Dodaj do ulubionych

Język polski a emigranci

31.08.13, 12:08
To jest jednak pewien fenomen "trzy dni nie bbyłem w kraju i zapomniałem jezyk polska".

Emigranci sprzed 5 -10 lat zaczynaja wtrącac słowa obco brzmiace. Nie wiem po co? Czy po to, by pokazac, że są światowcami, czy udowodnic, że są palantami bo ani po polsku poprawnie ani w tym języku???

Jakie jest wasze zdanie? Jak wam się ta maniera nowych emigrantów podoba???
--
Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
Kandydatka do Sejmu może poda wodę?
Obserwuj wątek
    • ann.38 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:17
      Strasznie nie podoba mi się ta maniera. Jestem za granicą 5 lat i nie mam problemów z rozdzielaniem języków. Dzieci chodzą do szkoły, uczą się po południu, czytają książki, oglądają telewizję, spotykają się z koleżankami i kolegami- wszystko to w j.angielskim, ale też nie wtrącają angielskich slówek jak mówią po polsku. Czasami może być wątpliwość czy używać jakiegoś słowa jako nazwy własnej (np nazwa przedmiotu w szkole, urzędu itp) czy jednak tłumaczyć.
      • bei Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:26
        Myśle, ze to zależy od tego, czy za granicą używają języka ojczystego czy nie.
        Mnie czasami brakuje słow, ktorych dawno nie wykorzystywałam smile- a mieszkam i rozmawiam w Polsce.
        Zapewne latwiej jest utrzymać język ojczysty w pamięci gdy ma się talent do nauki językow.
        Madziulec pięknie włada pięcioma jak nie więcej, więc rozumiem dziwienie tym, ze ktos kto nie uzywa polskiego potrafi go zapominac smilesmile


        -- -
        olaromanska.blox.pl/html

        www.dlaleszka.cba.pl/
        • podkocem Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:53
          > Myśle, ze to zależy od tego, czy za granicą używają języka ojczystego czy nie.

          Od pięciu lat używam języka polskiego prawie wyłącznie na forum. Nie liczę rozmów z trzylatką. To tylko i wyłącznie kwestia niechlujności jezykowej i lenistwa.
          --
          Niecodziennik
          • pitahaya1 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:35
            No chyba nie do końcawink

            Wkuwałam pewien język dość intensywnie przez jakieś 3 lata. Bywało, że wtrącałam mimochodem jakieś słowo w tym języku. Jakoś samo przychodziło, z tym, że ja już z rozpędu po ichniejszemu myślałam. Jak mawiała moja nauczycielka - w nocy o północy mam myśleć po...
      • barbibarbi Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:37
        Często nie jest to żadna maniera, nawet po 5 latach, gdy ktoś pracuje wyłącznie w środowisku obcojęzycznym, a czasami ma też w domu np. męża/żonę obcokrajowca więc jest wyizolowany z języka polskiego, nic dziwnego że mówi inaczej. Mój kolega zamiast "straciłem pracę" mówi "zgubiłem pracę" bo to jest bezpośrednie przełożenie z ang. - i podobnych kwiatków słyszałam u niego wiele więcej, nie pamięta np. jak po polsku jest napiwek, nie pamiętał też kilku innych słów, ale takich które rzadko są w użytku. Nie mówi natomiast "zostawiłem karę na kornerze" bo trudno zapomnieć jak jest samochód po polsku, to nie jest u niego żadna maniera, on egzystuje wyłącznie w anglojęzycznym środowisku i poza telefonami do rodziny mówi wyłącznie po ang., nawet komendy do psa mówi po angielsku. Takich osób znam trochę i to nie jest żadna maniera.

        Najgorzej jest z tymi którzy jeszcze nie nauczyli się angielskiego a już polskiego zapomnieli.
        • jematkajakichmalo Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:46
          barbibarbi napisała:

          >Mój kolega zamiast "straciłem pracę" mówi "zgubiłem pracę" bo to jest bezpośrednie pr
          > zełożenie z ang. - i podobnych kwiatków słyszałam u niego wiele więcej, nie pam
          > ięta np. jak po polsku jest napiwek, nie pamiętał też kilku innych słów, ale ta
          > kich które rzadko są w użytku.


          Ja mysle, ze nie chodzi o takie "znieksztalcenia" tylko typowe wtracanie obcych slow.
          Takie cos sie moze zdarzyc. Ja tez mam z tym problem w pewnym temacie, bo uczylam sie go tu od podstaw, z tymi zagadnieniami w Polsce nie mialam nigdy doczynienia i jak chce cos powiedziec to musze sie niezle wysilic, zeby odpowiednie slowko znalezc i zeby glupio nie brzmialo.

          Mnie natomiast denerwuje cos innego: jak to sie wielu Polakow jezyka po prostu wstydzi (bo nie wiem jak to inaczej wytlumaczyc) i nawet miedzy soba probuja rozmawiac po angielsku czy niemiecku. Dla stojacego z boku to jest dopiero niezly ubaw.



          --
          "...bo my wierzący( ale praktykujący po swojemu jak większość Polaków)." by lewapinger
          "Imho, nie kupuje rzeczy mocno obrandowanych" by edelstein
          "Wiadomo, że z rozmiaru 50 motyla się nie wyczaruje..." by Lauren6
        • madziulec Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 13:37
          Mówisz, że to nie maniera?
          Hmmm...
          Moja ciotka w wieku 15 lat została "wyrwana" z polskiego s rodowiska. Zaczęto ją wychowywac za granicą, chodziła do zagranicznej szkoły. W domu NIGDY nie uzywano polskiego.
          Wyszła za mąż, urodziła 2 synów. Przy czym wyszła za obcokrajowca i nadal nie używano polskiego w domu.

          Ciotka wyjechała w 1958 roku.
          W 1982 i 1983 podczas masowego exodusu Polaków jakos ona słowa znała.

          A druga ciotka, wyjechała podczas wojny, również zero uzywania polskiego i złapaliśmy ja po 20 latach na jednym dziwnym powiedzeniu "podprowadźcie mnie pod tramwaj". Mówiła poprawnie. Nie znała może słów typu komputer, ale normalną rozmowę się z nią prowadziło.
          --
          Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
          Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
          Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
          Kandydatka do Sejmu może poda wodę?
          • landora Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:19
            Ja też uważam, że maniera.
            Spotkałam w Londynie Polaków, którzy zostali tam po wojnie - mówili po polsku pięknie, bez akcentu, bez wtrąceń.

            Spotkałam też chłopaka, który był tam od roku - co chwila "zapominał" słów. Nie wierzę w to, dla mnie to poza, głupia poza.

            Wierzę, że może się mylić, w jakim języku do kogo należy mówić (ja czasem zaczynam do męża mówić po polsku, i dopiero wyraz niezrozumienia w jego oczach mi to uświadamia) - ale nie mieszanie języków.
            • hanalui Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 22:17
              landora napisała:
              > Spotkałam w Londynie Polaków, którzy zostali tam po wojnie - mówili po polsku p
              > ięknie, bez akcentu, bez wtrąceń.

              A to dziwne bo nawet Polska obecnie zróżnicowana akcentowo, inaczej mówi się na Śląsku,inaczej w Galicji, a inaczej w bialostockiem czy przemyskiem, o zróżnicowaniu jezykowym nie wspomnę. Mogę się założyć ze gdybyś zapytała owych ludzi co to paklanka czy rozkminiac to nie mieliby pojęcia o czym gadasz

              Moja nauczycielka polskiego, ktora ukonczyla przed wojna studia na uniwersytecie lwowskim miała charakterystyczny zaśpiew i Ł miedzy l i ł, choć po polsku mówiła przepięknie to jej język tracił myszka. To samo u starszych osób w PL, mimo ze sa w PL, ich język zwykle się zatrzymuje i nie rozwija dalej, nie dodają do swego języka nowej mowy, mówią inaczej niż ludzie młodzi
              Moja kuzynka wychowana za granica, mówiąca bardzo dobrze po polsku mimo ze w moim wieku mówi dokładnie językiem swojej matki która z PL wyjechała w latach 60. Jej język brzmi dla mnie jak ze starego filmu, mimo ze to polski to jednak nie jest to taki polski jak mój

              --
              "Don't tell me the sky is the limit when there are footprints on the moon!"
                • hanalui Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 23:32
                  duzeq napisała:

                  > Jezuuuuu, hanalui, bez akcentu = bez akcentu , nazwijmy to, angielskiego, a nie
                  > bez jakiegos tam akcentu, ktory wystepuje na terenie Polski.

                  Nie ma czegoś takiego jak angielski akcent, no chyba ze używasz skrótu i masz na myśli brytyjski BBC/oksfordzki. Angielskich akcentów od pierona i jeszcze trochę w samym Zjednoczonym Krolestwie nie wspominając o takich Australiach, RPA, USA z kilkunastoma odmianami itd.
                  Dla pani z bialostockiego mój akcent zapewniam cię jest obcy choć jak najbardzej polski, pewnie pomyśli zem zmanierowania tongue_out


                  --
                  "Don't tell me the sky is the limit when there are footprints on the moon!"
                  • duzeq Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 19:30
                    >Nie ma czegoś takiego jak angielski akcent,

                    Wiem, ze nie ma, dlatego napisalam: "bez akcentu , nazwijmy to, angielskiego".
                    Chcialam tylko pokazac, ze nie o tym akcencie co trzeba sie rozpisalas.
    • bei Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:29
      Popłakałam się ze śmiechu, gdy znajomy ojca, ktory bawil dwa tygodnie w Berlinie po powrocie tylko " ja, gut" mowił smile.....i na psa powiedział " hauken"
      A inny znajomy po rocznym pobycie w USA szczęśliwy rzucil się na naszą narodową potrawe z okrzykiem " ooooo, BAJGOS"
      --
      olaromanska.blox.pl/html

      www.dlaleszka.cba.pl/
      • barbibarbi Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:41
        > A inny znajomy po rocznym pobycie w USA szczęśliwy rzucil się na naszą narodową
        > potrawe z okrzykiem " ooooo, BAJGOS"

        ta, akurat! Bajgos! Nie wierzę, bzdury jakieś. Można inne błędy popełniać ale akurat nie "bajgos", bo to nijak się ma do niczego - albo to nieprawda, albo kretyn, albo dla jaj tak powiedział.
    • podkocem Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:46
      Mają bardzo słaby zasób słownictwa. Bardzo rzadko mi się zdarza wtrącać typowo angielskie słowa, pilnuję aby zastąpić je polskimi odpowiednikami nawet jeśli czasem stwarza to trudność np bilet elektroniczny na metro - aż się ciśnie "ojsterka" czy "trawelka" - tak mówią Polacy. Ciężko też znaleźć dobry i krótki odpowiednik angielskiego landlorda czyli właściciela mieszkania. O sławnych benefitach (zasiłkach) wolę już się nie wypowiadać. Nawet w polskich artykułach piszą BENEFITY. Co to kurde jest? Śmieszą mnie też "off sicki" (zwolnienie chorobowe), flaty (idę na flata zamiast idę do domu???) itp.
      --
      O mnie
      • barbibarbi Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:58
        inne błędy popełnia ktoś kto nie mówi tak naprawdę po angielsku ale żyje w obcym kraju, a inne ktoś kto żyje i mówi wyłącznie w obcym języku.

        Dwie moje znajome które urodziły się na obczyźnie, tam chodziły do szkoły i tylko z domu znają j. polski, poszły w Polsce do mięsnego i chciały kupić wołowinę:
        - jedna mówi "czy jest mięso krowięce?" a druga ją szturcha i mówi "nie tak się mówi. Czy jest mięso z bydlęciny?". Sklepowa miała okrągłe oczy ze zdziwienia. Takich akrobacji językowych nie wymyśliłby chyba nikt dla maniery.
      • majenkir Re: 31.08.13, 14:27
        podkocem napisała:
        > O sławnych benefitach (zasiłkach) wolę już się nie wypowiadać.


        A ja myslalam, ze "benefit" to tez po polsku jest! big_grin

        A teraz z reka na sercu: nie mowisz na przyklad driveway albo puppy? wink
        --
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
        Coco i Bruno
        • minor.revisions Re: 31.08.13, 14:47
          > A ja myslalam, ze "benefit" to tez po polsku jest! big_grin

          ale znaczy co innego.
          Zresztą "benefit" to nei tylko zasiłki, to tez prawo do urlopu na przykład.
          • podkocem Re: 31.08.13, 16:59
            powodzenia życzę przy próbie znalezienia słowa benefit w słowniku języka polskiego smile
            --
            Niecodziennik Matki Polki z Dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich
    • klubgogo Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:54
      Mam znajomą, która od ponad 10 lat mieszka poza granicami RP i posługuje się tam głównie angielskim, od 4 lat również polskim. Nie wtrąca, choć widzę, że czasami szuka polskiego określenia. Nie dziwi mnie natomiast taka sytuacja wśród osób odizolowanych od języka polskiego, bo te zwykle zaczynają myśleć w innym języku. Nie jest to maniera. Ale ci, którzy rzeczywiście 3 dni byli poza krajem (nie wiem, krótki urlop, delegacja), brzmią śmiesznie.
      • podkocem Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:03
        A ja za to spotkałam, bo znać to za dużo powiedziane, takich Polaków, którzy żyjąc z Polakami, obracajac się wśród Polaków gadają w języku ponglish. To nie sa ludzie, którzy wsiąkli w angielskie społeczeństwo.
        --
        Niecodziennik
    • mnb0 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:56
      Jak ktos jest polglowkiem to i wlasny jezyk zapomni, i obcego sie nigdy porzadnie nie nauczy. A zalenie sie na "brak kontaktu z polszczyzna" w dobie internetu, skypa, ebookow, samolotow itp. jest smieszne. To nie latarnik 100 lat temu.
      --
      "U nas czasem pakują harcerze, ale ja im nie wierze." krejzimama
      • shipa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 13:48
        To nie jest śmieszne, jeśli zakładasz, że: skoro człowiek nie korzysta z zasobów internetu z jednym języku to automatycznie nie korzysta z niego wcale; skoro nie ma rodziny/ znajomych dysponujących czasem i dostępem do internetu, to mieszka w społecznej pustce, skoro nie lata do Polski- to nie lata wcale, skoro nie czyta po polsku- nie czyta wcale; to nie jest też śmieszne nazywanie kogoś półgłówkiem tylko z powodu nieznajomości języka, obcego czy tez własnego.
        To nie latarnik 100 lat temu, to czasy, w których ludzie podróżują i mieszkają na innych kontynentach, w innych krajach, to czasy, w których ludzie asymilują się w kraju obcym, z wyboru przyjmując jego kulturę i język na niekorzyść polskiej- to też ich prawo, uszanuj ich wybór chociażby przez nieobrażanie ich.

