Dodaj do ulubionych

A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kolonie

12.07.13, 14:35
A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kolonie i obozy? Ematki nie mają takich dzieci? Czy dzieci nie mają nic do gadania w temacie?
Obserwuj wątek
    • anika772 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 14:37
      Moja starsza ma 7 lat i nie chciała nigdzie pojechać, w przyszłości też nie- tak twierdzi. Mam nadzieję że zmieni zdanie.
      Oczywiście, że ma do gadania w tym temacie.
    • angazetka Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 14:37
      Zajrzyj na forum Życie rodzinne.
      • kropkacom Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 14:38
        Nie lubię skakać po forach. A co? Tam jakaś afera?
        • noname2002 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 14:40
          forum.gazeta.pl/forum/w,898,145668960,,Maz_zmusza_dziecko_do_wyjazdu_na_oboz.html?v=2
          Byłam pewna, że to Cię zainspirowało do założenia wątku.
          • andaba Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 14:45
            Dziś kolonie nie są takie znowu popularne, chyba znam jedną matkę, która dzieci na obozy posyła i to mama taka właśnie "forumowa", czyli na forum poznana.
            Moje nie jeżdżą, ich koledzy nie jeżdżą i kuzyni też nie jeżdżą.

          • kropkacom Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 14:48
            Dzięki, przeczytam.
    • marzeka1 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 14:42
      Mam 2 synów- starszy, teraz już 19-latek nigdy na koloniach czy obozach nie był (poza szkolnymi biwakami), bo nie chciał/odmawiał/awanturował się,ze nie i koniec. To na siłę miałam wysyłać? Młodszy odwrotnie- sam chce i za tydzień znowu jedzie z kolegą ze szkoły. Podoba mu się, lubi to. 2 dzieci i kompletnie 2 różne podejścia- nie zmuszałam.
      • dorcia1234 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 14:45
        ja mam córkę, lat 12 która też nie chce jeździć. W zeszłym roku była na obozie, który sobie sama załatwiła i żałuję bardzo, że ją tam puściłam.W tym roku już nie chciała nigdzie jechać.
        Dla mnie o tyle to dziwne, ze ja nie byłam w stanie usiedzieć na tyłku i zjednego wyjazdu mogłam jechać na następny
    • mama-ola Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 14:47
      Mój syn nie chciał pojechać i nie zmuszałam.
      Babcia, my i półkolonie - tak spędza wakacje.
      • joanna_poz Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 14:50
        > Mój syn nie chciał pojechać i nie zmuszałam.
        > Babcia, my i półkolonie - tak spędza wakacje.

        u nas identycznie.
        poki co nie chce jeżdzić - ma 9 lat - nie zmuszam.
        • pearlinee Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 14:53
          moja 6 latka zapuściła na nas tygodniowego focha, bo nie chcieliśmy jej na obóz puścić. No i po namowach ze strony dziecka i trenerki mąż się ugiął, potem urobił mnie no i mała jedzie. W życiu bym nie zmusiła dziecka do wyjazdu
      • bi_scotti Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 14:53
        Moje nie mialy opcji "nie lubie". Obozy byly wybierane wedlug klucza: wiek uczestnikow, termin, odleglosc od domu, cena, oferowane zajecia i dzieci byly zapisywane. Zero dyskusji, nawet by mi nie przyszlo do glowy zapytac - co bym miala z nimi robic latem w miescie bez opieki? Latali do PL na czesc wakacji, jezdzili na obozy a na 2 tygodnie, ktore my z mezem moglismy wziac wolnego, jezdzilismy rodzinnie. Traum nie bylo.
      • cilantre Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 14:58
        Moja nie jeździ, ale znam dzieci, które mają zorganizowany czas wakacyjny niemal w 100%.
        Wyjazd rodzinny - 1 tydzień, obóz harcerski - 2 tygodnie, obóz sportowy - 2 tygodnie, kolonie -niecałe 2 tygodnie. Zostaje 1 tydzień na odsapnięcie wink
        Ja tak kiedyś jeździłam - dzisiaj to ewenementy ...
    • przeciwcialo Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 14:53
      Moje przyzwyczajone do wyjazdów wakacyjnych , feryjnych, zielonych szkół. Nie ma problemu. Gdyby był i tak posylalabym ale mam ten luksus że dzieci jeżdżą na wyjazdy organizowane przezz szkołe czy klub sportowy więc znają towarzystwo i opiekunów.
    • nowi-jka Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 14:57
      jak moje kolezanki majace starsze dzieci płakałay bo posyłały dziecko 12-13 letnie pierwszy raz na kolonie bo jak on sobie poradzi to smiałam sie z tego i myslałam ze ja swoje puszzce wczesnie
      Chciałam zapisac na obóz to sie rozryczał ze on nie chce nigdy nigdy nigdy jechac na obóz. Wiec kto wie czy jego pierwszy raz nie bedzie w wieku 12-13 lat jesli w ogóle bedzie smile
    • majenkir Re: 12.07.13, 15:05
      kropkacom napisała:
      > Ematki nie mają takich dzieci? Czy dzieci nie mają nic do gadania w temacie?


