Dodaj do ulubionych

Szczyt bezczelności

02.07.13, 13:25
Ostatnio będąc u rodziców szczęka opadła mi do samej podłogi, mama opowiedziała jak kilka dni wcześniej zadzwoniła do niej ciotka i prosiła o pożyczkę i nie o taką małą bo 15 tysięcy zł. Całe szczęście, iż mam mądrą mamę i nie dała się wrobić w pożyczkę, pewnie tych pieniędzy by nie zobaczyła z powrotem.Jest jeden drobny szczegół - ciotka ta zerwała z nami jakiekolwiek kontakty już jakiś czas temu - tak 10 lat to już trwa i raptem moja mama jest dobra bo kasy potrzebuje.... No i może porozmawiamy o innych szczytach bezczelności
Obserwuj wątek
    • bloopsar Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 13:33
      > może porozmawiamy o innych szczytach bezczelności

      Używanie imiesłowów w wypowiedziach publicznych w necie bez znajomości zasad ich używania big_grin
      • nowel1 Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 13:36
        bloopsar napisała:


        >
        > Używanie imiesłowów w wypowiedziach publicznych w necie bez znajomości zasad ic
        > h używania big_grin

        Eeee, czepiasz się.... w końcu być może jej szczęka była u mamy wink))
        • mama1dawidka Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 17:22
          u mnie w rodzinie szczyt bezczelnosci jak umarli dziadkowie i przyszlo do sprzedazy domu i dzialki po nich big_grin
          do podzialu byla moja Mama i jej brat
          Wujcio z tego ze kiedys okna wymienil i jak jeszcze tam mieszkal zainstalowal piec
          chcial ponad 80 procent ze sprzedazy big_grin
          a to ze Mama sie opiekowala rodzicami placila podatki za ten dom tez czesto kupowala cos do rodzicow to szczegol big_grin
          z czego ona byla caly czas na miejscu
          a on za granica big_grin odwiedzal raz do roku big_grin
          i tak oto dom stoi sie niszczy a Wojek obrazony ze ma taka niewdzieczna siostre a on przeciej jej 3000 euro proponowal big_grin
          • kk345 Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 19:34
            Napisz to jeszcze raz, ale poprawnei gramatycznie i poprawiając ortografie, bo na razie wychodzi na to, ze szczyt bezczelności to smierć dziadków, a do podziału była mama i jej brat.... brrr.
            • sylki Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 21:25
              Naprawdę nie zrozumiałaś, a może nie masz gdzie sobie ciśnienia upuścić i w związku z tym na forum przylazłaś.
              • kk345 Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 21:51
                Co, tez nie ogarniasz gramatyki?
              • burina Re: Szczyt bezczelności 03.07.13, 02:48
                Już pomijając to, że tak ogólnie jako gatunek ludzki powinniśmy się inspirować do bycia lepszymi, do niegodzania się na badziewie i dziadostwo, to ja na ten przykład przyłażę na forum także w celach językowych. Emama to jest nadal takie miejsce, gdzie ludzie wypowiadają się pełnymi, składnymi zdaniami. Ja bardzo to sobie cenię, bo nie mam kontaktu z językiem polskim na codzień.
      • irina_katodina Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 14:09
        bloopsar napisała:


        > Używanie imiesłowów w wypowiedziach publicznych w necie bez znajomości zasad ic
        > h używania big_grin

        E tam, to żadna bezczelność, raczej objaw rozdwojenia... no, nie wiem, chyba nie jaźni, ale jakiejś dezintegracji, oddzielenia się szczęki od właścicielki.
        • angazetka Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 16:12
          Czepianie się bez związku z meritum też jest objawem czegoś ciekawego...
    • atojaxxl Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 13:44
      Gdy odchodziłam z pracy, otrzymałam bardzo dobrą odprawę.
      W domu wiadomo było, że jest ona przeznaczona na pewien ważny cel, dzięki czemu unikniemy kredytów, więc leżała sobie na koncie.
      Mój mąż nieopatrznie powiedział o tym podczas wizyty u siostry. Następnego dnia odwiedził nas chrześnik męża (syn tej siostry), niepracujący i nieuczący się 27-latek. Roztaczał wizje interesu, jaki mógłby rozkręcić, gdyby tylko miał pieniądze. Poczęstowałam kawą, ciastem, wysłuchałam, pochwaliłam pomysłowość... i na tym koniec mojej aktywności.
      Wieczorem matka młodziana zadzwoniła do nas z awanturą, że dziecko jest załamane, bo było pewne, że ciotka od razu zaoferuje kasę na rozkręcenie biznesu. I wypaliła : "To byście mu przynajmniej komputer kupili, może by jaką robotę znalazł".
      Ponieważ komputera też nie kupiliśmy, do dziś jest na nas obrażona - już 6 lat.
      • rhaenyra Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 13:51
        lol
      • morgen_stern Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 13:52
        Mocne, mocne big_grin
      • misiowamama-2 Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 15:39
        o żesz... dobre big_grin
      • karola1008 Re: Szczyt bezczelności 03.07.13, 09:07
        O ja pie......Nie wierzę, ze tacy ludzie po ziemi chodzą.
      • mama-ola Re: Szczyt bezczelności 03.07.13, 09:52
        > "To byście mu przynajmniej komputer kupili, może by jaką robotę znalazł".
        > Ponieważ komputera też nie kupiliśmy, do dziś jest na nas obrażona - już 6 lat.
        Ale czy młodzieniec ma pracę, czy ciągle - przez Was - jej nie ma?
    • emka_waw Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 13:56
      15 tysięcy? Pikuś. Ciocia mojego małżonka tak z pięć lat temu uderzyła do swojego siostrzeńca i siostrzenicy (kuzyni mojego męża) o pożyczkę na "spłatę czynszu", bo doszło do niej, że po babci dostali w spadku parę hektarów ziemii (atrakcyjnej, deweloperzy od razu przyszli z ofertami). Prosiła o 140 tysięcy...

