moj rywal - komputer....

29.07.04, 09:11
Musze sie troszke pozalic smile I to nawet nie dlatego, ze szukam rady co z tym
fantem zrobic, tylko musze sie wygadac.
"Forumuje" biernie juz blisko rok, odzywam sie rzadko, to prawda. Mezatka
jestem od miesiaca i troszke. Wczesniej z juz-mezem razem nie mieszkalismy i
jak to bywa teraz wychodza rozne "kwiatki" we wspolnym zyciu... Jednym z nich
jest wirtualny swiat komputera i RPG. Troche na to bylam przygotowana, bo
mnie sama siec potrafi wciagnac na dlugi czas (wbrew rozsadkowi) np. forum smile
Sama przed soba tlumacze sie, ze reaguje tak i czuje sie poszkodowana z
powodu przeprowadzki, chwilowej przerwy w pracy i tego ze malo mam tu
znajomych (vide przeprowadzka smile No i powiedzcie same, niby wszystko rozumowo
potrafie sobie wytlumaczyc i sama sie dziwie SKAD ta zazdrosc sie bierze?
Powiedzcie czy Waszym mezom tez zdarza sie tak "wsiaknac" w komputer, albo
jakies inne hobby, ze swiata nie widza?

Nie gniewajcie sie, ten sam post umiescilam na mlodych mezatkach...
pozdrawiam Was cieplutko i dziekuje, ze jestescie (!) Dzieki Wam znalazlam
wiele odpowiedzi na moje pytania, ktorych nie mialam czesto odwagi zadac
glosno. Pomagacie mi nawet o tym nie wiedzac, dziekuje...

Summer
    • vaana Re: moj rywal - komputer.... 29.07.04, 09:33
      A byl taki watek nie tak dawno nawet smile O tu
    • miniakoz Re: moj rywal - komputer.... 29.07.04, 09:37
      Rozumiem,ze mąż okupuje komp zamiast zająć sie toba smile no niestety tak bywa mój
      podobnie ale to tak falami jak ma jakąś nowa gre albo teraz ciagle czyta o ufo
      ale życie na nim wymaga np trzeba kapać dziecko albo pozmywac(jego obowiązek)
      albo ja mówię by poświecił nam troche czasu i pobawił sie z dzieckiem bo
      teskniła za nim ( to go bierzesmile) albo mówię ,że ciągle włączony komp i to nie
      jest oszczednie itp. Musicie miec troche czasu by sie razem dotrzec ale kuj
      zelazo poki gorące bo mężowie szybko sie przyzwyczajaą i trudno ich oduczyc
      pewnych nawykowsmile Czego go teraz nie nauczysz tego potem nie bedzie umiał he he
      a poza tym podobny wątek umieściłam dziś "jak wam pomagaja męzowie". Powodzenia
    • wieczna-gosia Re: moj rywal - komputer.... 29.07.04, 09:43
      Przez wiele lat o ja bylam ta co sie wciaga. zajmowalam sie dziecmi, domem, ale
      jak juz maz przychodzil to:
      lecialam na nurkowanie,
      na piwko,
      na ploty, lecialam ogolnie gdziekolwiek wink
      Moj maz na imprezy chodzil z oporami i to tylko na takie gdzie byli znajomi wink

      Mniej wiecej 3-4 lata temu nam sie zmienilo:
      mi jakos przeszlo nurkowanie (co moglam wynurkowac za tanie pieniadze to
      wynurkowalam na rafy mnie nie stac niestety...)
      jakos przeszlo mi omprezowanie
      a moj maz podlapal grupe kolegow, chodza co srode na piwo, razem wyjezdzaja i
      baaardzo zazdrosnie strzega swej meskosci wink
      W zeszlym roku pojechalismy razem na jachty i bylo genialnie wink ale moj maz z
      tymi co pojechalismy troche sie rozkumplowal a z innymi sie skumplowal bardziej
      i znowu ich nie znam wink
      Czy jestem zazdrosna wink
      nie wink)
      Mam wolna chate, dzieci pospane, mam pilota kuupe miejsca na lozku wink))
      potrzebny mi taki luzny wieczor wink a ze mezowi jak widac tez to sie swietnie
      sklada wink
      • kocianna Re: moj rywal - komputer.... 29.07.04, 19:40
        My sie o komputer bijemy... Moj mąż ciągle jest w pracy, a jak go nie ma w
        pracy, to piszemy jego doktorat albo artykuły (on mi dyktuje). A jak nie
        piszemy doktoratu, to kazde czyta swoją książkę, a potem ja zasypiam, a on
        jeszcze do 1-2 w nocy je, chodzi, uklada swoje papiery... nawet nie mam się do
        kogo przytulic. A weekendy moim rywalem jest łóżko - on się wysypia "na zapas",
        czyli tak gdzies do 13, i na wszelkie próby obudzenia, z seksem włacznie, grozi
        rozwodem smile
        Na szczescie mamy tez wspolną pasję - podrozowanie - i oddajemy się jej jak
        tylko mamy dłuzszy weekend albo po prostu się nudzimy. Chyba jestesmy typowym
        weekendowym małżenstwem.

        A dotarcie się zajęło nam około roku. Czyli nie kłócimy się codziennie, a raz
        na miesiąc smile
        • aarabeska Re: moj rywal - komputer.... 30.07.04, 10:37
          A u nas sa dwa komputery smile i cale szczescie! Jak byl jeden to zdazaly sie
          wyscigi... Ale faktycznie czasami ciezko juz-meza wyciagnac zza monitora.
          Trzeba specjalnych argumentow uzywac.... wink

          pozdrowionka
          aarabeska
Pełna wersja