Czy Polska to kraj wścibskich lemingów? Niedawno rozpoczęłam życie zawodowe i jestem zaskoczona tym,jak bardzo i jak często ludzie chcą WIEDZIEĆ czegoś o życiu innych, jak bardzo są żądni tematów,aby móc sobie pogadać,pośmiać i co najlepsze-z byle czego zrobić "sensację". Nie wiem czy to stały element życia biurowego w Polsce czy raczej specyfika mniejszych miejscowości, gdzie wszystko można podpiąć pod "małomiasteczkowość". Z czego wynika to drobiazgowe zainteresowanie życiem bliźnich? Z szarości własnego żywota? Czasem wydaje mi się,ze to jakaś nasza cecha narodowa i nie zawężam tego tylko do środowiska pracowego(choć tu najbardziej rzuca się ono w oczy),ale widać to także na polskich ulicach i na forum... Czytam wątki o wchodzeniu nago do sauny,lustrowaniu od góry do dołu na polskich ulicach i mi się odechciewa...Jak słucham pracowych koleżanek,które od szczegółu do ogółu analizują wygląd trzeciej,której nie ma akurat w pokoju, odechciewa mi się iść na basen i rozumiem już to chowanie się w przebieralniach,ciągłe zasłanianie,a i tak nic to nie da,bo oko bliźniego przewierci i prześwietli na wylot

No i to wściubianie nosa w życie prywatne,kwestie finansowe - ciągłe pytania o partnera,zarobki,wydawane pieniądze.Nie drażni was to? Jak załatwiacie te kwestie? Co odpowiadacie niespecjalnie lubianej osobie z pracy,kiedy pyta was,ile wydaliście na wakacyjny wyjazd?