      Do tej pory ma urazę, że jej nie dali.

    • nihiru Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 14:02
      W obliczu Waszych historii, moja kompletnie blednie, ale wtedy przyprawiła mnie o opad szczękismile.

      Na wesele była zaproszona tak zwana 10-ta woda po kisielu. Jakaś bardzo daleka kuzynka, którą pierwszy raz widziałam wręczając zaproszenie (tak, wiem, ale nie chciało mi się kłócić z ojcemwink). Nocowała u nas w domu. Potem doszły mnie słuchy, że była obrażona, bo nie zaprosiliśmy jej żeby została w gościach przez parę dni.big_grin
      • default Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 15:23
        nihiru napisała:
        > Nocowała u nas w domu. Potem doszły mnie słu
        > chy, że była obrażona, bo nie zaprosiliśmy jej żeby została w gościach przez pa
        > rę dni.big_grin

        O to ja miałam podobną. Dziesiąta woda po kisielu mojego męża, czyli dla mnie kompletnie obca dziewucha, którą widziałam pierwszy raz na oczy, gdy przyjechała do nas "na parę dni", niby że ma coś w Warszawie do załatwienia. Ten przyjazd był za zgodą mojego męża - ja zostałam postawiona przed faktem dokonanym - to szczyt bezczelności ze strony mojego męża, kolejny zademnostrowała pannica, która zadomowiła się u nas i ani myślała wyjeżdżać, zgłaszała pretensje o niedostateczne (jej zdaniem) zaopatrzenie lodówki, podrzucała mi cichcem swoje rzeczy do prania, ani razu nie posprzątała w swoim pokoju, wracała w środku nocy - albo przeciwnie: siedziała z nami cały wieczór namolnie paplając o niczym, żądała podwożenia samochodem o różnych porach dnia i w przeróżne miejsca - no mogłabym tak pisać dużo. Kiedy spytałam kiedy wyjeżdża, postawiła wielkie oczy - bo przecież ona zamierza "zaczepić się jakoś" w Warszawie na stałe (praca, studia) i musi gdzieś mieszkać... No i wtedy zrobiłam awanturę - mojemu mężowi i jej łącznie, panna wyjechała obrażona, a mój mąż... no cóż, podejrzewam że mu ulżyło, że wzięłam na siebie wywalenie jej. Jemu pewnie byłoby głupio przed rodziną.
        Mnie nie było absolutnie głupio. Tym bardziej, że to nie moja rodzina.
        • gaskama Jesteś niesamowita! 02.07.13, 15:42
          Ileś tam dni czy tygodni znosiłaś takie rzeczy??? Do mnie kiedyś bez zapowiedzi przyjechał mój kuzyn i oznajmił, że będzie miał konferencję i postanowił u nas przenocować. Ja postanowiłam się na to nie zgodzić. Miałam wtedy na stanie dwumiesięczne dziecko, mieszkanie raptem trzypokojowe. Gdyby wcześniej zadzwonił i zapytał, to przynajmniej przez telefon bym uprzedziła, że nie prowadzę hotelu. A tak musiałam w cztery oczy.
          • default Re: Jesteś niesamowita! 03.07.13, 08:09
            Znosiłam prawie pełne dwa miesiące. Było to 9 lat temu. Dziś sama nie mogę uwierzyć, że nie trafiła mnie wtedy apopleksja smile Ale na koniec mi się skumulowało i jak wybuchłam, to od tamtej pory mąż nigdy nie zaprosił nikogo nawet na jeden nocleg (no, chyba że wspólnie to ustalamy).
            • nihiru Re: Jesteś niesamowita! 03.07.13, 08:12
              DWA MIESIĄCE?! Rany, ależ masz anielską cierpliwość!
              • default Re: Jesteś niesamowita! 03.07.13, 09:12
                Miałam, nihiru, miałam. Obecnie jestem już "starszą panią" wink i moja wytrzymałość na tego rodzaju sytuacje jest bliska zera....
            • karola1008 Re: Jesteś niesamowita! 03.07.13, 09:10
              Dwa miesiące??!! Powinni Cię kanonizowaćbig_grin.
        • misterni Default, ciesz się, że nie była na tyle cwana 02.07.13, 15:50
          żeby się zameldować wink. Oj wtedy mielibyście problem.
        • szalona-matematyczka default, jestesmy spokrewnione ? 03.07.13, 13:55
          default napisała:

          > O to ja miałam podobną. Dziesiąta woda po kisielu mojego męża, czyli dla mnie
          > kompletnie obca dziewucha, którą widziałam pierwszy raz na oczy, gdy przyjecha
          > ła do nas "na parę dni", niby że ma coś w Warszawie do załatwienia. Ten przyjaz
          > d był za zgodą mojego męża - ja zostałam postawiona przed faktem dokonanym - to
          > szczyt bezczelności ze strony mojego męża, kolejny zademnostrowała pannica, kt
          > óra zadomowiła się u nas i ani myślała wyjeżdżać, zgłaszała pretensje o niedost
          > ateczne (jej zdaniem) zaopatrzenie lodówki, podrzucała mi cichcem swoje rzeczy
          > do prania, ani razu nie posprzątała w swoim pokoju, wracała w środku nocy - alb
          > o przeciwnie: siedziała z nami cały wieczór namolnie paplając o niczym, żądała
          > podwożenia samochodem o różnych porach dnia i w przeróżne miejsca - no mogłabym
          > tak pisać dużo. Kiedy spytałam kiedy wyjeżdża, postawiła wielkie oczy - bo prz
          > ecież ona zamierza "zaczepić się jakoś" w Warszawie na stałe (praca, studia) i
          > musi gdzieś mieszkać... No i wtedy zrobiłam awanturę - mojemu mężowi i jej łącz
          > nie, panna wyjechała obrażona, a mój mąż... no cóż, podejrzewam że mu ulżyło, ż
          > e wzięłam na siebie wywalenie jej. Jemu pewnie byłoby głupio przed rodziną.
          > Mnie nie było absolutnie głupio. Tym bardziej, że to nie moja rodzina.

          Ja mialam podobna sytuacje. Tez rodzina meza... Hm... A tak poza tym przypominam sobe wiele sytuacji z bezczelnymi ludzmi, m.in.:
          - dzika awanture ze strony rodziny meza podczas chcrzcin, ze nie zaprosilismy na chrzciny jakis tam ich kuzynow;
          - traktowanie naszego mieszkania jak hotelu ze strony rodznki meza (juz nieaktualne, bo przepedzilam towarzystwo)
          - po tym jak urodzilam mojego wczesniakaw 7 mc. tesciowa zadzwonila do meza na komorke, ze chce mi zlozyc zyczenia. Maz (o czym ona wiedziala) byl ze mna w szpitalu. Kiedy ja wzielam telefon uslyszalam, ze ona sklada mi kondlencje bo dziecko na pewno umrze i ze to ja jestem winna jego smierci. Ona (tesciowa) nigdy by nie doprowadzila do tego by ciaza sie nie udala (potem sie dowiedzialam, ze sama stracila dziecko w 8 miesiacu ciazy). Kiedy dziecko nie umarlo tesciowa wszystkim opowiadala, ze jest bardzo niepelnosprawne (praktycznie "roslinka"). To nie jest prawda, bo dziecko zdrowe i prawidlowo sie rozwija. Kiedy ja skonfrontowalam z tym, ze wiem co ona opowiada ludziom (nawet listy dostawalismy, ze chca nam pomoc w opiece nad niepelnosprawnym dzieckiem) tesciowa sie rozplakala, ze ona taaaaak koooocha to dziecko i ze ona jest babcia i ma prawa do dziecka. Po czym powiedziala, ze jestem bez serca i robie jej stres.
          - z dziecinstwa w Polsce pamietam walki o miejsca siedzace w autobusie pomiedzy seniorkami
    • szmytka1 może nie szczyt, ale też bezczelne moim zdaniem 02.07.13, 14:03
      Historie z pieniędzmi w tle też nam się przydarzają, ale wolę ich nie opisywać. Napiszę za to o takich drobnych pożyczkach.

      Koleżanka z domu obok. Nie mieliśmy kosiarki, za skoszenie swoją naszego trawnika brała 10 zł. Kupiliśmy sobie kosiarkę i długi kabel. Ona takiego kabla nie ma, notorycznie pożycza od 6-7 lat. Pożycza kawę, cukier, mąkę, jajka, no co tam jej zabraknie i notorycznie nie oddaje. Mama raz pożyczyła 2 szkl. mąki i coś tam jeszcze do ciasta i za 2 dni poszła odnieść ten drugi produkt i usłyszała: Pani Krysiu i jeszcze 2 szklanki mąki z Caritasu.

      Ta sama koleżanka przyszła pożyczyć sztućce od mojej mamy na jakąś większa imprezę (pozycza notorycznie oddaje nie w komplecie). Trafiła akurat na mnie, spytałam ją czemu nie użyje swoich 'ślubnych'. Odpowiedź jaka otrzymałam wprawiła mnie w osłupienie: "No przecież moje się zniszczą!" No do cholery to lepiej niech się niszczą cudze? W tamtej chwili to był dla mnie szczyt bezczelności. mogłabym wypisywać dalej podobne historie i ciągle o tych samych ludziach, ale dosyć już ich obgadałam na dziśwink
      • lafiorka2 Re: może nie szczyt, ale też bezczelne moim zdani 02.07.13, 14:19
        a podobno ematka taka asertywna? big_grin
        • ponis1990 Re: może nie szczyt, ale też bezczelne moim zdani 02.07.13, 14:34
          Jak mój mały miał dziesięć miesięcy, to usłyszałam, że ,,życzliwa'' znajoma mojej mamy (której nigdy na oczy nie widziałam), jest oburzona że mój mały nie ochrzczony jeszcze... i że to pewnie przez to, że go ochrzcić nie chcę, to on w kółko w szpitalu jest ( a to że wcześniak chorowity i praktycznie więcej w szpitalu niż w domu był, i że termin chrzcin musiałam raz tak przełożyć, to już nikogo nie interesowało). W ogóle nawet na klatce zaczepiła mnie raz ,,świętojebliwa'' sąsiadka i wprost zapytała - a ochrzczony już? I co mu ta główka tak na bok leci, jaki on wiotki, chcesz, pokażę ci zdjęcia mojej wnuczki jaka ona już duża i jak główkę trzyma...(mały miał asymetrię i obniżone napięcie mięśniowe).
          • marcelina_szpak Re: może nie szczyt, ale też bezczelne moim zdani 02.07.13, 16:07
            Chyba bym babę pogryzła.
      • malwa51 Re: może nie szczyt, ale też bezczelne moim zdani 02.07.13, 16:49
        Bierz kase za pozyczanie kabla tongue_out
    • zuwka Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 15:19
      pożyczyłam "koleżance" torebkę z bardzo ważną dla mnie rzeczą w środku. Koleżanka wyjechała z miasta. Kiedy się zorientowałam zadzwoniłam do niej z prośbą o odłożenie rzeczy gdzieś w domu jak będzie używać torebki, bo jest drobna i koleżanka nieświadoma sprawy mogłaby ją niechcący zgubić. Zgodziła się, po czym za chwilę napisała sms że nic nie ma w torebce. Ponieważ byłam przekonana na 100% że jest, grzecznie poprosiłam o dokładne sprawdzenie. No i się zaczęło: smsy że robię z niej złodziejkę, że jestem pomylona itp. Stanowczo poprosiłam ją o to, żeby nie robiła ze mnie głupka i że mi przykro że tak się sprawa ma. Odpisała mi coś w stylu "jak chcesz kretynko głupia to przyjedź i se sprawdź!" (była przekonana, że nie będzie mi się chciało te 130 km jechać żeby w 4 oczy usłyszeć coś nieprzyjemnego)
      Tak mnie zezłościła jej bezczelność że nic nie odpowiadając pojechałam w to miejsce gdzie była, i zapukałasm do drzwi. Poprosiłam o zwrot torebki.
      Poprosiła o chwilę, przyniosła mi ją i trzasnęła drzwiami.
      Zanurzyłam rękę w torebce, namacałam liścik o treści UWAGA....
      "Tak! wzięłam sobie tę rzecz. ZADOWOLONA JESTEŚ TERAZ????"

      no po prostu mnie zatkało wtedy. To był szczyt szczytów bezczelności z jakim się spotkałam
      • morgen_stern Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 15:39
        A jednak na razie ty wygrywasz big_grin
      • antyideal Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 15:52
        A oddała w koncu tę rzecz ?
        • zuwka Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 22:22
          Nie oddała. Dlatego napisałam w cudzysłowie słowo koleżanka. Mnęło już z dziewięć lat albo i dziesięć od tego tematu. Przyjaźniłyśmy się od dzieciństwa. Ludzie potrafią rozczarować
          • misterni Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 23:03
            Ona pewnie tak samo myśli o tobie. Być może po prostu nie miała czego oddać.
            • zuwka Re: Szczyt bezczelności 03.07.13, 00:30
              Miała.
              • zuwka Re: Szczyt bezczelności 03.07.13, 00:31
                Dobrze wiemy o tym obie
                • misterni Re: Szczyt bezczelności 03.07.13, 00:49
                  A nigdy nie przyszło Ci do głowy, że to była pomyłka z Twojej strony? Że tej rzeczy tam nie było i skrzywdziłaś koleżankę podejrzeniami? I że to ona ma rzeczywisty powód do rozczarowania?
      • kanna Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 16:12
        To jest PRAWDZIWA bezczelność.

        W dodatku nic nie możesz zrobić uncertain

        Bo z naciągaczami, wyłudzaczami itp. łatwo sobie poradzić, nie postrzegam ich zachowania jako bezczelności, raczej jako szansę dla siebie na ćwiczenie asertywności :p

        A ja miałam takie przeżycie:
        prowadziłam grupę dla dzieci. Grupa prestiżowa, powiedzieć można, bardzo atrakcyjna dla dzieci, bezpłatna dla rodziców.
        Jeden dzieciak z ostrymi zaburzeniami zachowania, ale sądzimy z koleżanką, że da się go ustawić. Potrzebujemy jednak wsparcia rodzica (żeby móc dzieciaka odesłać na kilka minut do rodzica - jako konsekwencja niewłaściwego zachowania. Dzieciak sam na korytarzu siedzieć nie może, żadna z nas z nim nie wyjdzie, bo są dwie osoby w sali potrzebne).

        Po pierwszych zajęciach proszę ojca na rozmowę i przedstawiam nasze oczekiwania: dzieciak może chodzić, pod warunkiem, ze ojciec całe zajęcia czeka na korytarzu, nigdzie nie odchodząc. Godzi się.

        Za tydzień, przed zajęciami, mówi do mnie, ze dziś nie może czekać, bo musi jechać po ojca na dworzec.
        - Przykro mi, umawialiśmy się, że będzie pan czekał, musi pan zabrać dziecko.
        Przekonuje mnie, ja się nie godzę, w końcu mówi "Dobrze, to zostanę".

        Po godzinie potrzebuję odesłać dziecko, sprawdzam - ojca nie ma.

        Kiedy zajęcia się kończą, ojciec jest na korytarzu.
        Najpierw tłumaczy i, ze był cały czas, tylko go nie wiedziałam. Potem - że był w toalecie. Potem - że wyszedł na papierosa. W końcu przyznaje, ze owszem, pojechał po ojca, ale tylko na 40 minut. I ze ojciec musi iść do szpitala i może mi pokazać skierowanie.

        Mówię: proszę pana, umawialiśmy się na coś, pan nie dotrzymał umowy. Dziecko nie może chodzić na zajęcia, jeśli rodzic nie dotrzymuje umów ze mną.
        Rodzic krzyczy, ze mnie poda do dyrektora, ze nie mogę karać dziecka za jego zachowanie i różne takie. Tracę 40 minut, aż w końcu sobie idzie. Jestem jak wypluta.

        To dla mnie jest bezczelność uncertain
      • jagienka75 Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 16:33
        > Zanurzyłam rękę w torebce, namacałam liścik o treści UWAGA....
        > "Tak! wzięłam sobie tę rzecz. ZADOWOLONA JESTEŚ TERAZ????"
        >



        zapukałabym jeszcze raz a gdyby otworzyła, strzeliłabym ją w ryj i powiedziałbym TAK. TERAZ JESTENM ZADOWOLONA.
        po czym odwróciłabym się na pięcie i tyle by mnie widziała.
        w końcu musiałaby mi się jakoś opłacić ta jazda 130 km w jedną stronę, nieprawdaż?
        • cersei8 Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 16:41
          Ja napisalabym sms, ze ide na policje zglosic kradziez i ze jestem zadowolona majac w reku jej pisemne przyznanie sie do winy...
          Jesli po tym nie oddalaby tego przedmiotu to faktycznie poszlabym na policje, ze znajomosci i tak nic nie bedzie, a nie umialabym darowac takiej postawy


          > Zanurzyłam rękę w torebce, namacałam liścik o treści UWAGA....
          > > "Tak! wzięłam sobie tę rzecz. ZADOWOLONA JESTEŚ TERAZ????"
          > >
          • misterni Jest jeszcze inna możliwość - tej rzeczy mogło 02.07.13, 17:29
            tam faktycznie nie być, a pani mogła się wkurzyć, że koleżanka jej nie wierzy.
            • zuwka Re: Jest jeszcze inna możliwość - tej rzeczy mogł 02.07.13, 22:36
              Ta rzecz tam była, bo w liściku było wyraźnie napisane, że ją wzięła sad nie wróciłam, nie strzeliłam w twarz, nic nie zrobiłam. Ta sprawa tak mnie zaszokowala, że o niczym innym nie myślałam jak o tym, żeby powrócić do domu i ochłonąć. Rzecz była dla mnie bardzo bardzo ważna o czym ta osoba doskonale wiedziała. Bolało potrójnie, bo nie znałam tej osoby od tej strony. Nie myślałam już o tym "materialnie". Nie myślałam o zgłaszaniu kradzieży, bo nie były to klejnoty po babci.... Nielojalność i bezczelność zabolały tak bardzo, że zerwałam kontakty
              • rhaenyra Re: Jest jeszcze inna możliwość - tej rzeczy mogł 02.07.13, 22:57
                serio myslisz ze dlatego napisala ze wziela bo naprawde ja wziela ????

                pewnie po to chciala ta "chwile" zeby liscik wysmarowac bo byla zla na ciebie ze jej cos wmawiasz
              • misterni To, że napisała tę karteczkę, nie świadczy o tym, 02.07.13, 22:58
                że rzecz wzięła. Może faktycznie jej tam nie było, a wkurzyłaś ją na tyle, że po prostu napisała tak, żeby Ci dokuczyć?
                Ja nie wiem, jakbym zareagowała, gdybym tłumaczyła koleżance, że nic nie ma w tej torebce, a ona dalej namolnie kazała mi szukać, w domyśle podejrzewając o złodziejstwo.
                • zuwka Re: To, że napisała tę karteczkę, nie świadczy o 03.07.13, 00:43
                  Ależ błagam.... Ona to wzięła i się przyznała. Znałyśmy się na tyle, że nie trzeba było dodatkowych wyjaśnień. Obie dobrze wiemy jak było. Dlatego opisałem tę akcję jako wyjątkowy przykład buty. I tyle w temacie
                  • misterni Re: To, że napisała tę karteczkę, nie świadczy o 03.07.13, 00:46
                    Moim zdaniem, to nie było przyznanie się. A przynajmniej nie było to jednoznaczne.
                  • barbibarbi Re: To, że napisała tę karteczkę, nie świadczy o 03.07.13, 08:47
                    A ja jestem ciekawa co to była za RZECZ?
      • goodnightmoon zuwka ... 02.07.13, 17:40
        No ręcę opadają!!!
        • zuwka Re: zuwka ... 02.07.13, 22:55
          Oj uwierz mi że tak. Od tej chwili, a minęło już dużo czasu, nie ufam już tak ludziom jak kiedyś
    • mvszka Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 15:35
      .... No i może porozmawiamy o innych szczytach bezczelności

      istnienie w dzisiejszych czasach wyrobów czekoladopodobnych pod nazwą czekolady ( a właśnie czegoś takiego spróbowałam- fuj)
      • misterni O właśnie! Wczoraj nabyłam mleczko otmuchowskie 02.07.13, 15:56
        o smaku ciasteczkowym w mlecznej czekoladzie. Fuj, nigdy więcej. Mleczna czekolada koło czekolady nawet nie leżała.
    • zurekgirl Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 15:39
      Pozyczylam kolezance plecak, ktory uwielbialam. Poprosilam, zeby na niego uwazala w miare mozliwosci, ale jak sie cos stanie to w sumie pewnie da sie naprawic, oby tylko w razie czego elementy zbierala (wycieczka w gory, cudow sie nie spodziewalam). Kolezanka wrocila po tygodniu, wpada ze zdjeciami, ja pytam o zwrot plecaka, a ona mi na to, ze zadnego plecaka ode mnie nie pozyczala. Plecak byl na fotkach. Ona w zaparte, ja w zaparte. Mialam 16 lat, mama mi poradzila, zebym odpuscila osobie z rozdwojeniem jazni. Do tej pory jak ja spotykam i sie pyta dlaczego jestem wobec niej oschla przypominam o plecaku, a ona udaje, ze nie wie o co chodzi. Minelo 15 lat, a ja burej suce nie potrafie tego plecaka wybaczyc.
      • misterni Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 15:58
        big_grin
        Też bym chyba nie wybaczyła. Głownie tego, że ktoś próbuje ze mnie zrobić idiotkę.
      • redheadfreaq Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 17:34
        Zamordowałabym gołymi rękami.
    • princy-mincy Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 15:51

      Bylam w ciazy, 3 miesiąc, złe ja znosilam, na początku schudlam ponad 4kg a ze byłam dość szczupła to te 4 kg mniej było bardzo dobrze widać, wiem, ze nie wyglądałam jakos super apetycznie.
      Spotkałam sie z moja mama i jej siostra, której szczerze nie znoszę przypadkowo z CH.
      Poszliśmy razem na obiad, podczas którego usłyszałam, ze wyglądam po prostu okropnie i patrzeć sie na mńie nie da, bo jestem taka chuda, ale teraz to tym młodym sie w dupach poprzewracalo i ja na pewno sie w ciazy odchudzam, zeby nie prztyc zanadto.
      Po chwili usłyszałam jeszcze, ze na pewno urodze dziewczynkę, bo to widać po moich tłustych klakach i syfach na twarzy i dekolcie. I czy w ogóle muszę wychodzić z domu jak tak złe wyglądam i ludzi strasze?

      Wkrzylam sie i po szyki zjedzeniu obiadu pożegnalam sie z mama i ciotka, która nagadala potem mojej matce jaka to ja jestem niewychowana i bezczelna, ze nie zaprosilam cioci do siebie na kawę po obiedzie a przeciez mieszkam niedaleko wink
      • malwa51 Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 16:47
        Moglas jej z przeproszeniem plasnac w ry.a obiadem - policja by nic nie zrobila ciezarnej z buzujacymi hormonami XD

        Mnie by chyba ponioslo, o ile bym sie nie ewakuowala w pore. Przepraszam wink
        • princy-mincy Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 16:55
          Wiesz, ta ciotka jest zwyczajnie walnieta w dekiel, więc znizac sie do jej poziomu nie zamierzam.
          Cała rodzina jest przyzwyczajona do jej wyskoków a najlepsza metoda na nią jest wlasnie ignorowanie i niezapraszanie.
          Dla niej więc najwieksza przykrością jaka mogłam jej zrobić był brak zaproszenia do mnie na kawę smile
    • pederastwa Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 16:51
      Kolega w liceum pożyczył ode mnie kasetę magnetofonową, która później gdzieś mu sie zapodziała. W końcu, po kolejnym moim pytaniu, zaproponował, że odkupi mi ją w prezencie na urodziny
    • sanciasancia Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 17:06
      Jedna z moich wówczas bliskich koleżanek zaprosiła na to samo spotkanie u siebie dwie rodziny (i nikogo więcej) -
      • solejrolia Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 18:29
        sanciasancia, dla mnie to nie bezczelność tylko totalny brak empatii.
        albo całkowita głupota.
    • run_away83 Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 17:19
      Byłam w pierwszym trymestrze ciąży, rzygałam po kilkanaście razy na dobę i ogólnie słaniałam się na nogach. Mąż musiał wyjechać służbowo i zostałam na dwa tygodnie sama z dwójką dzieci. Nie miałam absolutnie nikogo do pomocy. Spędzałam dnie czołgając się między łóżkiem, łazienką i kuchnią, dbając tylko aby dzieci były najedzone i czyste i z grubsza kontrolowałam co robią.

      Kilka dni wcześniej byłam w przychodni zrobić badania laboratoryjne i spotkałam w poczekalni sąsiadkę. Zapytała co mi dolega że tak fatalnie wyglądam - powiedziałam prawdę, że jestem w ciąży i męczą mnie straszne mdłości i wymioty. Poskarżyłam się też że mąż wyjeżdża i zostaję z dziećmi sama.

      Pierwszego dnia ferii o godzinie 8 rano wyciągnął mnie z łóżka dzwonek do drzwi. Na progu stali synowie tej sąsiadki (8 i 10 lat) i oznajmili że chcieliby przyjść do nas się pobawić, bo mama wróciła z nocnej zmiany i chce się przespać a im się w domu nudzi. Grzecznie oznajmiłam że nie ma takiej opcji bo ja sama źle się czuję i odprawiłam. Wrócili jeszcze tego samego dnia po południu. Oraz na drugi dzień rano.

      Za trzecim razem nie zdzierżyłam, odprowadziłam chłopców pod drzwi i oznajmiłam sąsiadce że naprawdę źle się czuję i z trudem zajmuję się dwójką własnych dzieci, nie potrzebna mi dwójka cudzych na dokładkę.

      Sąsiadka jest na mnie obrażona do dziś uncertain
    • goodnightmoon Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 17:34
      Finansowych sobie nie przypominam.

      Ale mój pierwszy narzeczony któregoś dnia oświadczył, że "chyba się nie pobierzemy, bo R. jest ze mną w ciąży". R. miała być świadkową na naszym ślubie sad
      Jak nietrudno się domyślić, pomyślałam o nim same niemiłe rzeczy, co nie omieszkałam zwerbalizować. W odpowiedzi usłyszałam: "No wiesz co, byłem pewien, że jesteśmy nie tylko narzeczeństwem, ale też dobrymi przyjaciółmi i że jako przyjaciel wesprzesz mnie w tej trudnej sytuacji" surprised
      • redheadfreaq Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 17:37
        O k...urczaki.
      • antyideal Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 18:41
        surprised wysuwasz sie na prowadzenie w tym wątku wg.mnie smile
        • antyideal Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 18:45
          ..moze dlatego, ze mialam podobną sytuacje wink
          gdy jeden ukochany tuląc mnie ze wzruszeniem wyznał, ze chyba
          sie zakochal - nie we mnie bynajmniej sad
          • goodnightmoon Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 21:32
            Dzieki, dzieki smile

            Antyideal, fajne uczucie, co? wink Ale z drugiej strony - dobrze, ze nie po 15 latach malzenstwa z 2-ka dzieci, na przyklad.

            A narzeczony jeszcze potem mial focha, ze po prostu spakowalam sie i odeszlam, bo byl pewien, ze bede o niego walczyc. Noz kurcze, to byly dni samych rozczarowan big_grin
            • antyideal Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 22:07
              smile moj ukochany tez byl bardzo zdziwiony, ze zareagowalam z umiarkowanym
              entuzjazmem i nie mogl zrozumiec dlaczego po tej jakze radosnej wiadomosci odmowilam zwyczajowych sekscesów big_grin
      • 18lipcowa3 wygrałas!!!!!!!! 02.07.13, 20:05
      • angazetka Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 20:47
        Cudo!!!
      • jusiakr Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 22:20
        Wygrałaś... wow
      • karola1008 Re: Szczyt bezczelności 03.07.13, 09:19
        Rządzisz big_grinbig_grin
    • goodnightmoon Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 18:00
      Aaaaaa jeszcze taksówkarz we Wrocławiu smile

      Wracałam późnym wieczorem z delegacji, padał deszcz i strasznie bolała mnie głowa.
      Powiedziałam taksówkarzowi adres, usłyszał akcent, zapytał skąd jestem. Jak się dowiedział, że z Ukrainy, zaczął wypytywać, jak się ludziom żyje. Coś tam ogólnikowo odpowiedziałam, po czym usłyszałam wykład, że pan był w jakimś mieście 15 lat temu, że tam bieda piszczy, faceci to sami alkoholicy, a kobiety dziwki. Następnie z troską zapytał, czym JA się właściwie w Polsce zajmuje - tańczę na rurze czy sprzątam u ludzi big_grin

      Przysięgam, gdyby nie bolała mnie głowa, zmusiłabym żeby się zatrzymał i zadzwoniła po innego taksówkarza.

      Ale na koniec, jak zapłaciłam, wręczył mi wizytówkę ze słowami: "Jak pani będzie gdzieś jechać, to proszę do mnie dzwonić". Był BARDZO zdziwiony, kiedy mu oddałam i powiedziałam: "Na pewno tego nie zrobię!"
    • chyba.ze Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 18:31
      Pożyczyłam kuzynce kilka cennych dla mnie książek.
      Długo mi nie oddawała.
      Jak już raczyła zwrócić okazało się, że książki są zniszczone i rozwalone.
      Popatrzyłam na nią pytająco- odpowiedziała: -zwróciłam Twoje, bo kupiłam sobie takie same ale nowe big_grin
    • vivaluna Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 19:52
      Moja córka miala przebranie kota. Taki kombinezon z uszami i ogonem. Regularnie stroiła się w niego na wszelkie zabawy przebierańców. Któregoś wieczora wpada do nas teściowa. Trochę zdziwiona byłam bo się nie zapowiadała ale ok. Córka zadowolona poszla z teściowa do swojego pokoju. Wchodzę i patrzę a teściowa wywlokła owo przebranie z szafy i zabiera się za odcinanie ogona Zdębiałam i pytam się co robi? Na to ona, że druga synowa ma bal przebierańców i będzie przebrana za kota, ma strój i brakuje jej tylko ogona więc ona sobie pomyślala, że przyjedzie i odetnie ogon od przebrania mojej córki i zawiezie tamtej. Powiedziałam, że nie ma mowy, podałam adres najbliższej pasmanterii w której mogą sobie kupić materiał i uszyć ogon.
      W zeszłym roku mieszkała u mnie koleżanka. Po jej wyprowadzce zauważyłam zniknięcie sporej ilości książek. Wchodzę na konto Allegro mojej koleżanki i widzę wystawione moje książki. Zażądałam zwroty pieniędzy za skradzione rzeczy (książki były już opchnięte). Oddała 50 zl w zeszłym miesiącu z wielką obrazą...Ostatnio odkryłam, że zniknęły też moje nowe pantofle, ciekawe kto w nich teraz chodzi wink
    • 18lipcowa3 nie przebije was 02.07.13, 20:14
      Mnie tam żaden taki szczyt bezczelności nie spotkał, jedyne co sobie przypominam co mnie oburzyło/zdziwiło, to to, że świadkowa moja- sama bez naszej zgody zaprosiła nam gości na ślub.
      Tj slub miał byc cywilny, w innym kraju w konsulacie, własnie z tego powodu owa świadkowa była świadkową, w innym wypadku by nie była, bo w tymże kraju żyła i własnie zaznaczylismy że slub bierzemy w taki własnie sposób że chcemy tylko my i świadkowie. NIKOGO WIECEJ.
      Na co 2 godziny przed ceremonią dowiaduje się, że jadą z nami jej przyjaciele, no bo oni tak bardzo chcieli jak ona im powiedziała że to taki miły romantic slub i w ogóle. Nie zapytała nas o zgodę rzecz jasna.
      Na co ja zaprotestowałam, to zrobiła mi mega scenę, że jestem wredna, że to wstyd tak nikogo nie zaprosić i jestem bezczelna i w ogóle. Krzyczała na mnie w ogóle, no ale gości nie zabralismy. Slub sie odbył, ja świadkową mam głęboko w tyle , spotykam tyle co muszę i zamienam 2 zdania. Slubu bym nie zmieniła i nie popsuło to niczego.
      Do tej pory mi to wypomina, 5,5 roku, że ich stosunki popsuły się przez nas, bo TO MY 2 GODZINY przed slubem odwołalismy gości.Hahahaaa!
      Rozumiecie- ludzie obcy,zaproszeni bez konsultacji z nami. na dodatek nasza wina że oni sie obrazili.

      Za każdym razem mówię jej że to jej wina ale nie trafia.
    • auto.auto Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 20:25
      Była już (dzięki Bogu!!!) dziewczyna mojego brata regularnie nosiła moje ciuchy - ona miała wtedy z 17, ja 21 lat. Mieszkałam wtedy w innym mieście (studia) i spora część ubrań została w domu, głównie takie 'koło domu' właśnie. Niedoszła szwagierka za zgodą mojego durnego brata ubierała się w te ciuchy (mój rozmiar: M, jej: XS) wprawiając w konsternację wspólnych znajomych. Ostatnio przyznała się nawet, że parę miesięcy temu wyrzuciła moje martensy, tzn, trzymała je z dobrych 8 lat u siebie w szafie (od paru lat mieszka w innym mieszkaniu, buty wędrowały razem z nią), pożyczyła je sobie na Przystanek Woodstock i tak zostały (przed maturą przestało mnie interesować tego typu obuwie). I żeby nie było, że jej wcześniej nie mówiłam, że nie ma się w moje ciuchy ubierać - opieprzałam i ją i mojego durnego brata, ale ona to raczej z tych mega-bezczelnych co jak nie drzwiami to oknem i jeszcze zdziwiona, że jej się uwagę zwraca.
    • joanekjoanek Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 20:43
      Mam mieszkanie, które stoi puste, bo jakoś nigdy się nie składa, żeby je wyremontować i oddać w najem.
      Teść znalazł jakiegoś swojego pociotka (dla mnie kompletnie obca osoba), który miałby teoretycznie być zainteresowany wynajmem w zamian za czynsz i opłaty.
      Pociotek raczył zadzwonić do mnie i zapytać grzecznie, czy ten czynsz i opłaty on musi płacić, bo wolałby nie.
    • barbibarbi Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 20:58
      z relacji mojego męża: jak miał z 18 lat był na dyskotece z kolegą w centrum miasta, o 3 nad ranem po kolegę przyjechał ojciec, a że było w tym samym kierunku to mój M. zapytał czy może z nimi pojechać, bo już nie bardzo było czym wrócić. W drodze dał temu ojcu kolegi kilka złotych "za fatygę". Niestety po drodze został wysadzony, bo tamten musiałby odbić i dosłownie kilometr zboczyć z drogi żeby podjechać pod dom, ale nie, wysadził chłopaka w niebezpiecznej dzielnicy w środku nocy, bo mu było szkoda 5 minut żeby go dowieść na miejsce.
      • barbibarbi Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 21:01
        sorki - dowieźć
      • wyznawczyniwielkiegoczerwia Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 21:23
        Mnie podobnie wysadziła moja koleżanka. Na co dzień była miłą, fajną dziewczyną, do dzisiaj nie wiem, co jej wtedy odwaliło. Niestety, zaczyna odbijać jej coraz bardziej na różne sposoby, więc chyba zakończę znajomość.
      • goodnightmoon Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 21:48
        Tak samo "podwozil" kiedys klient do hotelu moja kolezanke z pracy big_grin Dlugo namawial, zeby nie brala taksowki, bo on jedzie w tym samym kierunku. Po czym wysadzil ja na skrzyzowaniu, bo on teraz skreca w prawo a hotel jest prosto tylko 1 km. No i szla bieda w butach na obcasach, ciagnac walizke i niosac laptop ...
    • gretchen184 Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 21:11
      nie przebiję was-to pewne
      raz jeden miałam taką przykrą sytuację. byłam w 8 m.c.
      ciąża nie była zagrożona ale ze względu na rwę kulszową i problemy kardiologiczne powodujące zasłabnięcia starałam się nie chodzić po sklepach (zresztą nie bardzo mogłam) i nie stać w kolejkach-chyba,że było to konieczne.
      no i raz stoję sobie grzecznie w kolejce w mięsnym,już prawie moja kolej i nagle wkasztania się przede mnie na bezczelnego kobieta ok. 30-tki.
      grzecznie zwróciłam uwagę,że ja tu jestem,nie jestem niewidzialna i do tego dźwigam już bardzo duży brzuch więc niech raczy mnie zauważyć.
      a ta tak wydarła na mnie ryja z pretensjami,że zamiast w domu siedzieć zajmuję miejsce w kolejce,że wyglądam jak gruba świnia i żebym przypadkiem tu nie urodziła-że się cisza zrobiła jak makiem zasiał ,ludzie się zaczęli na nią gapić-a ta nic,jak gdyby nigdy nic zrobiła zakupy i poszła.
      dupowata ekspedientka nawet nie mrugnęła tongue_out
      zresztą mnie też skutecznie zamurowało..

      --Walka z komarami w mieszkaniu rozwija słuch, czujność, koordynację, szybkość i paranoję.
      • barbibarbi Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 21:19
        a to mnie się przypomniało jak na poczcie wryła się przede mną bez kolejki jakaś kobitka. Zwróciłam jej uwagę, że byłam pierwsza, a ta na mnie z ryjem, że ona ma tylko jeden list do odebrania a ja wysyłam kilka listów i ona nie będzie czekać! Na szczęście tam były numerki kolejności, a ona nawet o tym nie wiedziała, bo pewnie od początku miała w planach "wrycie" się na chama.
        • agaja5b Re: Szczyt bezczelności 03.07.13, 17:35
          Mnie ostatnio coś podobnego spotkało. Stałam w warzywniaku z dziećmi i właśnie podawałam sprzedawczyni jabłko do zważenia, kiedy ta zamiast mi policzyć mówi: Pani się odsunie, ja tą drugą panią obsłuże bo ona się spieszy. Powiedziałam że ja też się spieszę (kupowałam to jedno jabłko tylko), ona dalej swoje że ona tą panią zna i ta do pracy się spieszy. W końcu pytam: czy ja jestem jakiś gorszy sort klienta czy co, przecież wyraźnie mówię że też się spieszę? Na co ta pani za mną do sprzedawczyni: Halina obsłuż ją, nie rób sobie wrogów. I tym mnie zabiłasmile Zostałam obsłuzona z łaskąsmile
    • landora Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 22:04
      Na studniówce zostawilam w naszej sali aparat fotograficzny z filmem, 36 pustych klatek. Kiedy po jakimś czasie przyszłam po niego i chciałam robić zdjęcia, okazało się, że na filmie zostało ledwie kilka zdjęć. sad
      Wściekłam się i wywołałam tylko miniaturki, odbitki zrobiłam z tych kilku moich zdjęć. Parę dni potem jeden z idiotów, którzy robili zdjęcia moim aparatem zażądał ode mnie odbitek i strzelił focha, kiedy mu stanowczo odmówiłam.
    • lisciasty_pl Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 22:44
      Tak sobie czytam Wasze przypadki i stwierdzam, że przysłowiowe "nasr... na wycieraczkę i poprosić o papier" to sprawa niewarta wzmianki wink
      • daisy Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 23:13
        Słowo daję, ja też mam oczy jak 5 złotych. Takie barwne są niektóre bezczelności, że człowiek zaczyna żałować, że jemu się nic podobnego nie przytrafiło. smile
        • totorotot Re: Szczyt bezczelności 03.07.13, 08:16
          Ja tam jakoś nie żałuję smile
          Mogłabym co prawda rzucić parę przykładów w wykonaniu najbliższej rodziny, ale obawiam się identyfikacji, więc sobie tylko się pocieszę, że nie ja jedna mam takich "bliskich".
    • kub-ma Re: Szczyt bezczelności 02.07.13, 23:03
      Takie z dzieciństwa, ale dobrze pamiętam. Sukienka na pierwszą Komunię. Dawne czasy, więc takie rzeczy często były przechodnie. Pierwszą Komunię odbyłam, rodzina przyjechała pożyczyć, mama się zgodziła pod warunkiem, że na rocznicę wróci, żebym mogła założyć. Sukienka powędrowała razem z wiankiem przecudnej urody (jak na tamte czasy). Pożyczone rzeczy nie wróciły. Dla mamy wielki problem, dla mnie wielkie rozczarowanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka