patunki
01.02.13, 21:43
Moja matka pije odkąd pamiętam. Jest z tych alkoholików - inteligentów, co to przed całym światem potrafią doskonale ukrywać swój nałóg. Dzieciństwo miałam koszmarne, nikomu nie życzę, zwłaszcza, że ojciec zmarł jak byłam badzo mała, teraz mieszkamy na szczęście daleko od siebie, dzwonię do niej regularnie. Dowiedziałam się od naszej wspólnej znajomej, wieloletniej i "wtajemniczonej", że matka pije coraz więcej. Do tej pory wytrzymywała do wieczora, teraz zaczyna dzień od piwka. I to by się zgadzało, unikałam dzwonienia do matki wieczorem, żeby nie wysłuchiwać bełkotu, teraz już wczesnym popołudniem trudno się z nią dogadać. Oczywiście, matka zawsze się wypierała, że pije, nawet, jak się jej podstawiło pod nos do połowy opróżnioną butelkę wyjętą z ukrycia, np. pralki zaprzeczała, że to jej. Zastanawiam się, może spróbować z nią porozmawiać, przecież zapije się na śmierć. Nie kocham swojej matki, nawet jej nie lubię, to zły, toksyczny, egiostyczny człowiek, ale mam moralny obowiązek pomóc jej w krytycznej sytuacji. Matka jest osobą niezwykle apodyktyczną, wydaje jej się, że zawsze ma rację, a ludzie są głupi. Ma dużo znajomych, udziela się na Uniwesytcie Trzeciego Wieku, działa społecznie, często wyjeżdża. Nie wiem, co robić, rozmowa wprost może zakończyć się tylko awanturą. Może poprosić o pomoc kogoś obcego np. z jakiejś organizacji zajmującej się problemami alkoholowymi? Sama nie wiem.