arista80
02.09.13, 14:09
Moja znajoma jakieś 2 miesiące temu urodziła chłopca. Jak była jeszcze w ciąży, gdzieś w połowie, dowiedziała się że dziecku brakuje chyba kości w mózgu, do tego miało wodogłowie. Rokowania były różne: od tych najgorszych, że dziecko może umrzeć, być ciężko chore aż do tych nieco lepszych, że może nie będzie tak żle. W istocie z tego co potem mówiła chłopczyk urodził się bez większych problemów, porobiono mu wszystkie badania i są w miarę okey, obecnie ma ponad dwa miesiące i rozwija się dobrze. Niedawno spotkałam tą znajomą i powiedziała mi że brakuje mu jakiejś kości i musi rozpocząć rehabilitację, ale generalnie idzie ku lepszemu. Tyle wiem od niej. Moja teściowa twierdzi że ta znajoma albo mówi nieprawdę albo nie zdaje sobie sprawy gdyż bez kości w mózgu raczej długo się nie pożyje i tego chłopca czeka może rok dwa lata życia. Jak to powiedziała zmroziło mnie.
Dlatego pytam się was czy wiecie coś może na ten temat, czy niestety teściowa może mieć rację czy rzeczywiście ten chłopczyk ma szansę na normalny rozwój i życie?