Zawsze sadzilam ze mam bardzo fajnych rodzicow - ze dogadujemy sie bardzo dobrze, jestesmy zwiazani, czesto sie kontaktujemy, dzieci przepadaja za dziadkami ze wzajemnoscia i jest ok. Jednak ostatni nasz wspolny wyjazd wielkanocny z dziadkami troche rozwial moje zludzenia.
Mieszkalismy w domku, my z dwojka dzieci na innym pietrze niz moi rodzice, ale wspolna kuchnia i salon. Na porzadku dziennym byly komentarze odnosnie naszego stylu zycia i zachowania - a to robimy u siebie balagan, a to dzieci chodza za pozno spac (23. dla 11-latka na wakacjach to chyba nie dramat?), a to ze starszy oglada nieodpowiednie filmy, a to jestesmy uzaleznieni od laptopa, a to jadamy na miescie zamiast pichcic (bo jest kuchnia dostepna) i za dlugo spimy.
Kurcze!!! Na wakacjach lubimy luz, a nie spinke i pruski dryl to chyba normalne. Choc mamy dobrze po 30. czulismy sie nieswojo chcac napic sie wiecej niz jedno piwo czy lampka wina, do tego mama patrzyla czy sie dobrze odzywiam ("bo zaczelas chyba wiosenna diete?") Mezowi balaganiarzowi zaczely trzasc sie rece gdy widzial ten badawczy wzrok czy odlozyl wszystko na miejsce i posprzatal okruchy. Ja sie krepowalam zejsc do kuchni zrobic sobie herbate do czytania jematki ("bo tak do pozna sie snujecie").
I tu padl mit: pamietam rodzicow jako pogodnych,mlodych duchem, cieplych i energicznych ludzi, z ktorymi fajnie sie spedzalo czas bo szanowali odrebnosc naszej rodziny, nawet kiedys kilka razy bylismy razem na 2-tyg. wakacjach z wlasnej woli i bylo super. Niby zawsze byli wymagajacy, ale teraz zrobili sie strasznie krytyczni i uwazaja sie za nieomylnych - te kilka dni byly czasami meka z powodu tych nieustannych uwag albo wymownych spojrzen.
Moj rodzinny dom byl dosc konserwatywny, wychowanie w ich wydaniu bylo madre, oparte na milosci, wsparciu i konsekwencji ale tez troche na pruskim drylu i stawianiu duzych wymagan. Zaczynaja mnie wkurzac te ich rady i madrosci - kazdy dom ma swoj rytm, zwyczaje, styl zycia i nikomu nic do tego! Wspolczuje ludziom ktorzy mieszkaja z tesciami ktorejkolwiek ze stron - ja bym juz nie umiala
Co o tym sadzicie, przesadzam czy mam racje ze mnie to tak irytuje? Nie wiem czy to kwestia wieku czy ja teraz spojrzalam na nich z innej perspektywy? Czy charakter waszych rodzicow zmienil sie gdy sie zestarzeli?