        --
        < swoją drogą podoba mi się że Niemiec mieszkajacy w PL
        pomaga Polce mieszkającej w DE jak zachować język polski w Niemczech ))>- by jan.kran
        forum o wielojezycznosci w rodzinie: tiny.cc/6qmhV
        • mnb0 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 14:40
          > to nie jest też śmieszne nazywanie kogoś pół
          > główkiem tylko z powodu nieznajomości języka, obcego czy tez własnego.
          Owszem, nieznajomosc wlasnego jezyka po 5-10-letniej emigracji jak najbardziej swiadczy o niezbyt lotnym umysle. Helufpi to ladnie wyjasnila.
          Choc sadze, ze w wiekszosci przypadkow nie jest to faktyczne zapomnienie jezyka, tylko zwyczajna maniera, podobnie jak krecenie tylkiem - och, nic nie moge na to poradzic, juz tak mam, bla bla bla...
          --
          "Sypialnia mieści się na końcu amfilady i można do niej wejść zarówno z salonu, jak i holu." misterni
    • helufpi Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 13:03
      To są częściowo kwestie neurologiczne, czasem trudno wyrzucić język z jakiegoś obszaru mózgu, w którym się akurat rozgościł. Oczywiście ludzie o wyćwiczonym, elastycznym umyśle radzą sobie z tym lepiej, ale niekoniecznie ktoś, kto sobie niezbyt dobrze radzi musi być zaraz zarozumiałym bucem.
      • myelegans Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 13:52
        Nie da sie podpiac wszystko pod jedno kopyto. Po 20 latach mieszkania poza granicami kraju przeszlam ewolucje w zaleznosci od tego gdzie mieszkalam i czy mialam kontakt codzienny z jezykiem. Byl taki czas kiedy przez kilka lat mialam kontakt z jezykiem raz w tygodniu dzwoniac do rodzicow.
        Zawodowo byla tragedia, bo np calej biochemii, biologii molekularnej mauczyla sie po ang i zwyczajnie nie znalam polskich odpowiednikow, wiec jak mnie moja polska profesor zapytala nad czym pracuje, to nie potrafilam jej zgrabnie odpowiedziec. W pracy mysle po ang, nawet ostatnio matematyke po ang robilam, to juz oznacza, ze rodzinny jezyk zmienia kolejnosc sad

        Forum sluzy mi m.in do cwiczenia pisania, bo ksiazki tez glownie po ang czytam, wiec brakuje slownictwa bardziej literackiego i dbalosci o poprawna gramatyke i interpunkcje.
        Wczoraj np zapytal mnie maz o polskie czasowniki dotyczace smiechu, wymyslilam tylko, smiac sie, chichotac, rechotac, po ang potrafilam wymienic duzo wiecej, wiec tak jezyk zanika. Zapytana o jakies slowo albo wyrazenie czesto musze sie zastanowic.
        Chociaz jest lepiej niz kiedys, bo mam wiekszy kontakt z polonia przez szkole dziecka, no i do dziecka mowie, ale jest potoczny, nie literacki jezyk.

        Natomiast, nieodmiennie ludzie w Polsce sie dziwia "jak Ty ladnie mowisz po polsku"
        • pinkdot Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:26
          > Zawodowo byla tragedia, bo np calej biochemii, biologii molekularnej mauczyla s
          > ie po ang i zwyczajnie nie znalam polskich odpowiednikow, wiec jak mnie moja po
          > lska profesor zapytala nad czym pracuje, to nie potrafilam jej zgrabnie odpowie
          > dziec. W pracy mysle po ang, nawet ostatnio matematyke po ang robilam, to juz o
          > znacza, ze rodzinny jezyk zmienia kolejnosc sad

          Mam tak samo - też mam problem z szukaniem polskich odpowiedników dla terminów chemicznych, czy konserwacyjnych. Jak rozmawiałam ostatnio z polską koleżanką po fachu to było mi wstyd, brzmiałam właśnie jak taki "zmanierowany" Polak, którego madziulec nie lubi...
          --
          “It seems that for success in science or art, a dash of autism is essential.” Hans Asperger
          • madziulec Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:46
            Och wink Nie myślę, bys z tego powodu nei mogła spać po nocy.

            A tak na serio, w pewnych kręgach rozmowy na tematy zawodowe odbywaja się w językach WYŁĄCZNIE obcych, więc trudno to nazwac manierą.

            --
            Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
            Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
            Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
            Kandydatka do Sejmu może poda wodę?
            • pinkdot Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 21:51
              O bezsenność mnie to nie przyprawiło aczkolwiek moja usiana makaronizmami wypowiedź autentycznie wprawiła mnie w zażenowanie, bo mam podobne zdanie do Twojego o ludziach władających "pongliszem"wink.
              --
              “It seems that for success in science or art, a dash of autism is essential.” Hans Asperger
          • hanalui Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 22:37
            pinkdot napisała:
            > Mam tak samo - też mam problem z szukaniem polskich odpowiedników dla terminów
            > chemicznych, czy konserwacyjnych. Jak rozmawiałam ostatnio z polską koleżanką p
            > o fachu to było mi wstyd, brzmiałam właśnie jak taki "zmanierowany" Polak, któr
            > ego madziulec nie lubi...

            To zmanierowanie maja tez Francuzi, Hiszpanie, Rosjanie czy Włosi w rozmowach miedzy sobą. Zwyczajnie jak w swoim języku ojczystym czegoś nie wiedza odnosnie zawodowej terminologii to używają terminologii angielskiej bo ta znają, bo w niej pracują

            --
            "Don't tell me the sky is the limit when there are footprints on the moon!"
    • shipa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 13:36
      Wątpię, czy obecnie komukolwiek w Polsce można zaimponować znajomością angielskich/ niemieckich słówek wtrącanych do rozmowy.

      Bardzo łatwo mózg ,,zapomina" słownictwa nieużywanego- nie wszyscy emigrujący mieszkają w ,,polskim" domu z polską TV czy polskim używanym na co dzień, i czasem po prostu brakuje ,,tego" konkretnego słowa w danym języku. Nie jest to maniera językowa przypisana wyłącznie nowym migrującym, tak na marginesie Twojego pytania.

      Ja osobiście dopiero po dwóch- trzech dniach pobytu w Polsce ,,przestawiam się" na myślenie po polsku, listę zakupów robię jednak ciągle po angielsku (ułatwienie dla męża) i zdarza mi się rozmawiając z nim, a jednocześnie z kimś mówiącym po polsku zwracać się do rozmówcy w ,,niewłaściwym" języku- jeszcze nikomu nie zaimponowało to, raczej spotykam się z pretensją o ,,brak dostatecznej uwagi", skoro mieszam język odpowiedzi.

      Widocznie osoby spotykające się z plątaniem języków oceniają emigrantów bardzo nisko, skoro uważają, że starają się oni komuś w ten sposób imponować, albo przywołani wcześniej,,trzydniowi" faktycznie starają się coś udowodnić- jednak w przypadku tych kilkuletnich większa wyrozumiałość byłaby wskazana.

      Shipa, językowy <<niechluj>>.
      --
      < swoją drogą podoba mi się że Niemiec mieszkajacy w PL
      pomaga Polce mieszkającej w DE jak zachować język polski w Niemczech ))>- by jan.kran
      forum o wielojezycznosci w rodzinie: tiny.cc/6qmhV
      • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 14:09
        shipa napisała:

        > Wątpię, czy obecnie komukolwiek w Polsce można zaimponować znajomością angielsk
        > ich/ niemieckich słówek wtrącanych do rozmowy.
        >
        > Bardzo łatwo mózg ,,zapomina" słownictwa nieużywanego- nie wszyscy emigrujący m
        > ieszkają w ,,polskim" domu z polską TV czy polskim używanym na co dzień, i czas
        > em po prostu brakuje ,,tego" konkretnego słowa w danym języku. Nie jest to mani
        > era językowa przypisana wyłącznie nowym migrującym, tak na marginesie Twojego p
        > ytania.

        No wlasnie. Ja wtracam angielskie slowa kiedy trudno mi od razu znalezc polskie odpowiedniki. Tez nie ma polskiej tv, najlepsi znojomi z ktorymi lubie spedzac czas nie mowia po polsku, z dziecmi rozmawiam roznie, zalezy czego rozmowa dotyczy, po polsku glownie mowa potoczna i tez nie wszystko. W pracy jest jeszcze jedna Polka ale gdy mamy lunch w staff room rozmawiamy po angielsku bo nie jestesmy same i tak to sie kreci. Jak nazwac lunch po polsku? Pierwszy obiad mniejszy? Jak po polsku nazwac staff room w szkole?
        • shipa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 14:41
          W Polsce to chyba pokój nauczycielski, ale to wtedy wyklucza personel nie będący nauczycielami, więc raczej nie ma swojego odpowiednika?

          Z lunchem mam notorycznie problem- z racji godzin jego trwania, na szczęście został już trochę spolszczony i oswojony językowo- ale to jest dobry przykład różnic w kulturze, która przekłada się na problem z językiem: jak nazwać po polsku coś, co w polskiej kulturze nie występuje i wymaga czasem dodatkowego tłumaczenia sytuacji. Moją Mamę do furii doprowadza ,,lunch box", notorycznie poprawia mi dziecko (i mnie) na ,,pudełko śniadaniowe", co z kolei budzi sprzeciw mojego potomstwa, że to nie jest ,,na śniadanie", bo te je w domu- i mamy gotowy ,,konflikt pokoleń"smile

          Mam też tak z ,,separatorem" na taśmie przy kasach w sklepach, co to jest? ,,Przekładka"? ,,Rozdzielnik"? ,,Kończynnik" (co to w ogóle jest za słowo?); kartą, która jest biletem elektronicznym połączonym z e-portfelem i jednocześnie kartą zniżkowa (nawet moja rodzina w Polsce mówi na to ,,ojsterka"); z określaniem podziału administracyjnego: mam na polski tłumaczyć, skoro nie pokrywa się znaczeniowo?



          --
          < swoją drogą podoba mi się że Niemiec mieszkajacy w PL
          pomaga Polce mieszkającej w DE jak zachować język polski w Niemczech ))>- by jan.kran
          forum o wielojezycznosci w rodzinie: tiny.cc/6qmhV
          • mnb0 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 14:52
            > W Polsce to chyba pokój nauczycielski, ale to wtedy wyklucza personel nie będąc
            > y nauczycielami, więc raczej nie ma swojego odpowiednika?
            Nawet jesli jakies slowo nie ma polskiego odpowiednika, zawsze mozna je opisowo wytlumaczyc np. w takiej rozmowie:
            "- Pilysmy z kolezanka kawe w pokoju nauczycielskim, kiedy sprzataczka wytracila mi z reki filizanke...
            - Co??? Sprzataczka w pokoju nauczycielskim???
            - Tak, w Anglii do pokoju nauczycielskiego wstep maja takze inni pracownicy szkoly."

            W czym problem?
            --
            "dziadek wszedl do nas do sypialni, niby cos wlozyc" moni692
            • little_fish Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:00
              o mamuniu, ale mam światową pracę - pracuję w szkole i w pomieszczeniu szumnie zwanym pokojem nauczycielskim mają prawo przebywać wszyscy pracownicy szkoły, nikogo nie dziwi tam obecność pani sprzątającej czy pomocy nauczyciela
                • shipa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:26
                  mnb0, jeśli powiesz w Polsce, że nauczyciel jest w ,,kanciapie". to z racji tego, że jest to określenie małego pomieszczenia, zostanie uznane to za opis magazynku, nawet nie magazynu, ewentualnie dyżurki woźnych.

                  Pewne rzeczy nie dają się przetłumaczyć bez kontekstu kulturowego.

                  Nadal czekam na trafniejsze określenie ,,staff room"- wierzę w Ciebie smile
                  --
                  < swoją drogą podoba mi się że Niemiec mieszkajacy w PL
                  pomaga Polce mieszkającej w DE jak zachować język polski w Niemczech ))>- by jan.kran
                  forum o wielojezycznosci w rodzinie: tiny.cc/6qmhV
                  • mnb0 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:34
                    Ales ty oporna. Z wpisu little fish wynika ze pokoj nauczycielski jest jak najbardziej w porzadku i ma podobna pojemnosc znaczeniowa co staff room. Czep sie tramwaju.

                    --
                    "nie chcialo mi sie [gotować obiadu] wiec mam rosół i mielone,moze jakiegos ziemniaka do tego" annaa77
                    • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:40
                      mnb0 napisała:

                      > Ales ty oporna. Z wpisu little fish wynika ze pokoj nauczycielski jest jak najb
                      > ardziej w porzadku i ma podobna pojemnosc znaczeniowa co staff room. Czep sie t
                      > ramwaju.
                      >
                      Z jej wpisu tak nie wynika. Owszem mozna uzyc pokoj nauczycielski ale w pl maja tam wstep tylko nauczyciele, a w uk moze zjesc lunch pani z hr, pan sprzatajacy i nauczyciel wiec po polsku nalezaloby to opisac.
                      • mnb0 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:55
                        > Z jej wpisu tak nie wynika. Owszem mozna uzyc pokoj nauczycielski ale w pl ma
                        > ja tam wstep tylko nauczyciele
                        Wlasnie z jej wpisu wynika ze maja tam wstep NIE TYLKO nauczyciele. Przeczytaj jeszcze raz, powoli.
                        A nawet jesli...
                        ...jakies slowo nie ma polskiego odpowiednika, zawsze mozna je opisowo wytlumaczyc np. w takiej rozmowie:
                        "- Pilysmy z kolezanka kawe w pokoju nauczycielskim, kiedy sprzataczka wytracila mi z reki filizanke...
                        - Co??? Sprzataczka w pokoju nauczycielskim???
                        - Tak, w Anglii do pokoju nauczycielskiego wstep maja takze inni pracownicy szkoly."

                        Mam ci tak w kolko to samo tlumaczyc?
                        --
                        "Sypialnia mieści się na końcu amfilady i można do niej wejść zarówno z salonu, jak i holu." misterni
          • landora Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:04
            Ale Oyster to praktycznie nazwa własna, nie ma odpowiednika w języku polskim, więc ta "ojsterka" nie razi.
            To "coś" z napisem "ostatni klient" - chyba w życiu tego nie nazwałam, w żadnym języku.
            U nas się mówi "śniadaniówka".
            Moim zdaniem "pokój nauczycielski" wystarczy, wszyscy wiedzą, o co chodzi.
          • vi_san Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 16:07
            W szkole w której kiedyś [krótko] pracowałam w pokoju nauczycielskim w czasie przerwy w pracy przebywały też osoby zatrudnione w szkole, a nie będące nauczycielami. Fakt, że i panie sprzątaczki i sekretarka i wszyscy, którzy mogli starali się miec przerwę w trakcie trwania lekcji, ale wejść tam i po prostu być - mogli zawsze.
            Swoją drogą wiele słów stosowanych dziś z całkowitą swoboda i traktowanych jako "rdzennie" polskie - są zapożyczeniami z francuskiego lub niemieckiego, tyle, że funkcjonują już od stu lat z okładem, więc nikt tego nie pamieta.
            Tyle, że Madziulec nie chodziło o sytuację, gdzie w języku polskim nie ma odpowiednika, bądź odpowiednik musiałby być opisowy. Raczej chodziło jej o takich "snobów za pięć złotych", co to trochę "obcokrajowości" liznęli to już wielkie jaśniepaństwo ze świata i "dla nich polska język to trudna język".
            --
            Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
            • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 17:02
              vi_san napisała:

              > W szkole w której kiedyś [krótko] pracowałam w pokoju nauczycielskim w czasie p
              > rzerwy w pracy przebywały też osoby zatrudnione w szkole, a nie będące nauczyci
              > elami.

              ale rozumiesz, że konkretne tłumaczenie i konkretna konwersacja zazwyczaj dotyczą konkretnej sytuacji i konkretnego miejsca, więc o ile rozmowa nie dotyczy _tej_konkretnej_ szkoły, to twój argument jest o kant (_._) rozbić?
    • kropkacom Idealny emigrant. 31.08.13, 13:43
      Idealny emigrant. Wyjechał z Polski, bo chciał. Taka zachcianka. W Polsce wiodło mu się wybornie. Jest świetnie wykształcony, za granicą był nie raz na wczasach, ma kasę, ale z nudów robi "tam" karierę. Zna świetnie język tubylców. Właściwie znał go już od dawna. Ma świetny akcent wyuczony w szkole językowej pani Jadzi w Polsce. Za granica czuje się jak ryba w wodzie, ale od razu narzeka na zagraniczny chleb, tęskni za polską kiełbasą. Po pół roku pobytu zaczyna tęsknic też za polską gościnnością. Płacze gdy na imprezie nie ma suto zastawionego stołu, a za drinki (!!!) trzeba płacić. Staje się rasistą. Do rodziny do Polski lata w pierwszej klasie. Kiedy wysiada z samolotu, upewniwszy się wcześniej że rodzina widzi, całuje ziemie polska, odmawia na głos modlitwę okolicznościową. Na lotnisku w toalecie zmienia ubrania na "no logo", w skrytce na lotnisku zostawia takie fanty jak iPhone, iPad i inne "i". Nadal na lotnisku rzuca się w ramiona matki, płacze. W domu rodzinnym daje bogate prezenty wszystkim. Rzeczywistość emigrancką opisuje w ciemnych kolorach. Chociaż twierdzi, ze wszyscy doceniają jego wykształcenie i zaangażowanie. Deklaruje, że chciałby wrócić do kraju, ale szef prosi go aby jeszcze dla niego trochę popracował. Wypowiada się nienaganną polszczyzną. Przed wyjazdem za granicę kupuje przecier pomidorowy, wódkę i kiełbasę. Na lotnisku płacze.

      Czy taki emigrant nie będzie w końcu drażnił ematki?
      --
      Blog
      "Run, you clever boy; and remember."
      • barbibarbi Re: Idealny emigrant. 31.08.13, 14:17
        Nie ma idealnego emigranta. Emigrant jest be i już. A jak ma dobrą pracę i mu się powodzi, to tym bardziej jest obiektem nienawiści. Lepszy polski nieudacznik na bezrobociu, niż pracujący emigrant. Nawet jak jest świetnie wykształcony i pracuje za granicą w swoim zawodzie, to i tak będą mówić, że pewnie pracuje na zmywaku albo puszki zbiera. Najlepiej niech tylko pieniądze przysyła, niech nie waży się przyjechać i drażnić swoim obcym akcentem (niechybnie udawanym dla szpanu wink ), i niech nie wchodzi na polskie fora bo tu prawdziwi Polacy są, a taki emigrant to już nieprawdziwy jest, niech się udziela na zagranicznych forach. A jak coś kupi w polskim sklepie, to nie ma prawa krytykować, w Polsce wszystko jest najlepsze, a jak coś mu się nie podoba to niech wyp..... Jak prawdziwy Polak coś skrytykuje, mydło czy powidło, to jest OK, ale emigrant ma zamknąć japę i tylko się zachwycać, ma tylko wzdychać z zachwytu jak tu pięknie. A, i jeszcze rachunki ma regulować.
        • mnb0 Re: Idealny emigrant. 31.08.13, 14:30
          Obcy akcent we wlasnym jezyku to juz akurat totalna porazka i nie wierze, ze takie zjawisko w ogole wystepuje, o ile nie jest maniera.
          --
          "nie chcialo mi sie [gotować obiadu] wiec mam rosół i mielone,moze jakiegos ziemniaka do tego" annaa77
            • shipa Re: Idealny emigrant. 31.08.13, 14:51
              Lucy w ,,Rancho" to przerysowanie, aby podkreślić późniejsze perypetie bohaterki i jej początkową nieznajomość wobec polskich realiów, a także oczekiwania widzów, którzy tak właśnie postrzegają emigrantów- uproszczenie myślenia, że jak ktoś mówi z akcentem= mówi, bo zna język obcy.




              --
              < swoją drogą podoba mi się że Niemiec mieszkajacy w PL
              pomaga Polce mieszkającej w DE jak zachować język polski w Niemczech ))>- by jan.kran
              forum o wielojezycznosci w rodzinie: tiny.cc/6qmhV
          • mary_lu Re: Idealny emigrant. 31.08.13, 14:40
            Może zmienić się melodia języka, akurat ze zmianą akcentu, poza przypadkami anegdotycznymi, nie spotkałam się.

            Moje kuzynki, które wyjechały na studia za granicę i teraz są zupełnie zanurzone w obcym języku, podczas pobytu w Polsce mówią właśnie z minimalnie inną melodią. Tym bardziej to słychać, że mają identyczny głos, jak ich matka i kiedyś były zupełnie nie do odróżnienia przez telefon.

            I zdarzają im się śmieszne pomyłki, jedna "spędziła pieniądze", a druga poszła złożyć zawiadomienie na "stacji policji", a wcale nie pozują na wielkie emigrantki.
          • cherry.coke Re: Idealny emigrant. 01.09.13, 02:48
            mnb0 napisała:

            > Obcy akcent we wlasnym jezyku to juz akurat totalna porazka i nie wierze
            > , ze takie zjawisko w ogole wystepuje, o ile nie jest maniera.

            Ja tak mialam. Ale raz w zyciu, bylam nietrzezwa i w ogole to byly specyficzne okolicznosci smile
        • lajente Re: Idealny emigrant. 31.08.13, 15:29
          Emigrant wcale nie musi się zamykać, tu całkiem sporo emigrantów pisze, zresztą nic dziwnego do swoich zawsze ciągnie, nie da się jednak ukryć, że niektórzy piszą głównie by narzekać i krytykować, czego barbibarbi jesteś idealnym przykładem.
    • eliszka25 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 14:44
      u niektorych jest to maniera i "swiatowanie". z pewnoscia jest jakas grupa takich osob. ja wiem po sobie (za granica 11 lat), ze czasem szybciej wpadnie mi do glowy slowo niemieckie niz jego odpowiednik w jezyku polskim. zwlaszcza, jesli takiego slowa po polsku na codzien nie uzywam, a po niemiecku tak. czasem z mezem mieszamy w zartach, bo wychodzi smiesznie, ale w normalnej rozmowie, zwlaszcza z polakami czy w ogole w polsce, tak nie robie. czasem musze sie chwile zastanowic, bo mi slowo ucieknie, ale ogolnie bardzo staram sie mowic poprawnie po polsku, glownie ze wzgledu na dzieci. chyba mi sie to udaje, bo moi synowie mowia po polsku bez zadnego akcentu i w polsce wszyscy sie dziwia, ze oni od urodzenia za granica mieszkaja, bo tego w ogole nie sluchac.

      mysle jednak, ze duzo zalezy od tego, w jakim srodowisku sie zyje. nasza rodzina jest w 100% polska. oboje z mezem jestesmy polakami, wiec miedzy soba rozmawiamy tylko po polsku i z dziecmi tak samo. gdybym np. ja byla jedyna osoba w rodzinie, dla ktorej polski bylby jezykiem ojczystym i na codzien z nikim innym bym w tym jezyku nie rozmawiala, to przez 10 lat jest sie w stanie zapomniec pewne slowa. natomiast ktos, kto po roku za granica zapomnial polskiego wywoluje u mnie co najwyzej usmiech politowania.
    • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 14:44
      No nie zawsze to jest maniera, tak, wiem, masz ciotkę, co mówi najczystszą polszczyzną. No i co z tego? Ja mam koleżanke, której mama potrafi śpiewac w czterech oktawach. No u jednych mózg i zdolności hulają tak, a u innych inaczej. Sama nie wiesz, jak bys mówiła po kilku latach zagranicą - choć niewykluczone, oczywiście, że mając geny podobne do ciotki, mówiłabyś pieknie.
        • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:39
          No cóż. Ja tak mam. Po paru tygodniach za granicą mówiłam np. "wziąć obrazek" zamiast "zrobić zdjęcie", chwilę mi zajęło, zanim sie z powrotem przestawiłam.
          Uważam się mimo to za osobe o umysle lotniejszym, niż u więkkszości populacji. To jest raczej kewstia tego, w jaki sposób się formułuje mysli i w jakim języku mysli w ogóle.
      • madziulec Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:07
        Ciotka jest niestety beztalenciem językowym, jak reszta rodziny z mojej strony wink Tak więc nie za bardzo trafiłaś smile
        Ale Twoja koleżanka pewnie tak samo śpiewa w ilus oktawach?? To chyba nie tylko geny?
        --
        Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
        Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
        Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
        Kandydatka do Sejmu może poda wodę?
        • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:37
          madziulec napisała:

          > Ciotka jest niestety beztalenciem językowym, jak reszta rodziny z mojej strony
          > wink Tak więc nie za bardzo trafiłaś smile

          nic nie pisałam o talentach językowych. Po prostu każdy ma trochę inaczej.

          > Ale Twoja koleżanka pewnie tak samo śpiewa w ilus oktawach?? To chyba nie tylko
          > geny?

          nie, nie śpiewa w kilku oktawach. Jest muzykiem, ale jej mama ma skalę, która się mało kto na swiecie może pochwalić.
      • landora Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:11
        Mój mąż jest w Polsce od ponad 5 lat. W tym czasie praktycznie nie miał do czynienia ze swoim językiem - nie mówię o angielskim, ale o tzw. "Scots". W Polsce nie mamy znajomych Szkotów, do domu nie jeździ, nie rozmawia przez telefon, co najwyżej pisze ze znajomymi przez internet. Nie zapomniał języka, nie stracił akcentu, nie wyobraża sobie w ogóle takiej możliwości.
        Uwierzę, że po wielu latach na obczyźnie niektóre obce słowa mogą się pojawiać w głowie szybciej, niż polskie. Ale nie wierzę, ze ktoś może zapomnieć swój ojczysty język.
    • kocianna Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 14:54
      Jestem prawie pewna, że to się da jakoś wytłumaczyć neurologicznie, ale też... to zwykłe wygodnictwo. Na studiach językowych wszyscy mówiliśmy jakąś straszliwą mieszanką polskiego, angielskiego, niemieckiego i rosyjskiego, korzystając z tych słów, które są wygodniejsze. Moja osobista matka, osoba wykształcona, czytająca w obydwu językach, chadzająca do teatrów etc. używa potwornego surżyka, który stał się tematem domowych żartów. Za "jej" czasów nie było kawy rozpuszczalnej albo kamizelek kuloodpornych.

      "Fleszka" to o wiele wygodniejsze słowo, niż "pendrive", "sprawka" jest szybsza, niż "zaświadczenie". Jestem tłumaczem symultanicznym, więc przestawianie się z języka na język jest dla mnie naturalne, ale nie dziwię się ludziom, którzy mają z tym problemy.
      --
      On nie jest winny, on jest inny

      Z dzieckiem w Moskwie
    • guderianka Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:05
      Jestem w stanie zrozumieć, że emigrant przebywający dekadę poza swoim krajem i językiem, używający obcego języka w życiu codziennym i zawodowym-może mieć problemy.Nic w tym dziwnego.
      Przyjaciółka-od 98 roku w Danii zaczyna teraz gubić nieraz słowa-nie przeszkadza mi to, zwłaszcza że posługuje się w pracy duńskim/angielskim w domu także samo. Z Polską łączę ją ja i jej mama-ale telefonicznie i mailowo-brak właściwie kontaktu z żywym językiem.
      --
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    • sanciasancia Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:13
      Ale to są kwestie osobnicze. Niektórzy są zdolniejsi językowo, łatwiej jest im się przestawić z języka na język, lepiej są w stanie nauczyć się języka obcego, itp.
      Poza tym przesiąka się tym, z czym się obcuje. Ja w czasach przedforowych nie robiłam błędów ortograficznych i robiłam bardzo mało stylistycznych. Po latach czytania postów, zawsze muszę się zastanowić nad pisownią i gramatyką.
      I trochę tak, jak myelegans, wielu rzeczy nauczyłam się od razu w języku obcym i nawet nie wiem, jak nazywają się po polsku.
      A trzecia sprawa jest taka, że nawet jak się czyta po polsku, to wielokrotnie korekta leży, językowa też. O telewizji nie wspomnę, bo jak się słucha tej polszczyzny to uszy bolą.
      --
      they are not broken. they are refucktored -- alxchk
      • rhysmeyers22 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:34
        jest tu jedna forumka ktora do kazdej wypowiedzi wtraca angielskie sformulowania ,strasznie to wyglada,w miare sprawnie posluguje sie polskim wiec nie wierze ze nie moglaby darowac sobie tych wtretow anglojezycznych.
        moj wujek 45 lat mieszka w australii ,ma obywatelstwo i na codzien posluguje sie angielskim ale o dziwo z polskim nie ma ZADNYCH problemow.what a suprise tongue_out
        ja uzywam angielskiego na codzien od prawie 2 lat ,a w ogole towarzyszy mi od dziecka,jakos polskiego nie moge zapomniec cholera tongue_out
        • mdro Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:45
          Strasznie? Nie zauważyłam, mi to nie przeszkadza, ma wręcz pewien urok. U Bi-scotti widać natomiast pewną prawidłowość - angielskie słowa i zwroty zastępują polskie głównie w przypadkach, gdy te były nieznane/rzadko używane wówczas, gdy mieszkała w Polsce. Myślę, że po ok. 30 latach to nie jest zły wynik. I osobiście wolę to niż występujące niekiedy u "starszej" emigracji skostnienie języka, tzn. nieprzyjmowanie do wiadomości, że język polski się zmienia, przybywa w nim słów (często pochodzących z angielskiego) i upieranie się, że to "brzydka kalka" i "po polsku tak się nie mówi" (nawet, jak się palcem pokaże internetowy SJ PWN).
          • madziulec Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:03
            Tak uważasz?

            Czyli ile lat temu wprowadzono słowa / wyrażenia w języku polskim mające w angielskm takie "odpowiedniki" jak:
            " You know better anyway, don't you"
            "zaden fun"
            "tego malenkiego window czasu"
            " wiec difference wobec letnich"

            (specjalnie cytuję, bo to jest pitolenie po całości)


            Przy okazji ciekawe, że właśnie ta osoba używa zwrotów typu "tumiwisizm".
            --
            Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
            Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
            Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
            Kandydatka do Sejmu może poda wodę?
            • mdro Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 19:02
              Pierwsze dwa przykłady potwierdzają moje spostrzeżenie, ostatni jest wyrwany z kontekstu, więc trudno mi się do niego odnieść (nawiasem mówiąc, z ust Polaka mieszkającego w Polsce nigdy nie słyszałaś słowa "fun"?). Nie rozumiem natomiast stwierdzenia "pitolenie po całości" - do czego "pitolenie" (wg mojego rozumienia równoznaczne z "bzdurzeniem") ma się odnosić?

              I co w tym niesłychanego, że Bi-scotti używa słów rzadko spotykanych? Uważasz, że jest tak ograniczona, że nie powinna ich znać?
              • madziulec Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 19:37
                Masz rację. W języku polskim nie istnieje słowo takie jak "difference".

                I kilka innych wink Nie, polski język jest ubogi, poza tym my latamy tu w skórach niedźwiedzi jaskiniowych i polujemy na mamuty wink)
                --
                Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
                Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
                Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
                Kandydatka do Sejmu może poda wodę?
                • mdro Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 17:49
                  Ale o co Ci chodzi? Dlaczego usiłujesz mi wmówić coś, czego nie napisałam? Raz, napisałam "na ogół", dwa - nie tyle chodzi o to, że dane słowo/wyrażenie nie istnieje w ogóle, ale że dana osoba, będąc w Polsce, go nie słyszała/używała albo używała rzadko. Przykład z nieco innej beczki - moja cioteczna babka mówiła "computer" (właśnie wymawiając z angielska), mimo że była Polką mieszkającą w Polsce. Po prostu pierwszy raz z terminem spotkała się w języku angielskim, w USA, a potem za często go nie używała, bo dopiero pod koniec jej życia urządzenie - a więc i jego określenie - stało się popularne. Czy, Twoim zdaniem, robiła to na pokaz?
            • guderianka Re: madziulec-windows czasu 31.08.13, 19:27
              Ty jednej rzeczy nie rozumiesz, Verdana, tego malenkiego window czasu jaki ci mlodzi maja na to zeby swoje ciala jakos tam pouruchamiac. Zlamana dusze mozna leczyc cale zycie, czesto nawet skutecznie wink Cialo mojego syna mozna bylo wycwiczyc tylko do pewnego momentu jego fizycznego rozwoju i domyslam sie, ze podobnie moze byc z corka Guderianki

              Madziulec, rozpoznałam jedno wyrażenie. Z "mojego" wątku.
              By oddać kontekst powinnaś podać to tak
              Ty jednej rzeczy nie rozumiesz, Verdana, tego malenkiego window czasu jaki ci mlodzi maja na to zeby swoje ciala jakos tam pouruchamiac. Zlamana dusze mozna leczyc cale zycie, czesto nawet skutecznie wink Cialo mojego syna mozna bylo wycwiczyc tylko do pewnego momentu jego fizycznego rozwoju i domyslam sie, ze podobnie moze byc z corka Guderianki

              IDEALNE sformułowanie właśnie w tym języku. J.polski tego nie odda. Bo właśnie w życiu takich dzieciaków są windows czasu-nic innego, nie przetłumaczalnego. Określenie to bardzo trafnie opisuje proces i istotę rehabilitacji. Ja-jako autorka wątku i bezpośrednio zaintersowana tematem ZROZUMIAŁAm-i to jest najważniejsze.

              p.s. uwielbiam wkręty angielskojęzyczne bi. Uwielbiam. Nadają wyjątkowości, smaczku i charakteru wypowiedzi, nie znam kobiety a czytając ją-słyszę jej głos. Niesamowite.
              --
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
          • rhysmeyers22 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:56
            dla mnie strasznie bo skoro na tyle sprawnie posluguje sie polskim ze pisze wciaz w tym jezyku big_grin to bez jaj ze akurat tych paru slowek nie pamieta.i tak, drazni mnie ta maniera.
            nie chodzi o personalny atak na ta akurat forumke po prostu jest charakterystyczna w tym co robi smile
              • myelegans Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 02:42
                mdro napisała:

                > No cóż, mnie bardziej drażni maniera nieużywania dużych liter oraz polskich zna
                > ków...
                To mnie mozesz sobie wygasic, bo po prostu odmawiam nauczenia sie nowej klawiatury (pisze nie patrzac) i po prostu szkoda mi czasu. That's where I draw the line wink
                • mdro Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 17:30
                  A dlaczego miałabym Cię wygaszać? To, że coś mnie drażni, nie znaczy zaraz, że zgrzytam zębami albo panienkami rzucam big_grin. Poza tym akurat TY duże litery stosujesz, brak ogonków mniej mi przeszkadza (co najwyżej możesz być źle odebrana, gdy napiszesz np. "zrobila mu laske" wink albo choćby "bylam w sadzie").

                  Jednak co do problemu klawiatury - szczerze mówiąc, nie bardzo rozumiem, dlaczego miałabyś się uczyć nowego układu. Przecież by uzyskać ogonki, wystarczy ustawić tzw. klawiaturę programisty i przy "ogonkowych" literkach tylko wciskać kciukiem prawy alt (no, poza ź, które jest pod alt x).
                  • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 17:50
                    mylisz sie. Nie chodzi o to, jak wlaczyc ogonki, tylko o klawisze funkcyjne czy jak tam jezwał, które są niezbędne do włączenia ogonków/wielkich liter. Wystarczy, że na nowej klawiaturze jest dodatkowy klawisz, np. fn i cały uklad klawiszy się przesuwa, to, co myślałaś, że jest altem, jest controlem itp.
                    • mdro Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 18:20
                      Ale Ty piszesz o zmianie "fizycznej" klawiatury - gdy zmieniasz sprzęt i musisz od nowa układać palce, bo zmienił się układ klawiszy. Tu musisz tylko programowo ustawić dodatkowy język, klawisz alt jest cały czas w tym samym miejscu. Oczywiście nie piszę o przypadkach, gdy ten alt jest wykorzystywany do wstawiania innych niż polskie ogonków wink, wtedy faktycznie trudniej się przestawić, ale z klawiatury angielskiej nie powinno być większych problemów.
                      • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 18:43
                        mdro napisała:

                        > Ale Ty piszesz o zmianie "fizycznej" klawiatury - gdy zmieniasz sprzęt i musisz
                        > od nowa układać palce, bo zmienił się układ klawiszy. Tu musisz tylko programo
                        > wo ustawić dodatkowy język, klawisz alt jest cały czas w tym samym miejscu.

                        No więc nie i nie.
                        Piszę o fizycznej zmianie, bo myelegans uzyla słowa "nowej", jesli jeszcze dobrze rozumiem polska języka, to znaczy, że ma fizycznie nowy obiekt i o tej sytuacji mówimy.
                        W tym drugim przypadku tez nie masz racji, bo jeśli ktoś uzywa klawiatury do pracy w róznych programach, nie tylko do pisania, to ma nawyki związane ze skrótami klawiaturowymi, gdzie alty i kontrole graja ważna rolę, przy zmianie języka cała ta pamięć, którą sie miało w palcahc przy pracy, się idzie je....ć.
            • pederastwa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 21:38
              Akurat u tej jednej osoby wtrącenia angielskie bardzo lubię. Przyjemnie się ją czyta, ten miks językowy ubarwia jej wypowiedzi. Często angielskie słowo lepiej pasuje niż polskie.
              A bonus jest taki, że jeszcze sobie angielski podszlifuję wink
        • sanciasancia Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 02:14
          Bardzo lubię posty bi_scotti, nie tylko dlatego, że jest bardzo mądrą kobietą, ale też ze względu na jej niepowtarzalny styl --- piękną polszczyznę okraszoną angielskimi zwrotami. Kojarzy mi się mile z barokowymi memuarami.
          > ja uzywam angielskiego na codzien od prawie 2 lat ,a w ogole towarzyszy mi od d
          > ziecka,jakos polskiego nie moge zapomniec cholera tongue_out
          Nie martw się, Twoja interpunkcja oraz spacje przed znakami przestankowymi powodują, że Twoje posty są niespecjalnie zrozumiałe i kiepsko się je czyta.
          --
          they are not broken. they are refucktored -- alxchk
          • madziulec Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 10:52
            Okrasznie ....
            Hmmm....

            Chyba kompletnie inaczej rozumiemy słowo okrasa. Chyba, że Tobie to słowo kojarzy sie wyłączniei z nazwiskiem kucharza.
            --
            Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
            Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
            Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
            Kandydatka do Sejmu może poda wodę?
            • sanciasancia Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 14:17
              > Chyba kompletnie inaczej rozumiemy słowo okrasa. Chyba, że Tobie to słowo kojar
              > zy sie wyłączniei z nazwiskiem kucharza.
              Nie znam żadnego kucharza z nazwiska oprócz Nigelli.
              SJP za to:
              okrasić — okraszać
              1. «dodać do potrawy tłuszczu, śmietany itp.»
              [2. «upiększyć, ozdobić»
              3. daw. «pomalować na czerwono»
              i dokładnie o to mi chodziło, angielszczyzna ozdabia posty bi_scotii.

              Chyba krytyka wypowiedzi emigrantek/expatek nie najlepiej Ci wychodzi. Może warto zmienić zainteresowania?
              --
              they are not broken. they are refucktored -- alxchk
          • rhysmeyers22 sancia 01.09.13, 13:19
            jezu kobieto,po co ten personalny atak?ja ciebie w ogole nie kojarze znaczy ze ciebie sie nie czyta nie tylko kiepsko ale w ogole-nie masz nic do powiedzenia co warte byloby uwagi,poza okazjonalnym bla bla bla bez zadnego znaczenia i mam cie w zwiazku z tym atakowac?
            po co ten orgazm w obronie forumki?powiedzialam 3 razy ze nie atakuje jej personalnie podalam jej przyklad bo rzucila mi sie w oczy na forum i tyle a temat akurat o tym.obrazam ja gdzies?nawet nie podalam jej nika a podniecone ciotki dalej ciagna temat.
            co sie tobie z czym kojrzy w ogolemnie nie interesuje ,wez odpowiadaj na temat zamiast zaczepki szukac.
    • nellyssima Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:46
      Nie jestem emigrantką. Moje dzieci jednak chodzą do szkoły, gdzie uczą się i rozmawiają w języku angielskim. W domu rozmawiamy oczywiście tylko po polsku. I zdarza się, że moje dzieci powiedzą np. Muszę pokatować to na strajpy. Maniera? Nie sadzę, by dzieci wiedziały co to maniera i robiły to specjalnie. Wiedzą, ze mają sie starać mówić poprawnie i zawsze je poprawiamy, ale zdarza sie takie wtrącanie. I co, mam w związku z tym załamywać ręce?
      • lajente Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:55
        Mnie nie przeszkadzają wtręty w obcym języku mówionym, w pisanym bardziej, bo tu jednak jest więcej czasu żeby sobie przypomnieć słowo w rodzinnym języku. Co innego jednak gdy, jak mój znajomy, po kilku miesiącach pobytu w Niemczech pyta w trakcie rozmowy...eee...jak to jest po waszemu?
      • shipa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:02
        Nellyssima, to już oczywiście zależy od Ciebie, co w takiej sytuacji zrobisz: ja ,,tępię" niemiłosiernie wszelkie wstawki angielskojęzyczne u dzieci, nie reaguje na zwracanie się do siebie po angielsku do tego stopnia, że twierdzenie: ,,Mama nie mówi po angielsku" pada jak mantra z ich strony- zaś siebie usprawiedliwiam, co oczywiście jest niesprawiedliwe, ale... dzięki temu one pewnie będą (pod warunkiem włożenia w to ogromu również mojej pracy) wielojęzyczne, ja zaś po prostu będę znała angielski.

        Można załamywać ręce nad wtrętami, ale warto zauważyć, jak ewaluował język w ciągu kilku lat. Praktycznie nikt nie mówi literacką polszczyzną, problemem jest jednak określenie, gdzie przebiega granica między niechlujstwem językowym a zwyczajną modą na obcojęzyczne wstawki.

        I jak po polsku nazywa się smartfon?

        --
        < swoją drogą podoba mi się że Niemiec mieszkajacy w PL
        pomaga Polce mieszkającej w DE jak zachować język polski w Niemczech ))>- by jan.kran
        forum o wielojezycznosci w rodzinie: tiny.cc/6qmhV
        • rhysmeyers22 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:28
          ale tu nie chodzi o to zeby szukac odpowiednika slowa smartfon itp tylko pewnego rodzaju konsekwencje-jesli posluguje sie sprawnie polskim po cholere wkrecac teksty typu,mieszkam kolo sklepu ,walkin distance do sklepu,okolicy nielubie bo za bardzo residential ale na to mnie stac,life.
          no blagam.
          wiem ze w polskim obecnie funkcjonuje mnostwo anglicyzmow ale mimo wszystko czym innym jest wtracenie jednego slowa typu btw ,niz takie cos
          • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:39
            Wlasciwie to w czym problem? Jesli komus to przeszkadza to nie czyta, jesli spotkal taka osobe w realu to niech zakonczy znajomosc. Moze niektorzy nie moga poskromic swoich zapedow dyktowania innym co moga, jak powinni, czego im nie wolno itd?
            • lady-z-gaga Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:47
              najma78 napisała:

              > Wlasciwie to w czym problem? Jesli komus to przeszkadza to nie czyta, jesli spo
              > tkal taka osobe w realu to niech zakonczy znajomosc.

              jest jeszcze jedna opcja: komus przeszkadza i pisze o tym w internecie wink
              wolno mu, prawda?
              a osobom bełkoczącym w polsko-angielskim dialekcie wolno bełkotac dalej i nie przejmowac się krytyką
              • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:01
                lady-z-gaga napisała:

                > jest jeszcze jedna opcja: komus przeszkadza i pisze o tym w internecie wink
                > wolno mu, prawda?

                Do pewnych granic. Jesli ulewa mu sie pretensjami ogolnie to ok ale jesli krytykuje konkretne nicki to nie. Tak samo jak nie ma prawa wytykac np bledow ortograficznych ani w realu jezykowych ani powiedziec komus ze nie powinien nosic mini bo ma grube nogi itd itp. Do niektorych powinno to w koncu dotrzec ze wscibianie nosa moze skutkowac pstryczkiem a nosek bolesny jest.
            • paliwodaj Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:00
              szczerze to prawie wszyscy emigranci ktorych znam, bedacy w USA 10+ lat naturalnie , bez imponowania innemu emigrantowi wtracaja angielskie slowka do rozmowy po polsku. Nikogo to specjalnie nie wkurza. To naturalne moim zdaniem, inna sprawa gdy po roku pobytu w USA czlowiek wracajac do Polski z pracy na budowie z ziomami zapomina jezyka.
              Sama nie mam wielu okazji zeby mowic tu po polsku, czesto musze pomyslec zeby znalezc polskie slowo gdy dzwonie do rodzicow. Nie wspomne o jezykotworstwie moich dzieci!
              • madziulec Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:07
                Jestem BARDZO ciekawa, na ile ci sami emigranci rozmawiając ze swoimi rodzicami używają poprawnego języka, a na ile z kolei tego udziwnionego w kontaktach ze znajomymi i dalszą rodziną by pokazac jak to bardzo wsiąkli w otoczenie i jak bardzo się zasymilowali
                --
                Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
                Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
                Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
                Kandydatka do Sejmu może poda wodę?
                • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:22
                  madziulec napisała:

                  > Jestem BARDZO ciekawa, na ile ci sami emigranci rozmawiając ze swoimi rodzicami
                  > używają poprawnego języka, a na ile z kolei tego udziwnionego w kontaktach ze
                  > znajomymi i dalszą rodziną by pokazac jak to bardzo wsiąkli w otoczenie i jak b
                  > ardzo się zasymilowali

                  A skad ta ciekawosc? Co cie to obchodzi? Nastepna ktore emigrant sola w oku uncertain
                  • rhysmeyers22 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:06
                    po pierwsze milo ze po godzinach dorabiasz adwokatura na forum ale na razie cienko ci idzie.nikt z nicka nikogo nie wymienil,przynajmniej ja.takze zwieksz dawke magnezu.
                    a dwa tez jestem emigrantka ,bywam w wielu krajach ,w polsce u rodziny goszcze ,sola w oku ma dla mnie byc co przepraszam? lol chyba cos ci sie pomylilo
                  • madziulec Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:41
                    Taak?? A niby dlaczego???

                    Bo ja kompletnie nie wiem, ale chętnie sie dowiem wink
                    --
                    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
                    Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
                    Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
                    Kandydatka do Sejmu może poda wodę?
          • shipa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:33
            rhysmeyers22, mi właśnie jednak chodzi o szukanie tego odpowiednika- człowiek nie mieszkający na co dzień w kraju wręcz od lat, nie odczuwa tej ewolucji języka, przebiegającej niezauważalnie dla posługujących się nim na co dzień, przez to nie ma świadomości czy wyczulenia, że dane określenie ma już albo jeszcze nie ma polskiego odpowiednika; tak jest na przykład z lunchem czy kantyną, ale chyba nie z ,,odległością na piechotę do...?, czasem dojścia do..."- ja nie mam pojęcia, jak powinnam to określić po polsku, pewnie byłabym bawiła się w opisowe tłumaczenie, ale skoro powiem to po angielsku i rozmówca zrozumie, to po co się naprężać i tworzyć językowe dziwolągi ( w moim wykonaniu)?

            Owszem, ,,kar na kornerze" to żenująco brzmiący anglicyzm, ale wiele innych już nie- pytanie, kiedy ta granica zostanie przekroczona: z całą pewnością wcześniej dla ludzi posługujących się polskim na co dzień niż dla tych, których polszczyzna w życiu codziennym nie istnieje. Rozumiem oburzenie krajan, gdy wytykają mi błędy związane z używaniem języka obcego na co dzień, ale też niekoniecznie musi to wynikać z chęci zaimponowania komukolwiek (angielskim czy niemieckim w Polsce???) czy z rzekomej tępoty umysłowej.
            --
            < swoją drogą podoba mi się że Niemiec mieszkajacy w PL
            pomaga Polce mieszkającej w DE jak zachować język polski w Niemczech ))>- by jan.kran
            forum o wielojezycznosci w rodzinie: tiny.cc/6qmhV