      Ja bylam takim dzieckiem. Nie cierpialam kolonii I jezdzilam na nie co roku. Czasem nawet na dwa turnusy sad. Mama chyba chciala sobie ode mnie odpoczac sad.
    • gazeta_mi_placi Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 15:06
      Moim zdaniem nie można zmuszać, wakacje to ma być dla dziecka odpoczynek, a nie mordęga.
    • wuwujama Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 15:20
      Corka miala od poczatku powiedziane, ze przez 4 tygodnie wakacji musi miec jakas opieke, kiedy my rodzice bedziemy w pracy. Babcie nie dadza rady. Lato w miescie nie trwa caly dzien. Polkoloni prywatnych jak na lekarstwo a koszt taki sam jak opiekunki, czyli przekraczajacy nasze mozliwosci. Czyli innymi slowy wyboru nie bylo. Na szczescie jej sie spodobalo i bez problemu dwie w ciagu wakacji zalicza. Wszystkie znane mi dzieci pracujacych rodzicow juz w wakacje po 1 klasie zaczynaja jedzic na kolonie.
    • pade Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 15:21
      Moje dzieci jeżdżą. Najpierw z dziadkami i z nami, potem kolonie, obozy i wyjazd z nami. Ich rówiesnicy rownież wyjeżdżają, nie widzę w tym nic dziwnego, ani wyjatkowego. Staram się by dzieci były przynajmniej miesiąc poza domem. Czas na wynudzenie się i leżenie we własnym łózku też mająsmile
    • lady-z-gaga Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 15:24
      Cholera, nie rozumiem. Nie chodzi o sam wyjazd i dyscyplinę, ale przeciez na takich wyjazdach coś się dzieje. Oprocz zwykłych kolonii czy obozow harcerskich są przeciez wyjazdy sportowe, taneczne, obozy konne i wiele innych.
      Jak dzieciak (nie mówię o 7latkach) może nie interesować się niczym, nie uprawiac żadnego sportu? W ostateczności pozostaje przyjemność przebywania z przyjacółką z klasy albo kumplem z podworka. A mamuski tylko o tłoku, dyscyplinie i porannym wstawaniu...jak Wy dzieci wychowujecie? na starych malutkich, ktorym tylko wygoda w głowie? Czytam tamten watek na Zyciu Rodzinnym i cisnienie mi się podnosi. Tydzien z rodzicami, a do tego komputer i towarzystwo mamusi albo babci. To mają byc wakacje młodego człowieka! bo "wrazliwa i uczuciowa". Jak dorośnie, trafi pewnie na forum i będzie tu spędzac dnie i wieczory.
      • przeciwcialo Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 15:28
        Jak widać w tym wątku to standard wink
        • kropkacom Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 15:32
          Z moich obserwacji standard jest inny. Po prostu takie na razie padły odpowiedzi. Wasze oba nicki dobrze kojarzę z forum. Jak się to ma do teorii powyżej? big_grin
          • lady-z-gaga Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 15:55
            >Wasze oba nicki dobrze kojarzę z forum. Jak się to ma do teorii powyżej? big_grin

            Zaraz Ci wytłumaczę.
            Otóż w dziecinstwie wyjeżdżałam na kolonie i obozy harcerskie. Dlatego teraz pisze czasem kilka postow na forum, a czasem nie ma mnie tu po kilka dni. tongue_out big_grin
            • kropkacom Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 16:09
              No oczywiście.. tongue_out
      • gazeta_mi_placi Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 15:30
        I co w tym złego? Są ludzie introwertycy i domatorzy, to gorszy gatunek człowieka czy jak? Wszyscy muszą być ekstrawertykami ciągle otoczonymi ludźmi i uprawiającymi sporty? Trochę szacunku dla ludzi o odmiennych charakterach, nie robią nikomu krzywdy.
        • kropkacom Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 15:32
          Dzisiaj ta bardziej zdroworozsądkowa wersja gazety? wink
          • niutaki Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 15:41
            Nie zmuszam, dlatego w tym roku na kolonie nie pojechala, leci w sierpniu ze swoim tata na wakacje. W zeszłym roku byla, bo chciala jechac.
        • noname2002 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 15:50
          I co w tym złego? Są ludzie introwertycy i domatorzy, to gorszy gatunek człowie
          > ka czy jak? Wszyscy muszą być ekstrawertykami ciągle otoczonymi ludźmi i uprawi
          > ającymi sporty?

          10/10
        • lady-z-gaga Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 15:51
          Nie chrzań, Gazeta. wink
          Część tych "introwertykow i domatorow" to efekt wychowania nadopiekuńczych mamus, ktore wola widzieć dziecko przed telewizorem lub przy komputerze, zamiast martwić się, ze pewnie je komary gryzą albo czapki nie założyło na koloniach.
          • gazeta_mi_placi Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 18:09
            Bzdura, znam wiele rodzeństw z tych samych domów gdzie jedno jest wybitnie towarzyskie, a drugie wolało nad książkami, z własnego wyboru. Normalna rodzina.
            Znałam też chłopaka z prawdziwie nadopiekuńczą matką (trochę wstydu się chłopak najadł swoją drogą), samotna matka jedynaka. I chłopak towarzyski, a nawet taki trochę łobuzowaty wręcz.
            Myślę, że te cechy są jednak wrodzone. Już po małych dzieciach widać, że jedno jest spokojne, a drugie wszędobylskie i ciekawe wszystkiego.
            • ewasuwek Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 18.07.13, 08:29
              mam dwoje diametralnie różniących się od siebie dzieci, córka 11 lat wiecznie gdzieś "lata", ma pełno znajomych, ciągle ktoś u niej siedzi albo ona u kogoś, jak rano wstaje to już obmyśla co bedzie robiła.
              Syn 8 lat nie potrzebuje nikogo, lubi swój hamak w ogrodzie, kota do miziania, swoje statki i samoloty...
              dzieci z jednej matki i ojca...
      • lily-evans01 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 15:47
        OMG, pamiętam, że jak byłam uczennicą podstawówki, a potem nastolatką, to najbardziej na świecie nie cierpiałam sprawdzać się w czymś publicznie i na oczach wszystkich. Żaden z tych obozów tematycznych (wtedy takich nie było) by mnie pewnie nie zachwycił, bo nieustannie trzeba by coś robić, zamiast np. popływać w morzu i poleżeć na plaży, zajmując się miłymi pogaduszkami z koleżankami. Może dziewczynka nie jest zbyt śmiała i nie chce tańczyć czy jeździć konno z nieznaną grupą ludzi.
        Tak się powoli przymierzam do jakichś kolonii dla mojej córki, choć to pewnie najwcześniej w przyszłym roku - ale jak dla mnie wiele z tych ofert to przerost formy nad treścią, nawet dla młodszych dzieci. Wakacje są po to, by odpoczywać, mieć bezpośredni kontakt z przyrodą, świeżym powietrzem, ewentualnie nawiązywać nowe przyjaźnie. Edukację i uczenie się nowych umiejętności naprawdę zostawmy na następny rok szkolny.
        I jeszcze jedno, nasza była szkoła regularnie organizuje kolonie, takie z wyższej półki, z wypasionymi programami - zazwyczaj jest pełno wpisanych na program sportowy, a może ze 2-3 na językowy wink. Angielski w wakacje, na kolonii, no brrr!
        • zofijkamyjka Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 13.07.13, 20:09
          lily-evans01 napisała:

          > Tak się powoli przymierzam do jakichś kolonii dla mojej córki, choć to pewnie n
          > ajwcześniej w przyszłym roku - ale jak dla mnie wiele z tych ofert to przerost
          > formy nad treścią, nawet dla młodszych dzieci.

          No właśnie! czy nie ma teraz zwykłych koloniii nie-tematycznych gdzie dzieci poprostu odpoczywaja i maja czas wolny?
          • lolinka2 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 13.07.13, 21:30
            tyle, że koonie z językiem naprawdę mogą być fajne. My w tym roku robimy w Piasecznie półkolonie dwujęzyczne, turnusy są tygodniowe - tematyczne i ani ja się nie znudziłam po 2 tyg, ani nie widzę tego po dzieciakach - wracają: Ci z pierwszego tyg. zostali na drugi, dopisują się na kolejne tyg. Każdego dnia mają ileś-tam zajęć tematycznych w atrakcyjnej postaci, do tego ok 2h swobodnego świrowania na dworze, luz w świetlicy też jest, żeby zdążyli pobawić się w kulkach czy na trampolinie. Stawiamy na stare zabawy w kółku, harcerskie itp. Do tego sporo plastyki i muzyki - działa.
            • zofijkamyjka Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 13.07.13, 22:26
              lolinka2 napisała:

              > tyle, że koonie z językiem naprawdę mogą być fajne.

              Dla niektórych sa fajne a dla innych nie.
      • angazetka Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 16:10
        > Jak dzieciak (nie mówię o 7latkach) może nie interesować się niczym, nie upraw
        > iac żadnego sportu?

        A jak to się niby ma do jeżdżenia na kolonie? Mnie interesowały książki i teatr, i dużo czasu na czytanie. I czas na dla siebie, który nadal jest mi potrzebny, by odpocząć.
        • lady-z-gaga Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 16:22
          Odpoczywasz po czytaniu? To niedługo będziesz potrzebowała kogoś, kto Ci będzie kartki przewracał tongue_out
          Lekarze mają inne poglądy na temat tego, co jest potrzebne dorastającemu dziecku. Potrzebny jest ruch na świeżym powietrzu, a gnusne forumki nie są przykładem do naśladowania dla 12latki.
          • kropkacom Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 16:25
            Jesteś jakaś napastliwa i na razie tylko ty... Może jedz na kolonie wink
          • angazetka Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 16:26
            > Odpoczywasz po czytaniu?

            PRZY czytaniu, inteligentna istoto ludzka tongue_out
        • minkapinka Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 16:29
          Moja córka chodzi na zajęcia teatralne do Pałacu Młodzieży i są tam organizowane kolonie i zimowiska teatralne, musicalowe. -
          __________________
          wycietezmejli.blogspot.com "Jest sugestia z góry, żeby ludzi inaczej pokazać, mniej zbliżeń, więcej oddaleń"
    • minkapinka Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 15:58
      A co to znaczy nie chcą? To kto podejmuje decyzje?
      Nie jestem w stanie zapewnić dziecku opieki przez 2 miesiące, więc MUSI jechać na kolonie
      Córka pojechała pierwszy raz po zerówce, miała 7 lat. Teraz ma 11 i jedzie mniej chętnie niż za pierwszym razem, ale ja też muszę odpocząć.
      • niutaki minkapinka 12.07.13, 16:44
        > A co to znaczy nie chcą?
        No u nas to znaczy, ze nie chce, wiec nie jedzie. Ja nie mam problemu w traktowania mojej corki, jak rownego mi czlowieka i biore pod uwage jej checi i pragnienia. A Ty lubisz jak sie Ciebie zmusza do czegos na co nie masz ochoty/nie lubisz? A MUSI to np chodzic na rehabilitacje, nosic aparat ortodontyczny, czytac w okularach - to jest pewna czesc rzeczy, ktore naprawde musi.
        • minkapinka Re: minkapinka 12.07.13, 17:18
          A skąd twoje dziecko na wiedzieć jak jest na koloniach skoro na nich nigdy nie bylo?
          Wiele zależy od rodziców, jeśli potrafią zapewnić dziecku poczucie bezpieczeństwa, znaleźć odpowiednie kolonie i zachęcić do nich, to dziecko będzie chciało jechać,

          _______________
          wycietezmejli.blogspot.com "Jest sugestia z góry, żeby ludzi inaczej pokazać, mniej zbliżeń, więcej oddaleń"
          • niutaki Re: minkapinka 12.07.13, 18:05
            alez bylosmile wlasnie w zeszlym roku bylo, juz pisalam chyba wyzej, w tym nie chciala, wiec nie pojechala.
    • kamunyak Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 15:59
      Moi synowie byli na kolonii raz i po powrocie powiedzieli zgodnie "nigdy więcej". Mieli wtedy 7 i 9 lat. Może za wcześnie pojechali? Żałowałam bardzo bo u nas w pracy były wtedy jeszcze atrakcyjne wyjazdy dla dzieciaków, takze zagraniczne.
      Ale cóż.
      Wyjeżdżaliśmy razem nad morze, potem babcia i dziadek pod miastem - ogródek, las w pobliżu.
      W gimnazjum zadarzyły się też jakieś szkolne wyjazdy. Lepsze (dla zainteresowanych) bo z kolegami.
    • asia_i_p Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 16:02
      Mam, nie chce, więc nie jeździ, ja też nie chciałam i nie jeździłam. Z tym, że ja mam łatwo, bo jestem nauczycielką, moja mama też była, kiedy ja byłam mała, a kiedy moja siostra była mała, z kolei ja mogłam się nią zajmować w czasie, kiedy mama była w pracy. Kiedy siostra podrosła, jeździła, ale nie z musu, tylko z chęci.

      Chociaż półkolonie nie są chyba droższe niż kolonie.
      • lily-evans01 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 16:07
        Różnie z tymi półkoloniami bywa.
        Najfajniejsze, jakie znalazłam - 430 zł/tydzień.
        • asia_i_p Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 13.07.13, 16:51
          Sporo. Ale chyba i tak taniej od koloni, prawda? I jeszcze zależy, czy z wyżywieniem, czy dodatkowo musisz zapakować lunch.
    • xxe-lka Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 16:03
      Mój ośmiolatek póki ci nie chce słyszec o koloniach. Nie wiem czy to się zmieni. Nie zamierzam go namawiać. Nie jestem jakąś wielką fanką tego typu wypoczynku. Trochę za dużo widziałam wink
    • aneta-skarpeta Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 16:03
      ja byłam dzieckiem, które nie nadawało się na kolonie
      byłam raz- ryczałam, cierpiałam- koszmar

      wyjechałam dopiero jako późna nastolatka na obóz i mi się podobało


      mój syn, choc wiekszy twardziel niz ja- tez nie jest z tych dzieci co by najchętniej z kolonii na kolonię
    • nenia1 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 16:08
      Faktycznie nie mam takiego dziecka. Córka uwielbia, tak jak i ja w dzieciństwie, wyjazdy na kolonie czy obozy. Autentycznie, może dlatego, że sama mam wspaniałe wspomnienia, byłoby mi przykro, gdyby córka miała problemy z wyjazdami.
      Na pewno nie byłoby to u mnie na zasadzie - "nie chcesz jechać, ok, to nie jedź", choć przymusu też bym nie stosowała, bo przymus najczęściej rodzi rozżalenie, bunt i niechęć może jedynie powiększyć.
      Generalnie szkoda by mi było, że córka straci coś tak fajnego jak wyjazdy wakacyjne
      w gronie grupy rówieśniczej, dlatego z pewnością byłyby negocjacje smile
      • mamaemmy Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 16:36
        Moja nie chce. Ma 8,5 roku.
        Co roku spedza wakacje nad jeziorami z moimi rodzicami,potem-jedzie do chrzestnej ,do swojej ulubionej kuzynki,do jednego z bardzo rekreacyjnych miast smile
        Potem jedzie z nami na wczasy.A potem to (ostatnie dwa tygodnie) juz bedzie musiał jej wystarczyc ogród i basen wink
        Jak jej sie odmieni-puscimy ją za rok,dwa,ale póki co sie na to nie zapowiada. a od razu mówię,że dziecko tzw cygańskie,nie żaden mamin cycek "od maleńkości" jezdziła z babcią,ciocią,tatą itd.
    • karola1008 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 17:15
      PIerwszy raz na kolonie pojechałam w wieku 10 lat, na następne - rok później. Szczerze tego nie znosiłam - tęskniłam za rodzicami, wolałam poczytać niż isć na dyskotekę, nie chciało mi się wstawać w wakacje o 7. rano i gnać na gimnastykę, kąpiel w jeziorze - najlepsza atrakcja, zawsze trwała za krótko, itp., itd. Jeździłam, bo moi rodzice tegho chcieli, ja za wiele do gadania nie miałam. Gdy miałam 13 lat pojechałam po raz pierwszy na obóz sportowy - narciarski - w ferie, a latem na wakacje w siodle. Tego typu wyjazdy bardzo lubiłam.
      Mój syn pojechał po raz pierwszy w zeszłym roku - 9 lat - na obóz sportowy, ze swoją szkołą karate. Podobało mu się i w tym roku też pojechał, a dodatkowo w sierpniu jedzie na obóz piłkarski. Gdyby nie chciał, na pewno bym go nie zmuszała.
    • volta2 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 17:21
      moi nie chcieli jechać, ale się nie zgodziłam, wybrałam co uznałam za stosowne i zobaczymy.
      na razie mija 5 dzień, kontaktu nie mam ani z dzieckiem ani z opiekunem, więc jestem trochę zaniepokojona...

      w poniedziałek do starszego dojedzie młodszy - temu,mimo że też nie chciał - powinno się spodobać.

      obawiam się że jak traumy nabędą to za rok odmówią już świadomie wszelkich wyjzadów i będę miała problem jak obecnie z samym młodszym.
      a padam na pysk, bo sama robię za półkolonie:
      rano orlik (zawieźć i przywieźć trzeba)
      w południe tenis(ze mną)
      po tenisie basen(ze mną)
      wieczorem rower.
      w sumie program atrakcyjny ale już nie wyrabiam kondycyjnie.

      i tak miałoby być przez całe wakacje?
      • minkapinka Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 17:30
        Oczywiście i tak przez całe wakacje smile jak dziecko nie chce, to nie. Najwyżej matka się wykończy wink
        Matka mojego dziecka już się wykończyła tak, że nawet na spacer nie wyjdzie, więc dziecko zmienia kompa na ps, a czasami na tv. To są dopiero wakacje.
        __________________
        wycietezmejli.blogspot.com "Jest sugestia z góry, żeby ludzi inaczej pokazać, mniej zbliżeń, więcej oddaleń"
        • mmikus Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 18:16
          Moja córka ma 7 lat, we wrześniu zaczyna szkołę. Właśnie wróciła ze swego pierwszego obozu sportowego, zachwycona. Chce jechać znowu, najchętniej w te wakacjewink
          W sumie wahałam się czy ją puścić, ale jechała ze swoją grupą sportową, znam trenerów, mam zaufanie co ich odpowiedzialności jako opiekunów. I ona bardzo chciała jechać, tylko miała obawy jak będzie w nocy spała, sama o tym mówiła. Maskotki wziąć nie chciała, bo się wstydziła - była najmłodsza na obozie. Ja ją do wyjazdu zachęcałam i nie wysyłałam daleko, żeby w razie czego móc szybko zabrać...
          Uważam, że dzieci trzeba zachęcać, namawiać, na pierwszy raz wysyłać na krócej, może złapią bakcyla, moja złapała, co mnie bardzo cieszy.
          Teraz opowiada w kółko jak pływała kajakiem, uczyła się pływać na desce windsurfingowej, a jak zapytałam, czy jej tam dobrze było, to usłyszałam: "mamo, nie było dobrze, na obozie było czadowo"...
      • cafissimo Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 18:00
        No widzisz, moi też nie chcieli jechać i nie pojechali. Tyle że ja jakiś czas wcześniej zainwestowałam i machnęłam sobie więcej dzieci. I teraz już nie muszę robić za półkolonie, bo oni sami sobie te półkolonie robią. Bawią się dobrze, a ja czytam na hamaku książki. Bardzo mi to odpowiada. Sama też nie znosiłam jeździć i nigdy nie byłam na koloniach. Na szczęście miałam rozsądnych rodziców i, niestety, tylko jedną siostrę. Ale prawie bliźniaczkę, więc też bawiłyśmy się znakomicie.
    • guderianka Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 18:13
      Moje nie jeżdzą
      STarszej nie pozwala stan zdrowia, Młodszej wiek
    • wegatka Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 20:05
      Moja starsza jeździ chętnie, a młodsza, prawie dwunastoletnia nie jeździ, bo nie lubi i nie chce. Tzn. jeździ na zielone szkoły (choć niezbyt ochoczo), a na kolonie nie chce. No i co, mam ją siłą wysyłać. Osobiście nie widzę takiej konieczności. Może za rok jej się zachce, to pojedzie.
    • antoska2013 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 20:34
      Ja byłam takim dzieckiem. Nie chciałam na kolonie za nic. Byłam raz i cały czas chciałam wrócić do domu, no i w połowie wymusiłam, by mnie zabrano.
      Nienawidziłam wstawania o wyznaczonej godzinie, spania z przypadkowymi osobami w pokoju, zorganizowanych zajęć, które były dla mnie śmiertelnie nudne, gromadnego "zwiedzania", które było dla mnie koszmarem, ohydnego jedzenia, wstrętnych łazienek, ćwiczeń fizycznych typu aerobik. W domu miałam swoje pasje, znajomych i ciekawe sposoby na spędzanie wolnego czasu. Kolonie były przede wszystkim straszliwie nudne. Od rana do nocy nuuuuuda.
      I bardzo zła opieka nad dziećmi 7-8 lat. Co mnie- starszą- dodatkowo zniechęcało do pań.
      Za to uwielbiałam organizowane przez szkołę (co oznacza, że jechali moi znajomi) biwaki, ogniska, dzienne i nocne wędrówki, dziecięce szkoły przetrwania. Wolę ciasny namiot z kumpelą niż 5-osobowy pokój z przypadkowymi dziewczynami, z którymi kompletnie nie mam o czym rozmawiać.
      Uwielbiam podróże, ale wciąż wolę sama zorganizować super wyprawę dla bliskiego grona, niż pojechać do jakiegoś egipskiego Ursynowa i wykupić zupełnie mnie nie interesującą autokarową wycieczkę z pocztówki za 100 euro.
      Dzieci, które nie chcą jeździć na kolonie nie muszą być niedojrzałe i nadmiernie przywiązane do matki. Nie wszyscy lubią stadny pęd i odgórne zarządzanie. Dla niektórych dzieci kolonie to najmniej atrakcyjna forma spędzania wolnego czasu.
      • mamaemmy Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 20:51
        antoska2013 napisała:


        > Nienawidziłam wstawania o wyznaczonej godzinie, spania z przypadkowymi osobami
        > w pokoju, zorganizowanych zajęć, które były dla mnie śmiertelnie nudne, gromadn
        > ego "zwiedzania", które było dla mnie koszmarem, ohydnego jedzenia, wstrętnych
        > łazienek, ćwiczeń fizycznych typu aerobik.


        Masakra smile Podobnie opisywala kolonie moja znajoma ! Nie tęskniłam za takim spędzaniem czasu,do dziś nie lubię jak ktoś ustawia mój dzień .Dlatego dla mnie wycieczki objazdowe to koszmar big_grin Nie jezdziłam,zawsze na wakacje lądowałam u babci,była rzeka i tysiące znajomych i kilkoro przyjacioł,którzy pozostali do dziś.
        Ale teraz (podobno)kolonie dla dzieci są fajne.Dziewczynki z klasy Emki sa zachwycone,pojechały-kasę,za radą emamy wziely duużo mniejsza i jeszcze przywiozły polowę !!! Myślę,że Emma pojechałaby na tą kolonie gdyby jechała jej najlepsza koleżanka-myslę,że wtedy opcja byłaby do przedyskutowania.Nie chciała,nie puścilismy jej,mimo,że mielibysmy spory zwrot gotówki( z pracy męża) i wyszloby naprawdę bardzo malutko.
        Póki co woli wakacje w kamperze nad jeziorem,tuz przy piaszczystej plaży.
        Zobaczymy za rok.
        • nenia1 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 21:09
          mamaemmy napisała:

          > Masakra smile Podobnie opisywala kolonie moja znajoma !

          Mam nieodparte wrażenie, że wspomnienia w dużej mierze zależą od nastawiania - jak ktoś źle się czuł w towarzystwie nieznanych mu dzieci, przeżywał rozłąkę z rodzicami i tęsknił za domem i znanymi mu miejscami, to jak mu się miało podobać na wyjeździe?
          • mamaemmy Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 21:17
            nenia1 napisała:

            > mamaemmy napisała:
            >
            > > Masakra smile Podobnie opisywala kolonie moja znajoma !
            >
            > Mam nieodparte wrażenie, że wspomnienia w dużej mierze zależą od nastawiania -
            > jak ktoś źle się czuł w towarzystwie nieznanych mu dzieci, przeżywał rozłąkę z
            > rodzicami i tęsknił za domem i znanymi mu miejscami, to jak mu się miało podoba
            > ć na wyjeździe?

            Może.Tylko,że jakoś ta koleżanka super wspomina obóz harcerski,na który ja niestety nie pojechałam(byłam harcerką)na tam tez było wiele obcych dzieci.
            Ta różnica,że za lat 80-tych te kolonie były takie pewnie jak opieka w przedszkolu-z tego co pamietam dziś możnaby wysmarować niezły artykuł i prokuratura byłaby od razu uncertain
            • nenia1 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 21:27
              Nie wiem co tak strasznego było wtedy na koloniach.
              Ja mam bardzo dobre i wesołe wspomnienia.
              Pamiętam kąpiele w morzu, w jeziorze, brodzenie w górskich rzekach tak zimnych, że nogi drętwiały, pamiętam puszczanie wianków w noc świętojańską i tysiące migoczących w nocy świetlików.
              Jeździłam także na zimowiska i do dziś pamiętam piękne kuligi przez zaśnieżone lasy, parujące, ciepłe konie, choinki uginające się od śniegu. Ogniska na których piekliśmy kiełbaski.
              Zawody sportowe, wspólne śpiewanie, gry zespołowe - bardzo to wszystko lubiłam.
              Szczerze mówiąc ani wstawania, ani jedzenie nie pamiętam - chyba były to dla mnie zupełnie drugorzędne sprawy.
      • lajente Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 21:03
        Może napisz po prostu za masz problemy adaptacyjne w nowych warunkach i nie potrafisz nawiązywać kontaktu z nieznanymi ci ludźmi a nie twórz śmiesznych teorii ze na kolonie jezdza ci którzy lubią stadny pęd i odgórne zarządzanie.
        • mamaemmy Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 21:11
          to do mnie było? big_grin
          • lajente Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 21:30
            Nie do ciebie, zgodnie z drzewkiem, do antoski
          • antoska2013 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 21:38
            Nie no pewnie do mnie. Ale równie mnie ubawiłosmile
            "Może napisz po prostu za masz problemy adaptacyjne w nowych warunkach i nie potrafisz nawiązywać kontaktu z nieznanymi ci ludźmi a nie twórz śmiesznych teorii ze na kolonie jezdza ci którzy lubią stadny pęd i odgórne zarządzanie."
            Jak nie lubię stadnych Egipto-Turcji albo stadnej wycieczki autokarowej po odgórnie ustalonej najnudniejszej turystycznie trasie po zabytkach koniecznych do odhaczenia, to - rozumiem - też z powodu tych "problemów" jakie u mnie "diagnozujesz? No bez żartów. Może Ty lubisz jak Ci ktoś organizuje wakacje, które w sumie niewiele się różnią od szkoły. Ja nie rozumiem ludzi, którzy jeżdżą na zorganizowane wakacje. Dla mnie koszmar. Zupełnie jak koloniesmile
            Zwiedziłam pół świata, zawód mam taki (właściwie to mam dwa, ale to bez znaczenia), że co chwila jestem w nowych warunkach i z nowymi ludźmi. Jednak ten zawód selekcjonuje mi tych ludzi tak, że są oni dla mnie bardzo ciekawi i ciekawie spędzamy czas.
            Koleżanki kolonistki nie były dla mnie ciekawe, no co poradzę. Kolonie były nuuuudne, zajęcia nuuuudne, czas zmarnowany. Źle się adaptuję w śmiertelnej nudzie, o gdybyś mnie tak zdiagnozowała, to bym się z Tobą zgodziła. Oraz w mustrze itp. Moje kolonie wyglądały tak: 7.15 pobudka (błe), 7.30 (podaję mniej więcej, już dobrze nie pamiętam) aerobik (pół godziny błeeee), 8.00 śniadanie (ohydne), 9.00 wymarsz na wycieczkę (śmiertelnie nudną, w nieciekawe miejsca), 13.30 obiad (ohydny) itd itd. No nie wiem, może Ty lubisz tak spędzać wakacje... Wśród moich znajomych nie ma nikogo, kto by lubił kolonie, a ludzie byli wszędzie i pierwsi są do (ciekawych) wypadów...
            Jedni lubią gęsiego a inni stylem własnym. A jak się już rwiesz do oceniania, too chyba znacznie łatwiej jest negatywnie ocenić tych, co wolą pod dyktando i gęsiego...
            • mamaemmy antoska 12.07.13, 21:46
              jesteś po prostu nonkonformistką czyli tym samym co ja big_grin
              Staram sie byc niemiła,ale jednak nieznajome osoby od momentu zapytania o godzine do opowiadania mi swojego zycia (sic!) mają czasem 2 minuty. Nie wiem-zawsze zjednywalam sobie obce dzieci,obcych doroslych,ale byłam miła.Teraz jestem oschła,zimna,alee jednak chyba mi to nie wychodzi...
              Tez nie cierpię takich imprez -przestalam chodzic na integracyjne imprezy z klasy Emmy.
              Za to na integracyjne imprezy -rodzinne z mężem i jego ludzmi z pracy-uwielbiam-bo sa tam ludzie z ktorymi mozna pogadac,ciekawi.
            • nenia1 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 22:12
              antoska2013 napisała:

              > Jak nie lubię stadnych Egipto-Turcji albo stadnej wycieczki autokarowej po odgó
              > rnie ustalonej najnudniejszej turystycznie trasie po zabytkach koniecznych do o
              > dhaczenia, to - rozumiem - też z powodu tych "problemów" jakie u mnie "diagnozu
              > jesz? No bez żartów. Może Ty lubisz jak Ci ktoś organizuje wakacje, które w sum
              > ie niewiele się różnią od szkoły. Ja nie rozumiem ludzi, którzy jeżdżą na zorga
              > nizowane wakacje. Dla mnie koszmar. Zupełnie jak koloniesmile

              Że tak się wtrącę, ja też nie lubię zorganizowanych wakacji, od lat jeździmy sami,
              w mniej lub bardziej dzikie miejsca, fotografujemy dzikie ptaki, najlepiej by był to gatunek jakiego nie mamy jeszcze w kolekcji, więc miejsca zwiedzamy często bardzo egzotyczne i pewnie mało ciekawe dla przeciętnego turysty, więc nie bardzo łapię jak ty znajdujesz tą korelację pomiędzy koloniami a stadnymi wyjazdami do Egiptu?
              Dzieci przecież nie są wstanie samodzielnie zorganizować sobie wypadu wakacyjnego, albo jadą gdzieś z rodzicami, z dziadkami, albo z rówieśnikami.
              Moim zdaniem właśnie kolonie czy obozy są dla dziecka tym miejscem gdzie zmienia mu się otoczenie, poznaje nowych ludzi, generalnie pojawiają się nowe bodźce.

              Wycieczka może być nudna, ale przecież nie musi, aerobik tak samo - z twojego opisu wynika, że trafiałaś albo na nudne kolonie, albo jesteś jak moja znajoma - ją np. nudzi las i góry, bo ona w tym nic w nich ciekawego nie widzi, no drzewo, drzewo, drzewo, kamień, kamień, drzewo, człowiek idzie, idzie, idzie, o znowu drzewo, no nuuuudy.
              • antoska2013 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 13.07.13, 23:11
                No nudne były, tak trafiałamsmile
                Taką akurat mam rodzinę, że wakacje z nimi były szałowe, co robić. Trochę gromada (czyt.15) dzieci zrzucona na głowę takim, co mają dużo terenu (i np. przymykają oko na nielegalne jazdy pojazdami itp.), sporo na morzu z gromadą żeglarzy i ich dzieci (regaty, przechyły, wiatr), trochę w domu z kumpelami (można było chodzić samopas i robić, co się chciało). Sporo biwaków, ognisk, wszelkiego rodzaju życia na dziko. Las mnie nie nudzi, oj niesmile Lubiłam też bardzo czas wolny solo w domu, ze słupkiem super książek. Ale kościółek neogotycki czwarty danego dnia... Uuuuu cztery razy NIE.
              • zofijkamyjka Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 14.07.13, 08:39
                nenia1 napisała:

                > Moim zdaniem właśnie kolonie czy obozy są dla dziecka tym miejscem gdzie zmieni
                > a mu się otoczenie, poznaje nowych ludzi, generalnie pojawiają się nowe bodźce.

                Czasem tych bodźców jest tez za dużo i dziecko sie tym męczy i marzy o spokoju świętym. Jak ja oglądam oferty kolonii i obozów to za głowe się łapię od ilosci tych wszelkich atrakcji i pseudoatrakcji.Chciałabys mieć wyjazd, w którym cały dzień od rana do wieczora latasz z wywieszonym jezorem od jednej atrakcji do drugiej, i tak cały tydzień lub dwa?
            • lajente Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 22:12
              Ja oceniam? To ty tworzysz jakieś chore teorie o nonkonfirmiźmie, indywidualizmie, a przecież piszesz wyraźnie ze lubiłas wyjezdy ze szkoły gdzie jechali twoi znajomi, więc nie o stadny pęd chodzi i o zarządzanie bo na wycieczkach szkolnych też nie ma miejsca na indywidualizm, tylko o to, ze nie umiałas odnaleźć się wśród nieznanych ci dzieci.
              • antoska2013 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 13.07.13, 23:01
                Tak tak pozostań przy swoich teoriachsmile
      • odzim22 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 21:20
        Też tak mam, po mojej pierwszej kolonii, w wieku 8 lat powiedziałem "nigdy więcej". Trzy tygodnie nudzenia się, wstawanie o nieludzkiej porze tylko po to żeby załapać się na niezjadliwe śniadanie, jedynymi atrakcjami były wycieczka do Trójmiasta oraz gra na automatach (tak tak nie tylko w domu, na komputerze są gierki) i frytki w jedynym we wsi sklepie/barze. Leżenia na plaży nie liczę - znudziło mi się po dwóch dniach.

        Niestety ten sam błąd powtórzyłem trzy lata później później. Dałem się namówić rodzicom, bo to była pierwsza kolonia mojego młodszego brata (jakieś głupkowate, braterskie poczucie obowiązku), a tamta okazała się jeszcze gorsza niż pierwsza. Ośrodek ulokowany był w środku lasu, 5 km od najbliższego sklepu, więc nawet na automaty i frytki nie można było wyskoczyć, z atrakcji została telewizja, ping-pong, piłkarzyki i okazjonalne wyjścia nad zalew, czyli nic czego bym nie mógł bym robić zostając w domu. Tak nam się tam spodobało, że ani ja ani brat na kolonię ani obóz już nie pojechaliśmy, porażka po całości. Lepiej jakby te pieniądze poszły na karton, klej i szablony modeli, na punkcie sklejania których miałem wtedy szajbę, starczyłoby spokojnie na całe dwa miesiące wakacji.
      • myelegans Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 13.07.13, 01:36
        Przybij piatke antoska.
        Z tym, ze ja tak dobrze nie mialam, bylam wysylana bez konsultacji.
        Do tego te kolonie, to byly jakies kombinaty, w szkolach, spanie w klasach, wielkie sale, zimna woda, raz na tydzien (sic!) prysznic w cieplej, w kabinach bez zaslonek. Nie-na-wi-dzi-lam, co mi nie przeszkodzilo samornie wyjechac za wielka wode po studiach, nie znajac tu nikogo i zrobic tzw. kariere wink
        • gazeta_mi_placi Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 13.07.13, 10:02
          A gdybyś nie pojechała na kolonie byłabyś mimozą i najwyżej jako dorosła jeździłabyś do Ciechocinka, a nie za wielką wodę.
    • josef_to_ja Ja byłem takim dzieckiem. 12.07.13, 20:38
      Zresztą nadal nie lubię zbyt długich wypadów - męczą mnie. Najlepiej toleruję wypady poza dom na 2-3 dni. W sam raz by się nabzdryngolić.
      • naturella Re: Ja byłem takim dzieckiem. 12.07.13, 21:08
        Moje dzieci w tm roku debiutują na polkoloniach (lat prawie 6 i 7,5), ale na kolonie pewnie nieprędko pojadą. Moze córka, bo syn ma problem z akceptacja nowych sytuacji i podwyższony poziom lęku. Pracujemy nad tym, juz polkolonie są dużym sukcesem, bo w zeszłym roku w ogóle o tym mowy nie było. Tyle, ze polkolonie dość drogie, 800 zł za dwójkę na tydzień.
    • slonko1335 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 21:33
      Moja 7,5 latka na półkolonie nawet nie pójdzie. Nie chce i już a że nie musi to nie widzę powodu dla którego miałabym na siłę ją wysyłać...jakby nie było wyjścia to by musiała i tyle. Przed komputerem ani telewizorem nie siedzi zamiast jak ktoś sugerował we wcześniejszych postach. Jej niespełna pięcioletni brat natomiast poleciałby z pieśnią na ustach tylko nikt takiego smarkacza nie chcewink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka