Dodaj do ulubionych

Dziwna historia...

01.12.12, 19:06
Nie wiem, czy na dobrym forum piszę, a nie wiem, gdzie się zwrócić o radę. Sprawa jest delikatna. Otóż przed rokiem wprowadziło się do naszej kamienicy młode małżeństwo, od początku byli dziwni, z nikim nie nawiązywali bliższych stosunków sąsiedzkich (tylko dzieńdobry). Pani była w ciąży, urodziła dziecko, widziałam ich później zaledwie kilka razy z tym dzieckiem, nawet mnie dziwiło, dlaczego nie wychodzą na spacery, itp. Potem dziecko nagle zniknęło, a oni jakby nigdy nic wychodzili razem do pracy, wracali późnym wieczorem, przy czym nie widziałam nikogo innego wchodzącego lub wychodzącego z ich mieszkania. Raz podpytałyśmy z sąsiadką gościa, który sprawdza instalacje gazowe, czy widział u nich dziecko - nie, nie widział! Dziecka, ani żadnych "akcesoriów" wskazujących na to, że w domu jest dziecko! Nie chcę być wścibska, ale z drugiej strony tyle się słyszy o różnych tragediach, że sąsiedzi nie zareagowali ("gdzie byli sąsiedzi?"). Aha, dodam, że sąsiadka próbowała panią zagadnąć o to dziecko, ta nie za bardzo chciała rozmawiać, coś bąknęła, że ma się dobrze, i szybko odeszła... Co byście zrobiły na moim miejscu? Czy powinnam zadzwonić np. na policję, czy gdzieś indziej może? Przyznam, że mnie ta sprawa niepokoi...
Obserwuj wątek
    • amy.28 Re: Dziwna historia... 01.12.12, 19:10
      wrócili do domu z noworodkiem? dziecko było?
      może urodziła martwe czy w szpitalu umarło - jest taka opcja?

      jeśli nie - na policję od razu bym dzwoniła jak nic.
      • alejandra123 Re: Dziwna historia... 01.12.12, 19:25
        No przecież pisałam, że wrócili z dzieckiem, widziałam ich jak wracali, nawet pamiętam jak kobieta kuśtykała po schodach, po porodzie, wtedy im pogratulowałam, uśmiechnęli się... jakoś mi ta scenka zapadła w pamięci... potem kilka razy widziałam jak to dziecko nieśli do samochodu w nosidełku i z powrotem, a od paru miesięcy tego dziecka nie widzę... wychodzą i wracają zawsze sami, nikt nie wchodzi ani nie wychodzi z ich mieszkania, nawet w lecie - kiedy dziecko powinno mieć wtedy 2-3 miesiące, nie widziałam ich (ani żadnej opiekunki!) ani razu na spacerze z tym dzieckiem! Teraz sobie uświadomiłam, że nigdy, oprócz pierwszego miesiąca, nie słyszałam płaczu. Nasz blok jest malutki, jest w nim kilkanaście mieszkań, wszyscy się znamy i utrzymujemy dobre sąsiedzkie stosunki (oprócz tego młodego małżeństwa), i nietrudno zauważyć, że np. ktoś wyjechał na dłuższy czas.
        • sanrio Re: Dziwna historia... 01.12.12, 20:59
          to w końcu blok czy kamienica?
          • alejandra123 Re: Dziwna historia... 01.12.12, 22:08
            nowa kamienica, blok - co to ma za znaczenie?
    • moni4444 Re: Dziwna historia... 01.12.12, 19:18
      Pani pisze ze dziecko było na spaceru wychodzili.oczywiscie ze musisz powiadomić ale mi sie wydaje ze mops wyszukaj mr tel do pan z mopsu które maja wasza dzielnice o przyjdą na wywiad
    • kroliczyca80 Re: Dziwna historia... 01.12.12, 19:23
      Może oddali do adopcji, może dziecko chowa im matka któregoś z nich, może umarło i nie zauważyliście pogrzebu. Albo bardzo choruje, leży w szpitalu, a oni wracają późno bo siedzą u niego? Możliwości jest kilka. Zamordowanie dziecka jest chyba mało prawdopodobne.
      Ale dla spokoju sumienia można zgłosić sprawę do MOPS. Że dziecko było i się zbyło. Zareagują albo nie. A jeśli nawet (oby) to mało prawdopodobne, by podzielili się zdobytą przez siebie wiedzą z sąsiadami tej parywink
      • kroliczyca80 Re: Dziwna historia... 01.12.12, 19:29
        PS. ja mam sąsiadów żuli, on ok 50-tki, ona 40-tki, waletuje u niego i ostro piją, właściwie przez całą dobę. Oboje są bardzo chudzi. No i ok dwa lata temu tej kobiecie podejrzanie zaokrąglił się brzuch. Taki wydęty był, mocno widoczny przy jej posturze. Bardzo podejrzliwie się jej przyglądałam, bo ona wiecznie zalana. Po około miesiącu brzuch zniknął, ale nie zaobserwowałam czy nagle, czy stopniowo., za rzadko ją widywałam. No i do dziś nie wiem - urodziła i oddała, urodziła i wyrzuciła, poroniła (a raczej urodziła martwo na tym etapie ciąży), a może w ogóle nie była w ciąży tylko z innego powodu była taka napompowana? Nie wiemsad Nie miałam pewności że to ciąża, więc nigdzie nie zgłaszałamsad
      • alejandra123 Re: Dziwna historia... 01.12.12, 19:31
        No ale właśnie jedna rzecz jest dziwna. Bo po pierwsze, gdyby dziecko - nie daj Boże - umarło, to rodzice chodziliby raczej na czarno, zresztą nikt się z tym raczej nie kryje - a ta pani zagadnięta powiedziała do sąsiadki, że dziecko "ma się dobrze". Gdyby chowała im dziecko matka, to zakładam, że od czasu do czasu braliby je chyba do siebie, chociażby na weekendy, no nie?
        Czy zgłaszając sprawę na policję czy do MOPS mogę to zrobić anonimowo?
        • kawka74 Re: Dziwna historia... 01.12.12, 19:34
          ta pani zagadnięta powiedziała do sąsiadki, że dziecko "ma
          > się dobrze".

          Więc bardzo możliwe, że dziecko trafiło do adopcji.
          • alejandra123 Re: Dziwna historia... 01.12.12, 19:41
            Kurcze, to było takie ładne dziecko, zadbane, widziałam je kilka razy, nie wyglądało na chore czy coś takiego, oni też eleganccy, obydwoje jeżdżą dobrymi samochodami, nie jakaś patologia... tacy ludzie mieliby oddać dziecko do adopcji? No z drugiej strony pozory mogą mylić... w końcu z jakichś powodów dziecko zniknęło...
            • kawka74 Re: Dziwna historia... 01.12.12, 19:56
              > > nie jakaś patologia...tacy ludzie mieliby oddać dziecko do adopcji?

              Wiesz, patologii to dzieci się odbiera (albo i nie, sądy coraz rzadziej odbierają prawa rodzicielskie), rzadko zdarza się, żeby dobrowolnie zrzekli się praw do dzieci.
              To, jak ludzie się ubierają i czym jeżdżą, nie ma nic wspólnego ze stosunkiem do dziecka i ze szczęściem rodzinnym.
        • kroliczyca80 Re: Dziwna historia... 01.12.12, 19:35
          Niekoniecznie by brali na weekendy, może lepiej im bez dziecka, a matka się na taki układ zgodziła. Ludzie są różni.
          Oczywiście, że możesz anonimowo. Ale szansa, że ktoś zareaguje, zapewne nie będzie dzięki temu większa. Lepiej do MOPS najpierw. Policję to raczej już do konkretnych podejrzeń o działanie niezgodne z prawem.
          Czy ktoś z tymi ludźmi próbował tak po ludzku porozmawiać? Czy spiskujecie w kilkanaście rodzin za ich plecami i oni czują się zaszczuci? Bo jeśli nie daj Boże jakaś tragedia ich dotknęła, to Wasze zachowanie im pewnie nie pomaga.
          • alejandra123 Re: Dziwna historia... 01.12.12, 19:43
            "może lepiej im bez dziecka"?

            no to takim ludziom powinno się odbierać dzieci...
        • moni4444 Re: Dziwna historia... 01.12.12, 19:40
          Tak można anonimowo,a po jakimś czasie możesz zadzwonić i zapytać czy tam był ktoś ,nic wiecej ci nie powiedzą ale potwierdza ze była pani z mops, możesz tez sie zapytać samych rodziców co z dzieckiem
        • zona_mi Re: Dziwna historia... 02.12.12, 14:01
          > No ale właśnie jedna rzecz jest dziwna. Bo po pierwsze, gdyby dziecko - nie daj
          > Boże - umarło, to rodzice chodziliby raczej na czarno, zresztą nikt się z tym
          > raczej nie kryje

          Nie każdy przeżywa żałobę nosząc się na czarno.
          A kryją się ludzie z najdziwniejszymi rzeczami - mam znajomych, którym urodziło się dziecko z wodogłowiem. Przez kilka lat żyło w zakładzie opieki, a oni wszystkim powiedzieli, że umarło zaraz po porodzie. Różnie bywa czyli.
    • cygarietka Re: Dziwna historia... 01.12.12, 19:41
      Ja uważam, że lepiej dmuchać na zimne, chociaż w tym przypadku to nie wiadomo czy już za późno nie jest...
      Zgłosić nie zaszkodzi. Zadzwoń na policję, albo jak radzą dziewczyny do mopsu
      • verdana Re: Dziwna historia... 01.12.12, 19:46
        Wnuk moic znajomych zmarł nagle, we śnie. Ciekawe, co by zrobili rodzice dziecka, gdyby pare miesięcy po tragedii przyszli do nich ludzie, dopytywac, co zrobili dziecku. Doadam, że załoby nie nosili...
        • na_pustyni Re: Dziwna historia... 01.12.12, 19:50
          Ale tam zdaje się pytanie już było i odpowiedź też.
          • aanikaa Re: Dziwna historia... 01.12.12, 19:55
            serio myslisz, że ludzie, którzy z sąsiadami utrzymuja stosunki ograniczające się do 'dzien dobry' opowiadaliby o swojej tragedii na klatce schodowej?
            • na_pustyni Re: Dziwna historia... 01.12.12, 20:31
              Nie. A Ty serio myślisz, że gdyby umarło im dziecko, odpowiedzieliby, że dobrze się chowa?
              Autorka posta nie jest ani wścibska, ani obojętna, ale sama nie wiem, co zrobiłabym na jej miejscu.
              • malwa51 Re: Dziwna historia... 01.12.12, 21:42
                Mogla tak powiedziec na "odczepnego", jesli dziecko rzeczywiscie nie zyje (mam oczywiscie nadzieje, ze zyje i ma sie znakomicie). Jakby powiedziala,ze zmarlo, wywolaloby to - lub mogloby wywolac -kaskade wspolczucia i byc moze dopytywan, a najwyrazniej nie chca utrzymywac blizszych niz "dbry" kontaktow z sasiadami.

                Co nie znaczy, ze nie autorka nie powinna zglosic tego instytucjom, ktore moga rzecz sprawdzic (np policja).
              • aanikaa Re: Dziwna historia... 01.12.12, 23:28

                > Nie. A Ty serio myślisz, że gdyby umarło im dziecko, odpowiedzieliby, że dobrze
                > się chowa?

                a co odpowiedziec na takie pytanie w takiej sytuacji? mnie by bardzo zdzwilo, gdyby ktoś kto nie chce utrzymywać bliskich kontaktów z sąsiadami zaczal sie w takiej sytuacji zwierzać.

                > Autorka posta nie jest ani wścibska, ani obojętna, ale sama nie wiem, co zrobił
                > abym na jej miejscu.

                autorka postu jest przekonana, ze oni coś zrobili dziecku. bo przecież i z adopcji i z choroby powinni się spowiadać sąsiadkom, w przeciwnym razie są 'dziwni'. wink

    • adwarp Re: Dziwna historia... 01.12.12, 20:11
      " od początku byli dziwni, z nikim nie nawiązywali bliższych stosunków sąsiedzkich (tylko dzieńdobry).

      tu gdzie mieszkam, też wszyscy mówią sobie tylko dzień dobry, a nikogo nie uważam za dziwnychsmile
      • mysz1978 Re: Dziwna historia... 01.12.12, 20:18
        ja tez mysle ze oddali do adopcji...
        no ale lepiej zglosic, choc pewnie jakby je zamordowali (w co szczerze watpie) to juzi tak mu sie nie pomoze sad
        • mamaemmy Re: Dziwna historia... 01.12.12, 20:47
          wiele tragedii wyszło na jaw przez sąsiadów..gazet nie czytacie..?
          Zglosic..zglosiłabym..osoba której ZMARŁO dziecko ,nie odpowiedziałaby ,że ma się dobrze..
          Dmuchałabym na zimne.
          Tyle w temacie.
    • asientos Re: Dziwna historia... 01.12.12, 21:24
      może była surogatką...
    • hermenegilda_zenia Re: Dziwna historia... 01.12.12, 21:26
      Tak siedź dalej cicho i najlepiej nie wtrącaj się. Nie wiadomo, śmiać się czy płakać. Jedna z drugą zaleca, żeby nic nie robić, a potem będzie zakładać wątek i pomstować, jacy to ludzie straszni, gdy znowu wypłynie sprawa zamordowania dziecka przez rodziców (jak np. zabicie małego Szymona) oraz pomstowanie na znieczulicę otoczenia, bo przez ponad rok nikt się nie zorientował, że dziecka nie ma. Możesz zrobić to samo, udawać że to nie twoja sprawa. Jeżeli rodzice nie mają nic do ukrycia, to nawet jeżeli oddali dziecko do adopcji, wizyta policji czy dzielnicowego będzie po prostu nieprzyjemną formalnością, ale nic poza tym.
    • vivaluna Re: Dziwna historia... 01.12.12, 21:33
      Moi sąsiedzi to się nie "ochrzaniają". Jak mój mąż zabiera psy na dłuższe wyjazdy to natychmiast padają pytania - "A gdzie pieski?". Jedna babka jak psy zniknęły na cały miesiąc to krzyczała do mnie z balkonu -"morderczyni zwierząt". Dobrze, że TOZu na mnie nie nasłała wink
      Wychodzę z założenia, że jeśli ma się jakieś wątpliwości to najlepiej sprawdzić u źródła.
    • kanna Re: Dziwna historia... 01.12.12, 21:52
      Możesz udać się do Ośrodka Pomocy Społecznej i opowiedzieć o sytuacji.
    • olamka1 Zapytałabym rodziców WPROST. 02.12.12, 13:49
      Co Ci zależy po prostu zapytać u źródła?
      Zapytałabym zwyczajnie prosto w nos: "Przepraszam Państwa, chciałabym się dowiedzieć co stało się z Waszym dzieckiem, nie ma go i niepokoi mnie to". Tyle. Dalej w zależności od ich odpowiedzi - albo byłabym uspokojona albo policja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka