Dodaj do ulubionych

Mit rodziców

05.04.13, 00:38
Zawsze sadzilam ze mam bardzo fajnych rodzicow - ze dogadujemy sie bardzo dobrze, jestesmy zwiazani, czesto sie kontaktujemy, dzieci przepadaja za dziadkami ze wzajemnoscia i jest ok. Jednak ostatni nasz wspolny wyjazd wielkanocny z dziadkami troche rozwial moje zludzenia.

Mieszkalismy w domku, my z dwojka dzieci na innym pietrze niz moi rodzice, ale wspolna kuchnia i salon. Na porzadku dziennym byly komentarze odnosnie naszego stylu zycia i zachowania - a to robimy u siebie balagan, a to dzieci chodza za pozno spac (23. dla 11-latka na wakacjach to chyba nie dramat?), a to ze starszy oglada nieodpowiednie filmy, a to jestesmy uzaleznieni od laptopa, a to jadamy na miescie zamiast pichcic (bo jest kuchnia dostepna) i za dlugo spimy.

Kurcze!!! Na wakacjach lubimy luz, a nie spinke i pruski dryl to chyba normalne. Choc mamy dobrze po 30. czulismy sie nieswojo chcac napic sie wiecej niz jedno piwo czy lampka wina, do tego mama patrzyla czy sie dobrze odzywiam ("bo zaczelas chyba wiosenna diete?") Mezowi balaganiarzowi zaczely trzasc sie rece gdy widzial ten badawczy wzrok czy odlozyl wszystko na miejsce i posprzatal okruchy. Ja sie krepowalam zejsc do kuchni zrobic sobie herbate do czytania jematki ("bo tak do pozna sie snujecie").

I tu padl mit: pamietam rodzicow jako pogodnych,mlodych duchem, cieplych i energicznych ludzi, z ktorymi fajnie sie spedzalo czas bo szanowali odrebnosc naszej rodziny, nawet kiedys kilka razy bylismy razem na 2-tyg. wakacjach z wlasnej woli i bylo super. Niby zawsze byli wymagajacy, ale teraz zrobili sie strasznie krytyczni i uwazaja sie za nieomylnych - te kilka dni byly czasami meka z powodu tych nieustannych uwag albo wymownych spojrzen.

Moj rodzinny dom byl dosc konserwatywny, wychowanie w ich wydaniu bylo madre, oparte na milosci, wsparciu i konsekwencji ale tez troche na pruskim drylu i stawianiu duzych wymagan. Zaczynaja mnie wkurzac te ich rady i madrosci - kazdy dom ma swoj rytm, zwyczaje, styl zycia i nikomu nic do tego! Wspolczuje ludziom ktorzy mieszkaja z tesciami ktorejkolwiek ze stron - ja bym juz nie umiala sad

Co o tym sadzicie, przesadzam czy mam racje ze mnie to tak irytuje? Nie wiem czy to kwestia wieku czy ja teraz spojrzalam na nich z innej perspektywy? Czy charakter waszych rodzicow zmienil sie gdy sie zestarzeli?
Obserwuj wątek
    • d.o.s.i.a Re: Mit rodziców 05.04.13, 01:15
      U mnie jest dokladnie odwrotnie. Moi rodzice byli momentami nie do zycia za czasow mojego dziecinstwa i nastoletniosci. W ostatnich latach baaaardzo wyluzowali. Mama przestala sie spinac, ze okruszki w salonie, przestali oszczedzac na wszystkim. Pilnuje, zebym sie wysypiala jak przyjade do domu, podstawia smakolyki. I ogolnie moi rodzice sie fajni zrobili. Kiedys nie rozmawialam nawet z nimi o sobie, a teraz mamy duzo smiechu. Jakos wreszcie czuje, ze mnie akceptuja i ze sami sie przestali tak spinac.
    • sanciasancia Re: Mit rodziców 05.04.13, 01:27
      Moim też tak się zrobiło. Też jest mi przykro i nieprzyjemnie z tym.
    • peggy_su Re: Mit rodziców 05.04.13, 01:39
      Moja mama wraz z wiekiem stała się trochę bardziej przewrażliwiona na swoim punkcie i zamknięta. Ale żadna z cech nie wzięła się znikąd. Po prostu uwydatniły się wady, które zawsze posiadała.

      Inna sprawa, że mieszkamy daleko od siebie już prawie 10 lat. Relacje może się nie rozluźniają, ale na pewno zmieniają. Odzwyczajamy się od siebie. Ja dawno już nie żyję tym rytmem domu rodzinnego. Nabrałam nowych zwyczajów, które mogą dla mojej mamy być dziwne czy niewłaściwe. Z kolei na zachowania mamy, które kiedyś były czymś codziennym, oczywistym teraz patrzę krytycznie. Zaczynam dostrzegać jej błędy, których kiedyś nie widziałam.

      Wydaje mi się że to obalenie mitu o jakim piszesz to coś naturalnego. Ważne tylko żeby się odnaleźć w nowej sytuacji i nie straciś dla siebie wyrozumiałości i sympatii.
      • 1borgia Re: Mit rodziców 05.04.13, 01:49
        za pozno.
        automat
    • 77kunda Re: Mit rodziców 05.04.13, 06:50
      u mnie też tak jest...kiedyś było lepiej nie było czepiania się, można było pogadać i milo spędzić czas a teraz więcej im przeszkadza
    • headvig Re: Mit rodziców 05.04.13, 06:57
      charakter moich rodziców się nie zmienił, nie żeby byli źli, bo rodzina była normalna, standardowa, czasami nerwowa, czasami wesoła itp. ale od dziecka miałam coś takiego, że "jest fajnie gdzie ich nie ma". zresztą mój ojciec w dzieciństwie mówił na mnie "wolny elektron" big_grin ja na wyjazdach żyłam pełnią życia, a moje koleżanki płakały za mamą. oni mają swoje przyzwyczajenia, ja swoje. nie wyobrażam sobie spędzać z nimi wakacji, ani z nimi mieszkać. never ever smile
    • kropkacom Re: Mit rodziców 05.04.13, 06:57
      No cóż, rodzice to rodzice. I tak, sama też tak mam. Dlatego trzeba utrzymywać zdrowy dystans.
      • heca7 Re: Mit rodziców 05.04.13, 08:29
        Mojej mamie się mocno pogorszyło niestety. Depresja spowodowała duże zmiany i szczerze mówiąc jesteśmy tym zmęczeni a do niej nic nie dociera. Unikam jak mogę spotkań podczas których ona może obserwować nasze codzienne życie. Bo wszystko krytykuje. Nie potrafi odpuścić, nie mogłabym wyjechać z nią gdziekolwiek bo nie zajęłaby się sobą ani minutę. Trzeba by ją gościć , zero luzu a na koniec poda na tacy analizę psychologiczną każdego członka rodziny. U każdego znajdzie wadę i ją skrytykuje. Zero poczucia humoru. Zupełnie nie wie kiedy zająć się sobą i dać innym chwile wytchnienia. Z ojcem moglibyśmy pojechać wszędzie.
      • kanga_roo Re: Mit rodziców 05.04.13, 09:01
        zawsze mi się wydawało, że mam z rodzicami dobry kontakt, i że są bardzo fajni.
        teraz dostrzegam dwie rzeczy: jedno, że to nie do końca było/jest tak, że oni super, a ich rodzice, rodzeństwo czy nawet znajomi niedobrzy - co zawsze dawali do zrozumienia, i w co przez lata bezkrytycznie wierzyłam (aż głupio się przyznać). i drugie, że miałam z nimi dobry kontakt, dopóki pozwalałam się traktować jak dziecko, i liczyłam się z ich zdaniem. kiedy mi minęło (dziś uważam, że sporo za późno, ale lepiej późno, niż wcale), automatycznie trafiłam do grona niedobrych, a na piedestale postawiono moje dzieci.
        mamy więc teraz super-dziadków i super-wnuki, oraz wyrodnych rodziców (nas). w Wielkanoc niewiele brakowało, żeby nas wyprosili ze swojego domu z powodu naszej wyrodności. normalnie kino, nie sądziłam, że mnie to spotka big_grin
        • carmita80 Re: Mit rodziców 05.04.13, 09:29
          Ludzie dorosli sie nie zmieniaja istotnie. Dzieci dojrzewajac, majac wlasne rodziny patrza na nich z innej perspektywy dlatego tak wiele drazni. Osobiscie nawet nie potrafie sobie wyobrazic zycia (jako osoba dorosla a co dopiero majaca wlasna rodzine) w jednym domu czy mieszkaniu z rodzicemi czy nawet jednym z nich. Takie praktyki sa szkodliwe dla rodzin, takze dla singli onile przedluzaja sie. Jeszcze moge sobie wyobrazic 20-latka mieszkajacego z rodzicami ale juz 23-25 latka nie. Natomiast jakies miksy rodzinne typu rodzice, dzieci i wnuki plus jakas babcia albo dziadek jeszcze na dodatek to juz koszmar.
          • alfa36 Re: Mit rodziców 05.04.13, 12:30
            Ja z rodzicami mieszkać chciałam od zawsze... Czułam sie odpowiedzialna, jako ta młodsza w domu i czułam okropne wyrzuty, kiedy po slubie wyprowadzałam się do meża. Do tego stopnia, ze przez dlugi czas jezdzilam (jakies 12 km) do rodzicow co sobotę sprzątać tak, jak zawsze robilam to kiedy z nimi mieszkałam. I dobrze sie stało, że jednak z nimi nie mieszkamy, bo mają swoje przyzwyczajenia, kompletnie inny tryb życia. Pewnie nie dałoby się mieszkac razem. Teraz mam swoj dom, rodzice bardzo lubią do nas przyjeżdżac, ale kiedy u nas są, przystosowują sie do naszego trybu życia. Zero krytyki i generalnie fajnie, bo zawsze mogę na nich liczyc, a był czas, kiedy bez nich nie poradzilibysmy sobie. Ale wyrzuty wciąż mam.... Bardzo boję sie ich starości (są w okolicach 70 ale poki co w pelni sprawni) i tego, że obowiazki domowo -zawodowe nie pozwolą mi się nimi (rodzcami) w razie czego zająć.
    • iwoniaw Re: Mit rodziców 05.04.13, 12:46
      Myślę, że może być dokładnie odwrotnie - tzn. rodzice zmienili się mniej niż Ty (co jest normalne w sumie, bo Ty dorosłaś i założyłaś swoją rodzinę, a oni już tylko się zestarzeli...), a nie mieszkając ze sobą na co dzień już się od siebie trochę odzwyczailiście, jeśli tak to można ująć.
      W dzieciństwie słysząc od rodziców "dziecko, nie snuj się w piżamie/nie krusz/kładź się spać przed 22.00" można mieć nadal poczucie dobrego kontaktu i odpowiedniego traktowania, jeśli jednak ten komunikat nie zmienia się, gdy mamy ćwierć wieku więcej i same jesteśmy matkami i żonami, to już się go odbiera inaczej.
      To nie znaczy, że masz teraz złe kontakty z rodzicami albo niefajnych rodziców, tylko że wspólne wyjazdy wakacyjne już nie dla was, przynajmniej w takiej formule jak ta ze wspólną kuchnią.
    • twoj_aniol_stroz Re: Mit rodziców 05.04.13, 13:09
      Mam wrażenie, że tu nakłada się kilka rzeczy:
      1. Ty dorosłaś i ustaliłaś własny rytm życia, który nie pokrywa się z rytmem domu rodzinnego. Zawsze jest tak, że dziecko zakładając rodzinę przejmuje pewne rzeczy ze swojego domu, pewne z domu współmałżonka a pewne wypracowują już jako ich własne.
      2. Rodzice nie chcą przyjąć do wiadomości, że ich córka z nastolatki stała się już dorosła i proces wychowania się skończył.
      3. Na starość różne cechy charakteru się wyostrzają i to co było znośne wcześniej przybiera teraz formy nie do wytrzymania.
      4. Zmieniły się Twoje priorytety. Dawniej ten pruski dryl był niewielkim minusem wobec poczucia bezpieczeństwa jakie dawali rodzice. Teraz bezpieczeństwo realizujesz we własnej rodzinie, więc ten pruski dryl zaczął dość poważnie przeszkadzać.
      5. Żyjąc od urodzenia w jakiś zasadach przywykłaś. Wychodząc za mąż i odkrywając, że nie ma nic złego w porannej rozlazłości sobotnio-niedzielnej tym bardziej wkurza Cię wymóg bycia w pełnym rynsztunku o 8.00 rano. Po prostu odkryłaś, że świat się nie zawalił jeśli jakieś zasady rodzinnego domu nie były przestrzegane i w gruncie rzeczy jest Ci wygodniej bez tej konkretnej zasady. No i próba wpakowania Cię w te wymogi na nowo powoduje wściek. Całkiem słuszny skądinąd, bo jesteś już dużą dziewczynką i rodzice nie muszą Cię już wychowywać smile
      I u mnie było podobnie smile Widać taka rola rodziców i dzieci wink Ja powoli zbieram się do założenia zeszytu, gdzie zacznę wypisywać czego mam nie robić moim dorosłym dzieciom big_grin Taki zeszyt założyłam jako nastolatka i przeczytałam kiedy urodziły się moje dzieci. Pouczająca to była lektura i faktycznie stosuję większość tam zapisanych uwag.
      • totorotot Re: Mit rodziców 05.04.13, 19:08
        moim dor
        > osłym dzieciom big_grin Taki zeszyt
        założyłam jako nastolatka i
        przeczytałam kiedy ur
        > odziły się moje dzieci. Pouczająca
        to była lektura i faktycznie stosuję
        większo
        > ść tam zapisanych uwag.



        Prosimy o przytoczenie kilku uwag smile
        • twoj_aniol_stroz Re: Mit rodziców 05.04.13, 21:26
          1. nie będę zmuszała dzieci by się cieplej ubrały, bo mi jest zimno, więc im tez musi być.
          2. nie będę pytała co inne koleżanki dostały z klasówek.
          3. nie będę porównywała własnych dzieci do innych dzieci (w sensie stwierdzeń skierowanych do dziecka i dawania za przykład innego dziecka)
          4. nie będę stosowała argumentu "bo tak", "bo nie"
          5. nie będę budziła dzieci w weekend (tu są sporadyczne wyjątki od reguły, ale to kwestia dosłownie kilku dni w roku)
      • bergamotka77 Re: Mit rodziców 05.04.13, 19:17
        twoj aniol stroz

        doskonala analiza - masz 100 proc. racji - dziekuje ze uswiadomilas mi i nazwalas ten caly proces. Tak wlasnie jest jak piszesz. Kim jestes z zawodu - psychologiem rodzinnym? wink
        • twoj_aniol_stroz Re: Mit rodziców 05.04.13, 21:28
          nie smile marketingowcem big_grin ale to naprawdę nie jest jakieś odkrywcze jak wcześniej samemu się przerobiło podobny model big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka