówki na kwotę 1000 zł to jest to dla mnie totalne kuriozum i brak konsekwencji.
                                                    Dla mnie kasa gotówkowa to nie jest pudełeczko leżące luzem, z którego każdy bierze ile chce, kiedy chce, nie musi tego w żaden sposób dokumentować. Jeśli jakakolwiek gotówka wychodzi z kasy, to nie może w tym być samowolki, bo przecież ktoś jest za te pieniądze odpowiedzialny.

                                                    > > Ale przecież teraz pisałaś o zaakceptowaniu samego wydatku przez kierowni
                                                    > > ctwo, a nie o podpisaniu przelewu.

                                                    > Te sprawy mogą być powiązane. Patrzy wyżej.

                                                    No dobrze, ale przy zbieraniu podpisów pod akceptacją wydatku nie ma możliwości pomyłki w kwocie o jedno zero, bo to nie ma nic wspólego z przelewem. Więc nadal jesteśmy w punkcie wyjścia.
                                                  • bri Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 15:18
                                                    > A żeby wypłacić pieniądze z kasy już nie? Jaka to różnica?

                                                    Różnica jest taka, że jak się dokument zaksięguje, co jest konieczne do płatności przelewem, ujmie w rejestrach VAT, nada mu numerek, przedziurkuje i wstawi do segregatora itp. to potem jest większy problem, żeby coś odkręcić. I dla większego porządku każda faktura, która trafia do księgowości musi być już merytorycznie zaakceptowana. Żeby bałaganu nie było, bo księgowe często tyle wiedzą ile mają na dokumencie napisane, a bez dekretacji nie wiadomo gdzie zaksięgować i czy zaksięgować w ogóle (czy faktura była wystawiana zasadnie).

                                                    Wypłata z kasy może zostać w całości zwrócona, może sobie jakiś czas "wisieć" nie generując żadnych papierkowych problemów, a umożliwia szybki zakup potrzebnych towarów i usług, chociaż oczywiście pieniędzy też się nie wypłaca wszystkim, a jedynie pracownikom, których ktoś upoważni do pobrania zaliczki. Wobec pracowników pracodawca ma jakieś środki przymusu, żeby ich ewentualnie do zwrotu zaliczki zmusić. Jak przelew pójdzie omyłkowo do firmy zewnętrzej mogą być większe problemy z odzyskaniem pieniędzy.

                                                    > No dobrze, ale przy zbieraniu podpisów pod akceptacją wydatku nie ma możliwości
                                                    > pomyłki w kwocie o jedno zero, bo to nie ma nic wspólego z przelewem. Więc nad
                                                    > al jesteśmy w punkcie wyjścia.

                                                    Ależ jest możliwość - wystawca mógł wystawić fakturę w ogóle niezasadnie, albo na błędną kwotę, źle wyliczyć koszt usługi, VAT itp.

                                                    Poza tym wcale nie twierdzę, że wszystkie procedury, które w różnych firmach funkcjonują mają sens tudzież, że są absolutnie konieczne czy skuteczne. Biznesy są różne, czasem trzeba się dopracować własnych procedur kontrolnych, które jednocześnie nie będą za specjalnie uwierać, ucząc się na błędach, czasem jakiś kluczowy pracownik zaimplementuje procedury, które były w poprzedniej organizacji, w której pracował nie patrząc czy to ma w ogóle sens, czasem się organizacja próbuje w jakiś sposób zabezpieczyć, ale procedura okazuje się nieskuteczna i tak dalej. Każde przedsiębiorstwo to żywy organizm i zdarzają się błędy i wypaczenia. Pewne rzeczy mogą nie mieć sensu, a jednak funkcjonować, inne są tylko po to, żeby sobie jakoś poradzić z idiotycznymi przepisami, itd.



                                                  • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 23:50
                                                    > Różnica jest taka, że jak się dokument zaksięguje, co jest konieczne do płatnoś
                                                    > ci przelewem, ujmie w rejestrach VAT, nada mu numerek, przedziurkuje i wstawi d
                                                    > o segregatora itp. to potem jest większy problem, żeby coś odkręcić. I dla więk
                                                    > szego porządku każda faktura, która trafia do księgowości musi być już merytory
                                                    > cznie zaakceptowana. Żeby bałaganu nie było, bo księgowe często tyle wiedzą ile
                                                    > mają na dokumencie napisane, a bez dekretacji nie wiadomo gdzie zaksięgować i
                                                    > czy zaksięgować w ogóle (czy faktura była wystawiana zasadnie).

                                                    Ale o czym Ty teraz piszesz??
                                                    Ja pisałam o sytuacji, gdy trzeba kupić towar (nie wiem - gwoździe i śruby). Więc:
                                                    - albo dostaje się zgodę szefa, bierze się pieniądze, jedzie, kupuje się i dostaje fakturę
                                                    - albo dostaje się zgodę szefa, robi się przelew (przedpłata), jedzie się, odbiera i dostaje fakturę.
                                                    Jakie księgowanie (czego?) masz na myśli, które jest niezbędne do wykonania przelewu, a które można pominąć przy płatności gotówką?

                                                    > Wypłata z kasy może zostać w całości zwrócona, może sobie jakiś czas "wisieć" n
                                                    > ie generując żadnych papierkowych problemów, a umożliwia szybki zakup potrzebny
                                                    > ch towarów i usług, chociaż oczywiście pieniędzy też się nie wypłaca wszystkim,
                                                    > a jedynie pracownikom, których ktoś upoważni do pobrania zaliczki.

                                                    I tak samo może sobie "wisieć" zaliczka pracownika przelana na jego konto.

                                                    > Wobec praco
                                                    > wników pracodawca ma jakieś środki przymusu, żeby ich ewentualnie do zwrotu zal
                                                    > iczki zmusić. Jak przelew pójdzie omyłkowo do firmy zewnętrzej mogą być większe
                                                    > problemy z odzyskaniem pieniędzy.

                                                    A jeśli pracownik równie omyłkowo wyda gotówkę w firmie zewnętrznej to problemy będą mniejsze?? Mówimy o sytuacji jak wyżej - jest zgoda na zakup towaru w kwocie 1000 zł, więc o jakiej pomyłce teraz mówisz?

                                                    > Ależ jest możliwość - wystawca mógł wystawić fakturę w ogóle niezasadnie, albo
                                                    > na błędną kwotę, źle wyliczyć koszt usługi, VAT itp.

                                                    No i? Istnieje coś takiego, jak korekta faktury.
                                                    A jeśli robi się przedpłatę, to robi się ją na określoną kwotę, podaną przez dostawcę, więc znów - o jakich błędach piszesz?
                                                  • bri Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 09.11.12, 09:03
                                                    > Jakie księgowanie (czego?) masz na myśli, które jest niezbędne do wykonania prz
                                                    > elewu, a które można pominąć przy płatności gotówką?

                                                    Księgowanie dokumentu zakupu, i pominąć nie można, ale można to zrobić już po zakupie gotówkowym.

                                                    > A jeśli pracownik równie omyłkowo wyda gotówkę w firmie zewnętrznej to p
                                                    > roblemy będą mniejsze?? Mówimy o sytuacji jak wyżej - jest zgoda na zakup towar
                                                    > u w kwocie 1000 zł, więc o jakiej pomyłce teraz mówisz?

                                                    Jak pracownik omyłkowo wyda gotówkę to potem musi z własnej kieszeni ją zwrócić, bo on jest odpowiedzialny za gotówkę pobraną z kasy, więc problemy będzie miał pracownik, a nie księgowość/firma. Poza tym nawet jeśli się pomyli to najwyżej do kwoty udzielonej zaliczki. A przy przelewie wystarczy jedno zero dopisać, a kwota robi się dziesięć razy większa. Nie musisz w to wierzyć, ani tego rozumieć, ale w niektórych firmach tak to funkcjonuje i moim zdaniem może to mieć jakiś sens.

                                                    > No i? Istnieje coś takiego, jak korekta faktury.
                                                    > A jeśli robi się przedpłatę, to robi się ją na określoną kwotę, podaną przez do
                                                    > stawcę, więc znów - o jakich błędach piszesz?

                                                    Jak kupujesz coś w sklepie detalicznym to zapewne tak to właśnie wygląda, ale warunki wielu innych transakcji są negocjowane między stronami. Wszelkie dokumenty księgowo powinny odzwierciedlać stan faktyczny uzgodniony między stronami. I po to ktoś je sprawdza, i podpisuje, żeby księgowość zanim zaksięguje i skieruje do płatności jakiś dokument miała pewność, że faktura została wystawiona na taką kwotę, zakres, podmiot itp. jaki miała być wystawiona, oraz że np. usługa została już odebrana w całości, że nie ma usterek, które mogłyby obniżyć cenę itp. Błędy mogą się pojawić na etapie wystawienia faktury (kalkulacyjne, albo dotyczące zakresu prac ujętych na fakturze, albo dotyczące kwoty jaka za daną usługę /towar została uzgodniona np. w umowie itp.).

                                                    Wow, mam już dosyć, tej dyskusji. Naprawdę możesz pozostać przy swojej opinii, że gotówka w firmie nie ma racji bytu, w ogóle mnie to nie boli.
                                                  • gazeta_mi_placi Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 09.11.12, 09:28
                                                    Zamiast się kłócić o sposób rozliczania w Waszych firmach pomogłybyście w faktycznym problemie o którym pisała założycielka wątku.
                                      • aneta-skarpeta Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 09:28
                                        nawet jesli pracownik dostaje pieniadze na znaczki, na swoje konto to i tak musi wypłacic gotówkę, dostaje fakturę z adnotacją "zapłacono gotówką" i taki dokument przechodzi przez firmową "kasę gotówkową"
                                        oczywiscie wiele zalezy od spolki etc.

                                        jednakże w wiekszosci firm jest pojecie kasy gotówkowej, chocby symbolicznej

                                        ps ja sie jeszcze nie spotkałam z pocztą, na której możnaby było płacić kartą, US tez nie- np gdy trzeba kupic znaczki skarbowe.

                                        oczywiscie firma informatyczna inaczej dziala, niz np firma sprzedająca meble kuchenne detalistom, choc obie mogą byc bardzo duze

                                        ale chipsy widocznie pracuje w takiej firmie, gdzie obrót gotówki jest duzy i widocznie szefowi wygodniej zapłacic gotówką, z jakiegos powodu jest mu tak wygodnie, moze chce oszczedzic na ochroniarzach, ktorzy mieli by transportowac gotówke do bankuwink

                                        to, że w jednej firmie nie ma obrotu gotówkowego, nie oznacza, ze w innym tez go nie ma i naprawdę nie wiem co jest takiego dziwnego w tym, ze ludzie obracają nadal gotówką
                                        • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:01
                                          aneta-skarpeta napisała:

                                          > nawet jesli pracownik dostaje pieniadze na znaczki, na swoje konto to i tak mus
                                          > i wypłacic gotówkę, dostaje fakturę z adnotacją "zapłacono gotówką" i taki doku
                                          > ment przechodzi przez firmową "kasę gotówkową"

                                          Nie, nie przechodzi przez kasę gotówkową. Jest rozliczany bezpośrednio z zaliczką pracownika. Jeśli liznęłaś choć trochę księgowości, to powinnaś wiedzieć jak to się odbywa. Jesli nie liznęłaś, to wybacz, ale nie będę tutaj robić wykładów smile

                                          > jednakże w wiekszosci firm jest pojecie kasy gotówkowej, chocby symbolicznej

                                          Możliwe. Nie wiem jednak, skąd wniosek, że w większości. Mniejsza z tym. Ja jedynie piszę, że są firmy, gdzie NIE MA kasy gotówkowej. I one doskonale funkcjonują. A Wy się upieracie, że to niemożliwe, bo się nie da. Da się.

                                          > ps ja sie jeszcze nie spotkałam z pocztą, na której możnaby było płacić kartą,

                                          No i co ja na to poradzę?

                                          > US tez nie- np gdy trzeba kupic znaczki skarbowe.

                                          Nie trzeba kupować znaczków skarbowych. Można opłacić wcześniej na konto. Albo jak wcześniej - opłaca się to z zaliczki pracownika, którą puściło się mu wcześniej na konto.

                                          > ale chipsy widocznie pracuje w takiej firmie, gdzie obrót gotówki jest duzy i w
                                          > idocznie szefowi wygodniej zapłacic gotówką, z jakiegos powodu jest mu tak wygo
                                          > dnie, moze chce oszczedzic na ochroniarzach, ktorzy mieli by transportowac gotó
                                          > wke do bankuwink

                                          Ale ja nie piszę nic o Chipsy i jej sytuacji, tylko wyjaśniałam Bri, że da się prowadzić firmę bez konieczności posiadania kasy gotówkowej.

                                          > to, że w jednej firmie nie ma obrotu gotówkowego, nie oznacza, ze w innym tez g
                                          > o nie ma i naprawdę nie wiem co jest takiego dziwnego w tym, ze ludzie obracają
                                          > nadal gotówką

                                          To do mnie te pytanie? Czy ja twierdzę, że to coś dziwnego?
                                          • aneta-skarpeta Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:16
                                            robitussin napisał:
                                            Możliwe. Nie wiem jednak, skąd wniosek, że w większości. Mniejsza z tym. Ja jedynie piszę, że są firmy, gdzie NIE MA kasy gotówkowej. I one doskonale funkcjonują. A Wy się upieracie, że to niemożliwe, bo się nie da. Da się.

                                            DA się, wszystko sie da, Ja próbuje CI uzmysłowic, ze w wielu firmach jest to rozwiązanie łatwiejsze i prostrze, ze wzgledu na specyfike pracy

                                            a że zaczeło sie od chipsy to najwidoczniej chipsy ma taka specyfike pracy, ze im łatwiej obracac gotówką, niz wplacac do banku, robic przelwy na zaliczkę, rozliczac te zaliczki itd

                                            i zeby uprocic ten proceder to szef daje chipsy 100 na znaczki, ona za pol godziny wraca z kwitkiem na 50 zł i 50 reszty i nie rozpisują zaliczek, nie rozliczają ich etc tylko wpisują ze wydano z kasy 50 zł na znaczki ( podpieta faktura)

                                            bo tak w wielu firmach jest prosciej
                                            • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:48
                                              > i zeby uprocic ten proceder to szef daje chipsy 100 na znaczki, ona za pol godz
                                              > iny wraca z kwitkiem na 50 zł i 50 reszty i nie rozpisują zaliczek, nie rozlicz
                                              > ają ich etc tylko wpisują ze wydano z kasy 50 zł na znaczki ( podpieta faktura)

                                              Ale masz świadomość, że to jest fałszowanie rzeczywistości i do tego US faktycznie mógłby się przyczepić smile Bo jeśli jest KW z kasy to tylko albo jako zaliczka dla pracownika albo jako wypłata bezpośrednio do dostawcy. Więc w tym przypadku do pani z poczty. A ponieważ siłą rzeczy pani z poczty nie dostała tych pieniążków bezpośrednio z kasy (no chyba, że Chipsy pojechała z kasetką na pocztę wink, tylko za pośrednictwem Chipsy, to resztę dopowiedz sobie sama smile Na KW jest podpis odbiorcy - ciekawa jestem, kto tam jest podpisany wink
                                              Ale to na marginesie - z doświadczenie wiem, że jeśli w firmie jest kasa, to i tak nikt się w takie pierdoły przecież nie bawi.
                                              • aneta-skarpeta Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 10:53
                                                > Ale masz świadomość, że to jest fałszowanie rzeczywistości i do tego US faktycz
                                                > nie mógłby się przyczepić smile Bo jeśli jest KW z kasy to tylko albo jako zaliczk
                                                > a dla pracownika albo jako wypłata bezpośrednio do dostawcy.

                                                kasjer oficjalnie dysponuje kasą ( szef) i oficjalnie to on kupił znaczki,a nie chipsy i tego nikt nie sprawdzi, kto faktycznie poszedł za róg i zapłacił. mógł kasjer, skoro on odpowiada za kasęwink
                                                • robitussin Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 08.11.12, 11:26
                                                  > kasjer oficjalnie dysponuje kasą ( szef) i oficjalnie to on kupił znaczki,a ni
                                                  > e chipsy i tego nikt nie sprawdzi, kto faktycznie poszedł za róg i zapłacił. mó
                                                  > gł kasjer, skoro on odpowiada za kasęwink

                                                  Chodzi o to, że na każdym KW jest podpis odbiorcy - albo pracownika, który wziął zaliczkę albo dostawcy, który dostarczył coś do firmy i bezpośrednio mu zapłacono. W przypadku, gdy ktoś przypadkowy bierze gotówkę z kasetki bez żadnego udokumentowania, idzie coś kupic "na miasto" i potem fakturę rozlicza się w kasie (w sensie księgowym), to na KW rozliczającym tę fakturę, w miejscu odbiorcy gotówki nie będzie żadnego podpisu - no bo czyj? Pani z poczty? Nie może być tez podpisu kasjera, bo to nie on przecież wziął te pieniądze. On je wypłacił, więc podpisuje się w miejscu wypłacającego.
                                                  O to się lubią faktycznie czepiać panie z US wink Dlatego najrozsądniej, nawet do małych kwot jest robić zaliczki. A faktury rozliczać właśnie z nimi.
          • aquarianna Re: nie ma czegoś takiego jak wypłata w gotówce 06.11.12, 13:49
            woman_in_love napisała:

            > chyba że pracujesz na czarno

            Wiesz co, może już więcej nic nie pisz, bo większej głupoty nie słyszałam.
    • amonette Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:45
      A gdzie zostawiłaś torebkę z całą wypłatą????
    • lady-z-gaga Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:46
      myślałam, że torebka to jest przedmiot, ktory kobieta nosi przy sobie, kiedy jest poza domem
      A po co nosisz całą wypłatę, idąc na cmentarz i dlaczego nie skłoniło Cię to do pilnowania torebki, w publicznym miejscu?
    • aquarianna Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:48
      > Jak ja mogłam być tak głupia?!

      Głupia faktycznie jesteś, głównie dlatego, że trzymasz całą kasę w miejscu ogólnie dostępnym, choć doskonale wiesz, że to ryzykowne.
      Dziewczyna winna kradzieży (o ile to faktycznie ona), ale Ty jesteś winna tego, że niedostatecznie zabezpieczyłaś swoje pieniądze. Może ta sytuacja nauczy Cię, że kasę chowa się albo w banku albo w takim miejscu, gdzie dostępu nie ma nikt, do kogo ta kasa nie należy. Czyli nawet własny mąż, dzieci, rodzice, rodzeństwo. O pasierbicach brata nie wspominając.
      • chipsi Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:00
        Kasa była w metalowej kasetce zamknięta na klucz. Kasetka schowana głęboko w meblach a klucz w tej nieszczęsnej torebce. Do teraz jestem w szoku że to wszystko znalazła. Z drugiej strony poprzednio skradzione pieniądze (do których się przyznała) też na wierzchu nie leżały. Nie wiem na kogo jestem bardziej zła; na nią czy na siebie.
        • lauren6 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:14
          Nie myślałaś o trzymaniu kasy na koncie i płaceniu za większość towarów kartą płatniczą?
          Przy takiej złodziejskiej rodzince to najlepsze rozwiązanie. Tylko przypadkiem nie zapisuj sobie numeru do karty na karteczce zamkniętej w sejfie, bo będzie ten sam numer.
          • chipsi Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:54
            Nie no, nie jestem aż tak cofnięta w rozwoju (co pewnie sugeruje moje zachowanie z kluczykiem w torebce tongue_out). Mamy konto z kartami jak każdy teraz. Po prostu moje wypłaty (dostaję "do ręki") przeznaczamy na wydatki biedronkowo-targowe i inne bieżące.
        • lady-z-gaga Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:28
          A to znaczy, że ja głupoty pisałam wczesniej, sorry
          z pierwszego postu zrozumiałam, że byłas z bratanicą na cmentarzu i tam Cię okradła
          jesli jest tak, jak piszesz, to powinnas koniecznie iść na policję
          sama widzisz, że żarty się skończyły, z dziewczyną jest naprawdę źle i nie wolno pozwalać na dalszą, bezkarną, złodziejską działalność
          głupio zabrzmi, ale to dla jej dobra - musi jakieś konsekwencje ponieść, żeby się opamiętać w porę
        • lewapinger Jesteś naiwna 06.11.12, 12:44
          bo chcesz jej znów popuścić.
          nie zdajesz sobie sprawy z tego, że jak policja ją przyciśnie to mała dostanie cykora i wyśpiewa wszystko? Przecież policja weźmie odciski palców z tej kasetki i klucza, oni mają swoje metody na takie cwaniary.
      • owianka Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:04
        > ale Ty jesteś winna tego,
        > że niedostatecznie zabezpieczyłaś swoje pieniądze.

        Chyba żartujesz. We własnym domu schowała pieniądze do kasetki zamykanej na klucz, a Ty uważasz, że niedostatecznie zabezpieczyła? Że jest OFIARA jest winna?

        Chipsi, czy Twoja bratanica przejawia inne niepokojące zachowania? Brak empatii, kłamstwa, manipulowanie innymi? Czy dba o swoje sprawy? Jak się uczy?
        • aquarianna Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:39
          > Chyba żartujesz. We własnym domu schowała pieniądze do kasetki zamykanej na klu
          > cz, a Ty uważasz, że niedostatecznie zabezpieczyła?

          Tak, bo klucz wrzuciła do torebki, którą zostawiła na wierzchu. Dodatkowo zostawiła ją w obecności dziewczynki, którą wcześniej złapała na kradzieży. To już trochę więcej niż tylko naiwność.

          > Że jest OFIARA jest winna?

          Wiedziałam, że prędzej czy później pojawi się taki argument.
          Zostaw klucz od mieszkania pod wycieraczką i miej pretensje do pana Boga, że Ci wyniesiono pół dobytku.
          Napisałam wyraźnie - kradzieży winny jest złodziej. Tego, że kasa nie została odpowiednio zabezpieczona, winny jest właściciel kasy.
          • majenkir Re: 06.11.12, 13:01
            Ty chyba oszalalas! Pieniadze mogly sobie lezec na kuchennym stole, a dziewczynie od nich wara!
            • toxicity1 Re: 06.11.12, 13:13
              majenkir napisała:

              > Ty chyba oszalalas! Pieniadze mogly sobie lezec na kuchennym stole, a dziewczyn
              > ie od nich wara!

              Też tak uważam.
              To, że kasa lezy na wierzchu nie oznacza, że bratanica może sie częstować.
              • aquarianna Re: 06.11.12, 13:57

                > To, że kasa lezy na wierzchu nie oznacza, że bratanica może sie częstować.

                Przepraszam, może czegoś tu nie rozumiem, ale w którym miejscu napisałam, że bratanica może wziąć sobie cudze pieniądze? Że wolno jej było to zrobić?
            • aquarianna Re: 06.11.12, 13:56
              majenkir napisała:

              > Ty chyba oszalalas!

              Nie, bynajmniej. To, że kradzież jest zabroniona nie zwalnia nikogo z myślenia i ponoszenia odpowiedzialności za zabezpieczenie własnego mienia. A jeszcze jeśli w grę wchodzi np. ubezpieczenie tego mienia, to tym bardziej. Żadne TU nie wypłaci nigdy odszkodowania, jeśli wyjdzie na jaw, że mienie nie było odpowiednio zabezpieczone. Ale to tak BTW.

              > Pieniadze mogly sobie lezec na kuchennym stole, a dziewczyn
              > ie od nich wara!

              Oczywiście, że wara tylko co z tego? Wzięła i nie można jej tego udowodnić.
              Kto ma powód do płaczu i zgrzytania zębami? Złodziejka czy okradziona?
              Zostawiasz drzwi do domu otwarte? Powinnaś bez obaw, w końcu złodziejowi wara od Twojego majątku smile
              • majenkir Re: 06.11.12, 14:12
                aquarianna napisała:
                > Zostawiasz drzwi do domu otwarte? Powinnaś bez obaw, w końcu złodziejowi wara od Twojego majątku smile


                Zle trafilas, bo ja akurat zostawiam wink. Drzwi wejsciowe z reguly zamykam jak wychodze, ale trzy inne wejscia do domu sa zawsze otwarte. Samochodu tez nie zamykam. No, ale mnie nigdy nic nie zginelo....
        • chipsi Re: Jestem naiwna 06.11.12, 13:10
          > Chipsi, czy Twoja bratanica przejawia inne niepokojące zachowania? Brak empatii
          > , kłamstwa, manipulowanie innymi? Czy dba o swoje sprawy? Jak się uczy?

          Hm, uczy się nie najlepiej. Kłamczucha z niej paskudna. Wydaje się jednak być miłą dziewczynką i troskliwą kuzynką.
          • sanrio Re: Jestem naiwna 07.11.12, 12:21
            miła dziewczynka, która kradnie około tysiąca z kasetki cioci, po wcześniejszych poszukiwaniach kluczyka do tej kasetki. Skąd wiedziała gdzie jest kasetka, jak wpadła na to, że kluczyk jest w torebce? Dlaczego twoje dziecko nie zareagowało kiedy widziało ją szperającą po mieszkaniu?
            • chipsi Re: Jestem naiwna 07.11.12, 12:23
              Córka mówiła że cały czas bawiły się razem a kuzynka wychodziła czasem do toalety. Nie widziała żeby ta gdzieś grzebała.
              • sanrio Re: Jestem naiwna 07.11.12, 13:07
                No to zastanów się jeszcze raz: dziecko musiałoby szukać owej kasetki, to raz - zabiera to zapewne dość dużo czasu i byłoby zauważone przez córkę, dwa - musiała jakoś wpaść na pomysł że kluczyk znajduje się w torebce, co znów wymaga czasu i pewnych specyficznych zachowań jak szukanie, sprawdzanie, grzebanie itp.
                Strasznie mało prawdopodobne wydaje mi się, żeby twoja córka nie zauważyła niczego gdyby ta mała rzeczywiście miała wziąć pieniądze. Może córka jej pomagała, nie wzięłaś tego pod uwagę? Dlaczego masz pewność, że to bratanica skradła ci wypłatę?
                • chipsi Re: Jestem naiwna 07.11.12, 14:13
                  1. Bo raz już bratanicę złapałam na kradzieży a do kilku innych się przyznała, ponadto nie potrafiła wytłumaczyć skąd miała pieniądze na zakupione słodycze;
                  2. Córka ma 6 lat i ZA.
    • premeda Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:54
      A chcesz z nimi utrzymać dobre relacje? Bo oni widać z tobą nie bardzo. Ten kto zakłada, że rodzeństwa musza się kochać jest w błędzie. Zdarzają się takie rodzeństwa, w których najlepszym wyjściem jest trzymanie się jak najdalej od siebie. Ja zagroziłabym, że wszyscy dookoła się dowiedzą, że młoda kradnie, od sąsiadek po ciotkę Halinkę z Olsztyna. Taki szantaż bywa skuteczniejszy od straszenia Policją, która i tak pewnie nic nie zrobi.
    • triss_merigold6 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 11:58
      Głupia jesteś, że w ogóle ją za próg puszczasz. Policja.
      • mamaemmy Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:05
        Idz na policje.
        A młoda jak zobaczy policjanta-pęknie od razu.
        Mozesz wczesniej napisac sms do jej rodziców,ze dajesz im poł godziny,jesli pieniądze nie wrócą-zgłaszasz na policje itd.
    • iwoniaw Zdecydowanie policja - na co Ty czekasz? 06.11.12, 12:14
      Rodzicom szansę dałaś, żeby forsę oddali bez upubliczniania sprawy - rozumiem, to bliska rodzina, niekoniecznie trzeba od razu z armatami. Ale teraz, wobec ich reakcji (czy raczej jej braku) jak i okoliczności kradzieży (nikt inny nie miał szansy z tego, co piszesz) nad czym się jeszcze zastanawiasz?
      No chyba, że ta Twoja wypłata to jest Ci tylko na waciki potrzebna i nie uważasz jej za kwotę wartą zachodu - w co wątpię, nawet jeśli to najniższa krajowa, no ale może. Tak czy owak za próg bym już złodziejki nigdy nie wpuściła. I jeśli chodzi o mnie, to zgłosiłabym na policję sprawę nawet gdyby to nie była cała wypłata, a jej ułamek - w sumie nawet kwota na tydzień zakupów jedzenia dla rodziny to sporo. Poza tym ta dziewczyna jest zdemoralizowana, jeśli teraz nic nie zrobisz, to jak ktoś napisał powyżej, następnym razem możesz się spodziewać napadu albo "wystawienia" złodziejom twojego mieszkania/auta.
      • patunki Re: Zdecydowanie policja - na co Ty czekasz? 06.11.12, 12:21
        Moim skromnym zdaniem pieniądze masz prawo nosić gdzie chcesz i jak chcesz, to twoja własność. I nikomu nic do tego. Natomiast złodziejstwo w wieku 12 lat, tym bardziej, że przemyślane (bo chyba tak, skoro musiała pokombinować z torebką i kluczykiem) powinno być natychmast ukarane. I to surowo. Żeby dziewczę mogło wyciągnąć jasne i klarowne wnioski na przyszłość - kradniesz, dostaniesz po zadzie. I koniec. Brak reakcji to przyzwolenie na tę niedopuszczalną sytuację. I może mieć bardzo opłakane skutki.
    • carmita80 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:21
      Naiwna i nieostozna;/ Wiedzialas ze cie okradla wczesniej i zostawilas jej pokuse jak widac nie oparla sie. Dziwi mnie raekcja twojego brata i matki dziewczyny.
    • lelija05 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:22
      Chipsi, a Twoja córka coś widziała?

      I tak mi jeszcze przyszło do głowy, że może jej rodzicom pasują te kradzieże...
      • chipsi Re: Jestem naiwna 06.11.12, 13:08
        Nie, córka nic nie widziała właśnie. Przeszukałam bratanicę ale nic nie znalazłam. Tyle że była wcześniej w sklepie więc kasę spokojnie mogła gdzieś ukryć. Zanim sie zorientowałam że kasy brakuje to w domu były tez inne osoby, stąd moje wahania. Ale tylko ona miała sposobność, no i zakupy, które zrobiła - od rodziców pieniędzy nie dostała, bratowa sama przyznała.
        • lelija05 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 13:16
          A pytałaś w sklepie? Może pamiętają ile pieniędzy trzymała, albo jakim nominałem płaciła?
          Z tą policją, to faktycznie nieciekawie, ale może coś się zmieniło od czasu historii z maluchem?
          W sumie, to może chociaż postrasz, że masz dowód i jak nie chcą kłopotów...
          Ale też mi przyszło do głowy, po tym co już wcześniej pisałaś, że chyba by się specjalnie nie przejęli, gdyby młoda została umieszczona w jakimś ośrodku.
          • chipsi Re: Jestem naiwna 06.11.12, 13:29
            A daj spokój, oni są jacyś cofnięci za przeproszeniem. W sklepie byłam, nikt nic nie pamięta. Mimo to powiedziałam że w sklepie potwierdzili że płaciła grubszą gotówką, nawet nie mrugnęła tylko powtarzała że ona przysięga że się cały czas bawiła z moją córka i że mogę ją przeszukać (co też uczyniłam). Powiedziałam że to firmowe pieniądze i muszę zgłosić na policję. Nic. Skąd miała pieniądze? cisza. Bratowa najpierw sama na nią wsiadła a jak usłyszała jaka suma to zaczęła wątpić że to ona. Ojciec ma do mnie pretensje że nie upilnowałam, matka się boi że bratu narobię problemów. Burdel na kółkach.
            • lelija05 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 13:35
              Czyli znowu Ty jesteś wszystkiemu winna smile

              A może ona resztę pieniędzy gdzieś u was schowała?
            • bri Re: Jestem naiwna 06.11.12, 15:02
              Co na to Twój mąż, on o niczym nie wie?
              • chipsi Re: Jestem naiwna 07.11.12, 09:23
                Wie, oczywiście, razem zauważyliśmy brak gotówki.
                • bri Re: Jestem naiwna 07.11.12, 09:31
                  I co on na to? Piszesz o rekacji masy osób, a o reakcji męża ani słowa. Dlaczego jego nie poprosisz o radę, albo wręcz o załatwienie tej sprawy?
                  • gazeta_mi_placi Re: Jestem naiwna 07.11.12, 09:33
                    Może mąż dał jej wolną rękę, w końcu to jej rodzina jakby nie było i woli się nie mieszać?
                    • bri Re: Jestem naiwna 07.11.12, 09:38
                      Mąż nie musi jej dawać wolnej ręki, bo ona ma prawo zrobić, co zechce. Ale widać, że sobie z tym kompletnie nie daje rady, więc może warto poprosić go o pomoc.
                      • gazeta_mi_placi Re: Jestem naiwna 07.11.12, 09:41
                        Ale czemu ona po prostu nie pójdzie na policję? Policja ma obowiązek przyjąć zgłoszenie.
                        • bri Re: Jestem naiwna 07.11.12, 09:49
                          Widać jakieś powody ma. Może chodzi o sentyment wobec rodzonego brata, może mąż miałby mniej skrupułów i właśnie poszedłby na policję.
                  • chipsi Re: Jestem naiwna 07.11.12, 09:50
                    Mąż ma dokładnie takie podejście jak ja. Poza tym to asekurant i sam raczej nic więcej nie załatwi.
                    • bri Re: Jestem naiwna 07.11.12, 09:58
                      Ależ z Was ofiary losu, dwunastolatka Was przerobiła uncertain
                      • chipsi Re: Jestem naiwna 07.11.12, 10:03
                        Zgodzę się z Tobą. Co mamy jednak zrobić? Kijem jej nie przywalę a groźby nic nie dały. Po dobroci też już przerabiałam. Policja odpada.
                        • lelija05 Re: Jestem naiwna 07.11.12, 10:05
                          Chipsi, a może w Mopsie coś poradzą?
                          • chipsi Re: Jestem naiwna 07.11.12, 11:24
                            Lelija, myślisz że Mops się tym zainteresuje? Pojęcia nie mam, wiem że bratowa korzysta z ich pomocy, głównie materialnej. Myślę że pogadam z pedagogiem szkolnym tylko nie wim jak sie za to zabrać. No i czy nie odbije sie to na mojej córce (dziewczyny razem chodzą na obiady i są kojarzone jako kuzynki).
                            • lelija05 Re: Jestem naiwna 07.11.12, 11:32
                              Miałam kiedyś znajomą, pracowała jako kurator w mopsie i wiem, że jej podopieczni mieli kłopoty z prawem, byli to i nastolatkowie i dorośli. Z tym, że nie wiem kto tego kuratora wyznacza, może tak być, że sąd, ale możesz zadzwonić i spytać, bo skoro bratowa korzysta z ich pomocy, to mogą się zainteresować, że dziecko ma niewłaściwą opiekę, skoro kradnie.
                              • chipsi Re: Jestem naiwna 07.11.12, 11:36
                                Dobrze wiedzieć, dzięki.
                                • lelija05 Re: Jestem naiwna 07.11.12, 11:47
                                  Może uda się choć część kasy odzyskać, gdy powiesz bratu, że zawiadomiłaś mops? Bo chyba zależy im na zasiłkach...
                                  Powodzenia Chipsi.
                            • gaga-sie Re: Jestem naiwna 07.11.12, 13:35
                              Ale z czym ty chcesz iść do pedagoga szkolnego, skoro nawet nie zgłosiłaś kradzieży na policję? To będzie pierwsze pytanie, jakie ci zadadzą. Szkoła też musi mieć jakiś konkret ( nie tylko opowieść cioci), żeby interweniować.
                              • toxicity1 Re: Jestem naiwna 07.11.12, 14:04
                                Ja na Twoim miejscu nie brałabym pod uwagę dotychczasowych złych doświadczeń z policją.
                                Idź koniecznie i zgłoś.
                                Musisz zrozumieć, że nie podejmując działań aprobujesz zachowanie tej ci.ki.
                                Moze sie nie znam, ale dałoby się jakoś wytłumaczyć podebranie np stówy z tej kasetki.
                                Zapieprzenie CAŁEJ wypłaty to po prostu kanał. Ona ma TYLKO 12 lat.
                                Jutro spodoba jej się komórka kolezanki, to ją sobie zabierze.
                                Albo kogoś pobije i okradnie.
                                Myślę, że nie bez wpływu na jej działanie ma to, co słyszy w domu.
                                Pewnie rodzice w rozmowach o Tobie wspominają, jak to Ci się dobrze powodzi, ile masz kasy.
                                A oni tacy biedni...
                                Przecież nie reagując ostro na zapier... całej wypłaty utwierdzasz ją i ich w przekonaniu, że tak jest.
                                Nie zgłaszasz na policji, bo pewnie mała strata.
                                Proszę Cie, podejmij działanie zanim będzie za późno.
                                Mnie też kiedyś opier... trochę starsza od tego "dziecka" swołocz. Straciłam część biżuterii, której policji nie udało się znaleźć w okolicznych lombardach.
                                Mimo próśb zastraszonej córki poszliśmy na policję.
                                Szkoła też się dowiedziała, tylko już nie pamiętam, czy to ja czy policja powiadomiła.
                                Odbyła się rozprawa w Sądzie Rodzinnym. Dostała kuratora.
                                DZIAŁAJ.
                                Sorry za chaotyczny styl.
                        • gazeta_mi_placi Re: Jestem naiwna 07.11.12, 10:08
                          Chroń zatem wyłącznie siebie i swoją najbliższą rodzinę (dziecko) przed tą mendą, za próg nie wpuszczaj, nie pozwalaj na żadne kontakty z Twoją małą, żadnych spotkań, telefonów, pogaduszek, totalne odcięcie sad
                          I zmień zamki w drzwiach, skoro taka sprytna nie wiadomo co wymyśliła, może zdążyła dorobić klucze do Twojego mieszkania.
                      • gazeta_mi_placi Re: Jestem naiwna 07.11.12, 10:06
                        No, ale macie jakieś inne rady oprócz pójścia na policję, niestety potwierdzam, że jak ktoś z rodziny ma "swoich" (tu ojczym tej dziewczynki) na miejscowej policji to kanał sad Ciężko będzie cokolwiek wyegzekwować, a być może sama sobie narobi biedysad
                        • thegimel Re: Jestem naiwna 07.11.12, 10:10
                          Nie znam się aż tak bardzo, ale czasem przestępstwo można bezpośrednio w prokuraturze zgłaszać. Można też poinformować o metodach pracy lokalnej policji przy okazji. Ja na pewno poinformowałabym szkołę -pedagoga. Jedyna metoda pomocy tej dziewczynie, to niestety wstrząs wywołany poniesieniem konsekwencji. Poza tym może będzie miała szczęście i dostanie sensownego kuratora. Moim zdaniem dalsze załatwianie sprawy polubownie tylko utwierdza panienkę w bezkarności.
    • zlotarybka_1 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:44
      a ja z innej beczki: po co trzymasz całą wypłatę w gotówce?
      Ktoś w ogóle jeszcze wypłatę daje do ręki? przecież teraz wszędzie na konta bankowe się przelewa. A jeśli dostajesz na rękę dlaczego nie wpłacasz do banku tym bardziej, że masz w otoczeniu osobę, której nie ufasz i musisz z zamykaniem na klucz kombinować.
      Trzymanie gotówki w domu jest niebezpieczne nie tylko w sytuacji gdy już wcześniej zdarzały się kradzieże.
      Dziwna sytuacja jak dla mnie.
    • thorgalla Re: Jestem naiwna 06.11.12, 12:49
      he he he a nie mówiłam,że tak będzie?

      Re: Złapałam złodzieja!
      thorgalla 15.09.12, 11:50 Odpowiedz
      I właśnie jej pokazałaś,że złe postępowanie nie dostaje kary.
      Gwarantuję Ci,że kradzieże się nie skończą bo panna wie,że nikomu nie powiesz i nie będzie kary.
    • woman_in_love jesteś przede wszystkim dziwna a nie naiwna 06.11.12, 12:53
      Jak można trzymać wypłatę czy w ogóle jakąś większą kasę niż 200-300 PLN w domu. To jest chore.
      • toxicity1 Re: jesteś przede wszystkim dziwna a nie naiwna 06.11.12, 13:02
        woman_in_love napisała:

        > Jak można trzymać wypłatę czy w ogóle jakąś większą kasę niż 200-300 PLN w domu
        > . To jest chore.

        Sprawdziłam - mam 7 stów w gotówce.
        Czyzby patologia?wink
        • iwoniaw No, ja tez jestem najwyraźniej chora 06.11.12, 13:13
          nie dalej jak dziś rano poszłam do bankomatu i wyciągnęłam z niego gotówkę. Albowiem w pobliskiej:
          - masarni
          - piekarni
          - biedronce
          - na targu warzywnym
          - ani nawet w szkole dziecka (składka na planowany wyjazd do teatru)
          nie można płacić kartą. W dodatku oczekuję kuriera z przesyłką w opcji "płatne gotówką przy odbiorze". I w ten sposób mam ponad 300 zł w chałupie, zgroza!
      • iwoniaw No przecież napisała wyraźnie 06.11.12, 13:06
        że wypłatę dostaje do ręki (tak, są jeszcze takie firmy, które wypłacają w kasie, a nie na konto) i tak właśnie się stało na koniec października - a że 1. było święto, to i do banku nie leciała od razu wpłacać, zwłaszcza że pewnie w weekend planowała jakieś zakupy.
        Nie widzę nic dziwnego w posiadaniu w domu gotówki większej niż 300 zł, zwłaszcza incydentalnie.
      • chipsi Re: jesteś przede wszystkim dziwna a nie naiwna 06.11.12, 13:17
        Bo ja z patologii i zakupy robię w biedronce tongue_out
        Jak już pisałam, większe kwoty wpłacam na konto (opłaty się z pustego nie zrobią). Nie widzę większego sensu wpłacać każdej stówy na konto skoro i tak na drugi dzień musiałabym lecieć do bankomatu. Wiem że nie muszę sie tłumaczyć ale zaspokoję Twoją ciekawość i potwierdzę że tej wypłaty raz że nie miałam kiedy wpłacić (święta) a dwa była przeznaczona na opał - węgla jeszcze u nas z czytnikami kart nie wożą.
        • kamelia04.08.2007 dobra kobieto 06.11.12, 13:23
          idz na policje i złóz zawiadomienie o podełnieniu przestepstwa. Przeciez łatwo dojsc i udowodnic - juz ci pisałam.
          Mała czeka postepowanie "poprawcze", rodzice maja kase zwrócic.

          A na przyszłośc, to nie wpuszczaj za próg złodziejki.
          • chipsi Re: dobra kobieto 06.11.12, 13:36
            Nie wpuszczę. Jakoś straciłam zaufanie do wszystkich przy okazji. Do siebie samej też uncertain
            Do "naszych" policjantów nie pójdę bo to patałachy a znajomy policjant powiedział że się filmów naoglądałyśmy z tymi odciskami palców, ze to nie CSI Miami. Nosz... I że pewnie i tak się starły jak my kasetkę sprawdzaliśmy. Gadaj z d.pą to cie os.ra.

            Ja bardzo przepraszam że tak chaotycznie ale podirytowana jestem. Pieniędzy nie odzyskam ale muszę ją jakoś ukarać. Pedagog szkolny? Wychowawczyni?
            • mary_lu Re: dobra kobieto 06.11.12, 13:46
              Poszłabym na Policję i tak.

              Po drugie - trzymaj się tego "niewpuszczania za próg", bo następne w kolejce jest spowodowanie zniszczeń w domu (np. pożaru) albo zrobienie krzywdy domownikowi i udawanie, ze to wypadek. Widziałam w TV i czytałam dziesiątki dokumentów o takich gagatkach, wszystkie rozwijają się według jednego schematu.
            • gaga-sie Re: dobra kobieto 06.11.12, 13:55
              Oni dobrze wiedzą,ze nie pójdziesz na policję i dlatego tak cię potraktowali. A ty szukaj sobie dalej wytłumaczenia,że to nie ma sensu...
            • thegimel Re: dobra kobieto 06.11.12, 14:06
              Jak policja zlewa, to prokuratura. Kradzież ponad 250 złotych to przestępstwo. Dziewczyna powinna dostać kuratora.
            • robbea1 Re: dobra kobieto 06.11.12, 14:20
              > Do "naszych" policjantów nie pójdę bo to patałachy a znajomy policjant powiedzi
              > ał że się filmów naoglądałyśmy z tymi odciskami palców, ze to nie CSI Miami. No
              > sz... I że pewnie i tak się starły jak my kasetkę sprawdzaliśmy.

              Nie wiem czemu tak mowi ten policjant.
              Nam jak wkradli się do mieszkania przez niedomknięte okno to w pierwszej kolejności policja zbierała odciski placów z framugi okna i mebli z których ukradki tv i dvd.
              • bri Re: dobra kobieto 06.11.12, 14:32
                Po kradzieży w biurze policja wzięła nawet odcisk ucha złodzieja na szybie. Ale to jest możliwe, jeśli zgłoszenie nastąpi bezpośrednio po zdarzeniu. A tu jak rozumiem minęło już parę dni.
            • kamelia04.08.2007 Re: dobra kobieto 07.11.12, 02:08
              bo policja robi wszystko, by sie opierdzielac równo.
              jak by mogli, to by i zabójstwa nie przyjeli.

              Bratu tez próbowali sie wyslizgac od przyjecia zawiadomienia o kradziezy telefonu, paniusia na komendzie kreciła jak mogła, by wyszło, że wartośc kradziezy nie przekracza 250 zł, bo a ile zapłacil, a czy dostał itp.


              dziwi mnie tylko, ze nie naciskasz na policję, ze ich usprawiedliwiasz, ze pozwalasz, by sobie bimbali, a przeciez to ich psi obowiązek i oni od tego są.
              Kobieto, ukradli ci wypłate, srodki na utrzymanie rodziny, a ty jestes taka wyrozumiała.


              Ja wspomniałam o odciskach, to mnie tu jedna z druga wysmiala, tak jakbym opowiadała o zelaznym wilku, a to prosta i tania technika sledcza, znana od kilkudziesieciu lat. Tu nawet nie trzeba dzisiatków swiadków przesłuchiwac, sprawa jest oczywista i łatwo poprawic sobie statystyke
              • chipsi Re: dobra kobieto 07.11.12, 09:29
                Ja myślę że to zależy od konkretnego policjanta czy chociażby posterunku. Ze wspomnianym maluchem bujałam sie 2 lata, musiałam płacić oc i nie mogłam go wyrejestrować bo żaden policjant nie chciał przyjąć zgłoszenia. Nie pomogła nawet rodzina w "firmie". Tzn pomogło o tyle ze po 2ch latach zgłoszenie przyjęli ale zaświadczenia nie chcieli wydać i jeszcze mieliśmy masę problemów i nieprzyjemność ze strony szanownej władzy jak i samego złodzieja. Na szczęście znalazł się mądry urzędnik, który pomógł nam auto wyrejestrować bez tych patałachów.
    • iuscogens Re: Jestem naiwna 06.11.12, 13:13
      Chipsi, nas na naszym weselu okradł bratanek męża, 19 lat chyba, brata nie zapraszaliśmy, bo on jest psychiczny i ma jakąś fobię na punkcie męża, zresztą z całą rodziną jest skłócony, wysłał anonimy do pracy męża, no ogólnie psychol. Ale byliśmy na tyle naiwni, że stwierdziliśmy, że nie można przenosić odpowiedzialności z rodziców (żona podobna) na dzieci), no to nam ukradł kasę na weselu. Około 2000 zł przynajmniej uncertain
      Nie udowodnimy tego, zerwaliśmy kontakt po prostu. Całkowicie.
      Chora rodzinka.
    • angazetka Re: Jestem naiwna 06.11.12, 13:30
      Najpierw jeszcze raz pogadaj z rodzicami młodej damy, potem - przy braku reakcji - idź bez wahania na policję. KTOŚ ukradł ci wypłatę, a ty chcesz to tak zostawić?
    • aneta-skarpeta Re: Jestem naiwna 06.11.12, 14:30
      ktos ukradł pieniądze. zapewne bratanica, bo to nie pierwszy raz
      tak wiec idziesz na policję, mówisz jak się sprawy maja, oni ściagaja odciski palców i sprawa wychodzi
      młoda jest młoda to szybko rura jej zmieknie i wyspiewa wszystko policjantom
      • toxicity1 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 14:52
        aneta-skarpeta napisała:

        > ktos ukradł pieniądze. zapewne bratanica, bo to nie pierwszy raz
        > tak wiec idziesz na policję, mówisz jak się sprawy maja, oni ściagaja odciski p
        > alców i sprawa wychodzi
        > młoda jest młoda to szybko rura jej zmieknie i wyspiewa wszystko policjantom

        Kiedy mnie okradziono (sprawczyni rok starsza od bratanicy Chipsy), nikt żadnych odcinków palców nie ściągał. Ale sprawca był od razu przez nas wskazany.
        • aneta-skarpeta Re: Jestem naiwna 06.11.12, 15:32
          podejrzewam, ze najpierw wezma na spytki bratanice, ta sie wystraszy i sie wysypiesmile
          • toxicity1 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 15:35
            aneta-skarpeta napisała:

            > podejrzewam, ze najpierw wezma na spytki bratanice, ta sie wystraszy i sie wysy
            > piesmile

            Już oni wiedzą, jak taką podejść...
    • gazeta_mi_placi Re: Jestem naiwna 06.11.12, 14:53
      Idź na policję.Policja nie ma prawa odprawić Cię z kwitkiem, muszą podjąć działania.
      Po pójściu na policję zdaj nam relację (pokrótce) na forum. Przygotuj się na godzinę - dwie godziny czekania, ale możesz zostać przyjęta i szybciej, weź ze sobą dowód osobisty (poproszą Cię o niego).
    • guderianka Re: Jestem naiwna 06.11.12, 14:57
      jestes głupia nie dlatego ze wierzysz w ludzi
      ale dlatego ze nosisz w porfelu calą wyplatę uncertain
      • toxicity1 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 15:02
        guderianka napisała:

        > jestes głupia nie dlatego ze wierzysz w ludzi
        > ale dlatego ze nosisz w porfelu calą wyplatę uncertain

        Lubię to!
        Lubie czytać komentarze świadczące o tym, że komentujący nie ma pojęcia, o co w sprawie chodzi...
        • guderianka Re: Jestem naiwna 06.11.12, 15:06
          a co tu rozumiec? w portfelu byla cała wypłata-taki ruch w dzisiejszych czasach to wolanie o przestepstwo
          • toxicity1 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 15:14
            No dobra, widzę że nie przeczytałas całego wątku.
            Wypłata była w metalowej kasetce, kasetka zamknięta na klucz i ukryta w meblach. Kluczyk do kasetki w torebce, torebka w tym samym pokoju co bratanica i dziecko Chipsi. Chipsi w tym samym czasie na cmentarzu.
            No i?
            • guderianka Re: Jestem naiwna 06.11.12, 15:26
              No i jest głupia bo trzyma kasę w domu, w postaci całej wypłaty pdczas obecności złodziejki
              • toxicity1 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 15:32
                guderianka napisała:

                > No i jest głupia bo trzyma kasę w domu, w postaci całej wypłaty pdczas obecnośc
                > i złodziejki
                >

                No i tak się odwraca kota ogonem.
                pffff
              • nanuk24 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 15:39
                OJP

                A jakby jej komplet garnkow ukradli, to tez b ys powiedziala, ze glupia bo garnki w domu trzyma?
                Czym sie roznia dziela sztuki, laptop czy sprzet rtv od pieniedzy(dobrze ukrytych pieniedzy)?
              • kamelia04.08.2007 Re: Jestem naiwna 07.11.12, 02:14
                guderianka napisała:

                > No i jest głupia bo trzyma kasę w domu, w postaci całej wypłaty pdczas obecnośc
                > i złodziejki



                ciężko sie przyznac do palniecia głupoty, co?
                za trudno napisać "sorry nie doczytałam"?
                trzeba iśc w zaparte, az do samego oporu, kota odwrócic ogonem, bo inaczej korona spadnie, jak sie do błedu przyznasz?

                skad ja to znam....
                • guderianka Re: Jestem naiwna 07.11.12, 10:14
                  Nie , nie ciężko, korony nie posiadam więc nie ma co spadać
                  W pierwszym wpisie napisałam, że była głupia bo trzymała wypłatę w portfelu
                  Po wyjaśnieniu przez toxicity sprostowałam (odwróciłam ponoc kota ogonem) że głupia, bo trzyma całą wypłatę w domu podczas obecności złodziejki
                  co nie zmienia faktu, że wiedząc iż ktoś jest złodziejem wpuszcza go do domu-z czego złodziej korzysta kradnąć pieniądze, równie dobrze mógłby to zrobić kradnąc garnki, dzieła sztuki czy inne cuda. To jakby głodnemu psy podstawić pod nos kiełbasę i dziwić się że zjadł
                  • gazeta_mi_placi Re: Jestem naiwna 07.11.12, 11:29
                    Ale ona dała dziewczynie drugą szansę, rozmawiała z nią, dziewczynka przeprosiła, popłakała się, powiedziała, że tego już nigdy nie zrobi.
                    A ta ukradła drugi raz.
                    Ja 12-latce też bym (za pierwszym razem obietnicy poprawy) uwierzyła.
        • kajos5 Re: Jestem naiwna 06.11.12, 18:44
          powiadomiłabym rodziców ze o całej sprawie ( i tej poprzedniej) powiadomię oficjalnie szkołę, pedagoga, i opiekę społeczną - być moze wizja narobienia sobie wstydu jakoś na nich podziała.
    • aneta-skarpeta ten wątek dowodzi 06.11.12, 15:35
      jak słabo czytacie ze zrozumieniem dziewczynytongue_out
      najpierw, ze po co torebke z wypłatą na cmentarz targasz, potem, zepo co cała wypłate w portfelu i dlaczego kasa lezy na wierzchu

      big_grin
    • antyideal Re: Jestem naiwna 06.11.12, 15:47
      Wspólczuję Ci tego doswiadczenia uncertain
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka